Home / Hyde Park  / Pycha – felieton STEFANA TRUSZCZYŃSKIEGO

Pycha – felieton STEFANA TRUSZCZYŃSKIEGO

Stoją wyprężone szeregi. Sunie przed nimi przypinający medale, a za nim dama z poduszką. Pięknie. Aż łza się w oku kręci. I przenika duma: iluż to mamy wspaniałych!

 

Narodowa nagrodomania sięga zenitu. Potem już będzie tylko czarna dziura. A za cóż to, za cóż te blaszki?

 

***

 

W Szczecinie, w stoczni promowa stempka już pordzewiała. Minister mówi, że teraz to dopiero świetnie zaplanują! Jasne. I zbudują! Tylko jeszcze nie wiadomo kiedy. A zresztą! Może i zbudują promy i inne statki, albo… kupią. Na przykład z Chin. Nie ma co płakać po tych 174 statkach, które poszły precz i po tysiącach kontenerków, które gdzieś wyparowały. Nie ma co przypominać, iż stocznię marynarki wojennej na Oksywiu dożynano, bo przecież w końcu nie dorżnięto. Owszem długo (bo całe lata!) trwała budowa jednej, jedynej, powstałej tu ostatnio jednostki dla Mar-Woju. Kosztowała ta zabawa w projektowanie miliardy.

 

Były krytyczne notatki prasowe. Ale tak naprawdę usłużne – główne media siedziały cicho. Teraz mają co innego na pierwszym planie. Wybory!

 

Stawka jest super: Biedroń – Bosak – Hołownia. To przecież kontynuacja: Jaruzelski – Wałęsa – Komorowski. Brak tylko Grodzkiego. Siedział biedak cicho za poprzedniej kadencji, bo brylowała posłanka o takim samym nazwisku – Grodzka. Cholera wie, dlaczego było mu nie do pary. Teraz, gdy dama osiadła wreszcie w (a może na) Piaskach – to graniczna wioska z Rosją na Mierzei Wiślanej – Pan Doktór ruszył w bój.

 

***

 

Był trafiony, choć bardzo chowany medialnie, gest Kozakiewicza. Teraz pokazała palec Pani Lichocka. Niegrzecznie? Uważam, że bardzo słusznie. Inni certolą się z targowiczanami, którzy plują na kraj współziomków – choć to dzięki nim owi koalicjanci zarabiają dziś po sto tysięcy złotych miesięcznie. Rzeczywiście straszne przestępstwo zrobiła Pani Joanna.

 

Utalentowana Pani Ewa Wencel narysowała nam portret młodego Piłsudskiego. Nie bawił się ze zdrajcami. Eks-minister Jan Parys przypomniał swojego mentora, ojca Bocheńskiego. Niestety bracia zakonni Dominikanie nie chcą mu poświęcić nawet tablicy pamiątkowej w kościele na Freta. Cytatem z filozofa, pułkownika, żołnierza spod Monte Casino, a także lotnika (choć zakonnika) przypomniała Telewizja Polska, kim naprawdę był nasz dzielny zakonnik. Przypomniała również kim naprawdę był pierwszy premier po 4 czerwca ’89. Coraz lepszy jest Teatr Telewizyjny.

 

Kiedyś byli prawdziwi faceci, teraz liczą się garniturki.

 

***

 

Sejmowe wrzaski nasilają się podczas telewizyjnych relacji z prezydenckich spotkań, delikatni młodzieńcy robią słodkie minki, byle tylko nikogo nie urazić. Szaleje blondyna i jej koledzy z PO. Do towarzystwa mają kanapowe partie dziennikarskie ze stanu wojennego. Jeszcze te rozśmieszające groźne miny i ambitne marsze protestu z przydeptywaniem tóg w tęczowej otoczce.

 

Zbigniew Herbert rzekł, że śmiecie zawsze płyną z prądem. Było już tak, że pogoniono sejmokratów. Oczywiście paluszkiem tego się nie zrobi. Pycha to choroba gorsza niż jaskra i zaćma razem.

 

Są ludzie biedni i ludzie bogaci. Tym pierwszym trzeba pomagać. Stwarzać warunki, by się z biedy wygrzebali. Tych drugich dobrze by było zapytać dokąd tak pędzą nie bacząc na dobro wspólne. Blaszki metalowe niczego nie załatwią. Jeśli nie syn, to wnuczek odda żelastwo na złom.

 

Naród powierza wybrańcom władzę. Wówczas trzeba nie tylko nagradzać, fetować, uśmiechać się do każdego przybysza. Jeśli wpuszczamy do kraju obcych, penetrujących nasze geologiczne zasoby, naiwnością jest nadzieja, że owi traktujący Polskę jak teren do łupienia, wydając setki milionów nie zażądają potem prawa do wydobycia. Minister grzeszy pychą, gdy mówi że to niemożliwe, bo uchwaliliśmy asekuracyjne prawo. Minister odejdzie, prawo się zmieni, a miedź i węgiel z naszej ziemi staną się czyjąś własnością. Obcy handel został wpuszczony do naszego kraju i rozsiadł się na dobre. Polscy dziennikarze pracują dla obcych (80% prasy terenowej). Podobnie jest w elektronicznych mediach komercyjnych. Było dużo gadania o repolonizacji i nic w tej sprawie nie zrobiono. Teraz nawet słyszymy, że brak pełnej ściągalności pieniędzy za abonament radiowo-telewizyjny to… veto i wina Unii.

 

***

 

W szranki z obecnym prezydentem staje bardzo słabiutka konkurentka. Lepiej by robiła, gdyby się w ogóle nie odzywała. U części ludzi w Polsce wzbudza złość. Wisi to wszystko ponad naszymi głowami. Jeśli spadnie, to na nas wszystkich, boleśnie i niszcząco. Ucieczka ludów azjatyckich i afrykańskich z krajów ogarniętych pożogą i nędzą – nikogo jakoś niczego nie nauczyła.

 

Europoseł, którego kwalifikacje nie pozwalają nawet na prowadzenie budki z piwem, opowiada bezczelne kłamstwa. Na swój kraj. Bez wstydu i zahamowań.

W Polsce mamy tysiące wspaniałych, wykształconych ludzi. Dlaczego partyjniackie zasady wyborcze forują takich, którzy niczego w życiu nie zrobili. Jedynie to, że pochodzą z partyjnego zapisania się do polityki. Niektórzy nawet się chwalą: jestem w parlamencie już piątą kadencję! A co kolego zrobiłeś?

 

W czasach nakazu i przymusu zainstalowano nam marszałka wojskowego, którego tors zapełniły bez reszty medale. Był też ksiądz w Gdańsku, który wybrał zamiast cnoty kolorowe świecidełka. Mundur pierwszego wisi w gablocie na Kremlu. Drugiego ściągnięto liną z cokołu.

 

Z pychy szydzą poeci i pisarze. Niestety dziś już prawie nikt nie czyta książek. Rolę szyderców powinni przejąć dziennikarze. Pewnym ludziom trzeba po prostu wytłumaczyć dobitnie, że się nie nadają. Na przykład do wywiadów radiowych, bo jąkają się okrutnie i seplenią. Nie mają żadnego dorobku, ani śladu charyzmy i bardzo pospolity wygląd – a jednak pchają się na Wiejską.

 

***

 

Malutki paluszek delikatnej posłanki wyzwolił histeryczne reakcje. Wyobrażam sobie krzyk jaki podniósłby się, gdyby zdrajcy ojczyzny dostali to na co zasługują. Ale „nic to” – jak mawiał Wołodyjowski. Zbliża się kolejny czas próby. Kiedyś szermowano hasłem „jesteśmy wreszcie we własnym domu”. Tak to prawda. Nie stój więc wyborco w kącie, bo tam na pewno nie znajdą cię. Polska to nie zabawka śmiesznych facecików. Im powinny wystarczyć klocki.

 

Stefan Truszczyński

 

Podziel się!

Dziennikarz, reporter, publicysta, dokumentalista filmowy. Pracował w prasie, telewizji publicznej i telewizjach prywatnych; doświadczenie w kierowaniu dużymi zespołami. W dorobku ma programy telewizyjne - wielkie transmisje, kilkadziesiąt godzinnych wywiadów na żywo z najważniejszymi - najbardziej znanymi ludźmi w Polsce, reportaże i filmy dokumentalne z kilkunastu krajów - był kilkakrotnie korespondentem wojennym (m.in. w Chorwacji), przez ponad 30 lat organizował wyprawy i realizował filmy o tematyce podwodnej - głównie o wrakach z II wojny światowej leżących na dnie Bałtyku. Angażuje się w obronie ludzi i ich spraw. Żonaty, mieszka w Warszawie od ponad pół wieku (po studiach na Polonistyce UW). Członek Zarządu Głównego Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich.

Kontynuując przeglądanie strony zgadzasz się na instalację plików cookies na swoim urządzeniu więcej

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close