Kazimierz Dolny uzdrawia pięknem, sztuką i dobrem – MYKOŁA SEMENA o roli miasteczek w historii i kulturze Europy

Panorama Kazimierza Dolnego z Góry Trzech Krzyży. Fot. Wikipedia

Doświadczenia historyczne polskiego króla Kazimierza Wielkiego mogą być przykładem dla współczesnych polityków – pisze ukraiński dziennikarz.

W tym roku Wielkanoc w Kazimierzu Dolnym obchodzona była dwukrotnie. 17 kwietnia lokalni katolicy świętowali Zmartwychwstanie Chrystusa wraz z całym katolickim światem, ale miasto nad Wisłą jest teraz domem dla kilkuset chrześcijan Wschodu, którzy świętowali Zmartwychwstanie Chrystusa w tygodniu 24 kwietnia. W ten sposób Wielkanoc zamieniła się w dwutygodniowe święto.  Chrześcijanie mówili sobie nawzajem, że Bóg jest tylko jeden, z radością witali święto słowami „Chrystus zmartwychwstał!” i „Naprawdę zmartwychwstał!”

Wizje na Rynku w centrum Kazimierza

Legendarny pies. Fot. Mykoła Semena

Stojąc w centrum Kazimierza na Rynku, możesz wyobrazić sobie siebie w centrum wszechświata. Każda myśląca osoba tutaj nagle zostaje otoczona przez wieki europejskiej historii, mądrość miejskich legend. Jest to studnia, która nie tylko leczy dawne choroby, ale także leczy rany psychiczne, czyni ludzi bardziej przyjaznymi i milszymi. Ludzie chcą więcej dobra, więc piją wodę. I możesz sobie wyobrazić, jak bogaty arabski kupiec zabiera syna do studni, aby go uleczyć z choroby. I właśnie tam na prawo z alei wyszła z koszykiem w ręku córka miejskiego szewca Rafaela, legendarna Esterka Malakh. Jedzie do galerii handlowych po smakołyki, którymi poczęstuje Kazimierza Wielkiego, który już schodzi do miasta ze swojego zamku. A tutaj, pod kawiarnią, pies Vernix wita wszystkich przechodniów, z nosem wypolerowanym na miedziany połysk przez dotyk milionów turystów. Wygląda na to, że właśnie przekroczył Wisłę i gratuluje wszystkim mieszkańcom Kazimierza Wielkanocy. Po lewej stronie, tuż przed kilkoma sklepami miejskimi o tej samej nazwie „Kohuty”, na chodniku jest już ostatni czarny kogut na Kazimierzu, który teraz przechytrzy samego diabła. A chrześcijanie z miasta już spieszą się w góry i zaczynają uświęcać wąwóz diabła wodą święconą, po czym zostanie pokonany i opuści miasto na zawsze, uwalniając jego mieszkańców od nieszczęścia. A tam, w głębi ulic, przebiegły mieszczanin udał się już do Metłowej Baby, by poprosić o magiczny eliksir, oczarować przystojnego młodzieńca i zabić jej męża. Jednak dobra wiedźma odgadła jej plan i nie da jej eliksiru. A jeśli wsłuchasz się w szum kazimierskiego wiatru, usłyszysz, jak wściekły mieszczanin oskarża staruszkę o czarną magię. Ale wszyscy mieszkańcy miasta bronili dobrej wiedźmy i nie oddali jej Inkwizycji. Czarownica nadal czyni dobro ludziom, a przebiegły mieszczanin zostanie haniebnie wygnany z miasta. A po wszystkich wizjach chcę pospiesznie wrócić do studni, aby na Święta napić się jej święconej wody, co gwarantuje, że ci, którzy już znają jej smak, na pewno powrócą do magicznego Kazimierza…

Kolonia sztuki w mieście nad Wisłą

– Od ośmiu lat świętuję Wielkanoc dwa razy, odkąd zamieszkałam na Kazimierzu – mówi Olena Suvorova. Do Polski przeprowadziłem się z ukraińskiego Dniepropietrowska i zafascynowali mnie ludzie, przyroda i bogactwo artystycznego świata Kazimierza.

Pani Olena Suvorova obecnie aktywnie pomaga zarówno mieszkańcom Ukrainy, jak i uchodźcom z Ukrainy, którzy wyjechali do Polski. Jej przyjaciele, koledzy, znajomi, którzy są teraz w wojsku i obronie terytorialnej, pozostali w Dnieprze (dawniej Dniepropietrowsk) oraz w Charkowie. Zbiera dla nich pomoc humanitarną, wysyła paczki z amunicją wojskową, apteczkami, lekarstwami, śpiworami, nakolannikami itp., zbiera i wysyła pieniądze…

Kolonia Artystyczna na Kazimierzu zaczęła powstawać w czasie I wojny światowej, kiedy po 1909 r. przyjaciel Paula Gauguina, profesora warszawskiej Szkoły Sztuk Pięknych, Władysław Ślewiński, i jego kolega Tadeusz P., również wykładowcy w warszawskiej Szkole Sztuk Pięknych zaczęli organizować dla swoich studentów plenery. Z roku na rok, od 1913 roku, brało w nich udział coraz więcej młodych i dojrzałych artystów. Miasto nad Wisłą pozostawiło szczególny ślad w twórczości takich artystów jak Maurice Trembach, Nathan Kozhen, Roman Rosenthal, Israel Tykocinsky i wielu innych.

Za artystami podążali pisarze. Aktywne życie świata sztuki w mieście wpłynęło na ukształtowanie się specyficznego, kazimierskiego kierunku, zarówno w plastyce, jak iw literaturze polskiej.

– Czy w sztuce jest pewien styl kazimierski i co to jest? – pytam panią Olenę.

– O tak, styl Kazimierza przejawia się w zwiększonej dbałości artystów o przedstawianie niepowtarzalnej natury, która jednak nie przysłania, ale jest wspaniałym tłem dla ludzkich uczuć, doświadczeń, aspiracji, walki dobra ze złem we wszystkich ich manifestacje. Dlatego Kazimierz zajmuje szczególne miejsce na Ziemi i w historii…

Rzeczywiście, gdzie indziej na świecie jest miasto, które odwiedza do 1,5 miliona turystów rocznie, z ponad 100 artystami różnych sztuk, a ich prace wystawiane są w ponad 30 galeriach?

Pani Olena Suvorova jest znaną artystką w całej Polsce. Jej prace z ceramiki artystycznej często pojawiają się na wystawach wyrobów artystycznych i cieszą się dużym zainteresowaniem wśród miłośników tej sztuki. Wykonuje oryginalne artykuły gospodarstwa domowego – spodki, filiżanki, talerze, pamiątki artystyczne.

– Co jest twoją inspiracją, źródłem nowych pomysłów w sztuce? – pytam.

– Dwie rzeczy – odpowiada. –  Po pierwsze to bogata przyroda Kazimierza, która jest niewyczerpanym źródłem kolorów, odcieni, kształtów, linii. Po drugie, to praca innych ukraińskich ceramików, z którymi dzielę się doświadczeniami i pomysłami. Wśród nich są na przykład słynni krymscy ceramicy Rustem Skibin i Marina Kurkchi. Mam trochę ich pamiątek, mam swoje prace w ich zbiorach. Przed wojną aktywnie współpracowaliśmy, mieliśmy twórcze kontakty, spotykaliśmy się. Mam nadzieję, że po wojnie więzy tylko się zacieśnią…

Pani Olena Suvorova biegle posługuje się językiem ukraińskim i polskim i często wykorzystuje tę wiedzę, aby pomóc Ukraińcom. Na przykład Dariusz Popławski, dyrektor Domu Dziennikarza SDP w Kazimierzu Dolnym, zaprosił panią Olenę do pomocy, gdy w placówce tej znalazło schronienie ponad 60 ukraińskich sierot z Domu Dziecka w Mariupolu, którzy uciekli przed wojną i rosyjskimi bombami. Potrzebne było tłumaczenie dużej liczby dokumentów i innych materiałów. Zajęło to kilka dni ciężkiej pracy.

– Wojna zabiera wszystkie siły – mówi pani Olena Suvorova. – Minęło 50 dni bez odpoczynku, jest bardzo ciężko, ale jestem pewien, że przeżyjemy i wygramy. Zresztą teraz czas i możliwości kreatywności są ograniczone. Uchodźcy mieszkają  w mojej pracowni. Czasami, gdy pojawia się inspiracja, tworzę w swoim pokoju, ale teraz to rzadkość. Mam nadzieję, że po wojnie nadrobimy wszystko co stracone…

Szkoła Przyjaźni Polsko-Ukraińskiej…

Marcin Pisula w kazimierskiej szkole. Fot. Mykoła Semena

Kazimierz ma piękną nową szkołę, wybudowaną według nowoczesnych wymagań edukacyjnych i sanitarno-architektonicznych zamiast starej, zniszczonej przez przypadkowy wybuch gazu w 2017 roku. Do szkoły wprowadził mnie Marcin Pisula, historyk, zawodowy przewodnik i praktyk turystyki. W tym jasnym pomieszczeniu mieści się Centrum Pomocy Humanitarnej Ukrainie i Uchodźcom z Ukrainy, którzy schronili się na Kazimierzu. Gromadzi się tu pomoc humanitarną, udzielane są niezbędne konsultacje, uchodźcy mogą też skorzystać z bezpłatnych kursów języka polskiego prowadzonych przez znaną nauczycielkę Evę Volna, która kieruje również pracą kilku teatrów amatorskich w Kazimierzu.

– Nasza bliska przyjaźń z Ukrainą rozpoczęła się w 2017 roku, kiedy na Zamku w Ostrogu podpisaliśmy porozumienie o współpracy z kilkoma ośrodkami edukacyjnymi z Wołynia, przede wszystkim z miastem Tuchyn i innych regionów – mówi dyrektor szkoły w Kazimierzu Janusz Rachkevych. – Odbyliśmy już wzajemne wymiany turystyczne, konferencje, zorganizowaliśmy uroczystości wielkanocne w formie „tortu wielkanocnego”. Dla ukraińskich dzieci mieszkających w Kazimierzu stworzyliśmy teraz trzy klasy do nauki języka polskiego. Jeśli wojna rosyjska na Ukrainie nie zakończy się latem i dzieci nie będą mogły wrócić do domu, jesienią planujemy przyjąć ponad 65 uczniów na nasze wspólne polsko-ukraińskie lekcje, gdzie zgodnie z ogólnym programem będą uczyć się dzieci uchodźców.

Latem szkoła planuje wiele wydarzeń dla ukraińskich dzieci, takich jak koncerty muzyki fortepianowej, różnego rodzaju konkursy. Placówkę mają odwiedzić też uczniowie z kilku krajów europejskich. Spotkają się z ukraińskimi dziećmi, którzy opowiedzą im o rosyjskiej wojnie na Ukrainie.

Lydia Druzhynovych-Novosad, nauczycielka z Ukrainy, pomaga mi w rozmowie kwalifikacyjnej w szkole w Kazimierzu. Opanowała język polski, pracuje tu jako nauczycielka, łączy dzieci polskie i ukraińskie w przyjacielskie grupy. Lidia jest także utalentowaną poetką, jej wiersze są przesiąknięte prawdziwymi uczuciami, przepełnione poezją życia, w wielu przypadkach nie są gorsze od dzieł słynnej ukraińskiej poetki, już klasyka Liny Kostenko. Lydia opublikowała zbiór swoich prac, teraz przygotowuje kolejny tomik. Aktualną sytuację na świecie opisała w wierszu „Każdy ma swój front!”:

Noce dzielą się na „przed” i „po”.

Podzielone losy, złamane marzenia.

Wstąpił niepokonany duch Ukraińców:

wojen nie spodziewano się – czekały na wiosnę.

Ale buty Moskwy niszczą Ukrainę

bezwzględnie i dziko, nawet gorzej niż horda.

Jesteśmy silni, musimy być silni!

Niech sady wiśniowe kwitną co roku!

Bo bociany już wróciły do ​​domu,

i nie ma domu. A wiara żyje.

Nigdy nie wybaczymy śmierci i zastraszania.

Z ruin wyłoni się nowy kraj!

A język, wiara i prawda to jedno…

na zawsze z nami – ze szkodą dla Moskali.

Gdzie słoneczne poranki, wierzba i kalina,

Tam, gdzie śpiewa słowik, jest ojczyzna.

Gabinet Marii Kuncewiczowej w willi Pod Wiewiórką. Fot. Mykoła Semena

Marcin Pisula opowiada mi, że natura i artystyczna atmosfera Kazimierza stały się źródłem twórczości słynnej polskiej pisarki Marii Kuncewiczowej. To właśnie pejzaże Kazimierza zainspirowały ją do napisania książki „Dwa księżyce”, spopularyzowanej przez film Andrzeja Barańskiego. Marcin Pisula oprowadził mnie po muzeum pisarki. Mieści się ono w domu, w którym mieszkała wraz z mężem Jerzym Kuncewiczem, prawnikiem, pisarzem i politykiem ruchu ludowego w Kazimierzu Dolnym. Willa „Pod Wiewiórką” wzniesiona została w 1936 roku według projektu Karola Sicińskiego. W czasie II wojny światowej Kuncewiczowie byli na emigracji. Po powrocie do Polski, na początku lat 60. zamieszkali w Kazimierzu i skupili wokół siebie wybitne osobistości – artystów, pisarzy, dziennikarzy, polityków. W 1984 roku umarł Jerzy Kuncewicz, Maria postanowiła nie opuszczać Kazimierza, mieszkała tu aż do śmierci w 1989 roku. Zgodnie z ostatnią wolą pisarki jej dom skupia artystów i stał się swoistym centrum sztuki. Stało się to możliwe dzięki Fundacji Kuncewiczów, założonej w 1992 roku przez syna Marii i Jerzego – Witolda.

Bronił Kazimierza przed wojskami rosyjskimi

Miejsce pamięci Juliusza Małachowskiego. Fot. Mykoła Semena

Marcin Pisula zna historię Kazimierza. Zabrał mnie do miejsca pamięci bohaterskiego czynu Juliusza Małachowskiego. Jego imieniem nazwano w Kazimierzu wąwóz i ulicę. Wśród prastarych lasów otaczających miasteczko, pomiędzy kilkusetletnimi drzewami wzniesiono pamiątkową stelę, na której widnieje napis że to tutaj 18 kwietnia 1831 r. dokonał swego bohaterskiego czynu polski patriota Juliusz Małachowski.

Był najmłodszym synem generała Stanisława Aleksandra Małachowskiego. Aktywnie uczestniczył w Powstaniu Listopadowym (1830). Utalentowany poeta biegle posługiwał się zarówno mieczem jak i piórem. Stworzył hymn swojej jednostki bojowej. Juliusz dowodził batalionem strzelców sandomierskich, który zorganizował na własny koszt. Wyróżnił się śmiałym atakiem na rosyjskie koszary w Puławach 26 lutego 1831 roku i zasłynął podczas bitwy puławskiej 3 marca tego roku. 7 marca 1831 odznaczony Złotym Krzyżem Orderu Virtuti Militari. 17 kwietnia 1831 r. pod Wronowem uratował wojska polskie przed klęską. A kiedy dzień później siły rosyjskie zaatakowały Kazimierz, łucznicy Małachowskiego stoczyli bitwę na skraju wąwozu. Niestety zabrakło im amunicji i właśnie wtedy 29-letni podpułkownik Małachowski poprowadził do ataku swój batalion uzbrojony tylko w kosy. Juliusz jest pochowany w rodzinnym grobowcu w Końskich.

Mimo klęski Powstanie Listopadowe przyczyniło się do wzrostu samoświadomości narodowej Polaków, powstania idei państwowości narodowej, szerzenia nastrojów demokratycznych, przejawiających się w dążeniu do reform społecznych. W 1831 roku po raz pierwszy pojawiło się hasło „Za naszą i waszą wolność!”, skierowane do wszystkich narodów uciskanych przez Imperium Rosyjskie. Europejska opinia publiczna przychylnie odnosiła się do walki Polaków z rosyjską autokracją, a kwestia polska została od tego czasu utożsamiana z walką o wolność i demokrację w Europie. Po klęsce Powstania Listopadowego kraje Europy Zachodniej przyjęły dużą liczbę polskich emigrantów. Teraz Polska zapewnia schronienie uchodźcom z Ukrainy uciekających przed nową rosyjską wojną. A mieszkańcy Kazimierza są w to aktywnie zaangażowani…

Jaki powinien być fundament pokoju w XXI wieku?

Krótkowzroczni analitycy piszą o wojnach i rewolucjach, ogólnie o wielkich i małych konfliktach, jako o „lokomotywach historii”. Podobno dają impuls do postępu, zachęcają do nowych wynalazków, ulepszeń, nowych dzieł sztuki. Co za obrzydliwe kłamstwo! Rezultatem Wielkiej Rewolucji Francuskiej, która przelewała ludzką krew od 1789 do 1875 roku, było powstanie III Republiki. Czy po tych wszystkich zabójstwach można to uznać za postęp? W końcu republika jako forma rządu znana jest od starożytnego Rzymu, a we Francji można by ją ustanowić bez wyrzeczeń, poprzez stopniową ewolucję, gdyby tylko Francuzi tego chcieli.

Skutkiem bolszewickiego puczu 1905-1917 w Rosji było powstanie najbardziej brutalnej na świecie stalinowskiej dyktatury, która w XX wieku doprowadziła do śmierci ponad 110 milionów istnień ludzkich. I gdyby nie zamach stanu z 1917 roku, nie maniakalna chęć zbudowania komunizmu w jednym kraju, nie błędne nauki Lenina i Stalina, pokojowy rozwój Rosji i okolicznych terenów mógłby doprowadzić tę część świata do najbardziej rozwiniętego społeczeństwa. i formacje państwowe.

Dwie wojny światowe XX wieku cofnęły ludzkość do czasów średniowiecznego okrucieństwa, dzikości, morderstw i samozagłady. Podczas wojen ludzie tracą to, na co zapracowali, swoją godność i wolność. Po dwóch wojnach XX wiek był właściwie stratą czasu dla rozwoju Europy i dużej części Azji…

Czy zasady „Wolność! Równość! Braterstwo!” (lub miraże pod takimi nazwami?) można było osiągnąć tylko przez przelanie w większości niewinnej krwi? Jeśli na pierwszy rzut oka zrozumiemy całą historię ludzkości, zobaczymy, że linia rozwoju społeczeństwa ludzkiego osłabła w czasie wojny i innych niespokojnych lat, po czym, ledwie wychodząc z kryzysu, podniosła się dzięki nowym wynalazkom, nowym naukom, nowe osiągnięcia gospodarcze i humanitarne nie poprzez rywalizację i wojnę, ale poprzez współpracę i pokojową kooperację. Zobaczymy, że wojny i rewolucje zniszczyły tylko to, co zostało zbudowane i osiągnięte dzięki współpracy ludzi w czasie pokoju. Ale z większym zapałem za każdym razem ludzkość zaczynała odbudowywać zniszczone, licząc na zdrowy rozsądek i sumienie polityków.

Bardzo podobne do tych fal są znane „wielkie fale” zabitego w Gułagu rosyjskiego ekonomisty Nikołaja Kondratiewa – wzrost gospodarczy następuje wtedy, gdy umacnia się harmonia i współpraca, a ginie w sporach i konfliktach. Podobnie ogólny rozwój człowieka – czyli wzrost współpracy humanitarnej, rozwój edukacji, nauki, techniki, ekonomii, sztuki zależy od harmonii, ilości i głębi współpracy, od połączenia wysiłków twórczych, a nie od przewrotów politycznych i nie o liczbie bomb i pocisków zrzucanych na ludzkie głowy. I wreszcie biblijny przykład: ludziom udałoby się zbudować Wieżę Babel, mając wspólny język i wspólne intencje, a nie mogli jej ukończyć z powodu konfliktów, utraty wzajemnego zrozumienia i twórczej komunikacji…

I znowu dzisiaj, właśnie z powodu utraty szans rozwojowych w XX wieku, najbardziej zacofana część Europy – Rosja – toczy nie tylko gorącą wojnę agresji przeciwko Ukrainie, ale także energetyczne, informacyjne wojny hybrydowe przeciwko Polsce, innym europejskim krajów i świata. Ta hybrydowa wojna zabiła już dziesiątki tysięcy ludzi, w tym setki dzieci, a także ogromne straty ekonomiczne na całym świecie. Według ukraińskiego analityka Mychajło Honczara, szefa Centrum Strategii XXI, mamy do czynienia z zakrojoną na szeroką skalę, systemową, wieloaspektową, hybrydową rosyjską agresją na świat.

Dlaczego Kazimierz III Wielki może być wzorem dla obecnych polityków

Widać wyraźnie, że na tym tle rośnie cena polityków, którzy nie są w stanie wojny, ale systematycznie rozwiązują wszystkie problemy poprzez współpracę, która jest główną drogą rozwoju Europy w XXI wieku. A doświadczenia historyczne polskiego króla Kazimierza Wielkiego mogą być przykładem dla współczesnych polityków. Najpierw doszedł do władzy legalnie. Państwo było w trudnej sytuacji. Królestwo Polskie zajmowało ograniczone terytorium i składało się tylko z dwóch ziem: Wielkopolskiej i Małopolskiej. Ziemie kujawskie, dobrzyńskie i pomorskie zajęli Krzyżacy, a niektórzy książęta śląscy uznali zwierzchnictwo Królestwa Czeskiego, z którym również Polska była formalnie w stanie wojny. Ale Kazimierz, późniejszy Wielki, nie zaczął od wojen. Jego polityką wewnętrzną w Polsce jest centralizacja kraju. Za panowania Kazimierza w Polsce aktywnie budowano nowe miasta i zamki. W latach 1337–1346 przeprowadził reformę monetarną, a w 1347 roku wydał Statuty wiślane i piotrkowskie, pierwsze kompletne zapisy polskiego prawa zwyczajowego. Wzmocnił gospodarkę kraju, rozwinął produkcję towarów. Od 1367 r. zaczął bić pierwszą monetę państwową, pieniądz krakowski, który miał zastąpić rozpowszechniony wówczas pieniądz praski. Dbał o edukację swoich obywateli, zbudował wiele szkół, a w 1364 założył Uniwersytet Krakowski, który dzięki wpływowi jego i jego uczniów na rozwój Europy uważany jest obecnie za „najtrwalszy twór króla”. W 1335 roku (ostatecznie w 1339 roku) zrzekł się praw do Śląska i Płocka na rzecz ziem czeskich, a także zrzekł się roszczeń króla Jana Luksemburczyka do korony polskiej.

W 1363 zorganizował w Krakowie zjazd monarchów europejskich, w którym uczestniczył cesarz Karol IV Świętego Cesarstwa Rzymskiego, król Ludwik Węgierski, Król Danii Waldemar IV, król Cypru Piotr I, książę Austrii Rudolf IV Habsburg i inni.

A jednym z głównych działań Kazimierza była walka o spuściznę upadłego państwa galicyjsko-wołyńskiego. Na podstawie więzów dynastycznych, a nie drogą wojny, postanowił objąć tron ​​galicyjsko-wołyński,. Po pierwszych wiadomościach o śmierci Jurija-Bolesława Kazimierz bardzo szybko zdołał zebrać armię i w połowie kwietnia zajął Lwów i wyjął ze skarbca książęcego regalia koronacyjne, by nie dopuścić do koronacji kolejnego pretendenta.

I nawet wojny Kazimierza nie były krwawe. Maszerował na ziemię Przemyśla, kilka innych miast. Ograniczył się jednak do formalnego uznania swoich praw królewskich do tronu Rosji. W rezultacie Dmytro Dedko i Kazimierz podpisali porozumienie pokojowe. Od tego czasu rozpoczęła się wieloletnia konfrontacja Wielkiego Księstwa Litewskiego z Rosją z Kazimierzem i jego spadkobiercami o spuściznę królów Rosji, która trwała do 1392 roku.

W 1349 r. Kazimierz został koronowany we Lwowie na króla Rosji. Jednak Królestwo Rosji przez jakiś czas istniało jako odrębne, niepodległe państwo, zjednoczone z Polską pod wspólnym monarchą. Kazimierz ograniczył się do formalnego uznania praw królewskich i wrócił do Polski. Nie zmienił starego porządku w Królestwie Rosji.

Kazimierz został opisany jako „król niewolników” za rozszerzanie praw majątkowych, cywilnych i religijnych na zwykłych ludzi. Ale główny rezultat jest taki, że za jego panowania terytorium Polski wzrosło 2,5-krotnie.

W 1356 r. Kazimierz nadał Lwowowi prawo magdeburskie na wzór Krakowa. Z jego inicjatywy wybudowano miasto w zachowanych do dziś układach przestrzennych: z rynkiem centralnym, murami miejskimi, katedrą katolicką i niezachowanym zamkiem niskim, który na ponad 500 lat stał się symbolem władzy królewskiej we Lwowie . Kazimierz wybił monety dla Królestwa Rosji z wizerunkiem Lwa Galicyjskiego, wydał kilka aktów dla Królestwa Rosji w języku rosyjskim. Tak nazywał się wówczas język Królestwa Rosji, czyli język ukraiński, dopóki Rosja nie przywłaszczyła sobie nawet historycznej nazwy Ukrainy, Rosja.

Możemy więc zadać pytanie: gdzie są początki pokoju i skłonności do współpracy tkwiące w królu Kazimierzu Wielkim? Oczywiście tych źródeł jest wiele, ale chyba najważniejsze z nich – wielkość przyrody w Kazimierzu Dolnym, spokój nad Wisłą, miłość Estery! I to jest wielka rola, jaką małe i piękne miasta Europy odgrywają w historii świata.