Co nie jest prawdą, jest kłamstem. Aż tak? W dziennikarstwie informacyjnym tak. Jakkolwiek groteskowo to dziś zabrzmi. Groteskowo, bo w Polsce, poza mediami konserwatywnymi i społecznymi są tylko przekaźniki manipulacji, czyli serwujące też kłamstwa, ale w czystej postaci. I kłamstwa te podają ładnie, smacznie i bez bólu.
W odniesieniu do prorządowych mediów, które nawet jak mają serwisy zagranicznych agencji prasowych – bo z PAP korzystać już się nie da – to i tak trzeba mieć „dekoder” kłamstw w i manipulacji. Na szczęście mamy jeszcze rozum.
Stomatologia polityczna
Próbowaliście kiedyś rozmawiać o polityce u dentysty? Nie radzę. O ile jeszcze w poczekalni z pacjentami można próbować rozmawiać o nowych koalicjach, o tyle w relacji werbalnej ze stomatologiem nie polecam. Zawsze zastanawiałem się, jak pracują lekarze ratując rannych jeńców? Co, jeśli takiemu medykowi ktoś z rodziny zginął na tej wojnie? Oczywiście w sporach politycznych nie jest tak radykalnie, ale bywa bardzo wrogo. I podobnie niestety…
Można sobie oczywiście wyobrazić, że żyją obok siebie dwie grupy etniczne – jak Walonowie i Flamandowie w Belgii. Mają różne języki, ale ogólnie mogą dojść do porozumienia w wielu sprawach. Można, też bez wrogości dogadać się w obrębie dwóch a nawet większej liczby społeczności o różnych wyznaniach.
Dlaczego więc w Polsce tak trudno przychodzi porozumieć się w obrębie dwóch głównych baniek polityczno-medialnych? Po pierwsze, to jednak nic dziwnego, że te bańki są, zatem wzrasta irytacja obu obozów, dlaczego ten „drugi” obóz nie ustąpi. Czy to tylko polskie koszmary? Nie. Ale wmawia się nam, że tylko nad Wisłą są tak straszne „plemienne walki”.
Między nami jaskiniowcami…
Z porównaniem z czasami „plemiennymi” nie przesadzałbym, bo na przykład lewica i tzw. centrum ciągnąc w tę stronę, nie tylko zapomina o zbrodniach komunizmu, ale chyba miała poprawkę w piątej bodajże klasie podstawówki. Tam pierwszy raz uczą – jeśli minister Nowicka nie zabroniła – o tym, jak plemiona kilkanaście, a nawet kilka tysięcy, delikatnie mówiąc „zwalczały” się bardzo radykalnie. Nie tak jak teraz zwalczają się „plemiona”.
Jeśli ktoś chce sięgnąć po popularnonaukowe a nawet akademickie źródła dotyczące „waśni plemiennych” w różnych częściach świata, musi mieć mocne nerwy. Opisy tylko tych najbliższych nam historycznie walk z udziałem grup określonych jako plemiona podnoszą ciśnienie. Nie tylko człek „cywilizowany”, czyli ubrany w spodnie, spódniczkę i jakieś wierzchnie okrycie, ale i – jak mawiali niepoprawnie politycznie ludzie – „dzikusy” nie szczędzili sobie okrucieństw.
Po co to napisałem? Otóż, wmawia się nam poprzez echa liberalnej i lewackiej propagandy, że kraj jest podzielony. No jest. I co z tego? Każdy jest. Niektórzy „uczeni” prorządowcy bredzą teraz, że Polacy są teraz na takim etapie jak Hutu i Tutsi w Rwandzie ponad trzydzieści lat temu. Ludobójstwo to – bez odwoływanie się do definicji encyklopedycznej – zbrodnia przeciwko ludzkości, nie zbrodnia plemienna. Ale ta w Rwandzie taka była. Plemienna i nie tylko determinowana wpływem „białych ludzi”. I ci „mądrzy” Polacy teraz zaczęli się z tym faktem obnosić, jak senatorowie KO z wyrokami.
Jak wszędzie
Wystarczy porównać społeczeństwo polskie, do innych narodów. Tam, czy to w USA, Niemczech, Turcji, czy Senegalu są też podziały. I to nie tylko na dwa „plemiona” lub dosłownie plemiona, jak w niektórych krajach Ameryki Południowej, Afryki, Azji lub Oceanii. Tam są wyrwy w narodowej pamięci, koszmary nie do zwalczenia przez kilka pokoleń. Tak jest od tysiącleci, że te podziały istnieją. Tylko rzadko towarzyszyły temu, jak teraz, nie tylko w Polsce, pęknięcia w mediach i ogólnie w dziennikarstwie.
30, 20, a nawet jeszcze 15 lat temu TVN czy TVP bałyby się Boga, gdyby kłamały tak jak teraz. Powtarzam, to nie jest manipulacja. To kłamstwa. Rzucane bezpośrednio. No, może z jakimś przecinkiem, cudzysłowem…
Media konserwatywne dwa lata temu, na chwilę zamykając się w sobie, zwalczały te kłamstwa. Po tych dwóch latach zwalczają nadal. Metody są – myślę – trochę łagodniejsze niż w przekaźnikach prorządowych. Tylko zawsze trzeba zdawać sobie sprawę z tego, że nie zawsze „Tylko Prawda jest ciekawa”. Dla współczesnych obrazkowych plemion medialnych prawda jest nudna… Co zrobić, aby była ciekawa. Może na początek trzeba przestać kłamać?
HB