Czy zawód fotoreportera znika – pyta ZBIGNIEW BRZEZIŃSKI

Czy dziennikarz ze smartfonem w ręku wyprze fotoreportera z rynku, czy też zawód ten będzie ewoluował w kierunku poszerzenia zakresu usług? Jaka przyszłość czeka przedstawicieli tej szlachetnej profesji?

 

Stres, RODO, kradzieże i złe perspektywy

 

Zawód fotoreportera należy do najbardziej stresujących na świecie. Często znajduje się w pierwszej dziesiątce aktualizowanych co roku zestawień Most Stressful Jobs[1]. Bywa, że wywołuje to zdumienie wśród czytelników, którzy z pracy fotoreportera widzą przecież tylko efekt. Zapytany o opinię psycholog biznesu specjalizujący się w kwestiach zawodów i karier Wacław Kisiel-Dorohinicki z Wyższej Szkoły Europejskiej im. Ks. Tischnera w Krakowie, odpowiada bez wahania: Pozycja zawodu fotoreportera w przedstawionym rankingu wydawać się może zaskakująca tylko dla postronnego obserwatora. To jest ciekawy poznawczo i stały trend. Na taki stan rzeczy wpływa wiele czynników: presja czasu, walka o najlepsze ujęcie, ale również duża konkurencja i względna dostępność zawodu.

 

Nastrojów fotoreporterom nie poprawił Parlament Europejski, przyjmując 27 kwietnia 2016 roku rozporządzenie 2016/679, wprowadzające mało w obszarze wizerunku fotograficznego czytelną dyrektywę, znaną w Polsce pod skrótem RODO. Co prawda w punkcie 50 wstępu napisano, że: przetwarzanie fotografii nie powinno zawsze stanowić przetwarzania szczególnych kategorii danych osobowych, gdyż fotografie są objęte definicją „danych biometrycznych” tylko w przypadkach, gdy są przetwarzane specjalnymi metodami technicznymi, umożliwiającymi jednoznaczną identyfikację osoby fizycznej lub potwierdzenie jej tożsamości[2], ale dokument i tak uznano za zamach na wolność prasy.

 

Niemiecką petycję w sprawie zniwelowania potencjalnych groźnych skutków RODO adresowaną do Europarlamentu podpisało w 2018 roku w bardzo krótkim czasie ponad 40 tys. osób. Śmiało rzec można, że zareagowała cała związana zawodowo z fotografią Europa. Polacy stanowili aż 6 proc. tej grupy, co zapewniło nam drugie miejsce po najliczniej reprezentowanych Niemcach. Tytuł petycji miał znamienny tytuł: Freedom of the press! A jej autorzy zwracali uwagę, że prawo do ochrony wizerunku nie powinno utrudniać pracy fotoreporterów, przeszkadzać w informowaniu opinii publicznej o bieżących wydarzeniach i ograniczać swobody wypowiedzi i artystycznego wyrazu[3].

 

Zawód z przyszłością

 

Podczas wywiadu udzielonego kwartalnikowi „Doradca Zawodowy” Marek Szewczyk – fotograf i dyrektor kreatywny krakowskiego CreamTeam stwierdził, że jednym z zawodów, które najlepiej rokują w dobie rozwoju Internetu i mediów społecznościowych, jest prawnik specjalizujący się w ochronie i egzekwowaniu praw autorskich[4]. Trudno się z tym nie zgodzić wobec ostatnich wydarzeń, gdy zdjęcia posłanki Joanny Lichockiej autorstwa Macieja Jaźwieckiego z „Gazety Wyborczej” i Tomasza Jastrzębowskiego z agencji Reporter udostępniano w mediach społecznościowych masowo, bezrefleksyjnie, nie wspominając ani o tym, kto je wykonał, ani nie przestrzegając praw agencji i samych twórców[5]. W końcówce XX wieku za takie ujęcia paparazzi żyłby spokojnie przez dwa miesiące.

 

O ile prawnik specjalizujący się w kwestii praw autorskich to zawód z przyszłością, o tyle wydawało się w połowie drugiej dekady XXI wieku, że fotoreporter za chwilę dołączy do płatnerza i stelmacha, ponieważ wyprze go z rynku dziennikarz uzbrojony w smartfon. Jak dziś wygląda ta prognoza?

 

Canon kontra Nikon

 

Patrząc na World Press Photo przez pryzmat używanego przez nominowanych sprzętu, łatwo można zauważyć, że rywalizują Canon z Nikonem, a nie iPhone z Samsungiem. Wygląda więc na to, że sztuka fotoreporterska, której narzędziem jest lustrzanka, bynajmniej nie umarła. Zapytany o opinię ceniony fotograf Krzysztof Pęczalski odpowiada: Nie zginęła i nie zginie. Bo zdjęcie wymaga nie tylko sprzętu, ale umiejętności znalezienia się w odpowiednim miejscu i czasie oraz odwagi. Fotografie wykonane w niebezpiecznych sytuacjach z małej odległości, obiektywem szerokokątnym, sprawiają, że odbiorca czuje się bezpośrednim świadkiem wydarzeń. Nie zdaje sobie przy tym oczywiście sprawy z kwestii technicznych czy niebezpieczeństw, które towarzyszyły powstaniu zdjęcia.

 

Słowem – fotoreporter to człowiek mający określone i unikatowe kompetencje i to na wysokim poziomie. Wydaje się jednak, że zawód ten ewoluuje w kierunku poszerzania wachlarza świadczonych usług. Dotyczy to nie tylko małych serwisów lokalnych, w których ta sama osoba robi zdjęcia i sporządza notatki. Może fotoreporterzy sami się wystraszyli, że za chwilę zanikną jak socjalizm w Czechosłowacji, ale nietrudno zauważyć, że oprócz zdjęć, tworzą relacje video, a wielu stało się też operatorami dronów. Jeśli taka tendencja się utrzyma, to próg wejścia do zawodu znów stanie się wysoki. Na początku lat dziewięćdziesiątych, gdy powstawało mnóstwo nowych tytułów i redakcji, fotoreporter musiał mieć własny sprzęt, o który wcale nie było łatwo, a triumfy święciła giełda w warszawskiej „Stodole”. Nie wystarczały też same umiejętności kadrowania. Omalże równie istotne było wywoływanie filmów i obróbka papieru fotograficznego. Życie redakcyjne dzielił między ulicę i ciemnię. Fotografia cyfrowa to zdecydowanie zmieniła. Pojawiające się nowe formy zawodowej aktywności, zmuszają do zdobycia dodatkowych umiejętności w dziedzinie obróbki materiałów video, czy zdjęć z powietrza.

 

Fotoreporter w radio

 

Jeszcze kilka lat temu sam ten termin uważano za szalenie zabawny. Dziś, wobec rozwoju różnych kanałów komunikacji wykorzystywanych przez media, zwłaszcza stron internetowych i mediów społecznościowych, fotoreporter stał się istotnym elementem redakcji, specjalizującej się w dźwięku. Co ciekawe, niejednokrotnie w radio, czy w telewizji jest bardziej klasycznym fotoreporterem, niż we współczesnej gazecie. Krzysztof Pęczalski: współczuję kolegom, od których oczekuje się, że nie tylko zrobią unikatowe zdjęcia. Najlepiej, gdyby mieli kamerę GoPro, albo smartfon przyklejony do czoła i nagrali równocześnie dobre video. W takiej sytuacji niczego nie robi się naprawdę dobrze.

 

Wygląda na to, że zawód fotoreportera nie zniknie. Zdjęcia są nie tylko dodatkiem do materiału dziennikarskiego. Często to wokół ujęć powstają historie, którymi pasjonuje się czytelnik. Smartfon nie zastąpi talentu i kompetencji oraz aparatu dającego jakość. Tak samo jak filmiki na YouTube nie zastąpią kina i poważnych produkcji.

 

Zbigniew Brzeziński

[1] https://sdp.pl/presja-newsa-zbigniew-brzezinski-o-stresie-wsrod-dziennikarzy/ – dostęp 29.02.2020 r.

[2] https://www.uodo.gov.pl/pl/131/224 – dostęp 29.02.2020 r.

[3] https://www.openpetition.de/petition/online/freedom-of-the-press-against-the-eu-general-data-protection-regulation-gdpr-for-photographers-ar#petition-main – dostęp 29.02.2020 r.

[4] Sens jest w tobie – dyskusja o cyfrowych książkach i zawodach przyszłości, „Doradca Zawodowy”, 2015, Nr 1, s. 5-8.

[5] https://wiadomosci.onet.pl/kraj/gest-joanny-lichockiej-fotoreporterzy-protestuja-wobec-wykorzystywaniu-zdjecia/cxxs1cx – dostęp 29.02.2020 r.