NOTACJE SDP (17) – ANDRZEJ RAFAŁ POTOCKI, dziennikarz, publicysta, działacz opozycji w PRL: dość dogadywania się z komunistami

17. odcinek programu NOTACJE SDP to spotkanie z  z dziennikarzem, publicystą wPolityce, Sieci i wPolsce24, znanym z komentarzy politycznych Andrzejem Rafałem Potockim. W PRL dziennikarz prowadził działalność anytykomunistyczną. Do rozmowy zaprosił go prowadzący program red. Tadeusz Płużański.

Andrzej Rafał Potocki podkreśla, że jego rodzina ma bogate tradycje pisarskie, a w pewnym sensie i dziennikarskie, bo jego praprzodek to brat barokowego poety, pisarza i satyryka Wacława Potockiego, autora m.in. eposu „Wojna chocimska” („Transakcja wojny chocimskiej”).

A.R. Potocki odpowiadając na pytanie, czy w latach przełomu chciał się dogadywać, czy walczyć z komuną, przypomniał, że to była wojna na śmierć i życie. „Będąc młodym, człowiek jest bardziej radykalny. Wielu z nas miało w głowie dokonania Armii Krajowej i myśleliśmy, że będzie trzeba w kiedyś tę komunę złapać za gardło z bronią w ręku” – wspominał dziennikarz. Historia potoczyła się inaczej. Radykalne skrzydła Solidarności zostały odcięte i doszło do tzw. kompromisu między lewicowo-liberalną częścią opozycji i udających reformatorów partyjnych. Zadaniem A.R. Potockiego należało radykalnie rozliczyć komunistów a już na pewno nie oddawać im sektora finansowego.

Skutek tzw. uwałaszczenia się komuny – w opinii dziennikarza – jest do dziś widoczny, bo nadal ludzie partii albo ich potomkowie są w biznesie i na styku dużych pieniędzy oraz polityki. Teraz zdaniem Potockiego powinno się dążyć do realizacji dawnego hasła: „Dość dogadywania się z komunistami”

 

***

Andrzej Rafał Potocki  żartuje, że musiał zostać tym, kim został, bo kiedy zaczął studniować prawo na Uniwersytecie Warszawskiem rozpoczynała się kolejna fala strajków lat 1980 – 1981. Prowadził działalność w rodzącym się Niezależnym Zrzeszeniu Studentów i biuletynie Regionu Mazowsze NSZZ Solidarność. W stanie wojennym był wydawcą, kolporterem, działał w podziemnych strukturach antykomunistycznych. Potem imał się różnych zajęć.

Po 89 roku wrócił do dziennikarstwa. Pracował w kilku redakcjach m.in krótko w tzw. ekipie pamersów w TVP. Potem pracował w Życiu. Teraz jest dziennikarzem i komentatorem wPolityce, Sieci i wPolsce24.

***

Z okazji tegorocznego jubileuszu 75-lecia utworzenia SDP, postanowiliśmy przybliżyć sylwetki niektórych polskich pisarzy, dziennikarzy, publicystów, ludzi związanych z mediami oraz z SDP. Cykl Notacje SDP to właśnie wywiady ze znaczącymi postaciami naszego środowiska.  Rozmowy prowadzi publicysta wPolsce24 Tadeusz Płużański, dziennikarz od lat zajmujący się historią.

Gośćmi Notacji SDP byli dotychczas: Bronisław Wildstein, Wojciech Reszczyński, Jerzy Kłosiński, Jerzy Jachowicz, Janina Jankowska, Piotr Jegliński, Teresa Bochwic, Paweł Nowacki, Jan Pospieszalski, Marcin Gugulski, Piotr Zaremba, Tomasz Gutry, Jacek Łęski, Maciej Pawlicki, Mateusz Wyrwich i Elżbieta Królikowska-Avis.

Program realizowany jest we współpracy z kanałem TAK

Wszystkie odcinki Notacji SDP są na kanale YT Stowarzyszenia.

Rusza NEWSMAX POLSKA, nowa telewizja informacyjna

O stacji Newsmax w Polsce mówi się już od dawna, bo to nadwiślańska marka znanej w USA konserwatywnej stacji telewizyjnej. Newsmax ma ruszyć w czerwcu.

Zaprezentowano osoby, które będą tworzyły Newsmax Polska. Liderem tego projektu jest producent wykonawczy NP, dziennikarz ekonomiczny i śledczy Wojciech Surmacz, były prezes Polskiej Prasowej.

„Naszym celem jest stworzenie stacji, która traktuje widzów poważnie i nie zakłada z góry, co odbiorcy powinni myśleć” – powiedział podczas prezentacji zespołu Surmacz, co zacytował portal Newsmax. „Po pierwsze, będziemy prezentować fakty, nawet jeśli nie będą one zgodne z obowiązującą narracją danego dnia. Po drugie, różnice opinii nie będą dla nas problemem – będą punktem wyjścia do rozmowy. I po trzecie, w duchu szacunku wobec widzów, będą sytuacje, w których powiemy >>nie wiemy<< – i nie uznamy tego za porażkę, lecz za uczciwą odpowiedź zamiast narzucania czyjejkolwiek narracji” – podkreślił producent wykonawczy Newsmax Polska.

W zespole stacji są m.in.: Katarzyna Adamiak-Sroczyńska, Urszula Rzepczak, Agnieszka Piechurska, Jaśmina Nowak, Krzysztof Puternicki, Adrian Kowarzyk, Maciej Chudkiewicz, Karol Gac, Patryk Głażewski, Stanisław Jegliński, Oliver Pochwat, Piotr Bajor oraz Kuba Jarzyński.

Od kwietnia działa portal Newsmax Polska, którego szefem jest Tomasz Jarosz, były redaktor naczelny PAP.

 

Newsmax Polska/ opr. red.

Zdj. Newsmax Polska

 

 

NOWA STRONA ŁÓDZKIEGO ODDZIAŁU SDP

Powstała nowa internetowa strona kolejnego oddziału Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich. lodzkie.sdp.pl – to witryna Łódzkiego Oddziału SDP. Utworzono ją we współpracy z portalem Stowarzyszenia – sdp.pl

Na razie trwają testy techniczne.

„Strona ma być docelowo profesjonalnym narzędziem komunikacji” – powiedział prezes łódzkiego oddziału SDP Zbigniew Natkański. „Nie możemy pozostawać w tyle. Nasz oddział to struktura przeżywająca zmiany, ale w Łodzi zawsze było zwarte i szanujące się środowisko SDP. Nie zmienił tego nawet kryzys polaryzacyjny w kraju i bezprawne działania rządu wobec wielu mediów” – podkreślił Natkański.

„Bez pomocy władz SDP i portalu nie byłoby tej strony” – powiedział prezes łódzkiego oddziału SDP.

Dodał, że do połowy roku strona powinna mieć już profesjonalną oprawę graficzną i funkcjonalne rozwiązania ułatwiające porozumiewanie się oraz przekazywanie informacji z regionu i centralnej Polski w. całym kraju

Na czas testów łódzkiej witryny, redaktorem naczelnym portalu jest prezes oddziału Zbigniew Natkański, który pełni również funkcję wiceprzewodniczącego Głównej Komisji Rewizyjnej. W Kolegium Redakcyjnym zasiadają również wiceprezes oddziału Tomasz Badowski, wiceprezes Hubert Bekrych – członek Zarządu Głównego SDP i sekretarz SDP oraz redaktor naczelny portalu sdp.pl, skarbniczka oddzialu Monika Pietras i sekretarz łódzkiego oddziału SDP Andrzej Berestowski.

Przypominamy adres strony łódzkiego oddziału SDP:

lodzkie.sdp.pl

DAWID WILDSTEIN: Onet atakuje PREZYDENTA RP, czyli afera, której nie ma – odc. 423…

No i der Onet znowu przebił dno ślinienia się do Tuska. Nie, to zdjęcie to nie fejk / w oryginalnym wpisie na FB Dawid Wildstein zamieścił zdjęcie z onetowskiego artykułu propagandowego.  Portal zwracał uwagę, że prezydent zażywał tzw. snusy, czyli substancję zastępujacą palaczom papierosa. Onet po raz kolejny z oburzeniem informował, że prezydent robił to, podczas oficjalnych spotkań – red./ To autentyczny przekaz cyngli z Onetu.Ktoś jeszcze potrzebuje dowodu, jakiego dna sięgnął ten Uśmiechnięty Populizm? Jaki Uśmiechnięty Cyrk sobie urządza w naszym kraju?

Wszyscy przy okazji tego przecieku do Onetu mówią o kolejnym ujawnianiu mediom z zagranicznym kapitałem przebiegu tajnych spotkań i informacji niejawnych. No ale przecież do tego się przyzwyczailiśmy.
To państwo jest atrapą zarządzaną przez nieudaczników, mających gdzieś nasze bezpieczeńswo. „Doceńcie” co innego. To, co oni uznali za najważniejsze z tego spotkania, co chcą sprzedać swoim odbiorcom i w jaki sposób kreują rzeczywistość.

Najważniejszy jest snus Prezydenta. Tak. To nie fejk. To ich poziom. Propaganda dla kretynów robiona przez imbecyli.

Przecież to już ręce opadają. To jest naprawdę najbardziej durny, infantylny populizm, jaki spotkal kiedykolwiek nasz biedny kraj.
Lepper przy tym to była erupcja intelektu i szyku.

Hop hop kochani zwolennicy Uśmiechu, naprawdę nie przeszkadza Wam, za jakich głupków was mają? Że robisz was najbardziej tępym grupę Polaków? Ja bym się wk#rwił.

PS: algorytmy czesto tną zasięgi moich wpisów. Jeśli ten post wydaje Ci się ważny – proszę, podaj go dalej.

Czy BOLESŁAW PRUS wyparłby się LALKI z NETFLIXA po obejrzeniu trailera? „You’re so fu…ng special…”

Rzadko większość recenzentów i dziennikarzy ocenia filmową adaptację klasyki, w tym przypadku Bolesława Prusa, na podstawie zwiastunu telewizyjnego, a właściwie reklamy serialu streamingowego giganta. Lalka Netflixa w reż. Pawła Maślony – zdaniem wielu oglądających tylko trailer – jest dziwna, złowieszcza, ilustrowana hitem rockowym i zapowiada film skandalizujący.

A może nie? Trudno wyrokować na podstawie samej zapowiedzi, która zakłada przyciągnięcie jak największej liczby widzów.

To tylko filmik promocyjny

Bardzo prawdopodobne, że reżyser, realizatorzy zwiastunu i ludzie z Netflixa tak wymyślili promocję Lalki, aby uczynić z serialu obraz  kontrowersyjny i totalnie różny od powieści?

Bzdura. W recenzjach powieści Prusa z jego epoki też były przekazy o wyjątkowej „brutalności i surowości” powieści. A nie było Internetu. Autor zaś napisał Lalkę bez wewnętrznych hamulców, jako pisarz, który sam recenzuje rzeczywistość XIX wieku, między innymi w Warszawie, w zaborze rosyjskim. O ile Prusa obowiązywały rygory cenzury politycznej i obyczajowej, to Maślona i Netflix nie mają takich problemów. Po prostu trailer musi być niejednoznaczny i wywoływać dyskusję o narodowym, polskim romansie.

Kilka Lalek

Netflix powinien się wyróżniać także z innego powodu. W tym samym czasie powstawała inna ekranizacja Lalki, w reżyserii Macieja Kawalskiego, z rolami Kamili Urzędowskiej (Łęcka), Marcina Dorocińskiego (Wokulski) i powracającego na ekrany na ten jeden raz (?) Marka Kondrata (Rzecki). Film jest równie wypatrywany przez widzów jak serial. Poza tym – moim zdaniem –obu najnowszym produkcjom trudno będzie przebić się przez legendy naszej kinematografii: film z 1968 roku w reż. Jerzego Wojciecha Hasa z rolami Beaty Tyszkiewicz, Mariusza Dmochowskiego i – w roli Rzeckiego – Tadeusza Fijewskiego oraz serial z 1977 roku w reżyserii Ryszarda  Bera z Małgorzatą Braunek, Jerzym Kamasem i Bronisławem Pawlikiem, jako starym subiektem.

Konkurencja konkurencją, ale Netflix jest zbyt ekspansywną firmą i bogatym koncernem, aby oglądać się na inne ekranizacje tej samej powieści. Bo Lalka Bolesława Prusa jest takim dziełem, jakim chcemy.

Kiedy czytano mi fragmenty w latach wczesnej podstawówki  a wtelewizji emitowano serial Ryszarda Bera, Lalka była dla mnie tajemniczym ogrodem. Bajką z ładnymi strojami z czasów, które w zaczątkach świadomości jawiły mi się, jako skojarzenie z dziewiętnastowiecznymi zrywami narodowymi, w tym przypadku z Powstaniem Styczniowym.

Po latach, kiedy w łódzkim liceum musieliśmy już przeczytać Lalkę (no, przynajmniej obszerne fragmenty), zaczynałem myśleć nie ekranizacjami, ale jakimiś połączeniami – nie wiem dlaczego – Hrabiego Monte Christo Aleksandra Dumas’a i książek sensacyjnych Alistair’a MacLean’a (Tylko dla Orłów i Działa Nawarony),  m.in. Żegnaj Kalifornio wydanej pod koniec lat 80. ub. w. tzw. drugim obiegu, nie wiem co ta książka zawiniła komunie. A, już wiem, zimna wojna była. Tak jak zimne relacje Łęckiej i Wokulskiego. Czy rzeczywiście jednak zimne..?

Odbiór łagonieje z wiekiem?

Już jako dorosły dziennikarz, „walczyłem” z Lalką Prusa potępiając ją w czambuł  za archaiczne wyobrażenie Polski, której ,w czasach akcji  powieści, nie było wtedy na mapie świata, Teraz, w wieku dawno dojrzałym, powieść o miłości kupca i ubogiej arystokratki wydaje mi się filarem naszej, polskiej literatury, ale także literatury światowej. Lecz nie takim dziełem, na piedestale, nie do dotykania. Jak najbardziej można zaznać przy lekturze lalki innych niż zwykle, w spółcześnie, uczuć. A niech tam sobie producenci wariują odchodząc od pierwowzoru, niech realizują jeszcze trzy kolejne ekranizacje. Co ja muwię trzy, dziesięć nawet…

Trzeba kończyć, a nie wyjaśniłem, dlaczego zwróciłem uwagę na zwiastum netflixowej Lalki. Otóż, są trzy powody: Sandra Drzymalska, która nie musi (w trailerze) grać Łęckiej, bo nią jest; dobór scen nieoczywistych i – powiedzieliby ludzie z XIX wieku – wyuzdanych, ale, już moim zdaniem, w sposób wysublimowany; no i muzyka zwiastunu z „Creep” zespołu Radiohead z lat 90. ub. w., kiedy byłem piękny i młody, a teraz jestem tylko mądry i bogaty.

Muzyka, ale nie z pozytywki

Po fragmentach Radiohead w trailerze odczuwałem wzruszenie. 20 lat temu powiedziałbym, iż utwór „Creep” ze znamiennymi słowami „You’re so fu…ng special” tak pasuje do powieści Prusa, jak rząd premiera Tuska do międzynarodowej nagrody wolności słowa. Dzisiaj „Creep” też nie pasuje do Lalki, ale przecież każdy może sobie Łęcką wyobrażać jak chce i w dowolny sposób interpretować jej zachowanie wobec Wokulskiego.

Każdemu wolno kochać i robić zwiastuny filmów oraz seriali. Ale… spróbujcie proszę wyprodukować trailer Lalki z muzyką „Wypijmy za błędy” w wykonaniu Ryszarda Rynkowskiego albo do piosenki „Do zakochania jeden krok” zaśpiewanej przez Andrzeja Dąbrowskiego.

Prus ze snu…

Czy znajdziecie przywołanie poniższego fragmentu powieści w dwóch współczesnych ekranizacjach? Bolesław Prus (właściwie Aleksander Głowacki) tak opisywał miłosne i niemiłosne relacje pary swoich bohaterów w śnie Izabeli Łęckiej:

>>”Zrobiło się już zupełnie ciemno; na ulicy zapalono latarnie, których blask wpadał do gabinetu panny Izabeli malując na suficie ramę okna i zwoje firanki. Wyglądało to jak krzyż na tle jasności, którą powoli zasłania gęsty obłok.

„Gdzie to ja widziałam taki krzyż, taką chmurę i jasność?…” – zapytała się panna Izabela. Zaczęła przypominać sobie widziane w życiu okolice i – marzyć.

Zdawało się jej, że powozem jedzie przez jakąś znaną miejscowość. Krajobraz jest podobny do olbrzymiego pierścienia, utworzonego z lasów i zielonych gór, a jej powóz znajduje się na krawędzi pierścienia i zjeżdża na dół. (…)

Teraz panna Izabela spostrzega ojca, który siedzi przy niej i z uwagą ogląda sobie paznokcie, od czasu do czasu rzucając okiem na krajobraz. (…) „Czy my jedziemy, czy stoimy?” – pyta ojca. Ale ojciec nie odpowiada nic, jakby jej nie widział; ogląda swoje piękne paznokcie i czasami rzuca okiem na okolicę…

Wtem (powóz ciągle drży i słychać turkot) z głębi jeziora czarnych dymów i białych par wynurza się do pół figury jakiś człowiek. Ma krótko ostrzyżone włosy, śniadą twarz, która przypomina Trostiego, pułkownika strzelców (a może gladiatora z Florencji?), i ogromne czerwone dłonie. Odziany jest w zasmoloną koszulę z rękawami zawiniętymi wyżej łokcia; (…) Reszty postaci nie widać spośród dymu.

„Co on robi, ojcze?” – pyta się zalękniona panna Izabela.

„Gra ze mną w pikietę” – odpowiada ojciec, również trzymając w rękach karty.

„Ależ to straszny człowiek, papo!”

„Nawet tacy nie robią nic złego kobietom” – odpowiada pan Tomasz<<.

Tyle Prus o koszmarach Łęckiej.

Nie ma mocnych

Co stałoby się z panią Izabelą w pierwszych latach XXI wieku? Skończyłaby pewnie politologię. I pracowałaby w jednej z komercyjnych telewizji gardząc dziewiętnastym wiekiem.

A Wokulski? Cóż, albo nie byłoby go wcale w życiu Izabeli albo miałby firmę reklamową i koncern spedycyjny. Z tym, że nie znając dziś rosyjskiego – bo to zbrodniczy reżim był, jest i będzie – pan Stanisław na pewno nie handlowałby ze Wschodem.

 

Hubert Bekrycht

 

Lalka – serial Netflix – 2026, reżyseria: Paweł Maślona; wykonawcy, m.in.: Sandra Drzymalska – Izabela Łęcka, Tomasz Schuchardt – Stanisław Wokulski, Dariusz Chojnacki – Ignacy Rzecki

zdj. Sandra Drzymała, która w serialu gra Izabelę Łęcką – trailer Netflix

DAWID WILDSTEIN: Czarzasty, czyli kolejny z korowodu ludzi umoczonych w relacje z Rosją

W portalu SDP publikujemy często opinie autorów z rożnych środowisk reprezentujących rozmaite poglądy. Zdecydowaliśmy się przybliżać niektóre z wpisów dziennikarza i publicysty Dawida Wildsteina z jego profilu na Facebooku. Felietony zamieszczamy za wiedzą Autora – tytuł i śródtytuły od redakcji

Nie wiem, jaki oni mogą z ludzi robić takich idiotów. Ani jak ich odbiorcom może nie przeszkadzać to, że traktują ich jak takich imbecyli. No nie mogę odpuścić Czarzastego. Bo jego casus naprawdę pokazuje, jak robią z ludzi idiotów, a poza tym w jakie odmęty zdziecinnienia, głupoty i populizmu stoczyła się polska polityka.

Np. właśnie czytam, że atakowanie Czarzastego to… wspieranie Rosji. Nie, to nie żart, to mądrości z Krytyki Politycznej czy cyngli z GW.

Raz jeszcze, okazuje się, że rodzinka Czarzastych utrzymuje bliskie kontakty z członkami elity sanktpetersburgskiej, środowiska, będącego zapleczem Putina. Z ludźmi zawodowo i finansowo związanymi z osobami, stanowiącymi najbliższe zaplecze rosyjskiego dyktatora i śmiertelnego wroga Polski.

I co w odpowiedzi na tak fundamentalne zarzuty, ze strony niby „antyrosyjskiego” rządu?

Atak na Pałac

Uderzenie w Prezydenta. Najbardziej infantylne, groteskowe i tępe.

Przecież ta władza nawet nie udaje, że naprawdę chce badać jakieś związki, że wierzy w swoją własną propagandę. W końcu jeszcze tydzień temu owe “niebezpieczne kontakty” Nawrockiego nikogo w RBN nie interesowały. Uśmiechnięty Populizm ostentacyjnie pokazuje, że chodzi tylko o to, że “umie oddać”.

Jak w podstawówce, skoro wy tak, to my już wam pokażemy. Ten infantylizm byłby nawet zabawny, gdyby ci ludzie nie rządzili naszym państwem, i to w tak niebezpiecznym dla nas momencie dziejowym.

Umoczeni w Putina i Rubcowa

Jednak w całej tej grotesce jest jeszcze jeden, niestety dużo groźniejszy, element. Przecież Czarzasty to tylko kolejny “dodatek” do korowodu ludzi umoczonych w relacje z Putinem, jego środowiskami i służbami. W salonach obecnej władzy brylują obecnie najlepsi przyjaciele Gonzaleza vel Rubcowa, osoby biorące udział w hybrydowym ataku Putina na polską granicę i współpracujące z kontrolowanymi przez Łukaszenkę mafiami przerzucającymi migrantów.

W służbach działają osoby przez lata współpracujące z GRU i KGB, odpowiedzialne za oddanie materiałów polskich służb w ręce Rosjan (warto przy tej okazji pamiętać, że Rubcow vel Gonzalez też dostał od ABW prezent, w postaci wglądu w to, w jaki sposób go rozpracowano). W Uśmiechniętych Mediach za autorytety robią ludzie WSI, organizacji, której członkowie z dumą opowiadali o swojej lojalności względem Moskwy i podległości pod wspomniane już GRU.

Służby w akcji

To pokazuje jedno. Otóż do pewnego stopnia Tusk i jego media wygrały socjotechniczną, wręcz agenturalną operację zniszczenia samego znaczenia terminu “rosyjskie wpływy”. W tej upiornej i infantylnej propagandzie na koniec dnia okazuje się, że aktywem Putina nie jest ten, kto zadaje się z rosyjskimi służbami, ma intensywne relacje z środowiskiem moskiewskiego dyktatora, czy wręcz brał udział w rosyjskim, hybrydowym ataku na nasz kraj.

Za to będzie nim ten, kto krytykuje Tuska i sprzeciwia się ideom eurokratów. To pokazuje, jak głęboki jest zamęt semantyczny, którym zdołał Uśmiechnięty Populizm zainfekować debatę publiczną. Putin musi być z tego zachwycony.

Dawid Wildstein

PS Algorytmy często tną zasięgi moich wpisów. Jeśli ten post wydaje Ci się ważny – proszę, podaj go dalej (pod tekstem -red).

 

zdj. Kreml – siedziba zbrodniczych rosyjskich władz w Moskwie. Najbardziej złowrogi widok świata

fot. Wikipedia/ graf. sdp.pl

opr. hub

zdj. Kreml – siedziba zbrodniczych rosyjskich władz w Moskwie. Najbardziej złowrogi widok świata

zdj. Wikipedia/ graf. sdp.pl

 

DAWID WILDSTEIN o próbie zamachu na dziennikarza: W Uśmiechniętej Polsce nie jest problemem, że ktoś chce kogoś zamordować, odstrzelić

W portalu SDP publikujemy często opinie autorów z rożnych środowisk reprezentujących rozmaite poglądy. Zdecydowaliśmy się przybliżać niektóre z wpisów dziennikarza i publicysty Dawida Wildsteina z jego profilu na Facebooku. Felietony zamieszczamy za wiedzą Autora – tytuł i śródtytuły od redakcji

(…) Minęło już kilkanaście godzin i żadna z tub propagandowych Tuska, tfu, żadne z „wolnych mediów” nie zauważyło, że funkcjonariusz ochrony Sikorski chciał zamordować dziennikarza Republiki.

Kochani, może im pomożemy? Będziemy udostępniać o tym info? Razem będziemy jak najgłośniej im o tym przypominać? Przecież to chyba niemożliwe, żeby robili to specjalnie? To by już naprawdę znaczyło, że się sięgnęli dna, dobili do poziomu szczekaczek z Białorusi czy Rosji, wielbiących tamtejszych Umiłowanych Przywódców.

To musi być przypadek

Więc kochani z GW, TVN, Onetu, Polityki, Newsweeka etc.

Otóż, ujawnione zostało właśnie, że ważny funkcjonariusz SOP, odpowiedzialny za ochronę Sikorskiego, w rozmowach groził dziennikarzowi Republiki, Piotrowi Nisztorowi, pobiciem, torturami, polaniem ropą jego zwłok oraz zabiciem dwóch psów w ramach zemsty.

Raz jeszcze. Nie anonim, nie troll internetowy, nie wariat – tylko funkcjonariusz Uśmiechniętej Władzy, człowiek ochrony Sikorskiego.

To chyba istotna sprawa?

Zwłaszcza, że, kochani, to niespecjalnie zaskakujące. Przecież to są kadry Uśmiechniętej Władzy. To są jej standardy. To jest efekt trwającej nie od miesięcy a od lat nagonki, najgorszego hejtu i nienawiści, które są jedynym programem politycznym tego taniego, tępego, Uśmiechniętego Populizmu i jego medialnych cyngli z GW, Onetów i innych TVN-ów.

Bo w Uśmiechniętej Polsce nie jest problemem, że ktoś chce kogoś zamordować, odstrzelić. Ba, ludzie, którzy to robią są potem zapraszani na kawki do ministra Żurka, który sam przecież wsławił się opowiadaniem o tym, jak to można „zamykać posłów opozycji w bagażnikach samochodów”.

Problemy Tuska

Nie są problemem gigantyczne, powiązane z władzą farmy hejterskich trolli, życzące dzieciom przeciwników władzy, żeby umarły albo zostały zgw@łcone.

Nie, to powyżej to nie problem, to jest wręcz nakręcane przez władzę.

Problemem jest emerytka i jeden niewłaściwy komentarz o Owsiaku- wtedy całe państwo i jego służby urządzają wielomiesięczną nagonkę na nią.

Co się jeszcze musi stać…?

No to mamy naturalną konsekwencję tego taniego, infantylnego i, jak dziś widzimy skrajnie przemocowego, populizmu Tuska.

No więc, kochane media na pasku Tuska, ciekaw jest, kiedy i jak to opiszecie.

I będziemy się Wam z tym przypominać, nieważne, jak bardzo wam to przeszkadza, jakie to dla was niewygodne.

I nieważne, jak Tusk się wścieknie.

 

Dawid Wildstein – FB

4 marca 2026 roku

 

PS: algorytmy często tną zasięgi moich wpisów. Jeśli ten post wydaje Ci się ważny – proszę, podaj go dalej.

 

DW

 

 

 

Likwidacja TVP POLONIA. To co po niej zostało przejął ośrodek, którym kieruje b. wiceszef rosyjskiej agencji informacyjnej

W bezprawnie przejętej przez rząd TVP w likwidacji skandal godni skandal. Faktyczna likwidacja TVP Polonia nie uwiera jeszcze koalicji, bo wybory za prawie trzy lata. Ciekawe, jak wówczas premier Donald Tusk wytłumaczy światowej Polonii likwidację TVP Polonia i to, że przejął ją Ośrodek Mediów dla Zagranicy TVP. Tym dziwnym podmiotem kieruje jeden z byłych wiceszefów rosyjskiej agencji informacyjnej Iterfax.

Michał Broniatowski, bo o nim mowa, to postać, do której jeszcze kilka lat temu w Polsce nikt się nie przyznawał. Na pewno nie żadna partia. Aż tu po politycznej zemście, przepraszam,”zmianie” w mediach publicznych i fikcyjnej ich likwidacji, Broniatowski pojawił się właśnie w rządowej stacji. Został dyrektorem Ośrodka Mediów dla Zagranicy TVP.

OMdZ TVP połknął działającą od ponad 30 lat TVP Polonia, w kształcie, który znaliśmy od dawna. Będzie mniej programów realizowanych w stylu byłej anteny międzynarodowej. Kadłub pozostał również z TVP World i z dawnego Biełsatu, którą to anteną przez 17 lat kierowała Agnieszka Romaszewska-Guzy. Legendarną opozycjonistkę, reporterkę i szefową stacji zwolniono dyscyplinarnie w marcu 2024 roku. Toczy się proces i wierzę, że Agnieszka go wygra z TVP w likwidacji.  Trudno czytać, co się w dawnym Biełsacie dzieje. Nadawanie po białorusku, ukraińsku i rosyjsku jest poszatkowane jak kapusta na zimę. Ciężką zimę, szczególnie dla odbiorców dawnego Biełsatu. Dorobek tej telewizji został roztrwoniony, zniszczony.

Szef z jednego z rosyjskich mediów…

Przekładaniec językowy w podmiocie kierowanym przez Michała Broniatowskiego budzi zwłaszcza – jak alarmują eksperci medialni od Wschodu – nadreprezentacja języka rosyjskiego w OMdZ TVP. No i dochodzimy do sedna sprawy.

Wiele jest obaw, że szef struktur telewizji rządowej dla zagranicy nie jest człowiekiem powszechnego zaufania. Przynajmniej dla opozycji i dla tych ludzi, którzy się na mediach znają. To fragment z biogramu Broniatowskiego z Forbesa, magazynu, którego szef zagranicy w TVP był niegdyś redaktorem naczelnym.

„Michał Broniatowski rozpoczął karierę w 1979 roku w TVP, gdzie pracował do czasu stanu wojennego. Następnie był związany z brytyjską agencją telewizyjną ITN, Associated Press, a od 1985 roku z agencją Reutera. Od 1992 pełnił funkcję dyrektora polskiego oddziału Reutersa, który był pierwszym takim przedsięwzięciem w Europie Wschodniej, a od 1997 dyrektora przedstawicielstwa Reutersa w Rosji i krajach byłego Związku Radzieckiego. Po powrocie do Polski w latach 2001-2002 Broniatowski budował strategię nowych mediów w Grupie ITI. Był członkiem Rady Dyrektorów ITI i członkiem Rady Nadzorczej Grupy Onet. Od 2003 do 2009 pełnił funkcję wiceprezesa największej prywatnej rosyjskiej agencji informacyjnej Interfax, w której odpowiadał za międzynarodową działalność firmy. W latach 2009-12 kierował polskimi projektami internetowymi, a w 2013 współtworzył nowy całodobowy kanał informacyjny na Ukrainie – Espreso TV”– napisał Forbes w biogramie szefa OMdZ TVP. Opublikowałem to w całości, aby nie uronić kontekstu.

Kompetencja jak Yeti

Dinozaury z Woronicza – jak mówią o sobie starsi pracownicy TVP – mają spore wątpliwości, czy Broniatowski nadaje się do telewizji publicznej, szczególnie do TVP dla zagranicy. I to nie tylko ze względu na swoją pracę w rosyjskich mediach. Rosyjskich, podkreślam, nie holenderskich, nie niemieckich, brytyjskich czy czeskich lub amerykańskich. W mediach rosyjskich!

„Mam wrażenie, że on nic nie zrozumiał. Myśli, że TVP na Woronicza jest taka, jak na przełomie ustrojów” – mówił sdp.pl. jeden z pracowników TVP, który przechodzi wkrótce na emeryturę i nie chce ujawnić swojej tożsamości. „Proszę wybaczyć, ale nie chcę ryzykować, atmosfera w TVP w likwidacji przypomina niekiedy stan wojenny. Tylko koksowników nie ma. Chociaż na ten mróz mogliby wystawić…” – próbuje żartować nasz rozmówca.

„Kompetencja i nazwiska większości szefów w TVP w likwidacji to są zupełnie inne wartości. Także i Broniatowskiego. Jeśli to się nie zmieni, następny rząd nie będzie miał czego naprawiać” – martwi się doświadczony pracownik z Woronicza. „Może chodzi nie tylko o rządzenie, kiedy władzę sprawuje koalicja Tuska. Krążą plotki o sprzedaży, ale nie całej TVP, tylko jej najlepszych części” – dodał.

Nikt nie konsultował kandydatury szefa OMdZ TVP z MZS i rządem?

I jeszcze fragment z serwisu internetowej Press, którego to portalu nie można posądzać o sprzyjanie opozycji: >> „Paweł Jabłoński nie jest szeregowym posłem Prawa i Sprawiedliwości. Przez cztery lata był wiceministrem spraw zagranicznych i miał dostęp do niejawnych informacji o zagrożeniach ze Wschodu. W marcu 2024 roku wchodzi na trybunę sejmową i ostrzega, że dyrektorem TVP World został właśnie człowiek, który przez wiele lat był szefem rosyjskiej agencji informacyjnej Interfax. „W związku z tym mam pytanie o politykę MSZ, czy w zakresie tej nominacji byłego dyrektora rosyjskiej agencji informacyjnej na stanowisko dyrektora stacji walczącej z rosyjską dezinformacją MSZ konsultował się albo z ministrem kultury, albo z nielegalnym likwidatorem Telewizji Polskiej SA?” – pyta przejęty Jabłoński. <<.

Tyle Press, ale najciekawsze są jednak fakty, które jeszcze nie wyszły na jaw – mówią na korytarzach o Broniatowskim. Co mają na myśli? Nikt tego nie chce powiedzieć. Czy rząd i MSZ wiedzą, kogo zatrudniła TVP na stanowisku szefa TVP dla zagranicy? Chyba tam wiedzą, ale może mają ważniejsze zajęcia. Sam Broniatowski niechętnie mówi o swojej karierze w mediach rosyjskich. Nikt mu się, chyba, nie dziwi w kierownictwie TVP w likwidacji.

 

 

HUBERT BEKRYCHT: W przededniu katastrofy, czyli przedwierzchołek upadłości mediów publicznych

Termin „przedwierchołek” używany jest często przez wspinaczy wysokogórskich, geologów i geografów. Przedwierzchołek to jeszcze nie szczyt góry, ale prawie. Od szczytu czasem dzieli go kilkanaście metrów. Szczyt bezczelności natomiast bardzo chcą osiągnąć władze, niektórzy pracownicy i protektorzy mediów publicznych.

Nielegalnie przejęte ponad 2 lata temu TVP, PR, rozgłośnie regionalne PR i PA szczytu bezczelności jeszcze nie osiągnęły. Na razie musnęły zaledwie przedwierzchołek buty, chamstwa, cenzury, łamania wolności słowa, dezinformacji…

Uff, a to zaledwie początek. Pozostając w Himalajach hipokryzji, media publiczne brodząc po szyję w szlamie manipulacji i kłamstw podążają ku zagładzie. Utrzymują setki propagandystów koalicji i zwykłych hien dziennikarskich. Z naszych podatków.

W alpinizmie wspinacze i geografowie obserwują czasem kilka tzw. przedwierzchołków szczytu, który chcą osiągnąć. Media publiczne po 2023 roku też mają kilka prawie szczytów. Negatywnych, hańbiących, skandalicznych.

Przedwierzchołek nr 1 – kasa z Marsa

Dotyczy finansowej niekompetencji. Mając bezterminowe i określane mianem rządowej studni bez dna finansowanie, wciąż media publiczne nie mogą wyprodukować, czegoś, co przebije komercyjną konkurencję, w tym konserwatywnych nadawców, m.in. TV Republikę, telewizję wPolsce24, Radio Wnet, Radio Maryja, Telewizję Trwam i wiele, wiele innych. Do wierzchołka jeszcze trochę, bo komunikaty manipulacyjne w rządowych mediach płyną leniwie jak Nil. Ale wylewają jak szambo. Bardzo spektakularnie.

Przedwierzchołek nr 2 – etyczny Armagedon

W TVP, PR i PAP nie ma obecnie żadnych zahamowani molalnych. Byle tylko „dowalić” opozycji, mediom konserwatywnym i niezależnym jeszcze instytucjom. I ludziom z tych środowisk. Są w państwowych mediach pokłady zgnilizny etycznej, ale to nie znaczy, że nie będą się powiększać. Tu do szczytu daleko.

Przedwierzchołek nr 3 – media publiczne jak mafia

W tej chwili, chcąc dotrzeć na wierzchołek zemsty, wraz z przypadkowo wylosowanymi sędziami, media publiczne udowodniają, że wszystkie ich decyzje były zgodnie z prawem. M.in. zwolnienia dyscyplinarne, zwolnienia wymuszone, zastraszanie dziennikarzy, który jeszcze zostali i dezinformacje, które pojawiają się każdego dnia. I też do szczytu daleko jak z Warszawy do Drezna.

Atak szczytowy

Katalog wszystkich łotrostw nowych, nielegalnych władz mediów publicznych jest też długi jak taśma w kasie supermarketu. Trzeba poczekać aż się wyczerpie. Kiedy TVP, PR i PAP w likwidacji będą ledwo żywe, wówczas ktoś ich majątek sprawiedliwie podzieli. I zrobi się – jak mawiał klasyk – protokół zniszczenia.

A wtedy szczyty dopiero będą przed likwidatorami i ich rządowymi mecenasami. Szczyty albo upadki z wierzchołków mediów publicznych.