CMWP SDP w obronie red. Mateusza Cieślaka z portalu katowicedzis.pl skazanego z art. 212 kk

W związku z prywatnym aktem oskarżenia z art. 212 § 2 k.k. wniesionym przez oskarżyciela prywatnego przeciwko red. Mateuszowi Cieślakowi, Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP objęło niniejszą sprawę monitoringiem pod kątem przestrzegania praw człowieka i obywatela w zakresie wolności słowa i apeluje o uniewinnienie oskarżonego od zarzucanego mu czynu. 

Wyrokiem z dnia 31.05.2022 r. Sąd Rejonowy Katowice – Zachód uznał oskarżonego winnym czynu polegającego na tym, że w dniu 28 października 2018 r. w Katowicach, za pomocą środków masowego komunikowania, na łamach portalu internetowego www.katowicedzis.pl, w artykule pt. „Za pieniądze pacjentów?”, zawierającym rzekomo nieprawdziwą sugestię w formie pytania: „Czy za pieniądze zadłużonego szpitala – gdzie Mariusz Wołosz jest dyrektorem – finansowana jest brudna kampania wyborcza?”, pomówił Mariusza Wołosza o finansowanie kampanii wyborczej ze środków Szpitala Miejskiego nr 2 w Mysłowicach, a zatem o takie postępowanie, które mogło poniżyć go w opinii publicznej oraz narazić na utratę zaufania potrzebnego dla zajmowanego stanowiska i prowadzonej działalności publicznej, czym wyczerpał znamiona występku z art. 212 § 2 k.k. w zw. z art. 212 § 1 k.k. i za to na podstawie art. 212 § 2 k.k. Sąd wymierzył mu karę grzywny w wymiarze 100 stawek dziennych, ustalając wysokość jednej stawki na kwotę 20 zł. Na podstawie art. 212 § 3 k.k. Sąd zasądził od oskarżonego na rzecz Schroniska dla Bezdomnych Zwierząt w Bytomiu kwotę 2.000 zł tytułem nawiązki. Ponadto, Sąd zasądził od oskarżonego na rzecz Skarbu Państwa opłatę w kwocie 200 zł oraz zwrot wydatków na rzecz Mariusza Wołosza w kwocie 300 zł.

W ocenie CMWP SDP z powyższym wyrokiem nie sposób się zgodzić. Sąd I instancji dopuścił się naruszenia fundamentalnej zasady procesu karnego, jaką jest zasada domniemania niewinności i rozstrzygania wątpliwości na korzyść oskarżonego. W sprawie nie zgromadzono bowiem jakichkolwiek dowodów winy oskarżonego, wszystkie natomiast występujące w sprawie wątpliwości, rozstrzygnięto na jego niekorzyść. Jednoznacznie należy stwierdzić, że żaden z przeprowadzonych dowodów nie wykazał, aby oskarżony Mateusz Cieślak dopuścił się zarzuconych mu czynów.

Sprawa dotyczy artykułu „Za pieniądze pacjentów” opublikowanego 28 października 2018 r. na portalu katowicedzis.pl (link do artykułu: https://katowicedzis.pl/2018/10/za-pieniadze-pacjentow/) . W artykule tym red. M. Cieślak usiłował zgodnie z zasadami sztuki dziennikarskiej wyjaśnić wątpliwości dotyczące finansowania kampanii samorządowej w Bytomiu, w której czynnie uczestniczył oskarżyciel prywatny . Redaktor M. Cieślak zadał pytanie „Czy za pieniądze zadłużonego szpitala – gdzie Mariusz Wołosz jest dyrektorem – finansowana jest brudna kampania wyborcza?”, które w ocenie CMWP SDP w żadnym razie nie mogło oskarżyciela zniesławić. To, że poczuł się on urażony wyrwanymi z kontekstu fragmentami artykułu (do prywatnego aktu oskarżenia nie dołączono nawet całego artykułu, a zaledwie jego część, co Sąd I instancji pomija), to w świetle zgromadzonych dowodów i funkcji prasy w demokratycznym państwie, było to pytanie całkowicie uprawnione. Warto przy tym podkreślić, iż sformułowanie „brudna kampania wyborcza” nawet dla Sądu I instancji skazującego dziennikarza nie było kontrowersyjne, bo w toku procesu został przedstawiony obszerny materiał dowodowy wskazujący na to, że kampania wyborcza w wyborach władz samorządowych w Bytomiu prowadzona była niezwykle brutalnie.

Oskarżony o zniesławienie z art. 212 kk redaktor Mateusz Cieślak w inkryminowanym artykule przedstawił ustalenia swojego dziennikarskiego śledztwa. Wynikało z niego, iż za czasów dyrektorowania Mariusza Wołosza Szpital Miejski nr 2 w Mysłowicach ponosił straty (są wymienione – od 474 tys. zł w 2014 r. do 3,5 mln zł w 2017 r.), ale w czasie zadłużania się szpital miał agencję PR odpowiadającą za jego wizerunek. Właścicielem tej agencji był jednocześnie właściciel domeny, na której była prowadzona kampania promująca p. Mariusza Wołosza jako kandydata na prezydenta Bytomia oraz kampania brutalnie atakująca urzędującego prezydenta miasta. Z dziennikarskiej analizy wynikało, że w/w szef agencji PR mającej umowę ze szpitalem, miał również umowę na prowadzenie kampanii wyborczej dyrektora szpitala, która finansowana była ze środków publicznych, które nie powinny być przeznaczane na ten cel.

Akt oskarżenia z art. 212 kk przeciwko redaktorowi M. Cieślakowi wpłynął do sądu dokładnie rok po publikacji artykułu, w ostatnim możliwym dniu przewidzianym przez prawo.  Ze względu na to, iż rozprawy z art. 212 kk z reguły prowadzone są w trybie niejawnym, nie można ujawnić przebiegu procesu ani dowodów, jakie przedstawił w sądzie dziennikarz, który obszernie udokumentował swoje dziennikarskie śledztwo. Z całą pewnością należy stwierdzić, iż dochował on wszelkiej staranności i rzetelności dziennikarskiej pisząc swój artykuł, zwłaszcza jeśli zważy się na liczbę czynności wykonanych przez dziennikarza przed opublikowaniem spornej publikacji. Lista tych czynności z całą pewnością znajduje się w zebranym przez Sąd materiale dowodowym. Red. Cieślak przy tym nie wydawał jednoznacznych sądów, a jedynie wyraził swoje wątpliwości formułując pytanie główne artykułu „Czy za pieniądze zadłużonego szpitala – gdzie Mariusz Wołosz jest dyrektorem – finansowana jest brudna kampania wyborcza?”  Co istotne, artykuł ukazał się między I i II turą wyborów, ale po jego publikacji akt oskarżenia nie został skierowany w trybie wyborczym. Na marginesie – kuriozalne są w świetle tych faktów zeznania oskarżyciela prywatnego Mariusza Wołosza, który stwierdził, iż gdyby nie artykuł oskarżonego mógł wygrać wybory na prezydenta Bytomia w I turze, podczas gdy – przypomnijmy –  artykuł ukazał się już po I turze wyborów, a Mariusz Wołosz wybory w II turze wygrał.

CMWP pragnie zwrócić uwagę, że publikacje Mateusza Cieślaka miały charakter ocen i to nakierowanych na wyjaśnienie sprawy oraz zwrócenie na nią uwagi opinii publicznej. Zgodnie z art. 10 ust. 1 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka, każdy ma prawo do wolności wyrażania opinii. Prawo to obejmuje wolność posiadania poglądów oraz otrzymywania i przekazywania informacji i idei bez ingerencji władz publicznych i bez względu na granice państwowe. Artykuł 19 Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka stanowi, że „Każdy człowiek ma prawo wolności opinii i wyrażania jej; prawo to obejmuje swobodę posiadania niezależnej opinii, poszukiwania, otrzymywania i rozpowszechniania informacji i poglądów wszelkimi środkami, bez względu na granice.” Natomiast w myśl artykułu 19 ust. 2 Międzynarodowego Paktu Praw Obywatelskich i Politycznych: „Każdy człowiek ma prawo do swobodnego wyrażania opinii; prawo to obejmuje swobodę poszukiwania, otrzymywania, rozpowszechniania wszelkich informacji i poglądów, bez względu na granice państwowe, ustnie, pismem lub drukiem, w postaci dzieła sztuki bądź w jakikolwiek inny sposób według własnego wyboru.” Wreszcie, zgodnie z art. 54 ust. 1 Konstytucji RP, każdemu zapewnia się wolność wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji. W tym kontekście trafny jest podniesiony w apelacji zarzut naruszenia przepisów postępowania karnego w sposób mający wpływ na treść rozstrzygnięcia, tj. niezastosowania w tym postępowaniu art. 17 § 1 pkt 2 w sytuacji, gdy czyny zarzucone oskarżonemu dziennikarzowi nie zawierały znamion czynu zabronionego. W ocenie CMWP SDP w związku z powyższym aktualna jest przesłanka o umorzeniu postępowania przeciwko dziennikarzowi na podstawie tegoż przepisu.

Odnosząc się natomiast do kwestii, czy swoimi publikacjami red. Mateusz Cieślak nie przekroczył granic dozwolonej krytyki, należy zwrócić uwagę, że zgodnie z orzecznictwem Europejskiego Trybunału Praw Człowieka (ETPCz), wolność wypowiedzi dziennikarskiej obejmuje również możliwość użycia pewnej dozy przesady lub prowokacji (sprawa Prager
i Oberschlick przeciwko Austrii
, skarga nr 15794/90). W sprawie Lingens przeciwko Austrii ETPCz wskazał m. in., że „Granice dozwolonego krytycyzmu są odpowiednio szersze w odniesieniu do polityków niż w stosunku do osób prywatnych. W przeciwieństwie do nich, politycy wystawiają się świadomie i w sposób nieunikniony na kontrolę każdego swego słowa i czynu zarówno przez dziennikarzy, jak ogół społeczeństwa i muszą w związku z tym wykazać się większym poziomem tolerancji.”. Jako przykład orzeczenia zgodnego z linią strasburską należy wskazać wyrok Sądu Najwyższego z dnia 2 czerwca 2003 r. (III KK 161/03 – LEX nr 78847) w którym SN stwierdził: „Przepis art. 10 EKPC, gwarantujący prawo do swobodnej wypowiedzi, jest w orzecznictwie Europejskiego Trybunału Praw Człowieka traktowany jako dający swobodę wszelkim rodzajom wypowiedzi wyrażających opinie i idee lub informacje, niezależnie od ich treści oraz podmiotu wypowiadającego się. Podnosi się przy tym, że głównymi aspektami tej swobody jest wolność prasy, stanowiąca warunek publicznej krytyki, jako swobodny element skutecznej demokracji.” Z kolei w postanowieniu z dnia 28 sierpnia 2003 r. (III KK 246/03 – OSNwSK 2003/1/1845) Sąd Najwyższy podniósł, że „zakres wolności słowa w sferze życia publicznego musi być szerszy niż w sferze prywatnej, zaś osoby uczestniczące w życiu publicznym muszą liczyć się z krytyką, gdyż świadomie i w sposób nieunikniony wystawiają swe słowa i działania na reakcje społeczeństwa. Krytyka jako wkład w formę debaty publicznej a zarazem kontrola osób sprawujących stanowiska publiczne jest niezbędna w demokratycznym państwie prawa”. Powyższe stwierdzenia, odnoszą się z całą pewnością do polityków (osób publicznych), co w świetle bogatego orzecznictwa sądowego implikuje konieczność liczenia się przez nich z krytyką, nawet wyrażaną w ostrej formie.

Nie można wreszcie pominąć faktu, że oskarżony dziennikarz dołożył w toku postępowania pierwszoinstancyjnego wszelkich starań, aby udowodnić prawdziwość zarzutów, które wysunął wobec dyrekcji szpitala. Wskazał, że w aktach sprawy zawarte są dowody (dokumenty, zeznania świadków) potwierdzające okoliczności, które przytoczył w swoich publikacjach. Swoje tezy oparł na oficjalnych dokumentach, na podstawie których dokonał wyliczeń. Przedstawione przez oskarżonego wyjaśnienia są w tej mierze na tyle spójne i logiczne, że trudno jest zrozumieć, dlaczego Sąd Rejonowy nie uwzględnił dowodów ewidentnie przemawiających przeciwko skazaniu. Ocena tego stanu rzeczy należy jednak do Sądu II instancji. W tym kontekście, skazanie dziennikarza wyrokiem karnym za stawianie pytania o finansowanie kampanii wyborczej oraz ujawnianie nieznanych opinii publicznej faktów jej dotyczących, jest nie tylko nie do pogodzenia z międzynarodowymi, powszechnie uznanymi standardami wolności słowa, ale wręcz podważa powagę polskiego sądownictwa. Wydawanie wyroków skazujących za tego rodzaju czyny nie powinno mieć miejsca w praworządnym państwie w XXI w. Zdumienie budzi przy tym to, iż Sąd uznał, że artykuł red. Cieślaka mógł prowadzić do utraty zaufania do Mariusza Wołosza w środowisku branżowym, wśród pacjentów, jak i potencjalnych wyborców. Tymczasem Mariusz Wołosz nie był i nie jest lekarzem, nie miał więc kontaktu z pacjentami, więc nie wiadomo, dlaczego oni mieliby darzyć go jakimkolwiek zaufaniem, które po publikacji miałby utracić. Szpital znajduje się zresztą w Mysłowicach, więc jego pacjentami są mieszkańcy tego miasta i jego okolic, a Mariusz Wołosz kandydował przecież na prezydenta Bytomia, którą to funkcję pełni zresztą do dzisiaj po wygranych wyborach w 2018 r. (można dodać – wygranych mimo publikacji red. M. Cieślaka).

Mając powyższe na uwadze, skazanie red. Mateusza Cieślaka wyrokiem karnym stanowi rażące naruszenie jego konstytucyjnych praw obywatelskich oraz wolności słowa. W tym kontekście argumentacja zawarta w akcie oskarżenia budzi poważne wątpliwości, bowiem kluczowym elementem sprawy wydaje się raczej chęć ukarania „nieprawomyślnego” dziennikarza za publikację niż rzeczywiste dążenie do wyjaśnienia stanu faktycznego i obrony dobrego imienia samorządu. CMWP SDP stoi w związku z tym na stanowisku, że wniesiony w niniejszej sprawie akt oskarżenia stanowi tzw. SLAPP (strategic lawsuit against public participation), tzn. akcję procesową nakierowaną na faktyczne ograniczenie praw obywatelskich w zakresie wolności słowa, poprzez zniechęcenie dziennikarza do podejmowania tematyki finansowania wyborów samorządowych. Nie służy więc założonym przez ustawodawcę celom, lecz w istocie służy tłumieniu krytyki, która stanowi przecież niezbędny element państwa demokratycznego. Skutkuje to niszczeniem wolnej debaty i godzi w jeden z fundamentów porządku prawnego Rzeczypospolitej Polskiej, jakim jest wolność słowa. W konsekwencji, ewentualne utrzymanie wyroku skazującego spowodowałoby tzw. efekt mrożący (który już wystąpił wskutek skazania dziennikarza w I instancji) i byłoby nie do pogodzenia z aktywnością społeczną obywateli, którzy w interesie publicznym mają prawo żądać wyjaśnień, wyświetlać kontrowersyjne sprawy, krytykować władzę i bronić w ten sposób państwa prawa (art. 2 Konstytucji RP).

Mając powyższe na względzie, kierując się celem ochrony zagrożonych wolności i praw człowieka, CMWP SDP przedstawia niniejszą opinię i apeluje o uniewinnienie oskarżonego redaktora Mateusza Cieślaka od zarzucanego mu czynu oraz zasądzenie od oskarżyciela prywatnego na rzecz oskarżonego kosztów procesu.

dr Jolanta Hajdasz

dyrektor CMWP SDP

Warszawa, 7 grudnia 2022 r.

Protest CMWP SDP przeciwko nowej blokadzie konta StopFake PL na Facebooku

CMWP SDP po raz kolejny stanowczo protestuje przeciwko usunięciu konta StopFakePL prowadzonego przez Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich na Facebooku oraz apeluje o jego pilne odblokowanie i przywrócenie jego funkcjonowania.  Wczoraj czyli 6 grudnia b.r. administratorzy Facebooka zablokowali  możliwość publikowania nowych treści na koncie StopFake PL na Facebooku, a dzisiaj rano konto to zostało bez ostrzeżenia usunięte z FB. Wczorajsza blokada nastąpiła mniej więcej dobę po publikacji artykułu autorstwa red. Pawła Bobołowicza p.t. „Panie Marcon, niech Pan pojedzie do Chersonia”, w którym autor opisuje trudną codzienność mieszkańców tego miasta w kontekście słów prezydenta Francji o konieczności stworzenia granic bezpieczeństwa dla Rosji. Jak wynika z analizy profilu od strony administratora, artykuł ten wzbudził największe zainteresowanie wśród użytkownika konta StopFake PL od 28 dni. Może to świadczyć o zmasowanym ataku trolli, którzy zgłosili że artykuł narusza zasady społeczności Facebooka. Tym razem nie można było także  odwołać się za pomocą automatycznych narzędzi Facebooka od tych decyzji, ponieważ każda próba kończy się komunikatem: „Przepraszamy, coś poszło nie tak. Niestety wystąpił błąd techniczny związany z tą funkcją. Staramy się go usunąć”.

Usunięcie konta dotyczy głównego profilu StopFake PL prowadzonego przez SDP na Facebooku od 5 lat. Jego usunięcie absolutnie niezrozumiałe, gdyż jest na nim umieszczona dostępna dla wszystkich informacja, iż jest to profil projektu, który zajmuje się zwalczaniem rosyjskiej dezinformacji oraz że projekt jest dofinansowany przez polskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych. Pod tym samym adresem i tą samą nazwą funkcjonował od początku swojego istnienia, czyli od 2017 r.Na stronie stopfake.org, (a do dzisiaj także na profilach StopFake_Pl w mediach społecznościowych typu Facebook) w 13 wersjach językowych publikowane są informacje o nieprawdziwych treściach pojawiających się w mediach, głównie rosyjskich, zwłaszcza dotyczących relacji polsko-ukraińskich, polsko-rosyjskich i polsko-ukraińskich. Dzięki rozwinięciu na portalu stopfake.org rosyjsko i anglojęzycznego komponentu poświęconego sprawom Polski, materiały demaskujące manipulację i propagandę w tym obszarze, trafiają do środowisk opiniotwórczych nie tylko w Polsce i na Ukrainie, ale również w innych krajach. Wśród osób obserwujących profile Stop Fake Pl w mediach społecznościowych, znaleźć można było zarówno dziennikarzy, jak i polityków, w tym również z Europy Zachodniej. Blokada konta StopFakePl na Facebooku jest działaniem niezrozumiałym, a trwająca od 24 lutego 2022 r. rosyjska agresja na Ukrainie i potrzeba codziennej weryfikacji pojawiających się w sieci treści czyni tę blokadę skandaliczną.

CMWP SDP protestuje już po raz trzeci przeciwko blokowaniu konta StopFake PL. Dwa pierwsze protesty miały miejsce w październiku b.r. Kłopoty z dystrybucją treści na Facebooku  koordynatorzy projektu mieli już od lipca b.r., profil  miał regularnie blokowane konto przez administratorów Facebooka. Nie pomagały odwołania od tej decyzji, a próby kontaktowania się Autorów StopFake_PL  z przedstawicielami koncernu Meta (właściciela Facebooka) kończyły się niepowodzeniem. Po publikacji protestów CMWP SDP konto bez podania przyczyn zostało przywrócone 24 października 2022 r. Funkcjonowało do 6 grudnia bez przeszkód.

Na stronie stopfake.org, (a do dzisiaj także na profilach StopFake_Pl w mediach społecznościowych typu Facebook) w 13 wersjach językowych publikowane są informacje o nieprawdziwych treściach pojawiających się w mediach, głównie rosyjskich, zwłaszcza dotyczących relacji polsko-ukraińskich, polsko-rosyjskich i polsko-ukraińskich. Dzięki rozwinięciu na portalu stopfake.org rosyjsko i anglojęzycznego komponentu poświęconego sprawom Polski, materiały demaskujące manipulację i propagandę w tym obszarze, trafiają do środowisk opiniotwórczych nie tylko w Polsce i na Ukrainie, ale również w innych krajach. Wśród osób obserwujących profile Stop Fake Pl w mediach społecznościowych, znaleźć można było zarówno dziennikarzy, jak i polityków, w tym również z Europy Zachodniej. Blokada konta StopFakePl na Facebooku jest działaniem niezrozumiałym, a trwająca od 24 lutego 2022 r. rosyjska agresja na Ukrainie i potrzeba codziennej weryfikacji pojawiających się w sieci treści czyni tę blokadę skandaliczną.

CMWP SDP przypomina, iż wolność słowa należy do podstawowych zasad demokratycznego państwa prawa. W Polsce jest ona zagwarantowana przez art. 54 ust. 1 Konstytucji. Poświadczają ją również wiążące Polskę akty prawa międzynarodowego. Wolności wypowiedzi dotyczy art. 10 Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności i art. 11 Karty Praw Podstawowych Unii Europejskiej. Także Powszechna Deklaracja Praw Człowieka w art. 19 zapewnia „swobodę posiadania niezależnej opinii, poszukiwania, otrzymywania i rozpowszechniania informacji i poglądów wszelkimi środkami”. Przedstawiciel mediów społecznościowych w Polsce, jakim jest koncern Meta swoim działaniem stawia się ponad obowiązującym prawem i blokuje dyfuzję ważnych ze względów politycznych, społecznych treści.

Z uwagi na powszechność serwisu społecznościowego Facebook działanie takie ma charakter cenzury, czyli kontroli publicznego przekazywania informacji, ograniczającej wolność swobodnego wyrażania myśli i przekonań. Jest to nieuzasadnione naruszenie zasady wolności słowa, która jest fundamentem ustroju każdego demokratycznego państwa. CMWP SDP apeluje o zaniechanie takich działań i przywrócenie swobodnego funkcjonowania na Facebooku prowadzonego przez Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich profilu StopFake_PL .

dr Jolanta Hajdasz, dyr. CMWP SDP

Warszawa, 7 grudnia 2022 r.

Treści publikowane w ramach  projektu StopFake_PL dostępne są aktualnie profil na Twitterze TUTAJ oraz stronie internetowej TUTAJ.

Fot. Maria Giedz

Odroczenie bez terminu. Sopot kontra TVP 3 Gdańsk. Relacja z rozprawy obserwatora CMWP SDP

6 grudnia 2022 r. w Sądzie Okręgowym w Gdańsku, w XV Wydziale Cywilnym, odbyła się kolejna rozprawa z powództwa prezydenta Sopotu Jacka Karnowskiego przeciwko dziennikarzowi  TVP 3 Gdańsk Jakubowi Świderskiemu i redaktor Joannie Strzemiecznej – Rozen, dyrektor TVP3 Gdańsk  Proces toczy się od 2018 r. i zapewne jeszcze długo potrwa gdyż powód, czyli Gmina Miasta Sopot w osobie Jacka Karnowskiego, prezydenta tego 35-tysięcznego nadmorskiego miasta regularnie wnioskuje o odroczenie rozprawy z powodu licznych zajęć służbowych. 6 grudnia ponownie nie udało się Sadowi przesłuchać Jacka Karnowskiego. CMWP SDP  wspiera dziennikarzy w tym procesie i jest jego obserwatorem. 

Prezydent Jacek Karnowski miał być złożyć zeznania uzupełniające i odpowiedzieć na pytania pozwanego  red. Jakuba Świderskiego. Nie było to możliwe z powodu jego wyjazdu do Stanów Zjednoczonych. Prowadzący sprawę Sędzia Piotr Kowalski zaproponował mec. Monice Nowińskiej-Retkowskiej, pełnomocnikowi powódki, czyli Gminy Miasta Sopot, aby w ciągu siedmiu dni podała kilka terminów dogodnych dla prezydenta Karnowskiego, tak aby mógł stawić się w sądzie i złożyć zeznania.

Przedmiotem sporu są wyemitowane w 2017 r. w TVP3 Gdańsk materiały publicystyczne, autorstwa Jakuba Świderskiego i materiały przypisywane Świderskiemu przez władze Sopotu. ukazujące etapy renowacji i zagospodarowywania dworca kolejowego w Sopocie wraz z terenami do niego przyległymi. Gmina Sopot pozwała również te same osoby za przedstawienie przez TVP3 Gdańsk, jak twierdzi, nieprawdziwych informacji dotyczących wypadków na sopockich kąpieliskach oraz popadającego w ruinę byłego szpitala na Stawowiu (historyczna dzielnica Sopotu), mieszczącego się w zabytkowym zespole parkowo-pałacowym, do niedawna najpiękniejszym w Sopocie.

W październiku 2019 r. Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP objęło niniejszą sprawę monitoringiem pod kątem przestrzegania praw człowieka i obywatela, gdyż w ocenie CMWP SDP zachodzi zagrożenie naruszenia praw redaktor Strzemiecznej – Rozen a także redaktora Świderskiego w zakresie wolności słowa i prasy. Obserwatorem CMWP SDP w tym procesie jest Maria Giedz.

Na rozprawę stawiła się mec. Monika Nowińskia-Retkowska, pełnomocnik pozywającego, czyli Jacka Karnowskiego. Pozwaną Joannę Strzemieczną-Rozen reprezentował mec. Wenanty Plichta. Stawił się też pozwany Jakub Świderski. Teoretycznie można było zmienić kolejność przesłuchań, co zaproponował sędzia Kowalski, zwłaszcza że na poprzedniej rozprawie przed zeznaniami Powoda zeznawała dyrektor gdańskiej telewizji Joanna Strzemieczna-Rozen. Jednak Świderski, autor publikacji nie zgodził się, gdyż, jak argumentował, jego zeznanie Karnowski mógłby wykorzystać przeciwko niemu. – Nie widzę powodu, dla którego miałbym ułatwić prezydentowi Karnowskiemu odpowiadanie na moje pytania – mówił Świderski.

Zazwyczaj najpierw zeznaje powód, bo to on składa pozew do sądu, a dopiero potem pozwani. Przy okazji Świderski zastanawiał się, jakie obowiązki służbowe ma w USA prezydent małego polskiego miasta (Sopot liczy ok. 35 tysięcy mieszkańców) ? Jego zdaniem Karnowski zarezerwował bilet do Ameryki miesiąc po wyznaczonym przez Sąd terminie rozprawy. Mec. Nowińska-Retkowska broniąc swojego pracodawcy stwierdziła, że „nie jesteśmy w telewizji”, a przypisywanie Karnowskiemu tchórzostwa jest absurdem. Domagała się też, aby nie odkładać przesłuchania Świderskiego. Podkreślała, że prezydent pełni funkcje publiczne i jest zajęty.

Obserwator CMWP, uczestnicząc w rozprawach od 2019 r. po raz pierwszy w dniu 31 maja 2022 r. odnotował stawienie się na rozprawę Jacka Karnowskiego. Z opowieści pozwanych wynika, że prezydent Karnowski unika konfrontacji z pozwanymi. Ponoć już na pierwszej rozprawie pojawił się przed salą rozpraw, udzielając wywiadów licznie zgromadzonym dziennikarzom, ale na salę rozpraw nie wszedł. Obserwator CMWP nie może tego potwierdzić. Niemniej, od poprzedniej rozprawy z dnia 31 maja b.r. termin wyznaczony na 6 grudnia b.r. był już kolejnym terminem zmienionym przez prezydenta Karnowskiego. Poprzednia rozprawa miała się odbyć 27 września b.r., ale została przełożona przez Karnowskiego właśnie na 6 grudnia. Mec. Plichta poparł wniosek pozwanego Świderskiego. Natomiast pełnomocnik Karnowskiego stwierdziła, że: – jest to działanie niezgodne z zasadą równości.Zdaniem Świderskiego Jacek Karnowski miał złożyć zeznania pod koniec 2020 r., ale tego nie zrobił, bo nie uczestniczył w rozprawach, chociaż mimo pandemii rozprawy odbywały się on-line.

Sędzia Kozłowski zaproponował, aby kolejny termin rozprawy wyznaczyć na podstawie propozycji prezydenta Karnowskiego. W ciągu 7 dni mec. Nowińska-Retkowska ma podać kilka terminów dogodnych dla Jacka Karnowskiego, tak aby mógł on przybyć do Sądu. Pozwany Jakub Świderski poprosił o możliwość skonsultowania tych terminów, gdyż, będąc dziennikarzem również jest osobą publiczną i ma liczne obowiązki zawodowe, ale z nim Sąd nie ustala terminów rozpraw.

Jakub Świderski wniósł też o przesłuchanie podczas rozprawy świadka Jarosława Sulewskiego, który złożył tylko zeznania na piśmie. Argumentował tym, że są one w sprzeczności z zeznaniami innych świadków. W tym momencie pełnomocnik Karnowskiego wniosła o przesłuchanie kolejnego świadka Małgorzaty Tarasewicz i na tym rozprawa się zakonczyła. Na razie kolejny jej termin nie jest znany.

Wsparcie CMWP SDP dla apelacji Prokuratury od wyroku uniewinniającego Aleksandra Gawronika

CMWP SDP  zapowiedziało  wsparcie  apelacji prokuratury od wyroku uniewinniającego byłego senatora Aleksandra Gawronika od zarzutu podżegania do zamordowania poznańskiego dziennikarza Jarosława Ziętary.  Deklarację w tej sprawie złożyła  Jolanta Hajdasz, dyrektor CMWP SDP  podczas otwarcia wystawy  „Sprawa Jarosława Ziętary 1992-2022” we wtorek 6 grudnia.  W ocenie CMWP SDP Sąd I instancji dokonał wybiórczej i jednostronnej oceny dowodów, z naruszeniem zasad prawidłowego rozumowania oraz wskazań wiedzy i doświadczenia życiowego, a także zawarł w uzasadnieniu wyroku wewnętrzne sprzeczności, co prowadzi do sprzeczności ustaleń sądu z całokształtem zebranego w sprawie materiału. CMWP SDP prześle szczegółową  opinię amicus curiae w tej sprawie do Sądu Apelacyjnego w Poznaniu jeszcze w tym roku kalendarzowym.   Na razie termin rozpatrzenia apelacji w tej sprawie nie został jeszcze ustalony.  

Prokuratura Regionalna w Krakowie zaskarżyła w całości wyrok uniewinniający Aleksandra Gawronika odnośnie podżegania do zamordowania Jarosława Ziętary w maju b.r.  W złożonej apelacji zarzuciła sądowi bezpodstawne uznanie za bezwartościowe zeznań wszystkich kluczowych świadków,  podważenie opinii biegłych sądowych oraz istotne naruszenie zasad postępowania karnego.  Sąd Okręgowy w Poznaniu nieprawomocnie uniewinnił byłego senatora 24 lutego b.r., czyli w dniu agresji Rosji na Ukrainę. Tego dnia znienacka  i ku zaskoczeniu obserwatorów  procesu Sąd odrzucił wszystkie wnioski dowodowe i te o przesłuchanie kolejnych, ważnych świadków  i nagle nakazał wygłoszenie stronom tzw. mów końcowych w procesie, czym całkowicie zaskoczył  prokuratura i  p. Jacka Ziętarę, brata zamordowanego dziennikarza i oskarżyciela  posiłkowego w tym procesie. Sąd odrzucił także wniosek o odroczenie procesu w celu przygotowania mów końcowych.  W ocenie CMWP SDP uniemożliwienie zarówno bratu zamordowanego dziennikarza,  jak i prokuratorowi przygotowanie się do mów końcowych jest wyrazem braku szacunku Sądu nie tylko dla prokuratury, ale przede wszystkim dla pamięci o zamordowanym dziennikarzu. Zbulwersowało to chyba wszystkich dziennikarzy obecnych w Sądzie podczas ogłaszania wyroku – potwierdza red. Aleksandra Tabaczyńska, obserwator CMWP SDP w tym procesie.

W ocenie CMWP SDP  wątpliwości budzi przede wszystkim stanowcze stwierdzenie sądu I instancji, jakoby prokurator nie przedstawił żadnych dowodów wskazujących na to, że oskarżony jest sprawcą zarzucanego mu przestępstwa.  Sąd I Instancji poddał przecież zgromadzony w sprawie materiał dowodowy krytycznej ocenie, usiłując wykazać brak jego wiarygodności. W efekcie w rozumowaniu sądu powstała wewnętrzna sprzeczność, gdyż czym innym jest uznanie dowodów za nieprzekonywujące, a czym innym – ich rzekome nieprzedstawienie przez oskarżyciela.  Wątpliwości CMWP SDP budzi również wniosek sądu, jakoby zgromadzony materiał dowodowy nie wskazywał na to, by sprawy, którymi zajmował się J. Ziętara, miały skutkować jego uprowadzeniem i zabójstwem. Sąd w uzasadnieniu wyroku poinformował m. in., że spośród opublikowanych przez J. Ziętarę w okresie od stycznia do września 1992 r. sześćdziesięciu pięciu artykułów, tylko cztery dotyczą tematyki gospodarczej. Teza ta  w ocenie CMWP SDP niczego konkretnego jednak nie dowodzi. Oskarżyciel wskazał bowiem, że zabójstwo dziennikarza było spowodowane jego planowanymi (czyli przyszłymi) publikacjami dotyczącymi poznańskiej gospodarczej „szarej strefy”, a nie wiązało się z artykułami już opublikowanymi.  Niebezpieczeństwo, które groziło J. Ziętarze było więc związane już z samym faktem zbierania materiałów, a nie z dokonaną już publikacją. Kolejny aspekt, to osoba oskarżonego. Jest rzeczą powszechnie wiadomą, że w latach 90. Aleksander Gawronik prowadził działalność, która stała się (ostatecznie) na tyle znana, że jest uznawana za istotną część historii transformacji PRL w III RP. Prawidłowo przeprowadzone postępowanie wymagałoby więc oceny materiału dowodowego i wypływających z niego wniosków przez pryzmat realiów tamtych lat, w tym dokonania przez sąd I Instancji ustaleń co do tego, kim w istocie był oskarżony w latach 90., jaką działalnością się trudnił, jakimi metodami działał, jakimi ludźmi się otaczał. O ile samo w sobie nie przesądzałoby to o sentencji wyroku, to jednak wymuszałoby konieczność oceny wyjaśnień oskarżonego i innych dotyczących go materiałów w kontekście całokształtu jego działalności w tamtym okresie, a to w ocenie CMWP SDP się nie stało.

Oświadczenie CMWP SDP z 6 grudnia 2022 r. jest TUTAJ.

foto: M.Bilska/radiomaryja.pl

Protest CMWP SDP przeciwko blokadzie konta Radia Maryja na Facebooku

2 grudnia br. CMWP SDP stanowczo zaprotestowało przeciwko bezzasadnej blokadzie konta katolickiej rozgłośni Radio Maryja na Facebooku i zaapelowało o pilne przywrócenie zawartości i pełnej funkcjonalności tego konta. 

W piątek 2 grudnia rano profil Radia Maryja na Facebooku został pozbawiony możliwości publikacji, nie można było dodawać nowych informacji, zdjęć, filmów i grafik, ani ich edytować.  Facebook nie podał przyczyn decyzji. Do blokady doszło tuż przed 31. rocznicą powstania Rozgłośni, czyli w ostatnim dniu przygotowań do tego wydarzenia, zaplanowanego w hali Arena w Toruniu jako nabożeństwo religijne połączone z koncertem z wielotysięczną publicznością. Informacje publikowane na Facebooku były jednym z istotnych kanałów komunikacyjnych dla organizatorów i uczestników tego wydarzenia. Po publikacjach protestu CMWP SDP na antenie i stronie internetowej Radia Maryja, w sobotę 3 grudnia w godzinach rannych facebookowy profil Radia Maryja został odblokowany i zostały przywrócone wszystkie jego funkcje.

 

Więcej na ten temat:

https://www.radiomaryja.pl/informacje/konto-radio-maryja-na-facebooku-odblokowane/

https://www.radiomaryja.pl/informacje/tylko-u-nas-blokada-mediow-spolecznosciowych-radia-maryja-w-przededniu-31-rocznicy-powstania-rozglosni-dr-j-hajdasz-to-perfidne-dzialanie-i-skandaliczne-naduzycie/

https://www.radiomaryja.pl/informacje/facebook-zablokowal-konto-spolecznosciowe-radia-maryja/

 

 

CMWP SDP na antenie Radia Gdańsk

Chaos informacyjny to nasza codzienność. Jak sobie z nim radzić? Gdzie szukać i jak weryfikować informacje? Co jest fake newsem, a co prawdą? Jak działa bańka informacyjna? Jak chronić najmłodszych przed zagrożeniami w sieci? Na ten m.in. temat wypowiadała się dr Jolanta Hajdasz  w audycji „Edukacja medialna”  red. Olgi Zielińskiej w Radiu Gdańsk. 

We współczesnym świecie niezwykle istotna stała się umiejętność korzystania z mediów, która jest kluczowa dla każdego, bez względu na wiek. W internecie coraz częściej spotkać się można z nieprawdziwymi informacjami. Dlatego Radio Gdańsk  uruchomiło cykl audycji pod wspólnym tytułem „Edukacja medialna”, których celem jest  przybliżanie wiedzy o wyzwaniach i zagrożeniach w świecie  współczesnych mediów. W środę 30 listopada gościem audycji w charakterze eksperta była dyrektor Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP.  Jolanta Hajdasz mówiła m.in. o konieczności sprawdzania informacji, zarówno przez dziennikarzy, jak i wszystkich odbiorców mediów. Szczególnie trudne jest to w przypadku informacji bieżących, dziejących się w czasie rzeczywistym, wtedy gdy publikowane są sprzeczne informacje na dany temat, albo , gdy ich prawie nie ma i odbiorcy zdani są na domysły i spekulacje. Rozmowa dotyczyła także  grup wpływu w mediach  i emocjach rządzących dziś medialnym przekazem.

Cała audycja jest TUTAJ.

Sąd umorzył postępowanie w sprawie aktu oskarżenia złożonego przez prokurator Ewę Wrzosek przeciwko red. Samuelowi Pereira

10 listopada Sąd Rejonowy dla Warszawy-Śródmieścia zdecydował o umorzeniu postępowania ws. prywatnego aktu oskarżenia złożonego przez prokurator Ewę Wrzosek przeciwko red. Samuelowi Pereira. Kosztami procesowymi Sąd obciążył  prokurator. Decyzja Sądu nie jest jeszcze prawomocna. Sprawa była objęta monitoringiem CMWP SDP. 

Pod koniec ubiegłego roku Samuel Pereira na Twitterze komentował sprawę wykorzystania techniki operacyjnej w śledztwach dotyczących przestępstw kryminalnych .   23 grudnia 2021 r. szef portalu tvp.info napisał: „Mafiosi, dilerzy narkotyków i terroryści chwycą się każdej linii obrony, żeby uchronić się przed odpowiedzialnością. Jeśli przestępcy kreują się na ofiary operacyjnych działań państwa polskiego, to jak mają się czuć wszyscy ci ludzie, których oni skrzywdzili? Pomyślcie o tym”. Ten właśnie wpis nie spodobał się prokurator Ewie Wrzosek, która postanowiła złożyć przeciwko niemu  akt oskarżenia z art. 212 i 216 kodeksu karnego (dot. zniesławienia i zniewagi). Czyny te są zagrożone karą do roku pozbawienia wolności. Prywatny akt oskarżenia został wniesiony przez prokurator Ewę Wrzosek w styczniu br, po tym jak agencje podały, iż prawdopodobnie była ona poddawana inwigilacji z użyciem systemu Pegasus.
W uzasadnieniu wyroku Sądu, który zdecydował o umorzeniu sprawy,  czytamy, iż  wpisy red. Pereiry „stanowiły tylko i wyłącznie swobodną wypowiedź”.„Zacytowany wpis nie stanowił podstawy do przyjęcia, iż doszło do karalnego pomówienia o właściwości lub postępowanie, które by mogło poniżyć pokrzywdzoną w opinii publicznej. Ponadto w niniejszym przypadku nie doszło do naruszenia zarówno dobrego imienia, jak i godności osobistej pokrzywdzonej” – stwierdził warszawski sąd.  „Oskarżony nie wymienił nazwiska oskarżycielki, ani żadnych cech ją wyróżniających, które pozwalałyby obiektywnie wnioskować, że jego komentarze odnoszą się do osoby oskarżycielki. W ocenie Sądu komentarze były w istocie wyrażaniem przez oskarżonego opinii na temat konieczności skierowania wobec przestępców działań operacyjnych.W ocenie Sądu jest to wyłącznie uzewnętrznianie swych przemyśleń” – napisano.  „Pokrzywdzona podniosła jedynie subiektywną ocenę komentarzy, które jej zdaniem zniesławiły i znieważyły ją w oczach opinii publicznej i naraziły na utratę zaufania potrzebnego do wykonywania zawodu prokuratora” – dodano.

Decyzja Sądu nie jest prawomocna. Sprawa była objęta monitoringiem CMWP SDP.

Źródło: https://www.tvp.info/64647273/prokurator-ewa-wrzosek-zlozyla-akt-oskarzenia-samuel-pereira-wygral-sad-wydal-postanowienie

 

Zrzut ekranu z reportażu „Polscy neonaziści” w TVN 24, dostęp: 21.11.22

Protest CMWP SDP przeciwko skazaniu red. Jacka Karnowskiego w procesie z autorami reportażu o „urodzinach Hitlera”

CMWP SDP stanowczo protestuje przeciwko wyrokowi Sądu Okręgowego w Warszawie, zgodnie z którym red. Jacek Karnowski, redaktor naczelny tygodnika „Sieci” ma przeprosić autorów kontrowersyjnego reportażu „Polscy neonaziści” wyemitowanego w listopadzie 2018 r. w programie „Superwizjer” w telewizji TVN oraz wpłacić 50 tys. zł na fundację Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy. W ocenie CMWP SDP kara ta budzi poważne wątpliwości i nie koresponduje z powszechnie przyjętymi standardami w zakresie wolności słowa, wyrażonymi m. in. w Konstytucji i art. 10 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka oraz standardami wypracowanymi w krajowym i międzynarodowym orzecznictwie. Wyrok nie jest prawomocny. CMWP SDP zapowiada objęciem monitoringiem zapowiedzianej przez redakcję tygodnika „Sieci” apelacji od tego wyroku oraz pozostałych spraw, jakie w związku ze sprawą tzw. „urodzin Hitlera” dziennikarzom i wydawnictwu w/w tygodnika wytoczyli autorzy reportażu „Polscy neonaziści” i telewizja TVN.

W styczniu 2018 r. dziennikarze audycji „Superwizjer” telewizji TVN Bertold Kittel, Anna Sobolewska i Piotr Wacowski ujawnili wyniki swego dziennikarskiego „śledztwa”. Na nagraniach, które zostały zarejestrowane ukrytą kamerą, pokazano m.in. zorganizowane w maju 2017 r. w lesie nieopodal Wodzisławia Śląskiego „obchody” 128. urodzin Adolfa Hitlera. Materiał pokazywał m.in. rozwieszone na drzewach czerwone flagi ze swastykami i „ołtarzyk” ku czci Hitlera z jego czarno-białą podobizną oraz wielką drewnianą swastyką nasączoną podpałką do grilla, która po zmroku została podpalona. Pokazano też uczestników spotkania przebranych w mundury Wehrmachtu, wznoszenie toastów „za Adolfa Hitlera” oraz częstowanie tortem w kolorach flagi Trzeciej Rzeszy. Po publikacji materiału prokurator generalny Zbigniew Ziobro polecił Prokuratorowi Regionalnemu w Katowicach wszczęcie śledztwa w tej sprawie. Prowadziła ona śledztwo m.in. w sprawie podżegania do zorganizowania spotkania ku czci Adolfa Hitlera poprzez przekazanie jego organizatorowi kwoty 20 tysięcy złotych. W listopadzie 2018 r. w tygodniku „Sieci” ukazał się artykuł pt. „Maskarada na zlecenie”, opisujący szczegóły śledztwa w sprawie „urodzin Hitlera” oraz okoliczności ich zorganizowania, a także emisji reportażu na ten temat w telewizji TVN .

W ocenie CMWP SDP dziennikarze tygodnika dochowali staranności i rzetelności zawodowej przy publikacji tego artykułu, co potwierdzają m.in. materiały zgromadzone  przez prokuraturę w śledztwie w sprawie tzw. „urodzin Hitlera”.  15 listopada 2018 r. CMWP SDP zwróciło się do Prokuratury Okręgowej w Gliwicach z wnioskiem o przedstawienie informacji dotyczącej ustaleń Prokuratury w sprawie udziału nadawcy audycji (Spółki TVN SA) w wydarzeniach będących przedmiotem śledztwa oraz informacji na temat roli dziennikarzy w tej sprawie. Z informacji, jakie wówczas uzyskaliśmy  od Pierwszego Zastępcy Prokuratora Generalnego Bogdana Święczkowskiego (data odpowiedzi 18 grudnia 2018, publikacja na stronie cmwp.sdp.pl) wynika, iż prokuratura potwierdziła informacje zawarte w publikacji tygodnika „Sieci”. Opisano m.in. to, iż operator stacji TVN wznosił rękę w nazistowskim pozdrowieniu, a po zakończeniu „oficjalnej” części spotkania pozował do zdjęć na tle nazistowskich emblematów. Na „urodziny Hitlera” przyniesiono przy tym duże ilości alkoholu, którym częstowano uczestników spotkania, a w czasie jego trwania miano prowokować jego uczestników do wypowiedzi o charakterze ksenofobicznym i rasistowskim. Jeden z jego uczestników zeznał w śledztwie, iż „oni specjalnie podlewali mnie alkoholem”. W odniesieniu do operatora telewizji TVN świadek zeznał, iż brał on aktywny udział we wznoszeniu nazistowskich dekoracji. Prokuratura zwróciła także uwagę na  brak tzw. surówki, czyli całości nagranego materiału dziennikarskiego podczas „urodzin Hitlera”, co jest rażącym błędem dziennikarstwa telewizyjnego, szczególnie, jeśli ten materiał dotyczy ważnych i wywołujących społeczne emocje treści. Jego analiza z pewnością pomogłaby wyjaśnić wszystkie wątpliwości dotyczące roli dziennikarzy TVN w tej sprawie.  Tymczasem stacja TVN wskazała jedynie na trudności dotyczące odszukania wszystkich nagrań, początkowo „ze względu na okres ferii zimowych”, a potem poinformowała, iż w ogóle nie udało się ich odnaleźć, co jest wręcz nieprawdopodobnym w tak dużej i profesjonalnej stacji telewizyjnej zignorowaniem standardów pracy dziennikarskiej.

Odpowiedź dla CMWP SDP Pierwszego Zastępcy Prokuratora Generalnego z18.12.2018 – 18.12.18 Odpowiedź-Prokuratury-Krajowej-18.12.18-

To tylko niektóre wątpliwości dotyczące okoliczności emisji reportażu „Polscy neonaziści”, które były także opisane w artykule opublikowanym w tygodniku Sieci. Trudno zrozumieć i uzasadnić, czym kierował się Sąd ignorując te okoliczności i skazując redaktora naczelnego tygodnika, w którym te okoliczności sprawy opisano. Wyrok skazujący dla red. Jacka Karnowskiego oznacza, iż wymiar sprawiedliwości zignorował m.in. istotny aspekt sprawy mający wpływ na jej rozstrzygnięcie, jakim jest przekroczenie metod pracy dziennikarstwa wcieleniowego, wykorzystującego tzw. ukrytą kamerę oraz prowokację przy realizacji reportażu „Polscy neonaziści”, co w ocenie CMWP SDP miało miejsce. Naturalnie, ocena warsztatu pracy dziennikarzy TVN nie należy do Sądu rozpatrującego tę sprawę, ale karanie dziennikarza za publikację wątpliwości dotyczących tego warsztatu pracy oraz krytyczny opis kontrowersyjnych okoliczności samej imprezy zwanej „urodzinami Hitlera” budzi sprzeciw , gdyż narusza zasadę wolności słowa, fundamentalną dla demokratycznego państwa.

CMWP stoi na stanowisku, iż orzeczona w tym wypadku kara dla red. Jacka Karnowskiego stanowi przy tym tzw. SLAPP (strategic lawsuit against public participation) tzn. akcję procesową nakierowaną na faktyczne ograniczenie praw obywatelskich w zakresie wolności słowa, poprzez zniechęcenie dziennikarzy do podejmowania istotnych, wywołujących społeczne emocje, tematów. Orzeczona dla red. Jacka Karnowskiego upokarzająca kara przepraszania innych dziennikarzy za opublikowany krytyczny opis ich metod pracy i postawy oraz w konsekwencji dotkliwa kara finansowa (50 tysięcy złotych) powoduje tzw. efekt mrożący (tzw. chilling effect), wielokrotnie opisywany na gruncie prawa polskiego, jak i międzynarodowego, jako naruszający zasadę wolności słowa.  Jest to nie do pogodzenia z opartą na dążeniu do prawdy i prezentacji różnych punktów widzenia pracą dziennikarską, do której zobowiązani są wszyscy dziennikarze, zarówno wydawnictwa papierowego, jakim jest tygodnik Sieci, jak i dziennikarze międzynarodowych, medialnych korporacji, których częścią jest telewizja TVN.

dr Jolanta Hajdasz

dyrektor CMWP SDP

Warszawa, 21 listopada 2022 r.

 

Fot. Anna Maria Szczepaniak

Marszałek Senatu przeciwko red. Tomaszowi Sakiewiczowi. Relacja z rozprawy objętej monitoringiem CMWP SDP

15 listopada w Sądzie Rejonowym dla Warszawy Woli przy ul. Kocjana 3 odbyła się kolejna rozprawa w sprawie z oskarżenia prywatnego marszałka Senatu Tomasza Grodzkiego przeciwko redaktorowi Tomaszowi Sakiewiczowi, red.nacz. Gazety Polskiej. Tym razem w formie online przesłuchiwany był Marek Suchecki. Marszałek Senatu nie zjawił się w sądzie. Na miejscu reprezentował go mec. Jacek Dubois. Redaktor naczelny „Gazety Polskiej” przybył w towarzystwie swoich pełnomocników: mec. Huberta Kubika oraz mec. Marka Sawickiego.

3 tygodnie wcześniej (26 października) sąd przesłuchał jednego z głównych świadków – red. Tomasza Duklanowskiego,  redaktora naczelnego Radia Szczecin i najważniejszego autora tekstów dziennikarskich  opisujących korupcje w szpitalu w Szczecinie w czasach, gdy  prof.  Tomasz Grodzki był jego dyrektorem. Na wniosek marszałka Senatu proces toczy się w wyłączeniem jawności.  Pomimo wniosków redaktora naczelnego marszałek Senatu nie zgadza się na  odtajnienie procesu i dopuszczenie do udziału w nim dziennikarzy .
Następne posiedzenie odbędzie się 26 stycznia. Będą na nim przesłuchiwani kolejni świadkowie w tej sprawie.  Jest ona objęta monitoringiem CMWP SDP. Obserwatorem Centrum jest red. Anna Maria Szczepaniak . CMWP SDP wspiera redaktora Tomasza Sakiewicza w tej sprawie.

Tomasz Grodzki wytoczył proces Tomaszowi Sakiewiczowi po ujawnieniu przez Gazetę Polską „afery kopertowej”. Marszałek Senatu oskarżył redaktora naczelnego z artykułów 212. i 216. Kodeksu karnego (pomówienie oraz zniewaga), za które grozi kara do trzech lat pozbawienia wolności. Pierwsza rozprawa w procesie odbyła się 8 września 2022 roku. Stawił się na niej zarówno powód, jak i pozwany, a sąd podczas rozprawy przesłuchiwał Tomasza Grodzkiego.

Pod koniec 2019 roku media – w tym Gazeta Polska – zaczęły przekazywać informacje o tym, że Tomasz Grodzki – jako lekarz chirurg zawodowo związany ze Specjalistycznym Szpitalem im. prof. Alfreda Sokołowskiego w Szczecinie – kontaktował się w 2016 roku z profesor Agnieszką Popielą ws. wpłaty „na fundację”. Po profesor Popieli zaczęli zgłaszać się kolejni świadkowie w tej sprawie, co spowodowało, że prokuratura wszczęła śledztwo. Przesłuchano setki świadków. Zdołano ustalić zdarzenia korupcyjne, z których część nie przedawniła się.  29 grudnia 2021 r. Prokurator Generalny skierował do Senatu RP kolejny wniosek o wyrażenie zgody na pociągnięcie do odpowiedzialności karnej marszałka senatu RP Tomasza Grodzkiego. Poprzedni wniosek został niezasadnie pozostawiony bez biegu przez wicemarszałka Bogdana Borusewicza.Prokuratura Regionalna w Szczecinie domaga się uchylenia immunitetu Tomaszowi Grodzkiemu, ponieważ w toku śledztwa ustalono, że pełniąc funkcję dyrektora szpitala specjalistycznego w Szczecinie i ordynatora tamtejszego Oddziału Chirurgii Klatki Piersiowej przyjął on korzyści majątkowe od pacjentów lub ich bliskich. Jak wynika z ustaleń postępowania, korzyści majątkowe w postaci pieniędzy w złotówkach i dolarach – w wysokości od 1500 do 7000 zł – lekarz przyjmował w kopertach. W zamian zobowiązywał się do osobistego przeprowadzenia operacji lub ich szybkiego wykonania, a także do zapewnienia dobrej opieki lekarskiej. Tomasz Grodzki usłyszeć ma cztery zarzuty przyjęcia korzyści majątkowych  – w latach 2006, 2009 i 2012 roku.

Pierwszy wniosek o uchylenie immunitetu senat zwrócił prokuraturze w połowie kwietnia 2021 r. , wskazując na rzekome uchybienia formalne. Prokurator nie uznając tych wskazań za uzasadnione, kierując się jednak przekonaniem, że rozpoznanie wniosku bez zbędnej zwłoki leży w żywotnym interesie publicznym, dokonał modyfikacji wniosku.Mimo uwzględnienia przez prokuraturę uwag senatu, wicemarszałek Senatu RP Bogdan Borusewicz w październiku bezzasadnie pozostawił wniosek bez biegu, nie uzasadniając w piśmie skierowanym do prokuratury podstaw takiej decyzji.

https://www.gov.pl/web/prokuratura-krajowa/kolejny-krok-prokuratury-w-zwiazku-z-dzialaniami-senatu-rp-uniemozliwiajacymi-skuteczne-sciganie-senatora-tomasza-grodzkiego

https://pk.gov.pl/aktualnosci/aktualnosci-prokuratury-krajowej/prokuratura-skierowala-wniosek-o-uchylenie-immunitetu-marszalkowi-senatu/

Poprzednie informacje na ten temat TUTAJ.

Anna Maria Szczepaniak

Red. Przemysław Jarasz.

Sąd prawomocnie uniewinnił dziennikarza śledczego z Głosu Zabrza i Rudy Śląskiej. Decyzja zbieżna ze stanowiskiem CMWP SDP

Po trzech latach procesu  3 listopada br. Sąd Okręgowy w Gliwicach prawomocnie uniewinnił red. Przemysława Jarasza z Głosu Zabrza i Rudy Śl., stałego współpracownika Tygodnika Solidarność i portalu tysol.pl od zarzutów popełnienia przestępstwa zniesławienia dwóch negatywnych bohaterów jego artykułu śledczego „Konflikt interesów” z lutego 2019 roku.  Wyrok  Sądu pierwszej  instancji został oprotestowany  przez CMWP SDP, gdyż  sędzia Agnieszka Sierocińska z Sądu Rejonowego w Zabrzu orzekła w nim, iż „dziennikarz napisał prawdę, jednakże w pejoratywny sposób”  i uznała jego winę co do części zarzutów. W trybie tzw. warunkowego umorzenia postępowania, nakazała mu zapłacić bohaterom artykułów łącznie prawie 10 tys. zł i przeprosić na pierwszej stronie gazety.  Dziennikarz złożył apelację od tego wyroku, w czym wsparło go CMWP SDP. 

Centrum Monitoringu Wolności Prasy Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich wystąpiło w obronie skazanego dziennikarza w związku z absurdalnością treści wyroku sądu I instancji.  W wydanym oświadczeniu CMWP podkreśliło, że skazywanie dziennikarzy za pisanie prawdy jest niedopuszczalnym tłumieniem krytyki prasowej i dodatkowo będzie oddziaływać na całe środowisko dziennikarskie wywołując tzw.  efekt mrożący. Adwokatem dziennikarza był  mecenas Paweł Matyja z Katowic, jednocześnie rzecznik prasowy Śląskiej Izby Adwokackiej.  Wspierała go także kancelaria radców prawnych Koczyk – Szafrański z Zabrza.  Do procesu w charakterze strony społecznej chciał się włączyć także Związek Zawodowy Kadra z KWK Budryk, mający w statucie zapisaną walkę w obronie wolności słowa i praw obywatelskich, Sąd Rejonowy jednak się na to nie zgodził.

Red. Przemysław Jarasz w artykule p.t. „Konflikt interesów” opisał działalność firmy zarządzania nieruchomościami z Zabrza, założonej i prowadzonej przez byłego radnego lewicy i ex pracownika gminy Jerzego Kosińskiego wraz z urzędnikiem miejskim Leszkiem Jarosem. Ich firma prowadziła działalność konkurencyjną wobec gminnej spółki ZBM-TBS i wprost podbierała jej wspólnoty mieszkaniowe. Nadto dziennikarz dotarł do świadków, którzy twierdzili, iż przy pozyskiwaniu nowych wspólnot w komercyjny zarząd, były radny powoływał się na wpływy w Urzędzie Miasta, co stanowi przestępstwo. Pierwotnie prokuratura zainteresowała się sprawą, ale ostatecznie postępowanie umorzyła nie dając wiary świadkom. Wtedy panowie Kosiński i Jaros oskarżyli z art. 212 KK autora  artykułów w Głosie Zabrza i Rudy Śląskiej  na ich temat. I to pomimo tego, że sam Kosiński obszernie wypowiadał się w kluczowym artykule, jak też po jego publikacji redakcja opublikowała równolegle dwa osobne sprostowania nadesłane przez obydwu bohaterów publikacji – hołdując zasadzie otwartości na różne punkty spojrzenia i wyjaśnienia osób zainteresowanych.

Przy pierwszym podejściu do procesu karnego sędzia Beata Badura z Sądu Okręgowego w Zabrzu już na pierwszym posiedzeniu orzekła, iż zgromadzony w sprawie materiał w ogóle nie daje podstaw do stawiania dziennikarza w stan oskarżenia karnego i umorzyła postępowanie. Jednakże po złożonej przez biznesmenów apelacji, Sąd Okręgowy w Gliwicach nakazał prowadzenie procesu.

Jerzy Kosiński był w mieście osobą publiczną i rozpoznawaną: zasiadał jako radny SLD w Radzie Miasta, a nadto był pracownikiem gminnej spółki ZBK (obecnie ZBM-TBS) odpowiedzialnym za obsługę wspólnot mieszkaniowych w Zabrzu – Rokitnicy. To właśnie po wspólnych artykułach Głosu Zabrza autorstwa red. Jarasza oraz red. Elżbiety Skwarczyńskiej – Adryańskiej w 2007 roku (nagrodzonych główną nagrodą Grand Prix w konkursie Stowarzyszenia Prasy Lokalnej pod egidą wojewody wielkopolskiego), Kosiński sam odszedł w niesławie z pracy w gminnej spółce. Wewnętrzna kontrola w gminnej spółce potwierdziła publikacje Głosu, iż w procesie termomodernizacji budynków na osiedlu w Rokitnicy zawyżano koszty remontów ponoszone przez mieszkańców. On sam nie doczekał prawomocnego wyroku – zmarł na dzień przed rozpoczęciem procesu odwoławczego. Przed śmiercią zdążył jeszcze postawić w stan oskarżenia kolejnego procesu redaktora naczelnego Głosu Zabrza red. Jakuba Lazara w związku z tym, iż ten na łamach gazety relacjonował przebieg procesu wytoczonego dziennikarzowi jego tygodnika…

W związku z orzeczonym prawomocnym wyrokiem, Leszek Jaros musi zwrócić red. Przemysławowi Jaraszowi blisko 1500 złotych kosztów obrony adwokackiej, a także pokryć koszty procesu. Drugie tyle niejako w imieniu zmarłego oskarżyciela pokryje Skarb Państwa.

Z potwierdzenia prawomocnego uniewinnienia red. Jarasza  zadowolony jest jego obrońca, mecenas Paweł Matyja, który od początku twierdził, że wszystkie zarzuty były absolutnie bezpodstawne. W wypowiedzi dla CMWP SDP zwraca jednak uwagę na szerszy kontekst nadużywania art. 212 KK do tłumienia krytyki prasowej i zniechęcania do dziennikarstwa śledczego. Z przepisów karnych, ultima ratio – zatem takich, które powinny być stosowane tylko w ostateczności, próbuje się zrobić narzędzie służące do tłumienia wolności prasy. De facto patrząc po liczbie spraw z art. 212 Kodeksu Karnego – jest to dzisiaj narzędzie pierwszego wyboru. Gdzieś na drugi plan schodzi prawo prasowe, możliwość domagania się sprostowania, czy sprawy cywilne o ochronę dóbr osobistych. To bardzo niebezpieczne zjawisko. Przestaje bowiem chodzić o prawdę. Nikt nawet nie domaga się usunięcia rzekomo obraźliwych treści. Czytelnicy dalej mogą się z nimi zapoznać. Celem nadrzędnym staje się jak najsurowsze ukaranie za słowo. Wszystko to powinno zmusić ustawodawcę do refleksji nad zastosowaniem tego przepisu i sensem jego istnienia w Kodeksie Karnym – uważa mec. Matyja. Zaznacza jednocześnie, iż ta sprawa to nie koniec sądowych batalii  red. Jarasza.  W 2019 roku niepodziewanie skierowano przeciwko niemu w sumie aż cztery prywatne akty oskarżenia z art. 212. W dwóch innych procesach red. Jarasz został nieprawomocnie na razie uniewinniony w pierwszej instancji, a czwarty proces wciąż się toczy przez Sądem Rejonowym w Zabrzu. Red. Przemysław Jarasz za swą pracę dziennikarza śledczego został nagrodzony Srebrnym Piórem Prezydenta RP w 2010 roku, jest także zdobywcą Grand Prix konkursu Stowarzyszenia Prasy Lokalnej (2007 r.) oraz kilku wyróżnień w konkursach Stowarzyszenia Gazet Lokalnych, oraz przyznawanego na Śląsku wyróżnienia Silesia Press.

Red . Przemysław Jarasz podziękował CMWP SDP za wsparcie w prowadzonych przez siebie mediach społecznościowych TUTAJ.

Opinia amicus curiae  CMWP SDP w tej sprawie jest TUTAJ.

Kontynuując przeglądanie strony zgadzasz się na instalację plików cookies na swoim urządzeniu więcej

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close