W poszukiwaniu sensu życia… – ANDRZEJ DRAMIŃSKI o roli telefonu zaufania

Nikt nie jest wyspą, całkowicie zdaną na siebie,

Każdy człowiek jest składnikiem kontynentu,

Częścią stałego lądu…

John Donne

 

                                            

Zostań w domu! Nie wychodź! Chyba, że jest to szczególnie uzasadnione! Konieczna potrzeba, np. zakupy by się najeść, by nie głodować! Albo po niezbędne lekarstwa do apteki. Nie kontaktuj się! Nie podchodź do innych ludzi. Najlepiej nie rozmawiaj.

W kolejkach zachowaj odstęp 1,5 metra lub więcej. Bo ostatecznie zalecano co najmniej 2 metry. Nasze ustabilizowane życie, dobre, bardziej dobre lub niepoukładane, rozbite i często złe stanęło na skraju czegoś dotychczas niewyobrażalnego…

 

Czy wszystko było dotychczas nie tak?! Nikt się tego nie spodziewał. To jakby urwał się film normalności. Co gorsze, sensu życia! Bo cóż ono warte, gdy jesteśmy zamknięci, bez możliwości szerokich kontaktów z innymi ludźmi. Normalną potrzebą człowieka. Każdego z nas. Do czego ma takie życie prowadzić?

No właśnie. Nadzieja okazuje się istotną potrzebą, a nie jej brak!

Kiedy pandemia koronawirusa się skończy? Nikt nie potrafi odpowiedzieć. Czy to koniec z nadzieją? Koniec z naszym życiem? A może skończyć je już teraz, odejść z tego padołu?

 

A gdy mąż codziennie bije swoją żonę, konkubent konkubinę? Bez litości. Tak, że mocno boli. I poniża kobietę. Zabiera jej ostatnie fragmenty godności? Rany z ciała znikną. Prędzej, czy później. Ale rany z duszy nigdy! Blizny pozostaną trwałe. A mieszkanie ma zaledwie 30 metrów kwadratowych, 2 ciasne pokoje. Przemoc rodzinna, także wobec bezbronnych dzieci i tak wszechobecna dostała nowe przyzwolenie? Lekarka dzwoni tuż przed Wielkanocą do placówki telefonu zaufania w rozpaczy. Mąż chory na Alzheimera nie potrafi zrozumieć, że nie może wyjść z domu. Upiera się. Dochodzi do rękoczynów. Coraz silniej ją bije. Ona nie widzi wyjścia w tej sytuacji. Nie może już tego wytrzymać! Ma czarne myśli!  Dla niej życie straciło wartość. Rozstać się z nim, z życiem?

 

Tak, mamy takie myśli, gdy stoimy pod ścianą. Gdy nie znajdujemy wyjścia. Czy wtedy naprawdę zostaje to jedno! Ostateczne! Zabrać sobie życie? Niech się to wszystko skończy!

 

Nie, na pewno nie! Winston Churchill, premier czasu wojny, gdy na głowy Brytyjczyków codziennie spadały tony niemieckich bomb, wokół pełno zburzonych domów, ruin, miał radę. Zaproszono go do szkoły by dodał uczniom otuchy. Stanął przed nimi i nie siląc się na kwiecistość powiedział:

-„Pamiętajcie. Nie poddawajcie się! Nigdy! Nigdy! Nigdy!”

 

Czy można przywrócić człowiekowi sens życia? I w ten sposób uratować…to życie? Bo najpierw musi być sens, by zrezygnowanej osobie przywrócić nadzieję i…wiarę, że warto żyć!

 

Jak można przekonać drugiego człowieka, że jednak warto żyć…?

–„Przypomina to wplatanie delikatnych nici czyjegoś przegranego życia  w trwałą osnowę sensu i odpowiedzialności”-pisał Viktor E. Frankl profesor neurologii i psychiatrii Uniwersytetu Wiedeńskiego, twórca trzeciej, wiedeńskiej szkoły psychoterapii (po psychoanalizie Freuda i psychologii indywidualnej Adlera) w „Człowiek w poszukiwaniu sensu” (wydawnictwo „Czarna owca” Warszawa 2019).

 

Chad Varah, anglikański pastor pragnął znaleźć sposób by uratować tych, którzy zamierzają zabrać swoje życie. Było to wtedy, gdy przeczytał, że w Londynie każdego dnia ginie kilka osób samobójczą śmiercią. Jak przerwać ten zaklęty krąg? Co zrobić? Jak znaleźć te osoby zanim zdecydują się na to najgorsze?

 

Był zawodowym terapeutą. Miał bardzo duże doświadczenie. Ono podpowiedziało mu, że mogą być to zgłoszenia telefoniczne.  Trzeba dać  ogłoszenie w  gazetach: „Zanim odejdziesz z tego świata, zadzwoń!”.

 

Każdy samobójca daje znaki. Chce ciepła, wsparcia drugiego człowieka. Tak, szuka ratunku! Telefony w podziemiach kościoła S. Stephen Walbrook w londyńskim City rozdzwoniły się. Spotkał się z dziennikarzami i opowiedział im o swoim pomyśle. To dziennikarze słysząc o czym opowiadał nazwali ruch „The Samaritans”-Samarytanie. Bo mieli skojarzenie z biblijnym Samarytaninem, który pochylił się nad chorym nieszczęśnikiem, gdy mijali go kapłan i inni bardziej powołani do udzielenia wsparcia. Chad szybko okrył, że używając tej samej metody, równie skutecznie pomagają osoby, które nazwał „osoby o serdecznych sercach” (kind-hearted people).

 

I sam się przekonał, że „Terapia słuchania” (The listening therapy) oraz „Zaprzyjaźnianie się” (Befriending): rozumiane jako przekazywanie empatii i serdeczności jednocześnie, stanowi tak silny impuls, że…dzwoniący odstępuje od swoich zamiarów pozbawienia się życia. Właśnie ta empatia połączona z  serdecznością wpływa na to, że chęć życia zwycięża.

 

A  jednocześnie to ulga, zmniejszenie stresu powoduje, że zdesperowana osoba dalej potrafi sama dać sobie radę w życiu.  Kontakt z telefonem zaufania jest niezbędny w tym najważniejszym momencie.  A  jednocześnie daje wolność do samodzielnego działania. Chad Varah w swojej książce „Zaprzyjaźnić się z samobójcą” (Befriending the Suicidal):

-„Samarytanie to ci, którzy chcą pomagać ludziom w znalezieniu przez nich, ich własnych odpowiedzi”.

 

A  na kolejnych stronach tej książki napisał:

-„Filozofia Samarytan oparta jest na szacunku i tolerancji dla innych”- pisał Chad Varah w swoich epokowych książkach.

 

Osobom zniewolonym w życiu, pozbawionym nadziei, czy pozytywnych myśli na polepszenie swojego losu, poddanym długotrwałej przemocy domowej przywrócenie godności poprzez kontakt w telefonem zaufania jest niezmiernie istotne. Taka filozofia działania pozwala na znajdowanie na nowo sensu życia.

Warto żyć! Z taką myślą dzwoniący kończą z nami rozmowę.

 

Przezwyciężanie samotności, poczucia izolacji to jedno z najważniejszych zadań jakie stoi przed społeczeństwem w okresie koronawirusa. Bo one wydatnie zwiększają dokuczliwość tej sytuacji. Myśl, że  Olsztyński Telefon Zaufania „Anonimowy Przyjaciel” jest otwarty na każde zgłoszenie przez 24 godziny, dostępny jest zawsze, gdy dana  osoba łaknie  tego kontaktu, to ważna myśl w przełamywaniu złych odczuć. Mimo izolacji nikt nie jest zapomniany.

Międzynarodowa Federacja Telefonów Zaufania (International Federation of Emergency Telephone Services-IFOTES) w tamtym roku poświęciła swój kongres tematowi „Odsuńmy od siebie samotność-budujmy bliższe więzy, relacje”. Może  właśnie czas pandemii jest tym okresem, gdy powinniśmy się nad  tym zastanowić?  Bo czy nasze dotychczasowe relacje: w domu, w miejscu pracy, wśród sąsiadów, a nawet przyjaciół były właściwe, odpowiednie? Profesor Anja Machielse z Uniwersytetu Studiów Humanistycznych w Utrechcie w Holandii podała znamienny przykład.  Zaszokował wszystkich. W centrum Rotterdamu, w jednym ze zwykłych szeregowców przez 10 lat nikt nie odkrył, że jedna z sąsiadek zmarła. I te 10 lat przebywała w swoim mieszkaniu, obok współmieszkańców. Nikt nie zapukał, nikt nie sprawdził, co się dzieje. Co myśleli? Miała córkę w innym mieście i wszyscy sądzili, że pojechała do niej. Po prostu. W odwiedziny. I tak było przez te 10 lat! Żadnego bliższego zainteresowania?! Czy taka znieczulica ma wciąż nami rządzić?

Przecież to tak jakby to się stało na jednym z osiedli w dużym mieście. I co? I dopiero w  2030 r. miało by się okazać, co się właściwie stało? Aż trudno w  to uwierzyć? Trudno pomyśleć, że  to jest także nasz świat? Jedna z osób związana z  telefonem zaufania powiedziała kiedyś:

-„Nie mówmy bez  przerwy jak zmienić świat! Zróbmy to!”.

 

Angielscy Samarytanie powtarzają, iż nie ma obcych wśród nas. Są wyłącznie przyjaciele których jeszcze nie spotkałeś.  Otwierajmy się bardziej na siebie.  Próbujmy rozumieć te nasze relacje, odnosić się do nich w inny sposób.

 

A może sens naszego życia zawiera się w tym jakie mamy relacje z innymi istotami ludzkimi?

-„Samotność to smutna rzeczywistość współczesnego życia”-powiedziała kiedyś Theresa May, była brytyjska premier.

W Wlk. Brytanii wypowiedziano walkę z izolacją społeczną. Okazało się, że 9 mln osób, ponad 1/6 populacji czuje się osamotniona. Powołano Ministerstwo ds. Samotności. W Polsce przybywa samotnych. Co piąty mieszkaniec naszego kraju cierpi z tego powodu.

-„Samotność może się rozprzestrzeniać”-stwierdza John T. Cacioppo, profesor z Chicago w „Journal of Personality and Social Psychology”.

 

I dalej pisze:

-„Nie jest stanem, który ogranicza się tylko do jednostki. Może przenosić się z jednej osoby na drugą. Nawet jeśli nie miały ze sobą bezpośredniego kontaktu…”.

 

Inny badacz Nicholas A. Christakis, profesor medycyny i socjologii medycznej w Harvard Medical School określał to w ten sposób:

-„Emocje człowieka, które wydają się czymś tak osobistym, funkcjonują tez na poziomie zbiorowości. I mają olbrzymi wpływ na rzesze innych ludzi”.

 

Profesor Stanley Wasserman z Uniwersytetu Indiana utrzymuje:

-„Przez lata lekarze i naukowcy myśleli o człowieku jako o wyizolowanej istocie. Obecnie wiemy, że ludzie, którymi się otaczamy, mogą mieć wielki wpływ na nasze samopoczucie zarówno fizyczne jak i psychiczne”.

A prof. N.A. Christakis sugeruje, że pomagając ludziom samotnym tak naprawdę:

-„Nie pomagamy pojedyńczej osobie, ale stabilizujemy całą sieć”.

I to jest też zadanie telefonu zaufania. Pandemia koronawirusa na pewno minie. Nawet taki stan światowego zagrożenia i sterroryzowania społeczeństw nie będzie trwał wiecznie!

 

I choć świat nie będzie taki sam, ale  potrzeba ciepłego kontaktu, przytulenia serdecznym słowem drugiego człowieka pozostanie!

 

  Andrzej Dramiński

 

Placówki TZ w Polsce działające całą dobę: Olsztyński Telefon Zaufania „Anonimowy Przyjaciel”:89/192 88 oraz 89/527 00 00 i Katolicki Telefon Zaufania w Katowicach 32/253 05 00