Nie żyje MIECZYSŁAW MAŁYSZ, reżyser, realizator, operator telewizyjny związany z TVP

4 lipca w wieku 90 lat zmarł Mieczysław Małysz. Tę smutną informację podał portal Film Polski.pl. Małysz był realizatorem telewizyjnym, realizatorem i operatorem w TVP, niemal całe zawodowe życie związał w Telewizją Łódź. Do historii przeszła jego niezwykła praca przy wielu adaptacjach Teatru Telewizji. Był rzetelnym fachowcem – tak przed laty mówił o Mieczysławie Małyszu jego kolega z łódzkiej szkoły filmowej, reżyser i aktor, laureat Oscara – Roman Polański.

Mietek Małysz, z którym piszący te słowa miał zaszczyt pracować na przełomie XX i XXI wieku w TVP Łódź, był już wtedy legendą telewizji publicznej i Szkoły Filmowej w Łodzi, zachowywał się zawsze skromnie.

Mietek jestem!

Jako dziennikarski podlotek, kiedy przywitałem się z nim po raz pierwszy ponad 30 lat temu, powiedziałem chyba „To zaszczyt, Panie Mieczysławie”. Małysz odpowiedział szybko: „Mietek jestem” – ściskając moją prawicę. „Do roboty” – dodał. Długo się przyzwyczajałem do tego, że jestem po imieniu z legendą polskiej telewizji…

Miecio skracał dystans, ale był wymagający. A przede wszystkim jednak umiał przekazywać wiedzą. Potrafił także się uczyć od Koleżanek i Kolegów, a nawet od nas, wtedy jeszcze młodych, nieopierzonych dziennikarzy.

Skończył Wydział Operatorski łódzkiej filmówki w 1959. To był, jak się okazało dobry rocznik. Nie chcąc czegokolwiek pominąć odeślę Czytelników do fachowego biogramu Mieczysława Małysza z portalu FilmPolski.pl

Informacje o dorobku zawodowym MIECZYSŁAWA MAŁYSZA

Mietek pochodził z okolic Cieszyna.  Podobno był krewnym Adama Małysza, ale Mietek się tym nie chwalił. W ogóle, jeśli już nie mówił o telewizji, o zadaniach zawodowych, lubił milczeć. I słuchać. A słuchał jak mało kto, to też zaleta reżysera. Zapamiętywał w lot wszystkie szczegóły programu – to z kolei cechy realizatora telewizyjnego i operatora kamery.

„Były czasy” – mówił z nostalgią Mieczysław Małysz (zanaczony strzałką). Tradycją Teatrów Telewizji było to, że po realizacji spektaklu robiono wspólne zdjęcie twórców FilmPolski.pl.

Mieczysław był też encyklopedią wiedzy na temat Teatrów Telewizji i to nie tylko tych reaalizowanych głównie przez Małysza w Łodzi.

Spokój, opanowanie, dobra energia

„Zapamiętałem go jako człowieka o stalowych nerwach. W reżyserce programu na żywo, gdzie o nagłe zwroty akcji i skok ciśnienia nietrudno, on zawsze zachowywał absolutny spokój” – wspominał Zmarłego Tomasz Lasota, kiedyś dziennikarz TVP, obecnie wydawca Polsat News. Kiedy mieliśmy wspólny dyżur, w relacji wydawca lub prowadzący –  realizator telewizyjny, miałem ten komfort, że wszystko pójdzie gładko, profesjonalnie i bez niepotrzebnych nerwów. Choć sam raczej nie należę do choleryków, to przy nim ten spokój był po prostu zaraźliwy” – podsumował Lasota.

Przypomniała mi się anegdota o Mieczysławie Małyszu i Romanie Polańskim, której z Tomkiem Lasotą, ówczesnym kierownikiem redakcji, byliśmy świadkami. W 2000 roku reżyser „Chinatown” został zaproszony do lokalnego programu informacyjnego Łódzkie Wiadomości Dnia. Tomek z racji funkcji formalnie załatwiał sprawę zaproszenia, ja byłem wydawcą wieczornych ŁWD. Polański wchodzi do portierni TVP Łódź raczej znudzony. I nagle olśniło nas. Lecimy do Miecia do reżyserki. Jak Polański zobaczył Małysza zrobiło się cieplutko, miło… Serdecznie się przywitali. I tak długo gadali przed programem, że musiałem im przerwać, bo spóźniliby emisję ŁWD.

Polański chwali Mietka. Na żywo

Roman Polański zgodził się na pięciominutowy wywiad, rozmowa trwała ponad 20 minut. Prowadziła ją chyba Magdalena Michalak. I – o dziwo – laureat Oscara wspominał Małysza, który realizował rozmowę… Polański wspominał jak Małysz reperował starszym kolegom z filmówki skutery, jak profesjonalnie umiał ustawić światło. Polański mówił o Małyszu, że był po prostu rzetelnym i poważnym filmowcem, chociaż to nie był temat rozmowy…

Tak o Koledze Mieczysławie, który choć w najwyższym stopniu profesjonalista, znany był tylko w kręgach zawodowych, mówił ćwierć wieku temu światowej sławy reżyser. To jak najlepiej świadczy o Polańskim. No, ale przede wszystkim dobrze świadczy o Mieczysławie Małyszu. Jego biblijną skromność po 40 latach docenił oscarowy artysta, który raczej kocha mówić o sobie (teraz już rzadziej). Nie wtedy jednak, kiedy spotkał się z Mieciem. A przecież, przypominam, Mieczysław tę rozmowę realizował. Zażartował wtedy, że jeżeli Roman nie przestanie mu kadzić, zdejmie z anteny wywiad i zamiast transmisji rozmowy wyemituje jakiś teledysk disco-polo. A wtedy tego w TVP nie grano.

Nostalgia

Kiedy musiał – nie wiem, czy musiał, ale tak się mówiło – pójść na emeryturę, mimo radości z planowanego odpoczynku, chyba wiedział, że długo bez telewizji nie wytrzyma. Ale już nie w TVP, tylko w telewizji komercyjnej. Po prostu dorabiał i uczył młodych.

 

Spotkałem go kiedyś, a Mieciu skarżył się na początkujących techników, realizatorów –  nie rozumiał, jak można, według jego relacji, tak „lekko” podchodzić do zawodu. Mówił swoim uczniom zawsze prawdę, ale tylko w owej prywatnej stacji – jak wspomniał – nie spotkało go za to nic dobrego, choć wszyscy wiedzą, w jak kulturalny sposób przekazywał uwagi realizacyjne…

Nie był jednak zgorzkniały, raczej zawiedziony, ale wystarczyła chwila wspomnień i się rozpromieniał. Odszedł z komercyjnej telewizji. Spotykaliśmy się potem raczej sporadycznie przy jakichś okazjach w środowisku byłych pracowników TVP.

 

Mieczysławie,

nie dokończymy tutaj na razie swojego sporu o to, czy Twoja ziemia cieszyńska rzeczywiście jest najpiękniejsza na świecie. Nie wymienimy uwag o mediach publicznych, a dzisiaj nie byłbyś z nich zadowolony.

Liczę jednak, że w stosownym czasie, spotkamy się i przed omówieniem scenariusza programu naszych dalszych działań, spokojnie pogadamy, a Ty będziesz słuchał i wtrącał swoje uwagi. Zawsze potrzebne.

Do zobaczenia

 

Hubert