INFLUENCERZY JAK DZIENNIKARZE – bez dobrych przepisów będzie tylko rynek, nie przestrzeganie etyki

W siedzibie Krajowej Rady i Telewizji rozmawiano o rozpoznawalnych ludziach pracujących w sieci i dla internetowych firm. Co o nich wiadomo? Dużo zarabiają, są sławni i nie mają szefów. Nie zupełnie, ale i tak co trzecie polskie dziecko, chce być influencerem.

INFLUENCERZY – odpowiedzialność w blasku zasięgów – to tytuł konferencji oraz słowa z okładki informatora KRRiT o działalności gospodarczej w Internecie zaprezentowanego podczas spotkania.

Młodzi, ale już doświadczeni

Przyznam, że liczba młodych ludzi, którą zobaczyłem na sali, oprócz niewesołych myśli o przemijaniu, spowodowała u mnie bardziej twórcze spostrzeżenia.

Okazało się bowiem, że ci dojrzalsi uczestnicy konferencji doskonale potrafią rozmawiać z influencerami, tylko obie grupy muszą przyjąć jeden język postrzegania problemów pracy w sieci. Pracy specyficznej, bo polegającej, w przypadku kształtujących trendy internetowe, na zaufaniu i odpowiedzialności.

Wpływy i odpowiedzialność

Przewodnicząca KRRiT Agnieszka Glapiak otwierając konferencję przyznała, że wszyscy muszą się w tym przypadku od siebie dużo uczyć, bo tylko tak można doprowadzić do wyjaśnienia wielu wątpliwości.

Przewodnicząca KRRiT akcentowała też znaczenie influencerów dla polskiego rynku cyfrowego. „Jesteśmy dziś w gronie bardzo wpływowych osób: influencerów, twórców cyfrowych, a także ludzi mediów oraz social mediów. Zaznaczę, że nie jest to jedynie uprzejmy komplement na rozpoczęcie konferencji. To fakt potwierdzony danymi, zasięgami i realnym wpływem, jaki wywierają Państwo na miliony odbiorców – rozpoczęła dyskusję Agnieszka Glapiak.

KRRiT egzekwuje przepisy wymagane od oficjalnego podmiotu, który reprezentuje influencer. To jest przydatne dla organu regulacyjnego, bo od razu – zdaniem urzędników – powinno być wiadomo, kto musi przestrzegać przepisów o lokowaniu produktu i przestrzegać na przykład zakazu reklamowania alkoholu i tytoniu.

Alkohol i używki…

Jeszcze przed rozpoczęciem na dobre tego panelu już trwała dyskusja. Duże zdziwienie wśród niektórych urzędników KRRiT oraz Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów wywołały informacje przekaże przez jedną z gwiazd polskiej sieci, Natalię Sisik, że na południu Europy, na przykład w Hiszpanii, nikt nie przejmuje się unijnym zakazem promowania napojów z procentami. Zastępca przewodniczącej Krajowej Rady Hanna Karp przywołała dużą odpowiedzialność internautów kształtujących opinie najmłodszych użytkowników sieci wspominając o dużym zagrożeniu tej grupy nadużywaniem alkoholu i innych używek.

Wielu z influencerów było oburzonych. Nie dali nawet skończy wiceprzewodniczącej KRRiT. Pracujący w Internecie młodzi ludzie przekrzykiwali się, że to jest bardzo krzywdzące dla ich branży.  Sytuację ratowała rzecznik Rady Anna Ostrowska, która wymogła ponowne oddanie głosu Hannie Karp. Ta wyjaśniła, że nie chodziło jej o to, że takie sytuacje dotyczące uzależnień wśród influencerów są już problemem, ale powtórzyła, że istnieją zagrożenie, na które są narażeni są i producenci treści w sieci i ich odbiorcy.

Co wolno w sieci?

Regulacje to także problem dla wielu zarabiających w sieci na życie, bo na przykład, co opisał jeden z uczestników spotkania, zgłosił wszystkie swoje kanały do KRRiT. Oprócz jednego, bo uznał, że nie wypełnia on tej definicji. I… dostał 50 tysięcy kary.

zdj. HB

W dyskusji przygotowanej przez organizatorów z KRRiT uczestniczyli: Anna Garwolińska – dyrektor ds. regulacyjnych i public affairs ze Związku Pracodawców Branży Internetowej IAB Polska, dr inż. Konrad Skotnicki – popularyzator nauki, twórca profilu znany jako „Doktor z TikToka”, Natalia Sisik – twórczyni i współtwórczyni serii #NewsNaDziś oraz Marcel Kiełtyka – członek zarządu, dyrektor ds. komunikacji i PR Stowarzyszenia Demagog.

Wśród pytań i odpowiedzi pojawiło się klika wątków, między innymi problem odpowiedzialności za umieszczane w ramach np. vlogów dyskusyjnych i zakazanych treści oraz kłopot z przyporządkowaniem poszczególnych influencerów niektórym branżom.

Dziennikarze i influencerzy – podobne problemy, ale na innym etapie

Piszący te słowa zapytał o podobieństwa zarabiających w sieci z dziennikarstwem oraz o skuteczność zrzeszania się pracujących w Internecie i wyjaśnił, że na skutek przestarzałego prawa prasowego nie ma w rejestrach zawodu dziennikarza. Ani zawodu influencera…

Otrzymałem odpowiedź, że prawo w kwestii pracujących w platformach przekazujących treści do sieci musi jeszcze długo być kształtowane i lepiej, aby nie polegało tylko na egzekwowaniu drakońskich kar. Jedna z uczestniczek panelu zaznaczyła, że porównanie influencerów i dziennikarzy jej się podoba, ale „przecież my w Internecie nie możemy brać takiej odpowiedzialności, jak redakcje” – mówiła.

Nowe prawo albo chaos

Wszyscy zgodzili się jednak, że ten wątek jeszcze długo nie będzie rozstrzygnięty, bo głównym zadaniem instytucji regulujących rynek cyfrowy jest wydobycie ustawy o prawie prasowym z mroków stanu wojennego. Przepisy prawa dla twórców internetowych także muszą być dostosowane do aktualnej daty, a nie momentu, kiedy prawodawca postanowił skodyfikować prawnie funkcjonowanie sieci.

Wyjaśniono także, iż influencerzy są zrzeszeni w kilku organizacjach. Ich zadaniem jest m.in. skoordynowanie wspólnych działań na rzecz rynku cyfrowego i funkcjonujących tam podmiotów.

 

Zdj. HB