Ataki na dziennikarzy niezależnych przeszły już w decydującą fazę. Niestety teraz rozpoczęły się kolejne represje. Tym razem bezpośrednie. Zatrzymano a następnie – jak wynika z informacji Radia Wnet – aresztowano dziennikarza Leszka Kraskowskiego. Reporter od lat opisywał tzw. aferę Polnordu w związku z działalnością posła KO mec. Romana Giertycha.
To przecież nie przypadek, że Kraskowski właśnie teraz został aresztowany. Rząd przy pomocy policji i prokuratury chce złamać dziennikarza, który otwarcie pisał o Polnordzie i krytykował w związku z tym Romana Giertycha. Chodzi także o zastraszenie całego środowiska, które sprzeciwia się tłamszeniu wolności słowa przez rząd 13 grudnia.
Policja zatrzymała Leszka, bo, podobno, komendant policji w Piasecznie miał być zastraszany przez dziennikarza, który ujawniał aferę Polnordu. We wpisach internetowych dominuje przekaz, że szef policji w podwarszawskim miasteczku obawiał się określenia, że dziennikarz „weźmie sprawy w swoje ręce”. Chodziło o to, że Kraskowskiemu grożono, a policja – jak podał dziennikarz – nie chciała się sprawą zająć. Wobec tego reporter napisał, co napisał…
Czy to powód do zatrzymania i wniosku o areszt dla niezależnego dziennikarza? Nie, bo kontekst tej sprawy jest dla każdego myślącego obywatela oczywisty. Kraskowski będzie jednym z przykładów na represje wobec niezależnych i konserwatywnych mediów po dojściu do władzy ekipy premiera Donalda Tuska oraz wspierających ją przedstawicieli wymiaru sprawiedliwości.
Gdyby Kraskowski nie pisał o Polnordzie i związkach z tą firmą posła KO, nie groziłoby mu aresztowanie. Prorządowe media są tego przykładem, bo ich pracownicy mogą bezkarnie krytykować wszystko i wszystkich, byleby tylko nie narazić się koalicji.
Sprawa Leszka Kraskowskiego to początek końca władz liberalno-lewackich skupionych wokół premiera Tuska. Tu już nie chodzi o to, aby aresztowaniem dziennikarza „przykryć” jakąś aferę. To atak na niezależnych, konserwatywnych dziennikarzy i ich redakcje. Rząd chce ich zastraszać. Konsekwencjami finansowymi, więzieniem, długotrwałymi procesami… Zgodnie ze stalinowską zasadą, że na każdego człowieka jakiś paragraf się znajdzie. Bo niektórzy mają przecież np. niezapłacony mandat, skomplikowane rozliczenie z Urzędem Skarbowym lub ZUS, mogą mieć broń, chociażby na kapiszony, bywają emocjonalni wobec policji, są odważni.
No właśnie, najbardziej rządzący z KO obawiają się odwagi dziennikarzy spoza sprzyjającego im kręgu medialnego. Nie damy się zastraszyć. A SDP i CMWP SDP nadal będą monitorować takie sprawy jak aresztowanie red. Kraskowskiego i protestować przeciwko bezprawiu.
Leszku, trzymaj się!
Hubert Bekrycht
red. nacz. portalu SDP,
sekretarz generalny SDP