HUBERT BEKRYCHT: Kolejny skandal na antenie TVP w liwidacji. I w politycznej  frustracji

To nie będzie tekst o tym, że komentator sportowy TVP w likwidacji nie wymienił prezydenta RP Karola Nawrockiego. To będzie felieton o tchórzostwie, które jest wrogiem dziennikarstwa.

Komentator sportowy to bardzo trudna specjalizacja dziennikarska. Profesjonalizm w dziedzinie konkretnej grupy dyscyplin sportowych, perfekcja w refleksie komunikacyjnym, poprawna dykcja i znakomita znajomość języka ojczystego, w tym przypadku polskiego. A i inny język warto znać. Z używaniem języka ojczystego, języka medium, dla którego się pracuje, bywa różnie. Znacznie gorzej jest z tym, że nawet w mowie, którą się zna wspaniale, trzeba mieć coś do powiedzenia. Nie wystarczy informować o tym, kogo widzowie widzą i jakie wyniki osiąga.

Otwarcie IO 2024 – odwaga Przemysława Babiarza

Nieco inaczej jest w przypadku komentowania otwarcia rozmaitych imprez sportowych. Dotychczas, no jeszcze dekadę temu, w różnych krajach, wystarczyło trzymać się harmonogramu komentarza. Wiedzieć, co i kiedy się odbywa/odbędzie, względnie, kto występuje z przemówieniem i co mówi, kto będzie śpiewał i tańczył na ceremonii i kiedy będą jakieś symboliczne wydarzenia podczas na przykład ceremonii początku Igrzysk Olimpijskich.

Dwa lata temu, na otwarciu letnich IO w Paryżu, polską ofiarą własnego zdania stał się redaktor Przemysław Babiarz, od lat komentator sportowy Telewizji Polskiej. Specjalista w kilku dyscyplinach m.in. w lekkoatletyce i pływaniu. Babiarz to także dziennikarz prowadzący rozmaite programy, nie tylko popularne; człowiek podkreślający swoją chrześcijańską tożsamość, udzielający się podczas imprez charytatywnych.

Właśnie w Paryżu, podczas otwarcia Igrzysk Olimpijskich 2024 roku, Babiarz nie wytrzymał. Słychać było, że podobnie jak milionom telewidzów na całym świecie, święto sportu i kultury podporządkowano dekadenckiej idei poprawności politycznej w sosie lewackim. Obrazoburcze „inscenizacje” obrazów o znaczeniu religijnym wywodzących się z chrześcijańskiego charakteru Francji i Europy a także gloryfikacja krwawej rewolucji 1789 roku dopełniły tylko czary goryczy.

Przemysław Babiarz zaznaczył podczas transmisji, że utwór „Imagine” jest opisem świata, który zmierza do komunizmu. Słowa komentatora były inne, ale zinterpretowano je w taki właśnie sposób. I dobrze. Bo o to chodzi, aby zauważać żałosne próby ataku na naszą cywilizację.

Otwarcie ZIO 2026 – kompromitacja Rudnickiego i Sobczyńskiego

Oczywiście kierownictwo TVP w likwidacji dwa lata temu po prostu zawiesiło Babiarza. A mało brakowało, aby go wyrzuciło. Za co? Za to, że miał swoje zdanie? Moim zdaniem dlatego tak się stało, że władze marionetkowej, bezprawnie przejętej przez rząd telewizji publicznej, przestraszyły się komentarza Przemysława Babiarza. Przede wszystkim władze telewizyjne nie zrozumiały słów komentatora. Dlaczego? Bo Daniel Gorgosz likwidator TVP i dyrektor generalny telewizji publicznej Tomasz Sygut są niekompetentni. Likwidator Gorgosz to pracownik TVP, który zrobi wszystko dla rządu Donalda Tuska, tak jak wtedy, kiedy przejmował stację łamiąc wszystkie przepisy prawa. Drugi z tej pary, czyli Sygut, też zrobi wiele dla koalicji. Wcześniej pracował już w propagandzie rządu PO i – wtedy – PSL. Odszedł z TVP do zakładu autobusowego podlegającego prezydentowi Warszawy Rafałowi Trzaskowskiemu z KO. A stamtąd znowu był w desancie na telewizję państwową. Nawet się pokazał rok temu na alkoholem zakrapianej imprezie z udziałem polityków obecnej koalicji i szefów innych mediów publicznych.

Wina niekompetentnych

Zatem skąd tacy ludzie, jak ci rządzący TVP w likwidacji, mieliby mieć pojęcie o idei olimpizmu? O tym, że Igrzysk Olimpijskich nie miesza się ostentacyjnie z polityką, bo wybuchną. I znowu skończyło się skandalem.

Innym niż ten z Przemysławem Babiarzem, którego broniono. Robili to przede wszystkimi dziennikarze z prawie wszystkich mediów. Prawie…

Przeciw zawieszeniu Babiarza protestowało też SDP i CMWP SDP. Dziennikarz do komentowania IO 2024 wrócił. Po kilku dniach. Chociaż pozostał niesmak po decyzji likwidatorów TVP o zawieszeniu go w prawach komentatora. Teraz Babiarz jest w ekipie komentatorów na ZIO 2026 roku, ale jego rola w TVP jest, dosłownie z tygodnia na tydzień, marginalizowana.

Usłużni wobec rządu

Wróćmy na olimpijskie areny. Właśnie wspomnianym skandalem w TVP zakończyło się w piątek 6 lutego br. w komentowanie ceremonii otwarcia Zimowych Igrzysk Olimpijskich 2026 roku w Mediolanie i Cortinie. To widowisko na szczęście nie było, jak w Paryżu dwa lata wcześniej, pełne świadomych prowokacji. Otwarcie było po prostu podniosłą uroczystością nawiązującą do tradycji europejskich i włoskich. Z małymi wyjątkami. Niestety, jeden z nich dotyczył polskiego nadawcy państwowego – TVP w likwidacji.

Otóż dwóch komentatorów TVP, Marek Rudziński i Piotr Sobczyński postanowiło wypełnić rozkazy prorządowych władców Telewizji Polskiej i „nie zauważyli” podczas ceremonii otwarcia IO obecności głowy państwa polskiego, prezydenta RP Karola Nawrockiego. Oczywiście politycy nie odgrywają kluczowej roli podczas zawodów sportowych, ale obecność przywódców państw podnosi ich rangę. Nie dla Rudnickiego i Sobczyńskiego.

Nie wymieniając prezydenta Polski wśród innych znamienitych gości IO 2026 roku Sobczyński i Rudziński a także, przede wszystkim, telewizja publiczna z naszego kraju zlekceważyli Polaków. Wszystkich. Niezależnie od poglądów politycznych, czy przekonań religijnych.

Smutek i żenujące skutki

Nie doszłoby do skandalu, gdyby nie kierownictwo TVP złożone z aparatczyków usłużnych wobec rządu Tuska. I to władze TVP w likwidacji są odpowiedzialne za ten nieprawdopodobny skandal.

Nadto, Sobczyński – jak pisali jego znajomi w mediach   społecznościowych – wypełnił polecenie szefów TVP i podkreślił w komentarzu: „Ja powiem tylko, że w ceremonii otwarcia bierze udział minister sportu i turystyki, pan Jakub Rutnicki, który reprezentuje rząd podczas tych igrzysk” – mówił pracownik prorządowej TVP. Pominął, moim zdaniem, świadomie protokół takich wydarzeń. O prezydencie Nawrockim uczestniczącym w ceremonii Sobczyński się nawet nie zająknął.

Tak skandal w TVP skomentował wieloletni komentator sportowy Polskiego Radia i Telewizji Polskiej Krzysztof Miklas.

Można byłoby na tym poprzestać i zakończyć opis tego żenującego zjawiska komentatorskiego, gdyby nie przewidywane skutki personalne pominięcia obecności prezydenta na otwarciu IO we Włoszech. Bo prezydentowi to nie zaszkodzi, ale wstyd z tego powodu już w TVP pozostanie.

O ile, jak wspomniałem, red. Przemysław Babiarz za prawdę powiedzianą o lewackim charakterze otwarcia paryskich igrzysk jest nieustannie marginalizowany, o tyle odpowiedzialni za skandal na otwarciu ZIO w Mediolanie i Cortinie nie odczuli ciężaru wykonania polecenia dyletantów politycznych z kierownictwa TVP w likwidacji. Oprócz wyrzutów sumienia, jeśli je mają, na razie włos im z głowy nie spadł.

Co dalej?

Stawiam złotówki przeciw guzikom, że założeniem decyzji władz TVP o pominięciu prezydenta RP Karola Nawrockiego w transmisji otwarcia ZIO 2026, było to, że wykonawcom, czyli Rudzińskiemu i Sobczyńskiemu, nic się nie stanie. To znaczy, nie poniosą konsekwencji swojego serwilizmu wobec koalicji Donalda Tuska.

Czy tak rzeczywiście będzie? Nie wiem. I nie domagam się wcale dziennikarskiego pręgierza dla dwóch komentatorów. Wystarczy, że od czasu do czasu ludzie im to będą przypominać. Ja już tego robić nie będę, bo o postawie Rudnickiego i Sobczyńskiego pisać nie warto. Za to trzeba bębnić o skandalu, którego autorami są ludzie z kierownictwa TVP w likwidacji. Usłużni wobec rządowych polityków chcących wykluczyć z życia publicznego i skompromitować demokratycznie wybranego prezydenta RP Karola Nawrockiego.

 

Hubert Bekrycht