Komentarz Huberta Bekrychta: Wietrzenie dusznego pokoju, czyli utworzenie Oddziału Mazowieckiego SDP

Naprawdę uważam, że powstanie Oddziału Mazowieckiego SDP to przełom. Nie dlatego, że wreszcie odblokuje to możliwość wstąpienia do SDP wielu dziennikarzom mieszkającym w Warszawie i innych miastach największego polskiego regionu, ale dlatego, że, jak powiedziała moja Koleżanka wchodząc na chwilę do sali, gdzie odbywało się pierwsze posiedzenie założycielskie oddziału: „Czuło się w powietrzu, jak bardzo było to oczekiwane”.

Tak, utworzenie OM SDP było oczekiwane, bo Oddział Warszawski pogrążył się w marazmie. Pierwsze tego symptomy były obserwowane jeszcze długo przed czterema kadencjami prezesa Krzyśka Skowrońskiego i początku pierwszej kadencji prezes Joli Hajdasz.

W dziennikarskim światku od 1989 roku OW chciał dzielić i rządzić w całym SDP. Oczywiście nie wszyscy członkowie oddziału, nawet nie 10 procent. Chcieli tego nieliczni przesadnie ambitni, lecz – napiszę to wprost – nie zawsze mający możliwości adekwatne do swoich dziennikarskich umiejętności i dokonań. Ci nieliczni z OW spychali wszystkich „nie swoich” ze stolicy a przede wszystkim ludzi z oddziałów na dalszy plan działań Stowarzyszenia.

Słynna jest już sytuacja, której, oprócz mnie, świadkami było kilkanaście osób. Rozpoczyna się zjazd w Kazimierzu. Jeden z ostatnich przed wyborem Skowrońskiego na prezesa SDP. Przyjeżdża z Warszawy bardzo ważna Koleżanka, później uhonorowana rzadkim tytułem, słowem przyjeżdża Królowa SDP ze swą świtą. Ktoś spytał, kiedy kolacja? Najważniejsza wówczas w Stowarzyszeniu Koleżanka odparła: „Jak tylko wieś przyjedzie”. Nikt się nie śmiał. Nawet jej „dworzanie”. Zresztą słusznie, bo co złego jest we wsi?

Po kwadransie pojawiło się wielu ludzi z oddziałów regionalnych, czyli – według Ważnej Koleżanki – ze „wsi”. Pochód tych delegacji otwierali ludzie z SDP z Krakowa, duże nazwiska, nie tylko dziennikarskie. Ktoś złośliwie zapytał: „Czy taką <<wieś>> miałaś na myśli?” Nie odpowiedziała. Udawała, że nie słyszy…

Tak jest zresztą do dziś, bo Koleżanka nie wie albo nie chce wiedzieć nic o prawdziwych problemach SDP. Nie słucha. Nie ma argumentów. Nie chce z nikim o innych poglądach nawet dyskutować.

Wciąż uważa się za Królową. To ona teraz dzieli SDP kwestionując demokratycznie uchwalony nowy Statut. A nie brała udziału w pracach Komisji Statutowej, która obradowała prawie co miesiąc przez niemal dwa lata. Ona i jej akolici nie zauważali, że w OW pojawili się osobnicy nie będący dziennikarzami, którzy co jakiś czas rozbijali obrady zjazdu – najwyższej władzy SDP – bo wytrącali wszystkich z równowagi nieustannym filmowaniem, szczególnie upodobawszy sobie zbliżenia kobiet o poranku. I nie chodziło owym trzem giermkom władz OW o dokumentację, bo przecież obrady są nagrywane w całości.

Władze OW SDP zostały wybrane 7 grudnia 2024 roku. To fakt. Władze OM SDP wybrane zostały 25 marca tego roku. To też fakt. Należy te fakty, po weryfikacji przysługującej wątpiącym, uznać. I traktować z szacunkiem. Bo jesteśmy w jednym stowarzyszeniu.

A może mieliśmy mieć „wyższe” intelektualnie i instytucjonalnie struktury warszawskie i „nieistotne” – jak powtarzali ludzie z OW – struktury krajowe z ZG SDP? No, to się akurat nie udało Koleżeństwu z Oddziału Warszawskiemu a sam słyszałem od prominentnej działaczki stołecznej, że „Zarząd Główny to tylko formalne zgromadzenie, a prawdziwa robota jest w Oddziale Warszawskim, które zawsze było i jest najważniejsze i najliczniejsze” – głoszą do tej pory, nieliczni już na szczęście, członkowie OW. Czy najliczniejsze to się niedługo okaże. Czy najważniejsze w SDP są struktury Oddziału Warszawskiego? Właśnie mamy odpowiedź. Oto, zgodnie ze Statutem i przepisami prawa, powstał drugi oddział obejmujący również stolicę. I Łomżę, Płock, Siedlce, Radom, Pruszków, Grodzisk Mazowiecki, Błonie oraz wiele innych mazowieckich miast. Znam przypadek, że jeden z Kolegów dziennikarzy spoza Warszawy, ale z jej okolic, czekał rok aż łaskawie Zarząd OW wyrazi zgodę na jego przyjęcie. Nie doczekał się. Teraz będzie w nowym Oddziale Mazowieckim.

Koleżanka dawna Królowa, przewodząca nadal grupie dumnych członków SDP, czyli „zwolenników starego SDP”, upatrzyła sobie koleją ofiarę winną „rozkładowi SDP”. Ta upatrzona „ofiara” to Oddział Mazowiecki. Oj, przeliczą się ci, którzy uważają, że to będzie słaby oddział i „delegatura ZG”.

I tu chciałbym po raz kolejny pogratulować członkom nowego oddziału i prezesowi Michałowi Karnowskiemu. Nie dość, że Zarząd OW i dwór dawnej Królowej Was się boją, to jeszcze ewentualna krytyka Waszego Oddziału przez owych mistrzów organizacji, polemiki, humoru abstrakcyjnego i elegancji, zwiastuje niechybny rozwój mazowieckiej struktury SDP.

Władze OW chciały być liderami rewolucji, majstrowali przy Statucie, donosiły KRS coraz to nowe dokumenty, skarżyły się w lewackich organizacjach dziennikarskich, byli cytowani w kłamliwych artykułach o SDP, rzucali publicznie oszczerstwa wobec władz SDP. Nie to jednak jest najgorsze. Nie potafią władze OW dyskutować. Ale wybrano ich i ja to szanuję, no cóż wyborcy też się mogą mylić.

Teraz władze OW zastawiły się opinią dawnej Królowej wyrażoną na prywatnej stronie internetowej. Opinią chaotyczną, odezwą niespójną, apelem do nikogo. Szkoda, bo dawna Królowa mogła zostać ikoną SDP, ale wybrała formę hologramu. Dobrze widać, ale to tylko ułuda i kolorowy obraz, którego nie ma.

Hubert Bekrycht

Poglądy prezentowane przez mnie w tym komentarzu są wyłącznie moimi prywatnymi opiniami i nie należy ich łączyć z moją oficjalną działalnością w ZG SDP