Home / Publicystyka  / WOJCIECH POKORA: Wolność słowa a art. 135 §2 kk

WOJCIECH POKORA: Wolność słowa a art. 135 §2 kk

„Niech nam żyją” – wrzeszczy chlewik – Pierwsza Dama! Pierwszy Debil! – to wpis z końca marca z Forum fanów Szkła Kontaktowego. To miejsce, gdzie od 2007 roku można sobie wypisywać je**ć PiS (wolność słowa ogranicza się tam do obrażania jednej partii, inne wpisy są jak widzę usuwane) i układać fraszki w stylu cytowanej powyżej lub:

Cyba – postrach Kaczyńskiego –
doprowadził PiS do tego,
że potrzebne są miliony
dla zapewnienia ochrony.
By nie przerwać mu kariery
policja stawia bariery,
wprowadza specjalny tryb…
Mamy wszak miliony Cyb!

 

Forum działało zatem w chwili, gdy skazywano kibiców za hasła „Donald matole” i nikt go nie zamykał w chwili, gdy zamykano stronę AntyKomor.pl za publiczne znieważenie głowy państwa. W sprawie portalu, jak pamiętamy, było wiele kontrowersji, bo w jego zamknięcie zaangażowało się ABW i wielu komentatorów przypisywało temu działaniu aspekt polityczny i zamach na wolność słowa. Forum fanów Szkła Kontaktowego powstało rok po bardzo głośnej sprawie bezdomnego Huberta H., czego akurat żałuję, bo chętnie poczytałbym „fraszki” w jego obronie. Przypomnę: w roku 2005, tuż po zaprzysiężeniu na prezydenta Lecha Kaczyńskiego, policjanci z Dworca Centralnego legitymowali bezdomnego Huberta H., który na ich widok „puścił długą wiązankę” obrażając głowę państwa. Policjanci uznali, że wyczerpuje to znamiona przestępstwa, dlatego po odwiezieniu Huberta H. do izby wytrzeźwień policja wszczęła sprawę o przestępstwo znieważenia prezydenta RP. W sprawę obrony bezdomnego zaangażowała się Helsińska Fundacja Praw Człowieka oraz media. Hubert H. był nawet gościem programu Tomasza Lisa „Co z tą Polską”, w którym wystąpił 9 września 2006 roku zaraz po Romanie Giertychu, Izabelli Sierakowskiej, Ewie Sowińskiej i Jerzym Fedorowiczu. Podaję datę dzienną, bo było to duże wydarzenie, gdy topowy wówczas dziennikarz, zapraszający do studia jedynie polityków i komentatorów z głównego nurtu polityki, pochylił się nad bezdomnym mającym w poważaniu nowego prezydenta. Gdy jakiś czas później bloger Piotr Wielgucki (znany jako Matka Kurka) obraził Bronisława Komorowskiego i Donalda Tuska, także poprosił o wsparcie Tomasza Lisa, jednak się go nie doczekał. Może dlatego, że nie był bezdomny?

 

Sprawa Huberta H. jest doskonałym papierkiem lakmusowym w sprawach dotyczących obrazy głowy państwa. Przypomnijmy, Kodeks karny w art. 135 §2 stanowi: Kto publicznie znieważa Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3. W sprawie Huberta H. głos zabrało wiele ówczesnych autorytetów ze świata polityki i dziennikarstwa. Bardzo głośna była wypowiedź byłego ministra w kancelarii prezydenta Lecha Wałęsy Mieczysława Wachowskiego, który cytował Jaroslava Haška: Muchy obesrały portret najjaśniejszego pana.

 

Ówczesny szef Kancelarii Prezydenta Aleksander Szczygło przypomniał wówczas ważną, istotną i dzisiaj, rzecz – sprawy dotyczące znieważenia prezydenta RP są wszczynane przez organy ścigania z urzędu i kancelaria prezydenta nie ma wpływu na tryb takiego postępowania. I też sięgnął do literackiego cytatu, tym razem do Gogola:

Radzę urzędnikom państwowym – bo policjanci i prokuratorzy są urzędnikami państwowymi – by wielokrotnie czytali Mikołaja Gogola – „Rewizora”, „Martwe dusze”, „Ożenek” – wtedy znajdą proporcję rzeczy.

 

I to jest istota sprawy. Proporcje. Obrażając na forum internetowym czy w mediach społecznościowych, osoby publiczne bądź innych użytkowników, musimy się liczyć z tym, że każda z tych osób może zechcieć wytoczyć nam proces za znieważenie lub zniesławienie.
I dzieje się tak coraz częściej, bo plaga hejtu osiąga niewyobrażalne wręcz rozmiary. Zniesławienie (art. 212 k.k.) polega na tym, że sprawca pomawia inną osobę, grupę osób, instytucję, osobę prawną lub jednostkę organizacyjną niemającą osobowości prawnej o takie postępowanie lub właściwości, które mogą poniżyć ją w opinii publicznej lub narazić na utratę zaufania potrzebnego dla danego stanowiska, zawodu lub rodzaju działalności. I tu procesu spodziewać może się internauta, który napisze na forum, że burmistrz jego miasta na pewno wziął łapówkę lub ustawił przetarg na drogę, która mu przeszkadza. Jeśli informacje te okażą się nieprawdziwe i miały na celu zdyskredytowanie włodarza, może on wytoczyć internaucie proces.

 

Znieważenie (art. 216 k.k.) polega na skierowaniu wobec innej osoby słów powszechnie uznawanych w społeczeństwie za obelżywe, np. wulgaryzmów, np. nazwanie kogoś idiotą.

 

Istnieje obiegowy pogląd, że język nieparlamentarny to język zawierający sporo wulgaryzmów. Język nieparlamentarny to język niecenzuralny. Niestety ze smutkiem trzeba stwierdzić, że tak było. Odkąd mieliśmy w Sejmie do czynienia z tzw. palikotyzacją polityki, a co za tym idzie
i języka, to właśnie język polityczny, czyli parlamentarny zaczął dawać społeczeństwu zły przykład. „Durnia mamy za prezydenta” to przecież cytat z Lecha Wałęsy, „Zastrzelimy Jarosława Kaczyńskiego, wypatroszymy i skórę wystawimy na sprzedaż w Europie” – powiedział Janusz Palikot. Do tego dołączają media, jak np. Gazeta Wyborcza reklamująca się w ten oto sposób: Akcja: WESPRZYJ#WYPIERDALAĆ. Prenumerata “Wyborczej” dla Strajku Kobiet”.

 

Jeśli politykom wolno obrażać i nawoływać do nienawiści, jeśli największe gazety promują wulgarne hasła polityczne, to trudno zapanować nad emocjami komuś, kto ma do dyspozycji klawiaturę i przycisk „publikuj”. Skoro taki mamy klimat, to czemu z niego nie skorzystać? Przecież mamy prawo do wolności słowa i publicznego wyrażania swoich poglądów. A że poglądy części społeczeństwa są zbieżne z poglądami części polityków i mediów, to czemu mieliby nie pisać „je**ć PiS” czy „wyp…”. A jak już to napiszą, to czy nie można pójść dalej i nazwać prezydenta „Długopisem” lub „Du*ą” zamieniając jedną literkę w jego nazwisku? Na Forum fanów Szkła Kontaktowego uchodzi to na sucho, czemu więc ma się nie przenieść na FB lub TT? Albo na transparenty? Mamy wolność słowa!

 

Wolność słowa ma znaczenie kluczowe dla rozwoju demokracji i parlamentaryzmu. To jedna z wolności obywatelskich. Wiele pokoleń walczyło o to, żeby tę wolność przywrócić i dziś dzięki nim możemy z niej korzystać. Nie zapominajmy jednak, że wiele pokoleń walczyło także o to, by przywrócić w naszym kraju symbole państwowe i szacunek do nich. Nie spodziewam się, że w każdym domu w identyczny sposób z szacunkiem odnoszono się do orła w koronie czy do urzędu prezydenta. Wielu pasował pierwszy sekretarz, to była ich tradycja, zatem jak mają szanować urząd, którego znaczenia nie pojmują? Nie rozumieją czym jest godność
i powaga urzędu prezydenta. I niestety znów nie pomagają w tym tzw. elity, które wybierają sobie od którego prezydenta przyjąć odznaczenie państwowe, a na ręce którego je oddać. Często mając na piersi napis KONSTYTUCJA. Co ważne, to właśnie przez szacunek do Konstytucji RP, szacunek należy się również osobie sprawującej urząd prezydenta. Niezależnie od osobistych poglądów tej osoby czy jej wyglądu. Bolesne jest to, że psucie państwa zaczyna się od tych, którzy na sztandarze niosą jego naprawę, nie potrafiąc wyzbyć się własnych fobii. Dlatego, rozumiejąc znaczenie wolności słowa i mając w pamięci słowa ministra Aleksandra Szczygły, nie mam problemu z istnieniem przepisów uczących obywateli RP szacunku do instytucji państwowych.

 

Wojciech Pokora

Podziel się!

Absolwent Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego. Kierownik Redakcji Internetu w Radiu Lublin, współpracownik Kuriera Wnet, prezes lubelskiego oddziału Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich. Przewodniczący Komisji Interwencyjnej SDP.

Kontynuując przeglądanie strony zgadzasz się na instalację plików cookies na swoim urządzeniu więcej

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close