Są takie decyzje redakcji, które odstręczają czytelnika od gazety. Rzeczpospolita ma być redagowana bez tradycyjnej korekty. AI będzie sprawdzał, czy w Rzepie nie popełniają błędów. Na razie tylko ortograficznych i interpunkcyjnych, ale kto wie…
Rzeczpospolita i tak jest już cieniem tego dziennika sprzed 2011 roku, kiedy to czarny charakter polskiej prasy, prorządowy wydawca (wtedy też Donald Tusk był premierem) Grzegorz Hajdarowicz przejął gazetę.
Teraz redakcja jest pozbawiona tego charakteru, który dominował kilkanaście lat temu, czyli w miarę rzetelnych informacji, dobrej publicystyki i ciekawych opinii. Nadskakujące koalicji kierownictwo zespołu samo wyeliminowało się z gry o większą liczbę czytelników. Problematyka gospodarcza nie wystarczy.
I do tego jeszcze gazeta i portal pozbyły się tradycyjnej korekty – podstawy każdego poważnego medium. Wprowadzenie do kontroli ewentualnych błędów AI oznacza dla mnie małą wiarygodność redakcji. Szczególnie, że sztuczna inteligencja w polskich wersjach programów bardzo często nie „przyjmuje do wiadomości” istnienia naszych znaków diakrytycznych.
A jeśli AI w Rzeczpospolitej się popsuje do może wywołać bardzo przykre konsekwencje w polityce. Bo może być skandal, jeśli AI nie zauważy niuansów naszej ortografii w zdaniu: „Polska nie musi robić łaski Niemcom”?
No cóż, przestaję czytać tę gazetę, może czasem zajrzę, ale tylko z zawodowego obowiązku…
Wolę już błędy człowieka niż programu komputerowego.