Home / Z życia SDP  / MAJ NA FOKSAL 2019. Pierwsze kroki ku wolności na telewizyjnej taśmie

MAJ NA FOKSAL 2019. Pierwsze kroki ku wolności na telewizyjnej taśmie

Studio „Solidarność” miało znaczący wpływ na sukces opozycji w wyborach 4 czerwca 1989 r.  30 lat od tamtych wydarzeń, w ramach cyklu imprez Maj na Foksal, organizowanego przez Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich, mogliśmy poznać twórców tej niezwykłej inicjatywy i posłuchać opowieści o kulisach powstawania programów.     

 

– Komitet Obywatelski „Solidarność” przy Lechu Wałęsie wywalczył czas antenowy i sprzęt. Wpuszczono nas, którzy byliśmy wyrzucenie i nie pracowaliśmy w zawodzie przez osiem lat, do telewizji. I myśmy pchali ten wózek – mówił Stefan Truszczyński jeden z twórców Studia „Solidarność”, obecnie członek Zarządu Głównego SDP.

 

Studio „Solidarność” tworzyli społecznie ludzie związani z opozycją, wśród nich było wiele osób, które w stanie wojennym straciły pracę w mediach. Głównym jego celem było promowanie kandydatów Komitetu Obywatelskiego przed wyborami 4 czerwca 1989 r. I właśnie 30. rocznica tego wydarzenia stała się okazją do spotkania twórców tej inicjatywy. Do Domu Dziennikarza przy ul. Foksal 3/5 we wtorkowy wieczór przybyli m.in. Krystyna Mokrosińska, Bożena Walewska, Łucja Klimas, Zygmunt Gutowski. Gospodarzem wieczoru był Stefan Truszczyński, który mocno podkreślał, że Studio „Solidarność” tworzyła świetna ekipa. – Kobiety były przebojowe. Wszyscy się zjednoczyli i nam się udało. 4 czerwca był dniem sukcesu – wspominał.

 

– Pracowaliśmy praktycznie dniem i nocą. Pamiętam Krysię Mokrosińska, która kładła się gdzieś tam na leżance i odsypiała. Taka była atmosfera – opowiadał Zygmunt Gutowski.

 

Dodał, że po latach dotarł do wyników badań opinii społecznej z 1989 r., z których wynikało, że ulotki, plakaty miały kilkuprocentowy wpływ na wynik wyborów, radio kilkunastoprocentowy, zaś telewizja ponad 30 procentowy.  – Wbrew kpiącym uwagom dziennikarzy, którzy wówczas pracowali w telewizji, że nie damy rady, udało nam się – powiedział Zygmunt Gutowski.

 

Poczuć klimat Polski sprzed 30 lat można było oglądając pierwszy program Studia „Solidarność”, który wyemitowano 9 maja 1989 r. Autorem scenariusza i reżyserem był Andrzej Jurga. Charakterystyczna melodia, logo „Solidarności” w czołówce i dalej historia pierwszych kroków ku wolności utrwalona na obrazkach nie najlepszej jakości, z lekko falującym dźwiękiem – przemówienia Lecha Wałęsy („Jedni uważają, że możemy skoczyć z 10. piętra i wziąć tą wolność, inni uważają, że połamiemy nogi”), spotkanie z kandydatami KO w Stoczni Gdańskiej z wyważonymi słowami Bronisława Geremka („Jesteśmy opozycją wobec systemu, opowiadamy się za innym sposobem rządzenia, ale jesteśmy gotowi podjąć współodpowiedzialność za reformy”), podniosła atmosfera mszy św. w kościele św. Brygidy, głosy poparcia dla kandydatów opozycji: Czesław Niemen, Jerzy Waldorff  i pełna uroku Wanda Rutkiewicz, która ubolewa, że z powodu wyprawy nie będzie mogła wybierać („na wysokości 5 tys. metrów nie będzie urny…”), a w końcówce, czysto techniczny, instruktaż Janusza Onyszkiewicza o sposobie głosowania. I finał, już po napisach końcowych – „Puste koperty” Piotra Szczepanika z lekko zmodyfikowanym tekstem: „O jedno chcę tylko Cię prosić: bądźmy solidarni.”

 

– Tyle lat minęło, a to wciąż ogląda się lepiej niż współczesne klipy wyborcze – zauważyła Bożena Walewska po projekcji.

 

Sfinansowano ze środków Fundacji PZU

Podziel się!

Kontynuując przeglądanie strony zgadzasz się na instalację plików cookies na swoim urządzeniu więcej

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close