Czego nie robić podczas alarmu bombowego w galerii handlowej? Jakich zachowań unikać podczas ataku zbiorowego zabójcy w szkole, na ulicy czy innym miejscu? Gdzie najbezpieczniej przetrwać pierwsze dni lockdownu czy wybuchu wojny? A także tak prozaiczne czynności jak użycie gazu pieprzowego czy pałki teleskopowe wobec napastnika. Te i wiele innych zagadnień wyjaśniali Marek Miśko oraz Piotr Szalaty licznie przybyłym uczestnikom szkolenia w sali konferencyjnej Domu Rzemiosła w Gdyni.
Marek Miśko autor projektu „Czuwaj” jest dziennikarzem, specjalistą od strategii kryzysowych dla firm, Piotr Szalaty, współpracownik Marka prowadzi szkolenia paramilitarne. M.in. szkolenia w strefach konfliktów i zagrożeń piractwem morskim.
Szkolenia, doświadczenie, spokój
Ci dwaj doświadczeni w tematyce bezpieczeństwa instruktorzy jeżdżą po kraju organizując darmowe szkolenia, które mają na celu wyjaśnienie uczestnikom „kursów” jak poradzić sobie w sytuacjach ekstremalnych, z którymi często nie mieliśmy wcześniej do czynienia.
Choć użyłem wyżej określeń kursy czy szkolenia tak naprawdę udział w nich to świetna inwestycja na obecne czasy. Czasy zagrożenia wojną, lockdownem, atakami terrorystycznymi a coraz częściej sfrustrowanych psychopatów. Co ciekawe, w omawianiu każdego z wymienionych zagrożeń, prowadzący na wstępie skupiali się na wyjaśnieniu czego w danych sytuacjach nie robić.
Ewakuacja
– Na przykład w sytuacji komunikatu o opuszczeniu galerii handlowej z powodu zagrożenia wybuchem bombowym – zwracał uwagę Marek Miśko – najczęściej ludzie gromadzą się przed obiektem w oczekiwaniu na rozwój sytuacji. Ciekawość i brak wyobraźni bierze górę nad zdrowym rozsądkiem i instynktem samozachowawczym. Fasady galerii to niejednokrotnie szkło i metal. W przypadku gdyby alarm okazał się prawdziwy i ładunek został zdetonowany odłamki tegoż metalu i szkła pędzą w różnych kierunkach z prędkością nawet 500 – 800 m/s. Mogą zabić, a w najlepszy wypadku okaleczyć.
Szkoleniowiec zwrócił również uwagę, że często galerie handlowe mają wyznaczone miejsca w przypadku pożaru obiektu, które niekoniecznie są bezpieczne w przypadku zagrożenia bombowego, bo zamachowiec poza ładunkiem w obiekcie, mógł umieścić ładunki również na zewnątrz – w koszu na śmieci czy samochodzie.
Miotacze gazu
Uczestnicy, a w szczególności licznie obecne na szkoleniu panie mogły dowiedzieć się jak… nie posługiwać się popularnym miotaczem gazu pieprzowego w żelu. W tym przypadku prowadzący postanowił zobrazować technikę podczas scenki odegranej z udziałem jednej z uczestniczek. Użyto oczywiście t.zw. miotacza treningowego. Niestety inscenizacja pokazała, że pani, która stwierdziła, że posiada w torebce gaz do celów samoobrony, użyła by go w sposób nie dający pewności skutecznego odstraszenia napastnika, ponieważ w pierwszych dwóch próbach żel spryskiwał wcielającego się w jego rolę Marka poniżej pasa. Dopiero po instruktażu jaką powinno się przyjąć postawę (lekko ugięte nogi w kolanach żeby po trafieniu szybko salwować się ucieczką) i w jaki sposób należy trzymać miotacz (na wysokości twarzy atakującego, żeby pierwszy wyrzucony z dużą silą strumień dosięgnął jego twarzy i powstrzymał na kilka chwil od agresji.
Plecak
Marek Miśko zademonstrował jeszcze zawartość t.zw. plecaka ewakuacyjnego, którego posiadanie w obecnych czasach nie tylko da poczucie bezpieczeństwa, ale przede wszystkim realnie to bezpieczeństwo zwiększy.
Piotr Szalaty omówił na przykładach ilustrowanych filmami z autentycznych wydarzeń, zachowania w przypadku ataku zbiorowego zabójcy oraz jak bronić się przed atakiem nożownika przy wykorzystaniu dostępnych pod ręką przedmiotów. Instruktaż zakładania opaski uciskowej przeprowadził z udziałem czworga uczestników szkolenia.
W szkoleniu w Gdyni wzięło udział ponad 250 osób. Cieszy bardzo duże zainteresowanie pań oraz ludzi bardzo młodych.
Tekst i zdjęcia Andrzej Gojke
- Fot. Andrzej J. Gojke
- Fot. Andrzej Gojke
- Fot. Andrzej Gojke
- Fot. Andrzej Gojke



