O nagonce na Marcina Romanowskiego w prorządowych mediach piszeHUBERT BEKRYCHT: A co, jeśli go tam nie było?

Nie zliczę, ile razy – tylko na portalach prorządowych mediów – w ostatnim czasie obrażano byłego wiceministra sprawiedliwości Marcina Romanowskiego, który nie miał szans na uczciwy proces w Polsce i opuścił nasz kraj. Ostatnio prorządowe przekaźniki manipulacji powołując się na swoje informacje lub cytując premiera obwieściły oburzone, że Romanowski przebywa w Naddniestrzu separatystycznej części Mołdawii popieranej przez Kreml. Teraz służby mołdawskie podały, że to może być nieprawda…

Marcin Romanowski oskarżany o „zbrodnie” związane z Funduszem Sprawiedliwości, nadal bez procesu, jest już właściwie osądzony przez rząd Tuska i jego media. Wyrok? Winny. Także dlatego, że nie można go osądzić, bo sam obwiniony nie może mieć uczciwego procesu. Czego nie rozumiecie.

Gonić, nie złapać

Romanowski był długo na Węgrzech, ale tam, obecna władza – podobna do tej w Polsce – też już śrozpoczęła ściganie byłego polskiego wiceministra z prawicy. Nasze służby – nie wiem, czy to prezyzyjne określenie –  poprzez informacje rozpowszechniane przez polityków koalicji, widziały już Romanowskiego w USA, Serbii, Mołdawii a ostatnio w separatystycznym Naddniestrzu, do którego Polacy są wpuszczani jako turyści – wielu z nich na profilach społecznościowych udostępnia stamtąd swoje wakacyjne zdjęcia. Chyba nie są ścigani przez nasze organy ścigania. Polskie formacje związane z bezpieczeństwem, które pod wodzą ministra Marcina Kierwińskiego zanotowały niewiele więcej wpadek niż ich szef, uparły się znaleźć Romanowskiego w rejonie wspieranym przez Moskwę i mafijne bandy rozmaitych politycznych rozrabiaków.

A jak się polski agent uprze, agent wspierany przez liberalno-lewicowy rząd, to w końcu znajdzie. Chyba. Bo w ubiegłym tygodniu podano, podobno potwierdzone, wiadomości o tym, że Romanowski jest w Naddniestrzu. Z satysfakcją i bez respektowania zasady oddzielenia faktów od komentarza przekazały na pierwszych miejscach wszystkie prorządowe media.

Komunikat wydali też prokuratorzy. Język śledczych  jest specyficzny.

Niektórzy jednak bystrzejsi medialni akolici rządu powoływali się na premiera, ale… to też było ryzykowne. No, ale nagonka trwała…

 

A może poszli do lasu..?

I wtedy, prawdopodobnie w piątek, mołdawskie władze poinformowały, że w ich kraju ani w Naddniestrzu nie ma Romanowskiego, z którego prorządowe media zrobiły przyjaciela Putina, bo… był w Naddniestrzu. A jeśli, na co wiele wskazuje polityka tam nie ma?

Najpierw Tysol napisał: „Mołdawskie służby zabrały głos w sprawie Marcina Romanowskiego. Policja przekazała, że nie ma danych potwierdzających jego pobyt w Naddniestrzu ani wjazdu na terytorium Mołdawii” – te informacje przekazał jego naczelny Cezary Krysztopa.

Potem Wódz, czyli feleitonista Tysola zapytał: „Tusk wszystko zmyślił? Niewiarygodne…” – napisał na X Thašúŋke Witkó.

Czy media publiczne, TVN, GW, Onet i cały plankton dworskich portali przeproszą. Chociażby za posądzenia, że Romanowski, co stanowi absurd, jest zwolennikiem Rosji? Rakiem wycofuje się z tego portal Wirtualna Polska, kilka dni temu cytował premiera, że Roamnowski jest w nielegalnym państwie na terenie Mołdawii.

Teraz WP troszę łagodzą swoje doniesienia sprzed kilku dni. „Trop się urywa”.

Generalne stwierdzenia o miejscu przebywania Marcina Romanowskiego próbował wytłumaczyć portal Rzeczpospolitej.

Czy siewcy prorządow w mediach przeproszą. Nie, nie przeproszą, bo będą snuli narrację, że wiceminister sprawiedliwości w rządzie Zjednoczonej Prawicy ucieka, a ucieka, bo zawsze ucieka winny.

Sądy i rozsądek

Czy jakiś sąd wydałby wyrok na podstawie przypuszczeń. A u nas? No parę sądów tak prowadziło sprawy. Wobec polityków konserwatywnych oczywiście. I dziennikarzy. Takich jak na przykład Leszek Kraskowski, dziennikarz śledczy, który ujawnił związek posła PO/ KO Romana Giertycha z aferą Polnord. Został aresztowany, a teraz nie może nawet zamieszkać we własnym domu a aparat represji państwa polskiego sukcesywnie go, wybaczcie szczerość, gnoi.

Co zatem jeśli Romanowskiego nie ma w separatystycznej republice na terenie Mołdawii? Dobrzy prawnicy zacierają ręce. Zleceniodawcy tych sensacji, o ile są nieprawdziwe, nie poniosą odpowiedzialności. A tzw. dziennikarze modlący się codziennie do premiera? Ci zostaną na lodzie. Jak pełnomocniczka od promocji marki Polska z raportem napisanym przez sztuczną inteligencję.

Jak mówią mądrzejsi dziennikarze, nawet jeśli okaże się, że Romanowski spędził w Naddniestrzu ileś, powiedzmy, godzin, nie oznacza prorosyjskich sympatii. Bo chodziło tylko o odpluskwienie polityka prawicy, o to, aby przylepić mu łatkę.

Dla porządku przedstawiam przykłady:

 

 

 

Nie żyje ojciec redaktor JANUSZ DYREK CSsR – redemptorysta związany z RADIEM MARYJA

Zmarł o. Janusz Dyrek CSsR. Odszedł do Najświętszego Odkupiciela w szpitalu w Limanowej w niedzielę, 16 sierpnia 2026 r. w wieku 54 lat, w 29. roku kapłaństwa, przeżywszy 32 lata jako zakonnik. Wieczny odpoczynek racz mu dać, Panie…” – informację takiej treści podały między innymi Radio Maryja i TV Trwam.

O. Janusz Dyrek urodził w 1972 roku Do Zgromadzenia Redemptorystów wstąpił w 1991 roku, w Krakowie. Pierwsze śluby zakonne 1994 roku, zaś śluby wieczyste w 1997 roku. Rok później przyjął święcenia prezbiteriatu.

Skierowany został do posługi duszpasterskiej w Siekierkach (1998-2000). Następnie rozpoczął formację w Tirocinium w Krakowie (2000-01), gdzie był również współpracownikiem Centrum Duszpasterstwa Powołań. W latach 2001 – 2006 był pracownikiem Radia Maryja Potem przeniesiono go do Rzymu. Cztery lata był tam duszpasterzem przy sanktuarium Matki Bożej Nieustającej Pomocy. W 2010 roku powrócił do pracy w Radiu Maryja w Toruniu. Był związany z rozgłośnio przez kolejne dziesięć lat.

Następnie posługiwał jako misjonarz, rekolekcjonista w Krakowie i Toruniu.

W ostatnim czasie zmagał się z poważnymi problemami zdrowotnymi. Zmarł w szpitalu w Limanowej w dniu 16 sierpnia 2026 roku.

Pogrzeb odbędzie się w środę, 19 sierpnia, o godz. 13.00 w sanktuarium Matki Bożej Tuchowskiej w Tuchowie.

Na podstawie tekstu z Radia Maryja, fot. Katarzyna Cegielska

Wyrazy głębokiego współczucia

Rodzinie i Współpracownikom śp. ojca JANUSZA

składa Redakcja portalu SDP sdp.pl

Nie żyje JOANNA RAWIK – piosenkarka, aktorka, dziennikarka, pisarka, prowadząca audycje w Radiu Wnet

Śpiewała wspaniale, była wielbicielką piosenki francuskiej. Brawurowo wykonywała m.in. utwory Edith Piaf. Grała całą sobą. Pisała wrażliwie. Podkreślała w Radiu Wnet, że jest szczęśliwa, że może o muzyce opowiadać. Joanna Rawik umarła 15 sierpnia po południu. Miała 92 lata.

W Radiu Wnet, gdzie od kilku lat Joanna Rawik miała swoje programy, m.in. „Sztuka jest magią” ukazał się wspomnieniowy tekst o Zmarłej:

„Charakterystyczny, niski głos, niezwykła umiejętność interpretacji tekstu, ogromna wiedza o kulturze, a przede wszystkim wyrazista osobowość sprawiły, że przez dziesięciolecia pozostawała jedną z najbardziej rozpoznawalnych postaci polskiej piosenki.

Urodziła się 31 stycznia 1934 roku w Czerniowcach. Dzieciństwo spędziła poza Polską. Po II wojnie światowej, w 1947 roku, wraz z rodziną przyjechała do kraju i zamieszkała we Wrocławiu. To właśnie tam rozpoczęła się jej artystyczna droga. W połowie lat 50. zadebiutowała jako piosenkarka we wrocławskim kabarecie „Kaczka”. Szybko zwróciła na siebie uwagę charakterystyczną barwą głosu i sposobem interpretowania piosenek – dalekim od estradowej lekkości, bliższym teatrowi, literaturze i wielkiej francuskiej tradycji chanson. We Francji nazywano ją nawet „Juliette Gréco znad Wisły”.

W kolejnych latach stała się jedną z ważnych postaci polskiej estrady. Występowała na najważniejszych krajowych festiwalach – w Opolu, Sopocie, Kołobrzegu czy Zielonej Górze – zdobywając nagrody i wyróżnienia. Koncertowała również za granicą, między innymi we Francji, Czechosłowacji, Finlandii i Jugosławii. W jej repertuarze znalazły się takie utwory jak „Po co nam to było”, „Nie z każdej mąki będzie chleb”, „Tych dwoje”, „Mamy za mało siebie dla siebie”, „Nie chodź tą ulicą” czy „Niczym się nie różnimy”.

Joanna Rawik należała do pokolenia artystów, dla których piosenka nie była jedynie rozrywką. Była małym spektaklem, literacką i aktorską wypowiedzią, opowieścią o człowieku – o miłości, samotności, tęsknocie i przemijaniu. Sama przez całe życie broniła takiego właśnie rozumienia sztuki. Była przy tym bezkompromisowym krytykiem współczesnej twórczości wszędzie tam, gdzie – jej zdaniem – krytyka była potrzebna. Przekonywała, że nie każdy śpiewać może. Ona mogła. I to jeszcze jak. Szczególne miejsce w jej życiu zajmowała piosenka francuska, a przede wszystkim Édith Piaf. Joanna Rawik przez dziesięciolecia popularyzowała w Polsce kulturę francuską, opowiadała o historii francuskiej piosenki, przygotowywała poświęcone jej programy i pisała książki. Piaf była dla niej nie tylko wielką artystką, lecz także postacią, której twórczość i życie nieustannie warto było odkrywać na nowo. Od 2025 roku na antenie Radia Wnet przybliżała biografię i twórczość Édith Piaf w cyklu audycji „Piaf, czyli wróbel”. Była to kolejna odsłona jej wieloletniej fascynacji francuską pieśniarką i zarazem możliwość podzielenia się ze słuchaczami ogromną wiedzą gromadzoną przez całe życie.

Z radiem Joanna Rawik była związana od wielu dziesięcioleci. Łączyła w nim doświadczenie artystki, dziennikarki i historyka piosenki. W 2020 roku na falach Radia Wnet pojawiła się jej autorska audycja „Sztuka jest magią”. I rzeczywiście – przez kolejne sześć lat potrafiła tą magią oczarowywać zarówno słuchaczy, jak i naszą redakcję.

Były to rozmowy z artystami, muzykami i ludźmi kultury, ale również opowieści o minionych, złotych czasach polskiej piosenki. Nikt chyba tak jak ona nie potrafił malować słowem. Historie, które dla innych mogłyby być jedynie wspomnieniem czy anegdotą, w jej ustach nabierały kolorów, emocji i znaczenia. Miało się wrażenie, że gdyby zaczęła opowiadać nawet o zwykłym przepisie kulinarnym, słuchalibyśmy jej z taką samą uwagą. Tymczasem ona mówiła o sprawach naprawdę ważnych – o sztuce, kulturze, historii, pamięci, odpowiedzialności artysty i o ludziach, których spotkała na swojej drodze.

W „Sztuka jest magią” spotykała się z wybitnymi przedstawicielami świata kultury i sztuki. Jej rozmówcami byli między innymi Grażyna Szapołowska, Olgierd Łukaszewicz, Piotr Moss, Wanda Kwietniewska, Anna Jurksztowicz, Sławomir Wierzcholski, Jerzy Kisielewski czy Agnieszka Cubała. Rozmowy dotyczyły teatru, filmu, muzyki i literatury, ale także kondycji współczesnej kultury, pamięci o wielkich artystach oraz przemian zachodzących w świecie. Zapraszała również dziennikarzy, naukowców i podróżników, sprawiając, że jej program stawał się audycją nie tylko o sztuce, lecz szerzej – o kulturze, historii i człowieku.

W Radiu Wnet poznaliśmy także inną Joannę Rawik – tę spoza sceny, zza kulis. Zawsze energiczna, ciekawa świata i życzliwa. Z wielkim szacunkiem odnosiła się do młodych ludzi i potrafiła z nimi rozmawiać bez cienia protekcjonalności. Każdą audycję rozpoczynała, ciepło witając swojego „ulubionego” – akurat przy konsolecie danego dnia – realizatora. Nie zapominała przy tym podziękować wydawcy – dodając z charakterystycznym dla siebie humorem – że właściwie nie wiadomo, gdzie ta osoba w danym momencie przebywa. Te drobne rytuały stały się częścią naszej radiowej codzienności i anonsowały: do studia wkroczyła Joanna Rawik.

Wspominając o Niemenie, Wodeckim, Demarczyk – przypominała, czym może być wielka interpretacja. Była przedstawicielką pokolenia artystów, które wierzyło, że słowo ma znaczenie, melodia służy tekstowi, a występ wymaga czegoś więcej niż tylko rzemieślniczej sprawności.

Działalność Joanny Rawik od dawna wykraczała daleko poza estradę i radio. Dała się poznać jako wytrawny kronikarz polskiego i europejskiego świata kultury począwszy od jej wspomnień „Za kulisami sławy” i „Kocham świat. Wspomnienia z piosenką”, kończąc na takich książkach jak: „Hymn życia i miłości – opowieść o Édith Piaf”, „Maestra – opowieść o Wandzie Wiłkomirskiej”, „Krótka opowieść o piosence”, „Epitafium dla wróbla” oraz „Muzyka życia”. Niedawno ukazało się także przygotowane przez nią tłumaczenie „Małego Księcia” Antoine’a de Saint-Exupéry’ego.

Jej wielopłaszczyznowa aktywność – obejmująca teatr, piosenkę, radio, literaturę, publicystkę – została szczególnie doceniona w 2009 roku, gdy została została uhonorowana Złotym Medalem „Zasłużony Kulturze Gloria Artis”.

Dla nas pozostaje przede wszystkim niepowtarzalną osobą, za którą stało doświadczenie całej epoki i autentyczna ciekawość drugiego człowieka, której wyjątkowy głos przez sześć lat rozbrzmiewał na antenie Radia Wnet.

Joanna Rawik naprawdę wierzyła, że sztuka jest magią. A kiedy zaczynała opowiadać, opowiadała tak, że wierzyliśmy jej wszyscy”.

Redakcja Radia Wnet 15 sierpnia 2026 r.

 

 

Redakcja portalu SDP sdp.pl łączy się w smutku

z Bliskimi śp. Joanny Rawik

i jej Przyjaciółmi z Radia Wnet

PREZYDENT RP W 106. ROCZNICĘ ZWYCIĘSTWA NAD BOLSZEWICKĄ ROSJĄ: SILNY NARÓD TO SILNE WOJSKO

Podczas defilady Wojska Polskiego z okazji 106. rocznicy zwycięstwa nad bolszewicką nawałą i wstrzymania pochodu czerwonej Rosji na Europę, zwierzchnik Polskich Sił Zbrojnych prezydent RP Karol Nawrocki podkreślił, że wojny nie wygrywa się tylko bronią. „Siła narodu to siła żołnierza”.

Prezydent zwrócił uwagę, że zwycięstwo Polaków w wojnie polsko-bolszewickiej i Bitwie Warszawskiej 15 sierpnia 1920 roku było największym naszym tryumfem w XX wieku a stracie z bolszewikami na polach wokół stolicy zahamowało pochód czerwonych hord na Berlin, Paryż, na całą Europę. To zwycięstwo stanowi przekaz obrońców Warszawy i Polski sprzed 106 lat dla następnych pokoleń. Dzięki temu – jak powiedział prezydent – mieliśmy kolejnych bohaterów. Zwierzchnik Sił zbrojnych wymienił m.in. świętego Jana Pawła II, Zbigniewa Herberta, Obrońców Westerplatte i zdobywców Monte Cassino.

Duch naszego narodu zna cenę wolności, niepodległości, wojen” – akcentował Karol Nawrocki. Dodał, że ponad sto lat temu naród polski został zbudowano na fundamentach chrześcijaństwa, wojska i wokół kompasu wolności. Prezydent przypomniał,że wówczas Polacy byli politycznie byli bardziej podzieleni niż dzisiaj, ale też nikt nie chciał stracić wolności. „Spory kończą się tam gdzi zaczyna się bezpieczeństwo państwa” – zwrócił uwagę. „Rakieta nie będzie pytać, kto na kogo głosował” – powiedział.

W przemówieniu Karol Nawrocki akcentował swoją rolę w procesie zapewnienia bezpieczeństwa Polsce. „Jako Zwierzchnik Sił Zbrojnych dbam o to, aby rzad realizował programy zbrojeniowe rządów poprzednich. Nie jest wstydem, że dzisiejszy rząd realizuje programy poprzedników. Dbać będę, aby projekty dzisiejszego rządu nie zginęły w walce politycznej” – zapewnił prezydent nawiązując do wyborów w 2027 roku.

Prezydent RP zadeklarował również ścisłą współpracę z sojusznikami Polski w ramach Sojuszu Północnoatlantyckiego. Mówił jednak, że kultura strategiczna polega na zachowaniu suwerenności. Przypomniał, że na sztandarach, tak jak w 1920 roku, polska armia ma hasło Bóg, Honor i Ojczyzna. „Nie SAFE!” – podkreślił. „Bo potrzebujemy sojuszy, ale tutaj jest Polska” – dodał. Prezydent mówił, że decyzje, co do naszego bezpieczeństwa muszą zapadać w Warszawie, a nie w najbardziej nawet przyjaznym nam stolicach” – zauważył i podkreślił, że zagrożenie dla Polski to nadal neo imperialna Rosja.

Niech żyją Żołnierze Wojska Polskiego, niech żyje Wojsko Polskie, nie żyją nasi sojusznicy z NATO! Niech Bóg błogosławi Polskę” – zakończył swoje przemówienie prezydent Nawrocki.

Po wystąpieniu głowy państwa wystąpił minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz. Zwrócił uwagę na hasło, które wywieszono na trasie defilady „Polska SAFE”. Nawiazuje ono do pożyczki, która zaciągnął ze źródeł UE obecny rząd. „Polska safe bezsprzecznie” – mówił. I przetłumaczył, jak powiedział, to hasło z języka angielskiego. W rzeczywiskości pierwszym literom hasła nadał znaczenie polskich wyrazów: »S« jak sojusze, »A«, jak armia, »F«, jak fabryki, »E«, jak Europa” – wytłumaczył szef MON.

Wcześniej w Gdyni, gdzie również się uroczystości z okazji Świta Wojska Polskiego i defilada morska wystąpił premier Donald Tusk, którego zabrakło na centralnych obchodach w Warszawie. Chcemy uniknąć wojny, a wojny uniknie tylko ten, kto jest silny, niepodległy i suwerenny” – powiedział premier Tusk w Gdyni.

***

Media konserwatywne zaś, m.in. TV Republika, pokazywały całą defiladę, a czekając na przemówienia prezydenta RP i ministra obrony narodowej pokazano również przemówienie premiera Donalda Tuska.

hub/ KPRP/ X/ TV Republika

zdj. Marek Borawski/ KPRP

JULIANOWI SPITOSŁAWOWI KULSKIEMU I JULIANOWI EUGENIUSZOWI KULSKIEMU, ojcu i synowi, których losy wpisały się w historię Warszawy i Polski

12 sierpnia 2021eoku odszedł Julian Eugeniusz Kulski, jeden z najmłodszych uczestników Powstania Warszawskiego, którego życie, odwaga i służba Polsce pozostają dla nas źródłem dumy oraz zobowiązaniem do pielęgnowania pamięci o wartościach, którym był wierny. W tym symbolicznym dniu, w imieniu Fundacji Kulskich oraz Instytutu Pamięci Narodowej, mamy zaszczyt zaprosić Państwa na dwa wyjątkowe wydarzenia poświęcone Julianowi Spitosławowi Kulskiemu i Julianowi Eugeniuszowi Kulskiemu, ojcu i synowi, których losy na trwałe wpisały się w historię Warszawy i Polski.

 

17 sierpnia 2026 r. o godz. 17.00 zapraszamy do Centralnego Przystanku Historia IPN przy ul. Marszałkowskiej 107 w Warszawie na wernisaż i debatę „Dziedzictwo odwagi. Niezwykła historia ojca i syna”. Będzie to spotkanie z historią dwóch pokoleń Kulskich, których łączyły odwaga, odpowiedzialność, służba publiczna i głębokie przywiązanie do Ojczyzny.

Dzień później, 18 sierpnia 2026 r. o godz. 11.00, zapraszamy do wspólnego oddania hołdu Julianowi Spitosławowi Kulskiemu, Wiceprezydentowi Warszawy, w 50. rocznicę Jego śmierci. Uroczystość odbędzie się przy Pomniku Prezydentów Wielkiej Warszawy Stefana Starzyńskiego i Juliana S. Kulskiego, przy ul. Wybrzeże Gdańskie, u zbiegu z ul. Grodzką w Warszawie.

Te dwa sierpniowe spotkania łączy pamięć o ojcu i synu oraz dziedzictwie, które pozostawili kolejnym pokoleniom. To historia dwóch niezwykłych ludzi, dla których służba Warszawie i Polsce była nie tylko obowiązkiem, lecz życiowym zobowiązaniem.

 

Z  zaproszenia Fundacji Kulskich

www.fundacjakulskich.org.pl

Urzędnicza bezradność… DANE 19 MILIONÓW POLAKÓW SKRADZIONE PRZEZ HAKERÓW – potwierdziło to Ministerstwo Cyfryzacji

Minister Cyfryzacji, wicepremier Krzysztof Gawkowski z Lewicy potwierdził w środę wieczorem, że dane nawet 19 milionów Polaków „wyciekły” i mogą być w posiadaniu hakerów. Zastępca Donalda Tuska uznał jednak, że to nie aż tak szkodliwe jak mogłoby być, bowiem Gawkowski określił to wydarzenie mianem „niebywałego incydentu”.

Podczas wieczornej konferencji prasowej rządowi przedstawiciele podali, że „podjęto odpowiednie kroki”, ale nikt nie wyjaśnił, jak „wyciek danych 19 milionów Polaków” wpłynie na funkcjonowanie państwa. Wiadomo tylko, że chodzi o ujawnienie danych z bazy My Dr EDM, którą wdrożyło – jak podaje ministerstwo – ponad 10 tysięcy placówek służby zdrowia.

Czy skutków takiej kompromitacji nie mógł przewidzieć wicepremier i szef resortu cyfryzacji Krzysztof Gawkowski? Może nie być w stanie. Bo to w końcu tylko polityk. W takim razie, co robią rządowi specjaliści? I co zrobią? Już nie pytam (retorycznie) o to, co urzędnicy mają zamiar zrobuć aby zneutralizować ten atak? Co zrobią jednak w przyszłości (to już poważne pytanie), aby takim cyberprzestępstwom zapobiec? No i jeszcze kluczowa sprawa? Kto zapłaci za ewentualne skutki tej niefrasobliwości rządu? Rząd? Czyli my wszyscy? Czy tak trudno przewidzieć, że takie ataki się pojawią w czwartym roku wojny na Ukrainie albo „tylko” wobec wzmożenia cyberprzestępczości?

Informacja o potężnej kradzież danych 19 milionów Polaków, jak się wydaje, też „wyciekła” przypadkowo, bo rząd planował spokojny wieczór z zaćmieniem słońca i deszczem Perseidów.

A będzie jak zwykle, wstyd i „zaćmienie” urzędników oraz „deszcz” zarzutów. Wobec kogo? No, jak myślicie?

 

zdj. Ministerstwo Cyfryzacji

Czy media w Polsce dostawały pieniądze z KE na obalenie rządu prawicy w 2023 roku?

Od kilkunastu dni w portalach internetowych oraz w konserwatywnych mediach pojawiają się informacje o finansowanej przez KE instytucjonalnej walce z prawicą poprzez wrogiej jej media w Polsce. Dotąd były tylko w fazie przypuszczeń i podejrzeń po bezprawnym przejęciu przez rząd mediów publicznych w grudniu 2023 roku a także po wzmożeniu ataków koalicji na media niezależne, konserwatywne.

Brakujących ogniw tezy, że trzy lata temu to zorganizowana akcja liberałów i lewaków doprowadziła do porażki konserwatystów w wyborach parlamentarnych 2023 roku w Polsce. Koalicja, która od tamtej pory rządzi w Polsce unika odpowiedzi na pytania prawicy o wpływ Komisji Europejskiej i jej finansowania na zwycięstwo PO/ KO i jej politycznych akolitów.

Dlaczego? Odpowiedź wydaję się prosta. Otóż jeszcze w kampanii wyborczej trzy lata temu w przestrzeni publicznej, zwłaszcza w media społecznościowych, pojawiło się szereg akacji, publikacji, „satyry” bardzo często manipulujących opiniami, które godziły w polską prawicę.

Już wówczas sporo mówiło się o tym, że rządząca bez powszechnych wyborów w Unii Europejskiej emanacja większości jej rządów – Komisja Europejska posuwa się do finansowana kampanii przeciwko konserwatystom legalnie sprawującym władzę m.in. na Węgrzech i w Polsce. Taki sposób wpływania na obywateli krajów członkowskich UE, powiedzą krytycy tych działań, jest przecież niezgodny z zasadami praworządności i demokracji. No i co z tego? Tak odpowiedzą cynicy z Brukseli. Tylko oczywiście nie wprost.

Niezależna pl. cytowała niemiecka prasa. Przyglądali się temu dziennikarka konserwatywna Aleksandra Fedorska oraz wieloletni eurodeputowany i jeden z polskich polityków najlepiej znający UE Jacek Saryusz-Wolski, obecnie doradca prezydenta RP Karola Nawrockiego.

Dziennik Berliner Zeitung, który cytowała Niezależna.pl, napisał między innymi: „Obecnie interwencja coraz częściej odbywa się >>w górę<<, poprzez wpływanie na procesy wyborcze za pomocą dźwigni finansowej – takiej jak zamrożenie lub uwolnienie funduszy UE – oraz instrumentów manipulacji informacją” – podała BZ puublikując wywiad z publicystą i dziennikarzem Thomasem Fazim, który wysunął poważne oskarżenie wobec UE.

Zwrócono uwagę, że aktywności wspierane ze środków unijnych przyczyniły się do zmiany rządu w Warszawie w 2023 r. „Przykładem jest unijny program CERV, z którego do różnych organizacji w Polsce przekazano 40 mln euro w latach 2021-2027” – czytamy w Niezależnej.pl

„W swoim raporcie cytuję również prezesa polskiej organizacji pozarządowej, Fundacji Res Publica, który wyraźnie przyznał, że prowadzone prace – również wspierane ze środków unijnych – przyczyniły się do zmiany rządu w Warszawie w 2023 roku. Nie jest to zatem moja interpretacja, a jedynie bezpośrednie stwierdzenie. Wcześniej UE wywierała wpływ „w dół”: niezależnie od wyniku wyborów, polityka europejska pozostawała zasadniczo nienaruszona. Obecnie interwencja coraz częściej odbywa się „w górę”, poprzez wpływanie na procesy wyborcze za pomocą dźwigni finansowej – takiej jak zamrożenie lub uwolnienie funduszy UE – oraz instrumentów manipulacji informacją” – powiedział Thomas Fazi w wywiadzie dla Berliner Zeitung.

Wiele innych wątków związanych z finansowaniem przez KE proliberalnych i prolewicowych mediów w Polsce czeka jeszcze na badania. Chociażby sprawa promocji NASK tylko kandydata PO podczas ostatniej kampanii prezydenckiej. Na razie przeszkadzają w tym prorządowe organizacje i media w Polsce. Nie ma jednak wątpliwości, wkrótce dopowiemy się, czy nieprawdziwe informacje i obrazy dotyczące prawej części polskiej sceny politycznej nie miały swojej przyczyny w nielegalnym finansowaniu przez instytucje europejskie mediów otwarcie sympatyzujących z partią Donalda Tuska.

 

 

Prezydent Czech PETR PAVEL przyjęty do Klubu Dziennikarzy

Klub Dziennikarzy Sportowych Republiki Czeskiej (KSN) przyjął w swoje szeregi kolejnego fotoreportera. To Peter Pavel, Prezydent Republiki Czeskiej – podały tamtejsze media. Portal jednego z głównych dzienników nad Wełtawą Lidove Noviny, czyli lidovky.cz poinformował, że KSN „rozpatrzył wniosek prezydenta w standardowym procesie rekrutacyjnym, który uwzględniał dotychczasową działalność kandydata”

Prezydent spełnił wszystkie wymogi kwalifikacyjne dla fotografów-freelancerów i został również przyjęty do Międzynarodowego Stowarzyszenia Dziennikarzy Sportowych AIPS” – podał Michal Dusík, przewodniczący KSN.

Prezydent Pavel zajmuje się fotografią od dawna i skupia się przede wszystkim na sportach motorowych. Lidovky.cz opisały karierę Pavla jako fotoreportera. „Ostatnio fotografował m.in. słynny 24-godzinny wyścig Le Mans, Grand Prix Czech MotoGP w Brnie, Mistrzostwa Europy w Autocrossie w Novej Pace czy wyścig Grand Prix na torze żużlowym w Pradze” – napisano. „Pod koniec lipca pojawił się również jako fotograf akredytowany przez FIA podczas Grand Prix Węgier Formuły 1 na torze Hungaroring, gdzie fotografował wspólnie z czeskim fotografem sportowym Jiřím Křenkiem” – podał czeski portal.

Cieszymy się, że Petr Pavel wyraził zainteresowanie członkostwem w organizacji, która od 1923 roku zrzesza profesjonalnych dziennikarzy sportowych, reporterów, fotoreporterów i innych pracowników mediów. Nie jako prezes, ale jako fotograf, który skupia się przede wszystkim na sportach motorowych” – powiedział prezes Michal Dusík, który spotkał się z Peterem Pavlem jeszcze przed wyjazdem na Grand Prix Węgier.

Prezydent Republiki Czeskiej Petr Pavel dołączył do licznej grupy niezależnych fotografów w klubie. KSN zrzesza obecnie około stu członków, którzy pracują jako niezależni fotografowie i zajmują się fotografią sportową.

 

oprac. hub/ lidovky.cz

zdj. ze stron: shrad.cz; lidovky.cz/ Reuter

KOMENTARZ PREZES SDP JOLANTY HAJDASZ: Pierwszy rok prezydentury KAROLA NAWROCKIEGO. Duma, radość i obawy

„Przecz z komuną” i „dziękujemy” – to najbardziej głośne i najbardziej spontaniczne okrzyki, które można było usłyszeć na Krakowskim Przedmieściu w Warszawie podczas obchodów pierwszej rocznicy zaprzysiężenia Prezydenta Karola Nawrockiego. Wydarzenie niecodzienne, bo w ten sposób nie świętował roku swojej działalności żaden prezydent, ale przecież ten obecny naprawdę ma się z czego cieszyć. Po 12 miesiącach pracy Karol Nawrocki stał się liderem sondaży na temat społecznego zaufania z poparciem większym niż uzyskał w wyborach.  Można i trzeba gratulować, a raczej, tak, chcemy gratulować i szczerze gratulujemy.  Ale w naszym dziennikarskim zwariowanym świecie też warto się zatrzymać i warto sobie postawić pytanie –   z którymi dziennikarzami Pałac współpracuje najczęściej, kogo hołubi, a od kogo się dzisiaj dystansuje? I co to nam mówi o roli mediów w dzisiejszych czasach w naszym kraju u progu ostrej kampanii wyborczje, jaka nas czeka w 2027 roku. 

6 sierpnia, godzina 17. 30, Pałac Prezydencki. Kolejka tzw. zwykłych ludzi, którzy bez zaproszeń, a jedynie po szybkim sprawdzeniu przez funkcjonariuszy SOP wchodzą na dziedziniec Pałacu Prezydenckiego jest nadal bardzo długa. Pierwsze osoby weszły na dziedziniec już o 15.00, spędziły więc w tym wielkim ponad 33 stopniowym upale ponad 4 godziny, bo samo wydarzenie trwało ponad dwie.

Przed Pałacem

Determinacja, upór, by mimo przeszkód i trudu osiągnąć cel, widać ich radość i satysfakcję z uczestnictwa w czymś wyjątkowym.  Nastrój udziela się chyba wszystkim, biało czerwone flagi widać wszędzie, a uśmiechnięte twarze mają także ci, którzy nie mają szans, by wejść do środka. Debata publicystów ucisza błyskawicznie rozmowy. Prowadzi ją Dorota Gawryluk z Polsatu, na jej pytania odpowiadają prof. Andrzej Nowak, Rafał Ziemkiewicz i Krzysztof Stanowski. Dobór komentatorów jest oczywiście merytorycznie uzasadniony, ale ten ukłon w stronę tych teoretycznie „neutralnych” i „niepolitycznych”  mediów  trudno nie zauważyć.  Całe wydarzenie transmituje TV Republika, ale gdy później w trakcie wywiadu, jaki prowadzi red. Danuta Holecka ze Zbigniewem Boguckim, tuż obok nich przechodzi Karol Nawrocki, to prezydent zatrzyma się obok niej tylko po to, by przekazać, że ma inne obowiązki i że nie podejdzie i nie powie choćby kilku słów widzom tej stacji w programie na żywo, choć na antenie pada wyraźne zaproszenie prowadzącej. Sytuacja zapewne przypadkowa, ale nie da się ukryć, ma swoją wymowę. Czy Prezydent nie chce być kojarzony z tymi, którym już dawno mainstream przykleił łatę „głównego bastionu twardej prawicy” i „radykalnego narzędzia propagandy partyjnej”, że zacytuję najbardziej popularne określenia Republiki w Internecie? W trakcie przemówienia Karol Nawrocki z dumą mówi o  radach społecznych, w których udało mu się zebrać ponad 700 osób „zupełnie apolitycznych”,  a nazwę „Prawo i Sprawiedliwość” i nazwisko Jarosława Kaczyńskiego wymienił tylko raz w jednym bodajże zdaniu w długim, bo ponad godzinnym przemówieniu. Jasne, trzeba to zrozumieć, nadal trwa gra i zabiegi o poparcie wśród tych, których politolodzy nazywają swing voters, ci,  którzy nie są niczyim twardym elektoratem i którzy płynnie zmieniają poglądy polityczne. Co innego jednak o tym wiedzieć, a co innego oglądać to w praktyce.

Debata

Gdy w trakcie dyskusji publicystów padło pytanie o „patriotyzm inkluzywny”, taki mniej bogoojczyźniany i z mniejszą ilością lub prawie bez tych biało czerwonych flag, bo ”czy pan prezydent ma ofertę dla tych co nie chcą chodzić na manifestacje?” stojący obok mnie ludzie zaczęli szemrać i protestować miedzy sobą, raczej przeciwko pomysłom pani redaktor Doroty niż przeciwko Prezydentowi, ale w powietrzu zawisło to pytanie, czy Prezydent naprawdę chce się teraz dystansować, czy  odcinać od prawej strony sceny politycznej,  od tych, którzy go wybrali. Coś w tym jest, bo tyle razy we wszystkich przemówieniach padła informacja o 400 tysiącach osób z poglądami lewicowymi, które zagłosowały na Karola Nawrockiego w drugiej turze i przesądziły o wyniku wyborów, że trudno nie zauważyć tego wyróżnienia. Czy to sygnał trochę innej strategii i taktyki politycznej? Czas pokaże, ale historia nas wszystkich nauczyła, że cel nie uświęca środków.  Nic by się nie stało, gdyby wczoraj Prezydent dostrzegał i doceniał jednak także swoje realne zaplecze polityczne, tych którzy naprawdę wypracowali wygraną . Do tej pory Karol Nawrocki był człowiekiem niezwykle autentycznym, jego reakcje, a także oceny sytuacji były prawdziwe, oparte na tym co wiedział i czuł. Wczorajsza wspaniała uroczystość zasygnalizowała mi jednak, że specjaliści od story tellingu jako metody komunikowania masowego już są w Pałacu Prezydenckim, już sterują i kreują. Wykorzystanie zwykłych ludzi i ich historii jako nośnika idei, pomysłów i treści jest dziś bardzo popularne i nadal mało rozpoznane przez odbiorców, „szary to kupuje”, jak mawiają w agencjach, więc czemu nie miałby z tych metod korzystać i Karol Nawrocki? Oby tylko nie zgubił po drodze tego co najważniejsze, rzeczywistych relacji i swojego prawdziwego „ja”.  Prawda rzadko leży pośrodku i nie da się stracić cnoty i ją nadal mieć.

Podsumowanie

Bilans pierwszego roku tej prezydentury jest imponujący. Karol Nawrocki złożył 29 wizyt zagranicznych, w tym 4 w Stanach Zjednoczonych. Wypracował bardzo dobre relacje z USA i prezydentem Trumpem, a one dzisiaj kształtują nasze bezpieczeństwo i są  z całą pewnością jego fundamentem. Te polsko–amerykańskie relacje są dziś najlepsze w historii i wygląda na to, że mają szanse się rozwijać, bo oparte są na wspólnocie wartości i na wspólnocie interesów, bo my i oni cenimy wolność, patriotyzm i przedsiębiorczość, co raz po raz podkreśla Karol Nawrocki. Prezydent 17 razy spotykał się z wojskiem, wydał 23 postanowienia o użyciu sił zbrojnych poza granicami RP i wręczył 40 nominacji generalskich w siłach zbrojnych i służbach mundurowych. Wręczył ponad 90 tysięcy odznaczeń. Zastosował prawo łaski wobec 7 osób, w tym także wobec Adama Borowskiego, o co apełowało także SDP. Złożył 22 inicjatywy ustawodawcze, zawetował 41  ustaw, a podpisał 255. Nie jest więc żadnym „wetomatem” , jak przedstawia go Donald Tusk i jego zaplecze medialne i polityczne. Z tych 22 projekstów ustaw w sejmowej zamrażarce decyzją marszałka Czarzastego jest aż 21. Nie ma wątpliwości, że wygrana Karola Nawrockiego uratowała Polskę przed domknięciem systemu przez Donalda Tuska i jego mocodawców.

Możemy się tylko domyślać, w jakim kierunku zmieniono by prawo, lub jego interpretację, jak bardzo niszczono by nadal polską gospodarkę, szkołę czy kulturę, bo że to wszystko miałoby miejsce, nie można wątpić.  My jako środowisko dziennikarskie także mamy powody do zawodowego zadowolenia i satysfakcji, bo PKN podpisał ustawę anty SLAPP.  Zapewne Donald Tusk nie przewidział, że będzie to możliwe, gdy znienacka pod koniec kwietnia wrzucił ten projekt na listę rządowych projektów ustaw i gdy Sejm rozpoczął jego procedowanie w trybie ekspresowym. Ale potraktowaliśmy tę sprawę poważnie, połączyliśmy siły z bardzo różnych stron i poglądów i dosłownie (jak np. zrobiło to SDP) wepchnęliśmy się i na posiedzenia Sejmu i Senatu, podpowiadając tym, którzy mieli możliwość zgłaszania poprawek do Ustawy. Nasz apel do Prezydenta o podpisanie tej ustawy zapewne pomógł Karolowi Nawrockiemu podjąć decyzję o podpisie. Doceniamy i dziękujemy za tę ustawę Panie Prezydencie.  Wy naród jesteście siłą i nadzieją Prezydenta, zawsze będę Wam wierny – powiedział Karol Nawrocki. Oby faktycznie tak było.

 

Jolanta Hajdasz, prezes SDP

zdj. Jolanta Hajdasz

Członek KRRiT MACIEJ ŚWIRSKI nadal na celowniku służb. Zabezpieczono jego majątek. SDP: to zemsta polityczna

Prokuratura Regionalna w Rzeszowie, jak sama podała, zabezpieczyła współwłasność nieruchomości do kwoty 1 mln zł członka Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji i jej byłego przewodniczącego Macieja Świrskiego. Ponadto dokonano tzw. zabezpieczenia środków znajdujących się na rachunku bankowym do 200 tys. zł oraz jego wynagrodzenia z Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji do wysokości 5 mln zł. Zdaniem władz Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich działania wobec byłego szefa KRRiT są zemstą polityczną. Środowiska związane z opozycją akcentują, że represje mają na celu pozbawienie Świrskiego środków do życia.

To kolejne represje wymiaru sprawiedliwości, które spadły na Macieja Świrskiego jeszcze przed orzeczeniem jakiejkolwiek winy. Członek KRRiT został w lipcu zatrzymany a następnie, po kilkunastu godzinach zwolniony, przez CBA w związku ze sprawą rzekomych nieprawidłowości w Polskiej Fundacji Narodowej, z którą Świrski była związany. Sprawa została wyjaśniona kilka lat temu a teraz ją wznowiono. Wraz z członkiem KRRiT zatrzymano związanego z PFN Cezarego Jurewicza i też go wypuszczono. Teraz wobec Jurewicza ustanowiono hipotekę przymusową w wysokości 2 mln zł na należącej do niego we współwłasności.

Szykany wobec Świrskiego natychmiast podjęły media prorządowe, których b. szef KRRiT był krytykiem po bezprawnym przejęciu TVP, PR i PAP oraz ich późniejszej fikcyjnej likwidacji. Portal Press informując o tzw. zabezpieczeniu majątku Świrskiego miesza fakty dotyczące PFN z późniejszymi działaniami publicznymi członka KRRiT. Manipulacje w prorządowych środkach przekazu zwieńczają zdjęcia Macieja Świrskiego z tzw. czarnym paskiem. Takie metody komunikacji stosuje się wobec groźnych przestępców, mimo iż urzędnik wyraził zgodę na publikację danych i wizerunku.

Władze Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich opublikowały w połowie lipca tekst protestu wobec zatrzymania Macieja Świrskiego podkreślając, że to właśnie członek KRRiT występował przeciwko niszczeniu mediów publicznych i represjonowanie redakcji niezależnych, konserwatywnych:

„ZG SDP wyraża kategoryczny sprzeciw wobec zatrzymania przez Centralne Biuro Antykorupcyjne Macieja Świrskiego, członka Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, byłego członka Zarządu Polskiej Fundacji Narodowej. Działania podjęte przez służby podległe obecnemu rządowi noszą wszelkie znamiona tzw. pokazówki medialnej oraz zemsty politycznej.  Stosowanie tak drastycznych środków przymusu wobec osoby publicznej, która nie ukrywa się przed wymiarem sprawiedliwości i mogła zostać wezwana do prokuratury w standardowym trybie, rażąco narusza zasady demokratycznego państwa prawa” – napisali członkowie Zarządu Głównego SDP.

Tekst protestu władz Stowarzyszenia poniżej:

MACIEJ ŚWIRSKI NA WOLNOŚCI [Aktualizacja] – PROTEST ZG SDP PRZECIWKO ZATRZYMANIU CZŁONKA KRRIT – PRÓBA ZASTRASZENIA?

zdj. z Rada Wnet