KOMITET NA RZECZ OCALENIA POLSKIEJ SZKOŁY: Nowe programy kształcenia MEN to naruszenie prawa

Reforma oświaty proponowana przez MEN to naruszenie prawa, a usunięcie Pana Tadeusza, narodowej epopei Adama Mickiewicza, to skandal – mówili podczas środowej konferencji prasowej przedstawiciele Komitetu na Rzecz Ocalenia Polskiej Szkoły. Spotkanie odbyło się w Domu Dziennikarza przy Foksal w Warszawie. Na konferencję obok ekspertów KROPS zaprosiło też Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich.

Konferencja KROPS w siedzibie SDP obyła się pod hasłem: „>>REFORMA 26. Kompas Jutra<< to NARUSZENIE PRAWA!”. Spotkanie było transmitowane w sieci. Wzięli w niej udział eksperci oświatowi, nie tylko związani z KROPS.

„Minister Barbara Nowacka podpisała 11 marca br. rozporządzenie w sprawie podstawy programowej wychowania przedszkolnego oraz podstawy programowej kształcenia ogólnego dla szkoły podstawowej, w tym dla uczniów z niepełnosprawnością intelektualną w stopniu umiarkowanym lub znacznym, natomiast 12 marca br. rozporządzenie zmieniające rozporządzenie w sprawie ramowych planów nauczania dla publicznych szkół” – to tekst zaproszenia na konferencję.

Nauczyciele i eksperci biją na alarm. Minister Nowacka przekonuje, że zmiany są uniwersalne i nowoczesne. Wielu nauczycieli ją krytykuje. Reforma propagowana jako nowoczesna wcale – zdaniem specjalistów – taka nie jest. „Podobne stosowano, tuż po rewolucji w sowieckiej Rosji. Tam też skupiano się na kształceniu poprzez działania” – wyjaśniła ekspertka oświatowa i publicystka Jolanta Dobrzyńska. „Zmienia się nie tylko kształcenie, ale zmieniają się metody kształcenia, nie zwraca się uwagi na treść, wiedzę” – dodała.

 

Zdaniem Dobrzyńskiej metody interdyscyplinarnego nauczania na przykład między klasowego są złe dla uczniów. „To eliminacja naturalnej kultury zachowania” – tłumaczyła Dobrzyńska i zwróciła uwagę na, że systematyczna metoda zdobywania wiedzy, w polskiej szkole minister edukacji Barbary Nowackiej, odchodzi w niebyt. Przypomniała też, że nowe zasady kształcenia to złamanie Konstytucji i – tak jak podkreśla KROPS – niezgodne z innymi normami prawa.

Polonistka i autorka podręczników Hanna Dobrowolska mówiła, że poziom nauczania języka ojczystego – bo tak, jej zdaniem, powinny być traktowane zajęcia m.in. z polskiej literatury a nawet dla młodszych bajek i gawęd – systematycznie się obniża. Z kanonu lektur usunięto między innymi „Pieśni” Jana Kochanowskiego „Nie ma zgody Polaków na niszczenie dorobku polskiej kultury” – podkreśliła Hanna Dobrowolska.

Nauczycieli szczególnie bulwersuje to, że z listy lektur, poza Inwokacją, usunięto epopeję narodową. „Usunięcie poematu „Pan Tadeusz” Adama Mickiewicza to skandal, który dotyka wszystkich nauczycieli języka polskiego, a przede wszystkim uczniów” – podsumowała polonistka na konferencji Koalicji na Rzecz Ocalenia Polskiej Szkoły.

W dyskusji o edukacji i skandalicznych propozycjach MEN wzięli także udział również: prowadzący konferencję i ekspert d.s. edukacji Marek Puzio, lekarka Maria Kępińska i Marek Grabowski z Fundacji Mamy i Taty, członek Rady Demografii i Rodziny przy Prezydencie RP Karolu Nawrockim.

Podczas debaty eksperci zwrócili też uwagę na ogólny trend w zmianach w polskiej oświacie. Argumentowali, że zamiast wzmacniać podstawy wiedzy coraz więcej w szkole jest zajęć nauczających o kontrowersyjnych kwestiach ekologicznych, czy związanych z życiem intymnym człowieka.

 

zdj. Jolanta Hajdasz , Hubert Bekrycht

MACIEJ ŚWIRSKI: WETO SAFE – moment strategiczny dla Polski

Dlaczego spór o ustawę implementacyjną jest w istocie sporem o przyszłość polskiego przemysłu?

Decyzja Prezydenta Rzeczypospolitej o zawetowaniu ustawy implementującej instrument SAFE zmienia sens całej debaty. Przestaje ona dotyczyć technicznego mechanizmu finansowania zakupów obronnych. Staje się sporem o coś znacznie poważniejszego: o to, czy Polska posiada strategię przemysłową w świecie, w którym przemysł obronny wyrósł na rdzeń nowoczesnego rozwoju technologicznego.

Prezydent powiedział rzecz fundamentalną: państwo nie może przyjmować instrumentu finansowego bez wcześniejszego określenia własnej strategii przemysłowej. Dokumenty rządowe tej strategii nie zawierają. Ustawa implementacyjna SAFE jest ustawą o obsłudze pożyczki, a właśnie dlatego spotkała się z wetem.

SAFE – instrument bezpieczeństwa czy mechanizm sterowania przemysłem

Rozporządzenie Rady (UE) 2025/1106 ustanawiające instrument SAFE zostało przedstawione jako reakcja Europy na pogarszające się środowisko bezpieczeństwa. Tworzy ono jednak w istocie nowy mechanizm decyzyjny dotyczący inwestycji w europejski przemysł obronny.

Mechanizm ten przebiega w kilku etapach. Państwo członkowskie przygotowuje projekt inwestycji obronnej i kieruje go do Komisji Europejskiej, która ocenia jego zgodność z celami instrumentu oraz z koncepcją europejskiej bazy technologiczno-przemysłowej obronności. Jeżeli Komisja uzna projekt za zgodny, przekazuje go do Rady Unii Europejskiej, która podejmuje decyzję wykonawczą zatwierdzającą projekt. W trakcie realizacji Komisja nadzoruje kolejne etapy i decyduje o wypłacie środków.

Taka konstrukcja oznacza, że państwo członkowskie nie decyduje samodzielnie o kierunku inwestycji przemysłowych finansowanych z SAFE. Decyzja o tym, czy i w jakiej formie projekt powstanie, zapada poza nim.

Polska ustawa – mechanizm obsługi długu

Polska ustawa implementacyjna przyjmuje tę konstrukcję w całości. Tworzy fundusz finansowy w Banku Gospodarstwa Krajowego – Finansowy Instrument Zwiększenia Bezpieczeństwa – którego jedynym zadaniem jest obsługa pożyczki SAFE i przekazywanie środków do resortów realizujących projekty. Kluczowy przepis ustawy stanowi wprost: środki mogą być wydawane wyłącznie na projekty zakwalifikowane przez Komisję Europejską i zatwierdzone decyzją wykonawczą Rady UE.

Krajowy mechanizm finansowy nie posiada zatem autonomii przemysłowej. Polska bierze na siebie dług, natomiast decyzja o jego przeznaczeniu zapada w systemie europejskim. W dokumentach rządowych brakuje strategii przemysłowej dla SAFE. Istnieje jedynie mechanika obsługi zobowiązania.

Mechanizm krzyżującej się warunkowości – i jego pozatraktatowe korzenie

Kluczowym elementem systemu jest warunkowość działająca na dwóch poziomach jednocześnie. Warunkowość pionowa dotyczy bezpośrednio instrumentu SAFE: projekt inwestycji musi zostać oceniony przez Komisję jako zgodny z celami instrumentu i europejską bazą przemysłową, dopiero wtedy może zostać zatwierdzony przez Radę. W trakcie realizacji Komisja kontroluje osiąganie kolejnych etapów i może wstrzymać wypłatę środków.

Warunkowość pozioma działa szerzej, w całym systemie finansowym Unii Europejskiej. Dostęp do środków europejskich może zostać uzależniony od spełnienia warunków instytucjonalnych lub politycznych niezwiązanych bezpośrednio z konkretnym projektem. Doświadczenie Polski z Krajowym Planem Odbudowy pokazuje, jak ten mechanizm funkcjonuje w praktyce: państwo może formalnie posiadać dostęp do instrumentu finansowego, ale wypłata środków zostaje uzależniona od spełnienia dodatkowych wymogów określonych przez Komisję.

To jednak tylko połowa obrazu. Polska od lat doświadcza nacisków Komisji Europejskiej w obszarach, które traktaty akcesyjne z 2004 roku wyraźnie pozostawiły poza kompetencjami unijnymi. Wymiar sprawiedliwości, organizacja mediów, a przede wszystkim obronność i przemysł zbrojeniowy – wszystkie te dziedziny znalazły się poza zakresem zobowiązań, które Polska przyjęła, wstępując do Unii. Komisja wywierała jednak wpływ na te obszary kanałami finansowymi i politycznymi, tworząc w ten sposób precedens warunkowości pozatraktatowej: instrument, który formalnie nie wynika z żadnego zobowiązania, ale w praktyce działa jak zobowiązanie egzekwowane.

W przypadku SAFE oba mechanizmy – pionowy i poziomy – mogą działać równocześnie, przy czym sam instrument dotyka dziedziny, która z mocy traktatów pozostaje domeną państwa członkowskiego. Powstaje w ten sposób system krzyżującej się warunkowości, w którym państwo ponosi ryzyko finansowe, lecz nie sprawuje pełnej kontroli nad mechanizmem finansowania, i to w obszarze, gdzie suwerenność traktatowa jest bezsporna.

Wymiar prawny: hipoteza o przekroczeniu kompetencji

Tu docieramy do kwestii, która w debacie publicznej pozostaje niemal nieobecna, choć jej konsekwencje są daleko idące. Traktaty, na których podstawie Polska przystąpiła do Unii Europejskiej w 2004 roku, nie przewidują przeniesienia kompetencji w dziedzinie obronności na organy wspólnotowe. Polityka obronna pozostaje domeną suwerenną państw członkowskich, chronionych przez zasadę kompetencji powierzonych: Unia działa wyłącznie w granicach uprawnień przyznanych jej przez traktaty.

W świetle tej zasady instrument SAFE budzi poważne wątpliwości. Rozporządzenie tworzy mechanizm zatwierdzania, nadzoru i warunkowania finansowania projektów obronnych przez Komisję Europejską i Radę UE w obszarze, który traktatowo pozostaje poza ich jurysdykcją. Polska ustawa implementacyjna, przyjmując tę konstrukcję, wchodzi na pole prawnie niejednoznaczne – i to nie z perspektywy politycznej, lecz z perspektywy zobowiązań traktatowych, którymi Polska jest związana.

Hipoteza prawna, którą warto poddać pogłębionej analizie, jest następująca: umowy i decyzje zawarte lub podjęte z pominięciem ustawowego trybu ratyfikacji i kontroli parlamentarnej, w dziedzinie objętej suwerennością traktatową państwa, mogą nie rodzić skutków prawnych wiążących Polskę na gruncie prawa krajowego. Obowiązuje traktat i konsekwencje prawne wynikające z traktatu – a traktat w tej materii milczy.

Zapowiedzi rządu, że weto prezydenta zostanie zignorowane i że Polska przystąpi do systemu SAFE poza trybem ustawowym, wpisują się w ten sam wzorzec pozatraktatowych nacisków, który Polska obserwuje od lat w odniesieniu do sądownictwa czy mediów. Przekroczenie kompetencji nie staje się legalnym działaniem przez to, że jest dokonywane przez rząd, a nie przez Komisję.

Przemysł obronny to system technologiczny

W polskiej debacie publicznej SAFE opisuje się językiem czołgów i artylerii. To zasadnicze nieporozumienie. Nowoczesne systemy wojskowe są przede wszystkim systemami informatycznymi: integrują sztuczną inteligencję, przetwarzanie danych, cyberbezpieczeństwo, systemy satelitarne, zaawansowaną elektronikę, robotykę i systemy autonomiczne. Przemysł obronny wyrósł na jeden z głównych motorów rozwoju technologicznego państw.

Kto projektuje architekturę systemów wojskowych, ten projektuje również przyszłość gospodarki cyfrowej. Państwo, które tej architektury nie kontroluje, skazuje swój rozwój technologiczny na zależność od tych, którzy ją kształtują.

Łańcuch konsekwencji

Mechanizm SAFE tworzy czytelny łańcuch następstw. Państwo członkowskie zaciąga pożyczkę finansowaną przez Unię Europejską, jednak projekty inwestycyjne podlegają ocenie Komisji, która preferuje inicjatywy realizowane w ramach istniejących europejskich łańcuchów przemysłowych. Największe zdolności przemysłowe skupione są w Niemczech, Francji i częściowo we Włoszech. W konsekwencji przeważająca część dużych projektów będzie lokowana właśnie tam.

Państwa takie jak Polska uczestniczą w systemie głównie jako klienci lub podwykonawcy. Europejski kompleks przemysłowo-obronny skupia się w kilku ośrodkach, podczas gdy Polska finansuje ten system poprzez dług, lecz nie współkształtuje jego architektury technologicznej. Centrum europejskich zbrojeń przesuwa się ku istniejącym ośrodkom przemysłowym – przede wszystkim ku Niemcom i Francji.

Lekcja historii

Odpowiedź na pytanie, czy Polska może pozwolić sobie na rolę klienta w cudzym systemie przemysłowo-obronnym, nie jest abstrakcyjna. Już doświadczenia wojny 1920 roku pokazały, że państwo pozbawione własnej bazy przemysłowej uzależnia się od zewnętrznych dostaw uzbrojenia i amunicji. To przecież na skutek decyzji Anglii rządzonej przez Lloyd-Gerorga wstrzymano dostawy amunicji do Polski w krytycznym momencie wojny z bolszewikami. Uratowali nas bracia Węgrzy. To jest nauka dla Polski na zawsze: taka zależność zawsze ogranicza suwerenność strategiczną – i to niezależnie od formalnych gwarancji sojuszniczych, umów międzynarodowych czy nawet własnego interesu państw podejmujących decyzje w stosunku do Polski. Dlatego rozwój polskiego przemysłu obronnego nie jest kwestią wyłącznie gospodarczą; wpisuje się w rdzeń bezpieczeństwa państwowego, i strategiczne planowanie przyszłości państwa.

Polski SAFE 0% – alternatywa suwerenna

Na tym tle propozycja przedstawiona przez Prezydenta Rzeczypospolitej i Prezesa Narodowego Banku Polskiego nabiera znaczenia wykraczającego poza doraźny spór o zawetowaną ustawę. Program nazwany roboczo Polskim SAFE 0% wyznacza inny kierunek: zamiast obsługiwać pożyczkę zaciągniętą w ramach mechanizmu, którego architektura decyzyjna leży poza Polską, proponuje zbudowanie instrumentu finansowego zakorzenionego w krajowej strategii przemysłowej.

Warunkiem realizacji tego programu jest jednak właśnie to, czego w dokumentach rządowych dotyczących SAFE nie ma: określenie polskich priorytetów przemysłowych i technologicznych. Które kompetencje Polska chce rozwijać samodzielnie? W jakich łańcuchach wartości zamierza uczestniczyć jako podmiot, a nie podwykonawca? Jakie technologie mają pozostać pod krajową kontrolą jako warunek suwerenności strategicznej? Bez odpowiedzi na te pytania żaden instrument finansowy – krajowy ani europejski – nie stanie się narzędziem rozwoju. Stanie się wyłącznie mechanizmem obsługi zadłużenia.

Polski SAFE 0%, rozumiany jako program budowania krajowych kompetencji przemysłowych, jest alternatywą wobec logiki, w której Polska finansuje cudzy rozwój technologiczny. Jego wdrożenie wymagałoby jednak czegoś, czego polska polityka gospodarcza unikała od dekad: strategicznej decyzji o tym, czym Polska chce być w europejskiej i globalnej architekturze przemysłu obronnego.

Prawdziwy sens weta

W tym kontekście weto prezydenta wyraża sprzeciw wobec przyjęcia mechanizmu finansowego bez uprzedniego określenia strategii przemysłowej państwa. Prezydent tym wetem wskazał wyraźnie, że Polska nie może ograniczyć się do roli uczestnika systemu, który finansuje cudze kompetencje technologiczne.

Traktat daje jej do tego pełne prawo – bo obronność pozostaje domeną, której Polska nie przekazała Unii i przekazać nie mogła bez zmiany traktatów, której nie było.

Najważniejsze pytanie

Spór o ustawę implementacyjną SAFE dotyczy zatem odpowiedzi na jedno zasadnicze pytanie: czy Polska chce być wyłącznie uczestnikiem europejskiego systemu bezpieczeństwa, czy również jednym z jego technologicznych architektów. Weto prezydenta sprawia, że pytanie to nie może zostać pominięte.

W XXI wieku bezpieczeństwo państwa zaczyna się w fabrykach, laboratoriach i centrach projektowych. Państwo, które nie kontroluje własnych technologii, traci z czasem zdolność kontrolowania własnej przyszłości.

 

Maciej Świrski/ swirski.info

 

zdj.: ze strony swirski.info

O niemieckiej pożyczce i pewnej aktorce pisze DAWID WILDESTEIN: Szczepkowska bredzi putinowską propagandę

W portalu SDP publikujemy często opinie autorów z rożnych środowisk reprezentujących rozmaite poglądy. Zdecydowaliśmy się przybliżać m.in. niektóre z wpisów dziennikarza i publicysty Dawida Wildsteina z jego profilu na Facebooku. Felietony zamieszczamy za wiedzą Autora – tytuł i śródtytuły oraz nieliczne skróty od redakcji.
Przegrzali z tym SAFE. Serio. Jeśli używają nawet tej ćwierć inteligentki, tego, wybaczcie słowo, ale to i tak najłagodniejsze, nielotnego chamidła, Szczepkowskiej, która znowu zaczyna bredzić putinowską propagandę, że Nawrocki nie jest Prezydentem (skądinąd to niebywałe, że po stronie Uśmiechniętego Populizmu można tak na bezczelu, bez ukrywania nadawać przekazem z Russia Today), to znaczy, że wiedzą, że już muszą chwycić się wszystkich swoich rezerw, najgorszego patusiarstwa…
To, co miało być ich spektakularnym zwycięstwem przestało nim być i muszą dziko walczyć. O tym świadczy ich wycie.
I nic dziwnego. Bo po tych kilku tygodniach debaty o berlińskim SAFE, a szczególnie po prezydenckim projekcie SAFE 0% nie wiem, jak można popierać ten s*f, który chce nam sprzedać Uśmiechnięty Populizm. Nie wiem jak ktokolwiek, kto jakkolwiek ogarnia rzeczywistość, może być za tą patologią.
Przecież oni się w pełni odsłonili. Ta władza już nawet nie ukrywa, właściwie wprost przyznaje, że nie chodzi o żadną obronność, czy o rozwój Polski i naszych zdolności militarnych. (…) Chodzi o to, by nas związać z Berlinem i Brukselą i żeby nasze możliwości obronno-wojskowe były uzależnione od warunkowości (czytaj łaski) przychylnych im państw.
Plus jeszcze ta ostentacja w zapowiedziach, że mają gdzieś konstytucję, Prezydenta etc.; i tak przyjmą i pokaża środkowy palec całej reszcie…
A jakby ktoś miał jeszcze do jakiegoś czasu wątpliwości, to ten dziki, nieracjonalny, durny wylew hejtu chyba wystarczająco pokazał, że żadna rozmowa nie jest możliwa. Żadna debata, czy refleksja nad tym, jak tworzyć własne państwo i jak je zabezpieczać. Mamy brać od Niemców i morda w w kubeł. Kto myśli inaczej faszystą. I jeszcze (…) ten prymitywizm, ta tępota i infantylizm tego, co nam sprzedaje od kilku dni ta władza i jej medialne cyngle z GW, TVN i okolic… dla każdego na jakimś poziomie intelektualnym i niezależnie od poglądów politycznych jest to zwyczajnie odrażające.
No i Tusk wyskakujący na przemówieniu z przekazem, ze Niemiec płakał jak sprzedawał SAFE, więc bierzmy jak najszybciej? Serio? No, da się głupiej i prymitywniej?  Oni już nie udają. To propaganda idiotów dla idiotów. Najbardziej mnie chyba bawi wątek, że Nawrocki robi to, bo USA… A w tym czasie, na bezczelu, bez krępacji, politycy niemieccy wprost mówią, że Polska ma przyjąć SAFE, bo inaczej będzie kuku. (…)
A w filmikach, które argumentują za berlińskim SAFE nasza Uśmiechnięta Patologia też robi z siebie zwyczajnego debila… np pokazuje zaporę na granicy polsko- białoruskiej, przeciw której samo walczyli. Serio. Kim trzeba być, by coś takiego łykać?
PS: algorytmy czesto tną zasięgi moich wpisów. Jeśli ten post wydaje Ci się ważny – proszę, podaj go dalej – DW.

NIEZŁOMNI, PAMIĘTANI, HONOROWANI – Uroczystości Narodowego Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych w muzeum przy Rakowieckiej

Oficjalne uroczystości w Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych uroczysty Apel Pamięci oraz złożenie wieńców przed Ścianą Śmierci organizowane przez Instytut Pamięci Narodowej i Muzeum Żołnierzy Wyklętych i Więźniów Politycznych PRL odbyły się w siedzibie Muzeum w dawnej katowni komunistycznej bezpieki przy ul. Rakowieckiej 37 w Warszawie. W obchodach uczestniczyli reprezentanci Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich

 

Kwiaty w miejscach pamięci ku czci Żołnierzy Niezłomnych, w imieniu SDP, złożyły dwie przedstawicielki naszego Stowarzyszenia: wieloletnia dziennikarka i publicystka, wiceprezes SDP Wanda Nadobnik oraz  Elżbieta Królikowska-Avis od lat w SDP, działaczka opozycji antykomunistycznej i organizacji patriotycznych, publicystka, pisarka i tłumaczka.

W imieniu SDP hołd Niezłomnym złożyły Elżbieta Królikowska-Avis (z lewej) i Wanda Nadobnik (z prawej);

Obchody Patronatem Honorowym objął Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej Karol Nawrocki. W uroczystościach, oprócz licznie zgromadzonych ludzi chcących złożyć hołd Niezłomnym, wzięli udział m.in. wiceprezes Instytutu Pamięci Narodowej Karol Polejowski oraz były szef Urzędu do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych Jan Józef Kasprzyk a także dyrektor muzeum Adrianna Garnik.

zdj. W. Nadobnik

Kilkanaście godzin wcześniej, 1 marca w Narodowym Dniu Pamięci Żołnierzy Wyklętych krótko po północy, prezydent Karol Nawrocki odwiedził muzeum przy Rakowieckiej 37.

Zdj. Mikołaj Bujak KPRP

W asyście żołnierzy Wojska Polskiego złożył wieniec pod Ścianą Śmierci, gdzie wykonywane były wyroki śmierci wydawane przez stalinowskie sądy na żołnierzach antykomunistycznego podziemia.

Zdj. Mikołaj Bujak KPRP

„NAJŚWIĘTSZE SERCE” przyciąga tłumy do kin – Blisko 80 tysięcy widzów w tydzień

Zaledwie tydzień po premierze film „Najświętsze Serce” stał się jednym z największych frekwencyjnych sukcesów religijnych produkcji ostatnich lat w Polsce. Obraz obejrzało już prawie 80 tysięcy widzów, a sam pierwszy tydzień dystrybucji, jak podkreśla polski dystrybutor, przerósł najśmielsze oczekiwania.

– Ten film udowadnia, że tęsknimy za Bogiem, za Jego miłością – mówi Przemysław Wręźlewicz z Rafael Film. – Weekend premiery był bardzo udany, natomiast pierwszy tydzień dystrybucji przerósł nasze marzenia. „Najświętsze serce” obejrzało 40 tysięcy widzów w zaledwie cztery dni – podkreśla.

Poruszające świadectwa i język serca

O sile filmu mówią nie tylko liczby, ale także reakcje widzów i zaproszonych gości. Ks. prof. Robert Skrzypczak zwraca uwagę na autentyczność świadectw pokazanych w produkcji.

– Najbardziej przemawiały do mnie oczy tych ludzi, którzy mówili o swoim spotkaniu z Chrystusem. Jeśli ktoś ma serce ożywione, widać to w jego sposobie życia, w sposobie mówienia. Film znalazł język, by wejść w tajemnicę cierpienia człowieka i odpowiedzieć na pytanie o miłość Boga – zaznacza kapłan.

Podczas premiery głos zabrał także biskup pomocniczy archidiecezji warszawskiej Rafał Markowski. – To wielkie dzieło, które warto nieść światu. Świat potrzebuje Serca Bożego – miłości niebywałej, szalonej, a jednocześnie domagającej się odpowiedzi – mówił.

„To film Jezusa” –  kino pełne nadziei

Twórcy filmu, Sabrina i Steven Gunnell, podkreślają, że sukces produkcji nie jest przypadkowy. Ich zdaniem świat bardziej niż kiedykolwiek potrzebuje dziś przypomnienia o Bożej miłości.

– Patrzyliśmy na świat coraz bardziej brutalny, zagubiony i rozdarty przemocą. Zrozumieliśmy, że orędzie Najświętszego Serca przychodzi dokładnie na ten moment, aby obudzić nadzieję – mówią. – Świat jest spragniony prawdziwej miłości. To film Jezusa – to On tutaj działa, my jesteśmy tylko narzędziami. Widzimy cuda każdego dnia, odkąd pojawił się ten film.Twórcy zwracają uwagę, że kino może stać się przestrzenią ewangelizacji. – Trudno zaprosić kogoś na czuwanie czy niedzielną Mszę św., ale bardzo łatwo zaprosić do kina. „Najświętsze Serce” jest narzędziem misji – mówią, podkreślając, że żyjemy dziś w czasach misyjnych.

Frekwencyjny sukces pokazuje, że polscy widzowie szukają w kinie treści głębokich, duchowych i niosących nadzieję. „Najświętsze Serce” porusza, inspiruje i staje się dla wielu początkiem osobistej refleksji.

Film wciąż można oglądać w kinach w całej Polsce.

 

 

Lista kin na stronie i materiały wykorzystane w notatce Rafael Film

TELEWIZJA POLSKA z likwidowanym kierownictwem: Iluzoryczne szczęście w szerokim planie

Dominuje pogląd, że właściwie o bezprawnie przejętych przez rząd dwa lata temu mediach publicznych wiadomo już wszystko. Fikcyjna likwidacja, ogromne kwoty na wynagrodzenie, aby kupić wierność ludzi z innych mediów i już skorumpowanej moralnie TVP. Do tego samobójcza przychylność rządu.

Kiedy w telewizyjnym materiale trzeba coś ukryć, myślimy, że najprościej będzie wymazać niektóre niechciane szczegóły komputerowo. Dobry montażysta jednak zaproponuje coś innego.

Plan szeroki

Takie ujęcie pokazujące możliwie najpełniejszy obraz nie oznacza, że na przykład pejzaż przed nami cały „zmieścił się w obiektywie”. To na pewno jest niezbyt precyzyjny opis, ale z grubsza chodzi o to, aby szeroki plan stwarzał możliwie dobre perspektywy i osiągnął cel. Taki plan rodzi pewne możliwości.

TVP w likwidacji korzysta z szerokiego planu. Nie planu pełnego, a szerokiego właśnie, co ma znaczenie. Przy pomocy szerokiego planu telewizja publiczna ukrywa swoją sytuację, bo w takim ujęciu nie widać szczegółów.

Zmiana planu

I taki szeroki plan dla dyletantów na stanowiskach kierowniczych, wcześniej zatrudnianych w komunikacji miejskiej, stanowi idealny układ. Ujęcie z naszej publicznej „kamery” pokazuje niby wszystko, ogrom firmy, jej możliwości techniczne, zadowolonych pracowników, odzyskanych cudem reklamodawców.

I gdyby jeszcze – jak, być może, myślą władze TVP – można było w tym szerokim planie ukryć kosmiczne zarobki ludzi bez kwalifikacji, przepływy pieniędzy z prorządowych dotacji i niską oglądalność jak stan wody Wisły. Na dodatek niektórzy dyrektorzy w TVP są tak głupi, że każą milczeć komentatorom sportowym. Nawet im. Komentatorzy owi mają, na rozkaz, nie mówić o tym, że podczas rozpoczęcia Igrzysk Olimpijskich – wśród gości honorowych – jest prezydent RP, który nie cieszy się, delikatnie mówiąc sympatią obozu rządzącego.

Plan amerykański

Władze TVP chcą ukryć wszystkie polityczne i niepolityczne nieprawidłowości przy prowadzeniu dużej spółki skarbu państwa. Decydują się właśnie na zmianę planu na tzw. plan amerykański. Nie wiadomo czy wymyślono go w Hollywood, ale – jak opowiadał mi jeden z czołowych polskich operatorów, nie tylko telewizyjnych – spełnia jeszcze bardziej użyteczną funkcję. Też ukrywa szczegóły, jest jednak bardzo niebezpieczny.

Bo plan amerykański, w dużym skrócie pokazuje człowieka od miejsca tuż powyżej kolan wzwyż. Na przykład pięknie ubranego dyrektora generalnego TVP Tomasza Syguta – idealnie dobrane garnitur, koszula i krawat. Jednak jeden tzw. ruch kamery z ręki a nawet nieostrożność operatora źle obsługującego statyw może ten obraz popsuć, czyli ukazać prawdę.

I wówczas widzowie naszej relacji zobaczą, teraz już oczywiście nie Syguta, ale jakiegoś włodarza TVP w pełniejszej postaci. Oprócz świetnego wyglądu dyrektora do kolan… widzimy, że ma brudne łydki a z dziurawych skarpet wystają nieobcinane od miesięcy paznokcie.

Wiem, wiem porównanie brutalne, ale w TVP w likwidacji posługują się takimi właśnie metodami. Nie ma wątpliwości jednak, że już wkrótce dla prorządowej telewizji publicznej przejście z szerokiego planu, poprzez ujęcie amerykańskie do planu szczegółowego będzie oznaczać katastrofę. Dla TVP, jej szefów i rządu Donalda Tuska. Wówczas nikt już nie nabierze się na fikcyjną likwidację państwowego nadawcy…

„WIERZCIE W CUDA!” – PREMIERA FILMU „NAJŚWIĘTSZE SERCE” (Sacré Coeur)

Do kin w całej Polsce wchodzi film „Najświętsze Serce” – poruszający dokument fabularyzowany, który we Francji stał się prawdziwym fenomenem frekwencyjnym i wywołał szeroką debatę społeczną. Polska premiera – 20 lutego. Podczas warszawskiej premiery w Kinie Wisła padły słowa, które najlepiej oddają atmosferę towarzyszącą temu wydarzeniu: „Wierzcie w cuda! My widzimy je każdego dnia, odkąd pojawił się ten film” – mówili twórcy, podkreślając, że chrześcijanie bardziej niż kiedykolwiek żyją dziś w czasach misyjnych. Dystrybucja filmu Rafael Film. Patronem filmu jest SDP.

 

Steven Gunnell zwrócił uwagę na szczególną rolę kina jako przestrzeni ewangelizacji: „Trudno zaprosić kogoś na czuwanie w kościele czy niedzielną Mszę św., ale bardzo łatwo zaprosić do kina. Film „Najświętsze Serce” jest narzędziem misji – głoszenia Chrystusa. Polska może być niesamowitym terenem misyjnym”.

Obecny na premierze biskup Rafał Markowski, podkreślił duchowy wymiar dzieła: „To wielkie dzieło, które warto nieść światu. Świat potrzebuje Serca Bożego – Serca, które wyniszcza się z miłości do nas. To miłość niebywała, szalona, a jednocześnie taka, która domaga się odpowiedzi”.

 

 

„Film jest – jak zauważa ks. prof. Robert Skrzypczak – ogromnym i bardzo pozytywnym zaskoczeniem. Podejmuje bowiem temat, który dziś nie jest łatwy do przekazania młodemu pokoleniu. Jego sukces we Francji jest naprawdę imponujący, o czym świadczy wysoka oglądalność. Okazuje się, że choć epoki przemijają, człowiek pozostaje ten sam – wciąż nie potrafi pogodzić się z życiem w świecie, w którym wobec drugiego brakuje serca”.

 

Produkcja opowiada o objawieniach św. Małgorzaty Marii Alacoque i ich konsekwencjach, widocznych także we współczesnej Europie. Jak zauważa krytyk filmowy Krzysztof Karnkowski, to przykład religijnego dokumentu nowej generacji – łączącego wypowiedzi ekspertów i świadków z sugestywnie zrealizowanymi scenami fabularnymi.

 

Z kolei Edward Kabiesz na łamach „Gościa Niedzielnego” zwraca uwagę, że film wywołał we Francji oburzenie środowisk laickich i antyreligijnych. Sam fakt obecności tak jednoznacznie chrześcijańskiego przekazu w przestrzeni kinowej stał się dla części opinii publicznej powodem niepokoju.

Jedno jest pewne – „Najświętsze Serce” to nie tylko film, ale wydarzenie, które może stać się impulsem do rozmowy o wierze, kulturze i miejscu chrześcijaństwa w przestrzeni publicznej.

Premiera w Polsce 20 lutego.

 

Materiały ze strony Najświętsze Serce (Sacré Coeur) – Rafael Film

KRRiT wszczęła postępowanie ws.TVP, która przemilczała udział PREZYDENTA RP w ceremonii otwarcia ZIO 2026

Nie cichną echa kolejnego już skandalu w Telewizji Polskiej S.A.  w likwidacji. TVP przemilczała udział PEZYDENTA RP KAROLA NAWROCKIEGO w ceremonii otwarcia Zimowych Igrzysk Olimpijskich 2026 Mediolan, Cortina. Krajowa Rada Radiofonii i Telewziji wszczęła postępowanie w tej sprawie.

W piątek 6 lutego wieczorem TVP pokazywała na głównej antenie TVP 1 i w TVP Sport ceremonię otwarcia ZIO 2026 we Włoszech. Niestety, po raz kolejny Telewizja Polska udowodniła, że jest prorządowa i złośliwie ogranicza informacje dotyczące innych, poza Radą Ministrów, ośrodków władzy, w tym przede wszystkim Prezydenta RP. Podczas prezentacji polskiej reprezentacji komentatorzy Piotr Sobczyński i Marek Rudziński nie podali, że w uroczystym otwarciu ZIO 2026, wraz z innymi głowami państw, uczestniczy prezydent RP Karol Nawrocki.

Oto oświadczenie KRRiT w tej sprawie:

Postępowanie wyjaśniające dotyczące transmisji ceremonii otwarcia Zimowych Igrzysk Olimpijskich 2026 w TVP w likwidacji

Przewodnicząca Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji dr Agnieszka Glapiak uruchomiła postępowanie wyjaśniające wobec Telewizji Polskiej w likwidacji w związku z przebiegiem transmisji ceremonii otwarcia Zimowych Igrzysk Olimpijskich Mediolan-Cortina 2026. W tej sprawie KRRiT otrzymała skargi od widzów, którzy zwrócili uwagę na rażące pominięcie w przekazie informacji o obecności Prezydenta RP Karola Nawrockiego, na inauguracji igrzysk.

Podczas transmisji komentatorzy Telewizji Polskiej w likwidacji (Marek Rudziński i Piotr Sobczyński) poinformowali widzów jedynie o udziale w ceremonii otwarcia ministra sportu i turystyki, reprezentującego rząd RP, nie odnosząc się natomiast do obecności na uroczystości prezydenta RP. Zdaniem widzów stanowiło to przejaw selektywnego i nierzetelnego informowania odbiorców.

– Pominięcie informacji o udziale urzędującego Prezydenta RP w wydarzeniu o międzynarodowej randze, transmitowanym przez nadawcę publicznego, nie może być traktowane jako przypadkowe uchybienie redakcyjne. Tego rodzaju działanie stanowi poważne naruszenie standardów rzetelności, bezstronności oraz kompletności przekazu, do których zobowiązana jest telewizja publiczna – podkreśliła przewodnicząca KRRiT dr Agnieszka Glapiak.

Szczególny niepokój KRRiT budzi fakt, że nie było to zdarzenie odosobnione. Podobnych sytuacji, kiedy podczas ważnych państwowych uroczystości nie relacjonowano na żywo przemówienia Prezydenta RP lub pomijano jego udział w tego typu wydarzeniach, było więcej. Należy podkreślić, że powtarzalność tego rodzaju przypadków dodatkowo wzmacnia wątpliwości co do standardów realizacji misji informacyjnej przez nadawcę publicznego.

Skargi dotyczące pominięcia prezydenta RP podczas transmisji TVP w likwidacji

W skargach kierowanych do KRRiT widzowie wskazywali m.in. na naruszenie prawa do pełnej informacji oraz brak równego traktowania konstytucyjnych organów państwa. Podnoszono również wątpliwości co do intencjonalnego charakteru pominięcia oraz jego sprzeczności z misją publiczną nadawcy.

Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji sprawdzi, czy doszło do naruszenia przepisów ustawy o radiofonii i telewizji, w szczególności w zakresie obowiązku rzetelnego, bezstronnego i odpowiedzialnego informowania opinii publicznej.

Przewodnicząca KRRiT podkreśla, że media publiczne mają szczególną odpowiedzialność za sposób relacjonowania wydarzeń o znaczeniu państwowym i międzynarodowym, a wszelkie działania mogące nosić znamiona pomijania lub marginalizowania konstytucyjnych organów władzy będą oceniane ze szczególną uwagą.

TUTAJ treść oświadczenia KRRiT

HUBERT BEKRYCHT: Kolejny skandal na antenie TVP w liwidacji. I w politycznej  frustracji

Na Śląsku panel dyskusyjny SDP „Dziennikarze przy Kawie”

Przedstawiciele katowickiego oddziału Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich 6 lutego br. zorganizowali pierwsze noworoczne spotkanie w ramach cyklu -„Dziennikarze przy Kawie”.

Jak co roku, tradycji stało się zadość. Zarząd Oddziału SDP Katowice wraz z członkami stowarzyszenia, licznie zameldował się w gustownej restauracji w sercu Katowic. Noworoczny zlot dziennikarzy okręgu śląskiego odbył się w doborowym towarzystwie i magicznym miejscu, które sprzyjało biesiadzie z symboliczną lampką australijskiego wina w tle. Oprócz tematów bieżących i planów na 2026 rok, podczas wydarzenia omówiono również szczegóły dotyczące powstającej publikacji książkowej, traktującej o początkach formowania się śląskiego oddziału SDP i wieloletniej historii Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich w Katowicach.

W zgromadzeniu między innymi uczestniczyli: Paweł Gąsiorski (prezes zarządu), Grzegorz Wacławik (wiceprezes zarządu), Teresa Koziatek (sekretarz, wiceprzewodnicząca komisji interwencyjnej), Małgorzata Irena Skórska (skarbnik), dr hab. Dagmara Drzazga (wiceprzewodnicząca komisji interwencyjnej), Grażyna Ogrodowska (członkini SDP), Józef Kowalski –(przewodniczący, członek naczelnego sądu dziennikarskiego) i Jolanta Milas (członkini komisji rewizyjnej).

Kolejna edycja cyklu „Dziennikarze przy Kawie” to zaledwie preludium przed kolejnymi wydarzeniami i panelami dyskusyjnymi w towarzystwie śląskich dziennikarzy, reżyserów, dokumentalistów i ludzi ze świata śląskiej kultury. Więcej informacji na ten temat już wkrótce.

 

Małgorzata Irena Skórska

 

 

 

 

 

Do 15 LUTEGO można wysyłać zgłoszenia w KONKURSACH DZIENNIKARSKICH SDP

Trwa kolejna edycja konkursu SDP. Do 15 lutego 2026 roku można przysyłać zgłoszenia prac dziennikarskich opublikowanych od 1 stycznia 2025 roku do 31 grudnia 2025 roku. Szczegółowe dane: regulamin konkursu, kartę zgłoszenia i instrukcję wysłania zgłoszenia podajemy w plikach dołączonych do tego tekstu.

Nagrody SDP to jeden z najstarszych i największych konkursów dziennikarskich w Polsce. Co roku jury Konkursu decyduje, kto otrzyma nagrody i wyróżnienia w kilkunastu kategoriach. W tym roku debiutują Nagroda im. Św. Maksymiliana Marii Kolbego za publikacje o tematyce religijnej i Nagroda im. Kazimierza Nowaka za publikacje o tematyce turystycznej i podróżniczej.

Prosimy o przesyłanie zgłoszeń po przeczytaniu

11_Regulamin Konkursu_Nagrody SDP 2026

Do 15 lutego 2026 roku należy wypełnić

KARTĘ ZGŁOSZENIA

i wysłać ją według

INSTRUKCJI PRZESYŁANIA.

 

Lista kategorii:

 

Główna Nagroda Wolności Słowa za publikacje w obronie prawdy i sprawiedliwości, demaskujące nadużycia władzy, korupcję, naruszanie praw obywatelskich, praw człowieka,

 

Nagroda Watergate za dziennikarstwo śledcze,

 

Nagroda im. Janusza Kurtyki za publikacje o tematyce historycznej,

 

Nagroda im. Stefana Żeromskiego za publikacje o tematyce społecznej,

 

Nagroda im. Św. Maksymiliana Marii Kolbego za publikacje o tematyce religijnej (nowa kategoria),

 

Nagroda im. Macieja Łukasiewicza za publikacje na temat współczesnej cywilizacji i kultury

oraz popularyzację wiedzy,

 

Nagroda im. Kazimierza Nowaka za publikacje o tematyce turystycznej i podróżniczej,

 

Nagroda im. Kazimierza Dziewanowskiego za publikacje o problemach i wydarzeniach na świecie,

Nagroda im. Eugeniusza Kwiatkowskiego za dziennikarstwo ekonomiczne,

 

Nagroda dla dziennikarzy do 35. roku życia publikacje na dowolny, ważny społecznie temat w wybranej przez Autora formie,

 

Nagroda im. Erazma Ciołka za fotografię społecznie zaangażowaną.