A co z polskimi sprawami? – pyta ANDRZEJ DRAMIŃSKI

Spotkanie w redakcyjnym gronie i dyskusja, to jakby powiew świeżego powietrza w tym koronawirusowym czasie. Oczywiście 1,5 metrowa odległość, ale  widać twarze! Nareszcie można spojrzeć koleżankom i kolegom w  oczy, widzieć jak się uśmiechają.  Na co dzień siedzimy osobno w pokojach, odwróceni plecami. Oddalamy się od siebie?  Coraz mniej o sobie  wiemy?  A  właściwie jak i co myślimy?  Wszak  okres  szczególny w  historii Polski. Całej naszej społeczności, nie tylko między Odrą, Wisłą i Bugiem. Ale na całym świecie. Ilu nas  jest Polaków, prawie  60 mln?

 

Na kogo głosować by został Prezydentem Najjaśniejszej Rzeczypospolitej? Kogo wybrać? By Polska się rozwijała, by nie likwidowano, zamykano inwestycji, które  zadecydują o naszej sile nawet  za 100 lat i dalej? By faktycznie były podtrzymane wszystkie programy  socjalne z  500 + przede  wszystkim.  To poprzednia kandydatka Pani Małgorzata Kidawa-Błońska wyrażała myśl, że to „wciskanie” ludziom pieniędzy bez  zobowiązań, bez  wysiłku, bez pracy.  Jak się  jest cały czas w Warszawie i wysiaduje poselskie ławy, to nie widać  jednak potrzeb ludzi w  terenie. Jak trudne, jak ciężkie  jest to życie, a  nawet  jak okrutne?  Jak niesamowicie jest to skomplikowane by dostać pracę? By nie pracować  tylko na „czarno”, na umowach cywilnoprawnych (uwaga! nazywanie ich śmieciowymi jest bez sensu, bo zwłaszcza teraz w okresie koronawirusa będą bardzo potrzebne dla elastyczności zatrudnienia), za najniższą krajową, za byle jakie pieniądze.  Ze  stolicy tego nie widać, ale te  500 zł  dla wielu jest po prostu wybawieniem!

 

Niestety  zaślepienie polityków, walczących „o  swoje” by  ich  wybrano, patrzenie na koniec własnego nosa, przesłania im aż nazbyt często prawdziwe spojrzenie na realne społeczne życie. Można  by oczekiwać, że może się jednak zreflektują i odniosą się do narodu i  tej „duszy narodowej”, a nie  tylko  zrobię to, zrobię  tamto. Mam pomysł na to jak polepszyć życie Polaków? To ja będę  silnym prezydentem, to na mnie  zagłosujcie!

 

Tak się toczyła ta  nasza redakcyjna dyskusja. Podobnie  jest  także w innych redakcjach. Ale właśnie  teraz, po  tej  koronawirusowej izolacji można  było dokładniej posłuchać  siebie nawzajem, poznać  poglądy. Ja mówią i co myślą  koleżanki i koledzy w  tak niezmiernie istotnym okresie  dziejów naszego Kochanego Kraju-Polski!  To nie patetyzm.  Patriotyzmu nigdy za wiele!

 

Zupełnym zaskoczeniem dla mnie było to, że niektórzy z wypowiadających się  sprowadzali ten tak ważny wybór to „plemiennej walki”?  jakie „plemiennej” może  ktoś zapytać?  Ano do relacji Platforma Obywatelska (teraz Koalicja Europejska)-Prawo i Sprawiedliwość. Gdyż jak wiadomo to przedstawiciele tych ugrupowań toczą ze  sobą boje.  Doskonałym przykładem tego  jest książka  „Szczerze”  Donalda Tuska, który od  serca, właśnie „szczerze”  pisze, że  dla niego, polityka wówczas  na europejskim stołku i jak by się wydawało, podzielającego różnorodne poglądy, „wali po oczach”, że  tylko PO, tylko jej politycy, nikt więcej.  Ilu jest jeszcze  tak  zacietrzewionych w tym obozie? Kupili całą te  partię? Choć D. Tusk przyznaje, że  wyjechał do Brukseli, że nie może pomóc  „w  wygrywaniu”. Ale przecież popiera, trzyma kciuki, wspiera „tych swoich” na całego. No właśnie, tylko swoich.  Z  kart  tej książki, może  wcale w sposób  nie zamierzony przez D.  Tuska  wyziera wręcz  patologiczna nienawiść do  Jarosława Kaczyńskiego.  To  jest taka  „złota myśl”-wszystko  tylko nie  „kaczor”?!

 

Niestety, „czarowi” takiego myślenia  uległo  wielu moich redakcyjnych kolegów, co właśnie „wyszło” w  takiej pierwszej koronawirusowej dyskusji.  Nie  liczy się Polska, jej majestat, wielkość, a raczej kto kogo?  Czy naprawdę o to chodzi w  tych wyborach prezydenckich?  A gdzie Polska, jej interes, jej los, który jest przecież najważniejszy dla nas?  Polska i jej sprawy przede wszystkim? Tylko jeden kandydat-Andrzej Duda mówi: „Niech żyje Polska!” i „Ja będę pilnował polskich spraw”.  Drugą  debatę prezydencką w  TVP I, z drugim, „wymienionym-podmienionym” przecież kandydatem KO (tu są wątpliwości, czy zgodnie z prawem Pani  Małgorzata Kidawa-Błońska nie  jest w  dalszym ciągu kandydatem, pardon kandydatką, bo Konwent partii jej nie odwołał, przecież!) oglądało 7 mln widzów.  Miało być  10 na jednego, atakowanie Andrzeja Dudy i „pokazanie się” z  jak najlepszej strony  obecnego kandydata KO Rafała Trzaskowskiego. Andrzej Duda wykazał innym kandydatom, że nie orientują się w sprawach publicznych, ich zarzuty są  niedorzeczne, nie czują polskich spraw. Właśnie polskich spraw.  Nawet w  sprawie podwyższenia  wieku emerytalnego nie potrafią się przyznać, że ich myślenie było całkowicie  złe,  antypolskie. Teraz  mówią, że inne  było oczekiwanie społeczeństwa w tej sprawie?  To co, sami nie potrafili tego „wyczuć”? Dla pieniędzy  działać wbrew Polakom?  Wszyscy wiedzą, że  „numer” z  podwyższaniem wieku emerytalnego polegał nas tym, iż  to sami Polacy mieli zarabiać na  swoje świadczenia, bo system w  czasie  8 letnich rządów koalicji PO-PSL by  tego nie wytrzymał. To samo przecież zrobiono z OFE, zabrano  nam nasze pieniądze!  A  teraz żaden z polityków-kandydatów na Prezydenta 2020 nie chce  się do  tego przyznać. Do oczywistych błędów, do oczywistego  złego myślenia o Polsce i Polakach.  Nie  ze  społeczeństwem, a przeciw niemu?

 

Obecna  kampania  prezydencka 2020 to  faktyczna  walka o to co my  wszyscy wyborcy zrobimy z Polską.  Czy przerwiemy jej rozwój,  czy zamiast się rozwijać będziemy się cofali?  By my  wszyscy nie potrafimy zadbać  o polskie sprawy?

                                                                      

                                                                       Andrzej Dramiński