13 maja 2025 r. odbyło się już drugie posiedzenie Rady Programowej Rozgłośni Regionalnej Radio Gdańsk w likwidacji. Na pierwszym posiedzeniu nowej Rady 15 kwietnia br., powołanej przez Radę Mediów Narodowych, odbyło się tajne głosowanie, a raczej głosowania podczas których wybrano przewodniczącego Rady i dwóch jego zastępców. Na drugim posiedzeniu, członek Rady Programowej Beata Dunajewska z poparciem PO złożyła wniosek o odwołanie wybranego miesiąc wcześniej przewodniczącego Marcina Brodalskiego (wiceprzewodniczącego Rady Powiatu Lęborskiego) popieranego przez PiS i jednego z jego zastępców – Przemysława Malaka (nauczyciel historii w Pomlewie) również z poparciem PiS.
Zebranie zamierzał prowadzić reprezentujący PO były wiceburmistrz d.s. oświaty w Kwidzynie i były kandydat na wicemarszałka województwa pomorskiego Piotr Widz, drugi zastępca szefa Rady Programowej Radia Gdańsk, który nie miał być odwołany. Rada składa się z 15 członków, ale we wtorkowym posiedzeniu brało udział 14 członków, w tym dwóch on-line.
Jako członek Rady Programowej RG z poparcia Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich, dziennikarz z wieloletnim doświadczeniem, a także członek Zarządu Głównego SDP doznałam szoku i złożyłam sprzeciw. Wybory sprzed miesiąca, moim zdaniem, były ważne. Odbywały się tajne głosowania. Przed zgłoszeniem kandydatów wszyscy się sobie przedstawiliśmy. W Radzie znalazły się cztery osoby z poparcia PiS-u, pozostali byli z poparcia partii wchodzących w skład szeroko rozumianej koalicji rządzącej, a więc PO, PSL, SLD, PL2050, organizacje działające na rzecz osób niepełnosprawnych, równości kobiet…
Sprzeciw
Byłam jedyną osobą, która na głos wyartykułowała sprzeciw przeprowadzania kolejnych wyborów, co wzbudziło ogromne oburzenie. Osoby z poparcia PiS były tak zszokowane, że nie zabierały głosu. Beata Dunajewska twierdziła, że poprzednie wybory odbyły się niezgodnie z regulaminem. O ile pamiętam, to nikt podczas owych wyborów takich zastrzeżeń nie zgłaszał. We wniosku Dunajewska podała numery paragrafów, na podstawie których wnioskuje o odwołaniu, ale tak się składa, że dotyczą one czego innego i żaden z nich nie został naruszony.
I tak paragraf 4 ust. 6 mówi o tym, że każdy członek ma prawo zgłosić kandydatów, ale też ma prawo zgłosić pisemny wniosek o ich odwołanie. Czyli na pierwszy posiedzeniu zostali zgłoszeni i wybrani, ale na drugim już ich odwołano. Czy na kolejnym posiedzeniu odbędzie się ta sama procedura? I co w tym zgłoszeniu było nieprawidłowego, skoro potem ich odwoływano?
Kolejny paragraf nr 4, ustęp 2 mówi o tajnym głosowaniu w obecności 2/3 składu rady i o tym, że przechodzą te osoby, które otrzymały największą liczbę głosów, oczywiście w głosowaniu najpierw na przewodniczącego, a w kolejnym na wiceszefów Rady Programowej RG. Co więc zrobiono wbrew regulaminowi?
Z powodu parytetu?
Miesiąc temu nieco byłam zaskoczona decyzją członków Rady, którzy w tajnym głosowaniu, większością głosów wybrali na przewodniczącego i wiceprzewodniczącego Rady aż dwie osoby z poparcia PiS-u, tej nielubianej i całkowicie negowanej partii. Jednak wśród kandydatów do prezydium znajdowała się Magdalena Chrzanowska, która w ostatnich wyborach samorządowych startowała do Rady Miasta Gdańska z poparcia Wspólna Gdańska Droga 2050 (to lewicowo-prawicowy eksperyment złożony z Nowej Lewicy, Polski 2050…). Niestety nie weszła ani do Rady Miasta Gdańska, ani do prezydium Rady Programowej RG.
Miesiąc temu widziałam łzy w jej oczach, no ale nie zawsze się wygrywa. Po zakończeniu pierwszego posiedzenia, wychodząc już z budynku Radia Gdańsk usłyszałam fragment wzburzonej rozmowy kilku członków Rady, w tym Chrzanowskiej, w której przewijało się słowo „parytet”; „zabrakło parytetu”. Nie jestem zwolenniczką parytetów, gdyż wyznaję zasadę kompetencji i uczciwej pracy, ale być może jedno z drugim się nie kłóci.
Strach przed „osobami o skrajnie prawicowych poglądach”, czyli polityka
Miesiąc później, czyli 13 maja mieliśmy przyjąć protokół z poprzedniego posiedzenia, omówić sprawę nagrody dla dziennikarzy Radia Gdańsk przyznawaną przez Radę Programową, a przede wszystkim przedyskutować ramówkę rozgłośni, gdyż są do niej zastrzeżenia. A przecież Rada Programowa ma doradzać, udoskonalać program Radia. Po to właśnie na posiedzenie zaprosiliśmy Dyrektor Programową RG. Jednak posiedzenie zostało zdominowane odwołaniem wybranego miesiąc wcześniej Prezydium Rady i nowymi wyborami do owego Prezydium.

Beata Dunajewska w uzasadnieniu swojego wniosku napisała, że: „Wybór dwóch przedstawicieli partii politycznej Prawo i Sprawiedliwość do pełnienia funkcji w trzyosobowym prezydium Rady Programowej Radia Gdańsk stanowi przykład nadreprezentacji osób o skrajnie prawicowych poglądach”. Dodała też, że „trudny do przyjęcia jest … brak parytetów w Prezydium Rady…”. Inaczej mówiąc brak kobiety w prezydium.
Chaos PO drugich wyborach
Nie mogę tego zrozumieć, gdyż członkowie Rady Programowej RG są ludźmi wykształconymi, piastującymi różne znaczące stanowiska. Sami takie prezydium wybrali. Sami zgłaszali kandydatów. Tak się składa, że z całego 15-osobowego zespołu znałam i to bardzo pobieżnie, zaledwie dwie osoby. Osobiście nie zgłaszałam kandydatów, gdyż uważałam, że nie należy wybierać pochopnie, ale w takim myśleniu byłam chyba jedyna, więc zaakceptowałam zdanie większości i zagłosowałam zgodnie z własnym sumieniem.
Nowe wybory (osoby uczestniczące on-line nie miały prawa głosu, gdyż były to wybory tajne) wyłoniły nowego przewodniczącego, którym został Piotr Widz (wcześniej na mój wniosek sam złożył rezygnację z funkcji wiceprzewodniczącego Rady). Na wiceprzewodniczących wybrano Magdalenę Chrzanowską z poparciem Wspólnej Gdańskiej Drogi 2050 i Marcina Brodalskiego z poparciem PiS, który został tego samego dnia odwołany z funkcji przewodniczącego i powołany na wiceprzewodniczącego Rady Programowej Radia Gdańsk.
Ale jest parytet i pluralizm!
Maria Giedz,
członek Rady Programowej Radia Gdańsk w likiwdacji z poparciem SDP,
członek Zarządu Głównego Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich