O Kongresie Stulecia IFJ (FIJ) w Paryżu w skrócie pisze prezes SDP JOLANTA HAJDASZ: Mała rzecz, a cieszy

Wróciłam z Paryża. Wyjazd taki bardziej zawodowy i okazja wyjątkowa, udział w „kongresie stulecia” czyli w jubileuszowym zjeździe Międzynarodowej Federacji Dziennikarzy, największej na świecie organizacji zawodowej naszej branży. Powstała w 1926 roku. Do tej organizacji należy dziś ponad 600 tysięcy dziennikarzy ze wszystkich kontynentów, a obok siebie są delegaci z Azji, Afryki, obu Ameryk, Australii i oczywiście Europy.

Trzeba mocno ważyć argumenty, gdy siedzi się obok delegatów np. z USA, a zaraz potem z Iranu, co mi się przydarzyło. Najbardziej radosne dla mnie było spotkanie z Marią, dziennikarkę z Grecji, która jako jedna z pierwszych zorganizowała pomoc dziennikarzy dla ukraińskich kolegów tuż po wybuchu wojny i której pomagałam dostać się z darami (laptopy, komórki, powerbanki itd.) w marcu 2022 do Kijowa. Spędziłyśmy wtedy sporo godzin w moim samochodzie i na granicy w Korczowej i to była wielka radość spotkać się znowu po latach. Znajomość miała także bardzo praktyczny wymiar, bo Maria z Aten kandydowała do władz IFJ, a polska delegacja z SDP poparła ją z pełnym zaangażowaniem. I Maria jest w nowych władzach IFJ.

I jeszcze jeden nasz sukces – bo do władz IFJ nie dostał się pewien Hiszpan, który był wielkim promotorem Pablo Gonzaleza, tzn. niejakiego Rubcowa, szpiega, którego zdemaskowano za rządów PiS i który wtedy znalazł się w więzieniu w Polsce, a którego obecny rząd oddał Rosji niejako za darmo w ramach wymiany więźniów nie uzyskując niczego. Rubcowa osobiście witał Putin na lotnisku w Moskwie, więc wiadomo jak ważny dla Rosji był to szpieg i można coś było uzyskać za jego uwolnienie, jeśli się chciało to zrobić. Przypomnę, że wtedy siedział jeszcze w kolonii karnej Andrzej Poczobut i kilkoro młodych dziennikarzy z Biełsatu oraz  innych mediów, IFJ w tamtym czasie gorliwie broniła Rubcowa znanego im jako Gonzalesa i atakowała rząd w Polsce za zamordyzm i niszczenie wolności słowa i niezależności dziennikarzy.

Gdy go zdemaskowano, praktycznie ze strony Federacji żadnej refleksji i reakcji, żadnego przepraszam, że to jednak wtedy rację miał ówczesny konserwatywny polski rząd. No więc nasza delegacja słowami Mariusza Pilisa na tym kongresie IFJ o tym przypomniała „who is who” w tej sprawie i to wystarczyło, a promotor Gonzaleza/Rubcowa nie został wybrany do władz International Federation of Journalists. Mała rzecz, a cieszy.

 

Artykuł pochodzi z FB prezes SDP Jolanty Hajdasz, szefowej polskiej delegacji na zjazd IFJ w Paryżu

 

Wkrótce na naszym portalu obszerniejszy komentarz Jolanty Hajdasz na temat kongresu stowarzyszeń dziennikarskich na świecie.

 

Więcej na ten temat na sdp.pl

WYBORY W MIĘDZYNARODOWEJ FEDERACJI DZIENNIKARZY – IFJ: Ku krajom wojny i niesprawiedliwości?

zdj czołówki H.Bekrycht