STEFAN TRUSZCZYŃSKI: Też Bond, ale stąd

Umarł Bronisław Cieślak. Znałem, bo robiłem z Nim  programy telewizyjne. Wkurzał aktorów, bo był od wielu lepszym, choć tylko dziennikarzem. Zazdrościli mu też koledzy, bo był popularny. Popierany przez władzę, bo dostrzeżono talent i zapal do pracy. Nie walczył z „komuną”, ale pilnował by nie kadzić jej. Był lubiany u nas i w wielu krajach, gdzie emitowano „07  zgłoś się”. Słyszę teraz, że został pośmiertnie odznaczony, a serial ma być powtarzany w TVP. Bardzo dobrze. Bronek zawsze miał fanklub. Myślę, że się jego grono powiększy. Ludzie, telewidzowie wybierają sprawiedliwie. Decydenci – zawsze zresztą chwilowi – różnie.

 

Co jakiś czas rozmawialiśmy. Do czasu, gdy on zaufał jednym pajacom, a ja drugim. Było, minęło. Jak jest każdy widzi i wybiera.

 

Dziennikarz powinien za wszelką cenę być niezależnym. To trudne. „Sławek” – bo tak się do niego też mówiło – w dużej mierze takim był.  Wspominajmy go dobrze.

 

    Stefan Truszczyński

 

9 maja 2021 r.