Asymilacja – felieton STEFANA TRUSZCZYŃSKIEGO

Polscy Żydzi to już nie są prawdziwi Żydzi. Zgłupieli przy Polakach. Kłócą się między sobą jak my! Patrz – konflikt „Gazeta Wyborcza” – Agora.

 

To co obserwujemy na linii PiS-PO zasmuca. Kraj podzielony siekierą. Wyjmował ją Wałęsa, ale na szczęście schował. TuskKaczyńskim wyciągnęli jednak i machają.

 

Po co to? Na co?

 

Zawsze się Polacy kłócili!

 

 

A nie prawda! Polacy się spierali, dyskutowali, nawet wetowali, ale byli silni, demokratyczni i nawet król u nas nie sprawował rządów autorytarnych.

 

 

Teraz mamy partyjnie wybranych posłów. Nie ważne kto zacz, ważne by był na czele partyjnej listy wyborczej. Wybrany z Pcimia, choć on z Marszałkowskiej. I potem albo wrzeszczy albo śpi w Sejmie. Przykre to.

 

Ale na szczęście najmądrzejsza w świecie „Wyborcza” też się pokłóciła. I już sami sobie nie wydajemy się być aż tak beznadziejnie głupi. Prezesi Agory piszą, że Kurski (Jarosław) i Wójcik chcieli 12 miesięcznych odpraw, samochodów etc. A Michnik twierdzi, że to prezesi wydawnictwa są pazerni i zachłanni.

 

Może jakiś mądry Rabe ich pogodzi. Jak np. ten od kozy, który radził by zwierzę wpuścić do ciasnej izby – co przyniesie ulgę i radość gdy się ją wywali.

 

Lubię i cenię Żydów. Ale na Agorze i „Wyborczej” srodze się zawiodłem. Nawet nie chodzi o te wszystkie kłamstwa, które na co dzień wciskają ludziom (media państwowe też często łżą lub manipulują). Konkurencja, dyskusja – nawet ostra powinna być. Ale głupota? Rozwalenie wieloletniej tradycji, pracy wielu pokoleń, wprowadzenie w zdumienie kilkuset tysięcy czytelników?

 

Brudy pierze się w domu. Tymczasem na Czerskiej dziurawe gacie wywieszono na sznurze. Za przeproszeniem to co… zasrane nie skruszeje od wiatru. Usiądźcie chłopcy i dziewczęta i pogadajcie. Jeśli już wam nie wstyd trwać w tym zacietrzewieniu to pomyślcie ile szmalu wkrótce stracicie. Wszyscy!

 

Mogę napisać: chudy Burek z wami tańcował, nie moje zabawki, nie mój biznes. Ale niestety dobrze pamiętam, gdy w ’89-tym „Wyborcza” się rodziła, na ławeczkach w opuszczonym przedszkolu. Jacy byli wspaniali. Jak pisali, walczyli. Mam przypomnieć nazwiska świetnych dzinnikarzy? Teraz już takich niewielu – przepisują z internetu, piszą co im każą – z tej lub tamtej strony.

 

Koledzy z „Wyborczej” opamiętajcie się! Na Boga. Wszystko jedno katolickiego czy żydowskiego, a nawet ze względu na agnostyków czy innych cwaniaków, którzy kombinują jakby tu stać bogato pośrodku.

 

Opozycja i weto, liberum nawet – być musi, bo pazerność ludzka nie zna granic przyzwoitości. A dzienniki, gazeta, radio i telewizja to pierwsi strażnicy cnoty.

 

3 XII 2021

Stefan Truszczyński