Inteligentna natura kontra podstępni ludzie  –  WOŁODYMYR SYDORENKO o delfinach wcielonych do armii

Świat delfinów ma wiele cech wspólnych ze społeczeństwem ludzkim. Fot. Pixabay

Pod koniec kwietnia „The Guardian” i Reuters, powołując się na zdjęcia satelitarne amerykańskiej firmy Maxar, poinformowały, że Rosja umieściła walczące delfiny w Zatoce Sewastopolskiej, najwyraźniej w celu ochrony swojej floty przed atakiem podwodnym. Początki wykorzystywania tych inteligentnych ssaków przez armię sięgają jeszcze czasów sowieckich.

Zdjęcie satelitarne przedstawia oddziały delfinów ustawione przy wejściu do Zatoki Sewastopolskiej. Według brytyjskich dziennikarzy, US Naval Institute, po analizie tych zdjęć, doszedł do wniosku, że dwie jednostki delfinów zostały przeniesione do bazy w lutym na początku inwazji Rosji na Ukrainę. „The Guardian” przypomina, że ​​Rosja ma doświadczenie w tresurze delfinów do celów wojskowych. Zaczęło się to jeszcze w czasach sowieckich i dało wówczas bardzo ograniczone rezultaty, ale Rosja nie zaniechała tego typu działań. Aktywnie wykorzystywała delfiny w 2014 roku na Krymie i robi to również teraz w czasie wojny w Ukrainie. Zdjęcia satelitarne z 2018 roku pokazały zaś, że Rosja używała delfinów w swojej bazie w Tartus podczas wojny w Syrii. Przejdźmy jednak do historii udomowienia tych fenomenalnych morskich ssaków i tragedii, która je spotyka, gdy człowiek zaczyna je bezmyślnie wykorzystywać.

Niewinne ofiary wojny rosyjskiej

W ciągu ostatnich ośmiu lat na Morzu Czarnym i Azowskim zaobserwowano niezwykłe zjawisko – na wybrzeżu znaleziono martwe delfiny, które z jakiegoś powodu zostały wyrzucone na ląd. Zjawisko to stało się coraz bardziej powszechne. Jak donosi UKRINFORM, na Krymie przez 2,5 roku monitoring odnotował 1200 martwych delfinów na lądzie. Najbardziej problematycznym regionem jest Sewastopol (39%), następnie dzielnica Saki i Jewpatoria (30%). Centrum Badań, Ratowania i Rehabilitacji Ssaków Morskich uważa, że ​​tylko niewielka część martwych delfinów trafia na ląd. Według Laboratorium Brahmsa (2011) co roku na Krymie ginie co najmniej 2750 ssaków morskich. Tylko w kwietniu 2022 r. naliczyliśmy 127 przypadków, w tym ciężarne samice w późnej ciąży. Wkrótce, podobnie jak w latach ubiegłych, spodziewanych jest wiele samotnych młodych osobników, które bez pomocy „rodziców” nie mają szans na przeżycie, a także dorosłych, rannych i chorych zwierząt pływających w zatokach i płyciznach. W tym na wybrzeżu Morza Azowskiego w ciągu trzech miesięcy zginęło ponad 50 delfinów.

Jaka jest przyczyna tego zjawiska? Według Iwana Rusiewa, szefa wydziału badań Narodowego Parku Przyrody Tuzłowski Łymans w obwodzie odeskim w Ukrainie, o czym poinformowała BBC News Ukraine, do masowej śmierci delfinów prowadzi rosyjska działalność militarna na Morzu Czarnym i Azowskim. Naukowiec powiedział, że lokalni biolodzy zaczęli znajdować zwłoki delfinów na wybrzeżu bez widocznych uszkodzeń. Według niego zwierzęta giną w wyniku działania potężnego sonaru rosyjskich statków i okrętów podwodnych, które obecnie licznie przebywają na Morzu Czarnym. Delfiny, które orientują się w przestrzeni wodnej wyłącznie dzięki naturalnemu lokalizatorowi ultradźwiękowemu, pod wpływem lokalizatorów statków tracą słuch oraz orientację w wodzie i zostają wyrzucone na brzeg. „Uważamy, że są to przypadki masowe. Ale nie można policzyć ani udzielić pomocy rannym zwierzętom, bo brzeg jest w wielu miejscach zaminowany i ciągle się tam strzela” – powiedział ekolog.

Również kanał „Trukha” na Telegramie poinformował, że delfiny wpadają w obszar „napromieniowania” urządzeń nawigacyjnych rosyjskich statków, a to „wyłącza” narząd słuchu tych ssaków. „Straciwszy orientację, >oślepione< zwierzęta tracą akustyczną kontrolę nad otoczeniem. Zostają wyrzuceni na brzeg w panice i umierają” – zauważa kanał.

Warto zauważyć, że oceniając to zjawisko, rosyjskie media propagandowe próbują wprowadzić w błąd miejscową ludność twierdząc, że „przyczyną masowych zgonów delfinów na Morzu Czarnym może być infekcja”, choć stwierdzenie to nie jest uzasadnione.

Nieoczekiwany aspekt udomowienia

Korzyści płynące z delfinów były znane ludziom od czasów starożytnych. Według znanej legendy starożytny grecki bóg Apollo, patrząc na zaginionych podróżników, zamienił się w delfina i wskazał im drogę do brzegu. Wdzięczni ludzie nazywali to miejsce Delphi. Od tego czasu rozpoczęła się współpraca człowieka z delfinem. Emmanuel Nobel jako pierwszy wyraził ideę wykorzystania delfinów i innych ssaków morskich. Swoją opinię sformułował pod koniec XIX wieku. Jeśli możesz udomowić psa, kota, krowę, konia, to dlaczego nie możesz udomowić delfina lub foki? Proces udomowienia w nauce nazywa się domestykacją.

W 1915 roku słynny trener Władimir Durow przedłożył sztabowi generalnemu Marynarki Wojennej Imperium Rosyjskiego obszerny raport na temat możliwości wykorzystania ssaków: fok, lwów morskich i delfinów do celów wojskowych. Zaproponował usunięcie podwodnych min z pomocą fok. Ministerstwo Obrony zainteresowało się niezwykłą propozycją i w ciągu trzech miesięcy w Zatoce Bałakława na Krymie wyszkolono 20 zwierząt. Podczas pokazowych treningów foki bez trudu wykrywały pod wodą miny przeciwokrętowe i oznaczały je za pomocą specjalnych boi. Niemcy, zaniepokojeni pojawieniem się wśród Rosjan tak niezwykłej jednostki specjalnej, zorganizowali sabotaż i w lutym 1917 r. otruli wszystkie zwierzęta.

W połowie lat 60., według Oleksija Birkuna, przedstawiciela Europejskiego Towarzystwa Wielorybów, głównego eksperta ds. ssaków morskich Ministerstwa Środowiska Ukrainy, kierownika Laboratorium Biotechnologicznego Rozwoju Ekologii, Medycyny i Akwakultury (BREMA) zmieniły się losy delfinów z Morza Czarnego. Zaprzestano całkowicie dzikiego sposobu łowienia tych ssaków – łapanie ich w sieci. To był straszny obraz: tysiące umierających, na wpół uduszonych zwierząt wyciągano na brzeg, gdzie umierały w strasznych męczarniach. Naoczni świadkowie wspominają, jak przez całą dobę słyszany był krzyk delfinów, a ludzie zabijali nieszczęsne ssaki pałkami. Fabryki morskie w Jałcie i Noworosyjsku były ośrodkami przetwarzania skór i produkcji delfinolu, preparatu witaminowego, zawierającego olej rybi. Sieć punktów recepcyjnych była rozłożona na całym wybrzeżu Krymu i Kaukazu. Roczny połów wahał się od dziesiątek do setek tysięcy delfinów. W XX wieku naukowcy oszacowali, że na Morzu Czarnym złowiono około 7 milionów delfinów. Jednak na początku lat 60. połowy delfinów spadły o ponad 10 razy, a w marcu 1966 r. w ZSRR, a następnie w sierpniu w Bułgarii i Rumunii, te „brutalne” połowy zostały zakazane. Turcja przystąpiła do zakazu dopiero w 1983 roku.

Tajne eksperymenty i ich wyniki

Wojsko zwróciło uwagę na delfiny w latach 60. XX wieku. 23 lutego 1966 r. armia rozpoczęła budowę obiektu o kryptonimie „Site-75” w Sewastopolu, w niepozornej Zatoce Kozackiej. Według wszystkich dokumentów obiekt znajdował się w jednostce wojskowej 99727. Tym samym w ZSRR odżyła idea utworzenia delfinarium wojskowego. Admirał Gorszkow mianował Wiktora Kałganowa, zasłużonego mistrza w nurkowaniu, kapitana I stopnia, dowódcą nowo utworzonej jednostki. W krótkim czasie wybudowano i uruchomiono laboratoria naukowe, baseny, hydrokanał, lądowisko dla helikopterów i inne konstrukcje niezbędne dla centrum. Głównym obiektem było akwarium dla pięćdziesięciu ssaków morskich. Od pierwszych miesięcy w oceanarium w Sewastopolu pracowało około 80 instytutów naukowych i biur projektowych. Tajna jednostka wojskowa w Zatoce Kozackiej stała się największym oceanarium w Europie. W delfinarium, przeznaczonym dla 50 ssaków, z czasami trzymano 70 – 80, a nawet i więcej osobników.

Od razu okazało się, że naukowcy mają do czynienia z nieznanym stworzeniem. Początkowo do 80 procent zwierząt padało w niewoli. Setki z nich zostało celowo uśmierconych podczas „ostrych” eksperymentów. Wszczepiano im elektrody do mózgu, badano budowę ciała, umieszczano w komorze ciśnieniowej do eksperymentów dekompresyjnych, trzymano w wodzie skażonej różnymi bakteriami i zanieczyszczonym oleju, badano reakcję na różne leki i chemikalia, w tym leki psychotropowe, zrzucano na spadochronie, wyrzucano w górskim jeziorze, przetransportowany samolotem na Daleki Wschód i za koło podbiegunowe. Dopiero na początku lat 80. ciało delfina zostało wystarczająco zbadane i „ostre” eksperymenty zostały wstrzymane. Ale w tym czasie, według niektórych danych, na Krymie na ołtarzu nauki złożono od 2 do 3 tysięcy zabitych delfinów.

W ten sposób ludzie „zapożyczyli” od delfinów wiedzę, którą wykorzystali w technice – cichą śrubę jak ogon delfina, a także niezrównaną echolokację. 60 procent ośrodków nerwowych i komórek mózgu delfina pracuje na jego aparacie akustycznym. Za pomocą echolokacji delfin jest w stanie odróżnić od siebie niemal identyczne przedmioty, takie jak kubki wielkości małej monety, ale wykonane z różnych materiałów, takich jak miedź czy stal. Z dwóch cylindrów o średnicy 48 i 50 mm jest on w stanie znaleźć i podnieść na powierzchnię dokładnie ten, który zostanie mu wskazany. Dzięki echolokacji delfiny są w stanie szukać na dnie zaginionych min, pocisków, bomb, statków, samolotów i innych obiektów.

Wojskowi naukowcy zajmujący się szkoleniem delfinów nie lubią o tym mówić, ale też nie zaprzeczają, że ssaki te próbowano wykorzystywać również do bardziej bojowych celów. Uczono je odnajdywania i neutralizowania pływaków bojowych, sabotażystów łodzi podwodnych z zatrutymi igłami lub pistoletów podwodnych.

Próbowano uczynić z nich nawet podwodne kamikaze. Kierunek ten nie był jednak skuteczny – delfin nie mógł udźwignąć takiej ilości materiałów wybuchowych, która byłaby w stanie wysadzić w powietrze nawet średniej wielkości okręt.

Ponadto w zatokach zwierzęta nie były w stanie, pośród dużej liczby statków, dokładnie określić, do którego mają przymocować materiał wybuchowy. Szkolenie w tym kierunku zostało przerwane z powodu braku perspektyw.

Od 1975 do 1987 roku delfiny strzegły wejścia do Zatoki Sewastopolskiej. Ssaki podniosły z dna morskiego około 50 zagubionych torped, które zawierały ponad 200 kilogramów srebra. Wśród znalezisk, które odkryły zwierzęta były statki, podwodne pojazdy samobieżne pozostawione przez załogi, samoloty leżące na dnie morskim, a także obiekty archeologiczne – amfory, stare kotwice, zagubione instrumenty, kosztowności.

Podobne szkolenie delfinów dobywały się w Vityaz Bay w pobliżu Władywostoku, przeprowadzali je również naukowcy amerykańscy w kilku swoich delfinariach, m.in. w Zatoce Kamran na Morzu Południowochińskim. Od końca lat 60. w Bałakławie zaczęto tresować inne zwierzęta, takie jak bieługi, lwy morskie i foki.

Na świecie szeroko stosowana jest metoda delfinoterapii, wykorzystywana w leczenia dzieci i dorosłych ze schorzeniami układu mięśniowo-szkieletowego.

Delfiny i inne zwierzęta morskie niewątpliwie dobrze służą człowiekowi, za co ludzkość powinna być bardzo wdzięczna i przestać wykorzystywać je do celów militarnych. Czas posłuchać opinii francuskiego nurka sportowego Jacquesa Mayola: „Najlepszym sposobem wyrażenia naszej wdzięczności dla delfinów byłoby zapewnienie im spokoju ducha. Pod wieloma względami z pewnością nas przewyższyli, przynajmniej dlatego, że niczego od nas nie potrzebują.”

Świat delfinów jest często nazywany „cywilizacją morską” i nie na próżno, ponieważ społeczności tych ssaków mają prawie wszystkie cechy społeczeństwa ludzkiego – narodziny i wychowanie młodych, umiejętność porozumiewania się, komunikowania się, życia w grupie, hierarchię społeczną , umiejętność odnajdywania się w trudnych sytuacjach, współczucie dla innych istot żywych, dzięki czemu delfiny słyną z umiejętności ratowania tonących, umiejętności uczenia się, poznania podstawowych zasad współżycia. Oznacza to, że świat delfinów, ogólnie zwierząt morskich, choć różni się od ludzi, jest integralną częścią inteligentnego wszechświata, a ludzie muszą go szanować i brać pod uwagę jego zasady i potrzeby.