BŁAŻEJ TORAŃSKI: Jesteś Dantonem czy Robespierr’em rewolucji w radiowej Trójce?
WIKTOR ŚWIETLIK: (śmiech) Trudno mi powiedzieć, bo obie postaci źle skończyły: pod gilotyną. Do Rewolucji Francuskiej mam umiarkowany stosunek, nawet do Napoleona, więc wolałbym być restauratorem, Burbonem, kimś, kto sprząta po rewolucjonistach, ale i wprowadza trwały ład.
Dystansujesz się nawet od Robespierr’a zwanego Nieprzekupnym z powodu nieskazitelnej uczciwości?
Uczciwość nie jest jedyną zaletą menadżera, który winien mieć racjonalną wizję, nie tak krótkotrwałą, jak idea Robespierr’a.
Wobec tego spytam inaczej: czy rano przy goleniu nucisz piosenkę Piotra Bukartyka: „- Hej hej hej, hej hej hej, co i raz jest nas tu mniej. Że nie wspomnę o Arturze, który nie wytrzymał dłużej. Jeśli wszystko jest all right, to gdzie jest Robert Kantereit”?
Nie. Słyszałem ten utwór na antenie, czytałem też, jak „Gazeta Wyborcza” się nim zachwycała. Nie jestem fanem Piotra Bukartyka. Jest wielu innych autorów, których nucę. Na przykład Jaromira Nohavicę, który teraz, kiedy rozmawiamy, dominuje na liście przebojów.
Nie podoba Ci się porównanie przez Bukartyka Trójki do „propagandowej tubki, której wciąż spadają słupki”.

Dziwi mnie, że podobało się to samemu Bukartykowi, który śpiewał to na antenie tejże rzekomej „tubki”.
Słupki słuchalności nie spadają? Wedle raportu portalu wirtualnemedia.pl od maja do lipca tego roku Trójka była liderem spadków z 6,8 procentowym udziałem w rynku słuchalności.
To bardzo dobry wynik. Ale owszem, w ostatnim czasie Trójka miała spadki w licznych obszarach. Jest tego kilka przyczyn, także efekt „dobrej zmiany”. Część lewicowo–liberalnych słuchaczy, przyzwyczajonych do tego, że jest to „radiostacja >>Gazety Wyborczej<<” zapewne odpłynęła. Przede wszystkim jednak publiczne radio jest w trudnej sytuacji, realizując misję. Nie jest łatwo konkurować z dwoma największymi, komercyjnymi liderami – RMF FM i Radiem Zet – które dają chwytliwą, choć mało ambitną playlistę. U nas są długie wywiady z artystami, słuchowiska. Nie są to materiały komercyjne, ale musimy i chcemy je realizować na jak najwyższym poziomie.
No i stacje prywatne maja gigantyczne budżety na reklamę i promocję.
W porównaniu z pieniędzmi, jakimi dysponują największe stacje prywatne, nasze budżety reklamowe są śmieszne. Mimo to jesteśmy nadal liderem słuchalności w Warszawie. Pół roku temu, kiedy obejmowałem tę antenę, tendencja spadkowa była silna. Na razie udało się ją wyhamować.
Nie ma czystek personalnych?
Niektórzy dziennikarze odeszli, inni zostali zwolnieni. Tak było też kilka lat temu, kiedy zwolniono Krzysztofa Skowrońskiego i jego dziennikarzy. Artur Andrus i Robert Kantereit dostali od Zarządu Polskiego Radia ofertę wyboru: albo zostaną w Trójce, albo pójdą do TVN. Mam świadomość, że nie była to dla nich sytuacja komfortowa, ale przeważnie jest tak, że korporacje nie chcą się dzielić swoimi gwiazdami. Tak było i w tym przypadku.
Jaka jest jednak logika w tym, że Marek Niedźwiecki ma zgodę na wizyty w TVN 24, a jego koledzy – Artur Andrus czy Robert Kantereit – takiej możliwości zostali pozbawieni?
Nie będę tłumaczył decyzji zarządu, bo zapadają one na wyższym poziomie korporacji, ale Marek Niedźwiecki chodził do TVN 24 i opowiadał  o tym, co było dziesięć lat temu na liście przebojów, a nie był twarzą TVN.
Wojciech Zimiński uważa, że stosuje się nierówne kryteria - jednym wolno więcej, drugim mniej. Artur Andrus i Robert Kantereit nie dostali zgody na współpracę, a inni takie zgody dostają. W ocenie Zimińskiego to jest świństwo. Ty także masz programy w innych stacjach, np. w programie „W tyle wizji”.
Zanim przyszedłem na fotel dyrektora Trójki dostałem zgodę na współprace z telewizją publiczną i kilkoma tytułami prasowymi. Zarząd Polskiego Radia uznał, że to nie jest konkurencja dla Trójki. Media narodowe nie konkurują ze sobą. Dowodem tego jest np. Michał Olszański, który prowadzi „Express Reporterów” w TVP 2.
Ale Michał Olszański, etatowy pracownik Trójki, także skrytykował zabronienie swoim kolegom współpracy z TVN. Twierdzi, że „Trójka bez kolejnych wieloletnich pracowników traci swoją tożsamość, a atmosfera w zespole jest fatalna”. Jest fatalna?
Jesteśmy mocno atakowani przez „Gazetę Wyborczą” i tygodnik „Newsweek”, czyli media, które mają poczucie, że straciły na „dobrej zmianie”. Że Trójka nie jest już „ich radiem”. Że nie ma tu już Magdaleny Jethon, osoby z ich świata. Przypomnę tylko, że kieruje ona mediami KOD–u, jest silnie związana ze środowiskiem Platformy Obywatelskiej, była bliska Bronisławowi Komorowskiemu. Rozumiem, że jest to płacz „Gazety Wyborczej” za utraconym światem politycznym, gdzie wszystko było jednostronne, zgodne z optyką „GW”. To nie jest troska o media publiczne, o Trójkę, tylko brutalna walka konkurencyjna. Agora ma cztery stacje radiowe. A co do Michała Olszańskiego uważam, że popełnił błąd udzielając im wywiadu, choć pewnie przyświecały mu dobre intencje. Został wykorzystany.
Warto także pamiętać, jaka jest „wolność słowa” w „Gazecie Wyborczej”.
To jest politycznie skrajnie sprofilowana gazeta, w której nie przetrwa żaden głos osobny. I jeszcze jedno: czy dziennikarze zwolnieni z „GW” udzielali wywiadów? Opowiadali o zamordyzmie intelektualnym, jaki tam panuje? Nie chcę już wypominać rozdźwięku między deklaracjami dotyczącymi na przykład feminizmu, dyskryminacji, a zachowaniami niektórych gwiazdorów z tego środowiska.
Nie uciekajmy od Trójki. Przez ostatnie dwa lata zostało z niej zwolnionych – lub sami odeszli – 26 dziennikarzy (sic!). Od Magdaleny Jethon i Jerzego Sosnowskiego po Michała Nogasia, Jerzego Owsiaka, Marcina Zaborskiego, Artura Orzecha czy Wojciecha Zimińskiego. To mają być „naturalne ruchy kadrowe”?

Duża część tych osób odeszła. Na przykład Jerzy Owsiak z tego powodu, że do stacji przyszedł Grzegorz Górny. Na Boga, to jest wolny człowiek i dokonał wolnego wyboru. Przyczyny i okoliczności tych odejść były rozmaite: czasami ktoś się zwolnił, innym razem dostał wybór. Absurdalne jest twierdzenie, że dziennikarze zatrudnieni przez Magdalenę Jethon są nienaruszalni. Ale nie była to taka rzeź, jak za poprzedniej władzy w mediach publicznych. Wkrótce zatrudnimy kolejnych ludzi. Młodych dziennikarzy będziemy promować obok Trójkowych mocarzy, o których też dbamy.

Czytasz prywatne wpisy swoich dziennikarzy na Facebooku?

Nie mam konta na FB. Poinformowano mnie jednak, że na  zamkniętym profilu Facebookowym, ale obserwowanym przez ponad tysiąc osób, Artur Orzech odnosił się do Hirka Wrony w sposób niedopuszczalny.

Zarzucał Hirkowi Wronie, że zabrał mu program.

Wulgarnie go obrażał. Poprosiłem go, aby nie obrażał publicznie dziennikarzy Trójki, ani za pośrednictwem mediów społecznościowych, ani w innej formie. Artur Orzech uznał, że nie mam prawa stawiać mu tego rodzaju żądań i sobie poszedł.

Burza wokół Trójki jest pochodną wojny polsko–polskiej? Dominacji w sferze publicznej perswazji nad dialogiem?

Masz rację. Żyjemy w świecie dwóch okopanych obozów. Jeden z tych kokonów źle znosi utratę władzy, pieniędzy, wpływów. Boli go, że do debaty publicznej doszły inne głosy, takie, jakich on nie dopuszczał. Stąd ten ból. Trójka jest miejscem na różne głosy i poglądy.  Nie tylko elit skupionych wokół Platformy Obywatelskiej. Ale dostaje nam się także z prawej strony. Zapytują nas, dlaczego jesteśmy radiem pluralistycznym, a nie pisowskim. W sumie, jak cię nie atakują, to ciebie nie ma. Dam radę.

 

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Poprzednia wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: http://old.sdp.pl