Dolnośląski Oddział SDP chce pozyskać lokal na swoją działalność

Nowy (wybrany w 2019 r.) Zarząd Dolnośląskiego Oddziału SDP  podjął starania o uzyskanie lokalu na swoją siedzibę z zamiarem wznowienia dawniej praktykowanych form aktywności, a także uruchomienia nowych. Wynajmowany obecnie lokal na piątym piętrze (bez windy) w starej kamienicy na poddaszu w żaden sposób nie może posłużyć jakiejkolwiek bardziej rozbudowanej działalności oprócz zebrań Zarządu i Komisji Rewizyjnej (15m2).

 

Z przeprowadzonego sondażu wśród członków Stowarzyszenia, jak i w kilku innych środowiskach  wynika potrzeba spotkań w szerszym gronie, a także otwartych dyskusji z udziałem publiczności zainteresowanej problemami miasta, regionu i państwa, jak również jakością pracy dziennikarzy. Takie koncepcje pracy Stowarzyszenia miałyby także służyć doskonaleniu warsztatu pracy młodych dziennikarzy i wykorzystaniu doświadczenia starych. Swego czasu, a było to bardzo, bardzo dawno temu, Stowarzyszenie dysponowało siedzibą z klubem, galerią sztuki i restauracją. Stan wojenny spowodował zawieszenie i rozwiązanie SDP, jako organizacji zagrażającej bezpieczeństwu państwa, a po szczęśliwym bezkrwawym przewrocie lokalu nie odzyskaliśmy ani też nie otrzymaliśmy równorzędnego.

 

Tajna bimbrownia w podziemiach gorzelni

 

Śródtytuł ten zaczerpnąłem z sensybilistycznego druku „Karty Wstępu” do Klubu Dziennikarza we Wrocławiu z 1966 roku. Na zamówienie red. Lucjana Sochy kierownika tego klubu „Kartę” wykonali dwaj plastycy Michał Jędrzejewski i Wiesław Zajączkowski. „Karta” uzyskała formę  miniaturowej gazety z czytelnymi tytułami i malutkim nieczytelnym tekstem.  Przypomniał mi się ten druk i inne gry sensybilistów gdy miałem okazję śledzić zabiegi działaczy SDP o uzyskanie lokalu na działalność naszego Stowarzyszenia. A ta działalność już przed wielu laty, po przewrocie październikowym 1956 roku, prowadzona poza łamami gazet i poza falami nadajników (gdzie podlegała mniej lub bardziej dotkliwej cenzurze) tym się w Naszym Mieście charakteryzowała, że odpowiadała bardziej środowisku „piórołapów” i zaprzyjaźnionej publiczności niż eksponentom WŁADZY.

 

Podjęte ostatnio starania są oczywiście kontynuacją zabiegów naszych poprzedników w czasach władztwa we Wrocławiu poprzedników obecnych samorządców.  Otrzymaliśmy jednakże decyzje odmowne. Motywowane tym przede wszystkim, że SDP nie jest „organizacją pozarządową” współpracującą z Urzędem Miejskim i nie realizowało zleceń i zadań powierzanych przez Miasto. I tak np. stwierdzono, że Wydział Partycypacji Społecznej nie ma podstaw do zaopiniowania wniosku SDP właśnie ze względu na to, że Wydział Kultury i Centrum Rozwoju Społecznego „poinformowały, że dotychczas nie współpracowały z wnioskodawcą”, jak to elegancko stwierdziła Pani Dyrektor Beata Bernacka w piśmie z dnia 20 stycznia 2020 r. . Z rozmów z pracownikami Urzędu wynikało, że warunkiem sine qua non jest podjęcie współpracy z władzami miasta „w zakresie realizacji zadań publicznych zlecanych w trybie Ustawy z dnia 24kwietnia 2003 r. o działalności pożytku publicznego i o wolontariacie (j.t. Dz. U. Z 2019 r. poz. 688 ze zm.)”  i po pewnym czasie, po zdaniu swego rodzaju egzaminu przydatności, Miasto może rozpatrzyć prośbę o „przyznanie lokalu w trybie bezprzetargowym”, dla organizacji uznanej za pożyteczną DLA CELÓW I ZADAŃ… JAK WYŻEJ (w tym wypadku SDP).

 

Zarząd Dolnośląskiego Oddziału SDP nie przyjął tej argumentacji i wystosował pismo (30.01.2020)  do Urzędu Miasta zwracając w nim uwagę, że „Stowarzyszenie dziennikarskie reprezentuje ważne interesy moralne i materialne zawodu zaufania społecznego, jakim jest z natury rzeczy zawód dziennikarza. W społecznym porządku pracujący w środkach przekazu społecznego stanowią t.zw. czwartą władzę. Jest to misja informacyjna i kontrolna wobec władzy publicznej, ale pełniona poprzez funkcjonowanie w tworzeniu opinii publicznej. (…) Jakakolwiek zależność, a szczególnie od władzy państwowej, wojewódzkiej, powiatowej, gminnej lub struktur finansowych – gospodarczych, jest głęboko sprzeczna z misją zawodu dziennikarza. Dlatego też musiałby zachodzić zasadniczy konflikt interesów gdybyśmy wykonywali jakieś zlecenia na rzecz władz gminy i jej instytucji”.  Dalej prezes Dolnośląskiego Oddziału SDP Jan Poniatowski uznawał odmowę przyznania lokalu dla naszego Stowarzyszenia w trybie bezprzetargowym   za rodzaj represji, lub „próbę wywierania nacisku na nasze środowisko”.  Prezes  podkreślał także fakt iż w ciągu trzydziestu ostatnich lat  „nasze uczestnictwo w sprawach publicznych miasta było o wiele szersze niż udział w pojedynczych wydarzeniach w ubiegłym roku”.  Stwierdzał też, że ani Wydział Kultury, ani Centrum Rozwoju Społecznego „nie przejawiały, jak dotychczas zainteresowania istnieniem naszego Stowarzyszenia”.

 

Z kim mamy przyjemność

 

Na takie dictum acerbum Prezes Oddziału otrzymał zaproszenie na rozmowę z wysokimi przedstawicielami Magistratu na 14.02.2020 r. o godz. 10:00.  I tak przybyli na to spotkanie panowie Przemysław Gałecki Dyrektor Wydziału Komunikacji Społecznej, Bartłomiej Świerczewski Dyrektor Departamentu Spraw Społecznych i pani Izabela Pieniążczak Zastępca Dyrektora Biura Prezydenta Wrocławia pana Jacka Sutryka. Najpierw nasi gospodarze chcieli się dowiedzieć z kim mają przyjemność (Jan Poniatowski – prezes, Maria Dunikowska – sekretarz, Zbigniew Makarewicz v-prezes), czym jest SDP, co robi, jak jest liczne i co zamierza. Pan dyr. Przemysław Gałecki wyraził zdziwienie, że w swoim piśmie prezes SDP sugerował złe intencje władzy miejskiej – owe represje, czy wywieranie nacisków, co przecież w żadnym wypadku nie ma miejsca. Zgodzono się, że tak ostre i niesprawiedliwe sformułowania i emocje (np. Z. Makarewicz) są raczej wyrazem rozgoryczenia działaczy SDP odmową  na ich prośbę o lokal, niż faktycznymi intencjami WŁADZY, którą zresztą niesłusznie dziennikarze wymieniają w jakimś pejoratywnym ujęciu. Tymczasem to nie po stronie WŁADZY leży wina zaistniałej niekomfortowej dla dziennikarzy  sytuacji. Pan dyrektor Bartłomiej Świerczewski dołączył nieco później, ale z wcześniejszych spotkań miał już wyrobione zdanie i dostateczne informacje, aby, z pewnym znużeniem, powtórzyć wielokrotnie wskazywane zasady przyznawania lokali w trybie bezprzetargowym. Nasze Miasto określiło tutaj zasady przyznawania  lokali organizacjom „pozarządowym” i tych zasad będzie się trzymać. No cóż. Skoro są to zasady, to nad zasadami się nie dyskutuje. Poradzono rozżalonym dziennikarzom, aby spróbowali negocjacji z zarządcami lokali wyremontowanych i urządzonych na ostatnim piętrze gmachu z siedzibą NSZZ Solidarność (jest winda) przy placu Jana Pawła II. Są one przeznaczone na spotkania starców i całkiem możliwe, że ciż starcy pozwolą, aby co jakiś czas,  SDP mogło urządzić sobie tam zebranie. Jest to oczywiście warta rozpatrzenia oferta. I na tym spotkanie zakończono.

 

Wychodząc z Urzędu dziennikarze mieli już poszerzoną wiedzę o warunkach działalności swego stowarzyszenia i perspektywach rozwoju. Zapewne i działacze Magistratu zdobyli nieco więcej informacji o kolejnym, wprawdzie mało dotychczas znanym,  jak najbardziej „poza” – pozarządowym, poza urzędowym miejskim i całkiem nieużytecznym towarzystwie.

 

I znowu przybiegła do mnie myśl – wspomnienie owej „Karty” Klubu Dziennikarza, będącej jakby Nostra Carta Libertatum TAMTEGO CZASU, gdzie podano taką oto informację (dzisiaj już wiemy, że byłby to „fake news”) : „Ciekawy eksperyment w Operze ZAMIAST TENORA – PÓŁ BASA”.

 

Zbigniew Makarewicz,

Wrocław luty 2020.