Fot. Pixabay

Twitter wprowadza nową politykę w sprawie dezinformacji w sytuacjach kryzysowych

Twitter zapowiedział wdrożenie nowej polityki dezinformacji kryzysowej, której celem jest zmniejszenie zasięgu nieprawdziwych informacji dotyczących m.in. wojny w Ukrainie.

„Na całym świecie ludzie używają Twittera do wyszukiwania wiarygodnych informacji w czasie rzeczywistym. W okresach kryzysowych – takich jak konflikty zbrojne, sytuacje zagrożenia zdrowia publicznego i katastrofy naturalne na dużą skalę – dostęp do wiarygodnych, wiarygodnych informacji i zasobów jest jeszcze bardziej ważny” – napisano na oficjalnym blogu Twittera.

Wyjaśniono, że prace nad nową polityką trwały od zeszłego roku, a przy jej opracowaniu korzystano z porad ekspertów i organizacji praw człowieka.

Sytuacje kryzysowe zdefiniowano jako te, „w których występuje powszechne zagrożenie życia, bezpieczeństwa fizycznego, zdrowia lub podstawowej egzystencji.”

Koncern przyznaje, że w czasach kryzysu ustalenie, czy coś jest prawdziwe, czy fałszywe, może być bardzo trudne. W związku z tym platforma ma wymagać weryfikacji informacji w wielu wiarygodnych, publicznie dostępnych źródłach, np. dowodów z grup monitorujących konflikty, organizacji humanitarnych, śledczych z otwartych źródeł, dziennikarzy itp.

Gdy serwis będzie miał dowody, że jakaś informacja może wprowadzać w błąd nie będzie ona wzmacniana ani polecana na osi czasu, w wyszukiwarce czy poprzez funkcję „Eksploruj”.

Tweety zawierające treści naruszające politykę dezinformacji kryzysowej będą umieszczane z wyraźnym ostrzeżeniem, a polubienia, retweety i udostępnienia zostaną wyłączone.

Koncern podał kilka przykładów wpisów, które będą opatrzone ostrzeżeniem, są to: fałszywe relacje lub raporty o zdarzeniach lub informacje błędnie opisujące warunki w terenie w miarę rozwoju konfliktu; fałszywe zarzuty dotyczące użycia siły, naruszenia suwerenności terytorialnej lub użycia broni; wyraźnie fałszywe lub wprowadzające w błąd zarzuty dotyczące zbrodni wojennych lub masowych okrucieństw wobec określonych populacji oraz fałszywe informacje dotyczące reakcji społeczności międzynarodowej, sankcji, działań obronnych lub operacji humanitarnych.

Koncern zaznaczył, że w pierwszej kolejności nowa polityka ma koncentrować się na wojnie w Ukrainie, a potem zostać zaktualizowana i rozszerzona na inne sytuacje kryzysowe.

opr. jka, źródło: blog.twitter.com

 

Andrzej Andrysiak. Fot. Facebook/SGL

Andrzej Andrysiak nowym prezesem Stowarzyszenia Gazet Lokalnych

Stowarzyszenie Gazet Lokalnych wybrało w piątek Andrzeja Andrysiaka na nowego prezesa tej organizacji.

Andrzej Andrysiak to wydawca „Gazety Radomszczańskiej”, w swojej karierze pracował m.in. w „Dzienniku Gazecie Prawnej”, Polsacie, był również redaktorem naczelnym „Życia Warszawy”. Na stanowisku prezesa SGL zastąpił Ryszarda Pajurę.

Stowarzyszenie Gazet Lokalnych istnieje od 1998 roku i skupia 48 wydawców 70 polskich, niezależnych gazet lokalnych oraz 67 witryn internetowych.

opr. jka, źródło: SGL

Fot. Ewa Rubinstein, Nowy Jork 1970

Wieczór wspomnień o Arturze Rubinsteinie w Klubie Historycznym SDP w czwartek, 26 maja

Wieczór wspomnień o Arturze Rubinsteinie (1887-1982) w 135. rocznicę urodzin i 40. rocznicę śmierci pianisty.
Artystę zaprezentuje: Wojciech Stanisław Grochowalski prezes zarządu Międzynarodowej Fundacji Muzycznej
im. A. Rubinsteina w Łodzi.


Czwartek, 26 maja 2022, godz. 18
Klub Historyczny przy Stowarzyszeniu Dziennikarzy Polskich
Warszawa, ul. Foksal 3/5; sala konferencyjna, I piętro

Program:

– krótka słowna prelekcja o Arturze Rubinsteinie (10 min, slajdy);

– film dokumentalny „Polski patriotyzm Artura Rubinsteina”
(30 min, 2016 r., scen. i reż. W. Grochowalski);

– kilka wypowiedzi, wspomnień osób znających osobiście Artura Rubinsteina (20 minut);

– wypowiedzi gości z sali, dyskusja (15 min);

– wspólne oglądanie wystawy planszowej o polskim patriotyzmie Artura Rubinsteina (10 plansz: 100 x 70 cm);

– koktajl owocowy, kawa-herbata-ciastka

Z zaproszeniem i prośbą o przybycie:
– Hanna Budzisz – prezes Klubu Historycznego SDP

– Wojciech Stanisław Grochowalski – autor i organizator Wieczoru, wydawca, prezes zarządu Międzynarodowej Fundacji Muzycznej im. Artura Rubinsteina w Łodzi, członek Zarządu Oddziału Warszawskiego SDP

Wstęp wolny, ale dla potrzeb dochowania etykiety (w tym ceremoniału powitań) i spraw organizacyjnych, proszę o potwierdzenie przybycia: R.S.V.P. tel. 501 231 262 do 23 maja.

Fot. Kancelaria Premiera / flickr.com

Leki na „russkij mir”

Premier Polski Mateusz Morawiecki publicznie porównał „russkij mir” z guzem rakowym. Diagnoza ta zasługuje nie tylko na rozpowszechnienie, ale też na szukanie sposobów leczenia.

Polska, jak można było się spodziewać, stała się jednym z liderów w kwestii pomocy Ukrainie w powstrzymywaniu rosyjskiej agresji. Ponad 2,5 miliona obywateli Ukrainy znalazło schronienie w Polsce, oficjalnie Warszawa przekazała Ukrainie broń o wartości 1,7 miliarda dolarów, w tym ponad 200 czołgów T-72, niezbędnych do kontrofensywy Sił Zbrojnych Ukrainy. Nieprzypadkowo to właśnie w Warszawie miała miejsce konferencja donatorów dla Ukrainy, na której ogłoszono zebranie 6,5 miliarda dolarów pomocy. Intensywność kontaktów między rządami Polski i Ukrainy bije rekordy.

W minionym tygodniu Mateusz Morawiecki znalazł się w nagłówkach rosyjskich mediów. Ulubiona koncepcja ideologiczna Władimira Putina – „russkij mir” – nazywana jest guzem rakowym. Na łamach brytyjskich gazet „The Telegraph” i „The Daily Telegraph” polski premier wyraził pewność, że Rosję trzeba zatrzymać. Jego zdaniem Putin jest bardziej niebezpieczny niż Hitler i Stalin, dlatego trzeba mu koniecznie przeciwdziałać wspólnym wysiłkiem. Zwłaszcza pozbywając się iluzji, że rosyjska agresja może zatrzymać się na Ukrainie.

Te wystąpienia Mateusza Morawieckiego to nie tylko wystąpienia programowe polityka gotowego rzucić wyzwanie Rosji. Są one dowodem ruchów tektonicznych w środowisku europejskiego establishmentu, wywołanych agresją Rosji na Ukrainę. Największa po Drugiej Wojnie Światowej wojna w Europie trwa ponad 80 dni, a o jej szybkim zakończeniu mogą mówić chyba tylko optymiści. Ale już dzisiaj można stwierdzić: Ukraina potwierdziła zdolność do obrony własnej suwerenności, a Polska trafnie diagnozowała zagrożenie, które niesie polityka Kremla.

To wzajemne zrozumienie dowodzi najwyższego w ciągu ostatnich 30 lat poziomu zaufania w stosunkach Warszawy i Kijowa i umiejętności naszych państw do wspólnego działania. W Polsce dzisiaj problemy Ukrainy traktowane są prawie jak własne a w Ukrainie uświadamiają sobie, że dające nadzieję polskie zaplecze jest poręczeniem przyszłych zwycięstw.

Ale diagnozowanie geopolitycznej onkologii jest niewystarczające – trzeba ją leczyć, bo niebezpieczna choroba szerzy się szybko. Pierwsze niezbędne kroki wyglądają następująco:

– Zagrożenie zostało zdiagnozowane i uświadomione, trwa praca nad rozszerzeniem arsenału leków na nadmierną agresywność Rosji, przede wszystkim metodami wojskowymi. Jednakże uzasadnione są przypuszczenia, że będą one niewystarczające.

– Przerzuty fejków, które aktywnie szerzy rosyjska propaganda w Ukrainie, USA i UE rozprzestrzeniają się szybko i niosą realne zagrożenie dla stabilności i demokracji. Dlatego potrzeba nie tylko leczenia skutków rosyjskiej agresji w sferze informacyjnej, ale i stosowania zbiorowych środków profilaktycznych.

– Nasza zbiorowa odporność w regionie bałtycko-czarnomorskim może przyspieszyć proces tworzenia wspólnej narracji, która ma przeciwdziałać ideologii „russkiego miru”. Wola narodów i państw do rozwoju, zabezpieczenia pokojowego życia, informacyjna irygacja „krwawych ziem” wydają się być gwarancją rozwoju Międzymorza, którego znaczenie we współczesnym świecie znacznie wzrosło.

– Niezbędne jest już dzisiaj zwiększanie poziomu wzajemnego poznania, aranżowania kontaktów kulturowych i współdziałania informacyjnego. Ukraińscy uchodźcy, którzy znaleźli się na terytorium sąsiednich państw, powinni otrzymać informacje na temat państw, w których tymczasowo przebywają, a partnerzy Ukrainy impuls do rozwoju swoich z nią relacji.

– W warunkach śmiertelnego zagrożenia ze strony Rosji warto odłożyć na bok stare urazy. Pamiętajmy: na Kremlu realnie pragną wyjść na nową przestrzeń strategiczną, żeby wzmocnić własną pozycję. Zatrzymać „russkij mir” możemy tylko wspólnym wysiłkiem.

Jewhen Mahda

 

Fot. Pixabay

Więcej kanałów Telewizji Polskiej będzie można odbierać na Litwie

Widzowie na Wileńszczyźnie korzystający z naziemnej telewizji cyfrowej  jeszcze w maju będą mogli oglądać TVP World oraz Biełsat TV. Niedługo polskie kanały mają pojawić się też na ogólnokrajowym multipleksie.

Multipleks regionalny swoim zasięgiem obejmuje Wilno oraz jego okolice (rejony: święciański, solecznicki i wileński) i dociera do ponad 20 proc. populacji Litwy. Dostępne tam już są cztery  kanały Telewizji Polskiej: TVP Wilno, TVP Info, TVP Historia 2, TVP Polonia. Niebawem lista ta rozszerzy się o TVP World i Biełsat TV.

Jak poinformowała Telewizja Polska, publiczny nadawca uzyskał również koncesję od regulatora litewskiego LRTK na nadawanie 6 kanałów na multipleksie ogólnokrajowym (MUX-2) i wraz z partnerem technologicznym prowadzi prace nad ich uruchomieniem. Dzięki temu kanały TVP Wilno, TVP Info, TVP Historia 2, TVP Polonia, TVP World i Biełsat TV będą dostępne w sumie dla około 2/3 populacji Litwy.

Zdaniem Mateusza Matyszkowicza, członka Zarządu Telewizji Polskiej, cytowanego w komunikacie prasowym, „uruchomienie kolejnych kanałów Telewizji Polskiej na Litwie – w szczególności TVP World i Biełsat TV – pozwoli wszystkim widzom w tym kraju poznać polski i regionalny punkt widzenia na wydarzenia w obszarze Trójmorza oraz całego świata.” Podkreślił,  iż „obecność kanałów TVP na Litwie jest gwarantem dostarczenia informacji z dbałością o prawdę i zgodność z rzeczywistością, przeciwstawnych do propagandy szerzonej przez media rosyjskie i białoruskie”

Także w maju największy operator kablowy na Litwie – firma Telia – włączyła do swojej oferty dwa kolejne kanały Telewizji Polskiej: TVP World i TVP Info. Dostępne są one dla abonentów sieci posiadających pakiet Midi i Maxi. W ofercie operatora znajdują się już TVP Wilno i TVP Polonia.

opr. jka, źródło: TVP

Mariupol został niemal całkowicie zniszczony przez Rosjan. Fot. YouTube

Ukraina apeluje do zagranicznych dziennikarzy: nie korzystajcie z rosyjskich zaproszeń do Mariupola

Ukraiński minister kultury Ołeksandr Tkaczenko poinformował na Telegramie, że rosyjscy okupanci próbują zorganizować w Mariupolu tournee prasowe dla zagranicznych dziennikarzy. Przestrzegł przed udziałem w tych „propagandowych inscenizacjach, służących powielaniu kłamstw na temat Ukrainy”.

„Rosyjska dezinformacja przyjmuje niewiarygodne formy. (…) Najważniejszym celem wroga jest zdyskredytowanie działań Ukrainy podczas wojny. Do Mariupola przywieziono już specjalne »dekoracje« dla zagranicznych mediów – zebrane z okupowanych terenów fragmenty ukraińskiej amunicji oraz ludzi, którzy zostaną przedstawieni jako miejscowi naoczni świadkowie” – napisał Tkaczenko.

Szef resortu kultury przestrzegł dziennikarzy, że udział w podobnych rosyjskich przedsięwzięciach byłby złamaniem ukraińskiego prawa.

„Nie można mówić o objazdach dla prasy w miejscach kontrolowanych przez wroga. Chciałbym przekazać kolegom dziennikarzom z zagranicy: przekraczanie granicy państwowej i działalność mediów na terytorium naszego kraju, w tym na obszarach okupowanych, są regulowane przez ustawodawstwo Ukrainy” – podkreślił Ołeksandr Tkaczenko.

Jak powiedziała w rozmowie z Polską Agencją Prasową, Katarzyna Chawryło, ekspertka warszawskiego Ośrodka Studiów Wschodnich, Rosja organizuje dla zachodnich dziennikarzy wyjazdy np. do Mariupola.

„W ostatnim czasie brały w nich udział m.in. media z Niemiec i Francji, co relacjonowała rosyjska telewizja. Są to przedstawiciele niszowych tytułów, lecz ich obecność wystarczy, by w kremlowskiej telewizji zbudować propagandowy przekaz o »obiektywnych zachodnich reporterach, dążących do prawdy mimo panującej na Zachodzie cenzury«” – zauważyła Katarzyna Chawryło.

opr. jka, źródło: pap.pl

Wojna w Ukrainie okiem dziennikarzy. Relacja z sesji CMWP SDP na konferencji Etyka Mediów

Czym relacjonowanie rosyjskiej agresji na Ukrainę różni się od opisywania innych wojen? Jaką osobistą cenę trzeba zapłacić za bycie blisko wstrząsających wydarzeń? Czy rzetelne dziennikarstwo przegrywa z mediami społecznościowymi? Na takie między innymi pytania starali się odpowiedzieć uczestnicy sesji dyskusyjnej „Dylematy wojny. Agresja Rosji na Ukrainę w relacjach dziennikarzy”, która odbyła się w środę, 18 maja pod patronatem Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP w ramach XVI ogólnopolskiej konferencji naukowej Etyka Mediów w Krakowie.

Jak podkreśliła na wstępie prowadząca panel dr Jolanta Hajdasz, dyrektor CMWP SDP, wiceprezes SDP, a także wykładowczyni Wyższej Szkoły Umiejętności Społecznych w Poznaniu, do udziału w dyskusji zaproszeni zostali praktycy – doświadczeni dziennikarze, reporterzy wojenni. Niektórzy z nich byli świadkami i relacjonowali wiele konfliktów, w różnych zakątkach świata. Celem dyskusji było poznanie spojrzenia na trwającą w Ukrainie wojnę okiem dziennikarza-praktyka.

Wśród panelistów znaleźli się: Paweł Bobołowicz, dziennikarz Radia Wnet, od ponad 20 lat zajmujący się współpracą polsko-ukraińską, korespondent z Kijowa, Jacek Łęski, dziennikarz Telewizji Polskiej, od początku relacjonujący rosyjską agresję na Ukrainę, Marcin Mamoń, autor filmów dokumentalnych z krajów ogarniętych konfliktami, zastępca redaktora naczelnego „Dziennika Polskiego” i „Gazety Krakowskiej” oraz dr hab. Piotr Grochmalski, wieloletni korespondent wojenny, a obecnie analityk i wykładowca Akademii Sztuki Wojennej w Warszawie. Gościem specjalnym dyskusji był Mykoła Semena, ukraiński dziennikarz, współpracujący w przeszłości m.in. z Radiem Wolna Europa i Radiem Swoboda, po aneksji Krymu przez Rosjan aresztowany i skazany za separatyzm na 2,5 roku więzienia w zwieszeniu, pozbawiony możliwości działalności publicznej i prawa wykonywania zawodu dziennikarza.

Dziennikarz świadkiem zbrodni i okrucieństwa

Uczestnicy sesji podkreślili ogromną rolę jaką mają do wypełnienia dziennikarze relacjonujący wojnę w Ukrainie. Jacek Łęski zauważył, że pierwszą ofiarą wojny zawsze jest prawda, dlatego bardzo ważny jest rzetelny przekaz. – Dziennikarz na miejscu ma kilka źródeł informacji: od armii ukraińskiej, po to co prezentuje Rosja. I jedno i drugie ma funkcje propagandową. Najważniejsze jest to co się dotknie własnymi rękami, co się usłyszy od świadków wydarzeń. Starałam się być jak najbliżej tego drugiego źródła informacji – opowiadał reporter TVP.

– Dziennikarz na takiej wojnie musi starać się odcedzić wersję propagandową od prawdziwej – dodał.

Łęski zauważył, że polscy dziennikarze nie są neutralni w tej wojnie. –  My trzymamy stronę Ukrainy, chcemy aby się im udało, widzimy jak oni cierpią.  Trudno stać na tej barykadzie okrakiem – podkreślił. – Dziennikarz musi jednak zachowywać wstrzemięźliwość, trzymać się realiów, być możliwie najbliżej miejsc wydarzeń.

Zdaniem Pawła Bobołowicza, nie ma czegoś takiego tak obiektywizm dziennikarski, tylko rzetelność. – Perspektywa jest taka, że jeżeli nie powiedzie się Ukrainie, to dalej jesteśmy my, Polska – zauważył.

Marcin Mamoń zwracał uwagę na to co wyróżnia tę wojnę od innych konfliktów, które dokumentował. – Tamte to były wojny między partyzantami a armią rządową, powstańcami a jakąś tyranią. Można powiedzieć, że to były konflikty asymetryczne. Tutaj jedno państwo atakuje drugie – zauważył.

O niespotykanej wcześniej skali tej wojny mówił również Piotr Grochmalski.  – W makroskali to jest największa wojna geopolityczna świata, która decyduje o kształcie nie tylko naszego kontynentu, ale w zasadzie całej sytuacji geopolitycznej świata – mówił.

Podkreślał niezwykła rolę dziennikarzy, którzy relacjonują rosyjską agresję na Ukrainę.

– Każda wojna ma stałe elementy, dziennikarz jest dokumentalistą zbrodni i okrucieństwa, które są tam dokonywane, jest więc wrogiem numer jeden armii, która dokonuje tego typu działania. Jest celem do likwidacji, do zabicia, bo zabity dziennikarz nie będzie mówił, nie będzie świadczył  – zauważył Grochmalski.

Jego zdaniem dziennikarz swoją obecnością zmniejsza liczbę zabitych cywilów, gdyż dokumentacja którą sporządza może być później wykorzystywana w ściganiu sprawców zbrodni.

– Ale ważne jest, aby każdy dziennikarz miał świadomość, że nie będzie dalej tym świadkiem, jeżeli da się zabić.  Imperatywem fundamentalnym dziennikarza, korespondenta jest to, aby się nie dać zabić – powiedział wykładowca Akademii Sztuki Wojennej. Przyznał, że dzisiejsze pole walki sprawia, że praca korespondenta wojennego jest bardzo trudna. Ciągłe narażanie się na niebezpieczeństwo nie pozostaje natomiast bez wpływu na życie dziennikarza. Cenę za to płaci nie tylko on sam, ale też jego najbliżsi, co podkreślili w dalszej części dyskusji uczestnicy sesji.

– Będąc na miejscu można jakoś ogarnąć sytuację, wiedzieć gdzie jest bezpiecznie. Ale wiem, że moi bliscy widzą tylko przekaz medialny, który z gruntu rzeczy jest skondensowany, i martwią się – mówił Jacek Łęski.

– Strach o tym co myślą bliscy powoduje, iż uświadamia się sobie, że nie jest się żołnierzem, że nie zawsze trzeba być na pierwszej linii, nie zawsze trzeba być w okopie, że można być krok dalej – zauważył Paweł Bobołowicz.

Przyznał jednak, że wojna wciąga dziennikarza. – Niektórzy mają problem, aby z tej wojny powrócić, nawet kiedy wracają do swojego miejsca zamieszkania to oni z wojny nie wracają, bo ona cały czas siedzi w głowach, siedzi w sercu, utrudnia normalne życie i funkcjonowanie – stwierdził korespondent Radia Wnet.

Marcin Mamoń przyznał, że w jego przypadku dokumentowanie konfliktów stało się już swego rodzaju nałogiem i jego rodzina musiał nauczyć się z tym żyć.

O nieusuwalnym piętnie, jakie wywiera wojna na życiu dziennikarza mówił Piotr Grochmalski.

– Niektóre rzeczy zostają z tobą do końca życia, nikt nie jest w stanie tego zrozumieć – stwierdził

– Setki osób z moich zdjęć nie żyje, jestem więc w jakimś wymiarze człowiekiem, który jest pamięcią tych ludzi, których już nie ma – dodał.

Mykoła Semena powiedział, że wielu analityków i dziennikarzy w Ukrainie jest zadania iż obecna sytuacja jest III wojną światową. – Rosja prowadzi tę wojnę nie tylko z Ukrainą, ale też ze Stanami Zjednoczonymi, NATO i całym światem – podkreślił.

Zwrócił uwagę, że z Rosji musiało uciec wielu dziennikarzy, którzy próbowali mówić prawdę o tym co się dzieje na Ukrainie

Walczyć o jakość przekazu czy odbiorców?

Na koniec uczestnicy panelu odnieśli się do problemu wykorzystywania wojny przez niektóre osoby, także dziennikarzy, do autopromocji w mediach społecznościowych.

– Nie używam mediów społecznościowych kiedy wyjeżdżam na wojnę. Skupiam się na tym, aby przełożyć to co widzę na mój film – mówił Marcin Mamoń. Jego zdaniem próba promocji siebie przy okazji relacji z wojny świadczy o niedojrzałości niektórych dziennikarzy.

– Jestem fanem mediów społecznościowych, ale od 24 lutego mam problem co tam pisać, nie wiem co mam tam wrzucić. Zdjęcie trupów z Buczy, czy oficera rosyjskiego zabitego gdzieś w lesie? – stwierdził Paweł Bobołowicz.

Przyznał, że dbanie o jakość przekazu może oznaczać utratę jakieś części odbiorców.  – Niedługo wojna będzie relacjonowana już nie tylko na Facebooku, ale także na Tik-Toku – zauważył.

Na zakończenie sesji Jolanta Hajdasz, dziękując organizatorom konferencji za zaproszenie na nią dziennikarzy, zawróciła się z apelem do naukowców, aby uwzględniali głos praktyków, pracujących dziennikarzy.

– Tak szybko zmienia się nam technologia, tak szybko zmienia się nam świat, że tradycyjna refleksja naukowa czasem nie nadąża za tymi zjawiskami, z którymi  my na co dzień stykamy się jako pracujący w mediach. Tylko ta symbioza, współistnienie jednych i drugich, z jednej strony naukowcy, z drugiej praktycy dziennikarze, może przynieść tę jakość, o którą chodzi, czyli prawdziwy opis relacji  jakie dzisiaj zachodzą w całej mediosferze – podkreśliła dyrektor CMWP SDP.

Konferencje Etyka Mediów organizowane są od 2006 roku na Uniwersytecie Papieskim Jana Pawła II w Krakowie pod patronatem Polskiego Towarzystwa Komunikacji Społecznej. Tematem tegorocznej edycji jest „Bezinteresowność w mediach – interesowne media”.

jka

Zapis wideo konferencji TUTAJ (sesja CMWP SDP zaczyna się od 2:33 transmisji).

 

 

Tytus Chałubiński. Fot. Wikipedia

Spotkanie Klubu „AKAPIT” 24 maja o Tytusie Chałubińskim

Klub SDP,,AKAPIT”  zaprasza we wtorek  24 maja  na pierwsze po ,,covidowej” przerwie spotkanie zatytułowane: „Portret polskiego inteligenta…”.

Tytusie Chałubińskim  rozmawiać będą nasi Goście, potomkowie słynnego lekarza:  dr  Barbara IzdebskaAndrzej Skowron oraz nasza koleżanka Barbara Petrozolin-Skowrońska,  autorka książki biograficznej  o Tytusie Chałubińskim.  Zaprezentowana też Zostanie publikacja Muzeum Tatrzańskiego  ,,Przyczynki do biografii Tytusa Chałubińskiego” (Zakopane 2019).

Spotykamy się na Foksal 3/5. I piętro, o  godz. 17.

Przewodnicząca Klubu  Anna Malinowska-Wegner

Zgłoszenia do XXXVII Międzynarodowego Katolickiego Festiwalu Filmów i Multimediów „KSF NIEPOKALANA 2022”

Katolickie Stowarzyszenie Filmowe im. św. Maksymiliana Marii Kolbego oraz Komitet Organizacyjny serdecznie zapraszają Twórców do uczestnictwa w kolejnym XXXVII Międzynarodowym Katolickim Festiwalu Filmów i Multimediów „KSF NIEPOKALANA 2022”, który odbędzie się w dniach od 16 do18 września 2022 r.

Termin nadsyłania: filmów fabularnych, filmów dokumentalnych, filmów edukacyjno-katechetycznych, filmów amatorskich oraz programów telewizyjnych i radiowych, widowisk, teledysków i prac multimedialnych upływa 15 czerwca 2022 r.

Więcej informacji, regulamin i formularz zgłoszeniowy na stronie Festiwalu TUTAJ.

Patronem Festiwalu jest Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich.

 

Radio Wnet w podróży. Dwie międzynarodowe wyprawy rozgłośni

Radio Wnet rozpoczęło podróż reporterską „Via Carpatia”, podczas której odwiedza miasta leżące przy trasie łączącej północ z południem Europy. Równocześnie stacja prowadzi akcję „Bukaresztańska 9”, w ramach której rozmawia z najważniejszymi politykami krajów wschodniej flanki NATO.

Radiowa akcja „Via Carpatia” rozpoczęła się w poniedziałek 16 maja w Kłajpedzie na Litwie, a zakończy się w czerwcu w greckich Salonikach. Ekipa Radia Wnet w składzie Jan Olendzki i Mikołaj Poruszek, po Litwie odwiedzi jeszcze Polskę, Słowację, Węgry, Rumunię, Bułgarię i Grecji. Reporterzy rozmawiają z mieszkańcami miast leżących przy słynnej trasie łączącej północ i południe Europy. Relacje z podróży nadawane są od poniedziałku do piątku na żywo o godz. 8.45 na antenie Radia Wnet, pojawiają się również w innych programach stacji oraz mediach społecznościowych.

Radio Wnet, realizując swoją misję radia w podróży, w maju i czerwcu odbywa również wyprawę pod hasłem „Bukaresztańska 9”, w jej ramach odwiedza kraje wschodniej flanki NATO, do których poza Polską należą: Bułgaria, Czechy, Estonia, Litwa, Łotwa, Rumunia, Słowacja i Węgry. W tym tygodniu Krzysztof Skowroński, redaktor naczelny i prezes Radia Wnet, odwiedza kraje bałtyckie, gdzie rozmawia z najważniejszymi politykami. We wtorek w Poranku Wnet można było posłuchać wywiadu z prezydentem Estonii Alarem Karisem, na czwartek zapowiedziana jest rozmowa z prezydentem Łotwy Egilsem Levitsem.

opr. jka, źródło: Radio Wnet

Featured Video Play Icon

Dylematy wojny. Agresja Rosji na Ukrainę w relacjach dziennikarzy. Sesja CMWP SDP na konferencji Etyka Mediów

Paweł Bobołowicz z Radia Wnet, Jacek Łęski z TVP, Marcin Mamoń z Dziennika Polskiego i Gazety Krakowskiej i dr hab. Piotr Grochmalski z Akademii Sztuki Wojennej w Warszawie  będą uczestnikami sesji dyskusyjnej na XVI ogólnopolskiej konferencji naukowej Etyka Mediów w Krakowie. Gościem specjalnym sesji będzie dziennikarz z Ukrainy, wieloletni obserwator życia politycznego i społecznego Ukrainy. Sesja organizowana  jest pod patronatem Centrum Monitoringu Wolności Prasy Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich, dyskusję poprowadzi dr Jolanta Hajdasz, dyrektor CMWP SDP, prof. Wyższej Szkoły Umiejętności Społecznych w Poznaniu. 

(Sesja CMWP SDP zaczyna się od 2:33 transmisji)

Więcej o wydarzeniu TUTAJ.

Jedynka zaprezentowała tegoroczną edycję „Lata z Radiem”

51. edycja „Lata z Radiem” najpopularniejszej audycji Programu 1 Polskiego Radia rozpocznie się 21 czerwca i będzie przebiegać pod hasłem „Mamy siebie – pochwalmy się Polską”.

Jak tłumaczy publiczna rozgłośnia, w tym roku program ma podkreślać jedność Polaków i solidarność z ukraińskimi uchodźcami, Marcin Kusy, dyrektor radiowej Jedynki, tłumaczy, że „Lato z Radiem” będzie chciało m.in. „pokazać nasz kraj, najczęściej nieznany, ogromnej rzeszy uchodźców z Ukrainy.”

Wakacyjną audycję Polskiego Radia poprowadzą Sława Bieńczycka, Roman Czejarek, Agnieszka Kunikowska, Joanna Racewicz i Daniel Wydrych. W tym roku „Lato z Radiem” odwiedzi dziewięć miast: Tarnów, Uniejów, Działoszyn, Ostrołękę, Myślenice, Sieradz, Stegnę, Legnicę oraz Jakuszyce.  Jednym z elementów trasy reporterskiej będzie „Liga Superbohaterów”,  plebiscyt służący ukazaniu osób, które pomagają innym, robiąc to zupełnie bezinteresownie.

„Lato z Radiem” po raz pierwszy pojawiło się na antenie 1 lipca 1971 roku,  pomysłodawcą i pierwszym szefem audycji był Aleksander Tarnawski. Początkowo był to krótki magazyn informacyjny. Dwa lata później rozpoczęto nadawanie programu na żywo, z czasem „Lato z Radiem” stało się jedną z najpopularniejszych audycji radiowej Jedynki.

opr. jka, źródło: Polskie Radio