Błażej Torański rozmawia z prof. Tomaszem Ganiczem, prezesem Stowarzyszenia Wikimedia Polska o redagowaniu Wikipedii

BŁAŻEJ TORAŃSKI: Wiadomości TVP zarzuciły Wikipedii „Czyszczenie niewygodnych faktów”. Chodziło o znikające wpisy o współpracy polityków – m.in. byłego szefa MSZ, nieżyjącego Krzysztofa Skubiszewskiego – ze Służbą Bezpieczeństwa. Stosujecie cenzurę?

TOMASZ GANICZ: Nie. W wielu artykułach są informacje o związkach polityków ze służbami. Czasami jednak administratorzy usuwają potencjalnie szkalujące informacje, zwłaszcza w biogramach żyjących osób, do których nie ma rzetelnych źródeł.

Akapit o współpracowniku SB (pseudonim „Kosk”) w biogramie Skubiszewskiego dopisał dr hab. nauk historycznych, ekspert od archiwów SB. Wpis został usunięty po dziesięciu minutach. Nie był wiarygodny?

Jeden z wikipedystów, Leszek Jańczuk, dokładnie przeanalizował, jak to było z tym wpisem naprawdę. O tym, że Krzysztof Skubiszewski prawdopodobnie był informatorem SB jego nota informowała od dawna, ale z zastrzeżeniem niepewności tej informacji. Nie na samej górze artykułu, ale gdzieś dalej w treści. Były podane źródła, w postaci publikacji IPN, dostępnych na stronie internetowej tej instytucji. Teraz ktoś próbował przenieść tę treść do nagłówka artykułu, oprzeć ją wyłącznie o sygnaturę teczki bohatera artykułu i zmieniając jej treść tak aby brzmiała w sposób nie pozostawiający wątpliwości, w efekcie zabrzmiała ona ewidentnie szkalująco. Tymczasem lead służy najważniejszym informacjom: kim opisywana osoba była i co zrobiła. Wiadomość, że ktoś przez jakiś czas był informatorem SB – choć przez całe życie zrobił masę innych, wartościowych rzeczy – nie jest na tyle istotna, aby ją umieszczać w nagłówku.  Autor wpisu, który podawał się za doktora  habilitowanego chciał najwyraźniej udowodnić, że Skubiszewski był zły, dlatego wpisał te informacje wysoko i zapis nie był neutralny. Dlatego ten wpis był kilka razy usuwany. Koledzy sprawdzali wykształcenie autora wpisu.

Skłamał?

W bazie danych „Ludzie Nauki”, prowadzonym przez serwis „Nauka Polska” nie ma doktora habilitowanego o nazwisku jaki podawała ta osoba w trakcie dyskusji. Ten ktoś chciał dokopać prof. Krzysztofowi Skubiszewskiemu przenosząc do nagłówka informację o jego rzekomej współpracy z SB. Podobnie w przeszłości ktoś uporczywie dodawał na początku biogramu Jarosława Kaczyńskiego, że jest miłośnikiem kotów. Administratorzy Wikipedii także ją usuwali nie z powodu cenzury, tylko dlatego, że nie jest to najważniejsza informacja o życiu znanego polityka. W sekcji „życie prywatne” ta wiadomość zwykle była.

Czy taka zabawa w kotka i myszkę nie osłabia wiarygodności encyklopedii internetowej, do której każdy może wpisać, co chce.

To prawda, że każdy może edytować artykuł w Wikipedii i czytelnicy powinni mieć tę świadomość. Ale wpisujący musi się stosować do reguł Wikipedii, zwłaszcza do dwóch najważniejszych zasad: weryfikowalności i neutralnego punktu widzenia. Olbrzymia większość wikipedystów szanuje te zasady, traktuje je poważnie i przegląda całe działy artykułów pod ich kątem. Często treści nieneutralne i niezweryfikowane są usuwane. Może się jednak zdarzyć, że przez jakiś czas takie informacje wiszą na stronie. W tym sensie Wikipedia jest inna, aniżeli papierowe encyklopedie naukowe z radami redakcyjnymi, które dokładnie analizują treści przed publikacją. W Wikipedii treści są płynne, artykuły mogą ewoluować, ale zamiast rady redakcyjnej mamy setki oczu i dłoni wikipedystów, którzy znają i szanują zasady tej encyklopedii. Wcześniej czy później, na ogół dosyć szybko, reagują na nowe wpisy i średnio artykuły w Wikipedii są dosyć dobrej jakości. Z pewnością są znacznie bardziej obszerne, aniżeli w tradycyjnych encyklopediach i trafiają do czytelnika znacznie szybciej niż w papierowych encyklopediach. Na przykład w biogramie Beaty Szydło w „Who is who”  informacja o tym, że od roku jest premierem może się ukazać dopiero w kolejnej edycji, wydawanej mniej więcej raz na rok. U nas pojawiła się ta wiadomości pięć minut po tym, jak została powołana na premiera.

Za Encyklopedią PWN na przykład stoją zwykle najwięksi eksperci w danej dziedzinie. W Wikipedii autorem jednego wpisu może być portier, innego profesor uniwersytetu.

Naturalną wadą Wikipedii jest, że nigdy nie będzie tak pewnym, wiarygodnym źródłem, jak papierowe encyklopedie. Ale średnia ocena wypada według mnie przyzwoicie.

Wasze źródła muszą być opublikowane i opracowane, aby czytelnik mógł sam je zweryfikować. Są jednak książki, wydane przez wielkie wydawnictwa, których – jako źródła – nie honorujecie. Na przykład „Resortowych dzieci”, wydanych przez Frondę. Czy od tego czasu, kiedy Tomasz Lis nazwał was „wikisyfem”?

Wtedy zaczęła się dyskusja. Mniej więcej przez trzy dni wisiał w Wikipedii wpis anonimowego, niezarejestrowanego internauty powołującego się na „Resortowe dzieci” Doroty Kani, Maciej Marosza i Jerzego Targalskiego.

Ten anonimowy autor opublikował bzdury o tym, że jakoby ojciec Tomasza Lisa „był z pochodzenia Białorusinem i nazywał się Stiepan Eduardowicz Lisienko”. Lis zagroził wam wtedy procesem.

„Resortowe dzieci” zostały zdyskredytowane przez wikipedystów jako źródło z tego powodu, że autorom wytoczono  bodaj dwa procesy, wygrane przez tych, którzy je uruchomili.

Wygrali z wydawcą Jacek Żakowski i Piotr Bachurski. Ugody podpisali Monika Olejnik i Piotr Pytlakowski.

Uznaliśmy, że skoro w tej książce są informacje, które sąd uznał za nieprawdziwe, to istnieje domniemanie, że może ich być więcej. W związku z tym powoływanie się na to źródło nie jest dobrym pomysłem w szczególności w tak delikatnych sprawach, które mogą być szkalujące dla opisanych osób. To jest ważna kwestia prawna.  Gdybyśmy używali tą książkę jako źródło publikowanych przez nas zniesławiających informacji, popełnialibyśmy przestępstwo wobec osób, które wygrały procesy o zniesławienie. To był argument za tym, że ta książka nie może być w Wikipedii używana jako wiarygodne źródło, gdyż udowodniono, że zawiera informacje niesprawdzone, niedokładne, szkalujące.

Wiele jest źródeł, które podważacie, dyskwalifikujecie?

Z punktu widzenia wikipedysty nie ma technicznej możliwości sprawdzenia w realu niektórych faktów. Dlatego posługujemy się źródłami. Jeśli mamy do czynienia z „podejrzanym źródłem”, wśród wikipedystów trwa wewnętrzna dyskusja na temat jego wiarygodności. Ze strony czysto merytorycznej – czy dany fakt jest prawdziwy czy nie – dyskusja przenosi się na poziom oceny źródła. Książki spełniają kryteria źródeł, bo są opracowane i powszechnie dostępne. W przeciwieństwie do dokumentów archiwalnych, które czekają na analizy historyków. Jeśli jednak są dowody, łącznie z sądowymi, że książka zawiera nieprawdziwe informacje – i można domniemywać, że jest ich więcej – wtedy wikipedyści po dłuższej dyskusji odrzucają takie książki, jako źródła.

A jak to jest w przypadku gazet?
Jako źródeł nie uznajemy tabloidów ani portali takich, jak Pudelek. W artykułach o celebrytach zwykle opisuje się tam, że ktoś, coś, z kimś, że zdradził albo rzucił narzeczoną. Tego typu informacji nie uznajemy za wiarygodne na tyle, aby  umieścić je w biogramie znanej osoby. Zdarza się bowiem, że serwisy plotkarskie publikują nie sprawdzone informacje. To nie mogą być wiarygodne źródła dla Wikipedii.

Nawet najbardziej opiniotwórcze polskie tytuły nie są wolne od wpadek. W Polsce nie ma zawodu „sprawdzacza faktów” (fact checkers), jak w amerykańskim tygodniku społeczno–politycznym „The New Yorker”.

Zgadzam się z tym. Co do zasady takie źródła, jak „Resortowe dzieci” czy Pudelek, nie są zakazane. Ale ktoś może podważyć wiarygodność tego źródła w konkretnym kontekście. Oceniamy w Wikipedii nie tylko samo źródło, ale jaką konkretnie informację ma uźródławiać. Jeśli na przykład w jakimś artykule jest podana data urodzin, to jest twardy fakt i nawet dla niego źródłem mógłby być Pudelek.

Nie bardzo. Kilka razy wypowiadałem się dla „Faktu” jako rzecznik prasowy, za każdym razem podawano mi inny wiek.

No właśnie, lepiej więc i w takich przypadkach nie korzystać. W przypadku informacji bardzo kontrowersyjnych, szkalujących kogoś, wymagamy po prostu bardzo solidnego źródła. Leży to w interesie osoby opisywanej i wiarygodności całej encyklopedii. Bo weźmy taki przykład: ktoś wymyśli, że polityk X jest kosmitą i powołuje się na stronę ufologiczną. Trudno traktować taką informację, jako poważną, trzeba szukać wiarygodniejszego źródła. Gdybyśmy natomiast pisali o powstaniu jakiegoś stowarzyszenia ufologicznego – że w tym roku, prezesem jest taka osoba –  to strona ufologiczna może służyć za źródło. Z podobnym dystansem trzeba traktować stronę jakiegoś przedsiębiorstwa. Jeśli podaje ona twarde fakty z prospektu emisyjnego – kto jest prezesem, co firma produkuje – jest dobrym źródłem. Jeśli jednak firma się chwali, że zdobyła prestiżową nagrodę albo, że jej produkty są jedynymi w swoim rodzaju na rynku …

to jest reklama.

Tak, ale czytelnik może to odczytać jako fakt. Przyznanie nagrody jest faktem, czym innym jej prestiż. Dlatego w takich przypadkach wymagamy źródła niezależnego od tej firmy, żeby wykluczyć samochwalstwo. Nie tylko jakość decyduje o tym, czy coś uznajemy za źródło, ale też konkretny fakt, który jest uźródławiany. O tym, czy ktoś był współpracownikiem SB nie wystarczy opublikować na blogu. To nie jest wiarygodne źródło. Dobrym źródłem nie jest powołanie się na konkretną teczkę w IPN–ie z tego powodu, że te teczki nie są publicznie dostępne, tylko osobom zainteresowanym i poszkodowanym. Nawet gdyby te dokumenty były publicznie dostępne, to pozostaje kwestia ich historycznej weryfikacji i konfrontacji z innymi źródłami, aby wykluczyć fałszywki czy podrobiony podpis. Same akta IPN nie mogą więc być wiarygodnym źródłem, wystarczającym do opublikowania w Wikipedii informacji. Inaczej, jeśli akta te są opracowane w publikacji naukowej, w książce albo ujawnione w biuletynie IPN. Jak najbardziej tak. Ludzie często nie rozumieją usunięcia informacji, której źródłem są same akta. Traktują to, jako cenzurę i krzyczą, że nie uznajemy IPN–u, jako wiarygodnego źródła. IPN za takie uznajemy, jeśli wypowiedzą się jego historycy, a nie same akta. Jest to subtelna, ale dosyć istotna różnica.

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Poprzednia wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: http://old.sdp.pl