Dlaczego złodziejom się udaje?

 

Interesuję się przekrętem w pewnej ważnej i potężnej instytucji. Pytam różnych jej bonzów małych i większych na różnych szczeblach odpowiedzialności i zarządzania w tej firmie. Ale oni biorą uszy po sobie i odżegnują się od tematu: nie ich działka, nie ich kompetencje.

 

Przekręt ma się dobrze. Jest duży i śmierdzący. Ale ludzie firmy obchodzą to gówno szerokim łukiem: lepiej się nie mieszać!

 

Dziennikarz nie powinien ukradkiem donosić organom ścigania i władzy. Ale pisać o tym wersalikami i krzyczeć przez media. I tak się na ogół dzieje. Niech ryczy ranny łoś, zdrów zwierz przemierza knieje – to takie trochę na wyrost uproszczone cytowanie klasyka. Przekrętacze są wśród nas i uchodzi im to bezkarnie. Ot czasem nie podzieli się nieroztropnie jeden z drugim i kolesie go zadenuncjują. Można też pozyskać uwagę dziennikarza i ten huknie głośno z grubej rury. Cel uświęca jednak środki. A było nie było liczyć się powinien interes społeczny. Asekuranci siedzą cicho. Ich firma traci, ale przecież nie padnie z powodu utraty kilku milionów – by sprytny szef załatwi znowu dotację. Tyle, że zabulimy za to wszyscy.

 

Czasem zerwie się jeden z drugim, ale inni popukają się w czoło: wariat i jeszcze „nielojalny”. Pamiętam jak uczciwy biznesmen śp. Andrzej Czernecki twórca firmy „Plastomed” zdenerwował się na przekręty i korupcję wśród swoich kolegów, zjadaczy państwa, jak wyrypał to wszystko w „Gazecie Wyborczej”. Redakcja zaznaczyła, że długo się zastanawiano na Czerskiej czy to drukować. Ale jednak opublikowano. Dramatyczna wypowiedź nie wstrząsnęła jednak sumieniem ludzi, którzy przecież czegoś takiego nie mają. Były jednak głośne upadki tych uczciwych – jak choćby p. Kluski i innych.

 

Zasada „siedź cicho na dupie i nie podskakuj” jest jednak najbardziej opłacalna. Ministrowie straszą, agencje szaleją ale życie toczy się jak dawniej.

 

No owszem drgnęło tu i ówdzie. Święte krowy nie ryczą już w mainstreamowych mediach. Zioną na boku przez opłacaną czeredę lobbystów i sprzedajnych dziennikarzy. Czasem o takowych pisze się, dostają rozmaite „Hieny”. Ale doraźny zysk jest jak alkohol dla alkoholika, albo narkotyk dla ćpuna. Z tego się nie rezygnuje gdy groźba kary mglista.

 

Pytania jednak dręczą.

 

Kto sprowadza i toleruje narkotyczną rzekę, która wlewa się do kraju?

 

Kto toleruje rozpijanie – wszędzie i o każdej porze, za cztery, a nawet dwa złote od kielonka?

 

Kto ogłupia studentów Akademii Morskiej w Gdyni angażując ich w liczenie przybywających do miasta turystów?

 

Jak to jest możliwe, że gotowe i mogące od dawna zarabiać wspaniałe lotnisko wojskowe, które poszło do cywila jest już któryś tam rok zablokowane (Babie Doły na Oksywiu)?

 

Jak to się dzieje, że facet który jako prezes zakupił i emitował w głównym lufciku kraju antypolskie filmy przyznaje teraz koncesję?

 

Co się dzieje z budową terytorialnej pomocniczej części armii, na której zwalczanie najeźdźca musiałby przygotować siły jak 1:20!?

 

Co z podwodną flotyllą do obrony granic? Co z dewastowanym dalej portem wojennym na Helu?

 

Co z bogatymi złożami wspaniałego węgla na lubelszczyźnie, o których tajemnice i plany sprzedano obcym inwestorom?

 

Co z podsumowaniem zakupu Pendolino?

 

Co ze sprzedażą, z udziałem samorządu, kolejki na Kasprowy Wierch?

 

Co ze - zlekceważonymi - złożami świetnego koksowniczego węgla z kopalni „Krupiński”?

 

Co ze szczecińska stocznią, o której odrodzeniu było głośno, a teraz zapadła cisza?

 

Oprócz prezesów, dyrektorów są przecież w tych firmach rady nadzorcze, ludzie związani z nimi długoletnią pracą. Nie wszyscy chyba to tchórze i partycypanci w rwanie resztek czerwonego sukna. Premier na M. i minister na Z. rzeczywiście się uwijają. Czekam na efekty.

 

Ludzie pomóżcie! Pomożecie?

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Poprzednia wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: http://old.sdp.pl