BOGDAN J. KRAWCZYK: Jerzy, czy mogę opowiedzieć Ci pewien obrazek (twoją fotkę) jaki pojawia się czasami w Internecie? Przedstawię Ci persony, które fotografowałeś, a Ty przypomnij okoliczności powstania tamtego zdjęcia. Możemy takim epizodem zacząć naszą rozmowę?

JERZY KOŚNIK: W porządku! Niedawno skanowałem negatywy z ubiegłego wieku, to może odgadnę o co Ci chodzi.

Wyobraź sobie stół typu ława, ukośnie skadrowany. W lewym górnym rogu siedzi brodaty gość - naukowiec - i rozmawia z łysawym faciem o obliczu mopsa. W głębi kadru badawczo ogląda ich robotnik z sumiastym wąsem. Prawy dolny kadr wypełnia przerysowana mięsista twarz mecenasa, który po upływie dziesięciu lat zostanie desygnowany przez wąsacza na premiera III RP. Widzisz i kojarzysz taką scenę zatytułowaną „narada”, „zmowa” albo „spisek”?

No, masz! To jedno z lepszych moich zdjęć, jakie zrobiłem w roku 1981! Geremek, Kuroń, Wałęsa oraz mecenas Jan Olszewski  przed posiedzeniem KKP ( Krajowa Komisja Porozumiewawcza „S”)  podczas tzw. Kryzysu na rondzie w Warszawie. Ze zdjęcia wyczuwa się napięcie między politykami. A wiesz dlaczego natychmiast skojarzyłem ten kadr, chociaż mam ich ponad 100 tysięcy?

Łamiesz konwencję – to ja jestem od zadawania pytań!

Ok! A mogłem wejść na to posiedzenie dzięki legitymacji społecznego fotografa Solidarności. W sierpniu 1981 Solidarność zablokowała rondo przy warszawskiej Rotundzie – trwał cudowny festiwal od 3 do 5 sierpnia 1981. Cały tamten okres, zwany później „karnawałem Solidarności”, dzisiaj jest chyba nie do odtworzenia. Pozostały tylko zdjęcia oraz wspomnienia. Jak pisał wieszcz Adam Mickiewicz – wiek męski, wiek klęski.

 

A to jedno, dla ciebie najważniejsze, wydarzenie z lat 1980-81 to…

Nie ma jednego, bo wówczas wszystko było ważne i niepowtarzalne! Ja chodziłem pomiędzy blokadą ronda a posiedzeniem KKP, uczestniczyłem w różnych naradach i wyborach. Działo się wtedy multum spraw niemal równocześnie! Marsz głodowy 100 000 kobiet w mieście Łodzi pamiętam, bo nie były to czasy wesołości, ale pełne napięć społecznych.

Mówisz jak socjolog! A pamiętasz jeden z transparentów „Dajcie jeść bo możemy władzę zgnieść”!

Tak pamiętam. Taki transparent trzymała starsza, miła Pani. Skończyłem studia socjologiczne i dlatego mam nieco szersze spojrzenie na procesy społeczne, na masowe protesty, czy na jednostki, które usiłują zapanować nad ludzkimi emocjami.  Zrobiłem wówczas ponad 4 tysiące klatek negatywów! Wszystko co się działo w latach 90 uważam za mdłe i niedookreślone. Przez lata 1980-90 wiedzieliśmy „kto-jest-kim” oraz po której stronie kto pracuje. Lata 90-te, niestety, rozmyły tamte jasne podziały.

Skoro mowa o „jednostkach”, to nie możemy pominąć roli Lecha Wałęsy.

Internowanie Wałęsy było tylko wycinkiem tragicznego zdarzenia, jakim było ogłoszenie tzw. stanu wojennego. Na początku lutego 1982 zostałem negatywnie zweryfikowany i przestałem być pracownikiem tygodnika FILM. Ale zostałem przyjęty do francuskiej agencji GAMMA. Robiliśmy zdjęcia dla światowej opinii publicznej – dobrze opłacane i czasami bardzo ryzykowne, w czasach brutalnych starć z ZOMO oraz tajną policją.

I wtedy dostałeś zlecenie na zdjęcia Lecha Wałęsy w Arłamowie?

Dla mnie jako Jerzego Kośnika to było niewykonalne.

Od czego pomysłowość fotoreportera?

Nie tyle pomysłowość co wspólny powrót z Gdańska z bratem Lecha, Staszkiem, z chrzcin Brygidy Wałęsówny. Wtedy dowiedziałem się, że Stach Wałęsa za dwa tygodnie będzie miał pierwsze widzenie z bratem w ubeckim Arłamowie. Spytałem go czy podejmie się zrobić zdjęcia bratu w miejscu odosobnienia.

Zgodził się, jak mniemam.

Taaak! Za 3 tysiące dolarów! Zażyczył sobie zapłatę z góry bez gwarancji na jakość zdjęć!

To Cię wyszarpał jak pstrąga spod kamienia!  Za 100 USD można było przeżyć i pół roku – oszczędnie licząc.

 Za rosyjską Ładę płaciło się 2.200 USD, czyli Stachu wycenił zrobienie zdjęcia na półtora samochodu wolnorynkowego.

Arłamów miejsce magiczne i tajemnicze. To musiało kosztować. Biznes był obopólny?

Uratował całą imprezę Polak ze Szwajcarii, który zamówił u mnie i Tomka Tomaszewskiego zdjęcia z chrzcin Wałęsówny. Zależało mu zwłaszcza na zdjęciu z wysłannikiem Watykanu. Gdy się spotkaliśmy padło magiczne słowo: NA WYŁĄCZOŚĆ! W takich okolicznościach zdjęcia wycenione na 300 dolarów musiały kosztować dziesięciokrotnie więcej! W ten sposób zdobyłem wymarzone 3000 dolarów na wyprawę Staszka Wałęsy do Lecha. Szwajcar z polskimi korzeniami zamiast 3 tys.USD wręczył mi 3 tys. szwajcarskich franków. Nie wiedziałem jak na taką podmiankę zareaguje Stachu.

W latach 80. Kurs franka oraz dolara były prawie zbieżne. A jaki aparat mu wręczyłeś?

Olympusa XA, cichutką maszynkę, którą otrzymaliśmy w darze od francuskiej Solidarite.

Dzisiaj do zdobycia za 150 USD.

Wówczas to było prawie „szpiegowskie cacko”, jak to określił Jerzy Urban rzecznik rządu Jaruzelskiego. Tomek Tomaszewski poinstruował Staszka w jakich pozach ma ustawiać Lecha; wszystkie pozy zostały narysowane – miały być kajdanki oraz słynna Victoria. Mieliśmy tylko jedną prośbę, aby nie ustawiał Lecha na tle okna!

Tomek wywołał na próbę kilka kadrów a tam ciemna plama na tle okna! Sylwetkowa postać nie przypominała Wałęsy.

 

Jeśli to był film KODAKA, to wywołanie można znacznie forsować o kilka stopni ASA, nieprawdaż?

Gdyby to nie był Tri-X, który swobodnie znosił forsing do 1600 ASA, czyli przewołanie ponad nominalną czułość filmu, to byłaby masakra! Tomek wykonał maksymalny forsing i zdjęcia zostały uratowane. I co się okazało – uzyskaliśmy fantastyczne ziarno – jak przy zdjęciach obiektów z piaskowca albo innego chropawego kamienia!

Lech Wałęsa w Arłamowie - Paris Match

Kto się po nie zgłosił?

Naturalnym odbiorcą była moja agencja, czyli francuska GAMMA. Ale sprzedaliśmy je na wyłączność amerykańskiej telewizji ABC.

Natomiast ikona Lecha wyblakła, by nie powiedzieć iż wymiękła! Jak się czujesz w roli propagandzisty legendy Solidarności?

Nigdy, przenigdy na pracowałem w propagandzie! Lechu sam sobie nadszarpnął życiorys i nie udźwignął krzyża, który porzucił gdzieś na Wybrzeżu. I tutaj mała dygresja: na warszawskim Festiwalu Filmów o Tematyce Żydowskiej w którym wygrał film o żydowskim kapo w Auschwitz spotkałem Andrzeja Wajdę. „Teraz dopiero mógłby Pan nakręcić doskonały film o Wałęsie”, powiedziałem do Mistrza, mając na uwadze aktualną wiedzę. Pan Andrzej nie podjął tematu.

To, co ja robiłem od 1980 do 1990 – to była dokumentacja historii budowania wizerunku Solidarności dla przyszłych pokoleń. Solidarności międzyludzkiej, a nie wałęsowskiej.

 

Ty robiłeś zdjęcia do plakatów „drużyna Lecha” 89. Ja w tamtym czasie filmowałem - wraz z Andrzejem Jurgą - sesję zdjęciową kampanii do wyborów po okrągłostołowych. Zwycięskich i po części haniebnych. Taki czas.

Chętniej jednako wracam do zadym z 3 maja 1983 czy do procesów sądowych stanu wojennego. Pociągniemy i ten temat?

Czemu nie! To była prawdziwa adrenalina – większa niż przy zdjęciach aktorek w Cannes czy portretowaniu krajowych piękności.

1 maja 1983

Czy to unik, czy nie lubisz objaśniać swoich dokonań?

Większość wybranych zdjęć już skomentowałem na swojej stronie internetowej w fotoblogach (http://jerzykosnik.netgallery.eu/)

A na podsumowania przyszedł czas w książce Fotobiografia napisanej latem. Obejmuję w niej okres od pierwszego zdjęcia z roku 1967. Aktualnie szukam wydawcy.

Dziękuję za już i czekamy na całość dorobku Jerzego Kośnika!

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Poprzednia wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: http://old.sdp.pl