Jeśli informacje podane przez tygodnik „Do Rzeczy” są prawdziwe -  a nie zostały zdementowane przez ambasadę amerykańską w Polsce – JE Georgette Mosbacher, ambasador USA w Polsce skarciła w liście  do premiera Morawieckiego przedstawicieli polskich władz za krytyczne wypowiedzi pod adresem TVN, w związku z jej prowokacją: emisją nagrania z „świętowania urodzin Hitlera przez polskich faszystów” gdzieś w lesie, w krzakach, pod Wodzisławem Śląskim…

   W świetle ww.informacji list ambasador Mosbacher nosi wszelkie znamiona politycznego szantażu, mającego na celu wstrzymanie śledztwa w tej sprawie. O ile wiemy – w sprawie tej prowokacji , w stylu faszystowskiej propagandy goebbelsowskiej – toczy się postępowanie prokuratorskie i nie jest sprawą ambasadora USA w Polsce wtrącanie się w działania prokuratury.

   Stacja TVN jest od pewnego czasy własnością koncernu medialnego Discocvery Communications z udziałem kapitału żydowskiego. Prowokacja dokonana przez tą stację stanowiła rodzaj zasłony dymnej dla procedowanej wówczas w Kongresie amerykańskim ustawy nr 447 (JUST); prowokacja ta miała na celu wzbudzić w miedz narodowej opinii publicznej fale oburzenia dla „polskiego fszyzmu” – osłabiając w ten sposób akcje Polonii Amerykańskiej, protestującej wówczas przeciw tej ustawie.

   Pani Mosbacher objęła placówkę dyplomatyczną w Polsce, będącej pod obecnymi rządami Prawa i Sprawiedliwości  sojusznikiem politycznym Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej. Sojusznikiem politycznym USA jest również Izrael, który od 2011 roku (utworzenie izraelskiej agencji rządowej HEART) włączył się w proces bezpodstawnego wyłudzania od Polski mienia wartości 65 miliardów dolarów (dziś podniesionej przez nowojorską Organizację Restytucji Mienia Żydowskiego do wartości 300 miliardów dolarów!), więc w planowaną g r a b i e ż  Polski przez kilka amerykańskich organizacji żydowskich zwanych w politologii „przedsiębiorstwem holocaust” (określenie profesora Normana Finkelsteina, pochodzenia żydowskiego, z Uniwersytetu w Princetown). Ta planowana grabież miałaby się dokonać pod szyldem tzw. d z i e d z i c z e n i a  b e z s p a d k o w e g o,  wymysłu rasistów żydowskich, instytucji prawnej fundamentalnie  sprzecznej zarówno z prawem polskim, jak   europejskim i  a m e r y k a ń s k i m.

   Projekt ustawy , złożony 12 grudnia 2017 roku w amerykańskim Senacie jako Act 447(JUST) i podpisany później przez prezydenta Donalda Trumpa, zmierza do   z a a n g a ż o w a n i a  władz amerykańskich  nie tylko  w  o b r o n ę  tego  r a s i s t o w s k i e g o  bezpodstawnego uroszczenia, ale i  w jego   f o r s o w a n i e  na gruncie międzynarodowym.

   Jest sprawą amerykańskich władz, czy pod wpływem żydowskiego lobby politycznego w Ameryce ( z którego istnienia zapewne zdaje sobie Pani  Ambasador sprawę) będą f o r s o w a ć  realizację tego  czysto    r a s i s t o w s k i e g o  u r o s z c z e n i a  w politycznej praktyce.  Jest jednak sprawą polską ostrzec  w s z y s t k i c h    A m e r y k a n ó w, w tym i JE  ambasador Mosbacher, że będzie to przyjęte i w Polsce, i pośród  P o l o n i i   Amerykańskiej jako działanie nieprzyjazne wobec Polski a zarazem  naruszające standardy prawa, opartego na wartościach zachodniej cywilizacji łacińskiej i obowiązującego w Europie. Nie znamy w Europie, w jej kulturze i cywilizacji  pojęcia                                     „d z i e d z i c z e n i a  b e z s p a d k o w e g o” –a  i w Ameryce także postrzegane jest ono jako przejaw żydowskiego rasizmu.

   Rzecz jasna, jako tylko  ambasador - JE  Mosbacher nie ma s i l n e g o wpływy na politykę amerykańską. Ma  jednak możliwość  informowania władz amerykańskich o tym, jak postrzegana jest  ustawa JUST przez polską opinię publiczną, i jakie konsekwencje w stosunku polskiej opinii publicznej  do polityki amerykańskiej nieść może  realizacja tej ustawy przez amerykańskie władze.

   Mamy tu w Polsce i w cywilizowanej po chrześcijańsku Europie  nadzieję, że nie tylko przejawy           a n t y s e m i t y z mu , ale  także przejawy  ż y d o w s k i e g o   r a s i z m u   budzą  wśród Amerykanów i  amerykańskich elit politycznych równie zrozumiały odruch niechęci  i odrazy.

 Obywatele mają też prawo oczekiwać od premiera Morawieckiego – gdy treść listu Georgetty Mosbacher przedostała się już do opinii publicznej – co Jej odpowiedział.

Marian Miszalski

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Poprzednia wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: http://old.sdp.pl