Dziennikarz, publicysta. Od 1992 r. w mediach. Pracował m.in. w prasie, Polskim Radiu, TVP (w latach 2016-18 dyrektor - red.nacz TVP3 Łódź). W połowie czerwca 2024 r. zwolniony dyscyplinarnie z PAP za publikacje o niszczeniu mediów publicznych w Polsce i reprezentowanie SDP jako sekretarz generalny stowarzyszenia. Pozwał PAP. Postępowanie trwa już ponad rok. W związku ze zwolnieniem z PAP wygrał z ZUS w I instancji, ubezpieczyciel musi mu wypłacić pieniądze. Od 2009 r. we władzach łódzkiego SDP - wiceprezes oddziału. Od jesieni 2021 r. w ZG SDP, sekretarz generalny SDP. Od 1 stycznia 2022 r. redaktor naczelny portalu sdp.pl, delegowany na to stanowisko przez ZG SDP. Delegat ZG SDP na międzynarodowe zjazdy dziennikarskie EFJ, IFJ. W październiku 2024 r. wybrany ponownie do ZG SDP. Przeciwko cenzurze i SLAPP, czyli procesom nękających dziennikarzy oraz niszczeniu polskich mediów, szczególnie publicznych, które bezprawnie przejął 19 grudnia 2023 r. rząd. Przeciwstawia się także dyskryminacji przez liberalno-lewacką koalicję mediów konserwatywnych, społecznych i katolickich.
Precz z komuną!
Przed Aresztem Śledczym Warszawa Białołęka odbył się protest przeciwko opresyjnym działaniom koalicji rządzącej wobec mediów. Środową manifestację zorganizował Adam Borowski pod hasłami „Obrona wolności słowa” i „Uwolnić Leszka Kraskowskiego”, dziennikarza uwięzionego pod problematycznymi zarzutami. Reporter ujawnił aferę Polnordu i niewygodne informacje dla adwokata i posła KO Romana Giertycha. W proteście uczestniczyła delegacja Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich.
Działacz opozycji antykomunistyczny i szef warszawskiego Klubu Gazety Polskiej Adam Borowski podkreślił, że Kraskowskiego aresztowano, bo zajmował się sprawą Romana Giertycha wpływowego posła partii rządzącej i adwokata wielu prominentnych polityków KO. Kraskowski – zdaniem Borowskiego – jest za kratami, bo naraził się rządowi Donalda Tuska i samemu Giertychowi.
„Bo każdy z nas może żyć spokojnie i nie musi się nie niczego bać, jeśli tylko zamknie oczy na to draństwo, które się dzieje u nas po 13 grudnia [2023 roku – rozpoczęcie pracy obecnego rządu – red.]” – podkreślił Borowski dodając, że jest pewien, iż zarzuty wobec dziennikarza nie są prawdziwe.
Chodzi m.in. rzekome pogróżki Kraskowskiego wobec komendanta policji z Piaseczna oraz posiadanie broni, na którą trzeba mieć pozwolenie. Szef warszawskiego Klubu GP mówił, że nie jest przypadkiem zbiegająca się z demonstracją pod aresztem publikacja oświadczenia żony Kraskowskiego rozwodzącej się z dziennikarzem. Borowski przyznał, że to przykre, ale nie ma nic wspólnego z tym, za co aresztowano Leszka Kraskowskiego.
W manifestacji pod aresztem, gdzie więziony jest dziennikarz wzięła także udział delegacja SDP z jego szefową i piszącym te słowa. Prezes Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich Jolanta Hajdasz przypomniała, że aresztowanie dziennikarzy oznacza słabość rządzących i łamanie wolności słowa poprzez cenzurę.
„Dziękuję Adamowi Borowskiemu i Państwu, że poświęciliście czas, aby wesprzeć aresztowanego dziennikarza” – mówiła Hajdasz. „To jest wydarzenie bez precedensu, wsadzać do więzienia dziennikarza pod wydumanym, fikcyjnym pretekstem. Dziennikarza, który śmie pisać o ludziach na szczytach tej władzy, którzy dysponują aparatem przemocy” – zaznaczyła.
Prezes SDP argumentowała, że dziennikarz wobec opresyjnego państwa pozostaje bezbronny. „Jego bronią jest tylko klawiatura i opis rzeczywistości, po to abyśmy wszyscy wiedzieli jaka jest prawda” – podsumowała Hajdasz. Zapewniła, że, podobnie jak uczestnicy środowej manifestacji, SDP będzie protestować w obronie wolności słowa w Polsce, a także w obronie Leszka Kraskowskiego i dziennikarzy konserwatywnych mediów, którzy są nękani przez służby, jak reporterzy TV Republika i jej prezes Tomasz Sakiewicz.
Oprócz delegacji SDP i dziennikarzy mediów konserwatywnych nie było przedstawicieli innych mediów. Na przykład redakcji prorządowych, których dziennikarze jeszcze kilka dni temu sprzeciwiali się aresztowaniu Leszka Kraskowskiego i zapowiadali protesty.
W demonstracji wzięli udział parlamentarzyści PiS i politycy prawicy m.in. posłowie Dariusz Matecki oraz Włodzimierz Tomaszewski.
Grupie kilkudziesięciu demonstrantów, m.in. z Klubów GP i Ruchu Obrony Granic, towarzyszyło przed aresztem śledczym na Białołęce blisko dwudziestu umundurowanych policjantów oraz ubrani po cywilnemu przedstawiciele służb.
Demonstrację w obronie dziennikarza Leszka Kraskowskiego filmowała policja i kilka kamer, które nie należały do mediów.
Nasz Kolega dziennikarz i publicysta oraz Rzecznik Dyscyplinarny SDP Wojciech Reszczyński został tegorocznym laureatem nagrody im. Witolda Hulewicza.
Gala 31. Nagród im. Witolda Hulewicza odbyła się w piątek 12 czerwca w Muzeum Niepodległości w Warszawie.
Nagroda wręczana jest od 1995 roku. Jej patron Witold Hulewicz poeta, krytyk literacki, tłumacz i wydawca oraz kapitan Wojska Polskiego, zginął zamordowany przez Niemców w 1941 roku w Palmirach.
W tym roku nagrodę otrzymał m.in. redaktor Wojciech Reszczyński – dziennikarz, publicysta, Rzecznik Dyscyplinarny Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich.
Gratulujemy!
Wojciech Reszczyński będzie w przyszłym tygodniu kolejnym bohaterem naszego cyklu Notacje SDP. Rozmowy prowadzi Tadeusz Płużański a program realizowany jest we współpracy z kanałem TAK.
Ataki na dziennikarzy niezależnych przeszły już w decydującą fazę. Niestety teraz rozpoczęły się kolejne represje. Tym razem bezpośrednie. Zatrzymano a następnie – jak wynika z informacji Radia Wnet – aresztowano dziennikarza Leszka Kraskowskiego. Reporter od lat opisywał tzw. aferę Polnordu w związku z działalnością posła KO mec. Romana Giertycha.
To przecież nie przypadek, że Kraskowski właśnie teraz został aresztowany. Rząd przy pomocy policji i prokuratury chce złamać dziennikarza, który otwarcie pisał o Polnordzie i krytykował w związku z tym Romana Giertycha. Chodzi także o zastraszenie całego środowiska, które sprzeciwia się tłamszeniu wolności słowa przez rząd 13 grudnia.
Policja zatrzymała Leszka, bo, podobno, komendant policji w Piasecznie miał być zastraszany przez dziennikarza, który ujawniał aferę Polnordu. We wpisach internetowych dominuje przekaz, że szef policji w podwarszawskim miasteczku obawiał się określenia, że dziennikarz „weźmie sprawy w swoje ręce”. Chodziło o to, że Kraskowskiemu grożono, a policja – jak podał dziennikarz – nie chciała się sprawą zająć. Wobec tego reporter napisał, co napisał…
Czy to powód do zatrzymania i wniosku o areszt dla niezależnego dziennikarza? Nie, bo kontekst tej sprawy jest dla każdego myślącego obywatela oczywisty. Kraskowski będzie jednym z przykładów na represje wobec niezależnych i konserwatywnych mediów po dojściu do władzy ekipy premiera Donalda Tuska oraz wspierających ją przedstawicieli wymiaru sprawiedliwości.
Gdyby Kraskowski nie pisał o Polnordzie i związkach z tą firmą posła KO, nie groziłoby mu aresztowanie. Prorządowe media są tego przykładem, bo ich pracownicy mogą bezkarnie krytykować wszystko i wszystkich, byleby tylko nie narazić się koalicji.
Sprawa Leszka Kraskowskiego to początek końca władz liberalno-lewackich skupionych wokół premiera Tuska. Tu już nie chodzi o to, aby aresztowaniem dziennikarza „przykryć” jakąś aferę. To atak na niezależnych, konserwatywnych dziennikarzy i ich redakcje. Rząd chce ich zastraszać. Konsekwencjami finansowymi, więzieniem, długotrwałymi procesami… Zgodnie ze stalinowską zasadą, że na każdego człowieka jakiś paragraf się znajdzie. Bo niektórzy mają przecież np. niezapłacony mandat, skomplikowane rozliczenie z Urzędem Skarbowym lub ZUS, mogą mieć broń, chociażby na kapiszony, bywają emocjonalni wobec policji, są odważni.
No właśnie, najbardziej rządzący z KO obawiają się odwagi dziennikarzy spoza sprzyjającego im kręgu medialnego. Nie damy się zastraszyć. A SDP i CMWP SDP nadal będą monitorować takie sprawy jak aresztowanie red. Kraskowskiego i protestować przeciwko bezprawiu.
Uczciwość dziennikarska – niezależnie od tego, gdzie się pracuje – nakazuje wesprzeć Koleżanki i Kolegów z TV Republika i innych mediów konserwatywnych ataktowych przez rząd koalicji 13 grudnia. Najgorsza od 1989 roku dla mediów ekipa zarządzająca Polską zasługuje dla porządne rozliczenie. Nie polityczne, ale zwyczajne środowiskowe. Teraz to nie jest możliwe, ale kiedyś będzie.
Protesty przeciwko brutalnym prowokacjom i bezprocesowym atakom na TVP Republikę i media konserwatywne potwierdzają tylko słabość tych władz. Rząd premiera Tuska nie stara się być już nawet finezyjny. Pała na inaczej myślących najpierw uderza w media krytycznie opisujące rząd. Potem skłóca się redakcje bliskiego nurtu a następnie atakuje brutalnie. Dodatkowo wplata się fałszywy, oszczerczy wątek wykpiwany w prorządowych mediach i przez legiony trolli życzliwych rządowi.
Brzmi jak scenariusz wojny hybrydowej ze wschodnim wątkiem? Tak ma brzmieć. To taki znak rozpoznawczy służb zakochanych w koalicji próbujących oczyścić teren z przeszkód wolności słowa. Wszyscy będą to analizować, a któregoś dnia, jak w przypadku mediów publicznych w grudniu 2023 roku, ministerstwo prawdy zmiecie z powierzchni ziemi media konserwatywne, niezależne, bo przeszkadzają krytykując rząd.
Nie ma co krzyczeć o bezprawiu, bo to wszyscy widzą. Trzeba jednak bronić się przed atakami. W jaki sposób. Tylko solidarność zawodowa. Jeszcze niedawno powszechna, ponad dekadę temu, w przypadku napadu służb Tuska na redakcję „Wprost”, wręcz naturalna.
Czy protesty majowe między innymi przeciwko napadowi na biuro i mieszkanie szefa Republiki Tomasza Sakiewicza przyniosą skutek? Tak sądzę. Bo to początek ponownej solidarności dziennikarskiej. Atak na jednego dziennikarza będzie przynosił kolejne. Ta grupa trzymająca władzę nie cofnie się przed niczym. Zanim więc będzie za późno trzeba ponownie przyjrzeć się mechanice aparatu opresji. Gdzie jest najsłabszy?
Tam, gdzie kończą się intrygi rządu wobec niezależnych mediów a zaczynają twarde działania. Bezprawne, butne, brutalne. Tak jak w biurze – mieszkaniu Tomasza Sakiewicza. Solidarność dziennikarska z szefem Republiki to solidarność z niezależnymi środowiskami medialnymi. To solidarność z osobami przyzwoitymi, a nie odwracanie głowy tak jak w mediach prorządowych.
W piątek po południu prezes Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich i dyrektor Centrum Monitoringu Woności Prasy podkreśliła w specjalnym oświadczeczniu, że SDP i CMWP SDP protestuje przeciwko skandalicznemu wtargnięciu policji do warszawskiego mieszkania – biura redaktora naczelnego i prezesa TV Republika Tomasza Sakiewicza.
Prezes SDP domaga się natychmiastowego zaprzestania prób represji i zastaraszania dziennikarzy!
Policja wtargnęła w piątek do mieszkania redaktora naczelnego TV Republika Tomasza Sakiewicza, skuto asystentkę dziennikarza. Po południu Raepublika podała, że policja wkroczyła także do domu Sakiewicza w Krakowie. „Nie mam pewności, czy to była policja, z daleka pokazali legitymacje” – powiedział szef Republiki.
To była zorganizowana akcja. „Wygląda to na próbę zastraszenia, najpierw weszli do mieszkania i biura w Warszawie, poturbowano moją asystentkę, nielegalnie przeszukano lokal., A teraz próbowali wejść tam, gdzie są moje dzieci w Krakowie” – podkreślił Tomasz Sakiewicz.
Szef stacji zwrócił uwagę, że to akcja mająca zastraszyć ludzi TV Republika, a w konsekwencji może chodzić o zamknięcie stacji, którą oglądają miliony Polaków.
Posłowie PiS podjęli interwencję poselską w komendzie policji.
Do skandalicznego łamania prawa poprzez rządowe represje odniosła się także przewodnicząca Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji.
Przewodnicząca KRRiT Agnieszka Glapiak oczekuje od właściwych służb pełnego wyjaśnienia interwencji, szczególnie w obliczu pojawiających się doniesień medialnych, że było to działanie wymierzone w redakcję TV Republiki.
. Przypominamy, że wolność słowa oraz swoboda wykonywania zawodu dziennikarza są fundamentem demokratycznego państwa i muszą podlegać ochronie.
📍Przewodnicząca #KRRiT dr Agnieszka Glapiak oczekuje od właściwych służb pełnego wyjaśnienia interwencji, szczególnie w obliczu pojawiających się doniesień medialnych, że było to działanie wymierzone w redakcję @RepublikaTV.
Brutalne wtargniecie policji do mieszkań Tomasza Sakiewicza potępiły SDP i CMWP. Prezes SDP Jolanta Hajdasz zaprotestowała przeciwko nękaniu i zastraszaniu oraz represjom wobec TV Republika i konserwatywnych dziennikarzy i zarządała zaprzestania tych praktyk.
Kurier dostarczył mi niedawno książkę. Niezwykłą. „Reset, jak Tusk wprowadzał Rosję do Polski”. Znacie to już ze swoich wspomnień po 13 grudnia 2023 r., kiedy rząd bezprawnie przejął Polskę. Nie władzę, ale cały nasz kraj właśnie. Z chlubnymi wyjątkami. Publikacja jest udaną próbą uporządkowania notatek i wspomnień każdego zatroskanego o los państwa człowieka, szczególnie krytykującego ten rząd dziennikarza, konserwatysty. Sławomir CenckiewiczMichał Rachoń i Grzegorz Wierzchołowski dziękuję za dedykację.
Będąc, wraz z prezes Jolantą Hajdasz i wiceprezesem SDP Mariuszem Pilisem, delegatem Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich rozmawiałem długo z niektórymi uczestnikami kongresu dziennikarskiego IFJ w Paryżu. 85 proc. mediów, nie tylko europejskich kompletnie nie rozumie, co się dzieje. Nie rozumieją media, że zbrodniarz Putin jest zblatowany z tzw. zachodnią polityczną elitą liberałów i lewaków. „Reset…” to nie przyszłość. Rosja tu jest. I w Polsce i w Europie i na całym świecie.
— Sławomir Cenckiewicz (@Cenckiewicz) May 13, 2026
Powinniśmy walczyć z manipulacjami serwowanymi przez niektóre kraje UE, m.in. Niemcy i Francję. Książka pomaga zrozumieć, że Polska to może być następny kraj po Ukrainie ukąszony przez ruską żmiję. A Francuzi Niemcy i Holendrzy będą wtedy załamywać ręcę i nam współczuć. Jednocześnie handlując, jak teraz, z Rosją. A do Paryża, Berlina i Amsterdamu oraz Hagi spływają razem z ukraińską krwią olbrzymie kwoty. Nie w rublach, ale w euro…
Publikacja Cemckiewicza, Rachodnia i Wierzchołowskiego nie jest dla tych, którzy skłaniają się ku tzw. symetryzmowi. Niech Was ręka boska broni od tego! Od relatywizowania „losu ruskich” i losu podbitych przez Kreml narodów. To pułapka, którą zastawili starzy komuniści z z Sowietów, zachodni liberałowie i lewacy. Rozsiewana niechęć do USA to też element kolejnej wojny, którą Rosja wypowiada Europie. Co robi rząd Tuska? Chciałbym napisać, że nic, ale to nieprawda. Rząd Tuska sprzyja brukselskiej bzdurze oporu, próbuje położyć się wygodnie między Moskwą a Berlinem i Paryżem. A co z nami? Zdradą pachnie Mości Państwo!
Reset, jak Tusk wprowadzał Rosję do Polski,
Sławomir Cenckiewicz, Michał Rachoń, Grzegorz Wierzchołowski,
Wydawnictwo Transatlantic Fundation,
Warszawa 2026
Publikacja na podstawie wpisu na FB z profilu Huberta Bekrychta
Wybór Peruwianki Zuliany Lainez Otero na stanowisko prezesa International Federation of Journalists IFJ – Międzynarodowej Federacji Dziennikarzy jest niewątpliwie ukłonem Europy i Ameryki Północnej oraz Australii a także bogatszych krajów Dalekiego Wschodu. W Paryżu dobiega końca Kongres Stulecia IFJ. Wśród ponad 300 delegatów z ponad 120 krajów świata jest delegacja ze Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich z prezes Jolantą Hajdasz, wiceprezesem Mariuszem Pilisem i piszącym te słowa sekretarzem generalnym SDP Hubertem Bekrycht.
Wybór delegatki z Ameryki Południowej żywo komentowano w kuluarach zjazdu. „To wyraz szacunku dla państw, w których ciągle dziennikarze są w grupie ludzi mających problemy” – powiedział portalowi Alham z grupy państw Bliskiego Wschodu obecnych na Kongresie IFJ w Paryżu. „To prześladowania, naciski polityczne i ekonomiczne, bezrobocie, brak prawa prasowego albo jego wady” – dodał.
Zuliana Lainez z Peru była jedynym kandydatem na prezesa IFJ. W ten sposób – jak mówiła większość delegatów – Francuzi nie stracili kontroli nad największą światową grupą krajowych stowarzyszeń i związków zawodowych dziennikarzy. To efekt poprzedniej kadencji, podczas której w IFJ rządziła charyzmatyczna i związana z progresywnymi centralami związkowymi Dominique Pradalie.
To była szefowa IFJ, co potwierdziła podczas przemówienia inaugurującego Kongres Stulecia, wybrała na następczynię właśnie Zulianę Lainez.
Po wyborze peruwiańska dziennikarka oświadczyła, w rozmowie z portalem sdp.pl, że najważniejszym jej celem jest utrzymanie jedności i solidarności w IFJ.
Zuliana Lainez po ogłoszeniu jej wyboru na szefową IFJ (w środku) przyjęła gratulacje m.in. od prezes SDP Jolanty Hajdasz (z lewej) i sekretarza generalnego SDP Huberta Bekrychta (z prawej) zdj. J. Hajdasz
Delegaci wybrali także tzw. dwóch wiceprezesów honorowych. Są to: Zied Dabbar z Tunezji uważany za umiarkowanego przedstawiciela krajów arabskich oraz Nasser Abu Baker z palestyńskiej organizacji dziennikarzy i pracowników mediów.
Wiceprezesem światowej organizacji dziennikarzy została przedstawicielka Kanady Jennifer Moreau a na skarbnika IFJ wybrano Raffaele Lorusso z Włoch (poniżej).
W Komitecie Wykonawczym International Federation of Journalists Mohamed Al Araimi z Omanu, Rashid Al Hamer Bahrain, Maria Antoniadou z Grecji, przewodnicząca Związku Dziennikarzy w Ateńskich, zaprzyjaźniona z SDP, która po napaści Rosji na Ukrainę przyjechała na granicę i po stronie Polski spotkała ówczesną wiceprezes SDP a obecnie szefową Stowarzyszenia Jolantę Hajdasz. Obie w imieniu swoich organizacji podjęły się koordynowania pomocy dla ukraińskich dzieci z domów dziecka.
Najwięcej głosów w wyborach do Zarządu IFJ dostała Brazylijka Samira de Castro – ponad 74 procent poparcia.
A oprócz prezes IFJ Zuliany Lainez z Peru i Brazylijki de Castro z Ameryki Łacińskiej pochodzą jeszcze Carla Gaudensi z Argentyny, Adriana Hurtado z Kolumbii.
W zarządzie znaleźli się również Jonathan Schleuss z USA oraz Adam Portelli z Australii
W Komitecie Wykonawczym Afrykę reprezentują tylko kobiety: Marion Medjo Obam, z Kamerunu i dziennikarka z Angoli Maria Luisa Rogério.
Z Europy wybrano Laurę Davison z Wielkiej Brytanii, Mylène Girardeau reprezentującą Francję, Joachim Kreibicha z Niemcy, tzw. członkiem dodatkowym zarządu IFJ ds. gender jest Hiszpanka Maria Angeles Samperio.
Oprócz wymienionych już delegatów z Bliskiego Wschodu i Azji do Komitetu Wykonawczego wybrano Park Jong Hyuna z Korei Południowej Guruha Dwi Riyanto z Indonezji.
Odbyła się także wyborcza dogrywka pomiędzy dwoma przedstawicielami arabskich federacji dziennikarskich. Wygrał ją reprezentant Arabii Saudyjskiej Adhwan Al-Ahmari. Zmierzył się z przedstawicielem Mauretanii Sidem Ahmedem Al-Hady. Saudyjczyk był 15. Miejscu wśród 16. wybieranych do zarządu 16. delegatów, ale wziął udział w głosowaniu, bo władze IFJ mają skomplikowaną ordynację wyborczą. Otóż w wyborach wzięło udział dwóch Mauretańczyków wspomniany Side Ahmeded Al-Hady i jego krajan też Ahmed i też Al-Hady. Pierwszy otrzymał 68 a drugi 67 głosów. Komisja wyborcza stwierdziła jednak, że jeden z nich głosował dwa razy ze względu na bardzo podobne nazwiska. Uznano to za pomyłkę.
Saudyjczyk i Mauretańczyk na koniec podali sobie ręce, chociaż to delegat z Półwyspu Arabskiego wygrał batalię o ostatnie 16. miejsce w zarządzie.
***
Za sprawą wiceprezesa SDP Mariusza Pilisa z naszej delegacji do wiceprezesem IFJ nie został pewien Hiszpan – Luis Menendez. Mariusz rozpoznał w nim delegata na zjazd Europejskiej Federacji Dziennikarskiej w 2024 roku w Kosowie (Hiszpania nie uznaje tego kraju), który w wyjątkowo natarczywy sposób namawiał wszystkich, także Mariusza i piszącego te słowa do poparcia protestu w sprawie wypuszczenia z polskiego aresztu pewnego hiszpańskiego „dziennikarza”. Zdecydowanie mu odmówiliśmy. Mariusz szczególnie stanowczo…Teraz już wiemy, że był to Paweł Rubcow, udający hiszpańskiego reportera Pablo Gonzaleza, wyjątkowo niebezpieczny szpieg, agent rosyjski, pułkownik GRU witany przez Putina na moskiewskim lotnisku po wymianie szpiegów w kilka miesięcy po kongresie w Kosowie.
Mariusz spytał mnie tylko, czy też, jak on, poznaję delegata na zjazd IFJ w Paryżu, który jeszcze dwa lata temu popierał ruskiego szpiega podającego się za dziennikarza, którego tuż po napaści Rosji na Ukrainę zatrzymały polskie służby specjalne. Potwierdziłem, a Mariusz Pilis z właściwym sobie spokojem wszedł na mównicę i przy wszystkich delegatach zapytał Luisa Menendeza, czy dziś też popiera rosyjskiego szpiega witanego przez Putina, pułkownika służb specjalnych Pawła Rubcowa?
Menendez kandydujący na wiceszefa i jednocześnie na członka zarządu IFJ zbladł. Był wyraźnie zaskoczony. Potwierdził jednak, że popierał Rubcowa i pomagał jemu i jego rodzinie.
Przekonywał, że nie wiedział, że hiszpański dziennikarz to w rzeczywistości agent Putina i że pomaga wszystkim potrzebującym… bo jest chrześcijaninem. Mariusz Pilis spokojnie skończył, a Hiszpan, który popierał Rubcowa nie wszedł do władz IFJ. Wiceprezes SDP jeszcze długo odbierał gratulacje za zdemaskowanie delegata, który popierał rosyjskiego szpiega. Do dziś Menedez oraz jego koledzy z hiszpańskiej nie zrozumieli, komu pomagali. Albo udają…
Popierający szpiega Rubcowa hiszpański dziennikarz Luis Menendez po głosowaniu. Nie wybrano go do władz IFJ…
Jednej z delegatów z Hiszpanii powiedział mi potem całkiem poważnie, że szpiegostwo Rubcowa jest potwierdzone tylko przez „jedną stronę” a zdjęcia z powitania przez Putina rosyjskich szpiegów, wśród których był Rubcow, mogły być sfabrykowanie. Opadły mi ręce… Argumenty skurczyły się do pewnych zachowań społecznych z biedniejszej dzielnicy Łodzi – Bałut. Dyplomatycznie ich nie zastosowałem. Wielu hiszpańskich dziennikarzy do dziś broniących szpiega bezczelnie zaprzecza faktom. Kim są? To chyba jasne. Albo głupcami albo…
Podczas kongresu IFJ w Paryżu Lainez była jedyną kandydatką. Większością głosów formalnie przegłosowano jej wybór. Oczekuje się, że Lainez będzie reprezentantką biedniejszych krajów skupionych w IFJ, a jednocześnie będzie sprzyjać organizacjom krajowym z Europy.
Peruwianka Zuliana Lainez była wiceprezesem IFJ w poprzedniej kadencji. W swojej deklaracji wystosowanej do uczestników Kongresu Stulecia IFJ napisała:
„Potrzebujemy Federacji, która stanowczo trzyma się swoich zasad założycielskich: obrony dziennikarzy, godności pracy dziennikarskiej i solidarności międzynarodowej” – podkreśliła Lainez.
Po wyborze delegacja Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich złożyła Lainez gratulacje. Życzyliśmy jej dużo siły i cierpliwości w rozwiązywaniu skomplikowanych problemów współczesnego dziennikarstwa.
Zuliana Lainez po ogłoszeniu jej wyboru na szefową IFJ (w środku) przyjęła gratulacje m.in. od prezes SDP Jolanty Hajdasz (z lewej) i sekretarza generalnego SDP Huberta Bekrychta (z prawej) zdj. J. Hajdasz
Screenshot
not. hub, zdj. J. Hajdasz
Tuż po wyborze Zuliana Lainez odpowiedziała na pytania Huberta Bekrychta o przyszłość IFJ podczas rozpoczętej przez peruwiankę kadencji?
1926 – 2026 – to stulecie International Federation of Journalists – Międzynarodowej Federacji Dziennikarzy (IFJ). Z tej okazji w Paryżu zorganizowano Kongres Stulecia IFJ. Bierze w nim udział ponad 300 delegatów z przeszło 100 krajów. Podczas pierwszego dnia obrad dało się wiele głosów z krajów Afryki i Azji, które pełne były goryczy, że tak rzadko rozmawia się o sprawach mediów na tych kontynentach.
Ze Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich w paryskim zgromadzeniu biorą udział trzy osoby reprezentujące władze SDP: prezes Stowarzyszenia i dyrektor Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP Jolanta Hajdasz, wiceprezes Mariusz Pilis i sekretarz generalny SDP oraz red. naczelny portalu sdp.pl Hubert Bekrycht.
Wybory, raport i pamięć o dziennikarzach, którzy zginęli
We wtorek rozpoczęły się obrady w jednym z paryskich centrów konferencyjnych. Przyszedł czas na omówienie kadencji, która rozpoczęła się w Omanie w 2022 kongresem, na którym wybrano obecne władze IFJ. Przez cztery lata ster organizacji dzierżyła Francuzka Dominique Pradalié. Nie będzie już kandydować, co zapowiedziała już cztery lata temu. Jedynym kandydatem jest na szefa IFJ jest dziennikarka z Peru Zuliana Lainez – wiceprezes IFJ.
Obrady we wtorek 5 maja otworzył sekretarz generalny IFJ Anthony Bellanger. W raporcie omówił wyzwania, które próbowała podjąć IFJ. Podkreślił, że świat stanął na progu wojny, a konflikty z którymi się zmagają ludzie na globie to także, a może przede wszystkim problemy dziennikarzy relacjonujących krwawe starcia, m.in. napaść rosyjskiego zbrodniarza wojennego Putina na Ukrainę, konflikty na Bliskim Wschodzie, m.in. w Iranie i Strefie Gazy.
W ciszy delegaci uczcili pamięć kilkuset dziennikarzy i pracowników mediów, którzy zginęli w wyniku działań wojennych od 2022 roku. Na telebimie wyświetlono ich nazwiska…
AI, bezrobocie w Europie i Afryka
Potem Bellanger prezentując kolejne punkty raportu mówił o problemach współczesnego dziennikarstwa, m.in. wyzwania jakie stoją przed mediami w obliczu coraz szybszego rozwoju. W raporcie sekretarz generalny IFJ zwrócił uwagę na sprawy bezpieczeństwa korespondentów wojennych, polityczne naciski na media i bezrobocie wśród dziennikarzy, „Dotarło ono do centrali IFJ w Brukseli” – mówił Bellanger.
Po nim zabrała głos zabrała wyraźnie zdenerwowana delegatka z Afryki. „Zajmujecie się tylko Francją, tylko Europą i Ameryką?” – zapytała. Podkreśliła, że delegacje z Czarnego Lądu czują się dyskryminowane, bo niedostatecznie dużo mówi się o problemach tamtejszych dziennikarzy zmagających się także z konfliktami, które są porównywalne z wojną na Ukrainie i w Strefie Gazy. „Rozmowy o sztucznej inteligencji tego nie zmienią” – dodała.
Kilkakrotnie próbowano odebrać jej głos… Zrobiło się bardzo nerwowo i nieprzyjemnie. Przy koleżance stanęło kilkunastu delegatów z federacji afrykańskich i azjatyckich… Szef prezydium z Europy twardo stał przy limicie czasu.
Czyja wina?
Ostatecznie na mównicę powrócił sekretarz generalny IFJ „To nasza wina, że koleżance przerwano… Nasza winy, bo to my ustaliliśmy zasady” – powiedział Bellanger i to zdanie jeszcze mocniej zdenerwowało delegatów z krajów, jak się to określa na kongresie, z federacji i związków „dalekich i biedniejszych” uznawanych za „egzotyczne” spoza Europy i Ameryki Północnej oraz bogatszych państw Azji. Chociaż nie wszystkich.
Niektórzy delegaci z Europy, szczególnie środkowej i wschodniej, poparli słowa koleżanki z Afryki uznając, że solidarność, która jest hasłem Kongresu Stulecia nie może być tylko pustym słowem.
Chorwatka Maja Sewer, prezes – European Federation of Journalists – Europejskiej Federacji Dziennikarzy (EFJ) zaprotestowała przeciwko odebraniu głosu przedstawicielom Afryki w pierwszym dniu kongresu, podczas prezentacji raportu z czterech lat działalności.
„Jestem z małego kraju, niektórzy z Was nawet mogą nie wiedzieć, gdzie to jest. Nie ograniczajmy tak stanowczo ważnych wypowiedzi. Jesteśmy silni jednością” – przypomniała Sever. „Nie możemy jednak łamać reguł ustalonego limitu wypowiedzi” – dodała
***
W poniedziałek 4 maja po południu, kiedy większość delegacji przyjechała już do Paryża, w Teatrze Operze, niedaleko placu Zgody, odbyło się oficjalne otwarcie Kongresu Stulecia. Oficjalne były też przemówienia, m.in. prezes IFJ Dominiqe Pradalié.
Po oficjalnym otwarciu toczyły się dyskusje panelowe o AI i prawnych aspektach pracy dziennikarzy,
Oficjalnie było też w merostwie Paryża.
Tam zaprosił nas mer Paryża i jego zastępczyni.
W zabytkowym będącym siedzibą władz Paryża Hotelu de Ville długi, pracowity dzień zakończył roboczy koktajl.
Podczas uroczystości w rezydencji Hotel de Ville zorganizowanej przez merostwo i IFJ 4 maja br., od lewej: wieceprezes SDP Mariusz Pilis, prezes SDP i dyrektor CMWP SDP Jolanta Hajdasz, prezes Europejskiej Federacji Dziennikarzy Maja Sever a w odbiciu w lustrze robiący te zdjęcie sekretarz generalny SDP i red. nacz. sdp.pl Hubert Bekrycht
Ponad 300 przedstawicieli związków i stowarzyszeń dziennikarskich weźmie udział w Kongresie Stulecia Międzynarodowej Federacji Dziennikarzy (International Federation of Journalists – IFJ), który odbędzie się w Paryżu od 4 do 7 maja 2026 r. Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich reprezentują: prezes SDP Jolanta Hajdasz, wiceprezes SDP Mariusz Pilis i piszący te słowa sekretarz generalny SDP Hubert Bekrycht. Pierwszy dzień kongresu to uroczystości zaplanowane w Théâtre de la Concorde. Trzy następne dni to obrady w centrum konferencyjnym na obrzeżach Paryża. Organizatorami kongresu IFJ są francuskie organizacje, stowarzyszenia i związki zawodowe: SNJ, SNJ-CGT, dziennikarze CFDT i Force Ouvrière. Hasło zgromadzenia to „100 lat międzynarodowej solidarności na rzecz silnego dziennikarstwa i związków zawodowych”.
„Wróciliśmy do Paryża, miejsca narodzin IFJ, świętując stulecie solidarności i walki związków zawodowych o wolność prasy, wysokiej jakości dziennikarstwo i godne warunki pracy dla wszystkich naszych członków. Ten kongres zapowiada się jako ważne spotkanie i mamy nadzieję, że nasi delegaci wyjadą z niego zainspirowani – z nową siłą, nadzieją i jednością” – podkreśliła prezes IFJ, Dominique Pradalié.
IFJ – patwork czy unia?
IFJ składa się z organizacji kontynentalnych: Afryki, Ameryki Łacińskiej, Ameryki Północnej, Azji i Pacyfiku, Bliskiego Wschodu. W Europie działa European Federation of Journalists (EFJ). Należy do niej SDP – największa w Polsce organizacja dziennikarska (blisko 3 tys. osób).
Oprócz nas w kraju do EFJ, a tym samym do IFJ, należą jeszcze Towarzystwo Dziennikarskie (założyli je m.in. ludzie, którzy kilkanaście lat temu przegrali wybory do władz w SDP – ok. 150, 200 osób) i Stowarzyszenie Dziennikarzy RP (wywodzące się z organizacji działającej w PRL po wprowadzeniu stanu wojennego – ok. 300, 400 osób), którego przedstawiciel Ireneusz Hyra jest delegatem SDRP na paryski kongres.
IFJ liczy ok. 600 tysięcy dziennikarzy i pracowników mediów ze 146 krajów świata.
Od AI do problemów jedności IFJ
Delegaci na paryski kongres omówią i przyjmą nowy program federacji oraz poruszą kluczowe kwestie. Tematami tymi, jak podają biuletyny IFJ, będą „sztuczna inteligencja w pracy dziennikarskiej, bezpieczeństwo reporterów i mediów, zaangażowanie młodzieży, równość płci i wiele innych”.
Kongres ma odnieść się również do „kluczowej roli związków zawodowych w ochronie miejsc pracy, promowania etycznego dziennikarstwa i zapewnieniu zrównoważonej przyszłości tego zawodu” – podaje IFJ.
Jubileuszowe zgromadzenie – jak wskazali organizatorzy kongresu – będzie „kształtować kierunek rozwoju IFJ w latach 2026–2029”. Wybory do władz to jeden z ważniejszych punktów kongresu. Dotychczasowa prezes Francuzka Dominique Pradalié, już od wyborów w 2022 roku na kongresie IFJ w Omanie, powtarzała, że „przygotowuje grunt dla swojego następcy”. Kogo poprze? A może sama zdecyduje jednak w ostatniej chwili kandydować ponownie? W rozmowie z portalem IFJ uchodząca za zwolenniczkę lewicowych idei Pradalié, odnosząc się do fundamentalnych zmian geopolitycznych, powiedziała: „Nie chodzi o to, że prawo międzynarodowe uległo załamaniu, lecz raczej o chciwość mocarstw kolonialnych, połączoną z tchórzostwem i egoizmem zbyt wielu demokracji, które podważyły wdrażanie międzynarodowych konwencji, traktatów i porozumień” – zwróciła uwagę prezes IFJ.
Czy wybory coś zmienią?
Dominique Pradalié dodała, że media są fundamentem każdej „sprawiedliwej demokracji” „Dziennikarze, jako osoby przekazujące wiarygodne i różnorodne informacje, są uznawani za niezbędnych dla każdej demokracji godnej tej nazwy, dla każdej wspólnoty w społeczeństwie i dla każdej możliwej przyszłości” – argumentowała w rozmowie z portalem IFJ szefowa Międzynarodowej Federacji Dziennikarzy.
Według nieoficjalnych opinii duże szanse na stanowisko prezesa IFJ podczas paryskiego kongresu mają m.in.: honorowa wiceprezes Zuliana Lainez z Peru, która jest uznawana za umiarkowaną kandydatkę na liderkę IFJ i Nasser Abu Bakr – wiceprezes IFJ i szef Palestyńskiego Syndykatu Dziennikarskiego (PJS). O stanowisko prezesa Międzynarodowej Federacji Dziennikarzy ubiegają się także działacze m.in. z Omanu, Francji i Niemiec:
Dotychczas mówiło się też o ambicjach Annick Charette z kanadyjskiej organizacji dziennikarskiej (FNCC-CSN), która zamierzała się ubiegać o najwyższe stanowisko w IFJ. Kilka dni temu jednak okazało się, że Charette zgłosiła kandydaturę do stanowiska wiceprezesa IFJ. Nie wiadomo, jak ułożą się głosowania na kongresie, ale scenariuszy jest kilka. Stary Kontynent i EFJ na pewno nie ustąpi, bo ma spore poparcie, ale bardzo prawdopodobne jest zwycięstwo kogoś z Ameryki Północnej lub Ameryki Łacińskiej. Jeśli te federacje kontynentalne nie dojdą do porozumienia, może dojść do wyboru lidera IF z Bliskiego Wschodu, Afryki lub Azji i Strefy Pacyfiku.
Czy wybory w IFJ coś zmienią na przykład w naszej macierzystej organizacji kontynetalnej, czyli w Europejskiej Federacji Dziennikarzy? Chyba jeszcze nie teraz, bo w EFJ silne są nurty tzw. poprawności politycznej bliskie Brukseli i jej pojmowaniu Europy. SDP jest w zdecydowanej mniejszości organizacji, którym taka „równość” nie odpowiada. EFJ zdecydowanie nie zauważa zmian medialnych w Polsce, szczególnie tych negatywnych po 13 grudnia 2023, kiedy rząd Donalda Tuska bezprawnie przejął media publiczne i nielegalnie powołał tam marionetkowe, nielegalne władze. Poddane silnej indoktrynacji przez prorządowe media w Polsce władze EFJ nie dowierzają i nie zauważają represji kolalicyjnej administracji wobec konserwatywnych media i dziennikarzach. Czy kiedyś to się zmieni? Oby.
Droga do rozłamu?
W obradach należących do IFJ organizacji kontynentalnych, między innymi na kongresie europejskim w 2024 roku w Prisztinie, czy w 2025 roku w Budapeszcie, gdzie po raz drugi wybrano Maję Sever z Chorwacji na szefową EFJ, pobrzmiewały różnice między stwarzyszeniami dziennikarskimi Europy i całej IFJ. Chodziło głównie o finanse, bo wiele narodowych związków, na przykład skandydawskich, nie chce płacić „podwójnych składek”. Zdecydowali się więc pozostać w IFJ, ale wystąpić z europejskiej federacji. Argumentem Duńczyków z jednej z tamtejszych organizacji za pozostaniem w IFJ jest… legitymacja Międzynarodowej Federacji Dziennikarskiej uznawana w wieleu krajach świata. Czy to wystrarczy, aby utrzymywać wielonarodową strukturę biurokracji w IFJ?
***
Jedno jest pewne. Od wyboru kandydata, który skupi większość wyborczą wokół problemów bezpieczeństwa mediów i stabilności zawodu wobec zagrożeń AI, będzie zależała przyszłość Międzynarodowej Federacji Dziennikarzy. Czy całego światowego dziennikarstwa też, bo przecież działa mnóstwo innych niż IFJ organizacji dziennikarskich? Okaże się na paryskim kongresie.
Dziennikarz i działacz polonijny Andrzej Poczobut – kawaler Orderu Orła Białego, bezprawnie więziony przez białoruski reżim, wyszedł we wtorek na wolność. Było to możliwe dzięki skomplikowanej grze wywiadowczej – podały światowe agencje.
Przeciwko więzieniu Poczobuta wilokrotnie protestowało Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich. W 2021 roku Andrzej Poczobut otrzymał Nagrodę Wolności Słowa SDP.
Andrzej Poczobut siedział w białoruskim więzieniu ponad pięć lat. Przeciwko jego uwięzieniu protestowały polskie władze. Uwolnienia Poczobuta domagało się Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich. Andrzeja aresztowano 25 marca 2021 roku pod fikcyjnymi zarzutami.
W ubiegłym roku Prezydent RP Karol Nawrocki uhonorował Andrzeja Poczobuta najwyższym polskim odznaczeniem Orderem Orła Białego. Prezydent Nawrocki przypomniał, że o uwolnienie Poczobuta zabiegał także u prezydenta USA Donalda Trumpa.
Andrzej Poczobut, więzień polityczny reżimu Łukaszenki, kawaler Orderu Orła Białego na wolności!
Dziękuję Prezydentowi Stanów Zjednoczonych Donaldowi Trumpowi za doprowadzenie do uwolnienia naszego Rodaka. Dziękuję wszystkim, którzy pracowali na ten sukces.
Kancelaria Prezydenta podała, że Karol Nawrocki zaprosił Andrzeja Poczobuta do Pałacu Prezydenckiego.
Prezydent RP @NawrockiKn w #Dubrownik: Andrzej Poczobut jest już w Rzeczpospolitej, uwolniony przez reżim Łukaszenki. Człowiek, który dowiódł tego jak mocna jest polskość i przywiązanie do wartości. Płacił za to wysoką cenę w ciężkim więzieniu.
— Kancelaria Prezydenta RP (@prezydentpl) April 28, 2026
Być może podczas wizyty w Pałacu Prezydenckim odbędzie się ceremonia wręczenia Poczobutowi Orderu Orła Białego, który Karol Nawrocki przyznał dzieninikarzowu z okazji Narodowego Święta Niepodległości 11 listopada ubiegłego roku.
Dwa miesiące temu z białoruskiego więzienia wyszła dziennikarka Biełsatu Kaciaryna Andrejewa. Relacjonowała m.in. protesty przeciwko sfałszowanym wyborom na Białorusi. Aresztowano ją, kiedy miała 22 lata, przesiedziała w więzieniu ponad 5,5 roku. Reżim w Mińsku przetrzymuje jeszcze kilkunastu dziennikarzy TV Biełsat.
Reżim w Mińsku przetrzymuje jeszcze kilkunastu dziennikarzy TV Biełsat. Dyktatura więzi też wielu białoruskich dziennikarzy, którzy nie dają sobie wmówić, że Mińsk z Moskwą to stolice demokratycznych państw…