Sprawa red. Piotra Filipczyka z portalu wPolityce.pl pozwanego z art. 212 kk. Relacja obserwatora CMWP SDP

Wydłuża się lista dziennikarzy pozwanych i oskarżonych przez Henryka Jezierskiego, właściciela wydawnictw motoryzacyjnych z Trójmiasta. Tym razem akt oskarżenia dotyczy Piotra Filipczyka, dziennikarza portalu wPolityce.pl. Sprawa jest objęta monitoringiem CMWP SDP,  jej obserwatorem jest red. Maria Giedz. 

Sprawa, a dokładnie prywatne oskarżenie, trafiła do Sądu Rejonowego w Gdyni II Wydziału Karnego. Jezierski twierdzi, że Filipczyk zarzucił mu współpracę z SB, publikując taką informację na portalu www.wpolityce.pl w dniu 29 stycznia 2019 r. w tekście zatytułowanym „Teczkowy skandal w Gdańsku? Sprawę zbada policja. Radni PiS dostali maile, że jeden z nich miał współpracować z SB”. Dlatego też domaga się od oskarżonego, podobnie jak w pozostałych kilkunastu oskarżeniach i pozwach (tylko na terenie Trójmiasta Henryk Jezierski oskarżył i pozwał ośmiu dziennikarzy, w tym jednego radnego, z którym przegrał prawomocnym wyrokiem), opublikowania wyroku (w założeniu ma być korzystny dla Jezierskiego) m.in. na jego prywatnym portalu przez co najmniej dwa miesiące, a następnie przeniesienia owego ogłoszenia do działu „Publicystyka” tegoż portalu na kolejne 12 miesięcy. Ponadto wnosi o wypłacenie mu „nawiązki” przez oskarżonego w wysokości 20 tys. zł. Sprawę prowadzi sędzia Joanna Biernacka. 28 kwietnia odbyła się druga już rozprawa, w której uczestniczył Henryk Jezierski, oskarżyciel prywatny oraz oskarżony Piotr Filipczyk, a także jego pełnomocnik mec. Robert Małecki. Podczas pierwszej, pojednawczej rozprawy prywatny oskarżyciel, czyli Henryk Jezierski nie wykazał zainteresowania mediacją, dlatego Sąd wyznaczył termin kolejnej rozprawy właśnie na kwiecień br.

Artykuł autorstwa Piotra Filipczyka wiąże się z konfliktem Henryka Jezierskiego z gdańskim radnym PiS Waldemarem Jaroszewiczem. Najbardziej kontrowersyjnym fragmentem artykułu autorstwa Filipczyka dotyczył maili rozesłanych do gdańskich radnych na temat rzekomej współpracy Jaroszewicza z komunistycznymi służbami. Filipczyk napisał: „Nadawcą wiadomości, która krąży także po redakcjach, był Henryk Jezierski, znany m.in. z antysemickich publikacji dziennikarz sam jakiś czas temu zdemaskowany jako tajny współpracownik SB. Jezierski miał grozić Jaroszewiczowi, że nagłośni sprawę, jeśli ten nie złoży mandatu. – Zgłosiłem już na policję próbę szantażu i oszczerstwo – mówi nam Jaroszewicz. I dodaje, że, aby rozwiać wszelkie wątpliwości, podda się autolustracji.”

Zwrot „zdemaskowany jako tajny współpracownik SB”, określający Jezierskiego okazał się niefortunny, mimo że artykuł ukazał się po publikacji książki Daniela Wicentego: „Weryfikacja gdańskich dziennikarzy w stanie wojennym”, wydanej przez IPN w Gdańsku w 2015 r. Na stronie 77 tego opracowania czytamy: „Henryk Jezierski – pracownik sekretariatu redakcji. Proponuje się pozostawić w zespole”. Do tego jest przypis nr 17: [Jezierski] „Zarejestrowany jako KTW (prawdopodobnie 27 IV 1988 r.), a następnie jako TW ps. „Jurek” przez Wydział III WUSW w Gdańsku (nr rej. 57968, nr arch. I-26134), wyrejestrowany 3 VII 1989 r. ze względu na „odmowę współpracy” (na podstawie wypisu z dziennika rejestracyjnego b. WUSW w Gdańsku; materiały nie zachowały się)”. Wszystkie materiały z tamtego okresu zostały zmikrofilmowane, a następnie w 2010 r. spalono je wraz z mikrofilmami, dlatego też w książce Wicentego brakuje wyraźnego potwierdzenia o współpracy Jezierskiego z SB.

Podczas rozprawy Filipczyk bronił swojej racji, powołując się na publikację dr Wicentego oraz wyemitowany materiał informacyjny w TVP3 Gdańsk. Uważał też, że sprawa jest przedawniona, gdyż artykuł napisał i opublikował w 2019 r. Jego pełnomocnik Robert Małecki wnosił o umorzenie postępowania. Natomiast Jezierski twierdził, że o artykule Filipczyka dowiedział się znacznie później i że miał trudności z ustaleniem tożsamości autora, gdyż tekst został podpisany jedynie inicjałami PF. Pomiędzy obu panami (oskarżycielem i oskarżonym) doszło do rozmowy czy rozmów telefonicznych – na ten temat pojawiła się rozbieżność zdań. Ponoć Jezierski powiedział, że jeśli artykuł zostanie zdjęty z portalu nie wystąpi na drogę sądową. Artykuł został usunięty, mimo to Jezierski dwa lata później złożył akt oskarżenia.

W trakcie procesu Henryk Jezierski w swojej wypowiedzi sporo czasu poświęcił postaci Waldemara Jaroszewicza, co nie było przedmiotem sprawy – podkreśliła to Sędzia Biernacka, przerywając wywód Jezierskiego. Spór pomiędzy Jezierskim, a Jaroszewiczem został zamknięty w ubiegłym roku prawomocnym wyrokiem na niekorzyść Jezierskiego.

Kolejny termin rozprawy Sąd wyznaczył na 21 lipca, na godz. 10.45.

oprac. Maria Giedz

Kontynuując przeglądanie strony zgadzasz się na instalację plików cookies na swoim urządzeniu więcej

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close