O medialnym kompoście pisze HUBERT BEKRYCHT: Lipa w państwowej agencji i „tłumaczenia” fałszywej depeszy PAP

Z fantazją naiwnego człowieka, który na biwak zabiera plastikową saperkę i papierowy nóż, przyglądam się od kilkunastu dni medialnej melasie toczącej Polskę. Niby przypuszczałem, a nawet wiedziałem – niby to było jasne, że bezprawnie przejęte przez rząd media publiczne są do niczego. Ale aż tak? No właśnie, afera z fałszywą depeszą PAP jest jak Yeti, wszyscy o niej mówią a nikt jej nie widział, bo wciąż nie ma oryginału. Depeszy, nie afery. Ale i aferę zamieciono pod dywan. Potem razem z aferą dywan posłano w Himalaje. I to na chińską stronę…

Fake news kolportowany 13 godzin przez Polską Agencję Prasowej,  to zdaniem jej włądz – napiszę to delikatnie –  „błąd w depeszy” w słowach prezydenta USA Donalda Trumpa. Fałszywka obiegła Polskę oraz świat i…

I nikt nie został z PAP wyrzucony. Co więcej, nikogo w państwowej agencji nie pociągnięto do odpowiedzialności. Do tego, tak jak każe sztuka, zamiast od razu usunąć fałszywkę – jak pierwszą wersję „raportu” komisji Bodnara – po połowie doby zaczęto przepraszać. Ale… nie ortodoksyjnie…

Rządowy folwark agencji

Po tym skandalu likwidatorzy nadal rządzą sobie PAP jak folwarkiem. To coś na kształt innego folwarku zwierzęcego. Orwellowskiej wersji mediów, jako instytucji podległej Ministerstwu Prawdy.

W dziejach agencji prasowych, przypadek PAP, który mógł doprowadzić do poważnego konfliktu międzynarodowego, nie ma precedensu. Nie będzie prównań tylko prośba. Popatrzcie z łaski swojej na depesze kontrolowane przez niemiecką propagandę podczas II wojny światowej. Były one tworem wyobraźni psychopatów. Wyobraźni chorej, ale wyobraźni…

Kłamstwa i manipulacje rządu Donalda Tuska są, co prawda ubrane w jakieś ciuchy propagandowe, ale po przyjrzeniu się, spod tej garderoby plotek i pogłosek wystaje goła pupa gabinetu premiera. Gabinetu…

Wmawianie „prawa”

Gabinet Tuska…, nie nie ma czegoś takiego… Gabinet to był przed wojną i oznaczał Radę Ministrów w każdym tego słowa znaczeniu. Niezależnie od barwy politycznej rządzących, gabinet premiera przed wojną był elitą narodu. Bo spory polityczne przed wojną były ostre, naznaczone odsiadkami wrogów Piłsudczyków w Berezie i odwetami rządu Sikorskiego na wyspie Bute na Piłsudczykach. Ale to było wprost, brudna polityka bez budowania fikcji. Fikcji, takiej jak likwidacja mediów publicznych…

W porównaniu ze wściekłą zemstą Tuska, relacje przedwojenne były brutalne, ale nie takie podłe jak szykanowanie opozycji po 13 grudnia 2023 roku. Powie ktoś, dlaczego? Przecież Tusk – poza „raptem” setkami ludzi represjonowanych z powodów politycznych – jak dotąd – nie pakuje wszystkich przeciwników do ciężkich więzień, nie robi „obozów izolacyjnych”? Jak dotąd…

Ten robi rząd coś gorszego! Bardziej szkodliwego dla Polski. Wmawia wszystkim, że to, jak ściga opozycję i inaczej myślących obywateli jest zgodne z prawem. A nie jest!

Tubka propagandowa

Kiedy zdrobnienie jest jak pierwotne określenie? PAP jako państwowa tuba propagandowa – jeśli chodzi np. o komunikaty rządu zawsze, bo tak jest w ustawie – nigdy nie zniżała się jednak do takich tanich numerów. Teraz PAP to nie tuba PAP jest tubką propagandową rządu Tuska. Premier już sobie poradził bez agencją. Źle to zrobił, ale jednak bez PAP, może z małą jej pomocą, manipulował i manipuluje nadal.

Tłumaczenia marionetkowych władz PAP są ponure a nawet ponuro-śmieszne: „Ktoś źle przetłumaczył, ktoś nie ma doświadczenia, ktoś źle zrozumiał” – to wyjaśnienia początkowe. „Trump nieprecyzyjnie mówi” – to już kontratak oraz: „Każdy interpretuje to inaczej” – po bezczelność PAP i rządu, który sufluje agencji wszystkie „tłumaczenia”.

Przykłady żenady

I właściwie można by o tym pisać bez końca, ale nie warto. Warto jednak pamiętać, że PAP po grudniu 2023 roku do września 2025 roku miała niemal tyle wpadek, co agencja po 1989 roku. Liczę nie przypadki, tylko ich wagę.

Najpierw w 2024 roku fałszywa depesza o „powszechnej mobilizacji”, która okazała się być „atakiem dezinformacyjnym” Rosji. Nie wiadomo, jak do tego doszło, że kremlowscy hakerzy – jak pisały branżowe media – „wysłali” fałszywkę używając „poziomu redakcyjnego…” Może śledztwo w sprawie prowokacji trwa, ale zrozumiałe jest, że musi potrwać i potrwa…

Potem historia o tym, jak edytorka dopuściła do publikacji komunikatu z relacją o działalności prezydenta-elekta Karola Nawrockiego zmieniając mu tożsamość na „Kartofel Nawrocki”. Zrobiła to doświadczona dziennikarka – ukarano ją, zwolniono dyscyplinarnie. Z nieoficjalnych informacji wynikało wówczas, że „błąd” wyniknął z „działania” młodszej i mniej doświadczonej pracownicy PAP.

Portal Polsat News, cytując Press, napisał, że: „(…) Marek Błoński, likwidator Agencji (…) nie może ujawnić szczegółów tej decyzji, ponieważ są to >>sprawy między pracodawcą a pracownikiem<<. Tak, tak. Czy jednak szef PAP, nawet w likwidacji, w taki sposób zachowuje się w obliczu kompromitacji agencji zawsze? I nie podaje szczegółów? Jeszcze nie odpowiem na te pytania. Nie mogę.

Sam pracowałem w PAP za poprzednich władz (od marca 2020 r.) i wiem, że to robota niełatwa. Na szczęście już nie pracuję, ale robota ta ma coś z charakterystycznych ćwiczeń sapera. Chociaż w każdej redakcji, to nie są ćwiczenia…

Medialny kompost

Czy dziennikarz powinien mylić się tylko raz i potem ma iść do kadr po wypowiedzenie?. Nie. Czy szef dziennikarzy powinien mylić się tylko raz. Też nie. Byłem szefem 3 lata, co prawda nie w PAP, ale też w mediach publicznych i wiem coś na ten temat. Czy szef powinien mylić się trzy razy i więcej. Nie.

I tym twierdzeniem, chociaż ostatnio na twierdzenie to wpadł Pitagoras, wypadałoby skończyć… Nie mogę jednak, bo teraz pora na wniosek. I nie, nie o dofinansowanie z KPO tutaj chodzi, tylko poważny kryzys państwa spowodowany niekompetencją w państwowych mediach. I to po decyzji rządu o skierowaniu na „front” agencyjny nieodpowiednich ludzi.

Otóż, fałszywa depesza PAP może się zdarzyć. Wszystkim władzom agencji i za każdych rządów. Zamiatanie jednak tego pod dywan to działanie podważające podstawy państwa w obliczu międzynarodowego konfliktu. To już nie tyle nawet skandal, co sabotaż. Rządu? Też.

Kiedy takie „pomyłki, błędy, niedomówienia” zaczną być oficjalnie skandalem, kryzysem, sabotażem, wówczas Polska Agencja Prasowa podniesie się z medialnej pryzmy kompostowej usypanej przez służby propagandowe rządu obecnej koalicji.

hb
              ***

18 września br. na profilu @PAPinformacje ukazało się oświadczenie władz agencji:

„Skorygowaliśmy czwartkową depeszę dotyczącą wywiadu prezydenta Donalda Trumpa dla Fox News, który był zapytany o Polskę, a w odpowiedzi nie użył nazwy żadnego kraju. Poprawiona depesza jest w naszych serwisach. Za błąd przepraszamy.”

https://x.com/PAPinformacje/status/1968989564023808220 – tekst żródłowy

 

 

Poniżej publikacja sdp.pl z Biznes Alertu:

 

Chaos w rządowej agencji – BIZNES ALERT: Skandal po depeszy PAP z błędem w słowach prezydenta USA