Ekipa Tuska próbuje zatuszować skandal z Giertychem – pisze DAWID WILDSTEIN: Tusk to Giertych a Giertych to Tusk (9)

BARDZO WAŻNE. (…) już widać, jak będą próbowali skręcić skandal z Giertychem. Pamiętajmy, Tusk to Giertych a Giertych to Tusk. (…) Jedyny plus z Giertycha? A niech teraz jakikolwiek cyngiel medialny tej władzy, z GW czy innego TVN, wyskoczy z gadką o „proputinowskiej opozycji”. W sytuacji, w której wiceszef partii, której się sprzedali, dostaje przelewy od Rosjan, którzy piorą mu, jak podają media, brudny szmal.
Oczywiście dla fanatyków i idiotów propaganda będzie bez zmian, ale dla każdego uczciwego i przyzwoitego człowieka jest jasnym już, w której partii są wpływy Putina. Niestety ten plus jest dość niewielki w porównaniu z dewastacją państwa, której Giertych jest obrazem. I to jest BARDZO WAŻNE, bo już się okazuje, że właściwie to Tusk i Sikorski nie znają Giertycha.Więc raz jeszcze. Giertych to nie przypadek, Giertych to system Tuska. Jego najwierniejszy partner w najgorszej bandyterce politycznej.
Tusk musiał wiedzieć o kontaktach Giertycha a mimo to zrobił z niego tak ważną osobę. Wiedzieć o rosyjskich przelewach, skoro kazał skręcić śledztwo w tej sprawie. A zrobili to Żurek a wcześniej Bodnar. W pełni świadomie Tusk wszedł w narrację Giertycha o sfałszowanych wyborach (pamiętacie, jak pisałem, że to scenariusz pisany na Kremlu? Hm, pasuje teraz co?).
W końcu Giertych to OD DEKAD jeden z najbardziej konsekwentnych zwolenników Rosji, działający jak putinowski agent wpływu (z procesowej ostrożności napiszę, że świadomie bądź nie, ale po ujawnieniu rosyjskich przelewów do jego kancelarii- sprawa jest chyba oczywista) o czym oczywiście Tusk to wszystko wiedział a i tak go wziął. Bo to jest ich wspólny system (…).
Dawid Wildstein
PS: algorytmy czesto tną zasięgi moich wpisów. Jeśli ten post wydaje Ci się ważny – proszę, podaj go dalej
DW
W portalu SDP publikujemy często opinie autorów z rożnych środowisk reprezentujących rozmaite poglądy. Zdecydowaliśmy się przybliżać niektóre z wpisów dziennikarza i publicysty Dawida Wildsteina z jego profilu na Facebooku. Felietony zamieszczamy za wiedzą Autora (możliwe są skróty) – tytuł, nadtytuły, śródtytuły od redakcji

Prokuratura wszczęła śledztwo ws. gróźb oficera SOP wobec red. PIOTRA NISZTORA – interwencja CMWP SD

9 kwietnia b.r.  CMWP SDP otrzymało potwierdzenie z Prokuratury Rejonowej Warszawa – Żoliborz, iż  26 marca b.r.  Prokuratura ta wszczęła śledztwo w sprawie kierowania gróźb karalnych  o pozbawieniu życia i zdrowia przez funkcjonariusza SOP wobec redaktora Piotra Nisztora z TV Republika i z Gazety Polskiej. Prokuratura potwierdziła w swoim piśmie, iż groźby te „wzbudziły w pokrzywdzonym uzasadnioną obawę, iż zostaną spełnione”.  CMWP SDP wysłało zawiadomienie do Prokuratury w tej sprawie 6 lutego b.r. 

 

Potwierdzenie Prokuratury o wszczęciu śledztwa jest tu : zawiadomienie

 

3 lutego 2026 r. wieczorem na antenie Telewizji Republika ujawniony został zapis rozmowy, podczas której oficer Służby Ochrony Państwa Wojciech B. mówił wprost o porwaniu, torturowaniu, a następnie zamordowaniu i spaleniu zwłok dziennikarza śledczego  red. Piotra Nisztora, publikującego m.in. w TV Republika, Gazecie Polskiej i na portalu niezalezna.pl .  Miałaby to być zemsta na red. Piotrze Nisztorze, który w 2014 roku opisał współpracę tego funkcjonariusza ze ściganym przez francuską policję handlarzem bronią. Wojciech B. , który wg mediów posługuje się pseudonimem „Baton” powiedział dosłownie tak: Ja mu nogi połamię batonem (w żargonie świata przestępczego tym słowem określa się pałkę teleskopową, jaką posługują się m.in. ochroniarze i policjanci) . Pan Bóg nie rychliwy, ale sprawiedliwy. A potem ropą poleję. (…) Jak odejdę z roboty to ja go połamię. Ja mu połamię nogi. Ropą poleję – to słowa wypowiedziane przez Wojciecha B. na opublikowanym przez TV Republika nagraniu.  Z nagranej rozmowy wynikało, iż działania te są skutkiem publikacji prasowych red. Piotra Nisztora w 2014 r.  na temat pracy Wojciecha B. w charakterze ochroniarza osób nielegalnie handlujących bronią i ściganych za to przez francuską policję. Z nagrania wynikało także, iż funkcjonariusz SOP zamierza zabić (cyt. „puknąć”) dwa psy należące do dziennikarza

Wyżej opisane słowa to groźby karalne uregulowane w art. 190 § 1 Kodeksu karnego (k.k.). Przepis ten stanowi, że kto grozi innej osobie popełnieniem przestępstwa na jej szkodę lub szkodę osoby najbliższej, wzbudzając uzasadnioną obawę jej spełnienia, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2. Opisane zdarzenia w ocenie CMWP SDP spełniają także przesłanki czynów przestępnych stypizowanych w ustawie Prawo prasowe. Artykuły 43 i 44 ustawy Prawo prasowe z 1984 r. chronią wolność prasy i dziennikarzy, penalizując działania wymierzone w ich niezależność. Art. 43 przewiduje do 3 lat więzienia za zmuszanie dziennikarza do publikacji lub jej zaniechania przy użyciu przemocy lub groźby. Art. 44 karze utrudnianie krytyki prasowej grzywną lub ograniczeniem wolności.

W ocenie CMWP SDP wyżej opisane nagranie opublikowane w TV Republika to dowód na formułowanie gróźb bezprawnych cyt. „ja mu nogi połamię”, „ja go połamię”, „ropą poleję, których celem jest ukaranie dziennikarza za jego publikacje na temat wypowiadającego te groźby funkcjonariusza SOP.  Powyższe działania nie tylko pokrzywdzony dziennikarz, ale także całe dziennikarskie środowisko mają prawo odebrać jako stanowiące realne zagrożenie dla red. Piotra Nisztora, jego bliskich i jego współpracowników. Szczególnie bulwersujące jest w tym wypadku także to, iż tak niebezpieczne groźby wypowiada osoba, która ma zapewniać bezpieczeństwa najważniejszym osobom w państwie oraz chronić kluczowe obiekty rządowe, co oznacza, iż jest osobą szkoloną w posługiwaniu się bronią i wykorzystywaniu różnego rodzaju technik walki. Ze względu na potencjalne  związki wypowiadającego groźby w/w funkcjonariusza SOP ze środowiskiem przestępczym kierowane przez niego groźby należy traktować wyjątkowo poważnie.

Groźby takie , jak wyżej opisane działają także zastraszająco na całe środowisko dziennikarskie, ich konsekwencją  jest także tzw. efekt mrożący (ang. chilling effect) czyli zniechęcenie innych dziennikarzy i mediów do zajmowania się trudnymi, kontrowersyjnymi problemami społecznymi, do jakich z całą pewnością należą tematy poruszane przez dziennikarzy śledczych. Niszczy to w oczywisty sposób wolność słowa, która jest fundamentem demokratycznego państwa, a która powinna być przez to państwo szczególnie chroniona.  Wolność słowa należy bowiem do podstawowych praw człowieka, gwarantowanych w Konstytucji RP, jak i innych aktach prawa krajowego i międzynarodowego.

Piotr Nisztor jest znanym i cenionym dziennikarzem śledczym. Wielokrotnie w swoich publikacjach działając w interesie społecznym ujawniał ważne zdarzenia o charakterze korupcyjnym i przestępczym, dotyczące polityków szczebla ogólnokrajowego i samorządowego,  biznesmenów i innych osób pełniących funkcje publiczne.  Poprzez opisywanie czynów mających znamiona przestępstw red. Piotr Nisztor stawiał te osoby w negatywnym świetle, co sprawia iż osoby te mogą mieć motyw, by go za to ukarać, a także by wywierać  na nim naciski, by go zniechęcić do kontynuowania interwencji prasowych czyli do zajmowania się dziennikarstwem śledczym  w przyszłości.

CMWP SDP skierowało zawiadomienie o wszczęcie i prowadzenie postępowania przygotowawczego w w/opisanej sprawie do Prokuratury Rejonowej Warszawa – Śródmieście .

Więcej na ten temat:

O fikcji ślubowania sędziów TK pisze DAWID WILDSTEIN: Oni nie chcą przejąć państwa, oni chcą je zniszczyć

Dziś (9 kwietnia 2026 r. – red.) jest ponury dzień, chyba jeden z bardziej ponurych dla polskiej demokracji w dziejach III RP. Cyrk, jaki urządził Uśmiechnięty Populizm w sejmie z „zaprzysiężeniem” nowych sędziów TK to po prostu pokazanie środkowego palca demokracji, Konstytucji. Prawdziwa putinada. Dowód, że żyjemy w państwie najgorszych politycznych dresiarzy.
A fakt, że to pseudo ślubowanie odbierał marszałek Sejmu umoczony po uszy w relacje z zapleczem biznesowym Putina tylko dodaje „uroku” temu cyrkowi. Tak samo jak to, że jeden z nowych „sędziów TK” jest fanem Łukaszenki.

Niszczenie kraju i chaos prawny

Po co to robią? Oj, jest wiele powodów. Przykryć kolejne afery wokół Giertycha, Kłodzko, rozpadającą się Ochronę Zdrowia, ujawniony ostatnio skandal z politykami wladzy zalatwiającymi sobie własną, działającą „służbę zdrowia” po znajomościach…
Oczywiście skutek tego żenującego teatrzyku jest jeden- chodzi o zniszczenie Trybunału Konstytucyjnego. Nie przejęcie, ale zniszczenie. Bo oni mogliby przejąć TK. Ale nie chcą. Pytanie więc brzmi, czemu Tusk zdecydował się na taki ruch? Odpowiedź jest prosta. W ten sposób może doprowadzić do sytuacji, w której, kiedy Uśmiechnięty Populizm straci władzę:
1. Jedna z najważniejszych instytucji, która mogłaby osądzić ich ewidentne zbrodnie, kwalifikujące się pod najpoważniejsze paragrafy, jeśli chodzi o państwo, przestaje działać.
2. Równie ważne – TK jest formą ochorny suwerenności polskiego prawa. Nawet gdyby ludzie Tuska przejęli TK, byliby jakoś związani poprzednimi orzeczeniami (w tym tymi sprzed PiS). Można by też cofnąć ich błędy. W sytuacji, w której TK nie ma- nasze prawo jest wydane na łup arbitralnym decyzjom UE i bardzo trudno będzie ten chaos prawny ograniczyć –  znów, nawet kiedy Tusk i jego banda stracą władzę.

Oni stosują po prostu taktykę spalonej ziemi wobec naszej Polski

I nie wiem jak optymistycznie zakończyć ten post. Bo ta mafia naprawdę nam miażdży państwo. Zostaje nam tylko głośno o tym mówić, pokazywać to i gardzić każdym, kto to wspiera, kto to tuszuje i liczyć, że w normalnej Polsce wylądują za kratkami. Nawet jak będą przy okazji mdleć.
I jeszcze jedno. Mnie najbardziej jednak szokuje po prostu ostentacja tego kłamstwa, każdy może przecież przeczytać, jak dokładnie brzmi konstytucyjny wymóg w tej sprawie, ale i tak kłamią…
Dawid Wildstein
PS: algorytmy czesto tną zasięgi moich wpisów. Jeśli ten post wydaje Ci się ważny – proszę, podaj go dalej.
W portalu SDP publikujemy często opinie autorów z rożnych środowisk reprezentujących rozmaite poglądy. Zdecydowaliśmy się przybliżać niektóre z wpisów dziennikarza i publicysty Dawida Wildsteina z jego profilu na Facebooku. Felietony zamieszczamy za wiedzą Autora (możliwe są skróty) – tytuł, nadtytuły, śródtytuły od redakcji

Poetka, satyryk, animatorka kultury i … dziennikarka. Niezwykle klimatyczne spotkanie w Klubie Publicystyki Kulturalnej SDP

Kwietniowie Spotkanie Klubu Publicystyki Kulturalnej SDP

JAK SZYBA
Najbardziej boli / gdy coś nagle pęka / jak szyba / ucieka całe ciepło / szczelinami wpada / mrożący chłód /  a z każdej strony /  ostrze może zranić / zaciera się pole ostrego widzenia / a przy każdym / nieostrożnym ruchu / wszystko rozpryśnie się / drobinkami wspomnień / najbardziej boli / gdy coś nagle pęka/ jak szyba 

Ten i inne swoje ulubione  wiersze autorstwa Dusi czyli Wandy Stańczyk czytali goście kwietniowego spotkania w Klubie Publicystyki Kulturalnej SDP . Odbyło się ono 8 kwietnia i jak zawsze prowadziła je dr Teresa Kaczorowska.   Dusia Stańczyk  to tytan pracy i rekordzistka – wydała aż 26 tomików swojej poezji, przygotowała aż  36 miedzynarodowych antologii tematycznych wierszy i od ponad 20 lat prowadzi kabaret „Pół serio” oraz Teatr Poezji, Muzyki i Sztuki „Witraże” . Przez wiele lat była dziennikarką w Kurierze Polskim, ogólnopolskim dzienniku popołudniowym wydawanym w latach 1957-1999 w Warszawie i będącym organem prasowym Stronnictwa Demokratycznego.  Dziś razem ze swymi oddanymi przyjaciółmi  organizuje plenery artystyczne i wieczory poetyckie, wydaje książki i pisze wiersze oraz słowa piosenek, które sama wykonuje. napisała ich już ponad 130. Jej pasje to muzyka, fotografowanie, scena, a jak sama mówi – najważniejszą inspiracją jest człowiek.

 

tekst i zdjęcia: jh

LINK DO ZAPISU TRANSMISJI: 

 

 

 

Wanda „Dusia” Stańczak – poetka, animatorka kultury, dziennikarka, prezes O/Warszawskiego II Stowarzyszenia Autorów Polskich oraz wiceprezes RG SAP w Warszawie. Organizatorka licznych inicjatyw kulturalnych w Polsce i poza granicami. Absolwentka dziennikarstwa i nauk politycznych UW, Studium Języków na Uczelni Łazarskiego oraz Kursu Pisania dla Dzieci i Młodzieży Instytutu Badań Literackich PAN (prowadziła przez kilka lat zajęcia ze studentami na Wydziale Dziennikarstwa UW). Jest członkiem zespołu redakcyjnego ilustrowanego międzynarodowego kwartalnika kulturalnego „Post Scriptum”, wydawanego w Wielkiej Brytanii.

Autorka 26 autorskich tomików oraz ponad 138 piosenek. Jej utwory przetłumaczono na kilka języków, m.in. na angielski, grecki, włoski, hiszpański oraz telugu. Pod jej redakcją ukazało się aż 36 międzynarodowych tematycznych antologii. m.in. „Pętla”, „Klinika strachu”, „Pamięć”, „Matka”, „Poplątane ścieżki”, „Zatrzymania”, „Pod wiatr”.

WANDA DUSIA STAŃCZAK; fot. nadesłana przez Autorkę

Założyła również i prowadzi Teatr Poezji, Muzyki i Sztuki „Witraże”, gdzie odbywają się spotkania poetycko-muzyczne, będące kontynuacją wieczorów pod kryptonimem „DACH” (odbyło się ich prawie 200). Na wieczory te zjeżdżają co miesiąc poeci, muzycy, malarze, artyści z kraju i z zagranicy. Założyła też i od 20 lat prowadzi kabaret literacki „Pół-serio”, uhonorowany wyróżnieniem „PRO MASOVIA” oraz licznymi Grand Prix i pucharami – ten autorski kabaret dał już ponad 490 koncertów w kraju i poza granicami, m.in. w Domu Aktora w Skolimowie, dwukrotnie w Piwnicy pod Baranami.

Od kilkunastu lat „Dusia” organizuje również międzynarodowe plenery literacko-artystyczne, m.in. w Międzywodziu, Kołobrzegu, Kazimierzu Dolnym, Zakopanem, w Bieszczadach, Polanicy -odbywają się tam warsztaty literackie, malarskie, aktorskie, związane z prezentacją, a także liczne spotkania z publicznością.

WANDA DUSIA STAŃCZAK
fot. nadesłana przez Autorkę

Od 12 lat „Dusia” jest również organizatorką ze strony polskiej i współorganizatorką ze strony litewskiej  corocznych Światowych Zlotów Poetów Polskiego Rodowodu w Wilnie. W ich ramach odbywają się kilkudniowe spotkania w szkołach polskich, poeci prowadzą lekcje według własnego pomysłu, promują polską poezję, słuchają polskich uczniów. Na zakończenie jest wielka Gala (z udziałem poetów z Litwy).

Wanda „Dusia” Stańczak jest laureatką wielu nagród, m.in. Marii Konopnickiej, Bolesława Prusa, Stefana Żeromskiego, została także uhonorowana odznaką „Zasłużony dla Kultury Polskiej” (przez MKiDN), Złotą Statuetką im. Stanisława Moniuszki (przez Centrum Kultury Polskiej na Litwie).

 

Teresa Kaczorowska

 

Ładnie podane oszczerstwo zastępuje fakty – pisze HUBERT BEKRYCHT: Polityka u dentysty

Co nie jest prawdą, jest kłamstem. Aż tak? W dziennikarstwie informacyjnym tak. Jakkolwiek groteskowo to dziś zabrzmi. Groteskowo, bo w Polsce, poza mediami konserwatywnymi i społecznymi są tylko przekaźniki manipulacji, czyli serwujące też kłamstwa, ale w czystej postaci. I kłamstwa te podają ładnie, smacznie i bez bólu.

W odniesieniu do prorządowych mediów, które nawet jak mają serwisy zagranicznych agencji prasowych – bo z PAP korzystać już się nie da – to i tak trzeba mieć „dekoder” kłamstw w i manipulacji. Na szczęście mamy jeszcze rozum.

Stomatologia polityczna

Próbowaliście kiedyś rozmawiać o polityce u dentysty? Nie radzę. O ile jeszcze w poczekalni z pacjentami można próbować rozmawiać o nowych koalicjach, o tyle w relacji werbalnej ze stomatologiem nie polecam. Zawsze zastanawiałem się, jak pracują lekarze ratując rannych jeńców? Co, jeśli takiemu medykowi ktoś z rodziny zginął na tej wojnie? Oczywiście w sporach politycznych nie jest tak radykalnie, ale bywa bardzo wrogo. I podobnie niestety…

Można sobie oczywiście wyobrazić, że żyją obok siebie dwie grupy etniczne – jak Walonowie i Flamandowie w Belgii. Mają różne języki, ale ogólnie mogą dojść do porozumienia w wielu sprawach. Można, też bez wrogości dogadać się w obrębie dwóch a nawet większej liczby społeczności o różnych wyznaniach.

Dlaczego więc w Polsce tak trudno przychodzi porozumieć się w obrębie dwóch głównych baniek polityczno-medialnych? Po pierwsze, to jednak nic dziwnego, że te bańki są, zatem wzrasta irytacja obu obozów, dlaczego ten „drugi” obóz nie ustąpi. Czy to tylko polskie koszmary? Nie. Ale wmawia się nam, że tylko nad Wisłą są tak straszne „plemienne walki”.

Między nami jaskiniowcami…

Z porównaniem z czasami „plemiennymi” nie przesadzałbym, bo na przykład lewica i tzw. centrum ciągnąc w tę stronę, nie tylko zapomina o zbrodniach komunizmu, ale chyba miała poprawkę w piątej bodajże klasie podstawówki. Tam pierwszy raz uczą – jeśli minister Nowicka nie zabroniła – o tym, jak plemiona kilkanaście, a nawet kilka tysięcy, delikatnie mówiąc „zwalczały” się bardzo radykalnie. Nie tak jak teraz zwalczają się „plemiona”.

Jeśli ktoś chce sięgnąć po popularnonaukowe a nawet akademickie źródła dotyczące „waśni plemiennych” w różnych częściach świata, musi mieć mocne nerwy. Opisy tylko tych najbliższych nam historycznie walk z udziałem grup określonych jako plemiona podnoszą ciśnienie. Nie tylko człek „cywilizowany”, czyli ubrany w spodnie, spódniczkę i jakieś wierzchnie okrycie, ale i – jak mawiali niepoprawnie politycznie ludzie – „dzikusy” nie szczędzili sobie okrucieństw.

Po co to napisałem? Otóż, wmawia się nam poprzez echa liberalnej i lewackiej propagandy, że kraj jest podzielony. No jest. I co z tego? Każdy jest. Niektórzy „uczeni” prorządowcy bredzą teraz, że Polacy są teraz na takim etapie jak Hutu i Tutsi w Rwandzie ponad trzydzieści lat temu. Ludobójstwo to – bez odwoływanie się do definicji encyklopedycznej – zbrodnia przeciwko ludzkości, nie zbrodnia plemienna. Ale ta w Rwandzie taka była. Plemienna i nie tylko determinowana wpływem „białych ludzi”. I ci „mądrzy” Polacy teraz zaczęli się z tym faktem obnosić, jak senatorowie KO z wyrokami.

Jak wszędzie

Wystarczy porównać społeczeństwo polskie, do innych narodów. Tam, czy to w USA, Niemczech, Turcji, czy Senegalu są też podziały. I to nie tylko na dwa „plemiona” lub dosłownie plemiona, jak w niektórych krajach Ameryki Południowej, Afryki, Azji lub Oceanii. Tam są wyrwy w narodowej pamięci, koszmary nie do zwalczenia przez kilka pokoleń. Tak jest od tysiącleci, że te podziały istnieją. Tylko rzadko towarzyszyły temu, jak teraz, nie tylko w Polsce, pęknięcia w mediach i ogólnie w dziennikarstwie.

30, 20, a nawet jeszcze 15 lat temu TVN czy TVP bałyby się Boga, gdyby kłamały tak jak teraz. Powtarzam, to nie jest manipulacja. To kłamstwa. Rzucane bezpośrednio. No, może z jakimś przecinkiem, cudzysłowem…

Media konserwatywne dwa lata temu, na chwilę zamykając się w sobie, zwalczały te kłamstwa. Po tych dwóch latach zwalczają nadal. Metody są – myślę – trochę łagodniejsze niż w przekaźnikach prorządowych. Tylko zawsze trzeba zdawać sobie sprawę z tego, że nie zawsze „Tylko Prawda jest ciekawa”. Dla współczesnych obrazkowych plemion medialnych prawda jest nudna… Co zrobić, aby była ciekawa. Może na początek trzeba przestać kłamać?

 

HB

 

Opinia amicus curiae CMWP SDP w obronie LECHA OBARY

W związku z pozwem o ochronę dóbr osobistych wniesionym przeciwko Lechowi Obarze przez Ancile Investment Company  Centrum Monitoringu Wolności Prasy Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich  przesłało do Sądu  Okręgowego w Warszawie opinię amicus curiae – przyjaciela sądu. Według oceny CMWP, wniesienie powyższego pozwu stanowi zagrożenie dla praw obywatelskich pozwanego Lecha Obary w zakresie wolności słowa. W ocenie CMWP SDP wiele wskazuje na to, iż skierowanie pozwu przeciwko Lechowi Obarze ma na celu wywołanie nacisku i „uciszenie” go w przestrzeni medialnej przed nagłaśnianiem wskazanej sprawy. Rozprawa sądowa zaplanowana jest na 9 kwietnia b.r. 

Sprawa dotyczy wypowiedzi Lecha Obary odnoszących się do działalności spółki T.B. Fruit oraz powiązanych z nią podmiotów gospodarczych, a także do sytuacji licznych wierzycieli tej spółki, w szczególności rolników i przedsiębiorców dostarczających surowiec do zakładów przetwórczych. Pozwany zabierał głos w tej sprawie w kontekście publicznej debaty dotyczącej skutków działalności spółki oraz sytuacji licznych pokrzywdzonych wierzycieli, w tym podczas posiedzenia parlamentarnego zespołu zajmującego się problematyką przestępczości gospodarczej.

Spółka, która pozwała mec. Lecha Obarę jest zarejestrowana na wyspach Kajmany (to tzw. raj podatkowy). W skierowanym pozwie o ochronę dóbr osobistych żąda od Lecha Obary zapłaty łącznej kwoty 50.000,00 zł, zwrotu kosztów procesu, zaprzestania naruszania dóbr osobistych oraz oficjalnych przeprosin na stronie internetowej kancelarii. Sprawa dotyczy przetwórstwa owoców i warzyw z Lubelszczyzny oraz dziesiątek polskich rolników pokrzywdzonych przez spółkę założoną przez ukraińskiego oligarchę (imię i nazwisko znane CMWP SDP) pod nazwą TB Fruit sp. z o.o.  Kwota niezaspokojonych wierzytelności przekracza 10 mln złotych samych rolników, pokrzywdzonymi w tej sprawie są także inni lokalni przedsiębiorcy (np. ich usługodawcy, kontrahenci) oraz lokalny samorząd terytorialny i Skarb Państwa. Łącznie suma niezaspokojonych długów spółki TB Fruit sięga ponad 300 milionów złotych. Cała sprawa ma charakter przestępczy, za czym świadczy prowadzone od kilku lat przez Prokuraturę Regionalną przy wsparciu Prokuratury Krajowej RP śledztwo.  Za właścicielem spółki i jego współpracownikami wydano postanowienie o przedstawieniu zarzutów i wystosowano list gończy. Ponadto są oni poszukiwani metodą „czerwona dyfuzja Interpolu”, której celem jest aresztowanie osoby poszukiwanej w celu jej późniejszej ekstradycji, „czerwona dyfuzja Interpolu” jest często wykorzystywana jako „szybsza ścieżka” do rozpoczęcia poszukiwań międzynarodowych, zanim dopełnione zostaną formalności związane z wystawieniem pełnej czerwonej noty.

Spółka Ancile Investmant Company, która pozwała mec. Lecha Obarę o naruszenie dóbr osobistych, jest jednym z wierzycieli TB Fruit. Jako jedna z nielicznych została zabezpieczona hipotecznie na nieruchomościach dłużnika poprzez umowę, na kwotę około 220 mln złotych, co przekracza wartość samego przedsiębiorstwa TB Fruit. Takie zabezpieczenie wyprzedza zaspokojenie innych wierzycieli ze sprzedaży nieruchomości, które są jedynym pozostałym po TB Fruit majątku pozwalającym na dochodzenie wierzytelności – realnie uniemożliwia to zaspokojenie innych wierzycieli. Zdaniem Lecha Obary hipoteki na rzecz Ancile zostały ustanowione w sposób fikcyjny.  Przemawia za tym szereg faktów i dowodów, w tym m.in. szeroko zakrojone działania Prokuratury. Mecenas Lech Obara zaangażował się w obronę pokrzywdzonych przez w/w spółkę rolników, którzy nie otrzymali wynagrodzenia za przekazane spółce towary (owoce). Proceder wyłudzenia towarów bez zapłaty jest skomplikowany i złożony. Reprezentujący interesy pokrzywdzonych rolników mec. Lech Obara po zapoznaniu się ze sprawą podjął szereg czynności zarówno prawnych jak i medialnych, a także wystąpień do instytucji Państwowych w obronie poszkodowanych. W wielu wystąpieniach medialnych używał sformułowań takich jak np. „prawniczy majstersztyk”, czy też wyrażał opinię („moim zdaniem”, „uważam że” itp.) o powiązaniach między Ancile, a poszukiwanym właścicielem współpracującej z tą spółką firmą TB Fruit. Kluczowym zdarzeniem, a zarazem powodem skierowania pozwu przeciwko niemu, było wystąpienie Lecha Obary na posiedzeniu Parlamentarnego zespołu ds. Zwalczania Przestępstw Gospodarczych i Lichwy z dnia 18 stycznia 2022 r. Na posiedzeniu Lech Obara określił cały proceder słowami: Jest to wielka międzynarodowa afera. Skandalem jest, że żaden z podmiotów publicznych w żaden sposób nie zabezpieczył swojego roszczenia. Natomiast majątek wcześniej już zabezpieczyła spółka TB Fruit ustanawiając pozorną – naszym zdaniem – hipotekę na kwotę 50 mln euro (tj. około 220 mln złotych) na rzecz firmy Ancile z Kajmanów. Tym samym zablokowano możliwość dochodzenia wcześniejszych, a niezabezpieczonych roszczeń na kwotę 90 mln złotych – i tych prywatnych i tych publicznych. Dlatego chcemy, aby wszelkie tego typ działania zostały rozliczone. W ocenie CMWP SDP Wiele wskazuje na to, iż skierowanie pozwu przeciwko mec. Lechowi Obarze miało na celu wywołanie nacisku i „uciszenie” go w przestrzeni medialnej przed nagłaśnianiem wskazanej sprawy.

W ocenie CMWP sprawa ta ma fundamentalne znaczenie dla ochrony wolności słowa w debacie publicznej. Dotyczy ona bowiem wypowiedzi pozwanego odnoszących się do sprawy o istotnym znaczeniu społecznym i gospodarczym, w której uczestniczą liczne podmioty prywatne oraz instytucje publiczne. Wskutek tych wypowiedzi powodowa spółka skierowała przeciwko niemu powództwo o ochronę dóbr osobistych.

Z przedstawionych w sprawie materiałów wynika, że działalność spółki T.B. Fruit oraz powiązanych z nią podmiotów była przedmiotem szerokiego zainteresowania opinii publicznej, organów państwa oraz licznych wierzycieli, w tym rolników
i przedsiębiorców. Z uzyskanych informacji wynika, że w sprawie prowadzone jest postępowanie przygotowawcze dotyczące podejrzenia prowadzenia działalności w ramach zorganizowanej grupy przestępczej, a pokrzywdzonymi na znaczne kwoty są zarówno liczne podmioty prywatne, jak i Skarb Państwa.

W takiej sytuacji wypowiedzi odnoszące się do okoliczności funkcjonowania tej spółki oraz do relacji pomiędzy jej wierzycielami i podmiotami powiązanymi stanowią element debaty o znaczeniu publicznymPozwany zabierał głos w tej sprawie w kontekście wsparcia licznych wierzycieli i zwrócenia uwagi opinii publicznej oraz organów państwa na wątpliwości dotyczące relacji gospodarczych pomiędzy powodem, a spółką T.B. Fruit. Dodać należy,  że wypowiedzi pozwanego są jednym z wielu głosów w debacie, nie są głosem jedynym ani decydującym, a powód ma pełną możliwość uczestniczenia niej i zajmowania stanowiska.  Wystąpienia pozwanego przyczyniły się do zwiększenia zainteresowania organów państwa sytuacją pokrzywdzonych wierzycieli oraz doprowadziły do szerokiej debaty publicznej na temat mechanizmów ochrony rolników i przedsiębiorców w podobnych sytuacjach. W konsekwencji sprawa ta wykracza daleko poza ramy indywidualnego sporu pomiędzy stronami, stając się elementem debaty o funkcjonowaniu rynku rolnego oraz mechanizmów ochrony wierzycieli. W takich okolicznościach szczególnego znaczenia nabiera konieczność zapewnienia szerokiej ochrony wolności wypowiedzi pozwanemu oraz każdej osobie, która wyrazi potrzebę uczestniczenia w publicznej debacie.

W kontekście niniejszej sprawy CMWP pragnie zwrócić uwagę Sądu na zjawisko określane jako SLAPP (Strategic Lawsuits Against Public Participation). Są to akcje procesowe podejmowane w celu zastraszenia, uciszenia i zniechęcenia obywateli do udziału w debacie publicznej oraz do krytyki działań władz publicznych lub innych podmiotów. Celem takich działań jest obciążenie przeciwnika kosztami obrony prawnej oraz wywołanie tzw. efektu mrożącego, który w praktyce prowadzi do ograniczenia praw obywatelskich w zakresie wolności słowa.

Zjawisko to zostało uznane przez instytucje Unii Europejskiej za poważne zagrożenie dla praw obywatelskich. Parlament Europejski w Rezolucji z dnia
11 listopada 2021 r. w sprawie wzmocnienia demokracji oraz wolności i pluralizmu mediów w UE (2022/C 205/01) wyraził głębokie zaniepokojenie niewłaściwym wykorzystywaniem postępowań cywilnych i karnych do uciszania dziennikarzy, organizacji pozarządowych i społeczeństwa obywatelskiego. Parlament wezwał państwa członkowskie do podjęcia działań mających na celu zapobieganie SLAPP oraz ochronę dziennikarzy i obrońców praw człowieka przed tego rodzaju nadużyciami. W związku z powyższym przyjęto Dyrektywę Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2024/1069 z dnia 11 kwietnia 2024 r.
w sprawie ochrony osób, które angażują się w debatę publiczną, przed oczywiście bezzasadnymi roszczeniami lub stanowiącymi nadużycie postępowaniami sądowymi. Dyrektywa ta zapewnia gwarancje chroniące przed oczywiście bezzasadnymi roszczeniami lub stanowiącymi nadużycie postępowaniami sądowymi w sprawach cywilnych mających skutki transgraniczne, wnoszonymi lub wszczynanymi przeciwko osobom fizycznym i prawnym ze względu na ich zaangażowanie w debatę publiczną (art. 1). W motywie (14) Dyrektywy, wskazano, że niektóre postępowania sądowe „są wszczynane nie do celów dostępu do wymiaru sprawiedliwości, lecz po to, aby stłumić debatę publiczną”. Dyrektywa wskazuje, że państwa członkowskie powinny zapewnić mechanizmy umożliwiające:

  1. szybkie oddalanie oczywiście bezzasadnych powództw,
  2. ochronę osób uczestniczących w debacie publicznej,
  3. zapobieganie wykorzystywaniu postępowań sądowych w celu wywierania presji na dziennikarzy i działaczy społecznych.

Choć Dyrektywa ta wymaga implementacji do prawa krajowego, jej cele oraz zasady interpretacyjne powinny być uwzględniane już na etapie stosowania prawa przez sądy krajowe. Trybunał Sprawiedliwości UE wielokrotnie wskazywał bowiem, że sądy państw członkowskich powinny interpretować prawo krajowe w sposób zgodny z prawem Unii Europejskiej. Dyrektywa podkreśla szczególnie potrzebę ochrony wypowiedzi dotyczących działalności gospodarczej o znaczeniu społecznym, potencjalnych nieprawidłowości w obrocie gospodarczym, a także spraw dotyczących interesu publicznego. W Motywie (31) Dyrektywy wyraźnie wskazano, że „Pozwani powinni mieć możliwość złożenia wniosku o następujące gwarancje proceduralne: zabezpieczenie kosztów postępowania i, w stosownych przypadkach, na pokrycie szkód, oddalenie na wczesnym etapie oczywiście bezzasadnych roszczeń oraz środki ochrony prawnej, zwrot kosztów i zasądzenie sankcji lub inne równie skuteczne odpowiednie środki”. Należy też zwrócić uwagę na art. 9 Dyrektywy, zgodnie z którym Państwa członkowskie zapewniają, aby sąd lub trybunał rozpoznający sprawę w postępowaniu sądowym wszczętym przeciwko osobom fizycznym lub prawnym ze względu na ich zaangażowanie w debatę publiczną, mógł zgodzić się na to, by stowarzyszenia, organizacje, związki zawodowe i inne podmioty, które mają, zgodnie z kryteriami określonymi w ich prawie krajowym, uzasadniony interes w ochronie lub propagowaniu praw osób zaangażowanych w debatę publiczną, mogły udzielać wsparcia pozwanemu, za jego zgodą, lub mogły przekazywać informacje w ramach tego postępowania zgodnie z prawem krajowym. Taką funkcję niewątpliwie realizuje CMWP SDP.

Na podstawie wieloletnich doświadczeń w tym zakresie oraz zgromadzonego obfitego materiału porównawczego (jak informowaliśmy w piśmie zawiadamiającym o objęciu sprawy monitoringiem, Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP funkcjonuje od 1996 r. i stanowi komórkę organizacyjną Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich, powołaną w celu obrony wolności słowa zgodnie z art. 10 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka), należy stwierdzić, że niniejsza sprawa wykazuje wyraźne znamiona postępowania typu SLAPP. Charakter sprawy oraz przedmiot żądania powoda prowadzi bowiem do wniosku, że w przypadku ich ewentualnego uwzględnienia przez Sąd, miałoby to niewątpliwie charakter odstraszający i zniechęcający zarówno pozwanego, jak i inne osoby do dokumentowania i publikowania materiałów dotyczących powodowej spółki. Jest to klasyczny przykład efektu mrożącego, który ETPCz wielokrotnie potępiał jako sprzeczny z art. 10 EKPC, a który prowadzi do obejścia konstytucyjnych i konwencyjnych gwarancji wolności wypowiedzi oraz godzi w wolność debaty.
Jak obrazowo określono to w Motywie (16) cyt. wyżej Dyrektywy (UE) 2024/1069: „Postępowania sądowe zmierzające do stłumienia debaty publicznej mogą mieć negatywny wpływ na wiarygodność i reputację osób fizycznych i prawnych, które angażują się w debatę publiczną, oraz mogą wyczerpywać ich zasoby finansowe
i zasoby innego rodzaju. Skutkiem takich postępowań może być opóźnienie lub w ogóle uniemożliwienie publikacji informacji na temat sprawy leżącej w interesie publicznym. Długi czas trwania postępowań i presja finansowa mogą powodować efekt mrożący
w odniesieniu do osób fizycznych i prawnych, które angażują się w debatę publiczną. Występowanie takich praktyk może powodować zatem efekt odstraszający
w odniesieniu do ich pracy, gdyż praktyki te skłaniają do autocenzury ze względu na ewentualne przyszłe postępowania sądowe, co prowadzi do zubożenia debaty publicznej ze szkodą dla całego społeczeństwa
”.

  1. WNIOSKI KOŃCOWE

Mając na uwadze powyższą argumentację, w tym bogate orzecznictwo ETPCz, CMWP wyraża opinię, że niniejsza sprawa powinna być oceniana z uwzględnieniem unijnych standardów wolności słowa, co implikuje poniższe dyrektywy postępowania:

  • wypowiedzi dotyczące spraw o istotnym znaczeniu społecznym korzystają ze szczególnie szerokiej ochrony;
  • debata publiczna obejmuje również wypowiedzi krytyczne, ostre oraz formułujące hipotezy wymagające dalszego wyjaśnienia;
  • ochrona wolności wypowiedzi obejmuje wszystkich uczestników debaty publicznej, nie tylko dziennikarzy;
  • postępowania sądowe nie powinny być wykorzystywane w sposób prowadzący do ograniczenia debaty publicznej lub wywoływania efektu mrożącego;
  • przy ocenie niniejszej sprawy należy uwzględnić również standardy wynikające z Dyrektywy UE 2024/1069 dotyczącej przeciwdziałania postępowaniom typu SLAPP oraz ugruntowaną linię orzeczniczą ETPCz
    w tym zakresie.

Mając powyższe na uwadze, CMWP wnosi o uwzględnienie powyższych standardów przy ocenie prawnej wypowiedzi pozwanego, które stały się przyczyną zainicjowania niniejszego postępowania, jak i całokształtu sprawy.

 Opinia amicus curie CMWP SDP : Opinia amicus curiae w spr. Lecha Obary syg. akt. III C 986_22

 

dr Jolanta Hajdasz

dyrektor CMWP SDP

Kolejne SPOTKANIE KLUBU PUBLICYSTYKI KULTURALNEJ JUŻ 8 KWIETNIA na Foksal 3/5 – WANDA DUSIA STAŃCZAK

Kwietniowie Spotkanie Klubu Publicystyki Kulturalnej SDP

Zapraszam na kwietniowe spotkanie Klubu Publicystyki Kulturalnej SDP,
które odbędzie się, nie jak zwykle w pierwszą środę miesiąca, ale ze
względu na Wielki Tydzień, tym razem w drugą środę miesiąca, 8 kwietnia
2026 r., o godz. 17.00 – w Domu Dziennikarza, przy ulicy Foksal 3/5 w
Warszawie. 

 

Tym razem zaproszenie przyjęła Wanda „Dusia” Stańczak – poetka, animatorka kultury, dziennikarka, prezes O/Warszawskiego II Stowarzyszenia Autorów Polskich oraz wiceprezes RG SAP w Warszawie.

Zapraszam serdecznie!

Życzę radosnych, pełnych radości i nadziei świąt Wielkanocnych! Wesołego
Alleluja!

dr Teresa Kaczorowska, przewodnicząca Klubu Publicystyki Kulturalnej SDP

 

Wanda „Dusia” Stańczak – poetka, animatorka kultury, dziennikarka, prezes O/Warszawskiego II Stowarzyszenia Autorów Polskich oraz wiceprezes RG SAP w Warszawie. Organizatorka licznych inicjatyw kulturalnych w Polsce i poza granicami. Absolwentka dziennikarstwa i nauk politycznych UW, Studium Języków na Uczelni Łazarskiego oraz Kursu Pisania dla Dzieci i Młodzieży Instytutu Badań Literackich PAN (prowadziła przez kilka lat zajęcia ze studentami na Wydziale Dziennikarstwa UW). Jest członkiem zespołu redakcyjnego ilustrowanego międzynarodowego kwartalnika kulturalnego „Post Scriptum”, wydawanego w Wielkiej Brytanii.

Autorka 26 autorskich tomików oraz ponad 138 piosenek. Jej utwory przetłumaczono na kilka języków, m.in. na angielski, grecki, włoski, hiszpański oraz telugu. Pod jej redakcją ukazało się aż 36 międzynarodowych tematycznych antologii. m.in. „Pętla”, „Klinika strachu”, „Pamięć”, „Matka”, „Poplątane ścieżki”, „Zatrzymania”, „Pod wiatr”.

WANDA DUSIA STAŃCZAK; fot. nadesłana przez Autorkę

Założyła również i prowadzi Teatr Poezji, Muzyki i Sztuki „Witraże”, gdzie odbywają się spotkania poetycko-muzyczne, będące kontynuacją wieczorów pod kryptonimem „DACH” (odbyło się ich prawie 200). Na wieczory te zjeżdżają co miesiąc poeci, muzycy, malarze, artyści z kraju i z zagranicy. Założyła też i od 20 lat prowadzi kabaret literacki „Pół-serio”, uhonorowany wyróżnieniem „PRO MASOVIA” oraz licznymi Grand Prix i pucharami – ten autorski kabaret dał już ponad 490 koncertów w kraju i poza granicami, m.in. w Domu Aktora w Skolimowie, dwukrotnie w Piwnicy pod Baranami.

Od kilkunastu lat „Dusia” organizuje również międzynarodowe plenery literacko-artystyczne, m.in. w Międzywodziu, Kołobrzegu, Kazimierzu Dolnym, Zakopanem, w Bieszczadach, Polanicy -odbywają się tam warsztaty literackie, malarskie, aktorskie, związane z prezentacją, a także liczne spotkania z publicznością.

WANDA DUSIA STAŃCZAK
fot. nadesłana przez Autorkę

Od 12 lat „Dusia” jest również organizatorką ze strony polskiej i współorganizatorką ze strony litewskiej  corocznych Światowych Zlotów Poetów Polskiego Rodowodu w Wilnie. W ich ramach odbywają się kilkudniowe spotkania w szkołach polskich, poeci prowadzą lekcje według własnego pomysłu, promują polską poezję, słuchają polskich uczniów. Na zakończenie jest wielka Gala (z udziałem poetów z Litwy).

 

Wanda „Dusia” Stańczak jest laureatką wielu nagród, m.in. Marii Konopnickiej, Bolesława Prusa, Stefana Żeromskiego, została także uhonorowana odznaką „Zasłużony dla Kultury Polskiej” (przez MKiDN), Złotą Statuetką im. Stanisława Moniuszki (przez Centrum Kultury Polskiej na Litwie).

 

Teresa Kaczorowska

 

KOMITET NA RZECZ OCALENIA POLSKIEJ SZKOŁY: Nowe programy kształcenia MEN to naruszenie prawa

Reforma oświaty proponowana przez MEN to naruszenie prawa, a usunięcie Pana Tadeusza, narodowej epopei Adama Mickiewicza, to skandal – mówili podczas środowej konferencji prasowej przedstawiciele Komitetu na Rzecz Ocalenia Polskiej Szkoły. Spotkanie odbyło się w Domu Dziennikarza przy Foksal w Warszawie. Na konferencję obok ekspertów KROPS zaprosiło też Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich.

Konferencja KROPS w siedzibie SDP obyła się pod hasłem: „>>REFORMA 26. Kompas Jutra<< to NARUSZENIE PRAWA!”. Spotkanie było transmitowane w sieci. Wzięli w niej udział eksperci oświatowi, nie tylko związani z KROPS.

„Minister Barbara Nowacka podpisała 11 marca br. rozporządzenie w sprawie podstawy programowej wychowania przedszkolnego oraz podstawy programowej kształcenia ogólnego dla szkoły podstawowej, w tym dla uczniów z niepełnosprawnością intelektualną w stopniu umiarkowanym lub znacznym, natomiast 12 marca br. rozporządzenie zmieniające rozporządzenie w sprawie ramowych planów nauczania dla publicznych szkół” – to tekst zaproszenia na konferencję.

Nauczyciele i eksperci biją na alarm. Minister Nowacka przekonuje, że zmiany są uniwersalne i nowoczesne. Wielu nauczycieli ją krytykuje. Reforma propagowana jako nowoczesna wcale – zdaniem specjalistów – taka nie jest. „Podobne stosowano, tuż po rewolucji w sowieckiej Rosji. Tam też skupiano się na kształceniu poprzez działania” – wyjaśniła ekspertka oświatowa i publicystka Jolanta Dobrzyńska. „Zmienia się nie tylko kształcenie, ale zmieniają się metody kształcenia, nie zwraca się uwagi na treść, wiedzę” – dodała.

 

Zdaniem Dobrzyńskiej metody interdyscyplinarnego nauczania na przykład między klasowego są złe dla uczniów. „To eliminacja naturalnej kultury zachowania” – tłumaczyła Dobrzyńska i zwróciła uwagę na, że systematyczna metoda zdobywania wiedzy, w polskiej szkole minister edukacji Barbary Nowackiej, odchodzi w niebyt. Przypomniała też, że nowe zasady kształcenia to złamanie Konstytucji i – tak jak podkreśla KROPS – niezgodne z innymi normami prawa.

Polonistka i autorka podręczników Hanna Dobrowolska mówiła, że poziom nauczania języka ojczystego – bo tak, jej zdaniem, powinny być traktowane zajęcia m.in. z polskiej literatury a nawet dla młodszych bajek i gawęd – systematycznie się obniża. Z kanonu lektur usunięto między innymi „Pieśni” Jana Kochanowskiego „Nie ma zgody Polaków na niszczenie dorobku polskiej kultury” – podkreśliła Hanna Dobrowolska.

Nauczycieli szczególnie bulwersuje to, że z listy lektur, poza Inwokacją, usunięto epopeję narodową. „Usunięcie poematu „Pan Tadeusz” Adama Mickiewicza to skandal, który dotyka wszystkich nauczycieli języka polskiego, a przede wszystkim uczniów” – podsumowała polonistka na konferencji Koalicji na Rzecz Ocalenia Polskiej Szkoły.

W dyskusji o edukacji i skandalicznych propozycjach MEN wzięli także udział również: prowadzący konferencję i ekspert d.s. edukacji Marek Puzio, lekarka Maria Kępińska i Marek Grabowski z Fundacji Mamy i Taty, członek Rady Demografii i Rodziny przy Prezydencie RP Karolu Nawrockim.

Podczas debaty eksperci zwrócili też uwagę na ogólny trend w zmianach w polskiej oświacie. Argumentowali, że zamiast wzmacniać podstawy wiedzy coraz więcej w szkole jest zajęć nauczających o kontrowersyjnych kwestiach ekologicznych, czy związanych z życiem intymnym człowieka.

 

zdj. Jolanta Hajdasz , Hubert Bekrycht

MACIEJ ŚWIRSKI: WETO SAFE – moment strategiczny dla Polski

Dlaczego spór o ustawę implementacyjną jest w istocie sporem o przyszłość polskiego przemysłu?

Decyzja Prezydenta Rzeczypospolitej o zawetowaniu ustawy implementującej instrument SAFE zmienia sens całej debaty. Przestaje ona dotyczyć technicznego mechanizmu finansowania zakupów obronnych. Staje się sporem o coś znacznie poważniejszego: o to, czy Polska posiada strategię przemysłową w świecie, w którym przemysł obronny wyrósł na rdzeń nowoczesnego rozwoju technologicznego.

Prezydent powiedział rzecz fundamentalną: państwo nie może przyjmować instrumentu finansowego bez wcześniejszego określenia własnej strategii przemysłowej. Dokumenty rządowe tej strategii nie zawierają. Ustawa implementacyjna SAFE jest ustawą o obsłudze pożyczki, a właśnie dlatego spotkała się z wetem.

SAFE – instrument bezpieczeństwa czy mechanizm sterowania przemysłem

Rozporządzenie Rady (UE) 2025/1106 ustanawiające instrument SAFE zostało przedstawione jako reakcja Europy na pogarszające się środowisko bezpieczeństwa. Tworzy ono jednak w istocie nowy mechanizm decyzyjny dotyczący inwestycji w europejski przemysł obronny.

Mechanizm ten przebiega w kilku etapach. Państwo członkowskie przygotowuje projekt inwestycji obronnej i kieruje go do Komisji Europejskiej, która ocenia jego zgodność z celami instrumentu oraz z koncepcją europejskiej bazy technologiczno-przemysłowej obronności. Jeżeli Komisja uzna projekt za zgodny, przekazuje go do Rady Unii Europejskiej, która podejmuje decyzję wykonawczą zatwierdzającą projekt. W trakcie realizacji Komisja nadzoruje kolejne etapy i decyduje o wypłacie środków.

Taka konstrukcja oznacza, że państwo członkowskie nie decyduje samodzielnie o kierunku inwestycji przemysłowych finansowanych z SAFE. Decyzja o tym, czy i w jakiej formie projekt powstanie, zapada poza nim.

Polska ustawa – mechanizm obsługi długu

Polska ustawa implementacyjna przyjmuje tę konstrukcję w całości. Tworzy fundusz finansowy w Banku Gospodarstwa Krajowego – Finansowy Instrument Zwiększenia Bezpieczeństwa – którego jedynym zadaniem jest obsługa pożyczki SAFE i przekazywanie środków do resortów realizujących projekty. Kluczowy przepis ustawy stanowi wprost: środki mogą być wydawane wyłącznie na projekty zakwalifikowane przez Komisję Europejską i zatwierdzone decyzją wykonawczą Rady UE.

Krajowy mechanizm finansowy nie posiada zatem autonomii przemysłowej. Polska bierze na siebie dług, natomiast decyzja o jego przeznaczeniu zapada w systemie europejskim. W dokumentach rządowych brakuje strategii przemysłowej dla SAFE. Istnieje jedynie mechanika obsługi zobowiązania.

Mechanizm krzyżującej się warunkowości – i jego pozatraktatowe korzenie

Kluczowym elementem systemu jest warunkowość działająca na dwóch poziomach jednocześnie. Warunkowość pionowa dotyczy bezpośrednio instrumentu SAFE: projekt inwestycji musi zostać oceniony przez Komisję jako zgodny z celami instrumentu i europejską bazą przemysłową, dopiero wtedy może zostać zatwierdzony przez Radę. W trakcie realizacji Komisja kontroluje osiąganie kolejnych etapów i może wstrzymać wypłatę środków.

Warunkowość pozioma działa szerzej, w całym systemie finansowym Unii Europejskiej. Dostęp do środków europejskich może zostać uzależniony od spełnienia warunków instytucjonalnych lub politycznych niezwiązanych bezpośrednio z konkretnym projektem. Doświadczenie Polski z Krajowym Planem Odbudowy pokazuje, jak ten mechanizm funkcjonuje w praktyce: państwo może formalnie posiadać dostęp do instrumentu finansowego, ale wypłata środków zostaje uzależniona od spełnienia dodatkowych wymogów określonych przez Komisję.

To jednak tylko połowa obrazu. Polska od lat doświadcza nacisków Komisji Europejskiej w obszarach, które traktaty akcesyjne z 2004 roku wyraźnie pozostawiły poza kompetencjami unijnymi. Wymiar sprawiedliwości, organizacja mediów, a przede wszystkim obronność i przemysł zbrojeniowy – wszystkie te dziedziny znalazły się poza zakresem zobowiązań, które Polska przyjęła, wstępując do Unii. Komisja wywierała jednak wpływ na te obszary kanałami finansowymi i politycznymi, tworząc w ten sposób precedens warunkowości pozatraktatowej: instrument, który formalnie nie wynika z żadnego zobowiązania, ale w praktyce działa jak zobowiązanie egzekwowane.

W przypadku SAFE oba mechanizmy – pionowy i poziomy – mogą działać równocześnie, przy czym sam instrument dotyka dziedziny, która z mocy traktatów pozostaje domeną państwa członkowskiego. Powstaje w ten sposób system krzyżującej się warunkowości, w którym państwo ponosi ryzyko finansowe, lecz nie sprawuje pełnej kontroli nad mechanizmem finansowania, i to w obszarze, gdzie suwerenność traktatowa jest bezsporna.

Wymiar prawny: hipoteza o przekroczeniu kompetencji

Tu docieramy do kwestii, która w debacie publicznej pozostaje niemal nieobecna, choć jej konsekwencje są daleko idące. Traktaty, na których podstawie Polska przystąpiła do Unii Europejskiej w 2004 roku, nie przewidują przeniesienia kompetencji w dziedzinie obronności na organy wspólnotowe. Polityka obronna pozostaje domeną suwerenną państw członkowskich, chronionych przez zasadę kompetencji powierzonych: Unia działa wyłącznie w granicach uprawnień przyznanych jej przez traktaty.

W świetle tej zasady instrument SAFE budzi poważne wątpliwości. Rozporządzenie tworzy mechanizm zatwierdzania, nadzoru i warunkowania finansowania projektów obronnych przez Komisję Europejską i Radę UE w obszarze, który traktatowo pozostaje poza ich jurysdykcją. Polska ustawa implementacyjna, przyjmując tę konstrukcję, wchodzi na pole prawnie niejednoznaczne – i to nie z perspektywy politycznej, lecz z perspektywy zobowiązań traktatowych, którymi Polska jest związana.

Hipoteza prawna, którą warto poddać pogłębionej analizie, jest następująca: umowy i decyzje zawarte lub podjęte z pominięciem ustawowego trybu ratyfikacji i kontroli parlamentarnej, w dziedzinie objętej suwerennością traktatową państwa, mogą nie rodzić skutków prawnych wiążących Polskę na gruncie prawa krajowego. Obowiązuje traktat i konsekwencje prawne wynikające z traktatu – a traktat w tej materii milczy.

Zapowiedzi rządu, że weto prezydenta zostanie zignorowane i że Polska przystąpi do systemu SAFE poza trybem ustawowym, wpisują się w ten sam wzorzec pozatraktatowych nacisków, który Polska obserwuje od lat w odniesieniu do sądownictwa czy mediów. Przekroczenie kompetencji nie staje się legalnym działaniem przez to, że jest dokonywane przez rząd, a nie przez Komisję.

Przemysł obronny to system technologiczny

W polskiej debacie publicznej SAFE opisuje się językiem czołgów i artylerii. To zasadnicze nieporozumienie. Nowoczesne systemy wojskowe są przede wszystkim systemami informatycznymi: integrują sztuczną inteligencję, przetwarzanie danych, cyberbezpieczeństwo, systemy satelitarne, zaawansowaną elektronikę, robotykę i systemy autonomiczne. Przemysł obronny wyrósł na jeden z głównych motorów rozwoju technologicznego państw.

Kto projektuje architekturę systemów wojskowych, ten projektuje również przyszłość gospodarki cyfrowej. Państwo, które tej architektury nie kontroluje, skazuje swój rozwój technologiczny na zależność od tych, którzy ją kształtują.

Łańcuch konsekwencji

Mechanizm SAFE tworzy czytelny łańcuch następstw. Państwo członkowskie zaciąga pożyczkę finansowaną przez Unię Europejską, jednak projekty inwestycyjne podlegają ocenie Komisji, która preferuje inicjatywy realizowane w ramach istniejących europejskich łańcuchów przemysłowych. Największe zdolności przemysłowe skupione są w Niemczech, Francji i częściowo we Włoszech. W konsekwencji przeważająca część dużych projektów będzie lokowana właśnie tam.

Państwa takie jak Polska uczestniczą w systemie głównie jako klienci lub podwykonawcy. Europejski kompleks przemysłowo-obronny skupia się w kilku ośrodkach, podczas gdy Polska finansuje ten system poprzez dług, lecz nie współkształtuje jego architektury technologicznej. Centrum europejskich zbrojeń przesuwa się ku istniejącym ośrodkom przemysłowym – przede wszystkim ku Niemcom i Francji.

Lekcja historii

Odpowiedź na pytanie, czy Polska może pozwolić sobie na rolę klienta w cudzym systemie przemysłowo-obronnym, nie jest abstrakcyjna. Już doświadczenia wojny 1920 roku pokazały, że państwo pozbawione własnej bazy przemysłowej uzależnia się od zewnętrznych dostaw uzbrojenia i amunicji. To przecież na skutek decyzji Anglii rządzonej przez Lloyd-Gerorga wstrzymano dostawy amunicji do Polski w krytycznym momencie wojny z bolszewikami. Uratowali nas bracia Węgrzy. To jest nauka dla Polski na zawsze: taka zależność zawsze ogranicza suwerenność strategiczną – i to niezależnie od formalnych gwarancji sojuszniczych, umów międzynarodowych czy nawet własnego interesu państw podejmujących decyzje w stosunku do Polski. Dlatego rozwój polskiego przemysłu obronnego nie jest kwestią wyłącznie gospodarczą; wpisuje się w rdzeń bezpieczeństwa państwowego, i strategiczne planowanie przyszłości państwa.

Polski SAFE 0% – alternatywa suwerenna

Na tym tle propozycja przedstawiona przez Prezydenta Rzeczypospolitej i Prezesa Narodowego Banku Polskiego nabiera znaczenia wykraczającego poza doraźny spór o zawetowaną ustawę. Program nazwany roboczo Polskim SAFE 0% wyznacza inny kierunek: zamiast obsługiwać pożyczkę zaciągniętą w ramach mechanizmu, którego architektura decyzyjna leży poza Polską, proponuje zbudowanie instrumentu finansowego zakorzenionego w krajowej strategii przemysłowej.

Warunkiem realizacji tego programu jest jednak właśnie to, czego w dokumentach rządowych dotyczących SAFE nie ma: określenie polskich priorytetów przemysłowych i technologicznych. Które kompetencje Polska chce rozwijać samodzielnie? W jakich łańcuchach wartości zamierza uczestniczyć jako podmiot, a nie podwykonawca? Jakie technologie mają pozostać pod krajową kontrolą jako warunek suwerenności strategicznej? Bez odpowiedzi na te pytania żaden instrument finansowy – krajowy ani europejski – nie stanie się narzędziem rozwoju. Stanie się wyłącznie mechanizmem obsługi zadłużenia.

Polski SAFE 0%, rozumiany jako program budowania krajowych kompetencji przemysłowych, jest alternatywą wobec logiki, w której Polska finansuje cudzy rozwój technologiczny. Jego wdrożenie wymagałoby jednak czegoś, czego polska polityka gospodarcza unikała od dekad: strategicznej decyzji o tym, czym Polska chce być w europejskiej i globalnej architekturze przemysłu obronnego.

Prawdziwy sens weta

W tym kontekście weto prezydenta wyraża sprzeciw wobec przyjęcia mechanizmu finansowego bez uprzedniego określenia strategii przemysłowej państwa. Prezydent tym wetem wskazał wyraźnie, że Polska nie może ograniczyć się do roli uczestnika systemu, który finansuje cudze kompetencje technologiczne.

Traktat daje jej do tego pełne prawo – bo obronność pozostaje domeną, której Polska nie przekazała Unii i przekazać nie mogła bez zmiany traktatów, której nie było.

Najważniejsze pytanie

Spór o ustawę implementacyjną SAFE dotyczy zatem odpowiedzi na jedno zasadnicze pytanie: czy Polska chce być wyłącznie uczestnikiem europejskiego systemu bezpieczeństwa, czy również jednym z jego technologicznych architektów. Weto prezydenta sprawia, że pytanie to nie może zostać pominięte.

W XXI wieku bezpieczeństwo państwa zaczyna się w fabrykach, laboratoriach i centrach projektowych. Państwo, które nie kontroluje własnych technologii, traci z czasem zdolność kontrolowania własnej przyszłości.

 

Maciej Świrski/ swirski.info

 

zdj.: ze strony swirski.info

O niemieckiej pożyczce i pewnej aktorce pisze DAWID WILDESTEIN: Szczepkowska bredzi putinowską propagandę

W portalu SDP publikujemy często opinie autorów z rożnych środowisk reprezentujących rozmaite poglądy. Zdecydowaliśmy się przybliżać m.in. niektóre z wpisów dziennikarza i publicysty Dawida Wildsteina z jego profilu na Facebooku. Felietony zamieszczamy za wiedzą Autora – tytuł i śródtytuły oraz nieliczne skróty od redakcji.
Przegrzali z tym SAFE. Serio. Jeśli używają nawet tej ćwierć inteligentki, tego, wybaczcie słowo, ale to i tak najłagodniejsze, nielotnego chamidła, Szczepkowskiej, która znowu zaczyna bredzić putinowską propagandę, że Nawrocki nie jest Prezydentem (skądinąd to niebywałe, że po stronie Uśmiechniętego Populizmu można tak na bezczelu, bez ukrywania nadawać przekazem z Russia Today), to znaczy, że wiedzą, że już muszą chwycić się wszystkich swoich rezerw, najgorszego patusiarstwa…
To, co miało być ich spektakularnym zwycięstwem przestało nim być i muszą dziko walczyć. O tym świadczy ich wycie.
I nic dziwnego. Bo po tych kilku tygodniach debaty o berlińskim SAFE, a szczególnie po prezydenckim projekcie SAFE 0% nie wiem, jak można popierać ten s*f, który chce nam sprzedać Uśmiechnięty Populizm. Nie wiem jak ktokolwiek, kto jakkolwiek ogarnia rzeczywistość, może być za tą patologią.
Przecież oni się w pełni odsłonili. Ta władza już nawet nie ukrywa, właściwie wprost przyznaje, że nie chodzi o żadną obronność, czy o rozwój Polski i naszych zdolności militarnych. (…) Chodzi o to, by nas związać z Berlinem i Brukselą i żeby nasze możliwości obronno-wojskowe były uzależnione od warunkowości (czytaj łaski) przychylnych im państw.
Plus jeszcze ta ostentacja w zapowiedziach, że mają gdzieś konstytucję, Prezydenta etc.; i tak przyjmą i pokaża środkowy palec całej reszcie…
A jakby ktoś miał jeszcze do jakiegoś czasu wątpliwości, to ten dziki, nieracjonalny, durny wylew hejtu chyba wystarczająco pokazał, że żadna rozmowa nie jest możliwa. Żadna debata, czy refleksja nad tym, jak tworzyć własne państwo i jak je zabezpieczać. Mamy brać od Niemców i morda w w kubeł. Kto myśli inaczej faszystą. I jeszcze (…) ten prymitywizm, ta tępota i infantylizm tego, co nam sprzedaje od kilku dni ta władza i jej medialne cyngle z GW, TVN i okolic… dla każdego na jakimś poziomie intelektualnym i niezależnie od poglądów politycznych jest to zwyczajnie odrażające.
No i Tusk wyskakujący na przemówieniu z przekazem, ze Niemiec płakał jak sprzedawał SAFE, więc bierzmy jak najszybciej? Serio? No, da się głupiej i prymitywniej?  Oni już nie udają. To propaganda idiotów dla idiotów. Najbardziej mnie chyba bawi wątek, że Nawrocki robi to, bo USA… A w tym czasie, na bezczelu, bez krępacji, politycy niemieccy wprost mówią, że Polska ma przyjąć SAFE, bo inaczej będzie kuku. (…)
A w filmikach, które argumentują za berlińskim SAFE nasza Uśmiechnięta Patologia też robi z siebie zwyczajnego debila… np pokazuje zaporę na granicy polsko- białoruskiej, przeciw której samo walczyli. Serio. Kim trzeba być, by coś takiego łykać?
PS: algorytmy czesto tną zasięgi moich wpisów. Jeśli ten post wydaje Ci się ważny – proszę, podaj go dalej – DW.