Protest CMWP SDP przeciwko cenzurowaniu angielskojęzycznego konta IPN przez Facebook

CMWP SDP stanowczo protestuje przeciwko  zablokowaniu  angielskojęzycznego konta Instytutu Pamięci Narodowej na portalu Facebook z powodu  publikacji  postu  dot. niemieckich planów germanizacji polskich dzieci w czasie II wojny światowej.  Post był opublikowany  15 maja 2020 r., konto zostało zablokowane  6 lutego b.r.  Działanie takie jest naruszeniem zasady wolności słowa . CMWP SDP apeluje o zaniechanie takich działań i przywrócenie funkcjonowania angielskojęzycznego konta IPN  na Facebooku. 

 

Jak informuje IPN materiał został opublikowany w 80. rocznicę powstania (datowanego na 15 maja 1940) dokumentu „Einige Gedanken über die Behandlung der Fremdenvölker im Osten” („Kilka myśli o traktowaniu obcoplemieńców na Wschodzie””) Heinricha Himmlera, który był wstępną instrukcją akcji germanizacyjnej. IPN określa ten dokument jako „instrukcję porywacza”, zainspirowaną teoriami Walthera Darrégo, ministra Rzeszy ds. żywności i rolnictwa, którego ideologia rasowa „Blut und Boden” („Krew i gleba”) położyła podwaliny pod program denacjonalizacji. W latach 1940–1945 III Rzesza wywiozła z podbitych ziem setki tysięcy nieletnich, ponieważ Niemcy poszukiwali dzieci nadających się do germanizacji.  W sumie  akcja germanizacyjna objęła około  200 tys. polskich dzieci, po wojnie odnalazło się tylko 30 tys.

 

Ta sprawa to  kolejny przypadek zablokowania materiałów historycznych IPN na portalu Facebook. W połowie stycznia Facebook  zablokował możliwość zagranicznej promocji filmu o niemieckim obozie przy ul. Przemysłowej w Łodzi, do którego w latach 1942–1945 trafiło ok. 3 tys. polskich dzieci.

 

CMWP SDP przypomina, iż wolność słowa należy do podstawowych zasad  demokratycznego państwa prawa. W Polsce jest ona zagwarantowana przez art. 54 ust. 1 Konstytucji. Poświadczają ją również wiążące Polskę akty prawa międzynarodowego. Wolności wypowiedzi dotyczy art. 10 Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności i art. 11 Karty Praw Podstawowych Unii Europejskiej . Także Powszechna Deklaracja Praw Człowieka w art. 19 zapewnia „swobodę posiadania niezależnej opinii, poszukiwania, otrzymywania i rozpowszechniania informacji i poglądów wszelkimi środkami”. Po raz kolejny  przedstawiciel mediów społecznościowych w Polsce stawia się ponad obowiązującym prawem  i blokuje dyfuzję treści popularyzujących istotne elementy polskiej historii współczesnej.

 

Ze względu na powszechność serwisu społecznościowego Facebook działanie takie ma charakter cenzury czyli kontroli publicznego przekazywania informacji, ograniczającej wolność swobodnego wyrażania myśli i przekonań. Jest to nieuzasadnione naruszenie zasady wolności słowa, która jest fundamentem ustroju każdego demokratycznego państwa. CMWP SDP apeluje o zaniechanie takich działań i przywrócenie swobodnego funkcjonowania na Facebooku angielskojęzycznego konta IPN.

 

dr Jolanta Hajdasz, dyr. CMWP SDP

Warszawa , 8 luty 2021 r.

 

Więcej na ten temat w wywiadzie dyr. Oddziału IPN w Łodzi dra hab Dariusza Roguta dla PAP  TUTAJ 

oraz na stronie  IPN TUTAJ.

Protest CMWP SDP przeciwko blokadzie kanału PCh24 TV na platformie YouTube

CMWP SDP z oburzeniem przyjmuje blokowanie publikacji treści na kanale PCh24TV przez platformę You Tube i apeluje o wstrzymanie takich  arbitralnych decyzji w przyszłości. Zdaniem Redakcji PCh24.pl blokada dotyczyła niepublikowanych wcześniej treści związanych z filmem dokumentalnym „Ich prawdziwe cele” poświęconego tematyce LGBT. Ze względu na powszechność serwisu internetowego YouTube działanie takie ma charakter cenzury czyli kontroli publicznego przekazywania informacji, ograniczającej wolność swobodnego wyrażania myśli i przekonań. Jest to nieuzasadnione naruszenie zasady wolności słowa, która jest fundamentem ustroju każdego demokratycznego państwa.

 

Jak informuje portal PCh24.pl, 2 lutego b.r. kanał telewizji internetowej PCh24TV, której wydawcą jest Stowarzyszenie im. Ks. Piotra Skargi, otrzymał ostrzeżenie o decyzji usunięcia materiałów związanych z filmem „Ich prawdziwe cele”, z powodu „naruszenia wytycznych dla społeczności”. Film ten ukazuje społeczno-polityczne motywy działalności organizacji LGBT. W pierwszym komunikacie wskazano, że z racji tego, iż blokada taka ma miejsce po raz pierwszy, na konto portalu nie zostaną nałożone żadne kary. Ostrzeżenie otrzymasz tylko raz i pozostanie ono na twoim kanale – napisano do redakcji portalu PCh24.pl. Po tym komunikacie administratorzy platormy You Tube zmienili jednak zdanie i na kanale pojawił się drugi komunikat informujący tym razem o blokadzie konta na siedem dni. Nie możesz przesyłać filmów, publikować postów ani publikować na żywo przez tydzień – napisano. Jest to pierwsze z trzech ostrzeżeń, drugie potrwa 2 tygodnie, a trzecie ostrzeżenie skutkuje usunięciem całego kanału. Po 7 dniach kanał telewizji PCh24Tv  na platformie YouTube został przywrócony, ale kontrowersyjny mechanizm blokady cenzorskiej był faktem.

 

CMWP SDP przypomina, iż usuwanie treści z portali społecznościowych bez wskazania konkretnych przykładów naruszenia regulaminu serwisu i bez realnej możliwości szybkiego odwołania się od tych decyzji narusza zasadę wolności słowa demokratycznego państwa. Jest to działanie przeciwko wolności słowa i przeciwko wolności mediów. Należy przy tym podkreślić, że cenzura prewencyjna jest w Polsce konstytucyjnie zakazana i jest niedopuszczalna także w świetle Europejskiej Konwencji Praw Człowieka, co wielokrotnie potwierdzał Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu.

 

dr Jolanta Hajdasz, dyr. CMWP SDP

Warszawa, 5 luty 2021 r.

 

Więcej na ten temat : https://www.pch24.pl/ich-prawdziwe-cele

https://www.pch24.pl/nasza-odpowiedz-na-blokady-youtubea–pch24tv-z-wlasna-platforma-,81830,i.html

https://www.pch24.pl/wracamy-po-banie–i-to-z-niespodzianka–ogladaj-nasz-program,81821,tv.html

Jak odzyskać wolność w Internecie? – link do debaty w telewizji EWTN

2 lutego  br. w telewizji internetowej EWTN odbyła się dyskusja  na temat współczesnych zagrożeń wolności słowa w Internecie . Gośćmi red. Doroty Niedźwieckiej byli : ks. Henryk Zieliński, redaktor naczelny tygodnika katolickiego „Idziemy”, wieloletni wiceprezes Katolickiego Stowarzyszenia Dziennikarzy, red. Krzysztof Ziemiec, dziennikarz radiowy i telewizyjny, specjalizujący się programach informacyjnych i publicystycznych, dr Tymoteusz Zych, radca prawny, wiceprezes zarządu Instytutu na rzecz Kultury Prawnej Ordo Iuris, który obecnie prowadzi projekt „Stop cenzurze w internecie oraz  dr Jolanta Hajdasz, dziennikarka, reżyser, dyrektor Centrum Monitoringu Wolności Prasy Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich.

 

Link do panelu “Jak odzyskać wolność w internecie?” jest TUTAJ.

 

Jak odzyskać wolność słowa w internecie? Dyskusja w internetowej telewizji EWTN z udziałem CMWP SDP

„Media to czwarta władza”. Tymczasem media społecznościowe okazują się pierwszą władzą: nawet przed władzą państwową. W jaki sposób blokada określonych treści w mediach wpływa na nasze życie? Co katolik może, a co warto, by zrobił dla wolności słowa? Gośćmi red. Doroty Niedźwieckiej  we wtorek 2.02.21 o godz. 19.00  w telewizji EWTN będą:

 

– dr Jolanta Hajdasz – dziennikarka, reżyser, dyrektor Centrum Monitoringu Wolności Prasy Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich;

 

– ks. Henryk Zieliński – redaktor naczelny tygodnika katolickiego „Idziemy”, wieloletni wiceprezes Katolickiego Stowarzyszenia Dziennikarzy;

 

– red. Krzysztof Ziemiec – dziennikarz radiowy i telewizyjny, specjalizujący się programach informacyjnych i publicystycznych;

 

– dr Tymoteusz Zych – radca prawny, wiceprezes zarządu Instytutu na rzecz Kultury Prawnej Ordo Iuris, obecnie prowadzi projekt „Stop cenzurze w intrenecie”. Podczas dyskusji LIVE zachęcamy do zadawania pytań na czacie.

 

Panel można obejrzeć na stronie https://ewtn.pl/ i na kanale YouTube EWTN Polska https://www.youtube.com/ewtnpolska/live .

 

EWTN czyli  Eternal Word Television Network to  amerykańska katolicka stacja telewizyjna, nadająca w językach angielskim, hiszpańskim i niemieckim. W Polsce dostępna jest w serwisie YouTube. Stacja została założona przez Matkę Angelikę OCPA z zakonu klarysek od Wieczystej Adoracji. W latach 70. XX wieku Matka Angelica nagrywała pogadanki i inne materiały religijne, rozpowszechniając je na kasetach magnetofonowych i kasetach wideo. W 1981 Matka Angelica wykupiła miejsce na satelicie i rozpoczęła nadawanie czterogodzinnego programu. Aktualnie w  ramówce kanału znajdują się filmy, dokumenty oraz programy dla dzieci i młodzieży. Programy nadawane są w języku angielskim i hiszpańskim.  W marcu 2018 roku Fundacja Vide et Crede im. św. Jana Pawła II z Wrocławia podpisała umowę o współpracy z EWTN i zapowiedziała uruchomienie do końca tego roku polskiej wersji stacji  pod nazwą EWTN Polska. Stacja wystartowała 20 października 2018 roku.

 

Protest CMWP SDP przeciwko atakowi na dziennikarza Radia Poznań  

CMWP SDP stanowczo protestuje przeciwko atakowi na dziennikarza Radia Poznań  w czasie demonstracji „Strajk Kobiet” w Poznaniu i apeluje do przedstawicieli władz o szczegółowe wyjaśnienie wszystkich okoliczności tego zajścia zajść oraz o ukaranie osób winnych tej sytuacji.

 

Grupka zamaskowanych mężczyzn związanych z anarchistyczną grupą Freedom Fighters zaatakowała reportera Radia Poznań Huberta Jacha podczas demonstracji „Strajk Kobiet” na poznańskim Placu Wolności . Mimo iż dziennikarz okazał legitymację prasową, uniemożliwiono mu przygotowanie relacji reporterskiej . Wg informacji dostępnych w mediach Grupa Freedom Fighters, która zaatakowała reportera, związana jest ze Skłotem Rozbrat w Poznaniu, miejscem, gdzie trenują sztuki walki. Podczas ataku nikt z organizatorów, ani uczestników demonstracji nie zareagował na agresywne zachowania mężczyzn w stosunku do dziennikarza .

 

Po raz kolejny CMWP przypomina, że fizyczne ataki na dziennikarzy są jaskrawym naruszeniem zasady wolności słowa, która jest fundamentem ustroju każdego demokratycznego państwa i nigdy nie powinny mieć miejsca. Bezpieczeństwo pracy osób relacjonujących wszelkie wydarzenia, w tym te wywołujące silne społeczne emocje, powinno być zawsze przedmiotem troski organizatorów manifestacji, którzy są zobowiązani do zapewnienia dziennikarzom i osobom z nimi pracującym warunków pracy niezagrażających ich życiu i zdrowiu. Fizyczne i słowne atakowanie dziennikarza jest działaniem przeciwko zasadzie wolności słowa, która jest realizowana poprzez wolną i nieskrępowaną pracę dziennikarzy i ludzi mediów, a ta zasada po raz kolejny jest naruszana podczas manifestacji „Strajku Kobiet”.

 

Dlatego CMWP SDP po raz kolejny apeluje do władz i organizacji publicznych, by podjęły działania zapobiegające wszelkim atakom na wykonujących swoje obowiązki dziennikarzy i osoby pracujące w mediach.

 

dr Jolanta Hajdasz,

dyrektor Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP

 

Warszawa, 29 stycznia 2021 r.

 

Film z wydarzenia TUTAJ.

 

 

Protest CMWP SDP przeciwko atakowi na ekipę Mediów Narodowych

Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP stanowczo protestuje przeciwko atakowi na ekipę telewizji internetowej Media Narodowe w czasie demonstracji „Strajk Kobiet” i jednocześnie apeluje do przedstawicieli władz o szczegółowe wyjaśnienie wszystkich okoliczności tego zajścia zajść oraz ukaranie osób winnych tej sytuacji

 

W środę 27 stycznia br. dziennikarze Mediów Narodowych , tak jak ekipy innych redakcji, relacjonowali protest środowisk lewicowych po publikacji orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego na temat aborcji eugenicznej. Dziennikarka Agnieszka Jarczyk i operator Mediów Narodowych zostali zaatakowani przez agresywnych demonstrantów. W stronę dziennikarzy wykrzykiwano wulgarne hasła, także przez megafony przystawiane blisko ich głów, tłum na nich napierał, atakowano operatora kamery, któremu protestujący starali się wyrwać sprzęt realizacyjny. Po szarpaninie jednemu z uczestników protestu to się udało, wyrwał z rąk operatora sprzęt i uciekł.

 

Ekipa Mediów Narodowych zgłosiła napaść i kradzież na policji, a dziennikarka z podejrzeniem uszkodzenia słuchu przeszła badania lekarskie.

 

CMWP SDP  przypomina, że fizyczne ataki na dziennikarzy i operatorów są jaskrawym naruszeniem zasady wolności słowa, która jest fundamentem ustroju każdego demokratycznego państwa i nigdy nie powinny mieć miejsca. Bezpieczeństwo pracy osób relacjonujących wszelkie wydarzenia, w tym te wywołujące silne społeczne emocje, powinno być zawsze przedmiotem troski organizatorów manifestacji i protestów, a zgodnie z obowiązującym prawem oni są zobowiązani do zapewnienia dziennikarzom i osobom z nimi pracującym warunków pracy niezagrażających ich życiu i zdrowiu. Szczególnie bulwersującym naruszeniem zasady wolności słowa jest także niszczenie sprzętu będącego narzędziem pracy dziennikarzy i służącego do relacjonowania publicznego wydarzenia z udziałem prasy, co miało miejsce podczas protestu „Strajk Kobiet”.

 

CMWP SDP po raz kolejny apeluje do władz i organizacji publicznych, by podjęły działania zapobiegające wszelkim atakom na wykonujących swoje obowiązki dziennikarzy i osoby pracujące w mediach.

 

dr Jolanta Hajdasz

dyrektor Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP

 

Warszawa, 28 stycznia 2021 r.

 

Bez wyroku w sprawie redaktora Wojciecha Biedronia

Przed Sądem Okręgowym w Łodzi już po raz drugi nie ogłoszono wyroku w sprawie redaktora Wojciecha Biedronia z tygodnika Sieci w związku z jego artykułem na temat byłego sędziego Wojciecha Łączewskiego, który teraz występuje w roli oskarżyciela prywatnego. 4 stycznia 2021 roku wyroku nie było, ponieważ Łączewski zmienił miejsce zamieszkania i – jak argumentował były sędzia – nie wiedział o poprzednich terminach a na rozprawie 27 stycznia oskarżyciel prywatny wystąpił do łódzkiego sądu o wyłączenie z postępowania sędziego Marka Pietruszki, który przewodniczy składowi orzekającemu.  

 

Sprawa dotyczyła publikacji na temat b. Sędziego W. Łączewskiego, w której opisano, jak miał on nawiązać prywatną korespondencję z osobą, którą uznał za dziennikarza Tomasza Lisa i miał namawiać red. naczelnego “Newsweeka” do obrania nowego kierunku w politycznej walce z rządem. Sąd Okręgowy uznał, że redaktor Wojciech Biedroń pomówił sędziego “o właściwości, które mogły go narazić na utratę zaufania potrzebnego do wykonywania zawodu sędziego poprzez nieprawdziwe wskazanie, że wobec pokrzywdzonego toczy się postępowanie dyscyplinarne”. W istocie chodziło o postępowanie wyjaśniające, ale nawet wielu prawników stosuje te określenia zamiennie.

 

Wojciech Łączewski, jeszcze jako sędzia, wystąpił w listopadzie 2016 r. z prywatnym aktem oskarżenia wobec red. Wojciecha Biedronia.   Latem 2018 roku sąd I instancji uznał dziennikarza za winnego. Podstawą był art. 212 kodeksu karnego mówiący o zniesławieniu. Biedroniowi wymierzono 25 tysiące złotych grzywny. Na początku 2019 roku, po apelacji, Sąd Okręgowy w Łodzi złagodził wyrok i zmniejszył grzywnę do 3 tys. zł., ale uznał winę dziennikarza.

 

We wrześniu 2020 roku Sąd Najwyższy uchylił wyrok wymierzający grzywnę red. Biedroniowi. Sprawa wróciła do II instancji, czyli do Sądu Okręgowego w Łodzi. Na jego wokandzie pojawiła się na początku 2021 roku.

 

27 stycznia Wojciech Łączewski złożył wniosek o wyłączenie ze składu orzekającego, jego przewodniczącego sędziego Tomasza Pietruszki. Redaktor Biedroń poinformował, że oskarżyciel prywatny dosyć szczegółowo powoływał się na wiele okoliczności i dokumentów, m.in. na raport Najwyższej Izby Kontroli. Chodzi o rzekome niejasności w tym losowaniu sędziów, a – zdaniem oskarżyciela prywatnego – sędzia Tomasz Pietruszka jest źle wybrany poprzez nową Krajową Radę Sądownictwa  – relacjonował Wojciech Biedroń. We wniosku znalazło się również stwierdzenie, że jestem znajomym sędziów z KRS ” –mówił dziennikarz. Powołując się na raport NIK i podważając status sędziego orzekającego w sprawie, w moim przekonaniu, Wojciech Łączewski dąży do przedłużenia tego przewodu sądowego i wydaję mi się, że liczy na możliwe przedawnienie – powiedział CMWP SDP Biedroń.

 

Także zdaniem wielu prawników wniosek o wyłączenie sędziego spowoduje znaczne opóźnienie wyroku. Teraz sąd musi orzec, czy przewodniczący składu, sędzia Tomasz Pietruszka może nadal prowadzić tę sprawę. Już wcześniej, bo 4 stycznia 2021 miał być ogłoszony wyrok. Tak się jednak nie stało. “Podobno oskarżyciel prywatny zmienił adres zamieszkania i właśnie, wpłynął wniosek, z którego wynika, że nie został powiadomiony o poprzednim terminie rozprawy” – powiedział na początku stycznia mecenas Dariusz Pluta, który jest adwokatem Wojciecha Biedronia.   Nie podoba mi się tego typu zachowanie oskarżyciela, ale sąd nie miał wyjścia i musiał wyznaczyć nowy termin  – podkreślił wtedy red. Biedroń.

 

Zdaniem dziennikarza w tej sprawie chodzi jednak o coś innego. “Ciągle przed sądem staje dziennikarz. Dziennikarz skazany z haniebnego artykułu 212 kodeksu karnego. Ja nigdy nie byłem karany, a dziś sytuacja jest taka, że po raz kolejny, 30 lat po upadku komuny, dziennikarz musi odpowiadać z artykułu 212.” – mówił Wojciech Biedroń. Do sądu trafił akt oskarżenia, który opisuje działania Wojciecha Łączewskiego także wobec publicysty Sieci.

 

Sprawa jest objęta monitoringiem CMWP SDP. Obserwatorem procesu w imieniu CMWP SDP jest red. Hubert Bekrycht. Przeciwko wyrokowi skazującemu red. Wojciecha Biedronia Centrum występowało m.in. w lutym 2019 r.

 

Protest CMWP SDP  przeciwko skazaniu red. W. Biedronia TUTAJ.

 

Gmina kontra dziennikarz. Kolejna sprawa z art. 212 kk objęta monitoringiem CMWP SDP

25 stycznia br. przed Sądem Rejonowym w Częstochowie odbyła się rozprawa z prywatnego aktu oskarżenia z art. 212 kodeksu karnego Gminy Rędziny przeciwko red. Pawłowi Gąsiorskiemu, redaktorowi naczelnemu  portalu gminaredziny.pl . Gminie nie spodobało się sformowanie, że “gmina nieźle zarabia na Waszych odpadach”. Według aktu oskarżenia są to nieprawdziwe informacje, a twierdzenie, że m.in. “mieszkańcy za dużo płacą za śmieci”  spowodowało utratę zaufania do gminy Rędziny przez mieszkańców.

 

Według aktu oskarżenia, Gmina Rędziny poczuła się zniesławiona tym, iż red. Paweł Gąsiorski napisał artykuł  na temat wpływów i wydatków za śmieci w gminie Rędziny. Wg red. Pawła Gąsiorskiego  źródłem informacji zawartych w artykule była  informacja publiczna przesłana przez wójta Pawła Militowskiego.

 

Artykuł będący przedmiotem oskarżenia jest TUTAJ.

 

Sprawa dotyczy więc  udostępnienia przez red. P. Gąsiorskiego informacji publicznej z 26 września 2019 w sprawie wydatków i dochodów dotyczących odbioru, gospodarowania i transportu odpadów od mieszkańców Gminy Rędziny za lata 2017 – 2018. 25  stycznia b.r. strony zarówno oskarżyciela, jak i oskarżonego stawiły się z pełnomocnikami. Pełnomocnik oskarżyciela sprzeciwił się jawnemu prowadzeniu postępowania. Przewodniczący sędzia M. Garlik zezwolił na pozostanie na sali dwóch osób m.in. obserwatora w imieniu CMWP SDP – red. Haliny  Żwirskiej. Następnie sędzia zapytał czy strony porozumiały się w czasie mediacji. Strony zgodnie oświadczyły, że nie widzą możliwości zawarcia ugody. Pełnomocnik oskarżyciela będzie wnosił o przesłuchania Pawła Militowskiego – wójta gminy Rędziny. Sędzia wyjaśnił również, że oskarżyciel nie otrzymał odpowiedzi na złożony wniosek, gdyż nie jest to oskarżenie cywilne, a Gmina ma osobowość prawną. Jednak odczytał część tej odpowiedzi Sądu.

 

Następnie sędzia zarządził skierować sprawę na 13 kwietnia 2021, godz. 8.50 . Pouczył także oskarżonego, że niestawienie się na rozprawie nie wstrzymuje jej biegu oraz stwierdził, iż należy uznać za zawiadomionego Pawła Militowskiego przez pełnomocnika oskarżyciela. Świadkowie: Aneta Paszek, Katarzyna Oziębłowska i Joanna Włodarczyk zostaną wezwani na godzinę 10.00. Na tym rozprawa zakończyła się.

 

Sprawę swoim monitoringiem objęło Centrum Monitoringu i Wolności Prasy SDP oraz Helsińska Fundacja Praw Człowieka.

 

Protest CMWP SDP przeciwko skazaniu red. Michała Majewskiego za ochronę źródeł informacji w tzw. aferze taśmowej

Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP wyraża stanowczy protest przeciwko apelacyjnemu wyrokowi Sądu Okręgowego w Warszawie na podstawie którego były dziennikarz „Wprost” red. Michał Majewski został uznany winnym i skazany na 18 tys. zł grzywny za obronę wydania laptopa red. nacz. tygodnika Sylwestra Latkowskiego prokuraturze i agentom Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, by zachować  tajemnicę dziennikarską. CMWP SDP podtrzymuje swoje stanowisko w tej sprawie sformułowane po wyroku skazującym w sądzie I instancji w lutym 2020 r. i zapewnia iż będzie wspierać dziennikarza w skardze kasacyjnej, jeśli on zdecyduje się ją złożyć.

 

Wyrok dotyczy zdarzenia z 18 czerwca 2014 r., gdy po ujawnieniu przez tygodnik „Wprost” nagrań z podsłuchów m.in. prominentnych polityków PO i osób związanych z ówczesną partią sprawującą władzę prokuratorzy oraz funkcjonariusze ABW wkroczyli do redakcji tygodnika „Wprost” w ramach śledztwa prowadzonego przez stołeczną prokuraturę w sprawie nielegalnych podsłuchów i zażądali wydania nośników nagrań tuż po tym, jak tygodnik ujawnił pierwsze nagrania rozmów polityków i biznesmenów podsłuchanych w dwóch warszawskich restauracjach, co wywołało tzw. aferę taśmową. Ówczesny redaktor naczelny tygodnika, Sylwester Latkowski powołując się na tajemnicę dziennikarską odmówił wydania materiałów. Prokuratura zarządziła przeszukanie, a funkcjonariusze ABW próbowali siłą odebrać red. Latkowskiemu laptop, co nie im się nie udało. W obronie ówczesnego szefa „Wprost” stanęli dziennikarze wielu różnych mediów, w tym także Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP. 3 lutego 2020 r. Sąd Rejonowy w Warszawie uznał red. Michał Majewskiego i wydawcę pisma Michała M. Lisieckiego za winnych i skazał ich na grzywny z artykułu 224 § 2, który mówi o tym, że podlega karze ten, kto stosuje przemoc lub groźbę bezprawną w celu zmuszenia funkcjonariusza publicznego do przedsięwzięcia lub zaniechania prawnej czynności służbowej odpowiednio na grzywny 18 tys. zł i 20 tys. zł .

 

W ocenie CMWP SDP przypisywane dziennikarzom zarzuty nie miały miejsca, a sąd zlekceważył swoim wyrokiem zarówno wszystkie okoliczności tego zdarzenia, jak i ich kontekst czyli ważny interes społeczny , jakim było zarówno ujawnienie treści nagrań z podsłuchów , jak i ochrona tajemnicy dziennikarskiej związanej z ich publikacją.

 

CMWP SDP pragnie podkreślić, iż skazywanie dziennikarzy bez uwzględniania wszystkich okoliczności wykonywanej przez nich pracy i bez uwzględniania kontrolnej funkcji mediów w demokratycznym państwie prowadzi do uruchomienia i upowszechnienia w pracy dziennikarskiej mechanizmu autocenzury, czyli samoograniczania się także innych dziennikarzy i nie podejmowania przez nich w publikacjach trudnych i kontrowersyjnych problemów społecznych, co w oczywisty sposób niszczy zasadę wolnego słowa i prowadzi do ograniczenia swobód obywatelskich. Jest to tzw. efekt mrożący (ang. chilling effect), wielokrotnie opisywany zarówno na gruncie prawa polskiego, jak i innych krajów jako działanie przeciwko wolności słowa i wypowiedzi. Dlatego w ocenie CMWP SDP wyrok ten narusza fundamentalną dla ustroju demokratycznego zasadę wolności słowa

 

CMWP SDP pragnie podkreślić, że zarówno na gruncie prawa krajowego jak i międzynarodowego wolność słowa i prasy stanowią podstawowe swobody i wartości, do których ochrony obowiązane są wszystkie instytucje państwowe. W/opisany wyrok budzi więc zdecydowany sprzeciw, nie sposób bowiem przyjąć, by wskazane wyżej orzeczenie miało się przyczynić do wzmocnienia demokracji czy respektowania zasady wolności słowa.

 

dr Jolanta Hajdasz, dyr. CMWP SDP

Warszawa, 22 stycznia 2021 r.

 

Stanowisko CMWP SDP  z 6.02.20 jest TUTAJ.

 

Wsparcie CMWP SDP dla Ewy Stankiewicz w związku z odwołaniem premiery jej filmu „Stan Zagrożenia” przez TVP

W związku z zaskakującym odwołaniem premiery filmu „Stan Zagrożenia” autorstwa  Ewy Stankiewicz  przez TVP S.A.  Centrum Monitoringu Wolności Prasy Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich  oświadcza, iż w pełni  solidaryzuje się z  red. Ewą Stankiewicz, dziennikarką i dokumentalistką  i apeluje do Telewizji Publicznej o emisję tego filmu w najbliższym możliwym terminie. 

 

„Stan zagrożenia” miał zostać pokazany w TVP1 20 stycznia b.r. o godz. 21:00 w ramach pasma dokumentalnego. W dniu planowanej publikacji po południu pojawiły się informacje, że emisję filmu odwołano, co potwierdziło się wieczorem, gdyż o godz. 21 w TVP1 transmitowano mecz piłkarski o Superpuchar Włoch.

 

Wg informacji publikowanych w mediach Centrum Informacji Telewizji Polskiej w wydanym wieczorem komunikacie wyjaśniło, że do firmy „wpłynęły zastrzeżenia natury formalno-prawnej, stwarzające poważne wątpliwości co do ryzyka użycia w filmie materiałów prawnie chronionych”. Telewizja publiczna poinformowała, że po przeprowadzeniu szczegółowych analiz prawnych zdecydowano się przełożyć emisję „Stanu zagrożenia” na 10 kwietnia b.r.  Decyzja TVP S.A. zaskoczyła zarówno Autorkę filmu , jak i jego producentów.  Ewa Stankiewicz w oświadczeniu wydanym  21 stycznia b.r. stwierdziła, że decyzja o wycofaniu „Stanu zagrożenia” z emisji została podjęta w ostatniej chwili, a film jeszcze w środę po południu był w ramówce.

 

Ewa Stankiewicz to autorka filmów, reportaży telewizyjnych i radiowych, w tym dokumentu pt. Solidarni 2010, stanowiącego zapis rozmów prowadzonych pomiędzy ludźmi zgromadzonymi podczas żałoby narodowej po katastrofie na Krakowskim Przedmieścia w Warszawie oraz podczas uroczystości pogrzebowych Pary Prezydenckiej w Krakowie (współautor Jan Pospieszalski, 2010), Krzyż. Solidarni 2010 część druga (współautor Jan Pospieszalski, 2011) będący niejako kontynuacją filmu Solidarni 2010. Film opowiada o wydarzeniach związanych ze sporem o krzyż sprzed Pałacu Prezydenckiego, który przez wiele tygodni budził w Polsce wielkie emocje oraz Lista pasażerów (także wraz z Janem Pospieszalskim, 2011).  Jest prezesem Stowarzyszenia Solidarni2010 i o od lat dąży do ujawnienia prawdy o Zamachu Smoleńskim i ukarania winnych śmierci Prezydenta RP i 95 innych osób ważnych dla suwerenności Polski. W 4 kwietnia 2018 r. była prelegentką  w konferencji organizowanej przez CMWP SDP  pt. “W poszukiwaniu prawdy. Katastrofa Smoleńska w relacjach dziennikarzy” (zdjęcia są z tej konferencji) .

 

CMWP SDP  oświadcza, że w porozumieniu z Autorką filmu „Stan Zagrożenia” red. Ewą Stankiewicz będzie dążyć do doprowadzenia do emisji w/w filmu w TVP i pragnie przypomnieć, że wolność słowa i prasy stanowią podstawowe swobody i wartości, do których ochrony obowiązane są wszystkie organy demokratycznego państwa, a jakakolwiek forma cenzury prewencyjnej jest w Polsce konstytucyjnie zakazana. CMWP SDP apeluje więc do TVP S.A. o emisję filmu p.t. „Stan Zagrożenia” w najbliższym możliwym terminie także ze względu na wyjątkową tematykę tego filmu dokumentalnego oraz osobę jego Autorki gwarantującej wysoki poziom merytoryczny i dziennikarski oraz artystyczny produkowanego dzieła.

 

dr Jolanta Hajdasz, dyr. CMWP SDP

Warszawa 21 stycznia 2021 r.

 

Oświadczenie Ewy Stankiewicz

w związku z nagłym odwołaniem emisji filmu „Stan Zagrożenia” z 20 stycznia 2021 r.

 

Telewizja Polska wydała oświadczenie, informując że wstrzymała emisję filmu „Stan Zagrożenia” mojego autorstwa w dniu 20.01.2021 r. o godz. 21:00 na antenie TVP1 po przeprowadzeniu szczegółowych analiz prawnych. Decyzję musiano podjąć bardzo nagle – o czym świadczy pozostawienie filmu w ramówce do późnych godzin popołudniowych. Oświadczenie wydano godzinę po czasie planowej emisji filmu. Film jest gotowy od 9 miesięcy, przeszedł analizy prawne, jest obwarowany umowami, został wstawiony w ramówkę i promowany zwiastunem TVP od tygodnia. Na krótko przed emisją zaczęto nagle szukać pretekstu do jej wstrzymania. Najpierw miały to być błędy językowe, a następnie prawne. Wyciągnięto korespondencję sprzed 8 miesięcy – z maja ubiegłego roku – próbę interwencji jednego z polityków, który usiłował zablokować – już wtedy- emisję filmu. Żadne nowe zarzuty się nie pojawiły.

 

Jednocześnie – jak oświadcza TVP – nową datę emisji wyznaczono na dzień 10.04.2021 r., czyli w jedenastą rocznicę katastrofy smoleńskiej. Po zapewnieniach dyrekcji TVP że film zostanie wyemitowany 10 kwietnia ubiegłego roku (2020), potem w maju 2020, potem 11 stycznia 2021, w końcu 20 stycznia 2021 – nie mam nadziei, że film zostanie wyemitowany w ogóle. Nie godzę się na żadną cenzurę treści filmu. A zarzuty skierowane w opisanych okolicznościach wyglądają na pretekst i otwierają furtkę do dalszej blokady.

 

Wiem, że film cieszył się ogromnym zainteresowaniem – w statystykach zapowiadającego twitta widniało ponad 150 tysięcy odsłon – a mowa tylko o pojedynczej informacji na moim koncie. Pod wpływem potrzeby uzyskania wiedzy na temat Smoleńska i szukania nowych źródeł informacji a także w wyniku promocji w telewizji, radiu i mediach społecznościowych, czy też prywatnego rozprzestrzeniania wiadomości – bardzo wiele osób nastawiało się na obejrzenie Stanu Zagrożenia.

 

Wiem, że niektórzy całymi rodzinami zasiedli przed telewizorami. Całkowicie ich zignorowano, po wielu dniach zapowiedzi – po prostu – bez słowa wytłumaczenia – wyemitowano mecz. Otrzymałam lawinę wiadomości z wyrażeniem rozgoryczenia, oburzenia i dojmującego smutku z powodu działań TVP. Bardzo mi przykro, że zostaliście Państwo na to narażeni.

 

Telewizja Polska pisze w oświadczeniu, że wspiera działania zmierzające do wyświetlenia prawdy o katastrofie smoleńskiej. Moim zdaniem to wygląda inaczej. Niewielu zdeterminowanych twórców związanych z Telewizją, stara się wciąż coś zrobić coś na własną rękę. Co do zasady jednak w Telewizji można jedynie „upamiętniać”, rzewnie wspominać i „oddawać cześć”. Wszelkie analityczne i poważne prace śledcze mają „pod górkę”, de facto nie są obecne na antenie. Nie mówiąc już o inicjatywie ze strony TVP do stworzenia grupy dobrych dziennikarzy śledczych i zlecenia im prac dotyczących największej powojennej tragedii w historii Polski – śmierci polskiego Prezydenta i 95 osób kluczowych dla naszego Państwa na terenie Federacji Rosyjskiej. Dlaczego to wydaje się takie nie do pojęcia? Zresztą Telewizja nie jest tu odosobniona, jeśli chodzi o instytucje i organy Państwa Polskiego – Smoleńsk można tylko wspominać lub realnie amatorsko ośmieszać.

 

Jeśli miarą suwerenności Polski kiedyś – była zdolność powiedzenia prawdy o tym, kto zabił naszą elitę w Katyniu – jak uważał Prezydent Lech Kaczyński – to miarą naszej suwerenności dziś, jest zdolność powiedzenia o tym, jak i dlaczego zginął on sam i 95 polskich obywateli.

 

Przegrała wolność słowa – zwyciężyły naciski polityczne. Nie zobaczycie Państwo filmu Stan Zagrożenia. Tak jak od 5 lat nie widzicie Raportu Podkomisji – podstawowego narzędzia do naprawy bezpieczeństwa Państwa, ani zarzutów Prokuratury. Tutaj sojusze są zdumiewające.

 

Ewa Stankiewicz

 

Oświadczenie jest TUTAJ.

 

Wsparcie CMWP SDP dla walki o życie Polaka w szpitalu w Plymouth – aktualne informacje

Jolanta Hajdasz  jako dyrektor Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP  16 stycznia br. podpisała petycję  do władz Wielkiej Brytanii  z  apelem o przekazanie do naszego kraju rodaka, który przebywa w szpitalu w Plymouth w Wielkiej Brytanii oraz 19 stycznia br. petycję w języku angielskim w tej samej sprawie.  CMWP SDP protestowało przeciwko  ograniczaniu przez Sąd  w Wielkiej Brytanii prawa do korzystania z wolności słowa przez polską opinię publiczną poprzez wydany czasowo zakaz informowania “o sprawie  Polaka w średnim wieku znanego  pod inicjałami RS”, któremu szpital odmawia podawania pokarmów i płynów . Protest był opublikowany 2 stycznia br.  Petycje  podpisał także Krzysztof Skowroński, prezes SDP. 

 

Protest CMWP SDP jest TUTAJ.

 

Polska wersja petycji: TUTAJ.

 

Angielska wersja petycji: TUTAJ.

 

Wg aktualnych, publikowanych w mediach informacji PAP brytyjski sąd przychylił się w poniedziałek 18.stycznia  br. wieczorem  do wniosku szpitala w Plymouth w południowo-zachodniej Anglii, by nie zezwalać konsulowi RP na dostęp do przebywającego tam, pozostającego w śpiączce obywatela Polski . Poinformowali o tym jego bliscy. Jak dodali, sąd uzasadnił decyzję tym, że „nie byłoby to w najlepszym interesie” mężczyzny. Zgodnie z wcześniejszą decyzją sądu, szpital w Plymouth ponownie odłączył rurki, którymi był on odżywiany i nawadniany.  Informacje te potwierdzili także prawnicy z brytyjskiej  organizacji Standing with Christians for Life and Liber, z którymi współpracowało CMWP SDP w tej sprawie. 

 

Wg potwierdzonych przez nas informacji, sąd uzasadnił swoja decyzję tym, że „nie byłoby to w najlepszym interesie” mężczyzny. Zgodnie z wcześniejszą decyzją sądu, szpital w Plymouth ponownie odłączył rurki, którymi był on odżywiany i nawadniany. Sprawa dotyczy R.S. – mężczyzny w średnim wieku (jego personalia nie mogą być publikowane ze względu na dobro rodziny), który od kilkunastu lat mieszka w Anglii i który 6 listopada 2020 roku doznał zatrzymania pracy serca na co najmniej 45 minut, w wyniku czego, według szpitala, doszło do poważnego i trwałego uszkodzenia mózgu. W związku z tym szpital w Plymouth wystąpił do sądu o zgodę na odłączenie aparatury podtrzymującej życie, na co zgodziły się mieszkający w Anglii żona i dzieci mężczyzny. Przeciwne są temu jednak mieszkające w Polsce matka i siostra, a także mieszkające w Anglii druga siostra mężczyzny i jego siostrzenica.

 

Żona R.S. uważa, że nie chciałby on być podtrzymywany przy życiu przy obecnym stanie, a druga część rodziny argumentuje, że jako praktykujący katolik opowiadał się za prawem do życia od poczęcia do naturalnej śmierci, zatem nie chciałby, aby jego życie zakończyło się w ten sposób. 15 grudnia Sąd Opiekuńczy – specjalny sąd zajmujący się wyłącznie sprawami dotyczącymi osób ubezwłasnowolnionych lub niemogących samodzielnie podejmować decyzji – uznał, że żona mężczyzny wie lepiej niż jego matka i siostry, jaka byłaby jego wola. Orzekł też, że w obecnej sytuacji podtrzymywanie życia mężczyzny nie jest w jego najlepszym interesie i w związku z tym odłączenie aparatury podtrzymującej życie będzie zgodne z prawem, zaś mężczyźnie należy zapewnić opiekę paliatywną, by do czasu śmierci zachował jak największą godność i jak najmniej cierpiał.

 

Aparatura podtrzymująca życie została w zeszłym tygodniu odłączona po raz czwarty. W pierwszych trzech przypadkach z powrotem ją przyłączono – po dwóch, pięciu i trzech dniach – w związku ze złożonym wnioskiem o apelację, którego nie przyjęto, w związku z nowymi dowodami przedstawianymi przez tę część rodziny, która walczy o życie oraz z powodu skargi do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, której ten jednak nie przyjął.

 

Część rodziny, która walczy o życia, zaznacza, że stan R.S. poprawił się zauważalnie od czasu pierwszego orzeczenia sądu. Wskazała, że po odłączeniu go od aparatury wspomagającej oddychanie, oddycha on samodzielnie i nie było potrzeby jej ponownego przyłączenia; później w sporze chodziło tylko o odłączenie lub nieodłączanie rurek podających mężczyźnie pożywienie i wodę. Przedstawiała też jako dowód nagranie wideo, na którym mężczyzna mruga oczami w trakcie obecności rodziny w szpitalu, a także opinię neurologa wyrażającego odmienne zdanie na temat jego szans na powrót do w miarę samodzielnego życia. Ponadto zaproponowała przetransportowanie mężczyzny do Polski, gdzie mógłby dalej żyć. Na to jednak nie zgadza się żona mężczyzny.

 

Jak mówiła wcześniej matka mężczyzny, w trakcie wizyty członków rodziny w szpitalu R.S. płakał, ruszał głową, reagował na głos, zatem nie można mówić o tym, że znajduje się on w śpiączce ani tym bardziej w stanie wegetatywnym, lecz jest to już stan minimalnej świadomości. Jej zdaniem szpital nie wykonał wszystkich badań w związku z poprawą stanu mężczyzny.

 

Na posiedzeniu w dniach 30 i 31 grudnia Sąd Opiekuńczy odrzucił te dowody, wskazując, że nagrane smartfonem wideo nie ma takiej samej wagi jak badania medyczne, mruganie oczami, według lekarzy, jest naturalnym odruchem osoby pozostającej w tym stanie i niekoniecznie jest ono reakcją na obecność kogoś z rodziny. Wskazał też, że przywołany neurolog Patrick Pullicino jest jednocześnie katolickim księdzem i aktywnym działaczem organizacji na rzecz prawa do życia od poczęcia do naturalnej śmierci, zatem jego opinia nie jest bezstronna. Ponadto nie miał on wglądu w dokumentację medyczną.

 

Sąd nie zgodził się też na przetransportowanie R.S. do Polski, argumentując, że wiązałoby się to z dużym ryzykiem śmierci w trakcie transportu, co byłoby bardziej uwłaczające godności niż odłączenie aparatury.

 

W niedzielę minister spraw zagranicznych Zbigniew Rau zapewniał w Programie Pierwszym Polskiego Radia, że resort zrobił wszystko, co możliwe, by pomóc Polakowi. Wskazał, że wysłał notę dyplomatyczną do swojego brytyjskiego odpowiednika, MSZ trzykrotnie występowało z wnioskiem wspierającym skargę polskiej części rodziny chorego do ETPC, a marszałek Sejmu Elżbieta Witek w bardzo osobistym liście zwróciła się do spikera Izby Gmin.

 

Jolanta Hajdasz w PR24: poglądy koncernów ważniejsze niż demokratycznie wybrana władza

– Cieszę się, że doszło do zdarzenia, które wszystkim otworzyło oczy (…). Skoro można zablokować konta (Donalda Trumpa – przyp. red.) arbitralną decyzją firm prywatnych, wielkich koncernów, to nie ma żadnego problemu, by zablokować konta innych podmiotów czy organizacji – mówiła  18 stycznia b.r. w w Polskim Radiu 24 dr Jolanta Hajdasz, dyrektor Centrum Monitoringu Wolności Prasy, o blokowaniu kont amerykańskiego prezydenta w serwisach społecznościowych.Należący do Google’a YouTube jest kolejnym z serwisów społecznościowych, który zawiesił konto amerykańskiego prezydenta w następstwie szturmu jego zwolenników na Kapitol 6 stycznia. Zginęło wówczas pięć osób. Wcześniej zrobiły to m.in. Twitter, Facebook, Instagram, Snapchat i Twitch. Rozmowę prowadził ł red.Ryszard Gromadzki.

 

Dr Jolanta Hajdasz zwracała uwagę, że problem cenzury w mediach społecznościowych był znany już od dłuższego czasu, a ostatnie wydarzenia go uwypukliły. – Dziś okazuje się, że nie jest kwestią zbudowanie firmy alternatywnej i mozolne konkurowanie z gigantami, które – jak wierzyliśmy – są oazą wolności słowa w sieci, ale ważny jest także dostęp do serwerów. Wypowiadanie dostępu do serwerów takim serwisom jak Parler pokazuje, że dziś to drukarnia decyduje o tym, co będzie publikowane w gazecie. To ogromnie niebezpieczny mechanizm – podkreśliła. Gość audycji przywołała w tym kontekście wydarzenia, do których doszło w 2018 r. podczas referendum aborcyjnego w Irlandii. – Okazało się wtedy, że Facebook arbitralnie wyłączył materiały obrońców życia, co przyznał rok później właściciel firmy. Obrońcy życia przegrali to referendum, sami nie zdając sobie sprawy z tego, w jak nierównej walce biorą udział – przypomniała. – Tak można wpływać na wybory polityczne, w ten sposób wygrywać wszelkie dyskusje dziejące się w państwach demokratycznych, zanim będą się toczyły. Można powiedzieć, że to, jakie ma poglądy właściciel koncernu medialnego, będzie o wiele ważniejsze, niż jakakolwiek demokratycznie wybrana władza, na co nikt nie powinien się zgadzać – stwierdziła dr Jolanta Hajdasz.

 

Cała audycja: TUTAJ.