Tak to jest z pisaniem historii. Nie da się postawić kropki. Poprzedni szkic doprowadziłam do daty dla Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich krytycznej – rozwiązania w stanie wojennym. Zbierając materiały do dalszego ciągu: historii SDP w latach 1982 – 1990 znalazłam tak ważne świadectwa, że powrócenie do wydarzeń już w poprzednim Szkicu opisywanych stało się koniecznością. Dlaczego SDP to wróg numer dwa? W zagrażaniu socjalistycznemu ładowi wyprzedzili nas: przy zawieszaniu stowarzyszeń Polski Związek Łowiecki, a w rozwiązywaniu stowarzyszeń pierwsze miejsce dostał Niezależny Związek Studentów.



SDP – wróg numer dwa


1981

2 grudnia
W Warszawie pacyfikacja Wyższej Oficerskiej Szkoły Pożarnictwa.
4 grudnia
Protest dziennikarzy wobec blokady informacyjnej

List otwarty
Do Prezesa Rady Ministrów Pana Wojciecha Jaruzelskiego

Środowisko dziennikarskie Warszawy, za­niepokojone i oburzone powtarzającymi się w ostatnich czasach faktami reglamentowa­nia dostępu do informacji i odcinania do­stępu do niej niektórym dziennikarzom oraz wyraźnym dążeniem do ograniczenia .infor­macji sprzyjających porozumieniu społecz­nemu – zwraca się do Pana Premiera o energiczne zbadanie tej sprawy.
W  czasie  ostatniego  konfliktu  wokół WOSP zatrzymane zostały przez nie umundurowanych funkcjonariuszy dziennikarskie ekipy Polskiej Kroniki Filmowej i Wytwórni Filmów Dokumentalnych, wykonujące swoje podstawowe obowiązki służbowe. W pierwszym wypadku przesłuchiwani  byli dziennikarze kilka godzin, w drugim skonfiskowano sprzęt i taśmy, które zwrócono dopiero po interwencjach kierownictwa wytwórni, Stowarzyszenia Filmowców Polskich i SDP.
Jednocześnie poinformowano naszych ko­legów, że zgodę – nie wiadomo czyją – na filmowanie wydarzeń ma tylko Dziennik TV.
W ostatnim tygodniu listopada rzecznik rządu, minister Jerzy Urban, wyprosił z gmachu URM red. Andrzeja Jeleńskiego z Polskiego Radia, który obsługuje, już od 15 miesięcy, rozmowy rząd – „Solidarność”. Zakomunikowano mu. że rozmów tych nie może relacjonować dla PR dziennikarz no­szący znaczek „Solidarności” w klapie.
Te, jak i inne podobne, oburzające fakty reglamentowania informacji nie sprzyjają na  pewno  wielostronnemu  naświetleniu spraw, co nie pomaga polityce porozumie­nia prowadzonej przez Pana Premiera. Jest to tym bardziej niepokojące, że oto zapadła także  decyzja   zlikwidowania  dziennika „Glos Pracy”, prowadzącego od miesięcy politykę informowania wielostronnego i według swoich możliwości obiektywnego o wy­darzeniach w całym ruchu związkowym. Gazeta ta usiłuje budować porozumienie między różnymi organizacjami związkowy­mi, zwłaszcza w zakładach pracy.
W miejsce „Głosu Pracy”, jak 3 grudnia br. poinformował zespół redakcyjny sekre­tarz KC Stefan Olszowski – ma powstać  dziennik   będący   organem   branżowych związków zawodowych.
Myślimy, że fakty te muszą być wyjaśnio­ne i zwracamy się do Pana Premiera o po­moc w tej sprawie. Jednocześnie przypomi­namy,  że stowarzyszenie nasze wystąpiło także do władz NSZZ „Solidarność” z pro­testem wobec ograniczania dostępu do in­formacji przez niektórych działaczy tego związku, wielu naszym kolegom.
Zarząd Oddziału Warszawskiego SDP oraz delegaci redakcyjni SDP z 70 redakcji dzienników, tygodników, miesięczników i agencji prasowych, redakcji Polskiego Radia i Telewizji, PKF i WFD zebrani w dniu 4 grudnia 1981 r.

Atmosfera gęstnieje. Podział na dziennikarzy „solidarnościowych” i reżimowych istniejący od sierpnia 1980 stał się faktem. Był, a jednocześnie nie był, wyraźnie widoczny. Redakcje stanowiły zespoły ludzi nieraz od dawna zaprzyjaźnionych. Nawet nie trzeba aż przyjaźni, wystarczy zżycie latami wspólnej pracy, by nie rozglądać się wokół oczami wroga.
SDP – za naszymi plecami nazywane „bandą Bratkowskiego” – trzymało szyk, który uformował się na Nadzwyczajnym Zjeździe 1980 roku. Oczywiście byli dziennikarze mu niechętni. Od niechęci jednak do wrogości, od różnicy poglądów do otwartej wojny wydawało się droga daleka.
Wojna podjazdowa – to była codzienność, żyliśmy w niej od dawna. Podejrzenia, że to może ten, albo ta, kłócą się z wieloletnim oswojeniem. Swój nie donosi. A jednak. (...)Uzyskano kolejne informacje.(...)- stwierdza Służba Bezpieczeństwa.

11 grudnia
Po latach o tamtych chwilach:
Krystyna Mokrosińska w 2004 r. znalazła ten dokument:

Departament II       11 XII 81

Tajne
Specjalnego znaczenia
(skreślone ołówkiem)

Stan na dzień 11.12. 81 godz. 24
Tendencje występujące w obiektach

Wśród działaczy Solidarności w Komitecie ds. Radia i Telewizji utrzymują się nastroje oczekiwania na ewentualne podjęcie decyzji o strajku w RTV. Szeregowi członkowie związku liczą się z interwencją sił porządkowych w RTV. Wyrażane są opinie, że nie należy stawiać czynnego oporu i podporządkować się poleceniom interweniujących funkcjona­riuszy MO, aby, jak stwierdza się w tych opiniach zapobiec przygotowanej przez władze prowokacji, gdyż cel strajku zo­stanie osiągnięty poprzez przerwanie emisji. Uzyskano kolejne informacje, że KZ NSZZ Solidarność w RTV zaintereso­wana jest organizowaniem tzw. grup porządkowych, których zadaniem będzie czuwanie nad przygotowaniem i przebiegiem akcji strażowej. Grupy te będą kontrolowały stosowanie się członków Solidarności do uchwał i zaleceń Komisji Zakładowych wywierając na niezdecydowanych pracowników presję psychiczną. Sprawą tworzenia grup porządkowych w RTV zainteresowany jest Zarząd Regionu Mazowsze, który zaleca przekształcenie grup w milicję robotniczą. Wsparcie Solidarności (FSO, Kasprzaka, Róży Luksemburg. ZMP Świerczewskiego i ZM Nowotki) dla „Solidarności" PR i TV i opieka nad ośrodkiem w Katowicach FSM w Bielsku-Białej; Rozgłośni w Lublinie WSK Świdnik.
Na 17 bm. wyznaczono posiedzenie Rady SDP. Rada ma udzielić absolutorium władzom SDP a następnie omówić sytuację w środowisku dziennikarskim. Jednym z najbardziej istot­nych problemów jest projektukładu zbiorowego pracy dla dziennikarzy. Sprawa ta ma bardzo istotne znaczenie gdyż może  w opinii wielu dziennikarzy - al­bo „umocnić w tym środowisku wpływy pracodawcy. tj. RSW albo też szereg dziennikarzy może przejść do pracy w „Solidarności” gdzie średnie zarobki są 3-krotnie wyższe
(akapit skreślony ołówkiem)
Wśród dziennikarzy warszawskich stwierdzono przejawy pewnego zaniepokojenia, w związku z aktual­ną sytuacją w RTV. Wyrażane są opinie, że aktualnie „Solidarność” posuwa się obecnie dalej niż kiedykol­wiek w próbie konfrontacji na terenie Radiokomitetu, stosując szantaż strajkowy. Równocześnie ,,Solidar­ność" jest zainteresowana jak najdłuższym omawia­niem problemu radia  i tv na forum sejmowej komisji kultury. Sytuacja taka jest wygodna dla związku, po­nieważ kierownictwo RTV jest spychane do defensywy, a argumenty „Solidarności” mają większą szansę do­tarcia do społeczeństwa poprzez posłów”.
[K. Mokrosińska: Spisane będą czyny i rozmowy, Forum dziennikarzy nr 10, 2003]

Do SDP należeli prawie wszyscy dziennikarze zawodowi – prasowi, radiowi, telewizyjni. Koła SDP istniały w redakcjach, rozgłośniach radiowych, ośrodkach telewizyjnych.
SDP zaczyna być utożsamiane z „Solidarnością” – ruchem obywatelskim „Solidarność”, ludźmi opowiadającymi się za suwerennością i niepodległością Polski, przekształceniem gospodarki, za wolnym słowem.
Czyli przeciw ówczesnemu porządkowi.

11/12 grudnia 1981
W Warszawie Kongres Kultury Polskiej.
W Gdańsku posiedzenie KK NSZZ „Solidarność”.

Obrady Kongresu Kultury Polskiej w Teatrze Dramatycznym. SDP jako zrzeszone w Komitecie Porozumiewawczym Stowarzyszeń Twórczych i Naukowych jest współorganizatorem. W Komitecie Organizacyjnym działał Karol Małcużyński, a w Sekretariacie Kazimierz Dziewanowski.

W sesji IV referat Macieja Iłowieckiego: „Środki masowego przekazu”
Maciej Iłowiecki, wiceprezes SDP: Byłem tam zaproszony jako autor referatu o sytuacji polskiego dziennikarstwa. W zacnym gronie miałem zaszczyt wystąpić. Ciekawostką jest fakt, że w pewnym momencie, już po tym referacie, ale jeszcze 12 grudnia podszedł do mnie Dariusz Fikus i powiedział, że otrzymał od pewnego esbeka ostrzeżenie – nigdy nie powiedział od kogo – żebyśmy nie nocowali w domu [relacja dla PWS]


12 grudnia

Rada Państwa przy jednym głosie sprzeciwu Ryszarda Reiffa i jednym wstrzymującym się prof. Jana Szczepańskiego podjęła uchwałę o wprowadzeniu 13 grudnia stanu wojennego w Polsce. [Odwołany 22.VII 1983 roku; Uchwałą Sejmu z lutego 1992 uznany za nielegalny.]


Rozpoczyna się akcja „Jodła”: internowanie według sporządzonych wcześniej list
działaczy politycznych, związkowych, osób z opozycji (około 50 tysięcy osób) oraz akcja „Azalia”: blokada łączności i przejęcie przez wojsko obiektów Radia i Telewizji.

O godz. 11 Czesław Kiszczak, szef MSW podpisuje tajny szyfrogram, zawierający przyzwolenie na otwarcie ognia do strajkujących załóg, który o godz. 16 dociera do wszystkich komend wojewódzkich MO.

godz. 23.00 – przerwanie połączeń telefonicznych i teleksowych; ok. północy przerwanie nadawania programów radiowo-telewizyjnych;


12/13 grudnia
Henryka Dobosz-Kinaszewska: Wróciłam do domu z Kongresu Kultury Polskiej. Zastałam wywalone łomem drzwi, wszystko powywracane. Dowiedziałam się, że mąż jest internowany, a dziecko u sąsiadów.

Adam Kinaszewski: Wieczorem 12 grudnia brałem udział w ostatniej Komisji Krajowej, która odbywała się w sali BHP. Trwała wielka dyskusja z udziałem Wałęsy, co robić i jak związek powinien się zachować. Ja to wszystko filmowałem z ekipą BIPS-u (Biuro Informacji Prasowej „Solidarności”). Skończyło się bardzo późno. Czuliśmy, że coś się może wydarzyć, ale nikt nie wiedział dokładnie – co.

Kiedy wracaliśmy, powiedziałem ekipie, żeby gdzieś ukryli kamerę, a sam pojechałem na Zaspę. Wszedłem do domu. Dziecko spało. Za chwilę usłyszałem pukanie do drzwi. Spytałem: „Kto tam?” „Listonosz” – usłyszałem. A to była jakaś dwunasta w nocy. Ja mówię: „Chyba żartujecie”. „Nie, panie Kinaszewski, niech pan otwiera, telegram”. To ja na to: „Zostawcie pod drzwiami albo przyjdźcie rano”. No i tak żeśmy chwilę rozmawiali przez te drzwi. A za chwilę trzask i wpadli razem z drzwiami. Ośmiu facetów.
[Kto tu wpuścił dziennikarzy. 25 lat później. Według pomysłu Janiny Jankowskiej i Marka Millera. Warszawa 2005]

Tej nocy internowano większość członków Komisji Krajowej NSZZ”S”, doradców i dziennikarzy uczestniczących w obradach.


O godz. 1.30 w nocy do mieszkania Wałęsy w Gdańsku na polecenie Kazimierza Barcikowskiego i Mieczysława Rakowskiego przyszli: Tadeusz Fiszbach - pierwszy sekretarz KW - i wojewoda Jerzy Kołodziejski. Żądają, by przewodniczący „Solidarności” natychmiast pojechał do Warszawy. Wałęsa odmawia.
Po godz. 3.00 w nocy Fiszbach i Kołodziejski wracają. Wałęsa zostaje przewieziony do Chylic.


12/13 grudnia – noc

Wprowadzenie stanu wojennego na obszarze całej Polski. Gen. Jaruzelski staje na czele Wojskowej Rady Ocalenia Narodowego, natychmiast nazwanego wroną.
Zawieszenie związków zawodowych, zakaz strajków, podróży krajowych i zagranicznych, przerwanie połączeń telefonicznych i teleksowych, zawieszenie wydawania prawie wszystkich gazet, zawieszenie zajęć we wszystkich szkołach, internowanie tysięcy działaczy "Solidarności", opozycyjnych intelektualistów, a także 32 działaczy partyjnych minionej epoki.

 

INTERNOWANO PONAD STU DZIENNIKARZY, CZŁONKÓW SDP.

[w przygotowaniu: pełna lista internowanych dziennikarzy SDP]

            W Warszawie z władz SDP umknęli internowaniu, znajdujący się na listach proskrypcyjnych Maciej Iłowiecki, Dariusz Fikus, Stefan Bratkowski oraz Jacek Kalabiński, prezes Oddziału Warszawskiego SDP. Ukrywali się kilka tygodni.

W związku ze stanem wojennym zmilitaryzowano szereg kluczowych zakładów pracy. W sądownictwie wprowadzono tryb doraźny w którym obowiązywały zaostrzone kary do kary śmierci włącznie.
Radio i Telewizja zostały zmilitaryzowane. Przed północą 12/13 grudnia weszło wojsko. Spadochroniarzom, przygotowanym do szturmu powiedziano, że rozgłośnie opanowane zostały przez „Solidarność” i spodziewać się należy czynnego oporu. Żołnierze zastali tylko zwykłą obsługę techniczną.

O 12-tej z terenu koszar warszawskich zaczęło nadawać „Studio-bunkier” z obsadą dziennikarską szczególnego zaufania pod kierunkiem Stanisława Cześnina.
Z Radia i Telewizji internowanych zostało wielu dziennikarzy i pracowników technicznych.

Według danych zebranych przez Zarząd Główny SDP w pierwszych dniach stanu wojennego:
W Warszawie: Małgorzata Jedynak-Pietkiewicz – redakcja „Camerata”, Piotr Mroczyk – PR Polonia,  Edmund Szałas – PR Polonia, Komorowska – spikerka PR,  Marek Jan Owsiński – PR, pr. III.
We Wrocławiu: Piotr Załuski – przew. „Solidarności” PRiTV, Jarosław Szymkiewicz – TV,  Tadeusz Orlicz – TV, Marek Tumidajewicz – TV, Lena Kaletowa – TV, Barbara Trzeciak-Pietkiewicz – TV, Cezary Łagiewski – TV, Mieczysław Zawadowski TV.
W Katowicach: Jerzy Sysak – PR, Rafał Szymoński – TV.
W Łodzi: Krzysztof Turowski – PR,.
W Szczecinie: Jóźwiakowski – TV, Jan Ślusarczyk – PR.

Internowani i zwolnieni: Alicja Maciejowska – PR, pr. III, Andrzej Jeleński – PR, pr. I, w Łodzi Marek Madej – TV, Jerzy Binder – TV, w Białymstoku: Tomasz Piotrowski – PRITV.
Sporo osób ukryło się.

Wczesny ranek [13 grudnia, godz. 6.05]
Stefan Bratkowski, prezes SDP „przebywał w szpitalu rehabilitacyjnym w Konstancinie przy ul Gąsiorowskiego 8. O świcie budzi go żona Roma Przybyłowska-Bratkowska, która omijając patrole milicyjne, dotarła samochodem z Warszawy.
- Mówią, że ogłoszono stan wojenny i muszę się szybko zbierać. Ilekroć leżałem w tym szpitalu, umieszczano mnie w dwuosobowej salce z tym samym pacjentem. Nawet się zaprzyjaźniliśmy. Gdy już schodziłem ubrany, on natychmiast pobiegł do telefonu. Nie wiedział, że połączenia telefoniczne wyłączyli - opowiada Bratkowski.
Powrót do Warszawy nie był łatwy. Bratkowscy jechali dwoma samochodami. Na przedzie lekarka pogotowia Aniela Zmysłowska w białym kitlu. Za nią maluchem Bratkowscy.
- Samochód prowadziła żona. Ja byłem okutany w koc i udawałem babinę ze wsi.
Tak dotarli na Wawrzyszew do mieszkania sekretarz podstawowej organizacji partyjnej (POP) Pogotowia Ratunkowego.
- Właścicielka mieszkania, póki się u niej ukrywałem, nie mogła oddać legitymacji partyjnej. Zrobiła to po moim wyprowadzeniu się. Potem przez pół roku ukrywałem się jeszcze w siedmiu innych mieszkaniach - wspomina Bratkowski.”
[Niedziela, 13 grudnia 1981 zebrali Tomasz Urzykowski i Jerzy S. Majewski, „Gazeta Wyborcza”2006-12-13]

Jerzy Surdykowski, wiceprezes SDP: Planowałem wyjazd rano jedenastego [grudnia] ekspresem na Kongres Kultury Polskiej w Warszawie. W przeddzień, dziesiątego grudnia, wieczorem –  jak to ładnie ujęła moja żona – wysunęła się ręka Boska z Kościoła Mariackiego i rzuciła mną o oblodzony bruk krakowski. Parę dni przed stanem wojennym zrobił się cholerny mróz. Taka bezśnieżna szadź się zrobiła. I wywaliłem się dokładnie pod Kościołem Mariackim. Złamałem obojczyk. Także w stanie wojennym, jak mówili złośliwi koledzy, miałem autointernowanie, we własnym gipsie. Akurat noc z dwunastego na trzynastego była pierwszą nocą, którą w pancerzu gipsowym przespałem w domu. Przyleciał syn i mówi „tata, generał w telewizorze”. Pierwsza moja myśl była „oni tego pożałują”. Taką miałem pierwszą refleksję. Nie że strach, tylko „oni pożałują”. Potem było jak było. [relacja dla PWS SDP]

Maciej Łukasiewicz, Rada SDP: (...) przygotowywałem dla gazety, w której wówczas pracowałem [„Kurier Polski”] artykuł o manipulowaniu w ciągu minionego dziesięciolecia wydarzeniami Grudnia 1970 roku przez partyjną propagandę. Miałem szansę, że tekst się ukaże, bo moi redakcyjni szefowie raczej sprzyjali „Solidarności” (...) Rano nie miałem żadnych zmartwień, kilkakrotnie wysłuchałem przemówienia pewnego generała, wyjrzałem za okno, gdzie po osiedlu kręciło się pełno zielonych i niebieskich – i na osiem lat wraz z 25 kolegami z redakcji pożegnałem się z zawodem – nie całkiem, bo wkrótce większość z nas odnalazła się w podziemiu. (...)[„Rzeczpospolita” grudzień 1998r.]

 Toruń –  dziennikarza Wiesława Cichonia, redaktora naczelnego organu „Solidarności toruńskiej” pisma „Wolne Słowo” zatrzymano na ulicy w pobliżu Hoteli Asystenckich na Bielanach. Szarpał się i bronił, kontuzjował nawet poważnie jednego z funkcjonariuszy, zawieziono go do aresztu na Wałach gen. Sikorskiego i zamknięto w małej celi. Tam rozpoczął nawoływanie się z zatrzymanymi, podawanie nazwisk (...) Następnego dnia konwój, złożony z kilku autobusów, przejechał przez most na Wiśle i ruszył w kierunku Bydgoszczy [do ZK Potulic]. Mężczyźni przykuci byli do siedzeń autobusu. Jakiś młody zomowiec ostentacyjnie pokazywał internowanym ostre naboje, Cichoń krzyknął do niego: Ty gnojku, ty pętaku!  [Wojciech Polak: Czas ludzi niepokornych]


Z Dekretu o stanie wojennym

Przepisy ogólne

Wprowadzenie stanu wojennego powoduje m.in. czasowe: zawieszenie lub ograniczenie określonych w Konstytucji PRL i innych ustawach oraz umowach międzynarodowych, których Polska jest stroną podstawowych praw obywateli, a w szczególności nietykalności osobistej, nienaruszalności mieszkań i tajemnicy korespondencji, prawa zrzeszania się, wolności słowa, druku, zgromadzeń, wieców, pochodów i manifestacji.

Przepisy Karne

       Kto będąc członkiem stowarzyszenia, związku, zrzeszenia lub organizacji, której działalność została zawieszona, nie odstąpił od udziału w takiej działalności, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.
Kto rozpowszechnia fałszywe wiadomości, jeżeli może to wywołać niepokój publiczny lub rozruchy, podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 5.

Z raportu MSW: Realizując zaplanowane przedsięwzięcia, w warunkach stanu wojennego, do godziny 12.00 dn. 13. bm. internowano 3 173 osoby, to jest ponad 70% liczby założonej.

Z nazwy wymieniono dwa stowarzyszenia podlegające zawieszeniu:
Polski Związek Łowiecki i Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich.

Nie mieliśmy ani broni, ani amunicji.
Niebezpieczeństwo dla socjalistycznego ustroju, jakie  stworzyło SDP to: korzystna zmiana prasy polskiej – dzienniki kierowane przez dziennikarzy, członków władz i Rady SDP, które zdobyły autentyczne zaufanie czytelników, powstanie poważnej prasy związkowej z „Tygodnikiem Solidarność” oraz zacięta walka SDP o dostęp do środków  przekazu dla NSZZ „Solidarność”. Nie zapomniano SDP-owi sierpniowego oświadczenia dziennikarzy, pracy nad nową ustawą o cenzurze oraz zabierania głosu w sprawach publicznych i mediowania prezesa SDP Stefana Bratkowskiego w licznych konfliktach.
Słynny adres „Foksal 3/5” stał się miejscem zakazanym.
Dom Dziennikarza przeszedł pod zarząd kuratora Marii Tabako, dotychczasowej dyrektor administracyjnej oraz komisarza płk. Janusza Górskiego ze Służby Bezpieczeństwa. 

13 grudnia
Zarządzeniem prezesa Radiokomitetu, Władysława Loranca, zlikwidowano wszystkie programy radiowe i telewizyjne z wyjątkiem TV 1 i PR, pr. I
Niektórzy dziennikarze do tej pracy byli już przygotowani.

Barbara Rogalska: Mimo, że nie działały telefony wiedziałam już, że budynek telewizji w nocy z 12 na 13 grudnia został zajęty przez wojsko. Kilkadziesiąt osób – dziennikarzy, realizatorów, pracowników technicznych, o których już wcześniej wiedzieliśmy, że są na utworzonej przed kilkoma miesiącami liście zaufanych – wezwano do pracy. Niektórych do tak zwanego „bunkra” na terenach wojskowych przy ul. Hynka, innych do głównego gmachu na Woronicza. Budynek przy pl. Powstańców, skąd zwykle nadawane były programy informacyjne, przez dłuższy czas był wyłączony. Umundurowani prezenterzy odczytywali dzienniki ze studia na Woronicza. [Barbara Rogalska: Weryfikacja. Wspomnienie]

Zabłysnęły nowe-stare „gwiazdy” dziennikarstwa telewizyjnego: Marek Barański, Tadeusz Zakrzewski, Irena Falska, Marek Tumanowicz, Bronikowski, Willman, komentatorzy Stefanowicz i Andrzej Racławicki, Karol Nowakowski
A ludzie kpią: Jaki jest najniższy stopień w ludowym Wojsku Polskim?- Spiker telewizyjny.

Po latach o tamtych chwilach:
W rozmowach z dziennikarzami telewizji z PRL zawsze wychodzi to samo. Że telewizja wszędzie jest upolityczniona. Że byli za socjalizmem, bo bez Polski Ludowej pasaliby krowy. Że ich szefowie to były twardogłowe tępaki. I że oni to prawdziwi fachowcy, a ci nowi nic nie potrafią. Tadeusz Zakrzewski, który pod koniec lat 60. przyszedł do telewizji z SB, po latach napisał i wydał w 2003 roku książkę „Dziennik telewizyjny. Grzech i grzeszki”
„Tadeusz Zakrzewski mylił się z Markiem Barańskim, a Barański z Ireną Falską - niezależnie od tego, który z demonów masowej wyobraźni pojawiał się na wizji, efekt był ten sam. Nuda. Zadekretowana nienawiść. I stronniczość do potęgi” – pisze W. Bereś w recenzji tej książki.

Pojawia się wojenna bibuła. Półtorej kartki tekstu przepisanego na maszynie: Komunikat nr 1 /13.XII. godz. 14.30/

O godz. 16-tej delegacja intelektualistów - Aleksander Gieysztor, Jan Józef Szczepański, Andrzej Wajda i Jerzy Puciata - udaje się do gmachu KC PZPR, by upomnieć się o aresztowanych ludzi kultury. Spotykają się z ministrem Kultury Józefem Tejchmą.

Maciej Łukasiewicz: A na Foksal – jak w ulu. Z całego miasta pościągali koledzy żurnaliści, złaknieni informacji, plotek – i co tu ukrywać – kielicha dla pokrzepienia ducha i ukojenia nerwów. Ale nic z tego – obowiązuje zakaz sprzedaży wódki. W hallu szczypią jeszcze w oczy pozostałości po użytym tu – jak się okazuje – gazie łzawiącym. Ubecja przyjechała z samego rana. [M. Łukasiewicz Weryfikacja.]

14 grudnia
W  Warszawie pierwsza śmierć stanu wojennego. Gnie tragicznie Jerzy Zieleński, dziennikarz.
Maciej Iłowiecki: (...)ukryłem się u swojej koleżanki, niedaleko [od właściwego mieszkania]. Tam przez pewien czas przebywałem, później u kogoś innego, byłem w ukryciu, dopiero po paru dniach dowiedziałem się, że mój najbliższy przyjaciel – Jurek Zieleński popełnił samobójstwo. Albo go zamordowano, bo tak naprawdę do dziś nie wyjaśniono, co to było, mimo przeprowadzonego śledztwa.
Jak to było? Leżał wtedy w szpitalu na Woli. Przyszło do niego dwóch facetów, mówią, że są przysłani przez Region Mazowsze – Jerzy był wyznaczony na przewodniczącego, miał prowadzić „Tygodnik Mazowsze” (...). Do dziś nie znaleziono tych ludzi, nikt w Zarządzie nie potwierdził, że oni kogoś wysłali, nie ma żadnych świadków.

Maciej Łukasiewicz: Jurek, fantastyczny człowiek, jeden z najlepszych polskich dziennikarzy (...) Od wielu lat powiązany był z KOR-em. Był też duszą Stefanowego „Życia i Nowoczesności”, aktywnie udzielał się w Konserwatorium „Doświadczenie i Przyszłość”. Poznałem go bliżej jesienią ubiegłego roku, gdy wspólnie przygotowywaliśmy Walne Zgromadzenie Oddziału Warszawskiego SDP. Po klęsce politycznej, poniesionej na ogólnopolskim Walnym Zjeździe, dziennikarski partyjny beton szykował się do odwetu w Warszawie, która skupia mniej więcej dwie trzecie ogółu członków Stowarzyszenia. Właśnie wówczas Jurek stanął na czele tzw. II Grupy Inicjatywnej i kierował naszymi pracami przygotowawczymi. (...)Jurek – zawsze otwarty do ludzi, opanowany, pogodny.
[M. Łukasiewicz: Weryfikacja. Z notatnika stanu wojennego 1981-1982, Oficyna Wydawnicza MOST, Warszawa 1994]

Wspomina dziennikarka Krystyna Jagiełło: „W sobotę [19 grudnia 1981 - W.G.] o godzinie 12.30 zebraliśmy się na Cmentarzu Wojskowym. Utworzył się długi kondukt. Czułam, że wszyscy myślimy to samo, że to nie tylko pogrzeb dziennikarza, ale i dziennikarstwa (...) Na murze katedry przeczytałam klepsydrę: >nie mogąc tego znieść, zmarł tragicznie 13 grudnia...<. Władza zabroniła wygłaszać przemówień. Księdza również nie było, jako że pochówek samobójcy. Staliśmy dokoła grobu w milczeniu, patrząc na pracujących grabarzy. Było tak cicho i tak smutno, jakby poza tym cmentarzem nie było już ani miasta, ani naszych  nim domów”.
[Wojciech Górecki „Tygodnik Mazowsze” 1982-1989 Monografia pisma na tle drugiego obiegu w Polsce, praca magisterska napisana pod kierunkiem prof. Tomasza Strzembosza KUL 1995. Honorowe wyróżnienie w konkursie „Podziemne słowo”]

Pierwszy numer „Tygodnika Mazowsze”, który ukazał się w lutym 1982, miał numer drugi dla podkreślenia, że jest kontynuacją tamtego, tworzonego przez Zieleńskiego pisma.

Jerzy Zieleński został patronem przeznaczonej dla młodych dziennikarzy nagrody przyznawanej przez działające w podziemiu Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich.
[Obecnie istnieje nagroda im Jerzego Zieleńskiego w kategorii za publikacje poświęcone edukacji i popularyzacji wiedzy w dorocznym konkursie SDP na najlepsza publikacje roku]

Barbara Rogalska: Kiedy 14 grudnia 1981 roku , w poniedziałek, wyszłam na spacer z psem, spotkałam mojego sąsiada a zarazem kolegę z telewizji, nieżyjącego już Andrzeja Żmudę. Był to znany dziennikarz ekonomiczny, bardzo zaangażowany w oficjalną politykę gospodarczą kolejnych ekip rządowych, krytycznie nastawiony do “Solidarności”.
-Ty o c z y w i ś c i e nie dostałaś wezwania do pracy – powiedział na powitanie.
Oczywiście nie dostałam. Należałam do “Solidarności”, aktywnie działałam w odradzającym się Stowarzyszeniu Dziennikarzy Polskich. Przez radio wysłuchałam komunikatu, że pracownicy radia i telewizji mają pozostać w domach i czekać na wezwanie.
(...) A więc czekaliśmy. [Barbara Rogalska: Weryfikacja. Wspomnienie]

W 199 zakładach pracy rozpoczęły się strajki okupacyjne oraz akcje protestacyjne – oficjalne informacje MSW z grudnia 1981 roku.
Regionalne Komitety Strajkowe powstały w Gdańsku, Wrocławiu, Białymstoku i Świdniku, Tymczasowa Regionalna Komisja Wykonawcza NSZZ „Solidarność” w Przemyślu.
W Warszawie tylko w największych zakładach przemysłowych odnotowano słabe strajki i protesty, trwały do nocy z 15/16 grudnia.
W ośrodku odosobnienia w Białołęce Dworskiej internowani zorganizowali bunt. Interweniowało ZOMO.

Zawieszono całą prasę, z wyjątkiem „Trybuny Ludu” [red. nacz. Wiesław Bek, nakł. 1 357 734 egz.] i „Żołnierza Wolności” [red. nacz. Alfred Dąbek, nakł. 523 230 egz.] i nielicznych dzienników lokalnych.

W Krakowie powstało np. pismo zlepione z „Gazety Krakowskiej”, „Dziennika Polskiego”, „Echa Krakowa” nazwane natychmiast przez krakowian „Gadziechem” lub „Gadzim Echem”.

„Trybuna Ludu” pisze: Decyzje z 13 grudnia stoją na stanowisku odrzucenia wszelkich podziałów wśród Polaków patriotów - w imię działania na rzecz przywrócenia ładu, spokoju i porządku. 14.XII.1981

Rusza natychmiast prasa podziemna. Niektóre tytuły i zespoły redakcyjne są kontynuacją prasy z drugiego obiegu. Powstają nowe pisma. Dziennikarze zawodowi to głównie członkowie zawieszonego SDP.

„Hutnik” nr 1 ukazał się 14 grudnia 1981 w czasie strajku w Hucie im. Lenina. Po pacyfikacji strajku zespół pod redakcją Wojciecha Marchewczyka postanowił kontynuować wydawanie gazetki w charakterze tygodnika.

„Z Dnia na Dzień” było pierwszym w Polsce czasopismem stanu wojennego - pierwszy numer drukowany był jeszcze 13 grudnia 1981, a kolportowany we Wrocławiu rano 14 grudnia. Numer drugi wyszedł 16, a trzeci 18 grudnia.
Do maja 1982 pismo redagowane było pod kierunkiem Kornela Morawieckiego przez zespół: Krystyna Wójcik, Helena Lazarowicz, Anna Morawiecka, Joanna Moszczak, Wiesław Moszczak, Tadeusz Świerczewski, Jarosław Twardowski. Redaktorem naczelnym był Romuald Lazarowicz. Od początku stanu wojennego pismo sygnowane było przez Regionalny Komitet Strajkowy NSZZ "Solidarność" Dolny Śląsk

„Jedność” w Szczecinie. W latach 1980-81 pierwszym redaktorem naczelnym był Leszek Dlouchy internowany w stanie wojennym. Ostatni (oficjalny) numer przed ogłoszeniem stanu wojennego ukazał się z datą 11 grudnia 1981 r. Następny miał ukazać się 15 grudnia.
Po 13 grudnia 1981 r. w stoczni trwał strajk. Tytuł był niekwestionowanym okrętem flagowym szczecińskiej opozycji. W warunkach stanu wojennego jako bibuła, ukazał się kolejny numer „Jedności”. Miał format A4 i odbity został na powielaczu. Pismo miało taki sam podtytuł jak w czasie strajków sierpniowych: Organ Międzyzakładowego Komitetu Strajkowego przy Stoczni im. Adolfa Warskiego (winieta została skopiowana z sierpniowego pierwowzoru). Pismo miało numer kolejny 51 i datę 15 grudnia 1981.
Było więc jasne, że druk pisma będzie kontynuowany mimo represji, z których nie zdawano sobie jeszcze do końca sprawy.[www.solidarnosc.szczecin.pl]

W Krakowie pismo – „Aktualności”, pierwszy numer podziemnego Biuletynu Informacyjnego RKW”S” Regionu Małopolska.

15 grudnia
Oficjalne zawieszenie działalności Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich na czas obowiązywania stanu wojennego mocą Zarządzenia nr 48 prezydenta m. st. Warszawy inż. Jerzego Majewskiego.

W Warszawie milicja zaatakowała Pałac Staszica mieszczący Polską Akademię Nauk. Była to najgłośniejsza pacyfikacja w stolicy. W Polskiej Akademii Nauk ustalono, że strajk rozpocznie się 15 grudnia o godz. 9.00, i że będzie to strajk organizacyjny - w godzinach pracy. Wyłoniono też dwa Komitety Strajkowe - grupę właściwą i zapasową. 15 grudnia po godz. 11.30 milicja zajęła  gmach PAN, następują aresztowania strajkujących. W protokołach zatrzymania wpisywano jako powód zatrzymania: organizator strajku, miał przy sobie zapasową żywność, mimo że zatrzymani nie mieli ze sobą żywności.

W stolicy zawiązał się pierwszy Komitet Oporu Społecznego.

Internowano – bez względu na jego ciężką chorobę serca – w Białołęce etatowego sekretarza SDP Krzysztofa Klingera, wcześniej przesłuchiwanego w tzw. „rozmowie ostrzegawczej”.

W Warszawie zbiera się Rada Główna Episkopatu Polski. Biskupi stwierdzają m.in.: Dramatyczna decyzja władz wprowadzenia stanu wojennego w naszym kraju stanowi cios dla społecznych oczekiwań i nadziei, że drogą porozumienia narodowego można rozwiązać istniejące problemy naszej Ojczyzny. Za jedną z najważniejszych spraw biskupi uznają przywrócenie związkom zawodowym, zwłaszcza Związkowi Zawodowemu "Solidarność", zgodne ze statutem możliwości działania. Z tym łączy się umożliwienie swobodnego działania Przewodniczącemu i Prezydium Związku. Związek "Solidarność" broniący praw ludzi pracy jest konieczny do przywrócenia równowagi życia społecznego.
L. Wałęsa poprzez Kurię przekazuje "APEL DO NARODU POLSKIEGO" :
- nie dajmy się złamać,
- podejmujmy strajki w wielkich zakładach pracy, w małych stosujmy bierny opór,
- w razie stosowania siły przez wojsko postępujmy tak, aby nie doszło do przelewu krwi,
bądźmy solidarni, pomagajmy sobie wzajemnie, a udowodnimy, że nasz związek istnieje i działa nadal.


Powstaje pismo informacyjne „Wiadomości Tygodnia”, redagowane przez Teatr Ósmego Dnia. Lech Raczak, dyrektor teatru, wypisuje kolegom delegacje, dzięki którym możliwe jest poruszanie się po kraju. Ewa Wójciak, Roman Radomski, Tadeusz Janiszewski i Marcin Kęszycki jadą do Wrocławia, Krakowa, Warszawy i Gdańska zbierać informacje. Pismo ukazuje się do wiosny 1982 r.

Pierwszy numer pisma „Solidarni”. Wydaje je grupa związana z UAM, m.in. Marka Gaula i Tatianę Martin-Pietrowicz. Później pismo stało się organem Tymczasowego Zarządu Regionu Wielkopolska i długo drukowane było w mieszkaniu Jana Kołodziejskiego.

Oficjalna prasa „przypomni sobie” - po dwu miesiącach - że tego dnia ogółem w skali kraju próby akcji protestacyjnych podjęto w 180 zakładach na terenie 19 województw. Groźba użycia siły (co nie znaczy, że wszędzie jej użyto) nastąpiła w 17 przypadkach [„Polityka” Nr 1 z 20 II 82].

16 grudnia

W Katowicach, w Kopalni Węgla Kamiennego „Wujek” oddział specjalny ZOMO z bezpośredniej odległości strzelał do górników. Na miejscu ginie siedmiu górników, w następnych dnia dwóch umiera z odniesionych ran.
Pacyfikacja Wytwórni Sprzętu Komunikacyjnego w Świdniku.
Pacyfikacja Stoczni Remontowej w Gdańsku.


W Krakowie: Dziennikarzom, którzy nie dostąpili zaszczytu pracy w „Gadziechu” wręczano pisma od dyrekcji RSW „Prasa”. I ja takie otrzymałem, następującej treści: ”Obywatel Stefan Maciejewski - <Gazeta Krakowska>. Krakowskie Wydawnictwo prasowe zawiadamia, że z dniem 14 grudnia 1981 zostaje obywatel urlopowany do odwołania. O terminie powrotu do pracy zostanie Obywatel poinformowany w stosownym czasie”. Pod powiadomieniem nikt się nie podpisał. Tylko pieczątka firmy. [Stefan Maciejewski: Wojna polsko-polska, dziennik 1980-1983, Księgarnia Akademicka, Kraków 2007]

Prasa leży w kioskach. Zwroty „Trybuny Ludu” – 80 proc. Źródłem informacji jest bibuła.
„Wiadomości bieżące” jedna kartka A4 maszynopisu, bez daty, bez numeracji, a jednak to jest gazeta!

17 grudnia

ZOMO rozbiło uliczne demonstracje w Krakowie.
Pacyfikacja Stoczni Gdańskiej - siedziby Krajowego Komitetu Strajkowego, aresztowanie przewodniczącego KKS Mirosława Krupińskiego, wiceprzewodniczącego Komisji Krajowej.


Jan Józef Szczepański: W Związku [Literatów] zastałem gromadę zapłakanych kobiet, proszących o pomoc dla aresztowanych mężów i synów. Była wśród nich żona dziennikarza Krzysztofa Klingera [jednego z najbliższych współpracowników S. Bratkowskiego], którego wywleczono z łóżka, gdy czekał na karetkę pogotowia, mającą zabrać go do szpitala na operację serca. Pani Klingerowa była w rozpaczy. (...) poszedłem na Zamek do prof. Gieysztora i z nim pojechaliśmy do Akademii Nauk, gdzie znajdował się jedyny dostępny i czynny telefon. Gieysztor zadzwonił do Kiszczaka, który naznaczył nam spotkanie na drugą. (...) Kiszczak – tym razem w cywilnym garniturze – poprosił nas wkrótce do swego gabinetu.(...) załatwił zwolnienie Klingera. [J.J.Szczepański: Kadencja ZNAK 1989]

Maciej Łukasiewicz: Lilka, sekretarka szefa, siedzi sama. Mówi, że przed chwilą radio zachodnie podało, że w obozie dla internowanych zmarł na zawał serca Tadeusz Mazowiecki, najbliższy doradca Lecha Wałęsy. Wiadomość ta wprawia mnie w przygnębienie, a jeszcze bardziej pogarsza mój nastrój napisana ręką Florka kartka, którą znajduję na swoim biurku.[M. Łukasiewicz: Weryfikacja]

Jako prewencja wobec drugiego obiegu wydany zostaje zakaz sprzedaży farb, rozpuszczalników i lakierów, ograniczenie w sprzedaży zeszytów i papieru.

Po latach o tamtych chwilach:
Jacek Brzostowski: Nigdy nie wiedziałem, czy klient nie jest tajniakiem i czy nie posądzą mnie o spekulację, a za to szło się siedzieć. Raz w tygodniu miałem kontrolę. Na zapleczu nie wolno mi było trzymać towaru, wszystko musiało być wystawione w sklepie. Miałem zeszyt, w którym przedstawiciele inspekcji handlowej wpisywali rozporządzenia, np.: „Towary cieszące się popytem sprzedawać w proporcji 50 proc. do 16.00 i 50 proc. po 16.00”.
Jest wpis z 19 grudnia 1981 roku, po wprowadzeniu stanu wojennego: 'Zakaz sprzedaży farb, lakierów i rozpuszczalników do odwołania'. Kiedyś przyszedł do mnie facet i godzinę wypytywał o jedną farbę - czy sprzedaję i komu. Potem powiedział, że jest z inspekcji handlowej, a ja wiem dokładnie, skąd on był. [Katarzyna Bosacka: Pan z drogerii. Rozmowa z Jackiem Brzostowskim, GW-Wysokie Obcasy, 19.06.2006]

Dekretem Prymasa Józefa Glempa powołany został Prymasowski Komitet Pomocy Osobom Pozbawionym Wolności i ich Rodzinom.


17 grudnia
W Warszawie ukazuje się jako "Wiadomości Dnia" pierwszy numer podziemnych "Wiadomości" - Biuletynu Informacyjnego NSZZ "Solidarność" Regionu Mazowsze.
Początkowo pismem kierowali Piotr Piętak i Piotr Strzałkowski, od wiosny 1982 również Ludwik Dorn i Marcin Gugulski. Od lutego 1983 redakcją kierował Antoni Macierewicz, a dołączyli Anna Rozwadowska i Piotr Zakrzewski (Podziomek).
Stali współpracownicy: Urszula Doroszewska (Sasza), Ryszard Czarnecki i Piotr Naimski. Swoje artykuły zamieszczali Wiesław Chrzanowski, Jerzy Kropiwnicki, Piotr Wierzbicki, Stefan Kurowski i Jan Olszewski. Za druk odpowiadali kolejno Krzysztof Łączyński, Wiktor Krzysztoporski, Piotr Strzałkowski i Anna Rozwadowska. Ostatni 366 numer "Wiadomości" ukazał się w maju 1990.

O 4.00 nad ranem pacyfikacja Fabryki Samochodów Ciężarowych w Lublinie (5 tys. strajkujących), w kilka godzin później ZOMO przeprowadza taką samą akcję w Lubelskich Zakładach Napraw Samochodowych

W Warszawie milicja rozpędziła manifestacje na placu Zwycięstwa i na Krakowskim Przedmieściu, padały granaty z gazem łzawiącym do kościoła św. Krzyża.


"Trybuna Ludu" pochwala zdecydowaną postawę sił porządkowych i donosi o zatrzymaniu ośmiu osób.

Paryska rozgłośnia "Radio France Internationale" nadaje trzy razy dziennie wiadomości w języku polskim.


ROZPOCZĘŁA SIĘ WERYFIKACJA DZIENNIKARZY, PIERWSZEGO ŚRODOWISKA W KRAJU PODDANEGO NATYCHMIASTOWEJ „CZYSTCE”.


10 tysięcy dziennikarzy weryfikowano [rozmowy weryfikacyjne, obejmowały nie tylko dziennikarzy, również osoby z administracji, wydawnictw, kolportażu i techniki Polskiego Radia i Telewizji]
Szczególnie ostro w radiu i telewizji - zwolniono około 800 osób.
W RSW odwołano 75 redaktorów naczelnych, 95 zastępców, 88 sekretarzy redakcji.
Negatywnie zweryfikowano 10 proc. środowiska dziennikarskiego. W całej Polsce pracę straciło około 2 tysiące dziennikarzy.

Dariusz Fikus: Była to akcja bez precedensu w historii dziennikarstwa. Jak przyznał Jerzy Urban „weryfikacja dziennikarzy, jak później likwidacja SDP, tak ściśle wynikła z logiki i mechaniki stanu wojennego, że bez tych poczynań trudno mówić o skutecznej, spójnej obronie ustroju, a więc bezpieczeństwa państwa”. Była to akcja bezprawna, wyraźnie nastawiona na zastraszenie środowiska.[Sprawozdanie z lat 1982-1989 na Walny Zjazd  SDP 1989]
Tadeusz Knade: Tylko w Gdańsku z trzystu zatrudnionych dziennikarzy około stu z dnia na dzień zostało bez pracy. Instynktownie szukało możliwości kontynuowania pracy dziennikarskiej w prasie drugiego obiegu, w grupie konspiracyjnej.
[Kto tu wpuścił dziennikarzy. Według pomysłu Marka Millera. 25 lat później. Według pomysłu Janiny Jankowskiej i Marka Millera. Warszawa 2005]
Andrzej Liberadzki: A jakie składy miały komisje weryfikacyjne? Był towarzysz z KC [Zwoliński], towarzysz z Biura Prasowego Rządu PRL [Bujnicki], towarzysz komisarz wojskowy [komandor Czerski], towarzysz dyrektor Wojewódzkiego Urzędu Kontroli Prasy, Publikacji i Widowisk (czyli cenzury) [Legucki], towarzysz „esbek” – „opiekun” środowiska, towarzysz od wydawcy, np. Zarządu Głównego RSW (takiego ówczesnego monopolisty prasowego...) i dwóch towarzyszy z KW PZPR, którzy w przypadku Gdańska byli naprawdę nieszkodliwi. Sami padli ofiarą weryfikacji politycznej, zostali wyrzuceni.
[Andrzej Liberadzki: Niezweryfikowani a struktura podziemia – głos w panelu ”Nasz Sierpień. Dziennikarze gdańscy 1980-1989”, Forum Dziennikarzy nr 3 / 4 (81/82) 2005]

„Niektórzy dziennikarze wykorzystywali weryfikację do demonstracji politycznej. Ubrana na czarno Maria de Hernandez-Paluch z krakowskiego tygodnika „Student” na pytanie komisarza wojskowego, czy popiera Wojskową Radę Ocalenia Narodowego (błyskawicznie nazwanej „wroną”), odpowiedziała: - Nie widzi pan, że nawet przebrałam się za wronę?”
[Jerzy Skoczlas: Weryfikacja dziennikarzy,  w: Mała encyklopedia stanu wojennego (dla początkujących), Gazeta Wyborcza – Duży Format- 11XII2006]

Grzegorz Majchrzak, IPN: W Radiu i Telewizji weryfikację przeprowadzano w dwóch etapach.
W pierwszym sześcioosobowe komisje weryfikacyjne, w składzie: przedstawiciele WRON, KC lub KW PZPR, MSW, KZ PZPR i kierownictwa Radia i Telewizji weryfikowały kadrę kierowniczą, wypytywały naczelnych redaktorów oraz ich zastępców o podwładnych.
W drugim komisje trzyosobowe, w składzie: zweryfikowany pozytywnie naczelny redaktor, przedstawiciel WRON i KZ PZPR weryfikowały pracowników. Pytano ich również o stosunek do SDP i działaczy Stowarzyszenia. Inne pytania dotyczyły kierowniczej roli partii, działalności „Solidarności”, Komitetu Obrony Robotników, Konfederacji Polski Niepodległej, stosunku do uchwały nr 185 o zakazie strajku.
[13 września 2005. Dyskusja w SDP]

W Radiu i Telewizji w tym czasie ok. 100 dziennikarzy złożyło wnioski o wcześniejsze przejście na emeryturę lub zwolnienie z pracy nie chcąc uczestniczyć w propagandzie stanu wojennego. Uniemożliwiało im to zmilitaryzowanie zakładu pracy, co oznaczało, że pracownik sam nie może się zwolnić z pracy, może go zwolnić tylko pracodawca.

W Stowarzyszeniu Dziennikarzy Polskich zwolniono ponad 60 pracowników, poza niektórymi osobami z działu finansowego i kierowcą. Powołano „grupę doradczą” komisarza wojennego ze  Zbigniewem Łukomskim z „Trybuny Ludu” i Ireneuszem Ruszkiewiczem z miesięcznika „Wojsko Polskie”.

18 grudnia

Papież Jan Paweł II skierował list do gen. Wojciecha Jaruzelskiego z apelem o zniesienie stanu wojennego oraz „z usilną prośbą i zarazem gorącym wezwaniem o zaprzestanie działań, które przynoszą ze sobą rozlew krwi polskiej [...]. Ogólnoludzkie pragnienie pokoju przemawia za tym, ażeby nie był kontynuowany stan wojenny w Polsce".
Kopię listu otrzymuje internowany przewodniczący "Solidarności" Lech Wałęsa.


Coraz więcej represji wobec dziennikarzy. Odsyłanie dziennikarzy do domu – przymusowe urlopy, zakaz świadczenia pracy – zapowiedź negatywnego zweryfikowania.

19 grudnia
Wznowiono wydawanie „Dziennika Ludowego” [red. nacz. Piotr Ziarnik, nakł. 600 tys. egz.]

Spacyfikowano strajk w zakładach „Azoty” w Puławach. Aresztowano 20 osób.


20 grudnia
Grupa intelektualistów [m.in.: Stefan Bratkowski, Tadeusz Dziewanowski] skupiona w Konwersatorium „Doświadczenie i Przyszłość” sporządza raport: wstępną ocenę sytuacji na dzień 20 grudnia wraz z elementami prognozy krótkoterminowej.

Jako ostatni zakład pracy w Gdańsku zakończył strajk Port Gdański.


Ojciec św. Jan Paweł II skierował do Warszawy abp Luigi Poggi, aby przewodniczył zespołowi do stałych kontaktów między Stolicą Apostolską a rządem polskim.


Z raportu MSW: Zgodnie z obowiązującymi przepisami stanu wojennego akcja internowania będzie kontynuowana. W jej toku do godz. 8.00 dnia 20 grudnia br. internowano łącznie 4 732 osoby. W tym czasie przeprowadzono z 5171 osobami rozmowy dyscyplinujące, w następstwie których 4749 osób zobowiązało się do przestrzegania istniejącego porządku prawnego i niepodejmowania działań na szkodę PRL. Osoby, które odmawiają złożenia deklaracji lojalności, są z reguły internowane (379 osób).


Romuald Spasowski, ambasador w St. Zjednoczonych, zwraca się do władz USA o azyl polityczny. W wystąpieniu telewizyjnym oświadcza, że wprowadzenie stanu wojennego jest pogwałceniem praw człowieka i nie jest wewnętrzną sprawą Polski.
Na apel francuskich central związkowych (bez CGT) w całej Francji na godzinę przerwano pracę na znak solidarności z polskimi robotnikami. W tym samym czasie radio we wszystkich programach nadało audycję poświęconą sytuacji w Polsce, przygotowaną przez związkowców i zakończoną minutą ciszy w hołdzie ofiarom represji.


21 grudnia
W Łodzi ukazał się nr 1 „Solidarności Walczącej”, pierwszego pisma podziemnego w Łodzi w stanie wojennym.
W Warszawie systemem:
 Przepisz i daj następnym do przepisania. Przepisuj bez błędów, zważając zwłaszcza na kropki i przecinki. Niczego nie dodawaj
ukazuje się Biuletyn Stefana Bratkowskiego Nr 1 na przebitce, w nieodgadnionej ilości egzemplarzy.

22 grudnia
Kuratorem Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich wyznaczona została Maria Tabako, która – jak głosi Decyzja – wchodzi w pełnię praw i obowiązków dotychczasowych organów SDP.

23 grudnia

Pacyfikacja Huty Katowice.
O 5.30 po 11 dniach oporu, Antoni Kusznier, jedyny członek Komisji Zakładowej "S" HK, który uniknął zatrzymania przez SB, kierujący strajkiem, nie chcąc dopuścić do rozlewu krwi, podejmuje decyzję o rozwiązaniu MKS-u.


W Hucie Katowice do końca oporu wydawały pismo „Wolny Związkowiec” Ola Trzaska i Hanna Janiak.
„Wolny Związkowiec”, miesięcznik. którego pomysłodawcą i pierwszym redaktorem naczelnym był Zbigniew Kupisiewicz. Twórcą tytułu pisma był Kazimierz Świtoń. Pierwszy numer ukazał się 15 września 1980 w nakładzie 15 tys. egz. Początkowo pismo funkcjonowało jako organ MKR-u następnie MKZ NSZZ „S” z siedzibą w Hucie Katowice. W skład redakcji wchodzili: Wiesław Tatko, Andrzej Krawczyk, Czesław Świerczyński, Hanna Janiak, Jerzy Milanowicz oraz rysownik Stanisław Łaski. 31 stycznia 1981 funkcję redaktora naczelnego objął Jacek Cieślicki a zespół redakcyjny uzupełnili: Stanisław Madziej i Aleksandra Trzaska. Na łamach „WZ” oprócz tekstów informujących o pracach związku w kraju i regionie pojawiają się również teksty poświecone bieżącym sprawom społeczno-gospodarczym. Pismo zamieszcza również bardzo popularne w tamtym czasie rysunki satyryczne m.in. karykaturę L. Breżniewa jako niedźwiedzia. Biuletyn osiąga nakład 50 tys. egz. Ostatni 35/81 (68) legalny numer ukazuje się 12 grudnia a 13 grudnia 1981 ukazuje się już numer strajkowy.
W okresie 11 dni strajkowych ukazały się 22 wydania. Numery strajkowe redagował zespół złożony z: Zbigniewa Kupisiewicza, Aleksandry Trzaski, Henryka Doczyka, Wojciecha Zimowskiego, Sławomira Jakóbówa, Andrzeja Grzebielucha, Janusza Jasickiego. Po zakończeniu protestu członkowie redakcji zostali aresztowani i skazani: Henryk Doczyk 6,5 roku więzienia, Zbigniew Kupisiewicz – 5,5 roku, Aleksandra Trzaska - 5 lat, Janusz Jasicki – 4 lata, Andrzej Grzebielucha – 3 lata. Pierwszy numer podziemny ukazał się 12 stycznia 1982. Zespół: Andrzej Kisieliński i Jerzy Milanowicz (tworzący tzw. grupę zagłębiowską) oraz Marek Nowicki, Ewa i Marek Linczowscy, Antoni Łopatka i Eugeniusz Kowalski (tworzący grupę dąbrowską). [http://www.encyklopedia-solidarnosci.pl/]

Prezydent USA Ronald Reagan ogłosił restrykcje ekonomiczne wobec PRL w związku z wprowadzeniem stanu wojennego, obejmują one: wstrzymanie rządowych gwarancji kredytowych, zawieszenie przywilejów polskiego lotnictwa w USA i cofnięcie uprawnień połowowych na amerykańskich wodach terytorialnych.


Do sankcji gospodarczych wobec Polski przyłączają się także inne kraje zachodnie.


Tadeusz „Jarski” Jarzembowski, Solidarity With Solidarity: Jak przyszedł stan wojenny zainteresowanie polityków na zachodzie było naprawdę potężne. Zainteresowanie, zaangażowanie i olbrzymi gniew społeczeństw zachodnich na Jaruzelskiego za wprowadzenie stanu wojennego. Potężna sympatia dla Polaków. [Prelekcja wygłoszona w lutym 1987 roku, w Berlinie Zachodnim]

Radio Wolna Europa powiadomiło:
Przed Bożym Narodzeniem 1981 r. w stolicy[Budapeszt] pojawiły się podpisane przez dziesięciu znanych działaczy opozycyjnych ulotki: W Polsce, która od półtora roku nie tracąc nadziei walczy o demokratyczne odrodzenie, żyją dziś dziesiątki tysięcy rodzin pogrążonych w żałobie, opiekujących się rannymi, oderwanych od bliskich i pozbawionych środków do życia; teraz zaś muszą się one zmagać z trudnościami ciężkiej zimy. W tej tragicznej sytuacji my, Węgrzy, powinniśmy wyrazić współczucie wobec braci - Polaków, jeśli nie chcemy zaprzeć się wielowiekowej przyjaźni i ostatecznie odrzucić wspólnych tradycji narodowych. Pomóżmy przynajmniej dzieciom! Prosimy wszystkich, którzy mogą przyjąć u siebie dzieci polskich robotników lub wesprzeć finansowo ich przyjazd i pobyt, by zgłosili się pod podanymi niżej adresami. Mamy zamiar poprosić polski Kościół, by pomógł przygotować wyjazd dzieci z najbardziej potrzebujących rodzin. Prosimy też o zgłaszanie się osób, które chciałyby wysłać do Polski paczkę z darami.

Rozpoczyna się szkalowanie działaczy i władz SDP w telewizji: wypowiedzi „przypadkowych” osób z Rzeszowa oraz mało znanych dziennikarzy z Poznania. Oskarża się SDP o politykierstwo, podporządkowanie się „Solidarności”, nie zajmowanie się sprawami bytowymi dziennikarzy.

24 grudnia

Zakończył się jeden z najdłuższych strajków okupacyjnych – w kopalni węgla kamiennego „Ziemowit”.


Polskie Radio zapowiedziało transmisję Pasterki. Zawieszona jest na tę noc godzina milicyjna.

Wysłannik Papieża, abp Luigi Poggi, doręczył oficjalnie gen. Jaruzelskiemu list napisany przez Jana Pawła II; Do katedry św. Jana w Warszawie przyszło ok. 5 tys. Wiernych na nabożeństwo, odprawiane przez abp Poggi.
Wysłannikowi papieskiemu nie zezwolono na spotkanie z Wałęsą; uniemożliwiono mu także odwiedzenie obozu dla internowanych.


Tak jak w Polsce na wezwanie podziemnej „Solidarności” wigilijne świece zapłonęły również w oknie Papieża.

Iława: W Wigilię otworzyły się drzwi celi i stanął w nich ksiądz. Wyjmował opłatki z torby, a dwaj klawisze przyglądali się każdemu jego ruchowi. Słuchali, co powie – ale zdołał w kilku słowach przemycić otuchę zrozumiałą dla wałęsiaków, jak mówili o politycznych złodzieje w więzieniu. Zresztą klawisz to też człowiek – podczas kolacji wigilijnej okazało się, że mówi ludzkim głosem, a łamiąc w rękach opłatek nawet popłakuje z cicha. Wałęsiaki dzielili się opłatkiem z klawiszami. Na wieczerzę mieli w Iławie zupę, kawałek chleba i czarną kawę. Nucili kolędy. Życzenia mieli osobisto-patriotyczne – żeby było dobrze z nami i z tym umęczonym krajem za kratami.[Wspomnienia solidarnościowe: Wigilia 1981 Mariusza Bondarczuka]

25 grudnia
W pierwszy dzień Świat Bożego Narodzenia rano w kościele św. Krzyża podczas nabożeństwa odczytane zostaje błogosławieństwo Prymasa Polski skierowane do wszystkich wiernych –  do rolników i robotników, hutników i stoczniowców, do chorych w szpitalach, do pozbawionych wolności...

"Niechaj katolikom Kościoła na Wschodzie dane będą te same prawa, co ich braciom na Zachodzie" - mówi Ojciec Święty na placu Świętego Piotra w Rzymie.
Nad 50 tysięcznym tłumem powiewają polskie flagi narodowe i olbrzymi transparent z napisem „Solidarność”.

Dziennik Stolicy Apostolskiej „Observatore Romano” wydał specjalny numer poświęcony wydarzeniom w Polsce.

27 grudnia
Amerykański tygodnik „Time Magazine” uznał Lecha Wałęsę za człowieka roku 1981. Identycznego wyboru dokonuje francuski tygodnik „Le Point”.

28 grudnia

Koniec ostatniego w Polsce, dwutygodniowego strajku okupacyjnego w kopalni Piast w Gliwicach. Zdzisław Rurarz, ambasador w Japonii, poprosił o azyl polityczny w St. Zjednoczonych.


29 grudnia
„Monitor Dolnośląski” informuje o skazaniu na 5 lat więzienia Andrzeja Pawlika za przewożenie ulotek. Pawlik współtworzył Międzyzakładowy Komitet Strajkowy w VII Zajezdni MPK przy ul. Grabiszyńskiej we Wrocławiu, był odpowiedzialny za informację i drukarnię, był współtwórcą tygodnika „Solidarność Dolnośląska”. W sierpniu 1980 zorganizował drugi we Wrocławiu strajk.
„Monitor Dolnośląski” - pismo czasu stanu wojennego dla województw jeleniogórskiego, legnickiego, wałbrzyskiego i wrocławskiego. Tematy: życie w ośrodkach internowania w Nysie, Grodkowie, Strzelinie, Głogowie, pacyfikacje zakładów pracy, ograniczenia stanu wojennego, sądy doraźne i inne formy represji.

Konferencja dla dziennikarzy zagranicznych. Gen. Tadeusz Szaciło: dzisiaj mamy w Polsce pierwszy dzień spokoju, gdyż nie ma strajków i innych napięć społecznych.

Trwa weryfikacja w zakładach pracy, odmawiający podpisania lojalki  zwalniani są z pracy.


Oświadczenie o zaniechaniu działalności szkodliwej dla Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej, tzw. lojalka.
Taki dokument (nie zawsze dobrowolnie) podpisywały osoby, które zobowiązywały się w stosunku do władzy zaprzestania działalności opozycyjnej w okresie stanu wojennego. Służba Bezpieczeństwa PRL przedstawiała go większości zatrzymanych działaczy „S” i opozycji.


Klasyczna lojalka:
„Zobowiązuję się do zaniechania wszelkiej działalności szkodliwej dla PRL, w szczególności do przestrzegania obowiązującego porządku prawnego”.


Szczególną wściekłość SB budziły dopiski w rodzaju: „…jak dotychczas, jak zawsze, w miarę możliwości, w innej sytuacji itp.”


30 grudnia
WRON wprowadza obowiązek pracy dla wszystkich mężczyzn w wieku od 18 do 45 lat.
Jerzy Surdykowski: Padł blady strach, oczywiście. Zaczęło być już groźnie, bo obowiązek został wprowadzony, ale jak ktoś nie miał pracy – dotyczyło to mężczyzn – były przypadki, że różne firmy fikcyjnie przyjmowały do pracy takich ludzi. Ja miałem rentę. Zresztą członkowie związków twórczych byli od tego [obowiązku] zwolnieni. Ja byłem członkiem Związku Literatów, do rozwiązania. A później, jak już było rozwiązane ZLP, wyszło takie rozporządzenie w życie, że ci, którzy nie zapisali się do neo-ZLP mogli otrzymać w dowodzie osobistym taki wpis: „wykonuje zawód literata”. Ja w starym dowodzie mam taki wpis: „wykonuje zawód literata”.
Część ludzi pozakładała jakieś warsztaciki, jakieś firemki, na tym zresztą na ogół dobrze wyszli. Tadeusz Pikulicki z „Gazety Krakowskiej” wymyślił sobie, że będzie jednorazowe zapalniczki przerabiał na wielorazowe, nawet kogoś fikcyjnie zatrudnił. [relacja dla PWS SDP]

31 grudnia
Zaczyna wychodzić „Kurier Polski”. [red. nacz. Radosław Ostrowicz, nakł. 180 tys. egz.] i „Gazety Robotniczej” [red. nacz. Zdzisław Balicki, nakł. 270 tys. egz.]

Zawieszono godzinę milicyjną, aby umożliwić ludziom udział w zabawach sylwestrowych.
„Trybuna Ludu” komunikuje z radością:
Jak nas poinformowano w departamencie społeczno-administracyjnym Ministerstwa Spraw Wewnętrznych, sylwestrowe potańcówki w gronie rodzinnym nie wymagają zezwolenia.

Podziemne pismo „Z dnia na dzień” poinformowało, że we wszystkich szkołach stopnia podstawowego i średniego odbywają się posiedzenia rad pedagogicznych z udziałem przedstawicieli Kuratorium. Nauczyciele mają rozmawiać z uczniami o sytuacji w kraju według informacji Dziennika TV i gazet reżimowych. Mają też  skłaniać rodziców, aby donosili na tych pedagogów, którzy przekażą dzieciom wiadomości różne od oficjalnych.

W drugim obiegu: do końca roku ukazały się 63 podziemne tytuły prasowe.

W Warszawie powstaje Międzyzakładowy Komitet Koordynacyjny (MKK) – cele: zniesienie stanu wojennego, uwolnienie wszystkich internowanych i aresztowanych, przywrócenie „Solidarności”


Zarząd Oddziału Warszawskiego zdelegalizowanego SDP przyznał za 1981 rok Nagrodę im. Jerzego Zieleńskiego dla młodych, którzy wyróżnili się talentem, umiejętnościami zawodowymi i rzetelnością – niezależnie od miejsca pracy, uprawianej formy i obiegu Jerzemu Sadeckiemu z „Gazety Krakowskiej”, który był wszędzie tam, gdzie reporter być  powinien.

 

1982

1 stycznia
Powstaje nowa oficjalna agencja prasowa: Krajowa Agencja Robotnicza, red. nacz. Kazimierz Królikowski.

Na murach, drzwiach klatek schodowych, gdzie się tylko dało: Obwieszczenie o wprowadzeniu stanu wojennego.
M.in.:
zakazane zostało rozpowszechnianie wszelkiego rodzaju wydawnictw, publikacji i informacji każdym sposobem, publiczne wykonywanie utworów artystycznych oraz użytkowanie jakichkolwiek urządzeń poligraficznych bez uprzedniego uzyskania zgody właściwego organu;
W czasie obowiązywania stanu wojennego osoby naruszające wprowadzone nakazy, zakazy, obowiązki i ograniczenia, podlegają obostrzonej odpowiedzialności karnej za przestępstwa lub wykroczenia w postępowaniu doraźnym lub przyśpieszonym – ogłosił Przewodniczący Rady Państwa.

Zaczyna wychodzić „Kurier Polski”; deklarację lojalności podpisało 40 pracowników gazety (na ogólną liczbę 60 osób).

Ukazuje się pierwszy konspiracyjny „Biuletyn Informacyjny” NSZZ „Solidarność” Regionu Białystok. W ciągu kilku lat istnienia redagowali go i drukowali w różnym okresie m.in.: Krzysztof Burek, Dariusz Boguski, Walenty Olendzki, Andrzej Ciszewski, Jarosław Mosiejewski, Bogusław Lider, Andrzej Fedorowicz, Jerzy Kułak, Tadeusz Dzienis, Marek Powichrowski, Ewa Bończak-Kucharczyk, Ewa Pankiewicz, Konrad Kruszewski, Gabriela Walczak, Marek Gajewski, Janusz Teremienko, Stanisław Litwinowicz.

Wychodzi wolne pismo „Arka” - eseistyka, krytyka, kultura, inne formy. Redakcję pisma tworzą: Ryszard Legutko, Ewa Lipska, Elżbieta Morawiec, Andrzej Nowak, Andrzej Pawelec, Piotr Pieńkowski, Łukasz A. Plesnar, Jan Polkowski, Wojciech Sikora, Ryszard Terlecki.

2 stycznia 
Ukazuje się podziemna „Wola” nr 1 i rozpowszechnia wskazówkę: PAMIĘTAJ – nosząc duże torby i siatki ułatwiasz pracę kolporterom prasy związkowej

W Toruniu – Toruński Informator „Solidarności”. Jego redaktor naczelny Roman Spandowski został aresztowany 1 maja 1982 r. Siedział w Strzebielinku do 30 czerwca 1982 r.

4 stycznia
W „Życiu Warszawy” weryfikacja dziennikarzy.
Zdzisław Sierpiński: Do Obywatela Redaktora Naczelnego Dziennika „Życie Warszawy” Zdzisława Morawskiego w miejscu
W związku z rozpoczętą w dniu dzisiejszym tj. 4.I.82 tzw. „akcją weryfikacyjną” pracowników redakcji uprzejmie zawiadamiam Pana, że odmawiam udziału w w/w „akcji” i nie stawię się na wezwanie Komisji, której Pan przewodniczy. Decyzję tę podjąłem po wielodniowym namyśle. Ma ona charakter nieodwracalny.
(dalej Zdzisław Sierpiński opisuje swoją drogę zawodową i wymienia zasługi)
Komisja, której Pan przewodniczy, Panie Redaktorze, może mi odebrać p r z y w i l e j  pracy w „Życiu Warszawy”, nie ma jednak żadnych uprawnień, aby zwolnić mnie z konstytucyjnego i moralnego obowiązku służenia mojej ojczyźnie.
Choćby z miotłą w ręku na ulicy. (...)


W 10 województwach z 49 wówczas istniejących przywrócono połączenia telefoniczne. Nie dotyczyło to m.in. Warszawy, Gdańska, Krakowa.
Po kilkutygodniowej przerwie rozpoczęły się zajęcia w szkołach podstawowych oraz średnich.


Powstaje pismo „Karta” (tzw. mała „Karta”, duża ukaże się z datą 1 kwietnia 1993 r.) - powołane przez pięć osób: Zbigniew Gluza, Aldona Jawłowska, Katarzyna Madoń, Agata Tuszyńska, Alicja Wancerz.


Intelektualiści wystosowują list do premiera W. Jaruzelskiego, w którym domagają się natychmiastowego zaprzestania stosowania przemocy wojskowej i policyjnej wobec bezbronnej ludności, zwolnienia aresztowanych i poręczenia praw ludzkich i obywatelskich zgodnie z konwencjami międzynarodowymi obowiązującymi w PRL. List podpisany jest przez Wandę Wiłkomirską, księdza Jan Zieję, dr Józefa Rybickiego, Mariana Brandysa, dr Zofię Kuratowską, dr Stanisława Broniewskiego, Daniela Olbrychskiego, prof. Stefana Kieniewicza.


W Białołęce internowani rozpoczynają strajk głodowy. Głodują kolejno - celami. Żądają uznania samorządu internowanych, otwarcia cel, prawa do wspólnej nauki, częstych widzeń z rodzinami, poprawy warunków bytowych, zwolnienia starców, uczniów i chorych, poprawy opieki lekarskiej, przybycia przedstawicieli Episkopatu.


5 stycznia
Władze rozwiązały dotychczas zawieszone Niezależne Zrzeszenie Studentów, za: naruszanie Konstytucji PRL i działalność wymierzoną w zasady ustrojowe kraju, szkalowanie władz socjalistycznego państwa, a także drukowanie, powielanie, kolportowanie nielegalnych wydawnictw, broszur i czasopism o treści antysocjalistycznej i antyradzieckiej.

Czyli młodzież studencka – NZS  to wróg numer jeden.


Lech Wałęsa udziela wywiadu telefonicznego redaktorom polskich pism emigracyjnych i programów radiowych w USA i w Kanadzie.


Wśród dziennikarzy trwa stan zawieszenia, tak jak ich stowarzyszenie, szukają sposobu na przetrwanie.
Maciej Łukasiewicz: Moje dni powszednie coraz bardziej upodabniają się jeden do drugiego. Rano notatki, potem w pośpiechu pędzę do kawiarni „Pod Kurierkiem” na giełdę bezrobotnych lub do redakcji (tak, jeszcze tam). Aby załatwić ostatnie drobiazgi – odebrać kartki żywnościowe, zabrać gazety itp.
Potem w SDP – kolejna giełda, tym razem plotek.

6 stycznia

We Wrocławiu milicyjne śledztwo w sprawie 80 milionów złotych podjętych ze związkowego konta przed wprowadzeniem stanu wojennego.


7 stycznia
Wiceminister MSW Bogusław Stachura poinformował Sejmową Komisję Spraw Wewnętrznych i Wymiaru Sprawiedliwości o internowaniu 5906 osób, uchyleniu decyzji o internowaniu wobec 839 osób  „kierując się głównie pobudkami humanitarnym” oraz o dalszym prowadzeniu rozmów „profilaktyczno-ostrzegawczych”.

W Warszawie pojawia się pierwszy numer „Tygodnika Wojennego”, pisma NSZZ”S” Regionu Mazowsze.

Jan Strękowski, założyciel: Nie wiedzieliśmy, co to będzie, nie wiedzieliśmy, czy to będzie pismo, które się będzie ukazywało nieregularnie, czy regularnie, [...] nie wiedzieliśmy, czy strajki za chwilę wybuchną w całym kraju i rozwalą ten stan wojenny, czy nie, ale po pierwszych [...]dwóch tygodniach ja już myślałem (tak wielu z nas myślało), że to jednak będzie trwało. I stąd się wzięła nazwa „Tygodnik”, że będziemy to wydawali.
[Solidarność Podziemna 1981-1989 pod red. Andrzeja Friszke, Instytut Studiów Politycznych Polskiej Akademii Nauk, Warszawa 2006]

Prasa drugiego obiegu jest głównym inspiratorem i organizatorem oporu wobec reżimu Jaruzelskiego.
Pierwsze gazetki stanu wojennego to „bibuły”, przepisywane maszynowo na przebitkach, informowały o bieżących wydarzeniach, często były bez tytułu i numeracji. Przepisywali je członkowie „Solidarności” i sympatycy. W wałek maszyny do pisania dało się wkręcić sześć, siedem egzemplarzy, potrzebna była jeszcze niedostępna kalka –  „na wagę złota”. Przepisywano bez zachowania marginesów, z najmniejszym odstępem. Kolportaż: z rąk do rąk. Każdy egzemplarz czytany był przez całe rodziny, grona przyjaciół i zaufanych znajomych.  Przechowywano je z największą ostrożnością i staraniem. Dziś te „bibuły” imponują stanem zachowania. Imponują również, jak na pośpiech z jakim powstawały, dokładnością przepisywania, tzw. literówek w nich mniej niż w tekstach wytwarzanych komputerowo. W kilka tygodni od „nocy generałów”  pojawiły się powielacze, a z nimi gazety i pisma z prawdziwego zdarzenia. Prowadzone przez zespoły, w których zazwyczaj byli wytrawni dziennikarze. Dziennikarze od nas, z SDP. Powstały szybko podziemne redakcje, drukarnie, kolportaż. Dziennikarstwo i prasa podziemna w Polsce stanu wojennego i potem, aż do 1989 roku stała się światowym fenomenem. Historia drugiego obiegu jest w znacznym stopniu naszą historią.
Jerzy Surdykowski: Nigdy nie miałem poczucia, że jestem tak bardzo ludziom potrzebny jak wtedy i nigdy moje myśli – drukowane w małym nakładzie na byle powielaczu – nie były tak uważnie czytane.
Uważam ten czas za najbardziej owocny, efektywny, za najpiękniejszy okres w mojej dziennikarskiej biografii, ponieważ czułem się wtedy ludziom autentycznie potrzebny. Chociaż to, co miałem do powiedzenia, mówiłem w małym nakładzie, czasem pod pseudonimem, czasem pod nazwiskiem.[relacja dla PWS SDP]
Maciej Łukasiewicz: Teraz, gdy wspominam tamte lata, nie mam wątpliwości, że był to najważniejszy i chyba najlepszy okres w moim zawodowym życiu. [„Rzeczpospolita”, 13 grudnia 1998 r.]

10 stycznia

Przywrócona  łączność telefoniczna. Oficjalnie na podsłuch. Po wybraniu numeru odzywa się głos: „Rozmowa kontrolowana”. Brak międzymiastowej i międzynarodowej.
Nadal działa cenzura pocztowa.


W Warszawie ukazuje się pierwszy numer podziemnego pisma „Kos”, wydaje Komitet Oporu Społecznego „Solidarność”.

„Solidarność” Małopolska wydaje instrukcję prowadzenia zakładowych kronik stanu wojennego:

W styczniu tzw. rozmowy weryfikacyjne z dziennikarzami zatrudnionymi w pismach RSW „Prasa, Książka, Ruch”.
569 osób straciło pracę, w radiu i w telewizji – 197.
Wszyscy negatywnie oceniający ustrój i stan wojenny wyrzuceni z pracy.

Barbara Kęcińska-Lempka, Poznań:
Ktoś musiał donosić.
Drobny, tragikomiczny przykład. Siedzieliśmy kiedyś w stołówce przy obiedzie. Cztery osoby, sami zaufani koledzy z „Solidarności”. Wojtek (później internowany) męczył się z żylastą pieczenią.
Ciesz się, bo niedługo komunistów w buraczkach będziesz jadł. - zażartował Przemek.
Ten incydent dotarł do komisji przesłuchujących dziennikarzy, która z cała powagą kazała odpierać zarzuty nawoływania do kanibalizmu i tłumaczyć się z planów jedzenia komunistów w buraczkach. Kto doniósł?
Przeciętne przesłuchanie trwało 20 minut. Ludzie wykręcali się ogólnikami, a przyparci do muru powtarzali partyjną propagandę. Wychodziliśmy z redakcji po godzinie 22-giej. Mimo ciemności piały kury.[tzw. koguty, sygnalizatory na dachu radiowozów MO]
[Barbara Kęcińska-Lempka: Wspomnienia w: AKANT, miesięcznik]
Adam Orchowski, Gdańsk: W styczniu 1982 roku byliśmy weryfikowani. Dzielono nas na trzy kategorie: pierwsi przeszli przez weryfikację pozytywnie i mogli dalej pracować
Drudzy – „warunkowi” – mieli zakaz pełnienia kierowniczych stanowisk oraz trzeci – „nierokujący”, przed którymi drzwi wszystkich redakcji zostały zamknięte (poza redakcjami pism katolickich, bo tam weryfikacji nie było i partyjne zakazy nie obowiązywały) [Kto tu wpuścił dziennikarzy. Według pomysłu Marka Millera. 25 lat później. Według pomysłu Janiny Jankowskiej i Marka Millera. Warszawa 2005]

11 stycznia
Barbara Kęcińska-Lempka, Poznań:
Żona internowanego Michała Ł. zbiera opinie o nim, chcąc udowodnić (absurdalność!!!) „małe prawdopodobieństwo wejścia w konflikt z prawem”. To już nie udowadnianie niewinności, lecz udowadnianie, że niewinnym się także będzie. Wyobrażam sobie, spędzający sen z powiek, kłopot naczelnego „Głosu Wielkopolskiego”, do którego zwróciła się w tej sprawie. Wydać dobrą opinię to jakby podważyć decyzję władz o internowaniu (Boże! Podawać w wątpliwość decyzję organów, zgroza), napisać źle o nienagannym pracowniku (25 lat pracy, żadnej nagany, odznaczenia) nie bardzo wypada. Poza tym cała sytuacja rodzi podejrzenia, że redakcja tolerowała i tuszowała "antysocjalistyczną zarazę”. Ilekroć będę miała jakieś wątpliwości i wahania, zawsze przed zeszmaceniem, będzie mnie ostrzegać obraz trzęsącego się ze strachu redaktora P., naczelnego „Głosu Wielkopolskiego”. Nikomu nie podpaść to jego największy problem. Nawet gestami i ruchami wtopił się w tło, ścierając z siebie wszelką indywidualność. (...)
[Barbara Kęcińska-Lempka: Wspomnienia w: AKANT, miesięcznik]

12 stycznia
Ukazuje się podziemny „Wolny Związkowiec – Huta Katowice”.
Redakcja: zespół w składzie –  Andrzej Kisieliński i Jerzy Milanowicz (tworzący tzw. grupę zagłębiowską) oraz Marek Nowicki, Ewa i Marek Linczowscy, Antoni Łopatka i Eugeniusz Kowalski (tworzący grupę dąbrowską).

13 stycznia

Powstaje Ogólnopolski Komitet Oporu NSZZ „Solidarność”, pierwsza struktura podziemna, zorganizowana przez członków Prezydium KK Andrzeja Konarskiego i Eugeniusza Szumiejkę.


Wznowiony zostaje „Obserwator Wielkopolski” (redagowany m.in. przez: Ireneusza Adamskiego, Bogusława Bakułę, Ryszarda Czaparę, Piotra Kasznię, Ewę Kobylińską, Krystynę i Ryszarda Krynickich, Marka Przybyłę, Macieja Rusinka, później także Piotra Piotrowskiego).

 Wkrótce w Wielkopolsce pojawiają się inne pisma podziemne: „Wiadomości Tygodnia”, „Biuletyn Wielkopolski”, „Poznański Tygodnik Wojenny”.

W Białymstoku ukazuje się pierwszy numer Biuletynu Informacyjnego NSZZ „Solidarność”. Do 31. 08. 1989 r. ukazuje się 178 numerów. Redakcję w różnych okresach tworzą: Konrad Kruszewski, Tomasz Malewicz, Krzysztof Paliński, Sławomir Raube, Krzysztof Sawicki, Zbigniew Suszczyński, Dariusz Boguski.

WRON zezwala dziennikarzom z Zachodniej Europy na „poruszanie się” po kraju - mogą udać się do Poznania na konferencję prasową w Zakładach Cegielskiego i na własne oczy zobaczyć znanego działacza Zdzisława Rozwalaka, który zaakceptował stan wojenny (w pierwszych dniach po zamachu oficjalne środki przekazu rozgłaszały deklaracje lojalności podpisane przez przewodniczących zarządów regionalnych w Lesznie, Słupsku i Poznaniu). Tymczasem Rozwalak skorzystał z okazji do publicznego wystąpienia i odwołał swoje oświadczenie, stwierdzając, że podpisał je pod przymusem.

Aktorzy ogłaszają bojkot Polskiego Radia i Telewizji.

14 stycznia
Wychodzi pierwszy numer rządowego dziennika „Rzeczpospolita”[red. nacz. Józef Barecki, nakł. 339 690 egz.].

Warszawska SB przesłuchuje oraz przeprowadza rewizję u pisarzy i publicystów: Wiktora Woroszylskiego, Marka Nowakowskiego, Kazimierza Orłosia i Piotra Wierzbickiego.

W zarządzeniu minister PPiSS zaleca wykorzystywanie komputerowego systemu MAGISTER do wyszukiwania osób uchylających się od pracy.


15 stycznia
Wznowiono „Życie Warszawy” [red. nacz. Zdzisław Morawski, nakł. 415 tys. egz.], zwolniono 60 proc. zespołu.

17 stycznia
Ponownie zaczął nadawać program drugi Polskiego Radia.


W kościele św. Stanisława Kostki na Żoliborzu ks. Jerzy Popiełuszko odprawił swoją pierwszą mszę w intencji ojczyzny. Szybko stała się ona regularnym wydarzeniem religijno-patriotycznym przyciągającym rzesze wiernych nie tylko z Warszawy.


W Warszawie milicja zatrzymuje Krzysztofa Burka, redaktora naczelnego "Biuletynu Informacyjnego" i rzecznika prasowego Zarządu Regionu NSZZ "Solidarność" w Białymstoku.

Na spotkaniu z zagranicznymi dziennikarzami w centrum prasowym MSZ wicepremier M. Rakowski mówi: Gdyby nie stan wojenny, to nie ulega wątpliwości, że przy świadomym działaniu na rzecz niszczenia najżywotniejszych tkanek naszej gospodarki, niejedno polskie dziecko nie przeżyłoby zimy.

20 stycznia
W Krakowie ukazuje się pismo „Hutnik”.
Po pacyfikacji strajku zespół pod redakcją Wojciecha Marchewczyka postanowił kontynuować wydawanie gazetki w charakterze tygodnika. Druk odbywał się na sprzęcie Komitetu Strajkowego ocalałym z pacyfikacji HiL. SB zlikwidowała drukarnię „H” dopiero na Wielkanoc 1983;

21 stycznia

W Krakowie powstaje Tajna Komisja Regionalna, która przejmuje zadania Zarządu Regionu w stanie wojennym.


W Warszawie ukazał się pierwszy numer pisma „Wola”. Piszą w nim: Piotr Stasiński, Andrzej Zieliński, Maciej Zalewski, Michał Boni, Andrzej Urbański, Jolanta Koral, Jacek Kowalczyk, Beata Pogorzelska, Maciej Rysiewicz, Paweł Kastory, Katarzyna Jaruzelska, Andrzej Horubała, Sławomir Świderski, Dariusz Stola, Inga Walc, Jerzy Wysocki, Wojciech Załuska, Krystyna Sprusińska, Maria Kołnierzak, Piotr Stańczyk, Tomasz Domżał, Anna Katarzyna Sielicka, Stanisław Turnau, Paweł Ławiński.

23 stycznia
M. Rakowski podczas spotkania z dyrektorami teatrów mówi: władza nie cofnie się przed żadną liczbą [internowanych], żeby utrzymać porządek w kraju.

24 stycznia
W Warszawie rozpoczyna się proces osób oskarżonych o kontynuowanie działalności związkowej i organizowanie Radia „Solidarność”. Oskarżeni: Zbigniew Romaszewski, dr fizyki, członek KK i ZR Mazowsze, szef Komisji Interwencyjnej Regionu Mazowsze, członek RKW, Zofia Romaszewska, pracownica Komisji Interwencyjnej Regionu Mazowsze, Danuta Jadczuk, pracownica Komisji Interwencyjnej Regionu Mazowsze, Irena Rasińska, pracownica apteki, Marek Rasiński, pracownik Polkoloru w Piasecznie, Zbigniew Pietrzak, fotoreporter w NSZZ RI „Solidarność”, Jacek Bąk, pracownik Biblioteki Publicznej przy ul. Koszykowej, Dariusz Rutkowski, pracownik IBJ w Świerku, Anna Owczarska, pracownica Centrali Importowo-Eksportowej „Ciech”.

25 stycznia

Sejm uchwala - przy pięciu głosach wstrzymujących się i jednym głosie sprzeciwu (poseł Romuald Bukowski, artysta malarz z Gdańska) - ustawę o szczególnej regulacji prawnej w okresie stanu wojennego, zatwierdzającą dekrety z 12 grudnia 1981 r.


Poseł Karol Małcużyński oświadcza m.in., że powstanie konspiracji w wyniku ogłoszenia stanu wojennego jest faktem. Naród nie akceptuje i nigdy nie zaakceptuje stanu wojennego. Również poseł Janusz Zabłocki wypowiada się krytycznie.


Poseł Janusz Przymanowski proponuje "dla przydania majestatu PRL" przywrócić orłowi koronę.
Odpowiedzią jest pojawienie się na murach, podziemnych kartach i w prasie drugiego obiegu rysunku: wrona w koronie.


26 stycznia

Lech Wałęsa otrzymał „Decyzję nr 182 o internowaniu” za działania anarchizujące życie społeczeństwa województwa gdańskiego, datowaną na 12 grudnia 1981. Przewodniczący NSZZ „Solidarność” odmówił rozmów z władzami bez udziału członków Komisji Krajowej i doradców Związku.


W liście do ministra sprawiedliwości Sylwestra Zawadzkiego 27 członków Polskiej Akademii Nauk, artyści i dziennikarze domagają się położenia kresu stanowi wojennemu, ogłoszenia pełnej listy aresztowanych i miejsca ich internowania.

27 stycznia
Telewizja emituje program „Who is who” o wywrotowej działalności wywiadu amerykańskiego na terenie Polski.

28 stycznia

W Trójmieście kolportowane są w dużych ilościach ulotki nawołujące do zapalania świeczek w oknach mieszkań w dniu 30 i 31 stycznia o godz. 19.20. Ulotki wzywają również do złożenia 30 stycznia o godz. 15.00 kwiatów pod pomnikiem poległych stoczniowców w Gdańsku.
Na wieży zegarowej Dworca Głównego w Gdańsku zawieszono kukłę W. Jaruzelskiego z białą laską. Kukłę zdjęto dopiero po 22.00.


30 stycznia
Trwają przesłuchania (kilka tysięcy pracowników) w telewizji. W pierwszej kolejności zwolnieni z pracy zostali sygnatariusze Listu otwartego do sejmu PRL z 2.10.1981.
Zwolnionych zostaje 197 pracowników radia i telewizji.

„Dzień solidarności z narodem polskim” proklamowany przez Ronalda Reagana.
Amerykańska telewizja nadała program „Żeby Polska była Polską” transmitowany na cały świat.


31 stycznia

Przywrócenie sprzedaży(z ograniczeniami)  benzyny do samochodów prywatnych.


W wyniku rozmów weryfikacyjnych z dziennikarzami zatrudnionymi w pismach RSW „Prasa, Książka, Ruch”  569 osób traci pracę.

W Warszawie zostaje wydany pierwszy numer podziemnego pisma „KOS”. Do 10.12.1989 r. ukazuje się 165 numerów. Przez ten czas redakcję tworzą: Krystyna Starczewska, Elżbieta Orzełowska, Andrzej Osęka, Wojciech Eichelberger, Konstanty Gebert, Krystyna Bratkowska, Jan Harczyński, Aldona Klimczak, Tadeusz Klimczak, Lesław Kost, Julian Radziewicz, Stefan Starczewski, Elżbieta Malicka, Krzysztof Turlejski.

1 lutego

Władze PRL wprowadziły drastyczną podwyżkę cen żywności (średnio o 241 proc.) oraz energii (średnio o 171 proc).


Wznowiono m.in.: „Dziennik Bałtycki” [red. nacz. Alojzy Męclewski, nakł. 95 tys. egz.],

3 lutego

Proces organizatorów strajku w Wyższej Szkole Morskiej przed Sądem Marynarki Wojennej w Gdyni. Najwyższe wyroki w stanie wojennym: Ewa Kubasiewicz skazana na 10 lat, dwie osoby na 9 lat, cztery na 5 lat więzienia.


Internowani z obozu [wśród nich są dziennikarze] w Białołęce piszą list protestacyjny do posłów na Sejm PRL (przesłany indywidualnie do każdego posła) w związku z zaakceptowaniem przez nich stanu wojennego.
List podpisali: K. Borowik, T. Klimczak, A. Zozula, B. Studziński, K. Orlik, B. Bertolik, J. Ruszar, M. Grudziński, B. Grzesiak, M. Karpiński, J. Kuroń, S. Kujawa, A. Wiśniewski, B. Hausner, F. Domański, R. Śliwiński, P. Waszul, P. Ruszewski, W. Nagórski, A. Kubacki, J.K. Borowicki, W. Mazurek, M. Nowicki, J.T. Bielec, J. Lityński, A. Michnik, W. Chodakiewicz, A. Kruczyński, S. Kowalski, W. Sielewicz, Z. Sarata, M. Przybyła, K. Leski, J. Dworak, K. Miecznikowski, I. Szymański, St. Starczewski, Z. Świątkowski, P. Mroczyk, S. Chojecki, J. Szymanderski, T. Wiliński, T. Borkowski, M. Kępa, A. Reński, P. Bajan, J. Kasprzak, J. Krzyżewski, W. Brzeza, J. Guzy.

4 lutego
Powołanie przez Wydział Spraw Społeczno-Administracyjnych Urzędu Miasta Stołecznego Warszawy zespołu konsultacyjnego do spraw majątku zawieszonego Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich oraz spraw dziennikarzy i pracowników SDP, w składzie: red. Zbigniew Łakomski, płk Janusz Górski, płk Ireneusz Ruszkiewicz.

5 lutego
Wznowiono m.in.: „Dziennik Polski” [red. nacz. Ryszard Niemiec, nakł. 100 tys. egz.], „Gazeta Krakowska” [red. nacz. Zdzisław Leś, nakł. 205 tys. egz.]

W Świdniku rozpoczęły się manifestacyjne spacery mieszkańców w porze nadawanego przez oficjalną telewizję Dziennika Telewizyjnego. Od 7 lutego akcja ta nabiera charakteru masowego.
Akcje odwetowe: siły porządkowe wyłapują najczęściej młodych ludzi idących samotnie i wywożą ich do Lublina lub przetrzymują i wypuszczają bez przepustek w czasie godziny milicyjnej. W następnych dniach zostało wygaszone oświetlenie ulic, a później prąd i woda w domach; wprowadzono godzinę milicyjną w godz. 19.00-6.00, zablokowano telefony.
W odpowiedzi na to 12 lutego mieszkańcy Świdnika wychodzą na ulice o godz. 17.00 (w czasie popołudniowej edycji Dziennika TV), w związku z tym już wieczorem pojawiają się w mieście duże ilości wojska i milicji. Dochodzi do licznych rewizji i aresztowań; zatrzymani zostają członkowie KZ "Solidarności" w Wytwórni Sprzętu Komunikacyjnego (WSK). później podobne spacery podejmowane są w wielu miastach Polski.


7 lutego

Działacze NZS pozostający na wolności złożyli do Sądu Najwyższego, za pośrednictwem mecenasa Stanisława Szczuki, odwołanie w sprawie rozwiązania NZS.


8 lutego
W oficjalnej prasie kampania propagandowa na rzecz powoływania Obywatelskich Komitetów Odrodzenia Narodowego.
Wychodzi pierwszy numer tygodnika społecznego „Opornik”.

9 lutego
Pisarka Maria Kuncewiczowa odmawia przyjęcia orderu Polonia Restituta. W liście do ministra kultury Żygulskiego pisze m.in.: Jako zwolenniczka swobód obywatelskich, nie mogę przyjąć odznaczenia od państwa, które tych swobód nie szanuje.

10 lutego 1982

W Warszawie trzech młodych ludzi podpaliło butelkami z benzyną pomnik Feliksa Dzierżyńskiego, stojący na dzisiejszym pl. Bankowym.


Wznowiono zajęcia na większości wyższych uczelni.


Przywrócono międzymiastową łączność telefoniczną i teleksową, cenzurowaną jak połączenia miejscowe.


Milicja uniemożliwia 150 Polakom wejście do ambasady USA w Warszawie, gdzie wyświetlany jest film "Żeby Polska była Polską". Obejrzało go na Zachodzie około 85 milionów widzów, nie licząc widzów z USA.


W Świerku, Instytucie Badań Jądrowych  akcja „pod but”, polegająca na rzucaniu na ziemię oficjalnej prasy, głównie „Trybuny Ludu” i „Żołnierza Wolności” i deptaniu jej.

11 lutego
W Warszawie ukazuje się pierwszy numer „Tygodnika Mazowsze”, który z czasem stanie się ogólnopolskim pismem podziemnej „Solidarności”.

W następnych tygodniach powstają też inne pisma regionalne - w Krakowie „Serwis Informacyjny”, w Poznaniu „Obserwator Wielkopolski”. We Wrocławiu wydawane jest pismo wychodzące jeszcze w okresie legalnej „Solidarności” – „Z dnia na dzień”.

Od numeru 2. zaczyna ukazywać się „Tygodnik Mazowsze” . Pierwszy numer przygotowany jeszcze przed 13 grudnia, nie ukazał się - ogłoszenie stanu wojennego i samobójcza śmierć Jerzego Zieleńskiego, redaktora naczelnego i organizatora pisma, uniemożliwiły jego wydanie.
Do 12 maja 1989 r. wyjdzie 290 numerów. Członkami redakcji w różnych okresach byli: Tomasz Burski, Zofia Bydlińska-Czernuszczyk, Barbara Dąbrowska, Anna Dodziuk, Wojciech Kamiński, Anna Kruczkowska-Bikont, Krzysztof Leski, Helena Łuczywo, Piotr Pacewicz, Joanna Szczęsna, Marta Woydt, Ludwika Wujec, Piotr Bikont, Agata Niewiarowska, Małgorzata Pawlicka, Brygida Pytkowska, Elżbieta Regulska, Gwido Zlatkes, Olga Iwaniak, Joanna Kluzik; współpracowali: Halina Szymula, Anna Sianko, Tomasz Chlebowski, Jan Rytkiewicz, Roman Stefański, Wojciech Cesarski, Renata Majewska-Kubiak, Jan Cywiński; z zagranicy: Seweryn Blumsztajn, Joanna Stasińska-Weschler, Marek Michalski, Irena Lasota.

W Warszawie pojawia się hasło: "Zima wasza, wiosna nasza".


12 lutego
Wznowiono m.in.: „Sztandar Młodych” [red. nacz. Andrzej Ziemski, nakł. 200 tys. egz.]

W Gdańsku pomnik Poległych Stoczniowców ogrodzony zostaje drutem kolczastym i strażą ZOMO. Pamiątkowe tablice z napisami zniszczono.


S. Danielewicz zamieszcza w „Dzienniku Bałtyckim” artykuł, zatytułowany „Wracamy do płyt, o których się mówi”, w którym pierwsze litery kolejnych akapitów układają się w hasło „WRONA SKONA”. Danielewicz zostaje za to zwolniony z pracy.


Czesław Kudłek, kapitan rejsowego samolotu LOT , lecącego z Warszawy do Wrocławia, porwał swoją maszynę i wylądował w Berlinie Zachodnim.


W Warszawie dwudniowa "demonstrację siły": przez centrum miasta przejeżdżają kolumny pojazdów milicyjnych i wojskowych – próba zastraszenia przed drugą miesięcznicą ogłoszenia stanu wojennego.

13 lutego
W Poznaniu ok. godz. 18 w pobliżu mostu Teatralnego przy ul. Fredry został ciężko pobity przez oddział ZOMO dziennikarz Wojciech Cieślewicz, lat 29, absolwent Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza. Prawdopodobnie był świadkiem manifestacji „Solidarności”. Kim byli sprawcy pobicia, potwierdzili świadkowie. W szpitalu dwukrotnie wykonano trepanację czaszki. Przez ponad dwa tygodnie, aż do śmierci, nie odzyskał przytomności.

W całym kraju odbywają się protesty i manifestacje, jak bojkot gazet codziennych i kin, gaszenie świateł i wystawianie w oknach płonących świec, noszenie żałobnych opasek. W wielu instytucjach i zakładach pracy minutą ciszy czci się poległych w stanie wojennym (nazywanym wojną polsko-jaruzelską).
Masowo wysyła się listy na prywatny adres W. Jaruzelskiego (02-705 Warszawa, ul. Ikara 5) z "wierszem dziękczynnym" pt. "Do Generała".
Wobec zakazu noszenia znaczków "Solidarności" upowszechnia się zwyczaj przypinania do ubrań oporników.


W Dzienniku Telewizyjnym podano nieprawdziwą informację o ujawnieniu się przewodniczącego NSZZ „S” ZM „Ursus”, członka KK i RKW, Zbigniewa Janasa.

Był to „Dzień szmaty”. Prasa podziemna zaleca kupowanie gazet reżimowych i rzucanie ich na ziemię. [Poparcie tej akcji przez SDP znalazło się w argumentacji utrzymującej rozwiązanie Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich.]

14 lutego
„Der Spigel” publikuje fragmenty przemówienia Mieczysława F. Rakowskiego, wygłoszonego na poufnym zebraniu z działaczami PZPR: Znarowiony koń musi powrócić do stajni i trzeba mu dać jasno do zrozumienia, że ma być posłuszny.

W Krakowie ukazuje się „Życie Literackie” [nakł. 70 tys. egz.] pod kierownictwem Władysława Machejka.
Z zespołu odeszli Zbigniew Bauer, Stanisław Bortnowski, Stanisław M. Jankowski, Barbara Krzyszkowska, Jerzy Lohman, Włodzimierz Maciąg, Andrzej Migdoń, Józef Maśliński, Elżbieta Morawiec, Tadeusz Robak, Bogdan Rogatko (sekretarz redakcji), Jerzy Surdykowski, Wilhelm Szewczyk, Wisława Szymborska.

Jerzy Surdykowski: Ja nie odszedłem z „Życia Literackiego” tylko z takiego pisma „Zdanie”, które nie wydało ani jednego numeru. Wydało później, ale już w innym składzie redakcji. „Zdanie” było wydawnictwem nieperiodycznym klubu „Kuźnica”, starało się, ale nie zawsze się to udawało, być kwartalnikiem. Ukazywało się w nim wiele tekstów, które były zdejmowane przez cenzurę w normalnej prasie. Z pełną świadomością władze krakowskie tolerowały taki mały wentylik. Jak Zbyszek Regucki już wrócił od Kani, którego zastąpił Jaruzelski, to na otarcie łez przywiózł sobie zezwolenie na otwarcie nowego pisma, przydział papieru itd. – wszystko. „Zdanie” miało się stać miesięcznikiem.
A Machejek – był do przyjęcia jeszcze jak komunizm był silny, bo się nie bał tych wielkich bonzów w Warszawie. Dzwonił Łukaszewicz z pretensjami, on [odpowiadał]: „Będę w Warszawie, to się wódki napijemy”. A utytułowany, doktoryzowany warszawski redaktor w garniturku, po takim telefonie spadał z krzesła ze strachu. Ale w momencie, gdy powstała „Solidarność”, Machejek  z instynktem komunisty, zorientował się, że jest to dokładnie przeciwko niemu, że może dojść do sytuacji gdy on nie będzie miał redakcji, nie będzie miał sekretarki, nie będzie miał kierowcy i wtedy zaczął już od jesieni 80 roku w różny sposób wypychać z redakcji ludzi związanych z „Solidarnością”, nie mógł tego robić w sposób oczywisty, ale [stosował] taki rodzaj wypychania. Ponieważ wypchnął parę ludzi, mocno się starliśmy z Machejkiem gdzieś w 1981 roku, pomyślałem sobie co ja się będę „kopał z koniem” pójdę do tego „Zdania”, są tam sympatyczni ludzie i sympatyczny szef i od 1 listopada 1981 – tak mi się zdaje – poszedłem do „Zdania” i weryfikowany byłem jako dziennikarz „Zdania”, oczywiście niezweryfikowany. Jeszcze w tym czasie wylali mnie z PZPR-u, gdzie zajęła się mną kontrola partyjna późną jesienią ‘81, a wywalili mnie tuż po ogłoszeniu stanu wojennego. Tak to się zbiegło z weryfikacją. Na weryfikacji byłem, na komisji kontroli partyjnej nie, napisałem im jakąś bumagę, którą potem Krzyś Bobiński wywiózł do Anglii, zostało przetłumaczone i poszło gdzieś, ukazało się w brytyjskim kwartalniku. To było o wszystkim, co się działo. Z tego „Zdania” to chyba więcej jak połowa nie została zweryfikowana, tam było dość dużo ludzi z Uniwersytetu, oni oczywiście na Uniwersytecie zostali, ale nie pozwolono im pracować w „Zdaniu”.
„Zdanie” się potem ukazywało w mocno innym zespole do ‘89 czy 90-tego, to już mnie nie interesowało specjalnie.
[relacja dla PWS SDP]

15 lutego
Wznowiono emisję programu drugiego TV i czwartego PR.
W Lublinie na Krakowskim Przedmieściu  protestacyjny spacer z udziałem 3-3,5 tysiąca osób w czasie nadawania głównego wydania dziennika telewizyjnego.

16 lutego
W Warszawie pierwszy numer „Tu, Teraz” pisma podziemnego nauczycieli.
Wyszło 78 numerów w latach 1982-1989. Redagowali: Edward Wieczorek, Jan Herczyński, Krzysztof Górski, od września 1982 również Julian Radziewicz. w 1987 odeszli Herczyński i Górski, doszli Stanisław Więckowski i Anna Paciorek, w 1988 Jerzy Szczęsny.

W Gdańsku przywrócono łączność telefoniczną, zniesiono zakaz poruszania się samochodami osobowymi.


17 lutego
Decyzja o powtórnej weryfikacji dziennikarzy telewizyjnych.

19 lutego 1982

Jerzy Urban, rzecznik rządu poinformował zachodnich dziennikarzy o księdzu z woj. koszalińskiego (prawdopodobnie chodziło o ks. Żywulskiego), który stanął przed sądem za zniewagę państwa oraz osobiście gen. Wojciecha Jaruzelskiego.


W Krakowie rozpoczął działalność Arcybiskupi Komitet Pomocy Więźniom i Internowanym przemianowany później na Arcybiskupi Komitet Pomocy.


18 lutego
Z. Bujak, Z. Janas, W. Kulerski oświadczają, iż proces Z. Romaszewskiego i współoskarżonych był procesem przeciwko wolnemu słowu i tym, którzy mieli wolę i odwagę jej mówienia. Wyrok stanowi wyzwanie rzucone prawom człowieka i obywatela oraz akt zemsty na tych, którzy walczyli o ich szanowanie.

20 lutego
Ukazuje się pierwszy numer wznowionej „Polityki”[red. nacz. M.F. Rakowski, nakład 400 tys. egz.].
Daniel Passent: DECYZJA „odejść czy pozostać” rodziła się w długich rozmo­wach koleżeńskich i monologach wewnętrznych. Choć niektó­rzy z nas przewidywali możliwość ogłoszenia stanu wojennego i nawet przed nim ostrzegali, to jednak 13 grudnia rano obudziliśmy się wszy­scy w podobnej sytuacji, choć z róż­nym kacem. Nikt z naszego zespo­łu internowany nie był, ale jedni mieli powody czuć się bezpieczni, inni – zagrożeni. Jedni uważali, że to co się stało było nieuchronne, inni byli zdania, że istniała alter­natywa, ale wybrano gorszą, ba, tragiczną, taką. w której pracować nie można, przynajmniej w „Poli­tyce”. Są też tacy, którzy uważają, że alternatywy nie było, a praco­wać nie sposób. [„Polityka” nr 1, 20.02.1982 r.]

Wznowienie „Słowa Powszechnego” . Jerzy Ślaski, były redaktor naczelny, Mikołaj Rostworowski, Andrzej Wernic odmawiają współpracy z nowym kierownictwem pisma. W prasie podziemnej ukazuje się ich Oświadczenie.

21 lutego
W Puławach spacery w porze Dziennika Telewizyjnego. Trwały do 26 lutego.

22 lutego

Powstaje Ogólnopolski Komitet Oporu NSZZ „Solidarność”.


WRON decyduje o wznowieniu działalności związków i stowarzyszeń twórczych. Zezwolenia będą wydawane tym związkom, co do których istnieje przeświadczenie, że ich funkcjonowanie nie wykroczy poza normy ustalone we własnych statutach oraz nie przekroczy wymogów stanu wojennego.


23 lutego

Śmierć sierżanta MO Zdzisława Karosa, postrzelonego w tramwaju przez 17-letniego Roberta Chechłacza.
To tragiczne zdarzenie zostało wykorzystane przez władze do wykazania rzekomego terrorystycznego charakteru „Solidarności”.


PAP podaje informację o wznowieniu pism: „Twórczość”, „Forum”, „Widnokręgi”, „Magazyn Rodzinny”, „Przegląd Sportowy”, „Foto”, „Za Wolność i Lud”, „Jestem” – miesięcznik PCK, Żivot” – organ Towarzystwa Kulturalnego Czechów i Słowaków w Polsce, „Zdrowie” – organ PCK, „Państwo i Prawo”, „Gazeta Prawnicza” i jej dodatek specjalny „Gazeta Penitencjarna”, „Nasze Problemy”, „Niwa” – organ ZG Białoruskiego Towarzystwa Społeczno-Kulturalnego, „Żyjmy dłużej”, „Twoje dziecko”, „Zdrowie i Trzeźwość”, „Moda”, „Modne Krawiectwo”, „Przyjaciel przy Pracy”, „Działkowiec”, „Bezpieczeństwo Pracy”, osiem tygodników regionalnych Śląskiego Wydawnictwa Prasowego („Echo”, „Goniec Górnośląski”, „Gwarek”, „Głos Zabrza”, „Nowiny”, „Nowiny Gliwickie”, „Życie Bytomskie”, „Wiadomości Zagłębia”), „Przemiany Ziemi Gnieźnieńskiej”, „Przewodnik Katolicki” (Poznań).

Podczas rozmowy z ministrem kultury J. Tejchmą prezes Związku Literatów Polskich, Jan Józef Szczepański, nie godzi się na zmiany w prezydium ZLP, które były warunkiem zgody na wznowienie działalności Związku.


Andrzej Kijowski, znany pisarz i krytyk literacki, składa rezygnację z funkcji dyrektora Teatru im. J. Słowackiego w Krakowie.


Przed Sądem Warszawskiego Okręgu Wojskowego rozpoczyna się proces przywódców KPN (Leszka Moczulskiego, Romualda Szeremietiewa, Tadeusza Stańskiego i Tadeusza Jandziszaka).
Przejęcie sprawy przez sąd wojskowy nastąpiło na mocy dekretu z 12.12.1981 r.


Rząd japoński i rząd kanadyjski ogłaszają sankcje wobec reżimu militarnego w Warszawie i wobec ZSRR.


25 lutego
PAP podaje, że w darach ze Szwecji znaleziono papier i matryce poligraficzne.

Za strajk w Hucie m. Lenina skazano Mieczysława Gila, działacza związkowego, opozycjonistę i dziennikarza na 4 lata, a Edwarda Nowaka na 3,5 roku więzienia.


W Warszawie do KC PZPR na zaproszenie Mieczysława Rakowskiego i Hieronima Kubiaka przyszło 20 przedstawicieli świata kultury i nauki, m.in.. Andrzej Łapicki, Kazimierz Dejmek, Hanna Skarżanka, Klemens Szaniawski, Jan Józef Szczepański, prof. Aleksander Gieysztor, Jerzy Turowicz, o. Mieczysław Krąpiec.
„K. Szaniawski powiedział, że nie poprze gen. Jaruzelskiego. Cały naród jest przeciw Jaruzelskiemu: młodzież, robotnicy, chłopi, inteligencja, nawet ci, co podpisują różne świstki lojalności, czynią to w większości ze strachu i nieszczerze. Generał Jaruzelski zyskał tyle, że miał przeciw PZPR 10 milionów członków „Solidarności", obecnie ma ok. 35 mln. Polaków, bo nawet dzieci nie mają wątpliwości po której stronie jest racja.
H. Skarżanka powiedziała, że po 14 latach spędzonych w łagrach ZSRR nie ma żadnych złudzeń i nie ma mowy o żadnej kolaboracji z jej strony.
J.J. Szczepański: Trzeba być naiwnym, żeby sądzić, że z tym narodem wygra się takimi metodami. Wiele razy próbowano, nikomu to się nie udało. Tylko w Polsce Hitlerowi nie udało się stworzyć rządu kolaborantów.
H. Kubiak: To ja wam przypomnę metaforę o złotym rogu...Moglibyście coś zyskać, a strąciliście wszystko.
J.J. Szczepański: Nie wszystko. Ja osobiście zamierzam zachować twarz. /aplauz zaproszonych/”.
[WOLA, Nr 6/7, Warszawa 15 marca 1982]


Reakcja na wystąpienia M. Rakowskiego i H. Kubiaka były zdecydowanie nieprzychylnie. W prasie reżimowej nie ukazała się żadna wzmianka o spotkaniu.

27 lutego

Episkopat w wydanym oświadczeniu zażądał szybkiego zniesienia stanu wojennego i powrotu do dialogu ze społeczeństwem i " Solidarnością ".


Państwowe Przedsiębiorstwo „Film Polski” wycofało kandydaturę „Człowieka z żelaza” Andrzeja Wajdy do amerykańskiej nagrody Oskara.


Wznowiono trzeci i czwarty program Polskiego Radia oraz większość czasopism.

1 marca

Szef MSW gen. Czesław Kiszczak informuje, że od 13 grudnia internowano łącznie 6647 osób, a zwolniono 2552.


3 marca

Zapadł wyrok przed Sądem Pomorskiego Okręgu Wojskowego w Bydgoszczy na przywódców strajku w Stoczni Szczecińskiej im. A. Warskiego po wprowadzeniu stanu wojennego. Skazano 6 osób: dr. Mieczysława Ustasiaka na 4 lata więzienia, Andrzeja Milczanowskiego na 5 lat więzienia, Tadeusza Lichotę na 3,5 roku więzienia, Ryszarda Drewniaka na 1,5 roku więzienia, Witolda Karolewskiego na 1,5 roku więzienia i Stefana Niewiadomskiego na 1,5 roku więzienia.
Przed Sądem Pomorskiego Okręgu Wojskowego w Bydgoszczy ks. Bolesław Jewulski został skazany na 3,5 roku więzienia.


4 marca
W czasie konferencji w Biurze Prasowym Rządu pokazany zostaje tekst tzw. deklaracji lojalności przedstawianej do podpisu osobom zwalnianym z obozu dla internowanych:
oświadczam niniejszym, co potwierdzam własnoręcznym podpisem, że zobowiązuję się ściśle przestrzegać obowiązującego porządku prawnego, a w szczególności nie podejmować jakiejkolwiek działalności szkodliwej dla dobra PRL.

PAP podaje, iż do 20 lutego z prośbą o wyrażenie zgody na emigrację z Polski ze względów politycznych występują 5164 osoby. Zgodę taką otrzymuje 4510 osób.

5 marca
W ośrodkach dla internowanych SB prowadzi „rozmowy” z internowanymi skłaniając ich do wyjazdu za granicę. Pod adresem opornych padają groźby - wieloletnie wyroki lub służba wojskowa w jednostkach karnych. Internowani w Jaworze wydają oświadczenie, w którym protestują przeciw zmuszaniu ich do emigracji.

7 marca
SB wydaje fałszywy numer „Akademika”, pisma warszawskiego NZS-u.
W Warszawie MKK, KPM „S” i MRK „S” powołują Komitet Obchodów 1 Maja.

9 marca
W Iławie przedstawiciele Akademii Sztabu Generalnego, Ministerstwa Sprawiedliwości i MSZ na spotkaniu informacyjnym „zachęcają” internowanych do emigracji.

10 marca

W Szczecinie powstał podziemny Komitet Strajkowy - Rada Koordynacyjna NSZZ „Solidarność”. W jej skład weszli m.in.: Grzegorz Durski, Stanisław Wądołowski i Stanisław Zabłocki. RKS wydawał nielegalne pismo „Z podziemia”.


12 marca
SB we Wrocławiu likwiduje drukarnię biuletynu „Z Dnia na Dzień”. Aresztowano cztery osoby.

Ogłoszenie w „Życiu Warszawy”: Poszukuję uczciwej pracy. Jacek Maziarski


W „Tygodniku Mazowsze” polemika o koncepcji dalszego funkcjonowania podziemia. Internowany Jacek Kuroń opowiada się za scentralizowanym ruchem, zdolnym do uderzenia na ośrodki władzy, Wiktor Kulerski i Zbigniew Bujak za zdecentralizowanym, składającym się z luźno powiązanych grup.

13 marca
W Poznaniu gazetka „Antywrona – Komentarz Małej Wojennej Oficyny Wydawniczej” o zakładaniu Kół Oporu Społecznego.

Maciej Łukasiewicz: Dziś minęły trzy miesiące od wybuchu „wojny”. Jednak mało świeczek w oknach. My też zapominamy.
Wracam z dalekiego Żoliborza, gdzie wyprawiłem się wieczorem po bibułę, po godzinie milicynej, z duszą na ramieniu, ale bez przygód. Na wszelki wypadek mam przy sobie recepty dla Małgosi.
Przeglądam trzy pierwsze numery wznowionych „Perspektyw”. Wyjątkowo agresywna gadzinówka; nazwiska „szczególnie zasłużone”: Z. Kot, R. Świerkowski i – co mnie dziwi – Wojciech Krasucki.
Ostatnia „Polityka” (nr 4/82) nieoczekiwanie publikuje fragmenty znakomitych dzienników Jerzego Zawieyskiego. Czy ma to uwiarygodnić zespół, sprawić wrażenie, że gazeta pozostała „porządna” i „liberalna” i nie straszna jej ta lipna wojna? Cynizm i hipokryzja. Pal ich diabli! [M. Łukasiewicz: Weryfikacja. Z notatnika stanu wojennego 1981-1982, Oficyna Wydawnicza MOST, Warszawa 1994]

15 marca
Ujawniają się dwaj pracownicy Regionu Mazowsze, przed 13. 12. 1981 r. redaktorzy pisma „Wiadomości Dnia” - Piotr Piętak i Piotr Strzałkowski.
Prof. Jan Szczepański, poseł na Sejm PRL, uzyskał w MSW zapewnienie, że po ujawnieniu, nie zostaną zatrzymani. 16 marca obaj zostali aresztowani.

16 marca
Dariusz Fikus, sekretarz generalny SDP złożył prośbę o zezwolenie na odbycie zebrania Zarządu Głównego SDP.

17 marca
SB pali księgozbiór związkowy (m.in. 900 książek) Głównego Urzędu Telekomunikacji Międzynarodowej w Warszawie.

18 marca
We Wrocławiu w Dolnośląskich Zakładach Wytwórczych Maszyn Elektrycznych „Dolmel” ujawniono 4-osobową nieformalną grupę, która zajmowała się kolportażem nielegalnego czasopisma „Odrodzenie”.

Stefan Maciejewski, Rada SDP: W dzisiejszej „Krakowskiejredaktor Rajca publikuje elaborat pt. „Zawód tylko dziennikarz”, gdzie bije na odlew w SDP, jawnie domagając się powołania Związku Zawodowego Dziennikarzy Polskich. Nie od siebie, lecz na czyjeś polecenie to napisał. Już ja go znam! [Stefan Maciejewski: Wojna polsko-polska. Dziennik 1980-1983, Kraków]

19 marca
Wieczorem wpadli do mnie Krzysiek Kasprzyk i Staszek Jankowski. Przynieśli tekst do podpisania w sprawie utrzymania SDP i przywrócenia jego działalności. List przez nich przygotowany miał – czy ma – być reakcją spowodowaną atakami na SDP dziennikarzy kilku środowisk („Trybuny Ludu”, „Trybuny Robotniczej”, „Chłopskiej drogi”, dziennikarzy poznańskich) oraz ustosunkowaniem się do tekstu Andrzeja Ziemskiego (redaktora naczelnego „Sztandaru Młodych”, nasłanego tam przez Olszowskiego po słynnym strajku zespołu redakcyjnego).  – pisze dalej Stefan Maciejewski w „Wojnie polsko-polskiej”, swoim dzienniku 1980-1983. – Otóż siedząc w Jagiellonce i nie czytając prasy, nie zauważyłem, że zaczęła się kampania przeciwko SDP. To nagłe, w ciągu dwu dni, skomasowanie ataków, wskazuje, że rzecz nie jest spontaniczna, lecz inspirowana przez juntę. Przejrzałem gazety (w „Krakowskiej” z 17 bm. Przedruk Ziemskiego i informacja PAP pt. „O nowy kształt organizacji dziennikarskiej”) i włos mi się zjeżył: taki stek kłamstw i pomówień. Nie mają kanalie ani krzty przyzwoitości w oszukiwaniu opinii publicznej. Jako członek Rady SDP brałem udział w posiedzeniach i wiem, co robiliśmy, a czego nie. Owszem było sporo polityki, ale też walki o sprawy socjalne. Zarzuca się górze SDP, ze zeszła na manowce zdrady i służenia obcym interesom, nie dbała zaś o sprawy socjalne, chociażby o układ zbiorowy. Tymczasem prawda jest taka, że układ zbiorowy był tendencyjnie blokowany przez RSW „Prasę”, gdyż już wtedy Mieczysław Rakowski i Stefan Olszowski wiedzieli, że układ wprowadzą, lecz najpierw muszą wytrzebić rzekomych  ekstremów. Próbowali to osiągnąć montując Związek Zawodowy Dziennikarzy, lecz okazał się to twór tak rachityczny liczebnie, że nie było co liczyć z jego pomocą na rozbicie SDP. Co innego teraz: stworzy się pozory i ustanowi jakąś nową organizację. W tym systemie zawsze obowiązuje zasada pozorów legalności – władza coś przedsiębierze, potem szuka jakiejś bandy, która rzekomo od siebie podejmuje inicjatywę. Wtedy władza wychodzi naprzeciw niby spontanicznemu działaniu grup społecznych i ustanawia to, co sama wcześniej postanowiła i zmanipulowała.
List w sprawie niedopuszczenia do rozwiązania SDP adresowany do gen. Armii Wojciecha Jaruzelskiego podpisali Krzysztof Kasprzyk, Stanisław M. Jankowski, Leszek Polony, Helena Lazar, Maciej Szumowski, Janusz Marcjan, Dorota Terakowska, Leszek Konarski, Stefan Maciejewski, Tadeusz Nyczek, Elżbieta Morawiec, Bogdan Rogatko, Adam Komorowski, Maria Hernandez-Paluch, Jan Poprawa oraz Marian Satała, Ewa Smęder, Maciej Szybist, Mieczysław Kasprzyk, Maria Michalikowa, Helena Noskowicz, Wojciech Dora, Czesław Morawetz.

 „Trybuna Ludu” pisze: w środowisku dziennikarskim toczy się dyskusja nad przyszłym kształtem tego środowiska.

Jest to informacja - zwiastun powstania nowego reżimowego stowarzyszenia dziennikarzy.



Tego dnia:

PREZYDENT WARSZAWY gen. dyw. Mieczysław Dębicki ROZWIĄZAŁ STOWARZYSZENIE DZIENNIKARZY POLSKICH

Rozwiązanie Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich, które - jak stwierdza oficjalne uzasadnienie decyzji napisane przez Stefana Olszowskiego -  po nadzwyczajnym zjeździe w 1980 r. nie realizowało swoich podstawowych celów statutowych  i ustalonego dla Stowarzyszenia zakresu i sposobu działania, podejmowało przedsięwzięcia sprzyjające demontażowi państwowych i społecznych instytucji informacji publicznej, dezintegrujące środowisko dziennikarskie i utrudniające wypełnianie zadań dziennikarzy w socjalistycznym państwie.

20 marca
Wiadomość o rozwiązaniu SDP jeszcze nie zdążyła trafić do opinii publicznej, a już o godzinie 10 w siedzibie Zarządu Spółdzielni Wydawniczej „Prasa-Książka-Ruch” spotykają się dziennikarze, dla których rozwiązanie SDP nie jest żadną niespodzianką. Zebrali się w grupie nieprzypadkowej, mają przygotowane dokumenty, a w nich statut, który spontanicznie powstającym organizacjom sprawia wiele kłopotu i potrzeba na ostateczny jego kształt sporo czasu, mają poczucie bezpieczeństwa: politycznego, zawodowego, majątkowego i socjalnego, mają  przygotowaną nazwę – Stowarzyszenie Dziennikarzy PRL. Nie zauważyli, że właśnie ta nazwa wskazuje, że nie są kontynuacją SDP.
Powstaje SD PRL, ukłon dla stanu wojennego.

22 marca
W prasie podziemnej oraz jako bibuła (dosłownie, bo przepisywany był na przebitce) kolportowany z rąk do rąk opublikowany zostaje list otwarty Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich do swoich członków:
Zwracamy się do Was w chwili dramatycznej dla naszego zawodu, podjęta została decyzja rozwiązania SDP, mimo naszych starań o wznowienie dialogu. Decyzja ta stanowi ukoronowanie bezpodstawnych i bezprawnych represji, jakie od miesięcy spadają na nasze środowiska. Zerwane zostało normalne funkcjonowanie kanałów komunikacji społecznej, nadal nie ukazuje się wiele tytułów, nie wznowiono emisji wiarygodnych audycji radiowych, a dziennikarze poddawani są hańbiącej i sprzecznej z prawem tzw. weryfikacji. Kapturowe sądy pozbawiają prawa wykonywania zawodu zwłaszcza dziennikarzy cieszących się szacunkiem zarówno we własnym środowisku zawodowym, jak i wśród tych, którym służyć pragnęli, a więc czytelników i słuchaczy. Z czołówki naszego zawodu tylko nieliczni oddali swe pióra na usługi propagandy stanu wojennego, odmawiają zaś takich usług ludzie, którzy na swoją obronę nie mają wielkich nazwisk, ludzie, których niezgoda na bezprawie i kłamstwo stawia wobec utraty środków do życia. Chcielibyśmy, aby Polska o nich pamiętała!
Zawieszenie, a obecnie rozwiązanie SDP, pozbawiło nasze środowisko organizacji, która zwłaszcza w obecnych trudnych warunkach mogłaby bronić legalnie jego racji moralnych i materialnych.
Zwracamy się w tej sytuacji do wszystkich Koleżanek i Kolegów: pomagajcie sobie wzajemnie, materialnie i psychicznie. Bądźcie solidarni!
Zdecydowanie protestujemy przeciw bezpodstawnemu oskarżaniu SDP o prowadzenie działalności sprzecznej z interesem socjalistycznej Polski. Nie prowadziliśmy żadnej innej działalności niż ta do jakiej zobowiązywały nas uchwały Nadzwyczajnego Zjazdu Delegatów i postanowienia Statutu SDP. Zjazd ten zdecydowanie wypowiedział się za przywróceniem naszemu zawodowi wiarygodności i społecznego zaufania, przeciw brutalnemu wykorzystywaniu środków komunikacji społecznej jako instrumentu prymitywnej propagandy i żąda gwarancji, by hasło: PRASA KŁAMIE! – nigdy więcej nie plamiło naszego zawodu. Wybrane na tym zjeździe władze Stowarzyszenia zostały zobowiązane do czynienia wszystkiego co możliwe, by Dziennikarski Kodeks Obyczajowy, zawierający etyczne zasady zawodu, obowiązywał wszystkich członków naszej organizacji.
Temu celowi podporządkowaliśmy więc wszystkie prace SDP. Zdecydowanie dążyliśmy do maksymalnej samorządności i poddania społecznej kontroli kanałów komunikacji społecznej, przeciwstawiając się wszelkim przejawom zakłócenia ich normalnego i to niezależnie od źródła, z jakiego to zakłócenia płynął. Jesteśmy przekonani, ze działaliśmy w imię jak najlepiej pojętej racji socjalizmu i środowiska dziennikarskiego.
Dziś władze znów zamieniły propagandę w czynnik kryzysogenny i chcą to uczynić naszymi rękami, przekreślając w ten sposób tę wiarygodność, którą udało nam się zdobyć w ostatnim roku.
Apelujemy: starajcie się, w miarę możliwości, jak najwięcej z tego ocalić!
Koleżanki i Koledzy!
Po raz ostatni zwracamy się do Was, jako naszych wyborców. Wprowadzenie stanu wojennego uniemożliwiło zwołanie 16 grudnia 1981 sesji Rady Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich, która miała ocenić naszą pracę i zdecydować o udzieleniu nam statutowego absolutorium po rocznej pracy. Obecnie musimy sami, zgodnie z tym co dyktuje Wam sumienie, ustalić – czy i na ile – wypełniliśmy zadania powierzone nam przez Nadzwyczajny Zjazd. Musicie także zdecydować, czy w okolicznościach, jakie towarzyszą rozwiązaniu Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich, w warunkach gdy znaczna część Kolegów i Koleżanek pozbawiona została prawa lub możliwości wykonywania zawodu, a pewna ich część jest nadal internowana, należy wstępować do zapowiedzianej nowej organizacji dziennikarskiej. Ze swej strony czujemy się jedynie zobowiązani do przypomnienia, że Dziennikarski Kodeks Obyczajowy obowiązuje nadal i nikt nie jest władny nikogo zwolnić od przestrzegania jego postanowień. Niech świadomość, że wszystko zostanie ocenione, będzie ostrzeżeniem pod adresem tych, którym wydaje się, że czas pogardy dla honoru i rzetelności będzie trwał wiecznie.

Podpisali:
Prezes Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich - Stefan Bratkowski
Wiceprezesi SDP -  Maciej Iłowiecki i Jerzy Surdykowski
Sekretarz Generalny SDP – Dariusz Fikus
Sekretarze SDP - Krzysztof Klinger, Jacek Ratajczak
Członkowie Zarządu Głównego SDP: Wojciech Adamski, Stanisław Brodzki, Marek Chmielewski, Jacek Moskwa, Aleksander Paszyński, Franciszek Piątkowski, Ignacy Rutkiewicz, Jacek Snopkiewicz, Jerzy Szperkowicz, Maciej Szumowski, Jerzy Turowicz
Prezes Oddziału Krakowskiego SDP – Krzysztof Kasprzyk
Prezes Oddziału Warszawskiego - Jacek Kalabiński
Sekretarz Oddziału Warszawskiego – Anna Borkowska
Pełnomocnik Oddziału Warszawskiego ds. Organizacyjnych – Oskar Sobański


Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich znalazło się w podziemiu.


Jerzy Surdykowski: Kadencja naszego zarządu, który – nigdy nie przerwał działalności – skończyła się dopiero na zjeździe relegalizowanego SDP w 1990 roku.

23 marca
Maciej Łukasiewicz: Rano sporządzam 10 kopii do Jaruzela. W ciągi dnia przekazuję je Lilkowi Lassocie, Jurkowi Szczęsnemu (PZKS), Jankowi Olgerbrandowi (PAX), Kasi Kołodziejczyk, Wandzie Konarzewskiej i Ewie Szemplińskiej oraz kilku innym osobom.
Z rana wpada po odpis Janka Paradowska, która ma zamiar zorganizować zbieranie podpisów w ”Kurierze”! Życzę jej szczęścia, choć nie sądzę, aby znalazła tam zbyt wielu chętnych.
Janka przyniosła sporządzoną przez KW [Komitet Wojewódzki PZPR] ocenę sytuacji w środowisku dziennikarskim. Włos się jeży. Nie ulega wątpliwości, że chcą nas wytrzebić doszczętnie.  [M. Łukasiewicz: Weryfikacja. Z notatnika stanu wojennego 1981-1982, Oficyna Wydawnicza MOST, Warszawa 1994]

W lokalu SDP na Foksal 3/5 odbyło się spotkanie prezesa SDP Stefana Bratkowskiego i Sekretarza Generalnego SDP Dariusza Fikusa z kuratorem p. Marią Tabaką i komisarzem p. Górskim. Byli  też dwaj doradcy prawni SDP Wiesław Johann i Jacek Ambroziak. Zapoznano obecnych z treścią decyzji gen. Dyw. Mieczysława Dębickiego, prezydenta m.st. Warszawy o rozwiązaniu Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich.

Natychmiast –  24 marca 1982 roku w Urzędzie Stołecznym w Warszawie zarejestrowano Stowarzyszenie Dziennikarzy PRL (obecna nazwa Stowarzyszenie Dziennikarzy Rzeczpospolitej Polskiej).
(...) Organizacja, którą chcemy powołać — Stowa­rzyszenie Dziennikarzy Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej — opowiada się za programem partii wypracowanym na IX Zjeździe PZPR i rozwinię­tym na VII Plenum KC, za konsekwentną realiza­cją idei porozumienia narodowego sformułowanej przez PZPR i przyjętej przez sojusznicze partie oraz wszystkie konstruktywne siły społeczne.
- piszą założyciele w deklaracji programowej.
Alina Grabowska: Ta nowa organizacja przejęła też natychmiast wszyst­kie dobra, jakie znajdowały się w posiadaniu zlikwidowanego przymusowo  Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich, w tym Domu Prasy [Dziennikarza] przy ulicy Foksal w Warszawie czy domów wczaso­wych dla pracowników prasy i radia.
Między owym przymusowym rozwiązaniem SDP a powoła­niem nowej, powiązanej z władzą organizacji o nazwie Stowarzyszenie Dziennikarzy PRL, upłynęło zaledwie kilka godzin Podobno na ręce generała Jaru­zelskiego już od dłuższego cza­su napływały masowo listy od lu­dzi pióra, dziennikarzy, domaga­jących się zlikwidowania SDP...[Stan wojenny, felieton wygłoszony w Polskim  Radio]
Andrzej Paczkowski: Mogę tylko powiedzieć, że ta cała operacja była bardzo starannie przygotowana. Jeszcze przed 13 grudnia były ekipy powołane, które składały się z emerytów MSW i emerytów z aparatu partyjnego, które były przygotowywane do tego, ażeby na przykład robić przegląd materiałów „Solidarności”, które będą skonfiskowane.
     Jeżeli chodzi o rozwiązanie związków twórczych, stowarzyszeń, to są całe korespondencje pomiędzy tymi partyjnymi urzędnikami, projekty decyzji i tak dalej.[Głos prof. A. Paczkowskiego w dyskusji: Grabowska – Stan wojenny, Forum Dziennikarzy]

24 marca
Przeprowadzono rewizję w mieszkaniu prezesa SDP Stefana Bratkowskiego.

26 marca

PAP o godz. 21 nadał wiadomość o likwidacji SDP. W drukarniach wprowadzono wzmożony nadzór, w radiu zabroniono podania tej informacji do 6 rano dnia następnego i wyłączono centralę telefoniczną dla zapobieżenia jej przeciekowi.

Do gen. Wojciecha Jaruzelskiego list protestacyjny w sprawie rozwiązania SDP wystosowali dziennikarze:

Szanowny Panie Premierze!
My, niżej podpisani dziennikarze i publicyści, czujemy się zobowiązani do wyrażenia sprzeciwu wobec arbitralnej decyzji o rozwiązaniu SDP.
Zdając sobie sprawę, że zastosowanie drastycznych środków stanu wojennego pociąga za sobą zmiany w życiu i działalności Stowarzyszenia, liczyliśmy na Pańskie słowa o gotowości dalszego działania na rzecz szerokiego porozumienia narodowego oraz oczyszczenia naszego życia z deformacji i wypaczeń.
Decyzję prezydenta m.st. Warszawy z 20 marca 1982 roku uważamy za sprzeczną z tymi deklaracjami, a wysunięte w niej zarzuty za nieusadnione. Co więcej, nie dano nam nawet prawa jakiejkolwiek obrony przed tymi zarzutami ani repliki na ataki prasowe – w swej większości gołosłowne i nawiązujące do najgorszej tradycji – pod adresem statutowych władz Stowarzyszenia, demokratycznie wybranych na legalnym IX Nadzwyczajnym Zjeździe SDP.
Niezależnie od takiej czy innej oceny działalności Stowarzyszenia w ostatnim okresie, nie widzimy żadnych okoliczności, które uzasadniałyby decyzję o rozwiązaniu SDP. Uważamy, że normalną drogą powinno być zezwolenie na zwołanie w nowych warunkach sesji Rady Stowarzyszenia, bądź zwołanie Zjazdu Delegatów w celu wybrania władz oraz wytyczenia nowych kierunków działania SDP.
Arbitralną decyzję o rozwiązaniu Stowarzyszenia – podjętą bez wiarygodnej ireprezentatywnej konsultacji ze środowiskiem dziennikarskim – uważamy natomiast za niebezpieczny precedens społeczny. Ujawnia ona bowiem, że samorządna i wieloświatopoglądowa organizacja z jej demokratycznie wybranymi władzami nie mieści się w aktualnym modelu życia publicznego w naszym kraju oraz za powrót do tych metod podejmowania decyzji, które zostały przez partię potępione i które zawsze, prędzej czy później, obracały się przeciw niej.
Jednocześnie wyrażamy obawę, że najbardziej prawdopodobnymi skutkami podjętej decyzji będą:


ostra polaryzacja postaw oraz dezintegracja środowiska dziennikarskiego;

odejście od uczestnictwa i działania w zawodowej organizacji dziennikarskiej wielu członków rozwiązanego SDP, w tym większości ludzi cieszących się wysokim autorytetem zawodowym i społecznym;

dalszy spadek wiarygodności prasy, dostępnej jedynie dla ukierunkowanych ataków na władze rozwiązanego SDP, nie dając im żadnych szans wyjaśnień ani obrony;

spadek wiary w deklarowaną przez władze intencję porozumienia narodowego – i to nie tylko w środowisku dziennikarskim.


Panie Premierze!
W interesie porozumienia narodowego, które z takim uporem deklaruje Pan w swoich wystąpieniach, niezbędna jest wiarygodność życia politycznego oraz odbudowa zaufania do władzy. Rozwiązanie SDP oraz okoliczności temu towarzyszące nie sprzyjają tym celom. Nie sposób ocenić ten fakt inaczej niż jako krótkowzroczny, dwuznaczny moralnie, w skutkach politycznych nieopłacalny, w szerokich zaś kręgach naszego zawodu budzący dramatyczne konflikty sumienia.
Wierząc jednak, że należy konsekwentnie dążyć do przezwyciężenia wszelkich przeszkód na drodze do porozumienia narodowego, sygnatariusze tego listu deklarują gotowość współdziałania we wszelkich krokach mających na celu naprawę błędu, jaki – naszym zdaniem – został popełniony przez rozwiązanie SDP.

List podpisali:
Magda Bajer, Leon Bójko, Jerzy Chłopecki, Waldemar Chołodowski, Jerzy Dzięciołowski, Marta Fik, Jacek Fuksiewicz, Andrzej Garlicki, Andrzej Hausbrandt, Krystyna Jagiełło, Jerzy Jaruzelski, Ryszard Kapuściński, Jan Kłossowicz, Jerzy Koenig, Ryszard Koniczek, Hanna Krall, Teresa Krzemień, Adam Krzemiński, Zbigniew Kubikowski, Eligiusz Lasota, Tadeusz Makarczyński, Halina Maleszewska, Karol Małcużyński, Rafał Marszałek, Anna Matałowska, Jacek Maziarski, Marta Miklaszewska, Władysław Minkiewicz, Michał Mońko, Piotr Moszyński, Andrzej Mozołowski, Barbara Pietkiewicz, Stanisław Podemski, Juliusz Rawicz, Irena Rybczyńska, Zygmunt Simbierowicz, Stanisław Stomma, Jerzy Szejnoch, Zygmunt Szeliga, Anna Szymańska, Karol Szyndzielorz, Jerzy Ślaski, Teresa Torańska, Stefan Treugutt, Marian Turski, Marta Wesołowska, Maciej Wierzyński, Andrzej Wróblewski, Andrzej K. Wróblewski, Ryszard Wójcik, Janusz Zabłocki.
oraz
Członkowie Rady SDP:
Stanisław Chełstowski, Cezary Chlebowski, Wojciech Giełżyński, Piotr Halbersztat, Robert Jarocki, Wanda Konarzewska, Jakub Kopeć, Maciej J. Kwiatkowski, Jerzy Mikke, Tadeusz Olszański, Andrzej Osęka, Wiktor Osiatyński, Marek Rapacki, Bogdan Rudnicki, Barbara Seidler, Wilhelmina Skulska, Jarosław Szymkiewicz, Bogdan Tomaszewski, Agnieszka Wróblewska.

Listy o podobnym brzmieniu nadeszły na adres gen. W. Jaruzelskiego z wielu stron. Pomijając tu liczne listy z Warszawy, podpisane przez setki członków i działaczy SDP – nadeszły one jeszcze m.in. z Oddziałów SDP:

Gdańsk – podpisali członek Zarządu Głównego SDP Alicja Balińska, członkowie Rady SDP – Jan Jakubowski, Andrzej Liberadzki, Edmund Pietrzak, Izabela Trojanowska, wiceprzewodniczący Naczelnego Sądu Dziennikarskiego Jerzy Dziewicki, członek Komisji Interwencyjnej Edmund Szcześniak, oraz Oddziału Morskiego SDP prezes Andrzej Malinowski, sekretarz Regina Witkowska, rzecznik dyscyplinarny Izabella Greczanik, członkowie Zarządu Grzegorz Kurkiewicz, Henryk Wojciechowski, Rita Krzyżaniak.

Kraków – podpisali: wiceprezes SDP Jerzy Surdykowski, członkowie Rady SDP – Krzysztof W. Kasprzyk, Stefan Maciejewski, Marian Szulc, Maciej Szybiet, Tadeusz Robak oraz członkowie SDP: Ewa Baran, Jerzy Bresticzker, Władysław Bieroń, Stanisław Bortnowski, Tomasz Domalewski, Paweł Dubiel, Anna Gorazd, Józefa Hennelowa, Stanisław M. Jankowski, Mieczysław Kasprzyk, Zygmunt Korus, Krzysztof Kozłowski, Maciej Kozłowski, Jerzy Lohman, Jerzy Kołataj, Elżbieta Morawiec, Helena Noskowicz, Tadeusz Nyczek, Ewa Owsiany, Maria de Hernandez-Paluch, Jacek Pałamarz, Ewa Pałka, Jan Oprawa, Mieczysław Pazon, Jan Piekło, Zbigniew Ringer, Jan Rogóż, Bogdan Rogatko, Krystyna Rożnowska, Maria Russ, Marian Satała, Henryk Siwek, Marek Skwarnicki, Ewa Smęder, Marian M. Słomczyński, Jacek Susuł, Tadeusz Szyma, Dorota Terakowska, Anna Wcisło, Jacek Wcisło.

Łódź – podpisali członkowie SDP: Konrad Frejdlich, Małgorzata Golicka, Jacek Indelak, Tomasz Jaworski, Iwona Katarasińska-Śledzińska, Jerzy Katarasiński, Maria Korzeniowska-Sondej, Jolanta Kwapisiewicz, Marek Miller, Marian Papis, Eleonora Skokowska, Tomasz Soldenhof, Urszula Surmacz, Gustaw Romanowski, Paweł Tomaszewski, Zdzisław Szczepaniak, Jadwiga Waciak, Zbigniew Wojciechowski.

Liczne były również protesty organizacji dziennikarskich zagranicą, w tym w RFN organizacja demokratyczna /DJV/, amerykańska Newspaper Guild i inne.

Z Gołdapi napisały internowane dziennikarki.
„My dziennikarki, członkinie SDP. internowane w oś­rodku w Gołdapi udzielamy całkowitego absolutorium Zarządowi Głównemu SDP, który w ciągu roku wypeł­niał zadania, do jakich zobowiązał go Nadzwyczajny Zjazd Delegatów i demokratycznie uchwalony statut SDP. Działalność władz naszej zawodowej organizacji pomagała w mozolnym przywracaniu wiarygodności za­wodowi dziennikarskiemu, integrowała środowisko wo­kół spraw ważnych dla Polski, podkreślała służebną ro­lę naszej pracy dla społeczeństwa. SDP było oparciem dla dziennikarzy, którzy chcieli swój zawód wykonywać uczciwie, bez konfliktów czy kompromisów z własnym sumieniem. Brutalne rozwiązanie SDP. bezprawne wery­fikacje, w wyniku których odsuwa się od zawodu ludzi najuczciwszych i najodważniejszych, to cios wymierzo­ny przede wszystkim w polskie społeczeństwo.
Apelujemy więc do naszych czytelników, telewidzów i słuchaczy, by nie dawali się zwieść pozorom dzienni­karstwa. Ostrzegamy, ze techniki naszego warsztatu za­wodowego, szczególnie R i TV są wykorzystywane tak, aby fałsz uchodził za prawdę, by wzniecać niepokój, skłócić społeczeństwo i osłabić jego morale.
Solidaryzujemy się ze wszystkimi kolegami, członka­mi SDP, którzy nie poddali się presji moralnej i szanta­żowi materialnemu, płacąc za to internowaniem bądź odsunięciem od zawód u dziennikarskiego. Jesteśmy ró­wnież myślą z kolegami, których sytuacja rodzinna lub zdrowotna zmusiła do pozostania w redakcjach. Każde­go dnia stają oni przed nowym wyborem moralnym, wierzymy, że obronią swoją godność. Wspólnie walczy­my o miejsce i czas dla prawdy".
Podpisały: Janina Jankowska – Polskie Radio, reporter, członek Rady Głównej i Komisji Interwencyjnej SDP, Małgorzata Jedynak – Telewizja, magazyn muzyczny ,,Camerata”, Halina Stefanowska – Polskie Radio, red. „Dla tych, co na morzu", Teresa Lechowska – ,,Tygodnik Piotrkowski”, od IX 1981 r. rzecznik prasowy ZR NSZZ ,,Solidarność” woj. piotrkowskiego, Anna Ćwięcek – tyg. ,,Odrodzenie” NSZZ ,,Solidarność”, do czerwca 1981 r. pracownik PAP oddziału jeleniogórskiego.

Po latach o tamtych chwilach:
Dariusz Fikus: W specjalnym numerze ”Mostu” możecie Państwo znaleźć wszystkie te dokumenty. "Arbitralną decyzję o rozwiązaniu Stowarzyszenia. –czytamy tam - podjętą bez wiarygodnej i reprezentatywnej konsultacji ze środowiskiem dziennikarskim -uważamy, za niebezpieczny precedens społeczny oraz za powrót do tych metod po­dejmowania decyzji, które zostały przez partię potępione i które zawsze, prędzej czy później, obracały się przeciw niej, ujawnia ona bowiem, że samorządna i wieloświatopoglądowa organizacja z jej demokratycznie wybranymi władzami nie mieści się w aktualnym modelu życia publicznego w naszym kraju”.
Stało się tak jak przewidywali autorzy owego listu do gen. Jaruzelskiego; nastąpiła ostra polaryzacja postaw oraz dezintegracja środowiska dziennikarskiego, dalszy spadek wiarygodności prasy, spadek wiary w deklarowane wówczas przez władze intencje porozumienia narodowego.[D. Fikus: Sprawozdanie z lat 1982-1989 na Walny Zjazd SDP 1989]

Środowisko dziennikarzy podzieliło się. „Jedynie słuszną decyzję” pomagały podjąć talony na maszyny do pisania [walizkowa Erica – śniła się wtedy każdemu], talony na samochód i nawet mieszkania. Ponadto kryteria przyjęcia do stowarzyszenia dziennikarzy stały się tak elastyczne, że członkiem nowego SDP PRL mógł się stać każdy pracownik redakcji i wydawnictw.
W kraju rządy „kija i marchewki”.

Stanisław Brodzki napisał do Józefa Bareckiego, naczelnego „Rzeczpospolitej”, odpis listu przesłał do Henryka Korotyńskiego, Mieczysława F. Rakowskego oraz redaktorów naczelnych prasy, radia i telewizji.

(...)pobożnym życzeniem pozostawię twierdzenie p. K.: „Chcemy być spadkobiercami najlepszych tradycji SDP...” Ustawodawstwo wszystkich krajów wyklucza od udziału w spadku tych, którzy przyczynili się do śmiertelnego zejścia spadkodawcy. Jak krwawa ironia brzmi więc przy tym zapewnienie, że p. K. i jego koledzy zamierzają nasz Dziennikarski Kodeks Obyczajowy uznać za „normę obowiązującą”...

Maciej Łukasiewicz: Rzecz ciekawa: pojawiły się plotki, że władze SDP, czyli my sami, zalecamy kolegom, aby masowo wstępowali do SD PRL w celu odebrania władzy betonowi. Każdy chwyt dobry? [M. Łukasiewicz: Weryfikacja. Z notatnika stanu wojennego 1981-1982, Oficyna Wydawnicza MOST, Warszawa 1994]

Po latach o tamtych chwilach:
Krystyna Mokrosińska w 2004 r. znalazła ten dokument:
MSW Departament II pisze 21.03, 1982.r (nr pisma 0248/82):
”W środowisku dziennikarskim głównym tematem jest rozwiązanie SDP i utworzenie SD PRL.
Trend do wstępowania do SD PRL jest najsilniejszy w ośrodkach terenowych, gdzie również poddaje się krytycznej analizie działalność byłego kierownictwa stowa­rzyszenia. Odnotowano opinie, że wstępowanie do SD (PRL-dop. red.) przyspieszy proces samookreślenia się wielu dziennikarzy i oznaczać będzie definitywne odcię­cie się od polityki grupy Bratkowskiego.
Niektórzy dziennikarze, członkowie "Solidarności" prezentują pogląd, że poprzez zmianę formuły stowarzyszenia władze chcą doprowadzić do powtórnej weryfika­cji, aby wyeliminować z życia zawodowego osoby, które nie wstąpią do SD PRL
W dalszym ciągu pogłębia się proces dyskredytacji S. Bratkowskiego, któremu zarzuca się w środowisku ciasny egoizm, prywatę i brak odwagi cywilnej. Podjęta przez mego próba "walki o utrzymanie SDP" oceniana jest jako nieudana. Opinię taką formułują również niektórzy zachodni korespondenci akredytowani w Warszawie. (...)"
[Forum dziennikarzy nr 1, 2004]

29 marca
Karol Małcużyński i Edmund Osmańczyk złożyli interpelacje poselskie do Ministra Spraw Wewnętrznych.
(...)W związku z rozwiązaniem Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich zapytujemy
1/ Jak było możliwe rozwiązanie SDP bez doręczenia odpowiedniej decyzji władzom zawieszonego Stowarzyszenia
2/ Wobec faktu, że komunikat w prasie był przez kilka dni jedynym źródłem informacji powstaje pytanie, czy decyzja taka została w ogóle podjęta i jakie były jej podstawy
3/ Dlaczego na spotkaniu z przedstawicielami Zarządu SDP w dn. 23 III. Komisarz Górski, występując w imieniu Urzędu m. st. Warszawy uchylił się od doręczenia decyzji na piśmie, co utrudnia formalnie złożenie przewidzianego prawem odwołania.(...)

Maciej Iłowiecki, wiceprezes ZG SDP złożył do Ministra Spraw Wewnętrznych Odwołanie od decyzji Prezydenta m.st. Warszawy z dn. 19 marca w sprawie rozwiązania SDP, wykazując w uzasadnieniu, że decyzja ta narusza po pierwsze: przepisy Kodeksu Administracyjnego, po drugie: przepisy rozporządzenia Prezydenta RP z 27.10.1932 r. /prawo o stowarzyszeniach - dz. U. Nr 94 poz. 808/.
scan
Odwołanie, jak można się było spodziewać, zostało oddalone.

Po latach o tamtych chwilach:
Dariusz Fikus: Grupa działaczy SDP skierowała do członków Stowarzyszenia apel, stwierdzając, iż "decyzja likwidacyjna stanowi ukoronowanie bezpodstawnych i bezprawnych represji, jakie od miesięcy spadają na nasze środowisko. Rozwiązanie SDP pozba­wiło nasze środowisko organizacji, która zwłaszcza w trudnych warunkach mogłaby bronić legalnie jego racji moralnych i materialnych. Jesteśmy przekonani, że działaliśmy w imię najlepiej pojętych racji środowiska dziennikarskiego". Protesty napływały z całego kraju. W sumie z 73 osób wybranych na Zjeździe do władz centralnych dotarły do nas protesty podpisane przez prezesa i 2 wiceprezesów oraz 12  na 15 członków ZG i 28 z pozostałych 55 członków Rady SDP. Jeżeli dodać do tego 2 członków Rady internowanych oraz 4 wyrzuconych z pracy daje to 49 osób. W sejmie protestowali Karol Małcużyński i Edmund Osmańczyk. Napływały także listy protestujące od organizacji dziennikarskich za granicą, w tym z RFN, amerykańskiej Newspaper Guild, organizacji, która wsparła nas również finansowo, za co jej serdecznie dziś dziękujemy po raz pierwszy publicznie.[D. Fikus: Sprawozdanie z lat 1982-1989 na Walny Zjazd SDP 1989]

W tym czasie podziemny już Zarząd Główny ogłasza kodeks: Zasady Postępowania i Zalecenia Koleżeńskie władz SDP, a w nim ostrzeżenie:
Jeśli chwalisz stan wojenny i starasz się uzyskać dla niego społeczną akceptację,
jeśli atakujesz nie mogących się bronić,
jeśli podajesz informacje fałszywe lub tendencyjnie dobrane,
jeśli świadomie robisz cokolwiek, co osłabia ducha solidarności Polaków, bądź pewny, że w oczach Twoich czytelników, słuchaczy i widzów tracisz twarz i dobre imię.
Zalecenia nie tylko przypominały o etyce zawodowej i ludzkich powinnościach moralnych dawały konkretne rady, jak zachowywać się w pracując w tym zawodzie w warunkach stanu wojennego.

30 marca
Takiego wrzenia wokół rozwiązania SDP nie spodziewano się. Władze PZPR zarządziły naradę ogólnopolską sekretarzy partii. Odbyła się Telekonferencja, poświęcona rozwiązanemu SDP i tworzącemu się SD PRL, z wystąpieniem kier. Wydz. Prasy, Radia i telewizji KC PZPR L. Tokarskiego;
Dokument do użytku sekretarzy KW PZPR i członków władz centralnych w odpisach krążył po Polsce. Tekst tej telekonferencji znalazł się drugoobiegowym piśmie „Wezwanie” 1982 nr 2/3: V/VII s. 280-289

Tow. Lesław Tokarski: (...)Przeciwnik w swej propagandzie atakuje przede wszystkim sam fakt rozwiązania SDP. Codziennie w wielu audycjach Wolnej Europy i innych radiostacjach porusza się ten temat, rozdziera szaty nad pokrzywdzonym Bratkowskim i jego przyjaciółmi. Sam ten fakt jest już potwierdzeniem słuszności kroków, jakie podjęliśmy widać bowiem, że swój broni swego. (...)Na przykład na Radzie SDP 2.IX.81, a więc nie tak dawno, zabrał głos m.in. Rapacki – jeden z najbardziej radykalnych działaczy poprzednich władz SDP, który wyrażając uznanie dla Bratkowskiego, odczytał list otwarty do Rady SDP, podpisany przez kilkudziesięciu dziennikarzy, członków Solidarności – i to jest bardzo charakterystyczne – dokument ten wyrażał aprobatę dla uczestników i inicjatorów strajku poligrafów, a więc dla dni bez prasy oraz opowiadał się za kontynuowaniem tego rodzaju akcji. (...)
(...)Zadaniem naszym jest udzielenie zdecydowanego poparcia SD PRL. Trzeba szybko tworzyć oddziały w województwach i szybko przyjmować nowych członków. (...)Towarzyszy sekretarzy prosimy o okazanie tym pełnomocnikom i przedstawicielom władz nowego stowarzyszenia, którzy także pojadą w teren o okazanie pomocy oczywiście dyskretnej, by nie dostarczyć przeciwnikom argumentów. Działać trzeba w znacznej mierze przy pomocy partyjnej w redakcjach.

31 marca
W Warszawie ukazuje się pierwszy numer gazety „CDN”. Redakcję tworzą: Grzegorz Gampel, Mieczysław Nowak, Jacek Chmaj, Tadeusz Wypych, Adam Borowski.

Zakończenie weryfikacji dziennikarzy
Od 16 grudnia 1981 do marca 1982 r. poddano weryfikacji ponad 10 tys. dziennikarzy prasy polskiej.

1 kwietnia
Powołanie Komitetu Charytatywnego DŚT (kościół św. Anny) – pomoc twórcom, zwłaszcza rodzinom internowanych, wielodzietnych, osobom starszym, przydzielanie stypendiów.
Działa komisja rozdawnictwa darów, a w niej aktorzy: Aleksandra Dmochowska, Anna Nehrebecka, Jacek Kałucki, Maja Komorowska; literaci: Julia Hartwig, Kazimiera Kijowska, Leszek Prorok; dziennikarze: Halina Cenglowa, Bożena Wawrzewska, Halszka Pracelowa, Danuta Styczyńska; plastycy: Adela Szwaja, Monika Łobodzińska
W komisji prawnej pracują mecenasi, członkowie SDP Wiesław Johann, Jan Rogala.

W Paryżu ukazuje się pierwszy numer miesięcznika „Kontakt”, redagowanego przez Mirosława Chojeckiego.

Dyrektorem Radia Wolna Europa został Zdzisław Najder, historyk literatury, współtwórca Polskiego Porozumienia Niepodległościowego.

Maciej Łukasiewicz: O 16.00 lądujemy z Andrzejem Romanem u Ewy Szemplińskiej. Fikus nawala. Denerwujemy się, bo miał wcześniej ostrzeżenie, że SB chce zatrzymać Stefana, jego i kilka osób. U Stefana w ostatnich dniach SB zjawiło się trzy razy, ale on znów przebywa poza miejsce zamieszkania, a gdzie – o tym wiedzą nieliczni wtajemniczeni. Jest to chyba konsekwencja konferencji prasowej na schodach Domu Dziennikarza. [M. Łukasiewicz: Weryfikacja. Z notatnika stanu wojennego 1981-1982, Oficyna Wydawnicza MOST, Warszawa 1994]

2 kwietnia

800 żołnierzy argentyńskich dokonało inwazji na znajdujące się w rękach Brytyjczyków wyspy archipelagu Falklandów . Między Argentyną i Wielką Brytanią wybuchła wojna o Falklandy-Malwiny.


4 kwietnia
Nowy tygodnik społeczno – kulturalny „Przegląd Tygodniowy” [red. nacz. Aleksander Rowiński, nakł. 70 tys.]

Z inicjatywy „Tygodnika Wojennego” zorganizowano w Legionowie zebranie działaczy związkowych. Omawiano sprawy związkowe i kwestię granic, których nie można przekroczyć.

5 kwietnia
Ruszył trzeci program Polskiego Radia i program drugi Telewizji.

7 kwietnia

Ze stanowiska Rektora Uniwersytetu Warszawskiego usunięto prof. Henryka Samsonowicza. Dziekani 12 wydziałów Uniwersytetu Warszawskiego złożyli protest do ministra szkolnictwa wyższego, nauki i techniki w związku z odwołaniem dotychczasowego rektora uczelni z zajmowanego stanowiska.


Zespół Redakcyjny Konwersatorium „Doświadczenie i Przyszłość” przesłał na ręce Prymasa Polski Józefa Glempa oraz Prezesa Rady Ministrów Wojciecha Jaruzelskiego raport czwarty: „Polska wobec stanu zagrożenia”.
Autorzy: Wojciech Adamiecki, Stefan Bratkowski, Kazimierz Dziewanowski, Bogdan Gotowski, Jan Górski, Jerzy Jaruzelski, Cezary Józefiak, Andrzej Krasiński, Jan Malanowski, Andrzej Osęka, Andrzej Stelmachowski, Jerzy Stombrowicz, Jan Strzelecki, Jerzy Szacki, Klemens Szaniawski, Lech Tomaszewski, Andrzej Wielowieyski, Andrzej Zakrzewski, Witold Zalewski w rozdziale „Jawność życia publicznego i propaganda” piszą: (...)Jest charakterystyczne, że problem prawdy w środkach masowego przekazu i jawności życia publicznego był jednym z najostrzej przeżywanych i dyskutowanych po sierpniu spraw. I co szczególnie ważne, był to problem najostrzej stawiany w środowiskach robotniczych. Powszechna była świadomość, że system informowania o sprawach państwa i gospodarki nie tylko dezinformują obywateli, ale i mistyfikuje również obraz rzeczywistości w oczach decydentów. (...) Powrócono do zwykłego manipulowania informacją.(...)
Zabiegi weryfikacyjne zastosowane wobec całego środowiska dziennikarskiego, zmierzające w tym szczególnym przypadku do zastraszenia go i sparaliżowania, potwierdzają ogólną tezę, że propaganda wraca w sposób trwały do dawnej formuły bezkrytycyzmu i podporządkowania. Ukoronowaniem tych bezpodstawnych i bezprawnych represji było rozwiązanie Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich. (...)

Ostrzeżenia nie pomogły. Stan zagrożenia jeszcze długo potrwał, a potem przepoczwarzał się  różne stany.

Warto przypomnieć, że Zespół Redakcyjny Konwersatorium „Doświadczenie i Przyszłość” zadedykował ten Raport pamięci przyjaciół – „tym, których wkład we wszystkie prace Konserwatorium był niezastąpiony”: 13 grudnia odebrał sobie życie wybitny publicysta Jerzy Zieleński, a 28 lutego zmarł nagle na serce rektor Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie, profesor Lech Tomaszewski. Obaj byli naszymi serdecznymi przyjaciółmi.

8 kwietnia

W Szczecinie powstał Międzyzakładowy Komitet Koordynacyjny NSZZ „Solidarność”, m.in.: Longin Komołowski, Władysław Lisewski, Jan Otto, Jerzy Słonecki, Janusz Szaban i Jan Tarnowski. Wydawali dwa nielegalne pisma: „Feniks” i „Informacje bieżące”.


12 kwietnia
W Warszawie zostaje nadana pierwsza audycja podziemnego „Radia Solidarność”, kierowanego przez Zbigniewa Romaszewskiego. Była ona poprzedzona akcją ulotkową.
Audycja na falach UKF rozpoczęła się o godz. 21.00 i trwa 8 minut. Zgodnie z apelem autorów, słuchający audycji gasili w swych mieszkaniach światło 2 lub 3 razy. Sygnały takie doszły ze Śródmieścia, Ursynowa, Żoliborza i Ochoty.

Wielkanoc 11-12 kwietnia
Z datą Świąt Wielkanocnych ukazały się pierwsze numery wznowionych dwóch tygodników wydawanych przez Prezydium PAX „Kierunki”, „Zorza”. Decyzją Stowarzyszenia PAX rozwiązany został zespół i nie wznowiony tygodnik „WTK”.

13 kwietnia
W Poznaniu pierwszą audycję nadaje podziemne „Radio Solidarność” (realizatorami są m.in. Andrzej Piątek, Piotr Kołodziejczyk oraz członkowie „Obserwatora Wielkopolskiego”).

15 kwietnia
Ukazał się pierwszy numer niezależnego pisma literackiego „Wezwanie”. Redakcja: Tomasz Jastrun, Irena Lewandowska, Piotr Matywiecki.

17 kwietnia
Miał miejsce protest 17 zweryfikowanych negatywnie łódzkich dziennikarzy przeciwko rozwiązaniu Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich i powołaniu lojalnego wobec władz Stowarzyszenia Dziennikarzy PRL.

21 kwietnia
W Krakowie studenci AGH urządzili na terenie uczelni zbiorowe „targanie gazet”. SB fotografuje przebieg akcji.

22 kwietnia 

Powstanie Tymczasowej Komisji Koordynacyjnej NSZZ Solidarność.


TKK NSZZ „Solidarność” na wniosek Zespołu ds. Kultury przyznaje nagrody kulturalne „Solidarności” za lata 1981/1982. Mają one charakter wyróżnień honorowych. Otrzymał je m.in. Lech Bądkowski - za twórczość literacką i publicystyczną oraz za redagowanie tygodnika „Samorządność”.

25 kwietnia

Spotkanie prymasa Józefa Glempa z generałem Wojciechem Jaruzelskim.


26 kwietnia
W Toruniu Radio „Solidarność” nadaje czternastominutową audycję.

27 kwietnia 1982
W Pile ukazuje się pismo „Lech. Gazeta Wojenna RKS NSZZ „Solidarność” w Pile”.

Społeczna Oficyna Syzyf w Poznaniu rozpoczyna wydawanie „Niepodległości”, a grupa bibliotekarzy z kilku miast (Jerzy Maj - Warszawa, Renata Dabertowa - Poznań, Jacek Szauk - Szczecin, Krystyna Bielawska - Kraków, Iwona Książek - Łódź) zaczyna redagowanie pisma „Okno”, drukowanego w poszczególnych miastach i tam kolportowanego.

30 kwietnia

Zwolniono 800 internowanych. Zniesiono godzinę milicyjną.


SB podszywając się pod Radio „Solidarność” wzywa do odwołania manifestacji pierwszomajowych.[...] Wiemy o przygotowaniach ZOMO i wydanych rozkazach, wiemy do czego są zdolni i jakie skutki może pociągnąć za sobą szarża tych, którzy mienią się stróżami porządku publicznego. Nie chcemy ofiar w przededniu wizyty Papieża - Polaka. W tej sprawie Komitet Organizacyjny Obchodów 1 Maja NSZZ "Solidarność" Regionu Mazowsze podjął decyzję o zmianie formy naszego protestu.

Radio „Solidarność” nadaje apel MRK „S” o wzięcie udziału w dniu 1 maja w kontrpochodzie „Solidarności”, następny miał być apel Z. Bujaka, który proponował co innego: [...] uważam, że nasza obecność w dniu 1 Maja na Placu Grzybowskim, pomimo ryzyka jest konieczna dla zademonstrowania naszych żądań. [...] Zbierzmy się w oficjalnym miejscu rozpoczęcia pochodu z symbolami żałoby, ze znaczkami, flagami, proporczykami "Solidarności". Pełnego tekstu nie nadano, ponieważ zerwała się taśma.

W Hucie Stalowa Wola nadano pierwszą audycję Radia „Solidarność”.


Po zakończeniu pierwszej zmiany około 2 tysięcy pracowników Huty im. Lenina w Nowej Hucie przemaszerowało w milczeniu spod bramy kombinatu na Plac Centralny.


1-3 maja

br />

W wielu miastach Polski masowe demonstracje i walki uliczne z milicją.
4 maja – Sejm uchwalił ustawę o Narodowej Radzie Kultury, mającej być reprezentatywnym organem doradczym premiera rządu.


3 maja


W rocznicę uchwalenia Konstytucji 3 maja tysiące ludzi manifestowało swój sprzeciw wobec stanu wojennego, polityki władz. Demonstracje przeszły ulicami Białegostoku, Elbląga, Gdańska, Gliwic, Krakowa, Lublina, Łodzi, Rzeszowa, Szczecina, Torunia, Warszawy. Interweniowało ZOMO. Były ofiary śmiertelne: Mieczysław Radomski w Warszawie wskutek odniesionych obrażeń; Władysław Duda w Szczecinie zatruty gazami stosowanymi przez milicję; Franciszek Rycerz w Krakowie wskutek uderzenia pałką w nasadę nosa.


W centrum Świdnika w spacerze protestacyjnym wzięło udział około trzech tysięcy osób.


Dziennikarz DTV, Andrzej Żuber, inscenizuje palenie flagi przez elementy kontrrewolucyjne. W trakcie tej inscenizacji zostaje sfilmowany przez francuską agencję. W efekcie otrzymuje naganę partyjną.


Maciej Iłowiecki otrzymuje odpowiedź na złożone odwołanie.

Warszawa, dn. 03.05.1982 r.

D E C Y Z J A

Na podstawie art. 138 § 1 pkt 1 k.p.a. po rozpatrzeniu odwołania od decyzji z dnia 19 marca 1982 r. Nr S.A.III.0015/38/8 Prezydenta Miasta Stołecznego Warszawy w sprawie rozwiązania Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich – utrzymuję zaskarżoną decyzję w mocy.

U Z A S AD N I E N I E

Prezydent Miasta Stołecznego Warszawy zarządzeniem Nr 48 z dnia 15 grudnia 1981 r. wydanym na podstawie art. 15 dekretu o stanie wojennym zawiesił działalność Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich. Od powyższego zarządzenia nie służyło odwołanie.
W dniu 19 marca 1982 r. Prezydent Miasta Stołecznego Warszawy decyzją wydaną na podstawie art. 16 i art. 24 prawa o stowarzyszeniach /Dz. U. Z 1932 r. Nr 94, poz. 808 z późń. zm./ rozwiązał SDP.
Od decyzji o rozwiązaniu SDP zostało złożone odwołanie. W odwołaniu tym zarzuca się, że decyzja:


narusza przepisy kodeksu postępowania administracyjnego /nie powiadomiono SDP o wszczęciu postępowania administracyjnego, nie zapewniono jako stronie możliwości czynnego udziału w postępowaniu, naruszono przepisy dotyczące postępowania dowodowego – uniemożliwiono przedstawienie dokumentów, zgłoszenia ewentualnych świadków i biegłych, ustosunkowania się do zebranego materiału oraz że nie doręczono decyzji przedstawicielowi SDP/;

narusza przepisy rozporządzenia Prezydenta RP z dnia 27 października 1932 r. – prawo o stowarzyszeniach /nie zostało zachowane przez władzę rejestracyjną stopniowanie środków nadzorczych przewidzianych w art. 16 prawa o stowarzyszeniach/;

nie posiada uzasadnienia prawnego i faktycznego /brak w uzasadnieniu dowodów na poparcie tezy, że stowarzyszenie nie realizowało podstawowych celów statutowych i ustalonego dla stowarzyszenia sposobu działania/.


Analiza zebranego materiału dowodowego, tak od strony prawnej jak i faktycznej wykazała, że odwołanie złożone przez członków byłych władz SDP zawiera zarzuty wyprowadzone z mylnego poglądu na postępowanie administracyjne w sprawach stowarzyszeń i treści przepisów prawa o stowarzyszeniach.
Decyzja Prezydenta Miasta Stołecznego Warszawy trafnie powołuje się na art. 16 prawa o stowarzyszeniach. Przepis tego artykułu jest przepisem szczególnym w stosunku do przepisów kodeksu postępowania administracyjnego i jako przepis szczególny ma również zastosowanie w zakresie postępowania w sprawach, o których traktuje.
W oparciu o ten przepis władza rejestracyjna, jeżeli stwierdzi zaistnienie określonego stanu faktycznego w działalności stowarzyszenia, może podjąć decyzję stosując środki nadzoru przewidziane w tym artykule. Nie uzależnia on, że zastosowanie określonego środka nadzoru musi być poprzedzone wszczęciem postępowania, w którym ten stan faktyczny ma być dopiero ustalony. Władza rejestracyjna może bowiem rozeznanie w tej mierze posiadać już wcześniej. Artykuł ten stawia jednak wymagania w odniesieniu do decyzji wydawanej w tym trybie. Znajduje to wyraz w stwierdzeniu zawartym w tym przepisie „władza ..... stosownie do okoliczności może należycie umotywowaną decyzją”.
Z powyższego wynika, że władza rejestracyjna na podstawie art. 16 prawa o stowarzyszeniach może wydać decyzję w oparciu o posiadaną znajomość stanu faktycznego działalności danego stowarzyszenia. Decyzja ta jest jednocześnie wszczęciem postępowania jak i rozstrzygnięciem istniejącego zagadnienia.
Nie oznacza to wcale, że postępowanie prowadzone w tym trybie pozbawia stronę, w tym wypadku byłe władze SDP, możliwości uczestniczenia w postępowaniu administracyjnym i obrony swoich interesów. Decyzja wydawana w tym trybie daje zawsze możliwość złożenia odwołania do drugiej instancji, która w razie wydania wadliwej decyzji może tę decyzję zweryfikować.
Należy zatem stwierdzić, że zarzuty odwołania dotyczące wszczęcia i prowadzenia postępowania w sprawie rozwiązania SDP są nietrafne.
Nietrafny jest również zarzut dotyczący niedoręczenia decyzji byłym władzom SDP.
Prezydent Miasta Stołecznego Warszawy wydając decyzję o rozwiązaniu SDP, zalecił jej przekazanie do wiadomości stronie, której prawidłowo przysługiwało odwołanie. Z uwagi na to, że na podstawie art. 15 dekretu o stanie wojennym działalność SDP była zawieszona i przestały funkcjonować wszelkie organy statutowe, decyzja o rozwiązaniu SDP została w dniu 22 marca br. przekazana w ręce kuratora zawieszonego stowarzyszenia. Tekst decyzji został również podany do publicznej wiadomości w dniach 19 i 20 marca br. w środkach masowego przekazu.
Niezależnie od tego 23 marca br. kierownictwo stowarzyszenia zostało bezpośrednio zapoznane z treścią decyzji przez kuratora zawieszonego stowarzyszenia.
O skuteczności doręczenia decyzji zainteresowanej stronie świadczy fakt wniesienia odwołania.
Nietrafny jest również zarzut naruszenia przepisów prawa o stowarzyszeniach w zakresie stopniowania środków nadzoru.
Zarzuca się, że zamiast stosować środki łagodniejsze władza rejestracyjna zastosowała środek najostrzejszy. Upatruje się w tym naruszenie art. 16 prawa o stowarzyszeniach. Przepis tego artykułu daje władzy rejestracyjnej możliwość stosowania takich środków nadzoru, które według oceny tej władzy są stosowane do istniejących okoliczności związanych z działalnością stowarzyszenia. Zgodnie z tym przepisem władza rejestracyjna może stopniować te środki – najpierw stosując łagodniejsze a w dalszej kolejności surowsze. Nie jest to jednak wymóg obligatoryjny. Może ona, tak jak stwierdza ten przepis, stosować środki najostrzejsze przewidziane w nim wprost bez wcześniejszego zastosowania środków łagodniejszych. Jedynym wymogiem w tej mierze jest obligatoryjny wymóg odnoszący się do rozwiązania stowarzyszenia. Mianowicie przepis ten wymaga aby można było rozwiązać stowarzyszenie, musi być ono wcześniej zawieszone. Wynika to ze stwierdzenia zawartego w tym przepisie o treści: „bądź wprost zawiesić działalność a następnie rozwiązać stowarzyszenie”. Wymóg ten w odniesieniu do SDP jest spełniony, bowiem jak wspomniano wyżej SDP było zawieszone na podstawie przepisów dekretu o stanie wojennym.
Kwestionując w odwołaniu uzasadnienie decyzji strona zapowiedziała złożenie dowodów podważających zasadność zawartych w uzasadnieniu stwierdzeń, że „Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich nie realizowało podstawowych celów statutowych i ustalonego dla stowarzyszenia zakresu i sposobu działania”. Mając to na względzie w toczącym się postępowaniu w drugiej instancji umożliwiono złożenie dowodów na tę okoliczność. Z możliwości takiej strona nie skorzystała. W tym stanie rzeczy należy przyjąć, że uzasadnienie decyzji Prezydenta Miasta Stołecznego Warszawy nie zostało podważone.
W świetle zebranych dowodów należy uznać decyzję za należnie uzasadnioną tak pod względem prawnym jak i faktycznym i odpowiadającą wymogom art. 107 kpa.
W tym stanie rzeczy należało postanowić jak w sentencji. Decyzja niniejsza jest ostateczna.

M I N I S T E R

z up.
Mgr J. Zaremba
DYREKTOR DEPARTAMENTU

Otrzymują:
1. Ob. Maciej Iłowiecki
Wiceprezes b. SDP
2. Prezydent Miasta
Stołecznego w Warszawy
3. Kurator b. SDP
4. a/a

UTRZYMANIE W MOCY ZASKARŻONEJ DECYZJI O ROZWIĄZANIU SDP UCZYNIŁO STOWARZYSZENIE DZIENNIKARZY POLSKICH NIELEGALNYM.


Elżbieta Binder





Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich

Foksal 3/5

00-366 Warszawa

tel. 22 827 87 20