HUBERT BEKRYCHT: Wojenna gra w hokeja albo kij Putina na Europę. Aktualizacja: Finowie wygrali z Rosjanami!

Na razie Zachód nie ma na Rosję kija. Oprócz tego fińskiego kija hokejowego prt. sc: Fiński dziennik i portal HS https://www.hs.fi/urheilu/art-2000008627754.html

Aktualizacja (20.02.22 r. godz. 10.40):

Gratulacje dla hokeistów Finlandii i dla całego kraju! Zwycięstwo Suomi nad ulubieńcami Putina w olimpijskim finale może być dobrą wrózbą dla świata. „Olimpijskie złoto”. HS; hs.fi

Gdyby mecz o złoty medal turnieju hokejowego mężczyzn w Pekinie między Finlandią a Rosyjskim Komitetem Olimpijskim odbywał się kilka tygodni temu, a nie w nocy z soboty na niedzielę 20 lutego, można byłoby, w dobrej wierze, szantażować Moskwę, że albo wycofa się z agresji na Ukrainę albo rosyjscy hokeiści nie zagrają w finale. Teraz, niestety, jest za późno na szachowanie Kremla, bo kochający grę w hokeja Putin wojsk nie wycofa. Tylko, że jest jeszcze kilka godzin, aby upokorzyć najeźdźcę i rzeczywiście wykluczyć reprezentację agresywnego państwa z imprezy stanowiącej, jeszcze, emanację dążeń pokojowych całego świata. Teoretycznie.

Chyba, a piszę to kilka godzin przed finałem hokejowego turnieju, mimo napiętej sytuacji międzynarodowej, do odwołania meczu nie dojdzie. Dlaczego? Bo jednak szefem Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego jest Niemiec. A właśnie Niemcy, jako kraj niewątpliwie miłujący pokój, nie mają – że tak tajemniczo napiszę – pełnych zdolności negocjacyjnych w rozmowach z Rosją… Chodzi o kawałek rury pod Bałtykiem, przez który ma płynąć gaz. A strażnikiem zaworu na Europę, w imieniu Moskwy, ma być Berlin. A że raz zdobyty, to się tam boją wschodnich turystów, na przykład znad Donu.

Krótko mówiąc banda tchórzy z olimpijskiej centrali nie jest w stanie nic zrobić, aby pokazać, że kraj napadający inne państwo nie jest godny walczyć o olimpijskie złoto. Dawniej laur. A o czystą sportową walkę i pokój na planecie chodziło przecież wskrzesicielom idei olimpizmu.

Sportowcy z Rosji na chińskich igrzyskach występują jako Russian Olympic Committee, bo od lat nad Wołgą i Amurem kwitnie przemysł sportowego dopingu. Ależ to kara, ależ się Rosjanie przejęli… I tak w ich telewizjach zamiast logo ROC widnieje Rossija. A Rossjia byłaby skompromitowana i sfrustrowana, gdyby tamtejsi hokeiści wrócili z Pekinu bez żadnego medalu, wykluczeni z igrzysk. Niestety, to mało prawdopodobne. Putin jest żałośnie pewny siebie, nie ustępuje. A Zachód, czyli także i my? Pozwalamy mu na wiele.

Modlę się o to, aby poniższy scenariusz się nie spełnił. Może się jednak zdarzyć tak, że kiedy u nas będzie około 7.30 w niedzielę 20 lutego, w Moskwie, już po meczu, w którym będę kibicował Finom i zakończeniu pekińskich igrzysk, Władimir Władimirowicz – po prysznicu (mieszkał, jako szpieg w NRD – czysty jest) i lekkim śniadaniu (Europejczyk przecież) – niezależnie od gry i wyniku meczu hokejowego ROC z Finlandią, da sygnał do inne „gry”. Z Ukrainą. Niestety, będzie to wojna. Moskwa, jakkolwiek abstrakcyjnie to zabrzmi, napadnie na Kijów już po zgaszeniu olimpijskiego ognia, a dla ludów wschodu symbolika ma znaczenie. Co zrobią ugodowe wobec Kremla państwa UE, kiedy prezydent Federacji Rosyjskiej spróbuje przejąć ster Starego Kontynentu?

Niemcy, Francja i Benelux poproszą o negocjacje. A Putin z uśmiechem wyjmie symboliczny kij na Europę. Nie hokejowy, ale gazowy. A może znajdzie też jakiś kostur na Chińczyków.

I tak oto, z powodu braku zdecydowania i zwykłego strachu, po raz kolejny satrapa zakpi sobie z pokoju. I oby tylko ROC nie zdobył złota w turnieju hokejowym mężczyzn, bo przy szacunku do uczciwych sportowców z Rosji, to jest parodia reprezentacji państwa godnego stanąć w olimpijskie szranki.

Zwierzęcy strach, którego jeszcze w tym roku nie poczuje Putin i wyrafinowane tchórzostwo Paryża oraz Berlina ubrane w szaty cywilizacyjnej wyższości, to w sumie te same uczucia. Zawsze tchórzostwo prowadzi do upadku. Tylko, czym zawinili mieszkańcy Ukrainy? Oby nie było tak z obywatelami krajów bałtyckich i z nami. Ugody i porozumienia z terrorystami prowadzą zawsze do upadku. Strzeżmy się ugodowców!