Bekrycht: PO WYRZUCENIU ROMASZEWSKIEJ Z TVP W MOSKWIE STRZELAJĄ SZAMPANY

Fot. z Centralnego Archiwum Narzędzi Dyscyplinujących Nastroje Społeczne

Rzadko kto przeszkadzał tak rządowi 13 grudnia jak twórczyni i dyrektorka Biełsatu Agnieszka Romaszewska. Na dodatek u ludzi Donalda Tuska frustrację powodował fakt, że nie mogli jej od razu zwolnić z bezprawnie przejętej przez rząd Telewizji Polskiej. Obecnym operetkowym władzom TVP i MSZ przeszkadzało u Romaszewskiej prawie wszystko – przeszłość w opozycji antykomunistycznej, niezależność i rzetelność dziennikarska i broń najpoważniejsza – własne zdanie w kwestiach Wschodu. No i po prawie czterech miesiącach od początku medialnego, pełzającego zamachu stanu zwolniono Romaszewską, co jest początkiem końca Biełsatu, stacji, która została okrzyknięta wrogiem reżimów Putina i Łukaszenki.

Agnieszka Romaszewska jest legendą opozycji PRL, bardzo dobrą dziennikarką, świetnym organizatorem i społecznikiem, np. przez lata była wiceprezesem Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich. Przede wszystkim jest jednak znana ze stworzenia Biełsatu i kierowania tą stacją. Współpracownicy Romaszewskiej nie ograniczali się tylko do Mińska. Biełsat w TVP był, jak trudno to napisać, informacyjno-publicystycznym centrum medialnym wschodu.

Chyba to wszystko spowodowało, że zazdrosny o wszystko nowy szef MSZ nie mógł już patrzeć na Romaszewską przychylnie. Nagle polskiej dyplomacji zabrakło pieniędzy na ważne w polityce wschodniej (gdyby ją MSZ miał) przedsięwzięcie, czyli Biełsat. Za straty po zwolnieniu Agnieszki Romaszewskiej i – w bliskiej perspektywie – likwidację Biełsatu w jego obecnej formie przyjdzie nam wszystkim zapłacić.

Nie dość, że dajemy pole Moskwie i Mińskowi w przejęciu roli Biełsatu za naszą wschodnią granicą, to zwolnienie z TVP dyrektora stacji jest – moim zdaniem – polityczną deklaracją polskiego rządu komunikującego, że na wschodzie Warszawa łagodnieje. Nie przesadzam pisząc, że zwolnienie Romaszewskiej to ustępstwo na rzecz wschodnich satrapów: Putina i Łukaszenki.

Są i będą akty solidarności z szefową Biełsatu.  Osób i instytucji np. SDP, które stanowczo protestuje przeciwko zwolnieniu Agnieszki Romaszewskiej z TVP i de facto niszczeniu Biełsatu, ale w dającej się przewidzieć przyszłości to wszystko będzie tłumione i manipulowane przez władze, zarówno kierownictwo MSZ jak i TVP oraz polityków koalicji 13 grudnia, którzy bagatelizują sprawę.

Protest Zarządu Głównego SDP przeciwko zwolnieniu z pracy w TVP dyr. Agnieszki Romaszewskiej-Guzy

Tej uśmiechniętej Polsce nie w smak są prawdziwe informacje z Rosji, Białorusi i innych państw zdominowanych przez Kreml, o czym, oprócz sprawy Romaszewskiej, świadczy m.in. fakt, że od grudnia w TVP milczy także Studio Wschód, program Marii Przełomiec. To również niewiarygodny skandal.

Uchwały Nadzwyczajnego Statutowo-Programowego Zjazdu Delegatów Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich

Nie dajmy się zwieść, jeśli ktoś powie, że próba likwidacji Biełsatu poprzez zwolnienie Romaszewskiej to błąd. Nie, to nie błąd a świadome działanie rządu D. Tuska. Po co? Tak się premier zaplątał w miłość do Brukseli i Berlina, który z kolei kocha Moskwę, że dobrych dla kraju rozwiązań w polskiej polityce wschodniej na horyzoncie politycznym i społecznym nie widać.

Są natomiast w warszawskich budynkach rządowych pomruki symptomów łagodniejszego kursu na sprawę rosyjskiej inwazji na Ukrainę, który to kurs pochodzi też z Brukseli i – o zgrozo – z Watykanu. W tym łagodnieniu, co papież Franciszek nazywa białą flagą, na pewno przeszkadzaliby Biełsat i Romaszewska, a tego rząd i uległe mu, jak nigdy wcześniej, kierownictwo TVP nie zniosłyby.

Co stanie się z Agnieszką Romaszewską? O to jestem spokojny, z jej umiejętnościami nie tylko dziennikarskimi, pracę szybko znajdzie. Stracimy jednak wszyscy, co powtarzam i będę powtarzał, bo w krajach demokratycznych politycy nie mogą wszystkiego w polityce zagranicznej, ale… mogą to media publiczne, media wspierane przez MSZ tych państw…

U nas Radosław Sikorski uciął sam sobie ten dyplomatyczny instrument. Przez to, jeszcze bardziej, jego pozycja na arenie międzynarodowej przypominać będzie niezbyt dobrze napompowaną piłkę plażową. No, chyba, że chodzi o to, iż taka sflaczała piłka mocno kopnięta wschodnim wiatrem daleko nie poleci… Ależ to przebiegłe.