Laur Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich 2012

Sentencja: Orędownikowi polszczyzny, mistrzowi pokoleń dziennikarzy

Laudacja

Profesor Pisarek jest wielkim nauczycielem, mistrzem pokoleń dziennikarzy. Nie tylko studentów dziennikarstwa, dla których napisał większość swoich dzieł, ale całych środowisk i wszystkich entuzjastów języka polskiego, choćby tych, którzy gromadzą się na Dyktandach Narodowych, wymyślonych przez Profesora, zresztą najczęściej też dostarczyciela karkołomnych dyktowanych tekstów. Na przykład takich: 

 

Nie wolno o śreżodze łowić mrzeżą cietrzewi. Po jednym bohemizmie skrzeczeć, żem sczeszczony.  Nadto zabronić wręcz ptakołówstwa, plugastwa, ohydztwa i cudzołóstwa.

Albo takich:

Niech lwi pazur, lwipyszczek i nasięrzał z miętką pospołu nie chełpią się przed lwią paszczą, bo na gniazda - Bogiem a prawdą - lepszy roshar, a nawet źdźbła rżane.

Profesor Pisarek zawsze polszczyznę traktował i traktuje jako materię współtworzącą człowieka, Polaka. Jak lubi powtarzać, język polski jest w nas i jest nami.

Profesor Walery Pisarek urodził się 81 lat temu w Rabce, ale dzieciństwo przedwojenne spędził w Jaszczowie na Lubelszczyźnie. Stamtąd po maturze w 1949 roku przyjechał do Krakowa na studia polonistyczne na Uniwersytecie Jagiellońskim. Tutaj poprzez wszystkie szczeble kariery naukowej został profesorem – na UJ od 1982 roku do 2007 a od 2009 roku jest profesorem UPJPII w Krakowie. W Krakowie był w latach 1969–2000 dyrektorem Ośrodka Badań Prasoznawczych w Krakowie, swojego ulubionego dziecka. Tutaj zainaugurował też uniwersyteckie studia dziennikarskie. Popularyzował wiedzę o polszczyźnie występując z poradami językowymi w telewizyjnym Studio 2 w latach 70. Po 1989 roku zaangażował się w Centrum Obywatelskich Inicjatyw Ustawodawczych Solidarności, gdzie współtworzył projekty nowych regulacji prawnych w Polsce po odzyskaniu wolności. Był inicjatorem ustawy o języku polskim. Przewodniczył Radzie Języka Polskiego przy Prezydium PAN a od 2001 roku jest honorowym przewodniczącym tego gremium.

To jest życiorys uładzony, ale mało kto wie, że Profesor dwukrotnie był więziony przez komunistyczną władzę. Pierwszy raz w 1946 roku, kiedy jako 16-latek założył grupę partyzancką, a złapany z bronią siedział w ciężkim więzieniu na Zamku w Lublinie i był tam torturowany. Drugi raz na początku lat 50. po aresztowaniu przez UB został zamknięty w pohitlerowskim obozie pracy w Jawiszowicach i wiele miesięcy pracował ciężko w kopalni. Zresztą i w 1956 roku trafił podczas obowiązkowej służby wojskowej na Śląsk, do kopalni. To są mniej znane karty życiorysu Pisarka, on sam zresztą o nich niewiele mówi.

Dziennikarzom i medioznawcom znany jest przede wszystkim z prac na temat języka (np. Słowa między ludźmiRetoryka dziennikarskaPolskie słowa sztandarowe i ich publiczność), ale też z dzieł na temat teorii komunikacji (Wstęp do nauki o komunikowaniu), prac metodologicznych, prasoznawczych (np. Poznać prasę po nagłówkach) i słownikowych (wielokrotnie wznawiany Kieszonkowy słowniczek ortograficzny czy Słownik terminologii medialnej). Przez wiele lat był redaktorem naczelnym „Zeszytów Prasoznawczych”.

Profesor Pisarek jest jednym z głównych akuszerów nauki o komunikowaniu i nauk o dziennikarstwie. Od samego początku istnienia tej dziedziny poznania naukowego w Polsce brał udział w ważnych dyskusjach, począwszy od sporu szkoły warszawskiej i szkoły krakowskiej z lat 60. przez kształtowanie się podejść specjalizujących i interdyscyplinarnych w latach 70., dyskusje toczone ze strukturalistami w obronie bogactwa fenomenów językowych niemieszczących się w sztywnych schematach teoretycznych podziałów, tworzenie zrębów prasoznawstwa traktowanego jako wielodyscyplinarna nauka o periodycznym komunikowaniu masowym i wreszcie walkę o wyodrębnianie się nauk o mediach jako samodzielnej dyscypliny naukowej.

Pisarek uczy pisania zrozumiałego, jego „Retoryka dziennikarska” z 1970 roku i „Nowa retoryka dziennikarska” z 2002, lektury obowiązkowe każdego studenta dziennikarstwa w Polsce, to szkoła właśnie takiego używania środków językowych. Bo dziennikarz powinien, jak pisze Pisarek, „znać się na składni i doborze wyrazów tak samo, jak szewc zna się na skórach i kopycie, a architekt – na materiałach budowlanych i odpowiednim sprzęcie”. Sam Profesor stosuje zasadę zrozumiałości do siebie, dbając o jasność przekazu nawet w swoich najbardziej skomplikowanych wywodach naukowych z dziedziny językoznawstwa, teorii komunikacji i nauk o mediach. Pisze jasno, barwnie i zrozumiale. Na pewno nie będzie musiał powtarzać smutnej konstatacji późnego Hegla: Nikt mnie nie zrozumiał prócz jednego ucznia, a i ten zrozumiał mnie źle.

W najnowszej książce naukowej Profesora Wstęp do nauki o komunikowaniu uzyskujemy panoramiczną wizję stanu obecnego badań komunikologicznych, z zarysowaną perspektywą siedmiu kroków w rozwoju komunikacji, z których ten ostatni, opisany z przywołaniem Mickiewiczowskiej przenośni przekazu wędrującego „z duszy w duszę” jest sformułowany wręcz proroczo, z dużym talentem obrazowania, w sposób stwarzający poczucie obcowania z autorem wtajemniczonym. Pisarek traktuje zresztą wiedzę o komunikacji z metafizyczną wręcz atencją. Jego stary, jeszcze z 1972 roku pochodzący trójpodział wypowiedzi prasowych na poetykę wiadomości, poetykę komentarza i poetykę reportażu ma swoje źródło w troistości duszy, opisywanej już przez Platona i Arystotelesa. Predyspozycje duchowe na trzy sposoby przejawiają się w funkcjach języka, a te z kolei odzwierciedlają poszczególne typy wypowiedzi dziennikarskiej. Kto jeszcze dzisiaj widzi jakiekolwiek głębsze ugruntowanie poszczególnych rodzajów wypowiedzi prasowych? Kto wykracza poza ich tymczasową i prozaiczną funkcjonalność? Kto z taką precyzją i prostotą objaśnia najbardziej zawiłe zjawiska medialne i komunikacyjne?

Dorobek i życie Profesora Walerego Pisarka zasługują na większe docenienie. Owszem, został w tym roku uhonorowany medalem "Zasłużony dla polszczyzny" a rok temu Uniwersytet Śląski nadał mu tytuł doktora honoris causa, ale w masowym odbiorze jego wkład w systematyzację nauk o mediach nie jest wystarczająco dowartościowany. Dobrze, że Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich, którego członkiem jest Profesor, i w którym w 1980 roku został przez Nadzwyczajny Zjazd wybrany na członka Rady, obdarza orędownika polszczyzny, mistrza wielu pokoleń dziennikarzy swoim laurem.

Niech wszelako żałują ci, którzy nie mieli okazji poznać w bezpośrednim kontakcie jego osobistej kultury, staroświeckiej galanterii wobec kobiet, znakomitego poczucia humoru i celnych bon motów. Profesora, to, jakim jest człowiekiem i jakim jest dydaktykiem, dobrze charakteryzuje zdarzenie sprzed dwóch lat. Byłem z grupą studentów z koła naukowego na wyjazdowej szkole dziennikarskiej, gdzie intensywnie przygotowywane były teksty do publikacji na łamach ćwiczeniowej jednodniówki. Późno wieczorem jeden ze studentów zatrzymał się na wątpliwościach językowych dotyczących pisowni nazw samochodów. Nieopatrznie i machinalnie rzuciłem mu, że „to wie na pewno Pisarek”. Nie zdążyłem zareagować, kiedy on już wysłał mail pod adresem Profesora. Nie czekaliśmy nawet kwadransa, kiedy przyszła odpowiedź, w której była podana jasna i wyczerpująca wykładnia poprawnego pisania, z podanymi źródłami, a nawet numerami stron w odpowiednich słownikach. Ale najważniejsze było to, jak się ten mail zaczynał: „Zawsze może Pan, Panie Piotrze, liczyć na radę starego profesora” – napisał w środku nocy Profesor do początkującego studenta. To widziałem na własne oczy, to zapamiętam jako kwintesencję wielkości „starego Profesora” i jako podsumowanie postawy mistrza, na którego radę zawsze można liczyć.

Krzysztof Gurba

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Poprzednia wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: http://old.sdp.pl