Nie żyje JOANNA RAWIK – piosenkarka, aktorka, dziennikarka, pisarka, prowadząca audycje w Radiu Wnet

Śpiewała wspaniale, była wielbicielką piosenki francuskiej. Brawurowo wykonywała m.in. utwory Edith Piaf. Grała całą sobą. Pisała wrażliwie. Podkreślała w Radiu Wnet, że jest szczęśliwa, że może o muzyce opowiadać. Joanna Rawik umarła 15 sierpnia po południu. Miała 92 lata.

W Radiu Wnet, gdzie od kilku lat Joanna Rawik miała swoje programy, m.in. „Sztuka jest magią” ukazał się wspomnieniowy tekst o Zmarłej:

„Charakterystyczny, niski głos, niezwykła umiejętność interpretacji tekstu, ogromna wiedza o kulturze, a przede wszystkim wyrazista osobowość sprawiły, że przez dziesięciolecia pozostawała jedną z najbardziej rozpoznawalnych postaci polskiej piosenki.

Urodziła się 31 stycznia 1934 roku w Czerniowcach. Dzieciństwo spędziła poza Polską. Po II wojnie światowej, w 1947 roku, wraz z rodziną przyjechała do kraju i zamieszkała we Wrocławiu. To właśnie tam rozpoczęła się jej artystyczna droga. W połowie lat 50. zadebiutowała jako piosenkarka we wrocławskim kabarecie „Kaczka”. Szybko zwróciła na siebie uwagę charakterystyczną barwą głosu i sposobem interpretowania piosenek – dalekim od estradowej lekkości, bliższym teatrowi, literaturze i wielkiej francuskiej tradycji chanson. We Francji nazywano ją nawet „Juliette Gréco znad Wisły”.

W kolejnych latach stała się jedną z ważnych postaci polskiej estrady. Występowała na najważniejszych krajowych festiwalach – w Opolu, Sopocie, Kołobrzegu czy Zielonej Górze – zdobywając nagrody i wyróżnienia. Koncertowała również za granicą, między innymi we Francji, Czechosłowacji, Finlandii i Jugosławii. W jej repertuarze znalazły się takie utwory jak „Po co nam to było”, „Nie z każdej mąki będzie chleb”, „Tych dwoje”, „Mamy za mało siebie dla siebie”, „Nie chodź tą ulicą” czy „Niczym się nie różnimy”.

Joanna Rawik należała do pokolenia artystów, dla których piosenka nie była jedynie rozrywką. Była małym spektaklem, literacką i aktorską wypowiedzią, opowieścią o człowieku – o miłości, samotności, tęsknocie i przemijaniu. Sama przez całe życie broniła takiego właśnie rozumienia sztuki. Była przy tym bezkompromisowym krytykiem współczesnej twórczości wszędzie tam, gdzie – jej zdaniem – krytyka była potrzebna. Przekonywała, że nie każdy śpiewać może. Ona mogła. I to jeszcze jak. Szczególne miejsce w jej życiu zajmowała piosenka francuska, a przede wszystkim Édith Piaf. Joanna Rawik przez dziesięciolecia popularyzowała w Polsce kulturę francuską, opowiadała o historii francuskiej piosenki, przygotowywała poświęcone jej programy i pisała książki. Piaf była dla niej nie tylko wielką artystką, lecz także postacią, której twórczość i życie nieustannie warto było odkrywać na nowo. Od 2025 roku na antenie Radia Wnet przybliżała biografię i twórczość Édith Piaf w cyklu audycji „Piaf, czyli wróbel”. Była to kolejna odsłona jej wieloletniej fascynacji francuską pieśniarką i zarazem możliwość podzielenia się ze słuchaczami ogromną wiedzą gromadzoną przez całe życie.

Z radiem Joanna Rawik była związana od wielu dziesięcioleci. Łączyła w nim doświadczenie artystki, dziennikarki i historyka piosenki. W 2020 roku na falach Radia Wnet pojawiła się jej autorska audycja „Sztuka jest magią”. I rzeczywiście – przez kolejne sześć lat potrafiła tą magią oczarowywać zarówno słuchaczy, jak i naszą redakcję.

Były to rozmowy z artystami, muzykami i ludźmi kultury, ale również opowieści o minionych, złotych czasach polskiej piosenki. Nikt chyba tak jak ona nie potrafił malować słowem. Historie, które dla innych mogłyby być jedynie wspomnieniem czy anegdotą, w jej ustach nabierały kolorów, emocji i znaczenia. Miało się wrażenie, że gdyby zaczęła opowiadać nawet o zwykłym przepisie kulinarnym, słuchalibyśmy jej z taką samą uwagą. Tymczasem ona mówiła o sprawach naprawdę ważnych – o sztuce, kulturze, historii, pamięci, odpowiedzialności artysty i o ludziach, których spotkała na swojej drodze.

W „Sztuka jest magią” spotykała się z wybitnymi przedstawicielami świata kultury i sztuki. Jej rozmówcami byli między innymi Grażyna Szapołowska, Olgierd Łukaszewicz, Piotr Moss, Wanda Kwietniewska, Anna Jurksztowicz, Sławomir Wierzcholski, Jerzy Kisielewski czy Agnieszka Cubała. Rozmowy dotyczyły teatru, filmu, muzyki i literatury, ale także kondycji współczesnej kultury, pamięci o wielkich artystach oraz przemian zachodzących w świecie. Zapraszała również dziennikarzy, naukowców i podróżników, sprawiając, że jej program stawał się audycją nie tylko o sztuce, lecz szerzej – o kulturze, historii i człowieku.

W Radiu Wnet poznaliśmy także inną Joannę Rawik – tę spoza sceny, zza kulis. Zawsze energiczna, ciekawa świata i życzliwa. Z wielkim szacunkiem odnosiła się do młodych ludzi i potrafiła z nimi rozmawiać bez cienia protekcjonalności. Każdą audycję rozpoczynała, ciepło witając swojego „ulubionego” – akurat przy konsolecie danego dnia – realizatora. Nie zapominała przy tym podziękować wydawcy – dodając z charakterystycznym dla siebie humorem – że właściwie nie wiadomo, gdzie ta osoba w danym momencie przebywa. Te drobne rytuały stały się częścią naszej radiowej codzienności i anonsowały: do studia wkroczyła Joanna Rawik.

Wspominając o Niemenie, Wodeckim, Demarczyk – przypominała, czym może być wielka interpretacja. Była przedstawicielką pokolenia artystów, które wierzyło, że słowo ma znaczenie, melodia służy tekstowi, a występ wymaga czegoś więcej niż tylko rzemieślniczej sprawności.

Działalność Joanny Rawik od dawna wykraczała daleko poza estradę i radio. Dała się poznać jako wytrawny kronikarz polskiego i europejskiego świata kultury począwszy od jej wspomnień „Za kulisami sławy” i „Kocham świat. Wspomnienia z piosenką”, kończąc na takich książkach jak: „Hymn życia i miłości – opowieść o Édith Piaf”, „Maestra – opowieść o Wandzie Wiłkomirskiej”, „Krótka opowieść o piosence”, „Epitafium dla wróbla” oraz „Muzyka życia”. Niedawno ukazało się także przygotowane przez nią tłumaczenie „Małego Księcia” Antoine’a de Saint-Exupéry’ego.

Jej wielopłaszczyznowa aktywność – obejmująca teatr, piosenkę, radio, literaturę, publicystkę – została szczególnie doceniona w 2009 roku, gdy została została uhonorowana Złotym Medalem „Zasłużony Kulturze Gloria Artis”.

Dla nas pozostaje przede wszystkim niepowtarzalną osobą, za którą stało doświadczenie całej epoki i autentyczna ciekawość drugiego człowieka, której wyjątkowy głos przez sześć lat rozbrzmiewał na antenie Radia Wnet.

Joanna Rawik naprawdę wierzyła, że sztuka jest magią. A kiedy zaczynała opowiadać, opowiadała tak, że wierzyliśmy jej wszyscy”.

Redakcja Radia Wnet 15 sierpnia 2026 r.

 

 

Redakcja portalu SDP sdp.pl łączy się w smutku

z Bliskimi śp. Joanny Rawik

i jej Przyjaciółmi z Radia Wnet

NOTACJE SDP – odc. 10 – TADEUSZ PŁUŻAŃSKI ROZMAWIAŁ z dziennikarzem, opozycjonistą MARCIN GUGULSKI, rzecznikiem rządu Jana Olszewskiego

Rozmowy prowadzi publicysta wPolsce24 Tadeusz Płużański, dziennikarz od lat zajmujący się historią.

Program realizowany jest we współpracy z kanałem TAK.

 

W dziewięciu poprzednich odcinkach Notacji SDP gośćmi byli Bronisław Wildstein, Wojciech Reszczyński, Jerzy Kłosiński, Jerzy Jachowicz, Janina Jankowska, Piotr Jegliński, Teresa Bochwic, Paweł Nowacki i Jan Pospieszalski.

W dziesiątej części cyklu gościem Tadeusza Płużańskiego był dziennikarz, reporter prasy tzw. drugiego obiegu, publicysta Głosu, opozycjonista MARCIN GUGULSKI.

Odcinek dostępny na kanale YT Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich, gdzie są też oczywiście inne części naszej serii NOTACJE SDP.

NOTACJE SDP – opowieść dziewiąta – gościem TADEUSZA PŁUŻAŃSKIEGO był dziennikarz i publicysta JAN POSPIESZALSKI, autor programów, muzyk

Z okazji tegorocznego jubileuszu 75-lecia utworzenia SDP, postanowiliśmy przybliżyć sylwetki niektórych polskich pisarzy, dziennikarzy, publicystów, ludzi związanych z mediami oraz z SDP. Cykl Notacje SDP to wywiady ze znaczącymi postaciami naszego środowiska.

Rozmowy prowadzi publicysta wPolsce24 Tadeusz Płużański, dziennikarz od lat zajmujący się historią.

Program realizowany jest we współpracy z kanałem TAK.

 

W ośmiu poprzednich odcinkach Notacji SDP gośćmi byli Bronisław Wildstein, Wojciech Reszczyński, Jerzy Kłosiński, Jerzy Jachowicz, Janina Jankowska, Piotr Jegliński, Teresa Bochwic i Paweł Nowacki.

W dziewiątej części cyklu gościem Tadeusza Płużańskiego był dziennikarz. publicysta JAN POSPIESZALSKI autor programów telewizyjnych i radiowych, muzyk.

Odcinek już na kanale YT Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich, gdzie są też oczywiście inne odcinki naszej serii NOTACJE SDP.

Ochronę wielorybów w Polskim Radiu postuluje HUBERT BEKRYCHT: Promocja czy prostactwo w państwowej rozgłośni?

Jako rekomendowany przez Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich reprezentant naszej organizacji Radzie Programowej Polskiego Radia S.A. w likwidacji, od półtora roku mierzę się tam ze zjawiskami właściwymi uniwersum, które trudno opisać. Jedyne, co mi przychodzi do głowy to wyparcie rzeczywistości przez obecne władze Polskiego Radia. Stosują ten sposób także inne prorządowe media państwowe, m.in. TVP i PAP, obie w likwidacji i kwiat rządowej propagandy – TVN, który broni się przed przejęciem przez konserwatywny amerykański koncern rozrywkowy.

Postawa, przypominająca wypieranie przez minister zdrowia gigantycznych kolejek do specjalistów, będzie miała – tak w służbie medycznej, jak i w mediach publicznych – skutki o ogromnie negatywnym ładunku następstw. Bo na przykład właśnie w mediach publicznych takie działania doprowadzą wkrótce do katastrofy. Udawanie, że coś się robi za pieniądze z naszych podatków skutkuje tym, iż powołani przez rząd likwidatorzy i wierni im przedstawiciele kierownictwa, na w przykład rozgłośni Polskiego Radia, stosują obłąkańczą medialnie taktykę wyparcia.

Władze mediów publicznych zrzucają wszystkie negatywne przejawy swojej działalności na poprzednie zarządy, których już od prawie trzech lat nie ma… Czy tym się da usprawiedliwić wszystkie błędy? Zdecydowanie nie.

Wejście w RPO

Nie zamierzam opisywać dobrego samopoczucia władz mediów publicznych wobec trwającego kolejnego etapu bezprawnego przejęcia przez rząd TVP, PR i PAP zapoczątkowanego brutalną pacyfikacją tych instytucji i czystkami wśród załóg w grudniu 2023 roku. Moim zdaniem, niszczenie systemu medialnego w Polsce spowodowało autentyczną słabość państwa w obliczu wojny, która toczy się za naszą wschodnią granicą. Przykładem niech będzie opisywane przez wszystkie niezależne redakcje wyłączenie sygnału telewizji państwowej 20 grudnia 2023 roku po interwencji tzw. Grupy Wejście z obecną RPO i powołanymi nielegalnie, marionetkowymi władzami mediów publicznych na czele. Wykonawcami zaś pacyfikacji budynków z woli rządu byli ludzie z prywatnej firmy ochroniarskiej, którą – na co również wówczas zwracały uwagę media – kierowali ludzie o przeszłości w służbach i żandarmerii.

Osłabianie w takiej sytuacji mediów, szczególnie publicznych, ale i nękanie mediów niezależnych, konserwatywnych – to grzech władz. Ale i poważne przestępstwo, może nawet, w pewnych okolicznościach, których jeszcze nie poznaliśmy zdrada stanu. Zrobiła to wtedy i nadal robi koalicja premiera Donalda Tuska. Przedstawiciele tej formacji KO/PO i akolitów robią to z rozmysłem. Po co? Aby zastraszyć niezależnych dziennikarzy i nałożyć knebel konserwatywnym mediom. I znowu, dlaczego? Bo, co w mojej opinii ważniejsze, takie działanie ułatwia rządzącym oszukiwanie odbiorców poprzez prorządowe środki przekazu. Przede wszystkim te w likwidacji.

Media jak zamki z piasku…

Oprócz wychwalania najgorszej polityki rządu  trzeciej kadencji Tuska, koalicja z życzliwymi jej mediami rozwala kraj w każdej dziedzinie. Jak mantrę powtarzam jednak – najgorsze jest zniszczenie części mediów, próby dalszej eskalacji tego procesu i – nade wszystko – próby marginalizacji przekazu w rozumieniu pluralizmu redakcyjnego.

No, bo gdyby tylko emanacja państwowej propagandy, czyli media prorządowe, wciskały, przepraszam, tylko kit ludziom świadomym, to mogliby oni zacząć szukać innych przekazów, aby sprawdzić prawdziwość pewnych bezczelnych tez lansowanych przez rząd Tuska. Ale pluralizm się kurczy. Koalicja PO/ KO i pozostałości po ludowcach i b. marszałku Sejmu, chce krytyków zapędzić do jak najciaśniejszej niszy. Nie uda im się. To nie optymizm, to fakt.

Oprócz poklepywania po brzuszku obecnej koalicji i wychwalaniu rozmaitych polityków, którzy nie mogliby być nauczycielami w podstawówkach, kierownictwo publicznych mediów niszczy je w inny, bardziej wyrafinowany sposób. Bezczelnie.

Jak promocja prezerwatyw w Afryce – kosztowna, ale nieskuteczna, niestety…

Są między innymi w Polskim Radiu w likwidacji kampanie reklamowe nazywane promocyjnymi. Teraz, po największym spadku słuchalności od wielu lat, to trudne, przyznać należy, zadanie. Spadek słuchalności spowodowany został nielegalnym przejęciem instytucji i czystkami, a także powrotem do państwowych mediów tzw. dziennikarzy kadzących rządowi w stopniu niewyobrażanym. Wypromowanie Polskiego Radia kosztuje krocie. Zawsze kosztowało, ale promocja bezsensowna kosztuje jeszcze więcej. Bywa też owe propagowanie programów obrzydliwie, bez gustu. No i – last not least – nieskuteczne.

Polskie Radio w ogóle, a w szczególności Jedynka i Trójka a także największa tuba propagandy koalicji PO/ KO, czyli PR 24, stosują tzw. wizualne środki promocji bilbordy oraz drogie postery w komunikacji miejskiej – tak się składa, że rzuca to się w oczy przede wszystkim w miastach zarządzanych przez PO/ KO.

Ostatnio jednak kampania wyszła bezpośrednio do… dziennikarzy. Wszystkich? Nie, bo to promocja popularnego w czasach PRL „Lata z radiem” radiowej Jedynki została reklamą w serwisie Press, który udaje „obiektywny portal o mediach”.

W tej tzw. promocji wykorzystano grafikę o narracji, zamierzonej chyba, dziecięcej naiwności autorstwa znanego rysownika. Jest tam zdanie, które mnie już nawet nie żenuje, ale żenuje mnie sposób jego „promowania” i szczególne prostactwo zleceniodawcy. Podmiotu działającego, jak mniemam, w imieniu utrzymywanej także z moich podatków państwowej rozgłośni.

Bo w sumie żart na złym poziomie nie powinien wzbudzać większego oburzenia. Wzbudza jednak politowanie…

Co promujący miał na myśli?

Opis tzw. żartu z reklamy Polskiego Radia w likwidacji na wirtualnych łamach serwisu Press:

Facet płynie materacem. Ma radio, które artysta „włączył” rysując nutki powodujące wrażenie aktywności urządzenia. Pod powierzchnią wody, wieloryb, który – jest komiksowy dymek – mówi albo myśli: „Miło posłuchać Lata z radiem, tylko te walenie”…

Śmiejecie się, brygada? Bo ja nie. Mój przyjaciel powtarza, że prostota wyrazu, jak w rysunku z promocją, nie jest niczym złym, jednak prostactwo tzw. dowcipu, jak twierdzi ów przyjaciel, rozwala kulturę. A przecież to właśnie pielęgnowaniem kultury przekazu zajmują się media publiczne. Nawet kiedy są w likwidacji. I nawet, kiedy ta likwidacja jest fikcyjna, aby kierownictwo i powolni władzy rządu Tuska mogli brać olbrzymie wynagrodzenia za swoją… Tu mam problem z określeniem tego procesu myślowego. Pracę?

Popsuty proządowy pilot do wszystkich mediów

Od grudnia 2023 roku obserwuję proces degradacji mediów publicznych do roli pilota, którego przycisków używa premier i jego ministrowie. Jako dziennikarz z prawie 35-letnim stażem przyszło mi, a przede wszystkim przyszło nam, we władzach SDP, protestować przeciwko traktowaniu instrumentalnemu mediów. Jako najstarsze i najliczniejsze w Polsce stowarzyszenie dziennikarskie i pracowników mediów pisaliśmy stanowiska, oświadczenia, teksty protestów oraz, co najważniejsze, broniliśmy i bronimy niesłusznie represjonowanych dziennikarzy.

Wreszcie, widziałem w swoim życiu, nie tylko zawodowym, sporo. Głównie jako reporter, publicysta, czy komentator. Nie zwróciłbym pewnie uwagi na tę oszołamiająco głupią promocję publicznego radia, gdyby nie pewna szczególna cecha, którą mam. Wrażliwość na prostactwo.

 

Hubert Bekrycht

 

                                                      Warszawa – Łódź 23 lipca 2026 roku

 

 

graf. – wykorzystano fragment zrzutu z ekranu portalu Press z 23 lipca 2026 roku

Nie żyje JAROMIR KWIATKOWSKI – JAREK. Zmarłego dziennikarza z Oddziału SDP w Rzeszowie wspomina Andrzej Klimczak [akt. pogrzeb w czwartek]

W czwartek 16 lipca 2026 roku o godz. 18.15 odszedł do lepszego świata Jaromir Kwiatkowski. Walczył przez niemal trzy lata z nowotworem. Dziennikarstwo było dla niego sposobem na życie. Zaczynał jeszcze w stanie wojennym pisując do nielegalnych wówczas wydawnictw drugiego obiegu. Po roku 1989 pisywał do tygodnika „San”, pierwszego, niezależnego czasopisma w regionie podkarpackim. Potem pracował kolejno jako dziennikarz i redaktor dla Dziennika Obywatelskiego AZ i Nowin. Publikował w ogólnopolskim tygodniku „W sieci”. Współpracował z mediami katolickimi.

Był współtwórcą rzeszowskiego oddziału Stowarzyszenia Dziennikarzy Katolickich. Po zaprzestaniu jego działalności, Jaromir, zwany przez nas Jarkiem, wstąpił do Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich. Jaromir Kwiatkowski napisał kilka książek. Ostatnią wydał przed kilkoma miesiącami. Nie była to dla niego łatwa praca, bo choroba poczyniła już wówczas spore spustoszenia.

„Glejak – Zaufać Panu Bogu”  –  to, w sposób niezamierzon,  książka pożegnalna, w której Jarek opisał nie tylko historię zmieniającą jego życie, ale też odnosił się do aspektów religii i wiary będącej dla Niego przestrzenią nadziei i orężem w walce z normalnym, ludzkim lękiem przed nieuniknionym.

Jeszcze kilka lat temu miałem sporo planów – pisał w książce – Lecz moje życie mocno zwolniło. W tamten dzień dostałem od Pana Boga dużo czasu na „przystanek w drodze”, bo zatrzymała mnie trudna diagnoza. Od tamtej daty nic nie jest takie samo. Okazało się, że praca i inne zaangażowania mogą poczekać albo znacznie zwolnić. I że wcale nie muszę tak biegać jak dotąd, nie muszę mieć kalendarza szczelnie wypełnionego wydarzeniami, mogę do wielu rzeczy podejść z dystansem i pewnym spokojem.

O swojej ostatniej pracy mówił: To książka o nadziei, która nie krzyczy, ale dodaje siły. O odnajdywaniu sensu tam, gdzie wszystko wydaje się być w czarnych barwach. O sile, która rodzi się z wiary i relacji z Bogiem.

Odkąd pamiętam, Jaromir zawsze podkreślał swoją przynależność do Kościoła Katolickiego. Brał czynny udział w wydarzeniach religijnych i życiu Kościoła. Był między innymi członkiem Domowego Kościoła, odpowiedzialnym za Diakonię Komunikowania Społecznego i niezwykle pracowitym i płodnym dziennikarzem. Świat widział przez pryzmat osobistych poglądów, ale nigdy nikomu nie odmawiał prawa do własnej wizji świata, nawet gdy ta daleka była od jego własnej. Potrafił jednak bardzo zdecydowanie bronić zasad, które uznawał za słuszne.

Miał jeszcze wiele pomysłów na teksty i książki, o których opowiadał w sposób, który wskazywał, że ma już ułożone ich konstrukcje. Nic tylko usiąść i pisać. Ale z każdym dniem stawał się coraz słabszy. Na dwa dni przed śmiercią odwiedziliśmy Jaromira w trzyosobowym gronie dawnych redakcyjnych kolegów. Nie było już z nim kontaktu. Wychodząc z mieszkania, żegnając się z jego ukochaną żoną Renatą, byłem przekonany, że to nasza ostatnia wizyta. W myślach pożegnałem Jaromira zdaniem: Dobrej drogi Jarku…

Jaromir był osobą bardzo towarzyską, pełną optymizmu i radości życia. Nigdy nie skąpił uśmiechu dla innych. Jego pogoda ducha i poczucie humoru zjednywało mu ludzi. W dyskusjach, swoje wywody podpierał zapisami Dekalogu, opracowaniami uznanych filozofów katolickich, ale nie stronił też od pełnych humoru cytatów zasięgniętych z „Kubusia Puchatka” czy „Koziołka Matołka”. W tych dziecięcych książeczkach znajdował pokłady bardzo zdrowego poczucia humoru i swoistej filozofii życia. Lubił podróżować – głównie po kraju. Ostatnie zdjęcie jakie mi przesłał z jednej z takich nieodległych wypraw przedstawiało zadowolonego Jaromira z niewielką postacią koziołka Matołka. To zdjęcie to swoisty opis jego osobowości – dziennikarza o duszy dziecka zajmującego się bardzo poważnymi sprawami.

Jarku, będzie nam brakować spotkań z Tobą.

 

Jaromir Kwiatkowski rodził się 26 listopada 1962 a zmarł 16 lipca 2026

 

Andrzej Klimczak

prezes rzeszowskiego Oddziału

Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich

 

zdj. Jaromir Kwiatkowski, z archiwum Andrzeja Klimczaka/ graf. sdp.pl

Screenshot nerologu nadesłała Anna Pakuła

Wyrazy współczucia dla RED. JANUSZA ŻYCZKOWSKIEGO z powodu śmierci TATY

Członkowi Zarządu Głównego  Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich, Prezesowi Dolnośląskiego Oddziału SDP,

 

Redaktorowi Januszowi Życzkowskiemu

z powodu śmierci TATY JANUSZA seniora,

 

w imieniu Koleżanek i Kolegów z SDP

wyrazy najgłębszego współczucia

składają 

członkowie Zarządu Głównego SDP i Komisji Rewizyjnej SDP

 

Rodzina zawiadamia, że pogrzeb śp. Janusza Życzkowskiego seniora odbędzie się w piątek 17 czerwca 2026 roku (szczegóły poniżej):

Nie żyje MIECZYSŁAW MAŁYSZ, reżyser, realizator, operator telewizyjny związany z TVP. POGRZEB W PONIEDZIAŁEK

4 lipca w wieku 90 lat zmarł Mieczysław Małysz. Tę smutną informację podał portal Film Polski.pl. Małysz był realizatorem telewizyjnym, realizatorem i operatorem w TVP, niemal całe zawodowe życie związał w Telewizją Łódź. Do historii przeszła jego niezwykła praca przy wielu adaptacjach Teatru Telewizji. Był rzetelnym fachowcem – tak przed laty mówił o Mieczysławie Małyszu jego kolega z łódzkiej szkoły filmowej, reżyser i aktor, laureat Oscara – Roman Polański.

Pogrzeb Zmarłego w poniedziałek

Mietek Małysz, z którym piszący te słowa miał zaszczyt pracować na przełomie XX i XXI wieku w TVP Łódź, był już wtedy legendą telewizji publicznej i Szkoły Filmowej w Łodzi, zachowywał się zawsze skromnie.

Mietek jestem!

Jako dziennikarski podlotek, kiedy przywitałem się z nim po raz pierwszy ponad 30 lat temu, powiedziałem chyba „To zaszczyt, Panie Mieczysławie”. Małysz odpowiedział szybko: „Mietek jestem” – ściskając moją prawicę. „Do roboty” – dodał. Długo się przyzwyczajałem do tego, że jestem po imieniu z legendą polskiej telewizji…

Miecio skracał dystans, ale był wymagający. A przede wszystkim jednak umiał przekazywać wiedzą. Potrafił także się uczyć od Koleżanek i Kolegów, a nawet od nas, wtedy jeszcze młodych, nieopierzonych dziennikarzy.

Skończył Wydział Operatorski łódzkiej filmówki w 1959. To był, jak się okazało dobry rocznik. Nie chcąc czegokolwiek pominąć odeślę Czytelników do fachowego biogramu Mieczysława Małysza z portalu FilmPolski.pl

Informacje o dorobku zawodowym MIECZYSŁAWA MAŁYSZA

Mietek pochodził z okolic Cieszyna.  Podobno był krewnym Adama Małysza, ale Mietek się tym nie chwalił. W ogóle, jeśli już nie mówił o telewizji, o zadaniach zawodowych, lubił milczeć. I słuchać. A słuchał jak mało kto, to też zaleta reżysera. Zapamiętywał w lot wszystkie szczegóły programu – to z kolei cechy realizatora telewizyjnego i operatora kamery.

„Były czasy” – mówił z nostalgią Mieczysław Małysz (zanaczony strzałką). Tradycją Teatrów Telewizji było to, że po realizacji spektaklu robiono wspólne zdjęcie twórców FilmPolski.pl.

Mieczysław był też encyklopedią wiedzy na temat Teatrów Telewizji i to nie tylko tych reaalizowanych głównie przez Małysza w Łodzi.

Spokój, opanowanie, dobra energia

„Zapamiętałem go jako człowieka o stalowych nerwach. W reżyserce programu na żywo, gdzie o nagłe zwroty akcji i skok ciśnienia nietrudno, on zawsze zachowywał absolutny spokój” – wspominał Zmarłego Tomasz Lasota, kiedyś dziennikarz TVP, obecnie wydawca Polsat News. Kiedy mieliśmy wspólny dyżur, w relacji wydawca lub prowadzący –  realizator telewizyjny, miałem ten komfort, że wszystko pójdzie gładko, profesjonalnie i bez niepotrzebnych nerwów. Choć sam raczej nie należę do choleryków, to przy nim ten spokój był po prostu zaraźliwy” – podsumował Lasota.

Przypomniała mi się anegdota o Mieczysławie Małyszu i Romanie Polańskim, której z Tomkiem Lasotą, ówczesnym kierownikiem redakcji, byliśmy świadkami. W 2000 roku reżyser „Chinatown” został zaproszony do lokalnego programu informacyjnego Łódzkie Wiadomości Dnia. Tomek z racji funkcji formalnie załatwiał sprawę zaproszenia, ja byłem wydawcą wieczornych ŁWD. Polański wchodzi do portierni TVP Łódź raczej znudzony. I nagle olśniło nas. Lecimy do Miecia do reżyserki. Jak Polański zobaczył Małysza zrobiło się cieplutko, miło… Serdecznie się przywitali. I tak długo gadali przed programem, że musiałem im przerwać, bo spóźniliby emisję ŁWD.

Polański chwali Mietka. Na żywo

Roman Polański zgodził się na pięciominutowy wywiad, rozmowa trwała ponad 20 minut. Prowadziła ją chyba Magdalena Michalak. I – o dziwo – laureat Oscara wspominał Małysza, który realizował rozmowę… Polański wspominał jak Małysz reperował starszym kolegom z filmówki skutery, jak profesjonalnie umiał ustawić światło. Polański mówił o Małyszu, że był po prostu rzetelnym i poważnym filmowcem, chociaż to nie był temat rozmowy…

Tak o Koledze Mieczysławie, który choć w najwyższym stopniu profesjonalista, znany był tylko w kręgach zawodowych, mówił ćwierć wieku temu światowej sławy reżyser. To jak najlepiej świadczy o Polańskim. No, ale przede wszystkim dobrze świadczy o Mieczysławie Małyszu. Jego biblijną skromność po 40 latach docenił oscarowy artysta, który raczej kocha mówić o sobie (teraz już rzadziej). Nie wtedy jednak, kiedy spotkał się z Mieciem. A przecież, przypominam, Mieczysław tę rozmowę realizował. Zażartował wtedy, że jeżeli Roman nie przestanie mu kadzić, zdejmie z anteny wywiad i zamiast transmisji rozmowy wyemituje jakiś teledysk disco-polo. A wtedy tego w TVP nie grano.

Nostalgia

Kiedy musiał – nie wiem, czy musiał, ale tak się mówiło – pójść na emeryturę, mimo radości z planowanego odpoczynku, chyba wiedział, że długo bez telewizji nie wytrzyma. Ale już nie w TVP, tylko w telewizji komercyjnej. Po prostu dorabiał i uczył młodych.

 

Spotkałem go kiedyś, a Mieciu skarżył się na początkujących techników, realizatorów –  nie rozumiał, jak można, według jego relacji, tak „lekko” podchodzić do zawodu. Mówił swoim uczniom zawsze prawdę, ale tylko w owej prywatnej stacji – jak wspomniał – nie spotkało go za to nic dobrego, choć wszyscy wiedzą, w jak kulturalny sposób przekazywał uwagi realizacyjne…

Nie był jednak zgorzkniały, raczej zawiedziony, ale wystarczyła chwila wspomnień i się rozpromieniał. Odszedł z komercyjnej telewizji. Spotykaliśmy się potem raczej sporadycznie przy jakichś okazjach w środowisku byłych pracowników TVP.

 

Mieczysławie,

nie dokończymy tutaj na razie swojego sporu o to, czy Twoja ziemia cieszyńska rzeczywiście jest najpiękniejsza na świecie. Nie wymienimy uwag o mediach publicznych, a dzisiaj nie byłbyś z nich zadowolony.

Liczę jednak, że w stosownym czasie, spotkamy się i przed omówieniem scenariusza programu naszych dalszych działań, spokojnie pogadamy, a Ty będziesz słuchał i wtrącał swoje uwagi. Zawsze potrzebne.

Do zobaczenia

 

Hubert

Red. TOMASZ DUKLANOWSKI otrzymał pieniądze ze zbiórki zorganizowanej przez CMWP SDP

Bardzo dziękujemy za wsparcie  dla Tomka Duklanowskiego podczas zainicjowanej przez CMWP SDP zbiórki dla dziennikarza i jego Rodziny na platformie Fundatorres. Zakładaliśmy, że uda nam się zebrać 80 000 złotych. Hojność 1019 donatorów przyjemnie nas zaskoczyła. Do 31 maja zebraliśmy 86 477 złotych!

Podczas spotkania Tomka Duklanowskiego z Zarządem Głownym poinformawaliśmy go o kwocie zbiórki wręczając symboliczny czek. Wręczyła go prezes Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich Jolanta Hajdasz.

SDP przekazało już pieniądze dziennikarzowi z oficjalnym wyliczeniem uwzględniającym przewidziane prawem opłaty. Tomasz bardzo dziękował za ten gest. Jak mówił dla niego te wpłaty to symbol solidarności zawodowej w obliczu jego trudnej sytuacji i przejaw pomocy dla jego Rodziny.

Przypomnijmy, 1019 donnatorów, dziennikarzy, ale także ludzi spoza środowiska, m.in. odbiorców red. Duklanowskiego przekazało w sumie 86 477 złotych.

Inicjatorem akcji na platformie Fundatorres było Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich.

W trakcie tegorocznej Gali Konkursu Dziennikarskiego SDP Tomasz Duklanowski dziękował wszystkim, który zdecydowali się wesprzeć zbiórkę dla niego i wpłacili  na nią pieniądze. „To wsparcie bardzo dużo dla mnie znaczy” – powiedział red. Duklanowski, który przyjechał na tę Galę aż ze Szczecina, tylko po to, by podziękować wpłacającym.

Red.Tomasz Duklanowski pisał m.in. o aferze łapówkarskiej w szczecińskim szpitalu w czasach, gdy dyrektorem tej placówki był Tomasz Grodzki, polityk PO/KO, marszałek Senatu w latach 2019-23. Pisał też Tomek o innych aferach korupcyjnych.

Okazaliśmy zawodową solidarność z Tomkiem i  jego Rodziną w trudnej sytuacji, w jakiej znalazł się ze względu na swoją pracę zawodową i misyjne podejście do niej.

Zmarł redaktor prasy pomorskiej WŁODZIMIERZ SZYMAŃSKI

W Gdańsku 18 czerwca w wieku 73 lat zmarł red. Włodzimierz Szymański. Niestrudzony redaktor prasy pomorskiej, dziennikarz specjalizujący się w tematyce ekonomicznej i sportowej. Debiutował w Tygodniku POLITECHNIK. Przez wiele lat pracował „Przeglądzie Sportowym”, Tygodniku Gdańskim”, współtworzył „Dziennik Bałtycki” (szczególnie wydania terenowe), redagował gazety Wydawnictwa Pomorskiego. Wspaniały Człowiek. Wychowawca wielu dziennikarzy.

Przez wiele lat walczył z chorobą, pod niezwykle troskliwą opieką swojej Małżonki, znosząc – pokornie, w głębokiej wierze – trudy tego „pielgrzymowania”  do Domu Pana.

Zmarł 18 czerwca 2026 r.

Pogrążonej w żałobie Małżonce Irenie oraz Bratu Krzysztofowi i Przyjaciołom ze środowiska dziennikarskiego, sportowego oraz turystycznego składamy w wielkim smutku wyrazy głębokiego współczucia.

R.I.P.

 

Janusz Wikowski

Stowarzyszenie „Nasz Gdańsk”

Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich

 

 

Pożegnanie Zmarłego z portalu Nasz Gdańsk

TERESA KACZOROWSKA o chrześcijańskim Horacym na Mazowszu na spotkaniu Klubu Publicystyki Kulturalnej SDP

Tym razem na ostatnim przed wakacjami spotkaniu Klubu Publicystyki Kulturalnej Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich, jego szefowa, Teresa Kaczorowska opowiadała o jednym najwybitniejszych poecie epoki baroku Macieju Kazimierzu Sarbiewskim SJ.

Było to bardzo udane spotkanie – tym razem w roli przewodnika po literaturze wystąpiła sama szefowa Klubu Publicystyki Kulturalnej Teresa Kaczorowska, autorka dwóch monograficznych książek: Maciej Kazimierz Sarbiewski SJ na Mazowszu (2005) i Maciej Kazimierz Sarbiewski SJ na Litwie (2011).

Napisała także o poecie i biskupie wiele artykułów. Jest autorką prelekcji o M.K. Sarbiewskim. Były prezentowane nie tylko w Polsce, ale też na Litwie, w Czechach, USA. Najnowsza publikacja Kaczorowskiej o tym niezwykłym Sarmacie to sztuka pt. Poeta i biskup (2026).

Teresa Kaczorowska jest prezesem Stowarzyszenia Akademia Europaea Sarbieviana, które 28 lipca 2026 r. będzie miało 20 lat, a jest obecnie głównym organizatorem Festiwali. „Takie właśnie wydarzenia pomagają wskrzesić z niepamięci tego poetę i jego twórczość” – podkreśliła prezes KPK SDP.

Podczas tego interesującego spotkania w Domu Dziennikarza Teresa Kaczorowska przypomniała barokowego poetę i biskupa w multimedialnej prelekcji Dwadzieścia dwa lata w hołdzie Maciejowi Kazimierzowi Sarbiewskiemu SJ (2005-2026). 

Spotkanie z Teresą Kaczorowską prowadził ks. Krzysztof Dorosz a poezje Sarbiewskiego recytował aktor Teatru Rampa Maciej Gasiorek.

 

 

 

Zjęcia ze spotkania (poniżej) – Jolanta Hajdasz

 

 

 

*** MACIEJ KAZIMIERZ SARBIEWSKI SJ (ur. 24 lutego 1595 r. w Sarbiewie – zmarł 2 kwietnia 1640 r. w Warszawie) – jeden z najwybitniejszych poetów epoki baroku, ceniony teoretyk poezji, uhonorowany w Rzymie przez papieża Urbana VIII Laurem Poetyckim (porównywalnym z dzisiejszą Nagrodą Nobla). Pierwszy w Europie sławny poeta polski i pierwszy, przed Sienkiewiczem, tak popularny na starym kontynencie autor polski. Dzięki używaniu łaciny, już za życia osiągnął w Europie ogromny rozgłos i rozsławił kulturę Polski w stopniu później niespotykanym. Ogłoszono go jako Horatio par, czyli równym Horacemu. Pisane w języku Rzymian utwory „chrześcijańskiego Horacjusza” (Horatius Christianus) lub „sarmackiego Horacjusza” (Horatius Sarmaticus), jak go nazywano, były czytane na największych uniwersytetach europejskich, w powielanej formie trafiły nawet do Ameryki kolonialnej, jako jeden z pierwszych owoców wymiany kulturalnej z I Rzeczpospolitą. Nadworny kaznodzieja króla Władysława IV Wazy. Wykładowca w kolegiach jezuickich i Akademii Wileńskiej. Jezuita.

Ten sławny za życia poeta baroku, pochodzący z Sarbiewa na Mazowszu, został w XX wieku zapomniany. O przywrócenie pamięci o nim zabiegają literaci, pasjonaci i członkowie Stowarzyszenia Academia Europaea Sarbieviana pod kierownictwem dr. Teresy Kaczorowskiej, która w 2004 r. zainicjowała przywracanie należnej mu pamięci. Zainicjowała i od 22 lat prowadzi w maju, wraz z ok. 20 instytucjami kultury, samorządami, szkołami, parafiami, Międzynarodowe Festiwale Macieja Kazimierza Sarbiewskiego „Chrześcijański Horacy z Mazowsza” pod patronatem Biskupa Płockiego oraz Marszałka Mazowsza. Każda edycja Festiwalu ma trzydniowy bogaty  program i przynosi nowe badania, publikacje oraz fascynację tym poetą, naukowcem i duchownym. Ostatni, XXI Festiwal, odbył się w maju 2026 r., w trzech miejscowościach: Płońsku, Czerwińsku nad Wisłą i Sarbiewie, zaś główny jego organizator – Stowarzyszenie Academia Europaea Sarbieviana z siedzibą w Sarbiewie – kończy w lipcu 2026 r.  20 lat!

*** TERESA KACZOROWSKA – publicystka, przewodnicząca Klubu Publicystyki Kulturalnej SDP, dr nauk humanistycznych z dziedziny historii, prozaik, poetka (wiele z nich przetłumaczono na języki obce), animatorka kultury. Autorka wielu artykułów prasowych i naukowych, dziewięciu zbiorów wierszy oraz dwudziestu książek prozą, w tym: Maciej Kazimierz Sarbiewski SJ na Mazowszu (2005) i Maciej Kazimierz Sarbiewski SJ na Litwie (2011) oraz sztuki scenicznej w czterech aktach Poeta i biskup (2026).

Animatorka kultury – od 2001 r. jest prezesem Związku Literatów na Mazowszu (z siedzibą w Ciechanowie). Twórca i redaktor naczelna periodyku „Ciechanowskie Zeszyty Literackie” (od początku, tj. od 1999 r. do 2023 r.). Pomysłodawczyni Międzynarodowych Festiwali Macieja Kazimierza Sarbiewskiego „Chrześcijański Horacy z Mazowsza”, które prowadzi od 2005 r. na terenie północno-wschodniej Polski, kierując jednocześnie Stowarzyszeniem Academia Europaea Sarbieviana w Sarbiewie. Główna organizatorka także innych znanych imprez literackich, jak Ciechanowska Jesień Poezji, czy Wiosna Literatury w Gołotczyźnie. W latach 2011-2019 była dyrektorem Powiatowego Centrum Kultury i Sztuki im. Marii Konopnickiej w Ciechanowie.

Poza Związkiem Literatów na Mazowszu oraz Academia Europaea Sarbieviana należy do Stowarzyszenia Autorów ZAiKS, Światowej Rady Badań nad Polonią, Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich (od 2012 r. przewodniczy Klubowi Publicystyki Kulturalnej SDP), Stowarzyszenia „Wspólnota Polska”.

Uhonorowana m.in.: Nagrodą IV Salonu Książki Polonijnej (Bruksela 2003), Nagrodą Kongresu Polonii Amerykańskiej (Chicago 2005), Medalem „Za Zasługi dla Ciechanowa” (2006), Nagrodą im. Witolda Hulewicza (Warszawa 2006), Odznaką „Zasłużony dla Kultury Polskiej” (2007), Nagrodą im. dr. F. Rajkowskiego (czyli tytułem Ciechanowianina Roku 2008), Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski (2010), Medalem „Pro Masovia” (2012), Medalem „Zasłużony Kulturze Gloria Artis” (Brązowym 2014 i Srebrnym 2023)), Nagrodą Fundacji Solidarności Dziennikarskiej (Warszawa 2016), Medalem Stulecia Odzyskania Niepodległości (2020), Medalem Cypriana Kamila Norwida (2023), Nagrodą SDP w konkursie im. Janusza Kurtyki przyznaną przez IPN za książkę „Obława Augustowska w oczach świadka” (Warszawa 2024), Laurem św. Michała Archanioła (2025).

Stypendystka Fundacji Kościuszkowskiej w Nowym Jorku (2003/2004), Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego RP (2005, 2023), Stowarzyszenia Autorów ZAiKS (2026).