Teresą Bochwic o karze nałożonej na TVN przez Krajową Rade Radiofonii i Telewizji rozmawia Błażej Torański.

Chcecie zniszczyć finansowo TVN?

Kara dla TVN jest zaledwie jednym procentem przychodu stacji za ubiegły rok podatkowy. Zgodnie z ustawą mogliśmy im wymierzyć prawie 150 mln zł.

Milion czterysta osiemdziesiąt tysięcy złotych. Takiej kary jeszcze nie było w historii Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji. Poprzednia, najwyższa (1 mln 238 tys. zł), nałożona została na Polsat w 2004 roku za zbyt częste przerywanie filmów i programów reklamami. Polsat odwołał się do sądu i kara została cofnięta. Tym razem nie będzie tak samo?

TVN ma prawo odwołać się do sądu. Zapewne przy obecnym wymiarze sprawiedliwości rozstrzygnięcie nastąpi nie wcześniej, aniżeli za siedem lat, kiedy wszyscy zapomną, o co chodziło. Kara nałożona na Polsat kilkanaście lat temu w przeliczeniu na tamte pieniądze była wyższa.

Wielu dziennikarzy, także prawicowych uważa, że Wasza kara jest formą cenzury. Igor Janke nazwał ją na Twitterze „kretynizmem”. Napisał, że jest to „wizerunkowe uderzenie w ekipę PiS. Jeśli ktoś tego szybko nie odwróci, będzie trzeba tłumaczyć się długo na całym świecie”. Jacek Nizinkiewicz z „Rzeczpospolitej” pyta: „trzeba wody święconej, czy lekarza".

Nie rozumiem, na czym miałaby tu polegać cenzura? Na tym, że wytykamy stacji, że wielokrotnie naruszyła ustawę o radiofonii i telewizji? TVN ma także w swojej koncesji zobowiązanie do bezstronności, pluralizmu i pokazywania szerokiego spektrum życia w kraju ze wszystkich punktów widzenia.

Oglądasz TVN? Jest to „jawna i bezpośrednia tuba nawołująca niemal wprost do złamania prawnego porządku państwa i napaści na polityków”, jak oceniła tę stację Hanna Karp, wykładowczyni Wyższej Szkoły Kultury Społecznej i Medialnej ojca Tadeusza Rydzyka?

Nie wiem, czy użyłabym słów Hanny Karp, ale TVN zdecydowanie przekroczył oczywiste prawo każdej stacji, zwłaszcza prywatnej, do krytykowania rządu i decyzji Sejmu, który np. zamierzał ograniczyć poruszanie się dziennikarzy na terenie parlamentu. Materiał TVN z grudniowych wydarzeń nie był zwykłą, bezstronną relacją, zgodną z ustawą i zadaniami dziennikarza.

Za nałożenie kary na TVN skrytykował Was nawet członek rządu, podsekretarz stanu w Ministerstwie Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej, wcześniej wieloletni dziennikarz, Bartosz Marczuk: „Media mają nie tylko prawo, ale powinność krytykować/kontrolować/rozliczać rząd. To sól wolności” – napisał. 

Oczywiście, że media mają nie tylko prawo, ale i obowiązek kontrolowania władzy. Nie może to jednak polegać na fałszowaniu rzeczywistości, przemilczaniu informacji oraz podburzaniu tłumu i niemal nawoływaniu do przemocy.  

Ale za co konkretnie ta kara? Łukasz Warzecha z tygodnika „Do Rzeczy” zauważa, że nie podaliście „żadnego konkretnego zarzutu”, a była to relacja sprawy „politycznie drażliwej”.

Mamy dokładne uzasadnienia swojej decyzji. Analizy, raporty, kilka opinii prawnych. Dziennikarze, krytykujący na gorąco karę dla TVN, nie zapoznali się z nimi. Dołożymy starań, aby to uzasadnienie upublicznić. 

 

PS. W środę, 13 grudnia, już po rozmowie z Teresą Bochwic Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji opublikowała uzasadnienie kary nałożonej na TVN za sposób relacjonowania protestów w grudniu 2016 roku.

http://www.krrit.gov.pl/krrit/aktualnosci/news,2582,uzasadnienie-kary-dla-tvn-24.html

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Poprzednia wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: http://old.sdp.pl