HUBERT BEKRYCHT: Arcykapłanka propagandy, czyli Hiena Roku nie nadąża…

Można lubić albo nie lubić Krzysztofa Stanowskiego, ale moim zdaniem powiedział za nas wszystkich, czym jest zjawisko rzadko spotykane, czyli prowadząca debatę TVP w likwidacji Dorota Wysocka-Schnepf. Przesadził? Nie. Skorzystał z tego, że jest kandydatem na prezydenta, chyba najlepiej spośród 13. pretendentów. 

Czy żona dyplomaty może być dziennikarką. Może. I chociaż w tym przypadku mam zastrzeżenia, to przykładem jest Anne Applebaum, żona szefa MSZ Radosława Sikorskiego. Autorka wielu książek, m.in. „Gułagu”, laureatka Nagrody Pulitzera jest dobrą pisarką i dziennikarką. I chociaż nie zgadzam się z jej poglądami, to – powtórzę – jest dziennikarką, czasem, hmm, bradzo kontrowersyjną, ale jest. W przeciwieństwie do Wysockiej-Schnepf, która jest, owszem, też laureatką, ale antynagrody dziennikarskiej Hieny Roku 2024 przyznawanej przez Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich.

A ileż to było w dziennikarskim salonie głównego nurtu oburzenia na przyznanie „Dorotce” takiego kłopotliwego „lauru” za program łamiący – jak mówił Rzecznik Dyscyplinarny SDP Wojciech Reszczyński – wszystkie możliwe zasady dziennikarskie. Program o rzekomo nielegalnej i „bulwersującej” działalności ojca Tadeusza Rydzyka. Nie ma sensu przytaczać tych inwektyw, które, m.in. Wysocka-Schnepf wygłaszała. Trzeba powiedzieć, że nigdy chyba w historii antynagrody Hiena Roku nie była aż tak dobrze „obsadzona”.

I na tym można zakończyć ten felieton, ale trzeba dodać, że wyjątkowo cyniczni propagandyści z mediów głównego nurtu, chociaż zabrakło im odwagi podczas debaty, rzucili się do obrony „kobiety lżonej przez Stanowskiego”. Paradne. Nie można przecież obrazić Wysockiej-Schnepf, nie z powodów, o których ona tak żenująco mówiła.

To uczciwy dziennikarz, nie tylko red. Stanowski, nie może obrazić laureatki Hieny Roku… Nie da się. Bo ludzi pozbawionych zdolności honorowych nie można obrazić.

Bronili jednak Wysockiej-Schnepf. Co prawda nieliczni, ale hałaśliwi. Podjęli się obrony tak głupiej, że aż śmiesznej. Ataki na Stanowskiego, z groteskową próbą dawnego funkcjonariusza TVP za kadencji PO-PSL a obecnego siepacza Onetu, były tylko jazdą obowiązkową. Bo broniona „obrażana i lżona” Wysocka-Schnepf nie dojechała na tę obronę. Prowadząca debatę „ambasadorowa” bowiem w nocy przez jej „obroną” napisała takie bzdury w mediach społecznościowych o swoim „oprawcy” Stanowskim, że gdyby jej głupota mogłaby być światłem w studiu spaliłaby Wysocką-Schnepf na wiór.

Powiecie: barwny incydent podczas debaty. Nie!

To, w pewnych proporcjach oczywiście, koniec ery dziennikarstwa salonowego, wynikającego nie z umiejętności, tylko z pozycji w salonie… Nie żal mi tego. Jest jednak bardzo smutny wniosek płynący z tej historii. Do dziennikarstwa będę teraz – w większym stopniu niż jeszcze niedawno – garnąć ludzie bez żadnych umiejętności. Za to ze sprytem i bezczelnością, bez pokory, bez prawdziwej ciekawości świata. A to wcześniej czy później odczują, nie tyle nawet prawdziwi jeszcze dziennikarze, ale Odbiorcy.

Hubert Bekrycht