Odłożony wyrok przeciwko TVP3 Gdańsk. Sprawa objęta monitoringiem CMWP SDP

Na 15 stycznia 2021 r. Sąd Okręgowy w Gdańsku zaplanował zakończenie toczącego się od 2018 r. procesu z powództwa Henryka Jezierskiego podejrzanego o współpracę ze Służbą Bezpieczeństwa przeciwko dziennikarce TVP3 Gdańsk oraz dyrekcji TVP3 Gdańsk. Wszystko wskazywało na to, iż tego dnia zostanie wydany wyrok. Z nieznanych przyczyn sprawę przełożono, wyznaczając nowy termin – 12 marca 2021 r. W imieniu Centrum Monitoringu Wolności Prasy rozprawy obserwuje red. Maria Giedz.

 

Jest to kolejna na terenie Gdańska sprawa dziennikarzy – red. Joanny Strzemiecznej-Rozen, dyrektor TVP3 Gdańsk oraz red. Agaty Mielczarek, dziennikarce TVP3 Gdańsk, oskarżonych o naruszenie dóbr osobistych osoby, która według IPN – na podstawie dokumentów – była zarejestrowana jako tajny współpracownik Służby Bezpieczeństwa PRL. Przedmiotem sporu jest wyemitowany w dniu 27 stycznia 2017 r. w TVP3 Gdańsk materiał informacyjny dotyczący wyboru członków do Rady Programowej publicznych mediów w Gdańsku. Henryk Jezierski, który w kontrowersyjny sposób wszedł w skład Rady Programowej TVP3 Gdańsk, po czym został odwołany, zarzuca obecnie dziennikarce i dyrektor TVP 3 Gdańsk bezpodstawne przypisanie mu współpracy ze Służbami Bezpieczeństwa z czasów PRL. Od 2018 r. obie rozprawy toczyły się osobno – były to dwa różne powództwa. 2 października 2020 r. zostały połączone.

 

Henryk Jezierski złożył także pozwy wobec trzech innych trójmiejskich dziennikarzy (Hannie Kordalskiej-Rosiek, Januszowi Wikowskiemu i Krzysztofowi Załuskiemu), a także prezesowi SDP Krzysztofowi Skowrońskiemu (sprawa została umorzona) oraz Annie Dąbrowskiej, sekretarzowi Katolickiego Stowarzyszenia Dziennikarzy – wszystkie w kwestii przypisania mu współpracy z SB.

 

Henryk Jezierski zaprzecza, aby był współpracownikiem SB. IPN podaje, że w jego zasobach zostały odnalezione trzy zapisy ewidencyjne dotyczące Henryka Jezierskiego:

  1. Nr 57968 – Wydz. III zarejestrował w dniu 27 kwietnia 1988 r. Jezierskiego na kandydata tajnego współpracownika (KTW) o pseudonimie „JUREK”. 1 lipca 1988 r. sprawę przerejestrowano na TW „JUREK”
  2. 3 lipca 1989 r. Wydział III Gdańsk przekazał sprawę Jezierskiego do Archiwum Wydziału „C” do numeru I-26134 akta sprawy zarejestrowanej do numeru 57968. Na karcie dopisano „odmowa współpracy rok brakowania – 2005”.
  3. Zapis na karcie MKr – 3 z kartoteki odtworzeniowej MSW w Warszawie dotyczącej Henryka Jezierskiego, z której wynika, że akta archiwalne Wydziału „C” WUSW Gdańsk nr I-26134 zmikrofilmowano i zniszczono. Jako datę zniszczenia mikrofilmu nr 25134/I wskazano 2010 r.

 

Opracowanie: Maria Giedz

 

 

Debata w Senacie na temat sprzedaży spółki Polska Press koncernowi PKN Orlen z udziałem SDP i CMWP SDP

Jadwiga Chmielowska , sekretarz generalny SDP i Jolanta Hajdasz, dyr. Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP  uczestniczyły we wspólnym  posiedzeniu  Senackich Komisji Kultury i Środków Przekazu oraz Komisji Praw Człowieka, Praworządności i Petycji, jakie odbyło się 14 stycznia br. Tematem dyskusji  było przede wszystkim przejęcie spółki Polska Press przez PKN Orlen. Jolanta Hajdasz przedstawiła stanowisko ZG SDP w sprawie zakupu od niemieckiego wydawcy Verlagsgruppe Passau gazet i portali regionalnych przez PKN Orlen podkreślając, iż  SDP z nadzieją przyjmuje tę transakcję i widzi w niej szansę na przełamanie dominacji  wydawnictw zagranicznych na rynku regionalnej prasy drukowanej i regionalnych portali w Polsce.  Przeciwnego zdania byli m.in przedstawiciele Towarzystwa Dziennikarskiego oraz zaproszeni medioznawcy, którzy widzą przede wszystkim zagrożenia związane z przejęciem gazet od niemieckiego wydawcy  przez  firmę państwową. Dramatyczną sytuację gazet drukowanych spowodowaną m.in. pandemią koronawirusa opisał Bogusław Chrabota, prezes Izby Wydawców Prasy i zaapelował o działania wspierające ten segment mediów. W spotkaniu uczestniczył także Witold Kołodziejski,  przewodniczący Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, który wskazywał na konieczność przeprowadzenia procesów dekoncentracyjnych w mediach ze względu na przepisy i rekomendacje  Unii Europejskiej. 

 

Spotkanie prowadziła Barbara Zdrojewska, przewodnicząca Komisji Kultury i Środków Przekazu. Jako pierwszy głos zabrał  mec. Piotr Kryczka, współautor raportu na temat dekoncentracji mediów, który przyznał , iż jego opracowanie ma charakter teoretyczny i niewiele może się przydać do analizy bieżącej sytuacji w Polsce. Po nim głos zabrała dr hab.  Katarzyna Gajlewicz-Korab z Uniwersytetu Warszawskiego, która omówiła sytuację mediów francuskich w kontekście problemów związanych z uprzywilejowaną pozycją mediów narodowych w tym kraju. Katarzyna Gajlewicz-Korab rozważała, czy należy bezkrytycznie powielać nie zawsze jej zdaniem korzystne dla mediów  rozwiązania francuskie np. subwencjonowanie prasy drukowanej, czy obowiązujące ograniczenia kapitałowe. Z kolei prof. Tadeusz Kowalski mówił o repolonizacji i dekoncentracji jako o mitach podkreślając iż transakcja Orlenu jest  raczej “nacjonalizacją” , a koncentracja w mediach jest procesem naturalnym, charakterystycznym w naszych czasach. Po nim  Marek Radziwon przedstawił sytuację mediów w Rosji opisując przebieg zmian własnościowych w prasie , radiu i telewizji od lat 90-tych  i  porównał transakcję Orlenu do działalności Gazpromu na rynku mediów w Rosji. Przedstawiono także sytuację własnościową mediów na Węgrzech wskazując na zagrożenia związane z przejmowaniem przez państwowe podmioty środków masowego komunikowania.

 

Zagrożenia związane z transakcją PKN Orlen wskazywali także m.in Seweryn Blumsztajn i Jan Ordyński z Towarzystwa Dziennikarskiego oraz Krzysztof Luft i Jan Dworak, a także Jerzy Jurecki z „Tygodnika Podhalańskiego”  i prof. Stanisław Jędrzejowski.

 

Spotkanie miało charakter seminaryjny.

 

CMWP SDP w PAP o blokadzie kont w mediach społecznościowych i konieczności ochrony wolności słowa w sieci

Dopiero po likwidacji kont społecznościowych Donalda Trumpa wiele osób uświadamia sobie, że należy bronić się przed ideologiczną cenzurą – powiedziała PAP dyr. Centrum Monitoringu Wolności Prasy Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich, wiceprezes SDP, dziennikarka i medioznawca dr Jolanta Hajdasz.  Tekst został opublikowany 14 stycznia b.r. Jego autorem jest Hubert Bekrycht. 

 

Publikujemy pełny tekst depeszy PAP: 

 

Dyrektor CMWP SDP uważa, że dopiero po ostatnich wydarzeniach w Stanach  Zjednoczonych, m.in. likwidacji kont społecznościowych urzędującego prezydenta USA Donalda Trumpa, do wielu internautów dotarło, jak łatwo dziś medialnym korporacjom stosować cenzurę i jak  niebezpieczna jest tzw. cenzura ideowa. Dzisiaj nożyczki cenzora trzymane są w rękach właścicieli gigantycznych medialnych, społecznościowych korporacji” – podkreśliła Hajdasz. „To kilka osób na świecie, które mogą wpływać na to, o czym będziemy mogli się dowiedzieć lub nie , o tym, czy coś znajdzie się  w przestrzeni publicznej lub nie” – zaznaczyła. „Musimy znaleźć narzędzia, aby bronić się szczególnie przed cenzurą ideologiczną, bo nigdy nie wiemy, w którym momencie właściciel, na przykład medium społecznościowego, coś  wyłączy, a coś innego zechce promować czy czemuś sztucznie zawyżać tzw. zasięgi ” – dodaje.

 

Zdaniem szefowej CMWP SDP w ostatnich dniach okazało się, że nawet w internecie można bezkarnie ograniczyć wolność słowa, co zaskoczyło z pewnością wielu internautów. „Okazało się, że portale społecznościowe to też środki masowego komunikowania – tak jak prasa, radio, czy telewizja – w których ktoś konkretny decyduje o tym, czy coś będzie publikowane, czy nie” – zwraca uwagę Hajdasz. „Kiedy powstawały media społecznościowe panowała opinia, że to fantastyczny wynalazek i narzędzie służące komunikowaniu masowemu, gdzie każdy z nas może stać się nadawcą” – wskazywała.

 

„Oczywiście przez wiele lat tak było i w części tak ciągle tak jest, na tym polega przewaga internetu  w stosunku do mediów tradycyjnych ” – zastrzegła dyrektor dodając, że trudno sobie obecnie wyobrazić medium, które nie korzysta z nowych technologii. „Prasa, radio, telewizja promują nawet bezwiednie te konkurencyjne w stosunku do siebie media, bo praktycznie każda audycja czy program ma swoje  konto na facebooku i twitterze i zachęca każdego do ich odwiedzania . „Dziennikarze jednego  medium, promują zupełnie inne medium, właśnie to  społecznościowe, a to przecież prywatna firma  konkurująca z nimi o uwagę odbiorców –  zauważyła.

 

My, dziennikarze dostrzegaliśmy to niebezpieczeństwo cenzury już wcześniej – powiedziała szefowa Centrum Monitoringu Wolności Prasy. „Obserwujemy przecież coraz bardziej wymyślne regulaminy mediów społecznościowych, pod którymi trzeba się podpisać, aby korzystać z usług tych mediów ” – mówiła. „Obserwujemy też, w jakich okolicznościach następują blokady kont. W CMWP SDP stykam się z tym regularnie” – zaznaczyła Hajdasz.

 

„Z perspektywy mojej trzyletniej pracy w Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP widzę dość wyraźnie tę cenzurę ideową w mediach społecznościowych – przyznała. „Blokowane były przede wszystkim konta konserwatywne, prawicowe, o czym mówiliśmy nawet na specjalnych konferencjach w  SDP” – dodała. „Blokowano np. konta organizatorów i uczestników Marszu Niepodległości przez świętem 11 listopada. Blokowano też konta przeciwników aborcji eugenicznej, kiedy zbierane były w tej sprawie podpisy. Blokowano  nawet konto arcybiskupa, który krytykował ideologię LGBT” – przypominała. To są tylko przykłady niechęci mediów społecznościowych do prawej strony przestrzeni publicznej. Widać tu ewidentnie cenzurę” – podkreśliła dziennikarka.

 

Jolanta Hajdasz opowiedziała także o – jej zdaniem – wyjątkowo kuriozalnej sprawie, którą aktualnie zajmuje się CMWP SDP. „Media społecznościowe (YouTube) blokowały  w tym roku filmiki harcerzy z Warszawy. Materiały dotyczyły codziennych harcerskich spraw np.  życia na obozie harcerskim” – mówiła. „Najpierw filmiki były blokowane, po proteście, przywrócono je, ale obniżono tzw. zasięgi i wyłączono monetyzację oraz podniesiono wiek oglądających” – relacjonowała. „Wg YouTube trzeba mieć skończone 18 lat, aby oglądać taki harcerski filmik, to jakiś absurd. Przecież ten przekaz wręcz jest przeznaczony dla dzieci i młodzieży, a nie dla dorosłych” – mówiła dyrektor CMWP SDP. Ostatnie wydarzenia w USA – zdaniem Hajdasz – wyraźnie pokazały manipulacje mediów społecznościowych. „To, że można zablokować treści publikowane przez  urzędującego prezydenta Stanów Zjednoczonych, oznacza, że można zablokować w każdej chwili każdego pod jakimkolwiek pretekstem” – powiedziała. „Kto zatem ma decydować o tym które treści powinny być zablokowane,  czyli de facto cenzurowane, a które nie ? – pytała.

 

Widać jak daleko poszło cenzurowanie w mediach społecznościowych. Niebezpieczne jest, że to nie podlega żadnej kodyfikacji, żadnej kontroli. Najwyższy czas to po porostu zmienić” – podkreśliła.  Pytana przez PAP o to, jak cenzura w sieci zmieni współczesne dziennikarstwo, dyrektor CMWP SDP odpowiedziała, że ma nadzieję, że na lepsze, bo nadszedł czas na refleksję odbiorców mediów. Wierzę, że wzmocni się dziennikarstwo profesjonalne, tradycyjne, dziennikarstwo oparte na sprawdzonych zasadach etyki zawodowej, gdzie informacje publikuje się po sprawdzeniu ich w co najmniej dwóch wiarygodnych źródłach, a dziennikarz podpisuje się pod publikacją swoim imieniem i nazwiskiem” – powiedziała. „Warto też poświęcić czas i uwagę na edukowanie odbiorców mediów. Tak by nauczyli się oni na nowo szukać i korzystać z mediów sprawdzonych, których źródła są wiarygodne. Czytelnik, słuchacz czy widz, chcąc znaleźć  rzetelny przekaz, nie powinien wszystkich treści traktować tak samo ” –  zauważyła Hajdasz. Powiedziała, że gdyby nie wyłączenie kont społecznościowych prezydenta USA, wiele osób nadal żyłaby w nieświadomości, że w mediach społecznościowych możliwa jest cenzura .

 

„Wśród internautów istnieje jedynie takie przekonanie: +Jak użyjesz niewłaściwego słowa, to cię wyłączą, ale jak będziesz przestrzegał regulaminu, to nikt cię nie zablokuje.+ Otóż właśnie są sytuacje, w których konto blokuje się z niewidomego powodu, a ocena , co blokować, a co nie, jest subiektywna . A tak nie powinno być. Każdy przekaz, który nie narusza przepisów prawnych  powinien mieć szansę na publikację, a od oceny, czy ktoś te przepisy naruszył , czy nie, są niezawisłe sądy – podkreśla szefowa CMWP SDP.  Szefowa Centrum Monitoringu Wolności Prasy uważa, że należy jak najszybciej opracować działania zapobiegające cenzurze mediów społecznościowych.

 

Są opracowania i projekty Unii Europejskiej, jak z tym zjawiskiem walczyć. Warto je analizować . Pod koniec ubiegłego roku również nasze Ministerstwo Sprawiedliwości zapowiedziało projekt ustawy o ochronie wolności słowa w internecie. Przyjmuję te działania z nadzieją, czekam na publikację ostatecznej wersji tego projektu, w mojej ocenie mogą to być  korzystne dla nas wszystkich rozwiązania” – poinformowała.  „Trzeba zacząć kontrolować to, co kontrolowane być powinno. Wolność słowa  nie oznacza wolności od wszystkiego i do wszystkiego” – zaznaczyła  dziennikarka. „Wolność słowa musi być związana z odpowiedzialnością, ale jest dobrem nas wszystkich,  na pewno nie powinni o niej decydować właściciele wielkich korporacji medialnych  – powiedziała Jolanta Hajdasz. (PAP)

 

Autor: Hubert Bekrycht

 

Pełny tekst depeszy PAP: TUTAJ.

 

 

CMWP SDP o blokowaniu kont Donalda Trumpa na Twitterze, Facebooku i Instagramie w TV Republika

Jolanta Hajdasz, dyr. CMWP SDP komentowała  zablokowanie w mediach społecznościowych kont prezydenta USA Donalda Trumpa w porannym programie TV Republika 12 stycznia b.r. Przyzwyczailiśmy się do tego, że Facebook , Twitter , czy Google to jest technologia,  takie nowoczesne narzędzie usprawniające komunikację miedzy nami. Tak nie było,  o czym dość boleśnie  się teraz przekonujemy. Skoro można zablokować konta urzędującego prezydenta USA, to można w każdej chwili zablokować konto każdego z nas, praktycznie bez względu na publikowane przez nas treści – mówiła Jolanta Hajdasz . Gospodarzem programu był red. Aleksander Wierzejski .

 

Więcej TUTAJ.

 

Odłożony wyrok w sprawie red. Wojciecha Biedronia z tygodnika „Sieci”

Zmiana miejsca zamieszkania oskarżyciela prywatnego jest przyczyną odwołania ogłoszenia wyroku w sprawie red. Wojciecha Biedronia w związku z jego artykułem na temat byłego sędziego Wojciecha Łączewskiego przez Sąd Okręgowy w Łodzi. W roli  oskarżyciela prywatnego występuje właśnie Wojciech Łączewski, a wyrok miał być ogłoszony w poniedziałek, 4 stycznia 2021 r.

 

Sprawa dotyczyła publikacji na temat b. Sędziego W. Łączewskiego, w której opisano, jak miał on nawiązać prywatną korespondencję z osobą, którą uznał za dziennikarza Tomasza Lisa i miał namawiać red. naczelnego „Newsweeka” do obrania nowego kierunku w politycznej walce z rządem. Sąd Okręgowy uznał, że redaktor Wojciech Biedroń pomówił sędziego „o właściwości, które mogły go narazić na utratę zaufania potrzebnego do wykonywania zawodu sędziego poprzez nieprawdziwe wskazanie, że wobec pokrzywdzonego toczy się postępowanie dyscyplinarne”. W istocie chodziło o postępowanie wyjaśniające, ale nawet wielu prawników stosuje te określenia zamiennie. Wojciech Łączkowski, jeszcze jako sędzia, wystąpił w listopadzie 2016 r. z prywatnym aktem oskarżenia wobec red. Wojciecha Biedronia.  Latem 2018 roku sąd I instancji  r. uznał dziennikarza za winnego. Podstawą był art. 212 kodeksu karnego mówiący o zniesławieniu. Biedroniowi wymierzono 25 tysiące złotych grzywny. Na początku 2019 roku, po apelacji, Sąd Okręgowy w Łodzi złagodził wyrok i zmniejszył grzywnę do 3 tys. zł., ale uznał winę dziennikarza.

 

We wrześniu 2020 roku Sąd Najwyższy uchylił wyrok wymierzający grzywnę red. Biedroniowi. Sprawa wróciła do II instancji, czyli do Sądu Okręgowego w Łodzi. W poniedziałek 4 stycznia 2021 miał być ogłoszony wyrok. Tak się jednak nie stało. „Podobno oskarżyciel prywatny (Wojciech Łączewski – H.B.) zmienił adres zamieszkania i właśnie dzisiaj, w poniedziałek, wpłynął wniosek, z którego wynika, że nie został powiadomiony o poprzednim terminie rozprawy” – powiedział mecenas Dariusz Pluta, który jest adwokatem Wojciecha Biedronia.  Adwokat dodaje, że, jeśli okazałoby się to faktem i Łączkowski nie istotnie nie został zawiadomiony o terminie rozprawy, byłoby to przesłanką ewentualnej apelacji. „Sąd otworzył rozprawę i wyznaczył termin na 27 stycznia” – podał adwokat. „Nie podoba mi się tego typu zachowanie oskarżyciela, bo sąd tutaj nie miał wyjścia i musiał wyznaczyć nowy termin” – podkreślił red. Biedroń. Zdaniem dziennikarza w tej sprawie chodzi jednak o coś innego. „Ciągle przed sądem staje dziennikarz. Dziennikarz skazany z haniebnego artykułu 212 kodeksu karnego. Ja nigdy nie byłem karany, a dziś sytuacja jest taka, że po raz kolejny, 30 lat po upadku komuny, dziennikarz musi odpowiadać z artykułu 212” – mówił w poniedziałek w Łodzi Wojciech Biedroń. Dziennikarz przypomniał, że do sądu trafił akt oskarżenia, który opisuje działania Wojciecha Łączewskiego także w sprawie Biedronia.

 

Sprawa jest objęta monitoringiem CMWP SDP. Przeciwko wyrokowi skazującemu red. Wojciecha Biedronia Centrum występowało  m.in. w lutym 2019 r. , tuz po jego skazaniu przez Sąd Okręgowy w Łodzi.

 

Protest CMWP SDP jest TUTAJ.

 

Tekst i zdjęcia : Hubert Bekrycht , wiceprezes Oddziału Łódzkiego SDP

 

 

Protest CMWP SDP przeciwko blokowaniu informacji o walczącym o życie Polaku przez brytyjski sąd

CMWP SDP stanowczo protestuje przeciwko próbom ograniczenia przez Sąd  w Wielkiej Brytanii prawa do korzystania z wolności słowa przez polską opinię publiczną poprzez wydany czasowo zakaz informowania o sprawie  Polaka w średnim wieku znanego  pod inicjałami RS, któremu szpital odmawia podawania pokarmów i płynów w efekcie czego może on umrzeć z głodu i z pragnienia.

 

Decyzję o zakazie informowania mediów o tej sprawie Sąd podjął 28 grudnia b.r. zakazując przekazywania mediom z Polski informacji na temat dramatycznej sytuacji pana RS oraz o działaniach polskiego rządu w jego sprawie. 30 grudnia zmieniono tę decyzję, ale nadal jest ona obwarowana licznymi ograniczeniami, w związku z tym dziennikarze z Polski  nie mają informacji na ten temat i nie są informowani o jej przebiegu. Pan RS został zabrany do szpitala po zawale serca i niedotlenieniu mózgu na początku listopada 2020 r. Na początku grudnia Sąd podjął decyzję o zakazie jego odżywiania i nawadniania. Polska rodzina RS , m.in. matka i siostra walczą o cofnięcie tego zakazu,  twierdzą, że był on  pobożnym katolikiem z jednoznacznymi poglądami na temat długości ludzkiego życia,  wyrażał np. oburzenie decyzją z 2018 o zakazie stosowania dalszej terapii względem rocznego Alfiego Evansa, którego śmierć wstrząsnęła opinią publiczną w wielu krajach świata. Mieszkająca w Polsce matka RS wydała już większość swoich oszczędności próbując uratować syna. Jej walkę o uratowanie życia syna wspierają jej dzieci i wnuki,  żona RS jest przeciwna podtrzymywaniu jego życia. Organizacja Christian Legal Centre zgodziła się pokryć przyszłe koszty prawne tej sprawy i wspiera rodzinę w tej sądowej batalii o życie ich krewnego. Jest to ta sama organizacja pro-life, która pomagała rodzicom Alfiego Evansa w końcowym etapie ich dramatycznej walki prawnej o uratowanie życia dziecka w 2018 roku.

 

Wg informacji CMWP SDP podawanie płynów choremu zostało decyzją Sądu wycofane w Wigilię Bożego Narodzenia. Wówczas polski minister spraw zagranicznych Zbigniew Rau wystosował formalnie pismo do ministra spraw zagranicznych Wielkiej Brytanii Dominica Raaba z prośbą o pilną „pomoc i interwencję” w sprawie wznowienia odżywiania i nawadniania. W liście prosi się o współpracę Wielkiej Brytanii w repatriacji RS do Polski przez Lotnicze Pogotowie Ratunkowe, gdzie ma się leczyć w Centralnym Szpitalu Klinicznym MSW.Rząd Polski złożył również  skargę do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, popierając argument rodziny, że „prawo do życia” RS zostało naruszone przez Wielką Brytanię i zwrócił się do ETPCz o nakazanie jego repatriacji do Polski.

Po pięciu dniach odwodnienia, na pilnej rozprawie sądowej poza godzinami pracy, wieczorem 28 grudnia, kolejny sędzia   zawiesił decyzję o wycofaniu odżywiania i płynów do czasu ponownego rozpatrzenia sprawy. Decyzja ta ma być podjęta  przed 7 stycznia  br.

 

CMWP SDP  zwraca uwagę , iż  opisany powyżej sądowy zakaz  przekazywania dziennikarzom informacji na temat tej sprawy oraz utrudnianie im  kontaktu ze wszystkimi stronami tego konfliktu jest naruszeniem zasady wolności słowa demokratycznego państwa. Jest to przejawem cenzury prewencyjnej, która  w Polsce jest konstytucyjnie zakazana. Działanie to uniemożliwia dotarcie do odbiorców mediów z komunikatem będącym ważnym elementem  debaty publicznej dotyczącej fundamentalnych spraw światopoglądowych.  Działanie takie jest także sprzeczne z  Europejską Konwencją Praw Człowieka, co wielokrotnie potwierdzał Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu i narusza  więc zasadę wolności słowa, myśli i przekonań, co jest wielce naganne, niedopuszczalne i niezgodne z obowiązującym prawem.

 

CMWP SDP apeluje o przekazanie opinii publicznej wszystkich istotnych informacji na temat tej sprawy.

 

dr Jolanta Hajdasz

dyr. CMWP SDP

Warszawa, 2 stycznia 2021 r.

 

Ze względu na charakter sprawy nie publikujemy danych osobowych osób w nią zaangażowanych.

 

CMWP SDP przeciwko nadużywaniu wolności słowa poprzez profanację wizerunku Matki Bożej

CMWP SDP stanowczo protestuje przeciwko nadużywaniu zasady wolności słowa i wolności mediów czego wyjątkowo jaskrawym przykładem jest   opublikowanie w weekendowym wydaniu „Wysokich Obcasów”, dodatku do „Gazety Wyborczej” (19/20.12.20), grafiki przedstawiającej wizerunek Matki Bożej jako zwolenniczki aborcji. Na tym wizerunku ma ona twarz zasłoniętą maseczką z błyskawicą – symbolem Ogólnopolskiego Strajku Kobiet, oraz trzyma czarną parasolkę, która była symbolem demonstracji przeciwko zaostrzeniu przepisów aborcyjnych.

 

W ocenie CMWP SDP publikacja ta jest prowokacją, narusza prawo do wolności i poszanowania uczuć religijnych innych osób oraz jest publikacją łamiącą podstawowe zasady etyki dziennikarskiej, jaką jest zasada szacunku i tolerancji oraz poszanowania ludzkiej godności oraz praw i nie mieści się w standardach zachowań obowiązujących media.

 

Respektowanie norm etyki zawodowej jest konieczne podczas wykonywania każdej czynności związanej z dziennikarstwem, zarówno na etapie zbierania materiału, jego redagowania jak i samej publikacji. Wolność środków masowego komunikowania nie ma charakteru absolutnego i musi mieścić się w ramach wytyczonych zarówno przez akty prawne, jak i etykę dziennikarską, co wielokrotnie stwierdzano na gruncie prawa polskiego i międzynarodowego oraz w analizach medioznawczych. . Szczególnie bulwersujący jest w tym wypadku także moment publikacji – ma to miejsce tuż przed Świętami Bożego Narodzenia, które dla chrześcijańskiego kręgu kulturowego są afirmacją życia od poczęcia, a dla wielu, także niewierzących ludzi, są okazją do poszukiwania zgody i porozumienia.  Opublikowana grafika z pewnością temu nie służy.

 

W związku z tym CMWP SDP przypomina iż zgodnie z zasadami Światowej Karty Etyki Dziennikarskiej przyjętej 12 czerwca 2019 podczas 30. Kongresu Międzynarodowej Federacji Dziennikarskiej (IFJ) wyrażonym w art. 9 w/w Karty publikowane przez dziennikarzy informacje lub opinie nie mogą przyczyniać się do wywoływania nienawiści lub uprzedzeń, a dziennikarz powinien dołożyć wszelkich starań, aby nie ułatwiać szerzenia jakiejkolwiek dyskryminacji ze względu na pochodzenie geograficzne, społeczne lub etniczne, dyskryminacji rasowej, dyskryminacji ze względu na płeć, orientację seksualną, niepełnosprawność, poglądy polityczne lub z innych względów. Jest to podstawą zasady wolności słowa w demokratycznym państwie, do której przestrzegania zobowiązani są przedstawiciele wszystkich mediów.

 

dr Jolanta Hajdasz

dyr. CMWP SDP

 

Warszawa, 21 grudnia 2020 r.

CMWP SDP w obronie dziennikarzy pozywanych przez mec. Romana Giertycha z art. 212 kk

CMWP SDP z najwyższym niepokojem obserwuje wzrastającą liczbę pozwów kierowanych przeciwko dziennikarzom przez Romana Giertycha w odpowiedzi na ich publikacje dotyczące jego zatrzymania przez Centralne Biuro Antykorupcyjne i oświadcza, iż wspiera dziennikarzy w tym sporze. Według przedstawicieli wymiaru sprawiedliwości Roman Giertych miał działać na szkodę spółki, z którą był związany, a z której miało dojść do wyprowadzenia ponad 90 mln złotych. Adwokat zasłabł podczas zatrzymania i trafił na krótko do szpitala, co było przedmiotem szeregu publikacji medialnych w listopadzie.

 

Roman Giertych oskarża red. Cezarego Gmyza, red. Samuela Pereirę i red. Piotra Nisztora z art. 212 kodeksu karnego o zniesławienie, zapowiedział także skierowanie takiego pozwu przeciwko red. Michałowi Adamczykowi.

 

W ocenie CMWP SDP wnoszone w niniejszej sprawie akty oskarżenia stanowią tzw. SLAPP (strategic lawsuit against public participation), tzn. akcję procesową nakierowaną na faktyczne ograniczenie niezależności dziennikarskiej oraz ograniczenie praw obywatelskich w zakresie wolności słowa, poprzez zniechęcenie zarówno red. Cezarego Gmyza, red. Samuela Pereiry, red. Piotra Nisztora i red. Michała Adamczyka, jak i innych dziennikarzy, do podejmowania tematyki zarzutów wobec Romana Giertycha. Powoduje to tzw. efekt mrożący (tzw. chilling effect), wielokrotnie opisywany na gruncie prawa polskiego, jak i międzynarodowego. Jest to naruszenie niezależności dziennikarzy, którzy w interesie społecznym mają prawo wyrażać publicznie swoje poglądy nawet w trudnych i kontrowersyjnych sprawach, broniąc w ten sposób państwa prawa (art. 2 Konstytucji RP).

 

CMWP SDP informuje, iż obejmuje tę sprawy monitoringiem i zapewnia, iż nieodpłatnie udzieli w/w dziennikarzom wszelkiego wsparcia i pomocy prawnej.

 

Dr Jolanta Hajdasz
Dyr. CMWP SDP

 

Warszawa 7 grudnia 2020 r.

 

Fot. zrzut ekranu z portalu tvp.info.pl

Media o stanowisku CMWP SDP na temat odmowy udzielania informacji niektórym redakcjom przez Strajk Kobiet

„Dziennik Gazeta Prawna”, TVP Info, Radio Maryja, Telewizja Republika, telewizja wPolsce.pl, portale wpolityce.pl, niezależna.pl, wprost.pl, wirtualnemedia.pl i press.pl – te m.in. media cytowały protest CMWP SDP przeciwko odmowie udzielania informacji redakcjom TVP S.A , TV Republika, TV Trwam , Gazety Polskiej , Gazety Polskiej Codziennie i Naszego Dziennika przez organizację „Strajk Kobiet”, które zostało opublikowane 25 listopada br.

 

Media zwracały uwagę na stanowisko CMWP SDP oraz to , iż szczególnie bulwersująca jest w tym wypadku forma wyrażania tej odmowy przez Strajk Kobiet – przepychanki z dziennikarzami, ich szarpanie oraz określanie ich słowami uważanymi powszechnie za obelżywe to nieakceptowalne formy . Należy przy tym zauważyć, iż publikacje w/w redakcji na temat „Strajku Kobiet” ujawniały niejasne powiązania finansowe organizatorek akcji protestacyjnych mających miejsce w Polsce po 22 października b.r. oraz opisują różnego rodzaju kontrowersje związane z ich publiczną działalnością, co w ocenie CMWP SDP ma wpływ na negatywny stosunek „Strajku Kobiet” do dziennikarzy z tych redakcji .

Strajk Kobiet i ataki na media. Jolanta Hajdasz gościem w audycji “Polityczna kawa” w Telewizji Republika

Kuriozalną jest sytuacja, kiedy odmawia się wejścia na konferencję prasową poszczególnym mediom. To sytuacje, które nigdy nie powinny mieć miejsca  – tak dyrektor CMWP SDP Jolanta Hajdasz oceniła dziś zachowanie aktywistek tzw. Strajku Kobiet, które selekcjonują dziennikarzy przed wejściem na konferencję prasową. – Organizatorzy strajku zachowują się jak prowokatorzy – wskazała Hajdasz w rozmowie z redaktorem Tomaszem Sakiewiczem.

 

29 listopada gościem “Politycznej Kawy” w Telewizji Republika była Jolanta Hajdasz, dyrektor Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP. Rozmawiano o ostatnich atakach na dziennikarzy w trakcie protestów i konferencji Ogólnopolskiego Strajku Kobiet, których ofiarą padła także reporterka portalu Niezalezna.pl. – Jest to sytuacja zadziwiająca, kiedy kierownictwo organizacji, która wzywa do protestów, mieni się obrońcą praw człowieka, w ten sposób traktowanie dziennikarzy toleruje i wręcz do tego zachęca. Kuriozalną jest sytuacja, kiedy odmawia się wejścia na konferencję prasową poszczególnym mediom. To sytuacje, które nigdy nie powinny mieć miejsca – mówiła Jolanta Hajdasz .  – Organizatorzy strajku zachowują się jak prowokatorzy, którzy dokładnie chcą taką reakcję wywołać, żeby była o tym dyskusja, żebyśmy musieli o tym rozmawiać w audycjach,  a nie o tym, jak są te manifestacje finansowane, ile na nie przekazała “Gazeta Wyborcza”,  bo przecież 700 tysięcy złotych przekazanych na Strajk Kobiet przez “Wyborczą” to fakt, o którym sami na swoich łamach informowali. Pytanie: gdzie jest granica zaangażowania mediów w sytuację polityczną? Tych pytań ma nie być, bo w świetle tych bulwersujących ataków rozmawiamy o tym, jak traktowani są dziennikarze – wskazała Jolanta Hajdasz.   Rozmówczyni redaktora Tomasza Sakiewicza wskazała na nierówność, jaka ma ostatnio miejsce w traktowaniu dziennikarzy. Podała dwa przykłady.

 

– Jeżeli mieliśmy do czynienia z sytuacją, kiedy na kilka godzin zatrzymano dziennikarkę “Gazety Wyborczej” przez policję, powinna ta policja zwolnić ją wtedy, gdy ją zatrzymała i zorientowała się, że ma do czynienia z dziennikarzem. Ale chodzi o reakcję środowiska – petycja w internecie trwająca kilka dni, zawiadomienia od najwyższych instytucji w Polsce zajmujących się tą sprawą, stowarzyszenia międzynarodowe dziennikarskie też nie omieszkały zapytać się o tę sytuację. Natomiast, kiedy w momencie mamy fakty bulwersujące, czyli odmowę udzielenia informacji dziennikarzom konkretnych stacji, tych które zadają trudne pytania, przecież widać to gołym okiem, kiedy mamy do czynienia z poturbowaniem dziennikarzy, obrażaniem, upokarzaniem, atakami fizycznymi, te instytucje milczą. Nie ma żadnej solidarności zawodowej – powiedziała dyrektor Centrum Monitoringu Wolności Prasy.

 

Cały program TUTAJ.

Wolność słowa staje się dziś karykaturą samej siebie. CMWP SDP w Radiu Maryja

Wolność słowa staje się dziś karykaturą samej siebie. (…) Dziś polską racją stanu jest zachowanie spokoju. Od dziennikarzy nie chcemy emocji, nie potrzebujemy podburzania do konfliktów, czekamy tylko na rzeczowe informacje. Tylko tyle i aż tyle – zaznaczyła w felietonie „Myśląc Ojczyzna” na antenie Radia Maryja dr Jolanta Hajdasz, dyrektor Centrum Monitoringu Wolności Prasy Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich. Tekst został opublikowany 29 listopada  br. 

 

Dr Jolanta Hajdasz wskazała, że „wydarzenia z ostatnich dni z udziałem dziennikarzy po raz kolejny pokazują, na jakie manowce prowadzą nasz kraj obowiązujące w naszym systemie prasowym zasady niczym nieograniczonej i niczym nieregulowanej wolności – zwanej dla zmylenia nas wszystkich – wolnością słowa”. – Wolność słowa staje się dziś karykaturą samej siebie, a przeciętny człowiek może mieć trudności z odpowiedziami nawet na najprostsze pytania dot. mediów, np. kim jest dziennikarz, jak powinien się zachowywać, czy media powinny finansować działalność polityczną i gdzie jest granica zaangażowania redakcji, np. w akcję protestacyjną? Czy można się dziwić, że policja ma problemy z odróżnieniem dziennikarza od aktywnego uczestnika manifestacji, skoro tenże dziennikarz jest w pierwszym rzędzie protestujących, wznosi razem z nimi okrzyki i szarpie się z policjantem, a dopiero przy zatrzymaniu krzyczy, że jest z prasy? – pytała felietonistka. Dziennikarz na demonstracji nie może być demonstrantem. Nie powinien w niej uczestniczyć, skoro ma ją relacjonować – kontynuowała.– Dziś polską racją stanu jest zachowanie spokoju. Od dziennikarzy nie chcemy emocji, nie potrzebujemy podburzania do konfliktów, czekamy tylko na rzeczowe informacje. Tylko tyle i aż tyle – podkreśliła dr Jolanta Hajdasz.

 

Całość TUTAJ.

 

Protest CMWP SDP przeciwko odmowie udzielania informacji redakcjom przez organizację „Strajk Kobiet”

CMWP SDP stanowczo protestuje przeciwko naruszaniu zasady wolności słowa demokratycznego państwa przez organizację „Strajk Kobiet” poprzez odmowę udzielania informacji i nie dopuszczania do uczestnictwa w konferencjach prasowych organizacji dziennikarzom z redakcji Telewizji Polskiej S.A, Telewizji Trwam, Telewizji Republika, Gazety Polskiej, Gazety Polskiej Codziennie i Naszego Dziennika. Szczególnie bulwersująca jest przy tym forma wyrażania tej odmowy – przepychanki z dziennikarzami, ich szarpanie oraz określanie ich słowami uważanymi powszechnie za obelżywe.

 

Należy przy tym zauważyć, iż publikacje w/w redakcji na temat „Strajku Kobiet” ujawniają niejasne powiązania finansowe organizatorek akcji protestacyjnych mających miejsce w Polsce po 22 października b.r. oraz opisują różnego rodzaju kontrowersje związane z ich publiczną działalnością, co w ocenie CMWP SDP ma wpływ na negatywny stosunek „Strajku Kobiet” do dziennikarzy z tych redakcji.

 

CMWP SDP podkreśla, iż w ten sposób organizacja Strajk Kobiet łamie konstytucyjną zasadę wolności słowa demokratycznego państwa, która to obejmuje nie tylko wolność wyrażania swoich poglądów ale także pozyskiwania (i rozpowszechniania) informacji. Ponadto poprzez uniemożliwienie wykonywania zadań dziennikarskich organizacja „Strajk Kobiet” naruszyła art. 43 i 44 Prawa Prasowego, które mówią iż kto używa przemocy lub groźby bezprawnej w celu zmuszenia dziennikarza do opublikowania lub zaniechania opublikowania materiału prasowego albo do podjęcia lub zaniechania interwencji prasowej podlega karze pozbawienia wolności do lat 3 (art. 43) oraz kto utrudnia lub tłumi krytykę prasową, podlega grzywnie albo karze ograniczenia wolności (art. 44).

 

Odmowa udzielania informacji w/w redakcjom przez organizację „Strajk Kobiet” powtarza się regularnie od kilkunastu dni, w ostatnim tygodniu jednak (18-25.11.2020) nastąpiła eskalacja negatywnych działań tej organizacji wobec dziennikarzy. 18 listopada b.r. dziennikarka TVP Ksenia Kodymowska została w brutalny sposób usunięta z lokalu, gdzie miała się odbyć konferencja prasowa Strajku Kobiet, a towarzysząca jej ekipa TVP nie została wpuszczona na tę konferencję, nie została jej także udzielona żadna informacja na temat działalności organizacji, ani nie został wskazany sposób jej pozyskania w przyszłości. 24 listopada b.r. w ten sam sposób zostali potraktowani dziennikarze nie tylko Telewizji Polskiej, ale także Telewizji Trwam, Telewizji Republika, Gazety Polskiej , Gazety Polskiej Codziennie i Naszego Dziennika, którzy nie zostali wpuszczeni na konferencję prasową „Strajku Kobiet”, obrażano ich i stosowano wobec nich przemoc fizyczną, by powstrzymać ich od wejścia na konferencję wraz z dziennikarzami innych mediów.

 

CMWP SDP pragnie podkreślić, że zarówno na gruncie prawa krajowego jak i międzynarodowego wolność słowa i prasy stanowią podstawowe swobody i wartości, do których ochrony obowiązane są zarówno instytucje państwowe oraz inne organizacje działające w przestrzeni publicznej. Opisana praktyka wykluczania niektórych dziennikarzy z dostępu do informacji budzi więc zdecydowany sprzeciw, nie sposób bowiem przyjąć, by opisane wyżej działania „Strajku Kobiet” miały się przyczynić do wzmocnienia demokracji czy respektowania zasady wolności słowa.

 

dr Jolanta Hajdasz,  dyr. CMWP SDP

Warszawa, 25 listopada 2020 r.