Skandalem okazała się uchwała Towarzystwa Dziennikarskiego z wezwaniem „do zapewnienia wolności słowa na placu Piłsudskiego w Warszawie” i zdaniem brzmiącym: „>>Pamięci 95 ofiar Lecha Kaczyńskiego, który, ignorując wszelkie procedury, nakazał pilotom lądować w Smoleńsku w skrajnie trudnych warunkach <<”. Tych 18 słów jest w Polsce zakazanych”. Brak tchu, aby opisać draństwo TD, grupy mieniącej się dziennikarzami a reprezentującej mentalny komunizm.
Szefem Towarzystwa Dziennikarskiego wybrano 23 października dziennikarza i pisarza Cezarego Łazarewicza (ur. 1966 r.), zdobywcę nagrody NIKE w 2017 roku, nominowanego pięć lat wcześniej przez SDP do Hieny Roku. Ta niechlubna nominacja, chociaż „wygrał” ktoś inny, była za artykuł o ojcu braci Kaczyńskich. Artykuł do teraz budzący moją odrazę, bo wycelowany nie tylko w nieżyjących polityka i jego ojca, ale i przeżywającego tragiczną śmierć brata innego polityka.
Czy uchwała TD dotycząca przecież bezpośrednio tragedii smoleńskiej i powód nominacji do Hieny Roku dla nowego prezesa Towarzystwa Dziennikarskiego łączą się? Nie znamy związku przyczynowo skutkowego, bo nie wiem, czy najpierw była uchwała a dopiero później wybrano Łazarewicza, ale zapytać należy, czy to już jest obsesja na punkcie rodziny Kaczyńskich? Obsesja, która nie opuszcza nowego szefa kanapowego stowarzyszenia?
Łazarewicza „walka o przyzwoitość dziennikarską”
Uchwała nr 1 Walnego Zebrania Towarzystwa Dziennikarskiego z 23 października z wezwaniem „do zapewnienia wolności słowa na placu Piłsudskiego w Warszawie” rozpoczyna się zdaniem brzmiącym: „>>Pamięci 95 ofiar Lecha Kaczyńskiego, który, ignorując wszelkie procedury, nakazał pilotom lądować w Smoleńsku w skrajnie trudnych warunkach <<”. Tych 18 słów jest w Polsce zakazanych”. Tak liczące kilkadziesiąt osób, walczące o wpływy radykałów w rządzie Donalda Tuska, stowarzyszenie zgorzkniałych dziennikarzy próbuje przekonać do siebie środowisko. Towarzystwo Dziennikarskie uważające siebie za elitę.
Dalej w uchwale jest tylko gorzej, bo o ile polityka jest w tym przypadku czymś normalnym to w uchwale pobrzmiewają tony plenów, zjazdów a być może nawet zgromadzeń z pochodniami… „A mimo to wieniec z takim napisem, składany co miesiąc od kwietnia 2018 roku pod pomnikiem smoleńskim na placu Piłsudskiego w Warszawie, jest niszczony i kradziony, a napis – zamazywany. Tak było do wyborów roku 2023 i tak jest nadal, mimo zmiany władzy. Władza brata nad pamięcią o bliźniaku jest ponad prawem” – piszą ludzie z TD.
Prezes i reszta
I jeszcze coś, co dziennikarzom nie przystoi, Nawet bardzo złym dziennikarzom… „Jarosław Kaczyński ma prawo twierdzić, że śmierć 96 osób pod Smoleńskiem była wynikiem zamachu, choć przez 15 lat tego nie udowodnił, a śledztwo prokuratury wciąż trwa. Ale Zbigniew Komosa, składający te wieńce, ma także prawo do stwierdzenia, że 95 osób padło ofiarą Lecha Kaczyńskiego” – napisano w uchwale Towarzystwa Dziennikarskiego z 23 października. Uchwale przyjętej podczas tych samych obrad zgromadzenia, które wybrało nowego prezesa TD Cezarego Łazarewicza… Otóż – jak zapowiada nowy prezes – „walkę o przyzwoitość dziennikarską”, Towarzystwo Dziennikarskie rozpoczęło od skandalicznej uchwały będącej hańbą ludzi naszego zawodu.
Z kronikarskiego obowiązku, oprócz Łazarewicza, nieliczne sądząc ze zdjęć grono wyborców wybrało do zarządu jeszcze czworo dziennikarzy, chcoć chyba nie każdy teraz za takiego dziennikarza może się uważać. Są to: członek specjalnej komisji ministra sprawiedliwości ds. tzw. represji w l. 2015 – 23, która ściga m.in. „dziennikarzy reżimu PiS” Andrzej Krajewski, dawniej członek PZPR; dziennikarz Krzysztof Bobiński zabierający głos we wszystkich sprawach, uważający się za sumienie TD, który obnosi się z sympatią do rządu Tuska; dziennikarka Dorota Nygren; Emerytowany dziennikarz Jan Ordyński, szef Rady Programowej Polskiego Radia w likwidacji, dawniej sympatyk stowarzyszenia Ordynacka i partii komunistycznej.
I nawet miałem coś jeszcze napisać, ale nie warto…