Kto nie chce dekomunizacji Powązek – pyta TADEUSZ PŁUŻAŃSKI

Wrócił pomysł dekomunizacji Powązek Wojskowych w Warszawie. Tym razem nie na zasadzie apelów do władz Warszawy, bo od lat nic nie dają, ale przejęcia tej szczególnej polskiej nekropolii przez państwo – wzorem terenu Westerplatte, czy stołecznego Placu Piłsudskiego. Repolonizacja Powązek ma jednak od dawna wielu przeciwników po stronie lewicowych polityków, dziennikarzy i mediów.

 

 

1 sierpnia na cmentarzu powązkowskim w Warszawie dwie osoby zdewastowały grób Bolesława Bieruta, pierwszego sekretarza KC PZPR. W sprawę zaangażował się sam minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro, który zażądał wypuszczenia podejrzanych z aresztu, ponieważ uznał, że sprawa nosiła znamiona >>niskiej szkodliwości społecznej czynu<<. Sprawa znów zapoczątkowała dyskusję o tym, czy cmentarz wojskowy i Aleja Zasłużonych to odpowiednie miejsce spoczynku dla komunistycznych dygnitarzy i wojskowych.” – można było przeczytać 21 sierpnia 2016 r. na portalu www.polityka.pl.

„Dewastacja” grobu Bieruta polegała na napisaniu na ogromnym mauzoleum – nie tylko pierwszego sekretarza KC PZPR, ale przede wszystkim jednego z największych morderców w historii Polski (podpisał tysiące wyroków śmierci na polskich niepodległościowców) – czerwoną farbą słowa KAT.

 

 

Bierut, Jaruzelski i inni

 

 

A dyskusja faktycznie powróciła. Prof. Jan Żaryn, historyk i senator PiS mówił portalowi www.wp.pl (4 sierpnia 2016 r.): „Powązki Wojskowe w Warszawie to miejsce, w którym odbywa się zbiorowy hołd wspólnoty narodowej składany bohaterom. Jestem zwolennikiem tego, by groby komunistycznych aparatczyków i groby komunistów, którzy symbolizują wkroczenie na teren Polski obcej siły przenieść, w godny sposób, w inne miejsce”.

 

Podobnie były opozycjonista i senator PO Jan Rulewski: „Powinno się poprosić rodziny, między innymi Bolesława Bieruta, o to, żeby przenieśli te groby w inne miejsce”.

 

Przeniesienie miało dotyczyć nie tylko Bieruta, ale innych komunistycznych funkcjonariuszy, nie wyłączając kolejnego namiestnika Moskwy – Wojciecha Jaruzelskiego.

 

Innego zdania była np. posłanka Nowoczesnej Joanna Schmidt: „Jako osoba wierząca uważam, że osoby zostały już po śmierci osądzone. Osądziła je też historia. Dajmy im spokojnie spoczywać. (…) Przechodzimy obok tych grobów i wtedy jest refleksja, że takie czasy były, można opowiedzieć o historii dzieciom. To część naszej historii”.

 

Do sprawy odniosła się „Gazeta Wyborcza” (16 października 2017 r.) nazywając domagających się dekomunizacji Powązek „tzw. środowiskami patriotycznymi”. I dalej z nieukrywanym żalem, że te środowiska „swoje żądania (…) artykułowały do niedawna tylko w prawicowych mediach. Ostatnio sprawa nabrała rozmachu. Polska Agencja Prasowa opublikowała wywiad z Adamem Borowskim, opozycjonistą z czasów PRL-u, obecnie szefem warszawskiego Klubu „Gazety Polskiej”. Rozmowę zamieścił u siebie m.in. portal Polskiego Radia”. Cóż, daremne żale. Monopol „GW” kilka lat temu się skończył.

 

 

„Profanacja miejsca pochówku”

 

 

Środowiska prawicowe nazywają nekropolię >>panteonem polskich bohaterów<< i coraz głośniej żądają usunięcia stąd grobów komunistycznych prominentów. Wtórują im rządowe media, powołując się na opinię kombatantów” – oceniała w innym materiale „Gazeta Wyborcza” (8 listopada 2017 r.), która przywołała zdanie „swoich dyżurnych” weteranów.

 

I tak prezes Światowego Związku Żołnierzy AK Leszek Żukowski, powiedział o dekomunizacji Powązek: „A po co to robić? Przecież ci ludzie nie żyją, nikomu nie zagrażają. Nie popieram komunistów, ale też nie wyobrażam sobie urządzania szopki z przenoszeniem ich grobów. Zresztą, dokąd je przenieść? Będzie specjalny cmentarz dla wyrzuconych?

 

Żukowskim prof. Sławomir Cenckiewicz w tygodniku „Do Rzeczy” napisał: „Zamiast obrażać pamięć żołnierzy niezłomnych, niech prezes Leszek Żukowski sam wytłumaczy się z własnej przeszłości, o której w kartotece SB możemy przeczytać: <<Były t[ajny] w[spółpracownik] akta złożone w archiwum Wydz[iału] C K[omendy] W[ojewódzkiej] M[ilicji] O[bywatelskiej] Gdańsk do Nr 2396 (IPN Kartoteka Ogólnoinformacyjna b. Biura „C” MSW)>>”.

 

„Gazeta Wyborcza” przyznała dalej, że dziś – inaczej niż w II Rzeczpospolitej – Powązki są cmentarzem wojskowym tylko z nazwy, że właścicielem jest miasto stołeczne Warszawa. A jaki jest stosunek magistratu do dekomunizacji cmentarza? Rzeczniczka Zarządu Cmentarzy Komunalnych Anna Obuchowicz wypowiedziała się jednoznacznie: „IPN nie ma żadnej mocy sprawczej, żeby przenosić groby. Byłaby to profanacja miejsca pochówku i naruszenie praw rodziny. Zarząd cmentarza na pewno nie wydałby na to zgody”.

 

Wyjaśnijmy, że Instytut Pamięci Narodowej, obok Urzędu ds. Kombatantów i Osób Represjonowanych – przynajmniej od 2015 r. jest orędownikiem dekomunizacji Powązek Wojskowych.

 

 

TW Adam

 

 

Tropem „GW” podążył portal twojahistoria.pl (19 października 2017). „Czy dekomunizacja obejmie Powązki?” – pytała Agnieszka Wolnicka, która wśród dekomunizatorów Powązek wymieniła także moją osobę: „Z ust prawicowego publicysty Tadeusza Płużańskiego padł projekt przeniesienia komunistycznych dygnitarzy na Cmentarz Żołnierzy Radzieckich, by wreszcie byli >>przy swoich<<”.

Autorka, prócz cytowanej już wypowiedzi Leszka Żukowskiego, przywołała jeszcze m.in. opinię Zbigniewa Galperyna, wiceprezesa Związku Powstańców Warszawskich, oczywiście opinię negatywną: „Jestem przeciwny zmianie nazw ulic, burzeniu pomników, a już zwłaszcza usuwaniu grobów z cmentarzy. Dojdzie kiedyś do władzy jakaś nowa ekipa i będzie robiła to samo”.

 

O rzeczonym kombatancie można przeczytać: „Wiceprezes Związku Powstańców Warszawskich Zbigniew Galperyn atakował prezydenta Andrzeja Dudę i ministra obrony narodowej Antoniego Macierewicza, a jednocześnie bronił generała Zbigniewa Ścibor-Rylskiego (zarejestrowanego jako TW Zdzisławski) w związku z jego lustracją. Okazuje się, że sam był zarejestrowany jako konsultant komunistycznej Służby Bezpieczeństwa. (…) Współpraca Zbigniewa Galperyna – „Adama” rozpoczęła się w grudniu 1982 r. i trwała do końca PRL, czyli do 1989 r. Został on zwerbowany przez wchodzący w skład SB Departament VI MSW”. (Dorota Kania, niezalezna.pl, 1 sierpnia 2016 r.).

 

 

„W imię chrześcijaństwa?”

 

 

I jeszcze, jakże podobnie do niektórych polskich mediów brzmiący rosyjski, prokremlowski portal sutniknews.com (Tomasz Dudek, 1 sierpnia 2017 r.): „Według ogarniętych szałem dekomunizacji kombatantów, chęć >>wywalenia<< de facto szczątków z ich grobowców to >>uzasadniony przypadek<< dla przeprowadzenia ekshumacji. Jerzy Bukowski na swoim blogu twierdzi nawet, że mieści się to w ramach >>etyki chrześcijańskiej<<. To doprawdy bardzo oryginalna interpretacja. I tak dobrze, że IPN nie wpadł na pomysł przenoszenia grobów z Powązek do Muzeum Komunizmu. To przecież, jakby nie patrzeć, miłosierni chrześcijanie”.

 

Wywołany do tablicy Jerzy Bukowski, szef Porozumienia Organizacji Kombatanckich i Niepodległościowych, odpowiadał cytując dyrektora Muzeum Powstania Warszawskiego, doktora Jana Ołdakowskiego: „Jak byśmy postąpili, gdyby w 1943 roku faszystowska władza postawiła na Powązkach grobowiec kata Warszawy – Franza Kutschery? Czy mielibyśmy podobne obiekcje przed usunięciem jego grobu? Czy też broniono by go w imię chrześcijaństwa? Mamy obowiązek kierować naszą polityką historyczną. Gdyby nie to, że umarli w czasie trwania totalitarnego systemu, nie dostaliby nigdy tych miejsc”.

 

 

Tadeusz Płużański