Zawsze uważałem, że bardzo ważne jest stanięcie w prawdzie. Jednocześnie trzeba zawsze kierować się szacunkiem do drugiego człowieka. Niewątpliwie prawda również domaga się tego, aby nie unikać trudnych tematów. Czy media katolickie unikają trudnych dla Kościoła tematów? Myślę, że właśnie w imię prawdy media katolickie poruszają takie tematy, jednak nie czynią tego przez pryzmat sensacji, ale zawsze patrząc na godność człowieka.

   Aktualnie w polskich mediach trwa dyskusja nt. filmu „Kler” Wojciecha Smarzowskiego i co zrozumiałe wzbudza różne reakcje, emocje. Według zamierzeń twórców film ma być obrazem Kościoła katolickiego jako instytucji oglądanej „od strony zakrystii”, i ma ponoć rzucić światło na tematy niewygodne, trudne, częstokroć przemilczane.

Nie jest to film o mnie

   Moim zdaniem dobrze się stało, że również media katolickie włączyły się do dyskusji i oceny tego filmu. Publicysta tygodnika katolickiego „Niedziela”, ks. Paweł Rozpiątkowski zauważa: „nie jest to film o mnie – o mnie jako duchownym, o mnie jako członku tej zbiorowości ludzkiej, która w dzisiejszym kontekście pogardliwie i z wrogością jest nazywana klerem”. Publicysta „Niedzieli” dodaje: „Piszę te słowa, zdając sobie sprawę, że wielu widzów, którzy ten film obejrzą, może uznać, iż jest to wierny obraz polskiego duchowieństwa: część za sprawą obejrzenia obrazu nabierze wobec duchowieństwa podejrzeń, inni zostaną ostatecznie przekonani, a pewnie będą i tacy, którzy w uprzednim przekonaniu zostaną utwierdzeni”.

Bluźnierstwo nie oczyszcza

   W ocenie filmu „Kler” pojawiają się również głosy, że ten obraz doprowadzi do oczyszczenia. Mam ogromną wątpliwość, że żarty z największej świętości jaką jest Eucharystia, kpiny ze spowiedzi, mają jednak inny cel niż oczyszczenie Kościoła. Uważam również, że scena nawiązująca do Ostatniej Wieczerzy, pokazana w trailerze filmu, jest po prostu bluźnierstwem i nie ma nic wspólnego ze sztuką i dobrem kultury. Przypomnę, że bluźnierstwo sprzeciwia się bezpośrednio drugiemu przykazaniu. Polega ono na wypowiadaniu przeciw Bogu – wewnętrznie lub zewnętrznie – słów nienawiści, wyrzutów, wyzwań, na mówieniu źle o Bogu, na braku szacunku względem Niego w słowach, na nadużywaniu imienia Bożego, jak naucza Katechizm Kościoła Katolickiego (n. 2148).  A w sakramentach działa Bóg. Również Kodeks Prawa Kanonicznego przypomina, że bluźnierstwo sprzeciwia się szacunkowi należnemu Bogu i Jego świętemu imieniu. Ze swej natury jest grzechem ciężkim (Por. KPK, kan. 1369).

   Chociaż obejrzałem jedynie trailer filmu, to uważam, że film ten po prostu znieważa religię i Kościół, jest obrażaniem ludzi głęboko wierzących. Boję się, że może wywołać nienawiść lub pogardę. Film ten wyrządza największą krzywdę świętym kapłanom, którzy opiekują się bezdomnymi, misjonarzom, kapłanom czuwają przy umierających w hospicjach, którzy pochylają się nad wyniszczonym chemioterapią dzieckiem, aby jemu i rodzicom pomóc sprowadzić uśmiech na twarz. Film ten uderza w kapłanów, którzy towarzyszą młodym ludziom i starają się ukazać im sens życia.

Osłabianie Kościoła 

   Kiedyś Benedykt XVI zauważył, że Bóg jest dzisiaj w sytuacji tłumaczącego się ze wszystkiego przed człowiekiem. Odnoszę wrażenie, że od bardzo długiego czasu próbuje postawić Kościół w roli oskarżonego i tłumaczącego się. Być może jest to także rozłożona w czasie przez osłabianie Kościoła dechrystianizacja narodu i Polski. Być może chodzi także o to, aby osłabić Kościół i ograniczyć znacznie relacje Kościoła ze społeczeństwem. Być może chodzi również o to, aby pokazać Kościół jako instytucję myślącą jedynie o pieniądzach, że to instytucja, która jest „wylęgarnią” wszelkiego zła.

   Taki obraz Kościoła funduje nam film „Kler”. Jeszcze raz oddajmy głos publicyście „Niedzieliks. Pawłowi Rozpiątkowskiemu, który podkreśla: „ma się wrażenie, że twórcy filmu chcą wmówić widzowi, iż bogactwo jest najskrytszym pragnieniem każdego mężczyzny pod koloratką i generalnie jedynym celem istnienia Kościoła. To nieprawda. No i te imputowane duchownym w filmie ohydne żarty z Matki Bożej i Pana Jezusa. Szkoda się odnosić. To po prostu potwarz”.

   Oczywiście w Kościele są ludzie grzeszni, są problemem Kościoła przypadki pedofilii wśród duchownych. Jest też oczywiste, że nawet jeden taki przypadek byłby o jeden za dużo, ale na pewno wielkim nadużyciem jest sugestia, iż Kościół ze swoją wyjątkową tożsamością jest „wylęgarnią” pedofilii, jak zauważa wspomniany publicysta „Niedzieli”.

   Świeckie środki społecznego przekazu, ale także różnych przedstawicieli kultury,  jak to obserwujemy, charakteryzuje niechęć, a nawet wrogość do Kościoła. Dlatego też media katolickie podejmując trudne tematy muszą przypominać, że dobro jest silniejsze, że  żyjemy na Bożym świecie.

   Uważam, że film „Kler” wpisuje się również w zasadę, że zła wiadomość to dobra wiadomość. Tymczasem osobiście wolę kierować się zasadą, którą kiedyś przedstawił na łamach „Niedzieli” włoski dziennikarza Antonio Gaspari, że „dobra wiadomość to najlepsza wiadomość”. 

   Jest oczywistym, że zawsze trzeba szukać dobrych wiadomości, nawet w sytuacjach trudnych czy beznadziejnych. Na tej zasadzie powinna być oparta aktywność dziennikarska, ale także kultura. Natomiast film „Kler”, tak bardzo jednostronny, reprezentuje zasadę, że im więcej pokazanego zła, tym lepiej. Osobiście wierzę, że głęboko wierzący ludzie na ten film nie pójdą, a jeśli już obejrzą, to wyrobią sobie właściwy osąd, że obraz ten nie pokazuje Kościoła „od strony zakrystii”, ale przez „okulary ideologii”, która swój marsz rozpoczęła przez różne instytucje w 1968 r., jak to uczynili kontynuatorzy szkoły frankfurckiej.

   Dlatego na zakończenie oddaję głos Antonio Gaspariemu, z którego słowami całkowicie identyfikuję się: „Ukazywanie dobra to jedyny właściwy sposób spojrzenia na rzeczywistość. Trzeba wiedzieć, że tak wielu ludzi każdego dnia dokonuje czynów miłości względem innych. Oczywiście, zło istnieje i codziennie niejako produkuje cierpienia i ofiary, ale przyszłość jest tworzona przez tych, którzy czynią więcej dobra niż zła. Bardzo ważna jest odwaga. Zwłaszcza u osób, które czynią rzeczy ogromnie ważne. One też się boją, jednak przezwyciężają lęk i odważnie wychodzą z dobrem. Dobra wiadomość jest w tej chwili bardziej czytana i bardziej obserwowana w świecie niż zła wiadomość. Kiedy analizujemy, jakie artykuły ludzie czytają, to widać, że jednak chętniej sięgają do artykułów opisujących dobro. Zła wiadomość zabiera ludziom nadzieję, narzuca lęk i w ten sposób zamyka przyszłość”.

Ks. Mariusz Frukacz, dziennikarz „Niedzieli”.

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Poprzednia wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: http://old.sdp.pl