NIEZŁOMNI, PAMIĘTANI, HONOROWANI – Uroczystości Narodowego Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych w muzeum przy Rakowieckiej

Oficjalne uroczystości w Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych uroczysty Apel Pamięci oraz złożenie wieńców przed Ścianą Śmierci organizowane przez Instytut Pamięci Narodowej i Muzeum Żołnierzy Wyklętych i Więźniów Politycznych PRL odbyły się w siedzibie Muzeum w dawnej katowni komunistycznej bezpieki przy ul. Rakowieckiej 37 w Warszawie. W obchodach uczestniczyli reprezentanci Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich

 

Kwiaty w miejscach pamięci ku czci Żołnierzy Niezłomnych, w imieniu SDP, złożyły dwie przedstawicielki naszego Stowarzyszenia: wieloletnia dziennikarka i publicystka, wiceprezes SDP Wanda Nadobnik oraz  Elżbieta Królikowska-Avis od lat w SDP, działaczka opozycji antykomunistycznej i organizacji patriotycznych, publicystka, pisarka i tłumaczka.

W imieniu SDP hołd Niezłomnym złożyły Elżbieta Królikowska-Avis (z lewej) i Wanda Nadobnik (z prawej);

Obchody Patronatem Honorowym objął Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej Karol Nawrocki. W uroczystościach, oprócz licznie zgromadzonych ludzi chcących złożyć hołd Niezłomnym, wzięli udział m.in. wiceprezes Instytutu Pamięci Narodowej Karol Polejowski oraz były szef Urzędu do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych Jan Józef Kasprzyk a także dyrektor muzeum Adrianna Garnik.

zdj. W. Nadobnik

Kilkanaście godzin wcześniej, 1 marca w Narodowym Dniu Pamięci Żołnierzy Wyklętych krótko po północy, prezydent Karol Nawrocki odwiedził muzeum przy Rakowieckiej 37.

Zdj. Mikołaj Bujak KPRP

W asyście żołnierzy Wojska Polskiego złożył wieniec pod Ścianą Śmierci, gdzie wykonywane były wyroki śmierci wydawane przez stalinowskie sądy na żołnierzach antykomunistycznego podziemia.

Zdj. Mikołaj Bujak KPRP

„NAJŚWIĘTSZE SERCE” przyciąga tłumy do kin – Blisko 80 tysięcy widzów w tydzień

Zaledwie tydzień po premierze film „Najświętsze Serce” stał się jednym z największych frekwencyjnych sukcesów religijnych produkcji ostatnich lat w Polsce. Obraz obejrzało już prawie 80 tysięcy widzów, a sam pierwszy tydzień dystrybucji, jak podkreśla polski dystrybutor, przerósł najśmielsze oczekiwania.

– Ten film udowadnia, że tęsknimy za Bogiem, za Jego miłością – mówi Przemysław Wręźlewicz z Rafael Film. – Weekend premiery był bardzo udany, natomiast pierwszy tydzień dystrybucji przerósł nasze marzenia. „Najświętsze serce” obejrzało 40 tysięcy widzów w zaledwie cztery dni – podkreśla.

Poruszające świadectwa i język serca

O sile filmu mówią nie tylko liczby, ale także reakcje widzów i zaproszonych gości. Ks. prof. Robert Skrzypczak zwraca uwagę na autentyczność świadectw pokazanych w produkcji.

– Najbardziej przemawiały do mnie oczy tych ludzi, którzy mówili o swoim spotkaniu z Chrystusem. Jeśli ktoś ma serce ożywione, widać to w jego sposobie życia, w sposobie mówienia. Film znalazł język, by wejść w tajemnicę cierpienia człowieka i odpowiedzieć na pytanie o miłość Boga – zaznacza kapłan.

Podczas premiery głos zabrał także biskup pomocniczy archidiecezji warszawskiej Rafał Markowski. – To wielkie dzieło, które warto nieść światu. Świat potrzebuje Serca Bożego – miłości niebywałej, szalonej, a jednocześnie domagającej się odpowiedzi – mówił.

„To film Jezusa” –  kino pełne nadziei

Twórcy filmu, Sabrina i Steven Gunnell, podkreślają, że sukces produkcji nie jest przypadkowy. Ich zdaniem świat bardziej niż kiedykolwiek potrzebuje dziś przypomnienia o Bożej miłości.

– Patrzyliśmy na świat coraz bardziej brutalny, zagubiony i rozdarty przemocą. Zrozumieliśmy, że orędzie Najświętszego Serca przychodzi dokładnie na ten moment, aby obudzić nadzieję – mówią. – Świat jest spragniony prawdziwej miłości. To film Jezusa – to On tutaj działa, my jesteśmy tylko narzędziami. Widzimy cuda każdego dnia, odkąd pojawił się ten film.Twórcy zwracają uwagę, że kino może stać się przestrzenią ewangelizacji. – Trudno zaprosić kogoś na czuwanie czy niedzielną Mszę św., ale bardzo łatwo zaprosić do kina. „Najświętsze Serce” jest narzędziem misji – mówią, podkreślając, że żyjemy dziś w czasach misyjnych.

Frekwencyjny sukces pokazuje, że polscy widzowie szukają w kinie treści głębokich, duchowych i niosących nadzieję. „Najświętsze Serce” porusza, inspiruje i staje się dla wielu początkiem osobistej refleksji.

Film wciąż można oglądać w kinach w całej Polsce.

 

 

Lista kin na stronie i materiały wykorzystane w notatce Rafael Film

TELEWIZJA POLSKA z likwidowanym kierownictwem: Iluzoryczne szczęście w szerokim planie

Dominuje pogląd, że właściwie o bezprawnie przejętych przez rząd dwa lata temu mediach publicznych wiadomo już wszystko. Fikcyjna likwidacja, ogromne kwoty na wynagrodzenie, aby kupić wierność ludzi z innych mediów i już skorumpowanej moralnie TVP. Do tego samobójcza przychylność rządu.

Kiedy w telewizyjnym materiale trzeba coś ukryć, myślimy, że najprościej będzie wymazać niektóre niechciane szczegóły komputerowo. Dobry montażysta jednak zaproponuje coś innego.

Plan szeroki

Takie ujęcie pokazujące możliwie najpełniejszy obraz nie oznacza, że na przykład pejzaż przed nami cały „zmieścił się w obiektywie”. To na pewno jest niezbyt precyzyjny opis, ale z grubsza chodzi o to, aby szeroki plan stwarzał możliwie dobre perspektywy i osiągnął cel. Taki plan rodzi pewne możliwości.

TVP w likwidacji korzysta z szerokiego planu. Nie planu pełnego, a szerokiego właśnie, co ma znaczenie. Przy pomocy szerokiego planu telewizja publiczna ukrywa swoją sytuację, bo w takim ujęciu nie widać szczegółów.

Zmiana planu

I taki szeroki plan dla dyletantów na stanowiskach kierowniczych, wcześniej zatrudnianych w komunikacji miejskiej, stanowi idealny układ. Ujęcie z naszej publicznej „kamery” pokazuje niby wszystko, ogrom firmy, jej możliwości techniczne, zadowolonych pracowników, odzyskanych cudem reklamodawców.

I gdyby jeszcze – jak, być może, myślą władze TVP – można było w tym szerokim planie ukryć kosmiczne zarobki ludzi bez kwalifikacji, przepływy pieniędzy z prorządowych dotacji i niską oglądalność jak stan wody Wisły. Na dodatek niektórzy dyrektorzy w TVP są tak głupi, że każą milczeć komentatorom sportowym. Nawet im. Komentatorzy owi mają, na rozkaz, nie mówić o tym, że podczas rozpoczęcia Igrzysk Olimpijskich – wśród gości honorowych – jest prezydent RP, który nie cieszy się, delikatnie mówiąc sympatią obozu rządzącego.

Plan amerykański

Władze TVP chcą ukryć wszystkie polityczne i niepolityczne nieprawidłowości przy prowadzeniu dużej spółki skarbu państwa. Decydują się właśnie na zmianę planu na tzw. plan amerykański. Nie wiadomo czy wymyślono go w Hollywood, ale – jak opowiadał mi jeden z czołowych polskich operatorów, nie tylko telewizyjnych – spełnia jeszcze bardziej użyteczną funkcję. Też ukrywa szczegóły, jest jednak bardzo niebezpieczny.

Bo plan amerykański, w dużym skrócie pokazuje człowieka od miejsca tuż powyżej kolan wzwyż. Na przykład pięknie ubranego dyrektora generalnego TVP Tomasza Syguta – idealnie dobrane garnitur, koszula i krawat. Jednak jeden tzw. ruch kamery z ręki a nawet nieostrożność operatora źle obsługującego statyw może ten obraz popsuć, czyli ukazać prawdę.

I wówczas widzowie naszej relacji zobaczą, teraz już oczywiście nie Syguta, ale jakiegoś włodarza TVP w pełniejszej postaci. Oprócz świetnego wyglądu dyrektora do kolan… widzimy, że ma brudne łydki a z dziurawych skarpet wystają nieobcinane od miesięcy paznokcie.

Wiem, wiem porównanie brutalne, ale w TVP w likwidacji posługują się takimi właśnie metodami. Nie ma wątpliwości jednak, że już wkrótce dla prorządowej telewizji publicznej przejście z szerokiego planu, poprzez ujęcie amerykańskie do planu szczegółowego będzie oznaczać katastrofę. Dla TVP, jej szefów i rządu Donalda Tuska. Wówczas nikt już nie nabierze się na fikcyjną likwidację państwowego nadawcy…

„WIERZCIE W CUDA!” – PREMIERA FILMU „NAJŚWIĘTSZE SERCE” (Sacré Coeur)

Do kin w całej Polsce wchodzi film „Najświętsze Serce” – poruszający dokument fabularyzowany, który we Francji stał się prawdziwym fenomenem frekwencyjnym i wywołał szeroką debatę społeczną. Polska premiera – 20 lutego. Podczas warszawskiej premiery w Kinie Wisła padły słowa, które najlepiej oddają atmosferę towarzyszącą temu wydarzeniu: „Wierzcie w cuda! My widzimy je każdego dnia, odkąd pojawił się ten film” – mówili twórcy, podkreślając, że chrześcijanie bardziej niż kiedykolwiek żyją dziś w czasach misyjnych. Dystrybucja filmu Rafael Film. Patronem filmu jest SDP.

 

Steven Gunnell zwrócił uwagę na szczególną rolę kina jako przestrzeni ewangelizacji: „Trudno zaprosić kogoś na czuwanie w kościele czy niedzielną Mszę św., ale bardzo łatwo zaprosić do kina. Film „Najświętsze Serce” jest narzędziem misji – głoszenia Chrystusa. Polska może być niesamowitym terenem misyjnym”.

Obecny na premierze biskup Rafał Markowski, podkreślił duchowy wymiar dzieła: „To wielkie dzieło, które warto nieść światu. Świat potrzebuje Serca Bożego – Serca, które wyniszcza się z miłości do nas. To miłość niebywała, szalona, a jednocześnie taka, która domaga się odpowiedzi”.

 

 

„Film jest – jak zauważa ks. prof. Robert Skrzypczak – ogromnym i bardzo pozytywnym zaskoczeniem. Podejmuje bowiem temat, który dziś nie jest łatwy do przekazania młodemu pokoleniu. Jego sukces we Francji jest naprawdę imponujący, o czym świadczy wysoka oglądalność. Okazuje się, że choć epoki przemijają, człowiek pozostaje ten sam – wciąż nie potrafi pogodzić się z życiem w świecie, w którym wobec drugiego brakuje serca”.

 

Produkcja opowiada o objawieniach św. Małgorzaty Marii Alacoque i ich konsekwencjach, widocznych także we współczesnej Europie. Jak zauważa krytyk filmowy Krzysztof Karnkowski, to przykład religijnego dokumentu nowej generacji – łączącego wypowiedzi ekspertów i świadków z sugestywnie zrealizowanymi scenami fabularnymi.

 

Z kolei Edward Kabiesz na łamach „Gościa Niedzielnego” zwraca uwagę, że film wywołał we Francji oburzenie środowisk laickich i antyreligijnych. Sam fakt obecności tak jednoznacznie chrześcijańskiego przekazu w przestrzeni kinowej stał się dla części opinii publicznej powodem niepokoju.

Jedno jest pewne – „Najświętsze Serce” to nie tylko film, ale wydarzenie, które może stać się impulsem do rozmowy o wierze, kulturze i miejscu chrześcijaństwa w przestrzeni publicznej.

Premiera w Polsce 20 lutego.

 

Materiały ze strony Najświętsze Serce (Sacré Coeur) – Rafael Film

KRRiT wszczęła postępowanie ws.TVP, która przemilczała udział PREZYDENTA RP w ceremonii otwarcia ZIO 2026

Nie cichną echa kolejnego już skandalu w Telewizji Polskiej S.A.  w likwidacji. TVP przemilczała udział PEZYDENTA RP KAROLA NAWROCKIEGO w ceremonii otwarcia Zimowych Igrzysk Olimpijskich 2026 Mediolan, Cortina. Krajowa Rada Radiofonii i Telewziji wszczęła postępowanie w tej sprawie.

W piątek 6 lutego wieczorem TVP pokazywała na głównej antenie TVP 1 i w TVP Sport ceremonię otwarcia ZIO 2026 we Włoszech. Niestety, po raz kolejny Telewizja Polska udowodniła, że jest prorządowa i złośliwie ogranicza informacje dotyczące innych, poza Radą Ministrów, ośrodków władzy, w tym przede wszystkim Prezydenta RP. Podczas prezentacji polskiej reprezentacji komentatorzy Piotr Sobczyński i Marek Rudziński nie podali, że w uroczystym otwarciu ZIO 2026, wraz z innymi głowami państw, uczestniczy prezydent RP Karol Nawrocki.

Oto oświadczenie KRRiT w tej sprawie:

Postępowanie wyjaśniające dotyczące transmisji ceremonii otwarcia Zimowych Igrzysk Olimpijskich 2026 w TVP w likwidacji

Przewodnicząca Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji dr Agnieszka Glapiak uruchomiła postępowanie wyjaśniające wobec Telewizji Polskiej w likwidacji w związku z przebiegiem transmisji ceremonii otwarcia Zimowych Igrzysk Olimpijskich Mediolan-Cortina 2026. W tej sprawie KRRiT otrzymała skargi od widzów, którzy zwrócili uwagę na rażące pominięcie w przekazie informacji o obecności Prezydenta RP Karola Nawrockiego, na inauguracji igrzysk.

Podczas transmisji komentatorzy Telewizji Polskiej w likwidacji (Marek Rudziński i Piotr Sobczyński) poinformowali widzów jedynie o udziale w ceremonii otwarcia ministra sportu i turystyki, reprezentującego rząd RP, nie odnosząc się natomiast do obecności na uroczystości prezydenta RP. Zdaniem widzów stanowiło to przejaw selektywnego i nierzetelnego informowania odbiorców.

– Pominięcie informacji o udziale urzędującego Prezydenta RP w wydarzeniu o międzynarodowej randze, transmitowanym przez nadawcę publicznego, nie może być traktowane jako przypadkowe uchybienie redakcyjne. Tego rodzaju działanie stanowi poważne naruszenie standardów rzetelności, bezstronności oraz kompletności przekazu, do których zobowiązana jest telewizja publiczna – podkreśliła przewodnicząca KRRiT dr Agnieszka Glapiak.

Szczególny niepokój KRRiT budzi fakt, że nie było to zdarzenie odosobnione. Podobnych sytuacji, kiedy podczas ważnych państwowych uroczystości nie relacjonowano na żywo przemówienia Prezydenta RP lub pomijano jego udział w tego typu wydarzeniach, było więcej. Należy podkreślić, że powtarzalność tego rodzaju przypadków dodatkowo wzmacnia wątpliwości co do standardów realizacji misji informacyjnej przez nadawcę publicznego.

Skargi dotyczące pominięcia prezydenta RP podczas transmisji TVP w likwidacji

W skargach kierowanych do KRRiT widzowie wskazywali m.in. na naruszenie prawa do pełnej informacji oraz brak równego traktowania konstytucyjnych organów państwa. Podnoszono również wątpliwości co do intencjonalnego charakteru pominięcia oraz jego sprzeczności z misją publiczną nadawcy.

Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji sprawdzi, czy doszło do naruszenia przepisów ustawy o radiofonii i telewizji, w szczególności w zakresie obowiązku rzetelnego, bezstronnego i odpowiedzialnego informowania opinii publicznej.

Przewodnicząca KRRiT podkreśla, że media publiczne mają szczególną odpowiedzialność za sposób relacjonowania wydarzeń o znaczeniu państwowym i międzynarodowym, a wszelkie działania mogące nosić znamiona pomijania lub marginalizowania konstytucyjnych organów władzy będą oceniane ze szczególną uwagą.

TUTAJ treść oświadczenia KRRiT

HUBERT BEKRYCHT: Kolejny skandal na antenie TVP w liwidacji. I w politycznej  frustracji

Na Śląsku panel dyskusyjny SDP „Dziennikarze przy Kawie”

Przedstawiciele katowickiego oddziału Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich 6 lutego br. zorganizowali pierwsze noworoczne spotkanie w ramach cyklu -„Dziennikarze przy Kawie”.

Jak co roku, tradycji stało się zadość. Zarząd Oddziału SDP Katowice wraz z członkami stowarzyszenia, licznie zameldował się w gustownej restauracji w sercu Katowic. Noworoczny zlot dziennikarzy okręgu śląskiego odbył się w doborowym towarzystwie i magicznym miejscu, które sprzyjało biesiadzie z symboliczną lampką australijskiego wina w tle. Oprócz tematów bieżących i planów na 2026 rok, podczas wydarzenia omówiono również szczegóły dotyczące powstającej publikacji książkowej, traktującej o początkach formowania się śląskiego oddziału SDP i wieloletniej historii Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich w Katowicach.

W zgromadzeniu między innymi uczestniczyli: Paweł Gąsiorski (prezes zarządu), Grzegorz Wacławik (wiceprezes zarządu), Teresa Koziatek (sekretarz, wiceprzewodnicząca komisji interwencyjnej), Małgorzata Irena Skórska (skarbnik), dr hab. Dagmara Drzazga (wiceprzewodnicząca komisji interwencyjnej), Grażyna Ogrodowska (członkini SDP), Józef Kowalski –(przewodniczący, członek naczelnego sądu dziennikarskiego) i Jolanta Milas (członkini komisji rewizyjnej).

Kolejna edycja cyklu „Dziennikarze przy Kawie” to zaledwie preludium przed kolejnymi wydarzeniami i panelami dyskusyjnymi w towarzystwie śląskich dziennikarzy, reżyserów, dokumentalistów i ludzi ze świata śląskiej kultury. Więcej informacji na ten temat już wkrótce.

 

Małgorzata Irena Skórska

 

 

 

 

 

Do 15 LUTEGO można wysyłać zgłoszenia w KONKURSACH DZIENNIKARSKICH SDP

Trwa kolejna edycja konkursu SDP. Do 15 lutego 2026 roku można przysyłać zgłoszenia prac dziennikarskich opublikowanych od 1 stycznia 2025 roku do 31 grudnia 2025 roku. Szczegółowe dane: regulamin konkursu, kartę zgłoszenia i instrukcję wysłania zgłoszenia podajemy w plikach dołączonych do tego tekstu.

Nagrody SDP to jeden z najstarszych i największych konkursów dziennikarskich w Polsce. Co roku jury Konkursu decyduje, kto otrzyma nagrody i wyróżnienia w kilkunastu kategoriach. W tym roku debiutują Nagroda im. Św. Maksymiliana Marii Kolbego za publikacje o tematyce religijnej i Nagroda im. Kazimierza Nowaka za publikacje o tematyce turystycznej i podróżniczej.

Prosimy o przesyłanie zgłoszeń po przeczytaniu

11_Regulamin Konkursu_Nagrody SDP 2026

Do 15 lutego 2026 roku należy wypełnić

KARTĘ ZGŁOSZENIA

i wysłać ją według

INSTRUKCJI PRZESYŁANIA.

 

Lista kategorii:

 

Główna Nagroda Wolności Słowa za publikacje w obronie prawdy i sprawiedliwości, demaskujące nadużycia władzy, korupcję, naruszanie praw obywatelskich, praw człowieka,

 

Nagroda Watergate za dziennikarstwo śledcze,

 

Nagroda im. Janusza Kurtyki za publikacje o tematyce historycznej,

 

Nagroda im. Stefana Żeromskiego za publikacje o tematyce społecznej,

 

Nagroda im. Św. Maksymiliana Marii Kolbego za publikacje o tematyce religijnej (nowa kategoria),

 

Nagroda im. Macieja Łukasiewicza za publikacje na temat współczesnej cywilizacji i kultury

oraz popularyzację wiedzy,

 

Nagroda im. Kazimierza Nowaka za publikacje o tematyce turystycznej i podróżniczej,

 

Nagroda im. Kazimierza Dziewanowskiego za publikacje o problemach i wydarzeniach na świecie,

Nagroda im. Eugeniusza Kwiatkowskiego za dziennikarstwo ekonomiczne,

 

Nagroda dla dziennikarzy do 35. roku życia publikacje na dowolny, ważny społecznie temat w wybranej przez Autora formie,

 

Nagroda im. Erazma Ciołka za fotografię społecznie zaangażowaną.

STANOWISKO ZG SDP: Dla tej ekipy rządowej uchwalenie ustawy medialnej w takim kształcie sankcjonuje bezprawie

Negatywną opinię w sprawie projektu ustawy medialnej przedstawił Zarząd Główny Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich. Mija termin odpowiedzi na przedstawiony przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego projekt nowelizacji regulacji prawnych o radiofonii i telewizji. ZG SDP oświadczył stanowczo, że nie poprze projektu. Wśród wielu powodów przedstawionych w stanowisku dominuje polityczny charakter ustawy pisanej, zdaniem władz SDP, na polityczne zamówienie obecnego rządu.

Fragment pisma przewodniego Zarządu Głównego SDP: „w nawiązaniu do Państwa wiadomości e-mail z dnia 11 grudnia 2025 r. przekazujemy stanowisko Zarządu Głównego Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich dotyczące nowelizacji ustawy o radiofonii i telewizji”.

Stanowisko uchwalono 22 stycznia 2026 roku.

Stanowisko ZG SDP ws. nowelizacji Ustawy o radiofonii i telewizji

Ustawa o radiofonii i telewizji to jedna z dwóch obok Prawa prasowego najważniejszych ustaw regulujących polski system medialny. 5 grudnia ub. roku Minister Kultury i Dziedzictwa Narodowego skierowała do konsultacji publicznych projekt nowelizacji tej ustawy. Jako uzasadnienie tej zmiany wskazano wdrożenie postanowień rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) z dnia 11 kwietnia 2024 r. na temat tzw. europejskie aktu o wolności mediów (EMFA). Termin na zgłaszanie uwag do tego projektu mija 23 stycznia 2026 r.

W związku z tym Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich przedstawia swoje stanowisko na temat projektu. Jest ono krytyczne w stosunku do zaproponowanych rozwiązań. Projekt zawiera zmiany wprowadzające chaos, destabilizację i polityczną kontrolę polskiego systemu medialnego, zarówno w odniesieniu do mediów publicznych, koncesjonowanych nadawców prywatnych, jak i wszystkich, który tworzą treści w Internecie. Część tych zmian jest wyjątkowo kontrowersyjna, zamiast wzmacniać pluralizm i wolność mediów uzależnia je od bieżących interesów politycznych aktualnie sprawujących władzę partii. Świadczy o tym skala i charakter proponowanych zmian w prawie mediów.

Sprzeciw oraz szczególny niepokój budzą przepisy dotyczące finansowania i powoływania władz mediów publicznych, zmiana sposobu powoływania członków KRRiT i funkcjonowania tej instytucji oraz sposób implementacji przepisów zawartych w EMFA, który świadczy o pozornej chęci rządzących do ich wprowadzenia do porządku prawnego RP. Projekt pomija bowiem część koniecznych rozwiązań wynikających z tego rozporządzenia.

SDP krytycznie ocenia przede wszystkim następujące obszary tematyczne zaproponowanych zmian w Ustawie o radiofonii i telewizji:

 

  • Media publiczne:

 

Likwidacja opłaty abonamentowej bez przedstawienia realnego i niezależnego od rządu mechanizmu finansowania mediów publicznych; proponowane finansowanie bezpośrednio uzależnia media publiczne od decyzji politycznych ugrupowań mających w danym czasie większość w Sejmie i Senacie; projekt zakłada zastąpienie abonamentu dotacją budżetową, ustalaną corocznie przez ministra finansów określoną w projekcie ustawy jako „nie mniej niż 2,5 mld zł” rocznie, co oznacza w praktyce uzależnienie nadawców publicznych od decyzji rządu. Jest to sprzeczne z przepisami EMFA, w których wyraźnie zaznaczono, iż wymaga się skutecznych gwarancji niezależności mediów publicznych od władzy wykonawczej.

 

  • Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji

 

Zmiana sposobu wyłaniania członków Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji i likwidacja Rady Mediów Narodowych; projekt nowelizacji zakłada powiększenie składu KRRiT z 5 do 9 osób, co nie jest uzasadnione merytorycznie i co nie wynika z EMFA; oznacza to także znaczny wzrost kosztów funkcjonowania KRRiT oraz komplikację i wydłużenie procesów decyzyjnych Rady np. przy przyznawaniu nowych koncesji. Zaproponowane rozwiązania powoływania członków KRRiT (co 2 lata wybór 1/3 składu KRRiT) są skomplikowane i  w praktyce paraliżują skuteczność funkcjonowania Rady, a kryteria wyboru wymagane wobec kandydatów do władz mediów publicznych oraz KRRiT mają znamiona dyskryminacji, ściśle określone są np. kierunki studiów i doświadczenia zawodowe.

Nowelizacja obniża rangę jedynego konstytucyjnego organu regulacyjnego dla środków masowej komunikacji w Polsce, jakim jest Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji poprzez sprowadzenie jej roli jedynie do kontroli procedur zamiast usankcjonowania jej pozycji jako realnego regulatora rynku medialnego w Polsce

 

  • Europejski Akt o Wolności Mediów

 

EMFA jest jedynie pretekstem do zmiany przepisów, a tym samym do zmiany ładu medialnego w Polsce, w/w projekt nowelizacji zawiera rozwiązania, które mogą utrudnić, a nawet zahamować transformację cyfrową i funkcjonowanie mediów internetowych w naszym kraju np. przez rozbudowany system sprawozdań. Twórcy programów internetowych wg projektu będą obarczeni uciążliwym obowiązkiem sprawozdawczym, który wykracza nawet poza obowiązki nakładane na ustawodawcę przez rozporządzenie EMFA. Nakładanie na małe podmioty administracyjnych obowiązków, jakie przewiduje nowelizacja Ustawy  o radiofonii i telewizji w ocenie SDP może doprowadzić do ograniczenia ich liczby i nadmiernej ich kontroli ze strony organów władzy państwowej.

 

Komentarz dodatkowy

 

Ten projekt jest wyjątkowo kontrowersyjny i bulwersujący, bo jest sprzeczny ze wszystkim zapowiedziami i politycznymi deklaracjami obecnej koalicji rządzącej na temat mediów publicznych, z jakimi tworzące ten rząd partie polityczne – Platforma Obywatelska i jej koalicjanci, czyli PSL, Polska 2050 i Lewica – szły do wyborów w 2023 roku. Konieczność odpolitycznienia mediów publicznych była na ustach wszystkich, nie trafiały do tych polityków ani ich zaplecza medialnego żadne racjonalne argumenty, ani wyjaśnienia. Media publiczne były wg nich tylko tępą propagandą, bezwolną marionetką w rękach rządzącej prawicy. Potępiane były zaproponowane rozwiązania prawne typu powołanie Rady Mediów Narodowych i potępiany był program TVP 1 czy TVP Info i pozostałych anten. Dziennikarze i prezesi tych mediów byli nie fachowi i nie dostatecznie wykształceni, a ich pomysły programowe nie zasługiwały na jakąkolwiek pozytywną ocenę. Powszechnie krytykowano sposób powoływania rad nadzorczych i prezesów tych mediów oraz model ich finansowania, czyli abonament i rekompensowanie z budżetu zwolnionych z jego płacenia np. ludzi starszych i inwalidów czy rencistów.

Można było oczekiwać, że gdy tylko Koalicja Obywatelska dojdzie do władzy to pokaże wszystkim jak bardzo niezależne od władzy, czyli od niej będą media publiczne i że opracuje bardzo racjonalny, ekonomiczny model ich funkcjonowania

I co proponują nam dzisiaj politycy rządzącej koalicji w stosunku do mediów publicznych?  Przede wszystkim projekt nowelizacji pogłębia uzależnienie tych mediów bezpośrednio od polityków. W rządowym projekcie zmian w ustawie o radiofonii i telewizji zakłada się likwidację abonamentu i finansowanie ich wprost z budżetu państwa kwotą „nie mniejszą niż dwa i pół miliarda złotych”.  Takie finansowanie to jest jednoznaczne jeszcze większe upolitycznienie tych mediów niż to, które obserwujemy obecnie. Łatwo domyślić się, jak bardzo każdy prezes TVP i Polskiego Radia będzie wdzięczny tym politykom, którzy uchwalą korzystny dla niego budżet i jak bardzo będzie chciał się im odwdzięczać odpowiednimi programami i audycjami. Projekt zakłada także likwidację Rady Mediów Narodowych i powrót do powoływania władz mediów publicznych przez Krajowa Radę Radiofonii i Telewizji. Ona sama zresztą ma zmienić swój skład, ma ponownie liczyć 9 osób, ale co dwa lata 1/3 składu tej Rady ma być tak jak w przeszłości wybierana na nowo. Ten model już się nie sprawdził w przeszłości i koniecznie trzeba przypominać tę kontrowersyjną praktykę z lat 90-tych, gdy Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji zajmowała się przede wszystkim sama sobą, bo praktycznie bez przerwy trwały targi i rozmowy, kto po kim obejmie w niej stanowisko i kogo we władzach mediów publicznych trzeba wyrzucić z pracy, by zrobił miejsce dla kolegów czy koleżanek tych, którzy będą powoływać nowego „swojego” człowieka w mediach. To w tamtym czasie „Krajowa Rada tego i owego” jak złośliwie zwali ją dziennikarze nie interweniowała, gdy prywatne stacje telewizyjne łamały przepisy i nadawały programy niezgodnie z koncesją, gdy informacja stała się towarem i liczyła się tylko oglądalność czy słuchalność, a przy czynnym udziale największych telewizji niszczono niewygodnych polityków, ich wizerunek i życie np. takich osób jak choćby Romuald Szeremietiew czy Andrzej Kern. Powrót do tego modelu jest jak koszmar z dawno nieoglądanego filmu grozy. Dla rządzącej koalicji, która przejęła media publiczne siłowo i bezprawnie po objęciu rządów i która postawiła je w stan pozornej likwidacji trwającej już dwa lata, dla tej ekipy uchwalenie ustawy w proponowanym przez nich kształcie sankcjonuje bezprawie, jakiego się dopuścili wobec mediów publicznych i wobec nas wszystkich, bo osłabiając je naruszają prawo każdego z nas do wolności słowa i wolności w dostępie do informacji.

 

Stanowisko ZG SDP w formacie pdf:

TUTAJ

Pismo przewodnie w formacie podf:

TUTAJ

 

W imieniu Zarządu Głównego Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich stanowisko przekazała prezes SDP dr Jolanta Hajdasz

 

ZG SDP:

Jolanta Hajdasz prezes SDP

Wanda Nadobnik , wiceprezes SDP

Mariusz Pilis, wiceprezes SDP

Aleksandra Tabaczyńska skarbnik SDP

Hubert Bekrycht sekretarz generalny SDP

Maria Giedz, członek ZG SDP

Anna Popek, członek ZG SDP

Paweł Gąsiorski, członek ZG SDP

Krzysztof Gurba, członek G SDP

Michał Karnowski , członek ZG SDP

Andrzej Klimczak, członek ZG SDP

Krzysztof Skowroński, członek ZG SDP

Janusz Życzkowski, członek ZG SDP

 

 

Film Norymberga z 2025 roku w ocenie HUBERTA BEKRYCHTA: Tam, gdzie nie widzi się prawdziwych skutków wojny, zaczyna się wojna…

Dwóch amerykańskich psychiatrów pobiło się w więzieniu. W roli jednego z nich, doktora Douglasa Kelleya, groteskowo niestety wystąpił Rami Malik. Kinowa bójka psychiatrów była na więziennym korytarzu. Tam, gdzie siedzieli niemieccy zbrodniarze w czasie procesu norymberskiego…To najkrótsza analiza filmu o niezwykłym trybunale.sprzed 80 lat. Moim zdaniem płytki film to najwyżej plajta dla producenta, ale tu jej nie będzie, bo zaangażowano dobrych aktorów. Niepoważny film ze znanymi artystami to jedno, ale rozpuszczanie zbrodni w oparach, nawet artystycznego absurdu to okaleczanie historii. I kina.

„Norymberga” z 2025 roku w reżyserii James’a Vanderbilta to filmowy zakalalec. Tym bardziej niestrawny, bo dotyczy największego ludobójstwa w historii ludzkości. Zbrodni, której dopuścili się Niemcy, przedstawiciele, jak mówili nawet w czasie wojny użyteczni idioci,  „kulturalnego narodu z bogatą historią obrony chrześcijańskiego świata”. Zapomniano wówczas, że tę cywilizację nazywa się do tej pory cywilizacją judeo-chrześcijańską. Niemcy robili wszystko, aby ją zniszczyć. Na szczęście 80 lat temu im się nie udało.

Niewinni Niemcy…

Nie dam nabrać się na sztuczki psychologiczne. Nie dam się nabrać na dobrych Niemców, przystojnych i w gruncie rzeczy porządnych żołnierzy Wehrmachtu a nawet wrażliwych funkcjonariuszy SS. Nie dam się nabrać na wahania moralne wyzwolicieli z USA i Wielkiej Brytanii. Nie wierzę, że ktoś nabiera się jeszcze na to, że zachodni alianci nie widzieli, że to Sowieci umożliwili Niemcom przygotowania do wojny i zagłady milionów ludzlich ustnień. Moskwa i Berlin byli przecież w latach 1939 – 41 sojusznikami… Te kraje razem napadły na Polskę.

Justizpalast, czyli Pałac Sprawidliwości w Norymberdze, gdzie 80 lat temu sądzono niemieckich zbrodniarzy; Wikipedia fot. Magnus Gertkempe

Oskarżam realizatorów filmu Norymberga o to, że dla pieniędzy ze sprzedaży biletów obsadzili Russella Crowe’a w roli zbrodniarza Hermanna Görenga. Czy to głupota, czy świadomy zabieg mający, przepraszam logików, relatywizować zło? Myślę, że wcześniejsze kreakcje artystyczne i permanetna sympatia do powierzchowności Crowe’a nie pomogły w zrozumieniu, kim była ponura postać grana przez tego aktora…

Ciało niemieckiego zdbrodniarza Hermanna Göringa, który po usłyszeniu w Norymberdze wyroku śmierci, przed egzekucją popełnił samobójstwo – zdj. archiwalne, alamy.com

A Malik? No cóż dobry aktor, ale nie umiał zagrać obłąkanego psychiatry, bo sztuczki clowna nie zawsze są dobrą wizją artystyczną. I reżserską.

Może czeka nas to samo…

Pewnie nadal będą produkowane filmy o II wojnie światowej. Niewielu ludzi ją już pamięta z własych brutalnych doświadczeń. Jesteśmy jednak na niebezpiecznej drodze, aby przeżyć taki kataklizm po raz trzeci. Może jeszcze za mojego życia, oby nie, ale niemiecka kinematografia zrobi film o bohaterach III Rzeszy zamordowanych przez zachodnich aliantów w Norymberdze.

W kluczowej scenie więźniowie niemieccy, zbrodniarze odpowiedzialni za śmierć milionów wychodziliby uśmiechnięci i szczęśliwi z więzienia. I Niemcy, twórcy największej zagłady w historii, trzymając się za ręcę z Rosjanami, ich sojusznikami sprzed kilku lat, śpiewaliby „Nessum dorma” z opery „Turandot” Pucciniego…

Przesadzam? Jeśli nie zatrzymamy wymazywania historii i przez Niemców i Rosjan i Amerykanów, z takim filmami jak „Norymberga” z 2025 roku, naprawdę każda powtórka z naszych dziejów jest możliwa. Tam, gdzie nie widzi się prawdziwych skutków wojny, zaczyna się wojna… Miejmy nadzieję, że nie.

Hubert Bekrycht

Norymberga – amerykański film z 2025 roku, reż. James Vanderbilt, w rolach głównych: Russel Crowe, Rami Malik, Leo Woodall,
dystrybucja: Sony Pictures

Wywiad rzeka – rozmowa Krzysztofa ZIEMCA z z prof. Wiktorem MODZELEWSKIM. Po co nam Unia?

Wywiad rzeka z profesorem Witoldem Modzelewskim przeprowadzony przez znanego dziennikarza Krzysztofa Ziemca. Profesor Modzelewski opowiada o historii i współczesności zadziwiająco splatających się na naszych oczach. „Po co nam UniaŚwiat na kursie kolizyjnym” to publikacja wydawnictwa Fronda.

Unia Europejska, do której wstępowaliśmy na naszych oczach przestaje być strefą zjednoczonego wolnego rynku, służąc wyłącznie interesom starych członków, zwłaszcza Republice Federalnej Niemiec. Stany Zjednoczone, które do tej pory twierdziły, że stoją na straży globalnego wolnego handlu, rozpoczęły wojnę z resztą świata za pomocą protekcjonistycznych ceł, by wzmocnić swoją słabnącą hegemonię.

Chiny konsekwentnie uzależniają od siebie dawnych światowych liderów gospodarki, umiejętnie operując łańcuchami dostaw.

Profesor Modzelewski proponuje zapomnieć o poprawnych politycznie tezach i chłodno przyjrzeć się zastanej sytuacji. Musimy rozważyć, co jest korzystne dla naszego kraju i naszej społeczności i za wszelką cenę znaleźć się po stronie zwycięzców. Na końcu i tak zadecyduje ekonomia.

  • Czy w światowej polityce nachodzi era turbulencji?
  • Czy sojusze są dla nas czy my dla sojuszy?
  • Po co nam Unia Europejska?
  • Jaką rolę pełniły w historii Polski unie zrzeszające państwa Europy?
  • Czy średniej wielkości państwu opłaca się grać powyżej swoich możliwości?
  • Po co komu wojna na Ukrainie?
  • Czy pomysły Donalda Trumpa są odkrywcze i nowe?
  • Czy wolna celna mniej boli od tej gorącej w której strzelają armaty i spadają bomby?
  • Dlaczego na wojnie nie ma wygranych – poza tymi najbogatszymi, którzy są w stanie wytrzymać każdą klęskę?

 

(mat. wydawcy)