Stawiać na jakość, a nie reklamy – WALDEMAR ŚLIWCZYŃSKI o przyszłości mediów

Mit o skuteczności reklamy online to bajka, którą świat cyfrowy lansuje od lat.

 

Przez ostatnie 30 lat moje życie związane było z mediami, byłem wydawcą i redaktorem naczelnym „Wiadomości Wrzesińskich”, niezależnego tygodnika lokalnego, który jeszcze 10 lat temu w powiecie, gdzie mieszka 75 tysięcy mieszkańców, sprzedawał co tydzień w ponad 10 tysięcy egzemplarzy.  1 stycznia 2021 oddałem tytuł dziennikarzom, ale nadal interesuję się mediami. Nadal czytam gazety i czasopisma, śledzę portale dziennikarskie, prenumeruję branżowy magazyn „Press”, śledzę wszelkie doniesienia (medialne!) na temat mediów, podtrzymuję kontakt ze środowiskiem, z którego pochodzę, czyli ze Stowarzyszeniem Gazet Lokalnych, które przyznało mi członkostwo honorowe. Sporo też myślę na temat przyszłości mediów, o tym jak powinny wyglądać, czym powinny się stać, aby przetrwać w szybko zmieniającej się teraźniejszości.

 

Piszę to, siedząc w ciemni, bo jestem też fotografem ze ZPAF-u i wywołuję negatywy (wielkoformatowe 5×7 cali) , słuchając internetowego Radia 357. Przełączam się też na Radio Nowy Świat. I jestem po prostu szczęśliwy. Bo muzyka świetna. Bo prowadzący inteligentni. Bo goście mający do powiedzenia coś ciekawego. BO NIE MA REKLAM!

 

I to jest Moi Drodzy przyszłość mediów – JAKOŚĆ. Finansowana przez ludzi, którzy tej jakości potrzebują. Wystarczy dać 10 złotych na miesiąc, czyli tyle ile kosztuje piwo w knajpie, aby poczuć się dobrze. Ja czuję się dobrze, bo nie dosyć, że wspieram utalentowanych ludzi, którzy potrafią robić dobre radio, to jeszcze biorę udział w przebudowie mediów w dobrym kierunku. Radia 357 czy Nowy Świat realizują z sukcesem nowoczesny model biznesowy mediów oparty na  dziennikarstwie jakościowym i finansowaniu społecznościowym, a nie na modelu – darmowa  (lub prawie darmowa) treść + płatna reklama.

 

Zauważmy, że reklamy nikt nie lubi, a nawet nie cierpi. Tolerujemy ją z konieczności, bo przyzwyczailiśmy się do niej, to takie zło konieczne. A jeśli jej nie lubimy, to jak może być skuteczna?! Mit o skuteczności reklamy online to bajka, którą świat cyfrowy lansuje od lat.

 

De Correspondent (holenderski płatny portal publikujący tylko wartościowe artykuły dziennikarskie) w tekście o mitach reklamy online przytacza m.in. wyniki eksperymentu, na jaki namówił firmę eBay Steve Tadelis, profesor ekonomii z Harvardu. eBay na reklamę w wyszukiwarce Google (i w innych wyszukiwarkach) wydawał dziesiątki milionów dolarów, płacił za to, żeby wyniki wyszukiwania z aukcjami eBay były na samej górze wyników, co według ludzi z działu marketingu miało eBay’owi zapewniać wielkie zyski. Tadelis zaproponował wstrzymanie na kilka tygodni płacenie Googlowi. Wysoko opłacani specjaliści od marketingu eBaya wpadli w rozpacz, dział finansowy wstrzymał oddech. Co się okazało? Ano to, że nic się nie stało – obroty eBay’a w zasadzie nie zmieniły się ani trochę! Reklama w wyszukiwarce była całkowicie zbędna, ludzie i tak kupowali na aukcjach eBay. Firma zaoszczędziła dziesiątki milionów dolarów.

 

Reklamodawcom proponuję eksperyment: wstrzymajcie na miesiąc emisję reklam i sprawdźcie, czy waszym biznesom coś się stanie, czy spadną wasze obroty? eBay wydawał miesięcznie miliony dolarów na reklamę w wyszukiwarce Google (żeby aukcje eBay wyświetlały się na górze wyników wyszukiwania), a po wstrzymaniu płacenia Googlowi nic się nie zmieniło, ludzie nadal kupowali na eBayu tyle samo, co wcześniej. REKLAMA TO ŚCIEMA. Przyszłością mediów jest – dziennikarstwo jakościowe + płatna subskrypcja, a nie reklamy, bo te przeniosą się do Google’a i Facebooka.

 

Waldemar Śliwczyński