1 września jak co roku został upamiętniony Jarosław Ziętara, zamordowany przed 28 laty dziennikarz śledczy z Poznania. Przy tablicy znajdującej się na murze kamienicy przy ul. Kolejowej 49 w Poznaniu, gdzie mieszkał red. Ziętara dziennikarze i jego przyjaciele oraz bliscy złożyli kwiaty i zapalili znicze. We wrześniu, po przerwie związanej z pandemią koronawirusa, przed Sądem Okręgowym w Poznaniu będą wznowione procesy w sprawie jego zabójstwa. Objęte są monitoringiem Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP.

 

Zamordowany dziennikarz nie ma grobu, do dziś nie odnaleziono jego ciała. Napis na tablicy głosi: zginął dlatego, że był dziennikarzem. W imieniu Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich kwiaty złożyła Aleksandra Tabaczyńska z Wielkopolskiego Oddziału SDP.

 

28 lat temu, we wtorek, 1 września 1992 roku przed godziną 9. 00 Jarosław Ziętara wyszedł ze swojego mieszkania do pracy w Gazecie Poznańskiej. Nigdy nie dotarł do redakcji i nikt go już nigdy nie widział.

 

Według bliskich Jarka, a także prokuratury 24-letni dziennikarz został zamordowany. Przed Sądem Okręgowym w Poznaniu toczą się dwa procesy w tej sprawie. Jednym z oskarżonych jest Aleksander Gawronik, któremu prokuratura zarzuca podżeganie do zabójstwa. W drugim procesie oskarża się byłych ochroniarzy Elektromisu, o uprowadzenie, pozbawienie wolności i pomocnictwo w zabójstwie dziennikarza. Mirosław R., ps. “Ryba” i Dariusz L., ps. “Lala”, udając policjantów, mieli zwabić Ziętarę do samochodu przypominającego radiowóz, a potem przekazać reportera osobom, które go zamordowały. Oba procesy toczą się przed Sądem Okręgowym w Poznaniu, będą wznowione we wrześniu po przerwie związanej z pandemią koronawirusa.