Home / Hyde Park  / Jak to Pan Horała wojował – felieton STEFANA TRUSZCZYŃSKIEGO

Jak to Pan Horała wojował – felieton STEFANA TRUSZCZYŃSKIEGO

Prawda, szedł jak burza. Horała tu, Horała tam. Miał zastąpić Szczurka, bo ten rzeczywiście już za długo siedzi na pocegielskim stołku. Rozmawiałem kiedyś z wędrującym w górę Panem H. na pokładzie DARU POMORZA (Radio WNET robiło transmisję z Gdyni). Jak to w wywiadach okazjonalnych – ple, ple, ple, … ple, ple.

 

Była tam też wiceprezydentowa miasta. Kobieta bardzo ładna, więc z trudem skupić mi się przyszło na młodym polityku. Odniosłem jednak wrażenie, że wie, chce mu się i ma ciekawe plany wobec mojego ukochanego miasta, portu, korabi cumujących przy nabrzeżach. Tym bardziej, że był (i jest!) dziś okres odwracania się Polski d… do morza.

 

Niestety Pan H. zawiódł mnie. Uwiodła go Warszawa, czy też warszawka. Tu telewizje, wprawdzie jeszcze bardziej kłamliwe (i ta z prawej i ta z lewej) niż skromniutka w Gdańsku, ale wiadomo – stolica. I tak Pan H. został wciągnięty. Był nowy, wygadany i naprawdę inteligentny. Troszkę nawet krytyczny wobec swoich pryncypałów – więc dziennikarze zapraszali go często. Redaktorzy chętnie podrywają nowych – jeszcze nieopatrzonych, bo przy nich sami się pożywią.

 

Bieganie po studiach szybko popularyzuje i daje szansę na osiągnięcie intratnej synekury. Po drodze są jeszcze wybory – tu i tam, sprytnie można wyrolować koleżanką, na przykład Dorotę Arciszewską, konkurentkę, by wreszcie dorwać coś konkretnego. Bardzo znaczącego. Na przykład stanowisko najważniejsze w inwestycji – giganta na miarę, europejską MEGA PORT LOTNICZY. Nieważne, że obywatel ma doświadczenie mikro. Ważne – mówią – że jest z ikrą. Młody, przystojny – da radę!

 

Da jak dadzą, bo tu nagle krucho. Pazerny koronawirus zjada wszystko, ludzie zaczną klepać biedę i na lotnisko zabraknie.

 

Szkoda mi stewardess. Ale myślę, że te niezwykle piękne kobiety znajdą sobie bogatych mężów, którzy wciskali im wizytówki, gdy zamawiali drinki latając na pokładach naszych samolotów wspaniałej firmy PLL LOT, która – dzięki Bogu – ocalała.

 

Pomyślano – może przypomniano sobie obrońcę Anglii Zumbacha – o Anglii i wybrano Anglików na doradców (choć od 35 lat Brytyjczycy nie potrafią zbudować trzeciego pasa na lotnisku Heathrow). Oni mają radzić jak … zniszczyć Puszczę Bolimowską.

 

Jest mianowany prezes i liczni pobierający już pensje. Ale lotnisko jeszcze hen, hen. 27 miliardów ma kosztować i być gotowe w roku ’27-ym.

 

Centralny Port Komunikacyjny – CPK. Może to i pechowa nazwa. Jak na przykład KC. Takie było ważne, a dziś urzędują tu bankierzy (obcy zresztą) i dealerzy samochodowi (też obcych marek). Czy będziemy mieli kaca po zamachu na wielkie dzieło, który nas obali.

 

Panie Horała zapytaj Pan młociarzy, jak to robią kręcąc się w kole rzutni, że puszczają ciężar gdy trzeba, a rzucając – nie wylatują z rzutni.

 

Przyjęła się nazwa, że to lotnisko … Baranów (od miejscowości). Obyśmy nie wyszli na takowych, jak to niestety często się dzieje, budujemy obcymi rękami. Na przykład pale wbijane na plażach, łamiące fale na Helu wbijają Austriacy, zatrudniają naszych robotników i majstrów z rozwalonej niedawno firmy HYDROBUDOWA IV. Podobnie jest z autostradami. Minister się chwali. Konferencje telewizyjne po każdym kawałku drogi. Ale to nie są wcale polskie drogi – za pieniądze unijne w połowie, budują je firmy obce, a nawet firmy owe przekazują sobie umowy z Polską jak chcą i komu chcą.

 

Pendolino  wystało się w krzakach. Teraz jeździ, ale trudno w nim nogi wyprostować. Nawet linię kolejową przez Półwysep Helski zbudowali Włosi i bardzo długo to trwało. Na węgiel z Bogdanki (lubelskie) oblizują się Australijczycy, a kopalnię Krupiński mają reanimować Anglicy. Skoro o obcych, to zakończę słowem funeral (pogrzeb). Oby Pan Panie Horała, zamiast prezydentem Gdyni nie został grabarzem w skali krajowej. Bo jeśli chodzi o gigant lotnisko, to sprawa jest naprawdę bardzo trudna i nawet Anglicy nie pomogą. Przydałyby się Babie Doły na Oksywiu. To był i jest nadal świetny pomysł. Wiatry rozganiają tam chmury i zawsze można lądować (w przeciwieństwie do lotniska imienia Wałęsy), tylko trzeba pozbyć się w Unii Tusków, Lewandowskich i Zwiefek – szkodników, którzy występują przeciwko naszemu państwu. Oczywiście sto tysięcy złotych miesięcznie trudno będzie zabrać, a oni za tyle właśnie srebrników Polsce szkodzą. Tak jakby nie była to ich ojczyzna. Czy Pan Prezydent Andrzej Duda temu zadaniu sprosta?

 

Stefan Truszczyński

Podziel się!

Dziennikarz, reporter, publicysta, dokumentalista filmowy. Pracował w prasie, telewizji publicznej i telewizjach prywatnych; doświadczenie w kierowaniu dużymi zespołami. W dorobku ma programy telewizyjne - wielkie transmisje, kilkadziesiąt godzinnych wywiadów na żywo z najważniejszymi - najbardziej znanymi ludźmi w Polsce, reportaże i filmy dokumentalne z kilkunastu krajów - był kilkakrotnie korespondentem wojennym (m.in. w Chorwacji), przez ponad 30 lat organizował wyprawy i realizował filmy o tematyce podwodnej - głównie o wrakach z II wojny światowej leżących na dnie Bałtyku. Angażuje się w obronie ludzi i ich spraw. Żonaty, mieszka w Warszawie od ponad pół wieku (po studiach na Polonistyce UW). Członek Zarządu Głównego Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich.

Kontynuując przeglądanie strony zgadzasz się na instalację plików cookies na swoim urządzeniu więcej

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close